26.08.07, 20:24


A teraz będzie polecanka na nadchodzącą jesien. Zostalam
poinformowana, że dżezi/trendi/dżusi jest przede wszystkim słuchanie
zespołów, które już nie istnieją. A więc polecę takim jednym właśnie
teraz. :) As mrok wieczornojesienny as fuck, czy jakoś tak, bo nie
chcialo nam sie zlozyc zadne zgrabne haselko.

Clann Zu. Byl sobie taki zespol, ale od 2005 juz nie jest,a szkoda.
Bo nagrali dwa albumy i epkę z kawalkami, ktorych nie sposob do
czegokolwiek (moim zdaniem) porownac. Australijsko-irlandzki band
grał raczej piosenki-historie, a tak muzycznie to rock, folk, trochę
klasyki - generalnie dreszcze na wskroś serc i głów, że pojadę
cytatem. A do tego wokalista ma tak łamiący się głos, że.... ah.

Albumy: Black Coates and Bandages / i Rua. Epka jest słabsza nieco i
można ją sobie ze strony oficjalnej zabrac.

I to nie jest cos do sluchania o milych porankach raczej - raz, ze
za bardzo odciąga od robienia rzeczy innych niż słuchanie muzyki,
dwa, że za bardzo wbija w ziemię. Od czasu do czasu sobie
przeslucham plytę, czy wezmę na spacer kilka kawalkow w mp3, ale nie
codziennie, bo zaczynam wtedy miec zle pomysly na temat... ale to
nie jest zadne emo, więc zafiniszuję now :)

Się nie należy suegrowac moim zlym gustem sugerowanym przez
nastoletnią miłośc do kapeli z Łodzi,o. :)
Obserwuj wątek
    • geigo Re: Clann zu. 27.08.07, 00:02
      Ooo, nie wierzę, no nie wierzę, wreszcie jakiś - prócz mnie - fan Clann Zu na SF. Jak miło :))

      A do polecanki dołożę jeszcze solowy album wokalisty C.Z., Declana de Barry - "Song Of A Thousand Birds". Mniej gitarowy niż płyty z zespołem, bardziej akustyczny, folkowy - ale ten głos... :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka