Dodaj do ulubionych

A ja sobie strzelam w łeb

05.08.04, 11:22
Jak wyżej.
Nic dodać, nic ując. Po prostu masakra crying
Spadam stąd, zresztą z taką wagą będzie szybciej i z większym efektem (prawo
ciążenia?)
Dlaczego nie lubią mnie żadne diety?
kostaga

PS. A taką miałam nadzieję, szczególnie, że tak super się zaczęło crying(((
papatki
Obserwuj wątek
    • romilka oj nie dobrze!! 05.08.04, 11:40
      czemu jestes taka załamana?nie udało sie przetrwac czy wynik był kiepski?
      ciekawa jestem ile wazysz i ile mierzysz?mysle ze mnie nie przebiłas!!ja chce
      zaczac diete i idzie mi okropnie! pozdrawiam Kostaga i czekam na
      odpowiedz.Romilka
    • romilka Do-Kostaga 05.08.04, 11:43
      "oj nie dobrze" to list do ciebie !czekam na odpowiedz !pozdro!
      • kostaga Re: Do-Kostaga 05.08.04, 12:15
        no prawda jest niestety, ze przezywam zalamanie totalne. po pierwszych szesciu
        dniach diety bylo super, bo pozbylam sie 3 kilogramow, potem zeszlo jeszcze
        troche. co do wytrwalosci, to zgrzeszylam troche w ostatnich diach pierwszej
        fazy, choc nie byly to grzechy tortowo-lodowo-drozdzowkowo-poczkowe. zjadlam na
        obiad rybke smazona zamiast z grilla, choc bez skory i jakiejkolwiek panierki,
        wypilam pol lampki czewonego wina i przetracilam kilka malych krakersikow.
        niestety jek dosc duzo nabialu, co moze byc przyczyna moich klopotow, choc nie
        wiem, bo nie doczytalam sie jeszcze o wplywie tegoz nabialu na proces
        chudniecia.
        waga niestety w pewnym momencie przestala spadac a teraz wraca. jestem w 14/17
        dniu diety (dwa pierwsze dni z bobem, wiec staram sie ich nie liczyc). pomimo
        postanowienia przedluzenia pierwszej fazy, przestalam sie opierac sliwokom
        spadajacym z drzewa wprost na mnie. procz tego mam ciezkie dni, co rowniez moze
        byc przyczyna chwilowego wzrostu wagi, z powodu gromadzenia wody w organizmie,
        ale jakos nie bardzo chce mi sie w to wierzyc.
        startowalam z waga wyjsciowa w okolicach 55 kg przy wzroscie 164. doszlam do
        51,5 w okolicach dnia 7, a teraz mam 54 kg. tak wiec przestaje wierzyc, ze ta
        dieta, choc wydaje mi sie zdieta madra, rozsadna - o czym swiadcza posty na tym
        forum, jest dieta dla mnie. widocznie moj organizm po ciazy przestroil sie tak,
        ze nie chce za zadne skarby wrocic do wagi wyjsciowej i juz moge zapomniec o
        swoich dawnych upragnionych 48/49 kilogramach.
        jak na razie pozostane przy sposobie odzywiania opartym na wskazowkach z tej
        diety (czyli bez chleba, ziemniakow, czego i tak wczesniej nie jadlam, wiekszej
        ilosci bialka zwierzecego - nie znosze miesa, ale kurczaka i jajo jakos
        przelkne, warzywkach i owocach - bo tych nie potrafie sie wyprzec; skusilam sie
        rowniez na jogurty 0% bez cukru). zobaczymy, ale chyba po prostu musze sie
        przyzwyczaic do siebie... bo o polubieniu, to raczej nie ma mowy crying
        pozdrawiam
        papatki
        kostaga
        • mid4 Re: Do-Kostaga 05.08.04, 13:17
          a ja ci powiem, ze masz racje. ta dieta nie jest dla kazdego. ja tez odpadlam.
          po 10 dniach w sumie -1kg i waze 54,5 przy 164cm. i dobrze mi z tym .
