zauwazylam u siebie pewna nieprawidlowosc.
potrafie super prowadzic diete itd. jak jest zjazd radze sobie
super.schudlam,bo widze po twarzy po starych spodiach (rozmiar L:/) i w ogole
nie mam brzucha itd. no ale gdy tylko wracam do domu po zjezdzie od razu
wpierniczam!wszytsko!!!!oczywiscie xaczynajac od slodyczy.przez pierwsze
chwile udaje mi sie powstrzymywac jednak zaraz glupio sobie przetlumacze to i
wcinam...blechhh. stweirdzilam,ze jezeli nie chcem zeby taka sytuacja sie
powtorzyla to musze do diety dalczac jakas malutka slodycz...np kostke
czarnej czeko. dlatego moj plan ktory zaczne od jutra (bo dzis to juz bylo
przegiecie

)
zaczne diete tzn 1 faze od nowa,tylko ze bedzie ona trwala gora 10 dni,i
codziennie bede jesc kostke czarnej czekolady.mam nadzieje ze pozniej nie
rzuce sie na wiadro slodyczy

boje sie swiat strasznie,zwlasza teraz gdy
ktoras z was powiedziala ze nie mozemy ruszac kutii!a ja przeciez zawsze jem
tylko kutie

no zobaczymy. wczoraj i dzis byl hardrokowo mimo tego nie chce
sie zalamywac.jeszcze do sylwestra troche czasu zostalo wiec pewnie cos
zrzuce. no ale kurde w 1 fazie chyba bede juz z 5 raz...porazka

gdybym byla
madra to juz dawno bylabym w fazie 3 i bym byla super sczupla...no ale
coz...moja glupota nie zna granic hje hje hje...bedzie dobrze...najwazniejsze
to sie nie zalamywac!
co myslicie o tej codziennej kostce czekolady??? poradzcie mi cos.bo na
prawde nadchodzi zawsze taki dzien ze bum i w moim brzuchu multum slodyczy

i w ogole czy to jest tak dobrze ze non stop jestem w fazie 1?czy to zle
wplywa na organizm?
...dziewuszki pomozcie!!
a co z ta kutia!!toz to moje ulubione wigilijne danie!

((