Panie w okolicy 40 zapraszam do tego wątku. Przeczytałam setki postow na różnych forach. Z
odretwiałą szyją resztkami sił postanowiłam założyć nowy wątek z myślą o doświadczeniu rozsądku i
prawdziwym samozaparciu. Zwariowany czas młodości mamy za sobą. Potrafimy zrezygnować z
plochych przyjemności życia

i mimo , że w tyle głowy kołacze myśl o kolejnym etapie życia
zwanego dojrzałym to dopadła i osaczyła nas moda na młodość i zdrowie. Niektóre z nas nie mówią
o tym głośno, wszak nasza obyczajowośc potępia radości życia... Ja na przekór rodzinnym
"przewodnikom stada", przemądrzałym nastoletnim dzieciom i ciotkom o "głębokiej" mądrości
życiowej postanowiłam skorzystać z diety south beach i udowodnić, że mama z lepszymi efektami
się tym zabawi.
Mam 42 lata, 171 cm , 67 kg i niestety potworną oponę, która układa sie w niezabawne faldy a w
okolicy brzucha zwisa. Czy któras z Pań ma ochotę na towarzyszenie mi w diecie w doli i niedoli ?
Pozdrawiam.