          sprobowalam. wystarczy. wracam do cwiczen, bo one sprawiaja, ze czuje sie
          swietnie i wygladam jakbym zrzucila 10 kg a nie 1. a poza tym co to za zycie
          bez buleczek z miodem i czekolady??? pozdrawiam. to nie koniec odchudzania, ale
          po prostu czas na przerwe. kazdy ma swoja metode i jak sie chce to sie
          znajdzie. proboj dalej Kostaga i szukaj metody zdrowej i zgodnej z toba a nie z
          tysiacami innych osob. pozdrawiam.
    • munika Re: A ja sobie strzelam w łeb 05.08.04, 15:58
      Popieram !
      Mam to samo - ważyłam 57 kg przy 161cm. Chciałam zrzucić jakieś 6-7 kg. I co??
      i nic - jest 10 dzień, spadło zaledwie 2 kg, w wyglądzie się właściwie nic nie
      zmieniło a chęć na słodycze jak była tak jest... Do tego kręci mi się w głowie,
      sił jakoś mniej, chociaż wcale nie głoduję, co ok. 3 godz coś jem.
      Ta dieta chyba też nie jest dla mnie, lepiej wezmę się solidne ćwiczenia.
      Boję się tylko, że jak teraz przerwę i wrócę do poprzedniego menu (a nigdy się
      nie obżerałam specjalnie)to przytyję jeszcze więcej niż było, bo organizm sie
      odzwyczaił od węgli... I co tu zrobić??
      Idę się zastrzelić razem z tobą Kostaga... wink
      • munika Re: A ja sobie strzelam w łeb 05.08.04, 16:03
        o, przepraszam, właśnie sprawdziłam - coś się jednak w moim wyglądzie zmieniło -
        schudł mi przód a właściwie oba ... nie o to mi chodziło sad
        • nineczkas Re: A ja sobie strzelam w łeb 05.08.04, 18:37
          Ja tez sad.. niestety po paru dniach czulam sie bardzo slabo..potem doszly jeszcze bole w klatce
          piersiowej i tutaj powiedzialam stop. Jak zjdalam troche cukru to od razu bole minely. ale meza
          nadal trzymam na tej diecie, bo on nie odczuwa zadnych boli i po malu chudnie. Zobaczymy jaki
          przyniesie to efekt u niego smile
          pozdrawiam
          • msperfect Re: A ja sobie strzelam w łeb 05.08.04, 19:47
            Dziewczyny moze sprobujcie II faze smile Ja robilam tylko 1 tydzine fazy I i waga
            dalej mi spada w II ...
            • munika Re: A ja sobie strzelam w łeb 06.08.04, 00:21
              No, już zaczęłam faze II - od kolacji smile)- choć to powinno być śniadanie.
              Wciągnęłam kromeczki chlebka pełnoziarnistego Wasa z fetą i szyneczką i
              pożarłam całe opakowanie borówek amerykańskich, które od wczoraj "krzyczały" na
              mnie z lodówki... mmmm jakie słodziutkie...
              A właśnie - takie boróweczki są w ogóle dozwolone? i jakie mają IG?
              • kostaga Re: A ja sobie strzelam w łeb 06.08.04, 07:58
                no ja tez jak mowilam, nie odrzekam sie radykalnie od diety, bede sie starala
                zachowac wskazowki fazy II, ale dla oczyszczenia zjadlam wczoraj przepyszna
                salatke, choc wszyscy zamawiali pizze, ale do salatki dali przepyszne pieczywko
                czosnkowe i co? no i oczywiscie zjadlam. i nie mam wyrzutow sumienia, bo dla
                mnie chleb generalnie istniec nie musi, wiec jak raz na kilka miesiecy wtrace
                takie pysznosci, to chyba nic sie nie stanie. a owocow jednak odmowic sobie nie
                potrafie...
                papatki
                kostaga
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka