Dodaj do ulubionych

gasic czy nie gasić?

15.01.04, 10:19
Junior sie zmienia. To juz nie ten sam koleżka uśmiechajacy sie dookoła
zawsze i wszedzie. Scharakterniał nam chłopczyna. Jak ma doła to potrafi
ryczeć nawet z powodu kiwniecia polacem. Co widze u siebie to , że obrazki z
mego wczesnego dzieciństwa przelatuja przeze mnie i pamietam, jak w chwilach
mojego niezrozumiałego focha, gdy miara sie przebierała ojciec potrafił
stłuc. Nie powielam, o nie. Raczej obojetnieje. Małemu samo przechodzi.
Kwestia czasu. Ciekawa jest relacja miedzy nami chłopakami. Najlepszy jestem
do triali i czelendżów fizyczno sprawnosciowych. Do tulenia i głaskania
zupełnie sie nie nadaję. To ciekawe bo nigdy nie dałem mu znać ze nie ze mną
te numery. Ale majac do wyboru mnie albo matke wybierze ją. Oczywiście w
chwili gdy jesteśmy tylko we dwóch tez zastępczo nadaję sie do tego. Tęskni
za mamą przede wszystkim. Troche mnie to czasem drażni. Nie z zazdrości, ale
z uciazliwości. Dlaczego jego płacz czy, w ogóle płacz dziecka bywa problemem
dla otoczenia. Czy to nie to samo co muchy w nosie u dorosłych i najlepiej
zlewke zrobić. Czy tez, jak to widzę, usilnie gasić ten dzieciecy pożar
nieprzyjemnych uczuć?






Obserwuj wątek
    • ivek Re: gasic czy nie gasić? 15.01.04, 10:35

      Nie wiem czy zauwazyles, jak czesc kobiet manipuluje facetami.
      Gdy chca cos dostac (tzn. zeby facet im kupil) to nagle futro zamienia sie w
      futerko, buty w buciki itd. glos staje sie wyzszy. Czyli co robi w tym momencie
      kobieta? Swiadomie lub nie wykorzystuje naturalna dla mezczyzny instyntkowana
      potrzebe zaopiekowania sie dzieckiem. Sprostania i wypelnienia potrzeb kogos
      zaleznego itd.

      Wiec przestan sie biedzic i nie walcz z instynktami. Chyba nie chcesz wychowac
      juniora na twardziela, ktorego bedziesz lamac, bo to nie tedy droga moim zdaniem.

      pozdrawiam,
      Ajvek
      • zlewozmywak1 Re: gasic czy nie gasić? 15.01.04, 10:46
        Szczerze mówiąc nie mam do czynienia z ta cześcią kobiet, która manipuluje w
        ten sposób.
        Tu nie chodzi o moja walke z instynktami. Raczej o to, że ja nie jestem lekiem
        na smutek, choć nie widzę bym dał do zrozumienia iż nim nie moge być.Czasem
        trauma małego człowieka wydaje się jakby zupełnie na przekór naszym wysiłkom
        uspokojenia i dlatego pytam czy nie lepiej odpuścić.
        • Gość: inka_s Re: gasic czy nie gasić? IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 15.01.04, 11:11
          Czasem dzieciak potrzebuje ugasić swój ból wylewając łzy.
          I nie tylko ramiona taty ale i mamy nie wystarczą by przerwać potok łez.

          Tylko jednego nie rób proszę - nie mów mu "nie bądź baba - nie płacz". :o)

          To nie synek ma tak naprawdę problem z płaczem tylko ty, prawda? W ogóle ludzie
          czują sie bezradni wobec łez drugiej osoby. Przytul go i jeśli nie przestaje
          płakać - niech płacze w twoich ramionach. I już. Jeśli sie wyrywa - nie trzymaj
          na siłę. Bezradność w takich chwilach jest okropna czasem ale przeciez ten
          płacz mija. Po prostu bądź przy nim.
          • mary_ann Re: gasic czy nie gasić? 15.01.04, 14:03
            Podpisuję się pod każdym słowem inki_s, ktora przy okazji gorąco ściskam

            Mary_ann
        • ivek Re: gasic czy nie gasić? 15.01.04, 11:41
          zlewozmywak1 napisał:

          > dlatego pytam czy nie lepiej odpuścić.
          ja sam nie odwaze sie odpowiedziec Tobie na to pytanie. Sam to bedziesz musial
          zrobic z wszelkimi tego konsekwencjami he he.
          Nie wiem w jakim wieku jest Wasz junior. Ale mysle, ze dzieci nie sa na tyle
          wyrachowane, zeby cos kombinowac w tym znaczeniu, ze sa smutne z jakiegos
          powodu, a nie dlatego, ze przygnebia ich perspektywa zestarzenia sie albo widmo
          zycia w kraju gdzie rzadzi GTW, a wtedy faktycznie nie pomoga zadne starania.
          Zreszta nie opisujesz w jakich to dzieje sie okolicznosciach. Jesli wyczuwasz,
          ze dziecko ma ochote sobie poplakac to wtedy faktycznie czemu nie.
          Z drugiej strony pomyls jak sam sie czules gdy cos chciales i najwyzej mogles na
          lanie liczyc ;P

          A tak wracajac do Twojego pierwszego posta i zazdrosci o silniejsza od
          przebywania z Toba potrzebe bycia z jego rodzicielka to na to nic nie poradzisz.
          Ot lepiej rozumiesz dlaczego Zydzi maja barmicwe, ktora pomaga synom
          Hebrajczykow pojac, ze przechodza pod opieke ojca ;)
          pozdrawiam
          Ajwek

          • zlewozmywak1 Re: gasic czy nie gasić? 15.01.04, 13:11
            Własnie o tych ewentualnych kosekwencjach chciałbym cos przeczytać. Zwykle
            przegięcia w te lub w te odbijaja sie echem. A ja mówie wyraźnie że żadnych
            rozwiazań kategorycznych czy tym bardziej siłowych nie chce stosować. Ja nie
            napisałem że zazdroszczę żonie, bo i czego? że czasem kroku nie moze swobodnie
            zrobić? A barmicwę to sie chyba celebruje w wieku lat 14 anie rok i 9 mieś, o
            ile "Cudowne lata" uważnie śledziłem.
            Inka miło napisała, ale ona duuuuużo przeżyła.
            • ivek gasić gasić 15.01.04, 14:23
              zlewozmywak1 napisał:

              > Własnie o tych ewentualnych kosekwencjach chciałbym cos przeczytać. Zwykle
              > przegięcia w te lub w te odbijaja sie echem.

              zawsze uwazalem, ze zloty srodek jest najlepszy we wszystkim a ekstramalne
              zachowania nie sa zdrowe dla nikogo.
              Dac sie zmanipulowac to nic dobrego ale zostawianie dziecka zeby zsinial z
              goryczy tez nie jest przeciez czyms co chcialbys stosowac.

              > ile "Cudowne lata" uważnie śledziłem.
              nieuwaznie Bar micwę urzadza się dla chłopca w momencie gdy ma 13 lat i jeden
              dzień ;) wiem.onet.pl/wiem/0136f8.html

              Jesli podoba Ci sie to co napisala Inka_s (mnie rowniez swoja droga) to ja mam
              taka rade: nie daj sie zwiesc stereotypom postepuj z tym co dyktuje Tobie Twoj
              wlasny umysl, serce czy jak to tam nazwac. I przytulaj dziecko ile wlezie.

              Zauwazylem, ze moj syn toleruje to ze sobie czytam ale wtedy gdy siedze blisko
              niego, zajmuje sie wowczas swoimi zabawkami. Nie lubi gdy zostawiamy go samemu
              sobie, bez najmniejszej uwagi czy bliskosci z naszej strony.
              Ajvek
    • qw5 Re: gasic czy nie gasić? 15.01.04, 13:43
      Płacze , chętnie inaczej by z Tobą pogadał, ale potrzebuje na to czasu.
      Zasadniczo płacze dziecko, nie żeby nam zrobic na złość, ale ponieważ
      potrzebuje zaspokojenia jakiejś potrzeby - i tu się zaczyna zgadywanka -
      wiadomo jaka - "kupka albo papu albo boli brzuszek albo jest mi smutno albo
      jestem zmęczony i za bardzo nie wiem jak sobie z tym poradzić"
      Powinno się odgadywac i gasić, nie robic zlewki, ale i nie dac się
      sterroryzować - zwłaszcza kiedy widzimy że próbuje nami manipulować - najlepiej
      zachować złoty środek, kierować się instynktem, a kiedy stoisz przed wyborem -
      odstawić na minutę czy przytulić - przytul, bo to jest to czego w gruncie
      rzeczy przez pierwszych 5 lat najbardziej będzie potrzebował. Czas na budowanie
      ojcowskiego autorytetu będzie potem.
      Mam znajomych baardzo wykształceni ludzie, potrafili zostawiac swojego bobaska
      płaczącego, potem wrzeszczącego, sinego od płaczu nawet po kilkanaście minut,
      zamykając drzwi, dać mu na przeczekanie.

      A swoją droga chyba fajny z Ciebie tatuś:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka