Kupilam dzis male opakowanie Splendy, ale uzyje jej tylko kilka razy w I fazie i wywalam. Na II faze kupie fruktoze. Smaku aspartanu nie znosze, Stevii nie bylo, zreszta o tej tez kraza opowiesci - nie wiadomo, czy jest szkodliwa, nie jest dopuszczona do przemyslu spozywczego, ale to moze byc zmowa koncernow. Funcjonuje jako parafarmeceutyk.
Nie chce sie faszerowac ta chemia (w sensie slodzikami), ale mam kryzys na slodkie. Chce dzis zjesc jogurt lekko slodki i w weekend upiec ciasto fasolowe. Powtarzam sobie, ze to sladowe ilosci i moze sobie nie zaszkodze.
Nie macie podobnych obaw?