Dodaj do ulubionych

Nie umiem nic

26.10.09, 09:50
Za mąz wyszłam w wieku 21 lat i wyjechałam za mężem z rodzinnego
miasta na drugi koniec Polski.Taką miał pracę,kilka razy musieliśmy
zmieniac miejsce zamieszkania,miasto.Urodziły sie dzieci i całe moje
życie kręciło sie tylko dookoła nich.Nigdy nie pracowałam.Finansowo
powodziło nam sie dobrze.I właściwie pod każdym względem
dobrze.Życie rodzinne mamy udane,dzieci zdrowe i madre,większych
kłopotów na szczęście brak.Ale ja czuję,ze mam już dosyć.Od niedawna
znowu mieszkamy w innym mieście.Pomijam brak znajomych,przyjaciól
itd.To można znaleźć .Największym problemem dla mnie jest moja
bezczynność.Mieszkamy w małym mieście,gdzie bezrobocie jest ogromne
i szans na pracę mało.A ja tak bardzo chciałabym pracować.I tu
zaczyna sie problem.Mam 35 lat,żadnego doświadczenia zawodowego i
bardzo się tego wstydzę.Od jakiegos czasu bo kiedyś mi to nie
przeszkadzało,ale pewnie z wiekiem człowiek inaczej patrzy na
życie.Wychowałam dzieci,odwaliłam kawał dobrej roboty i mam dużo
siły i zapału a tu bęc.Wypadłam z rynku całkowicie,bo kto przyjmie
do pracy 35-latkę bez żadnego stazu i doświadczenia.Nawet nie umiem
rozmawiać z potencjalnym pracodawcą bo niby o czym.Czuję,że
zdziczałam do reszty.Poskładałam podania tu i tam ale nikt nigdy nie
zadzwonił.Zresztą się nie dziwię.Przecież nic konkretnego nie umiem.
Czuję się jak w złotej klatce a nadmiar czasu jest powalający.W
dodatku nie wiem,czy za 2-3 lata znowu nie czeka nas
przeprowadzka.Na razie,żeby całkowicie nie oszaleć podjęłam
studia.Pewnie tylko dla samej siebie,bo kiedy je skończe będę 40-
letnią kobieta bez stażu pracy.Czuję sie beznadziejna,nic nie warta
i mam cholernie małe poczucie własnej wartości.I nie mogę zrozumiec
mojego męża kiedy patrzy ma mnie z taką miłością w oczach.
To tyle.Chcialam sie tylko wygadać.
Obserwuj wątek
    • 8magdalena8 Re: Nie umiem nic 26.10.09, 10:14
      co wlasciwie jest problemem? to ze masz duzo wolnego czasu, czy to
      ze nie pracujesz? mozesz zapelnic sobie czas tak jak ci sie to
      podoba, cos musisz zrobic aby nie czuc sie tak jak sie czujesz.
      studia to moze byc dobry pomysl, o ile oczywiscie cie to
      interesuje,jesli nie, to wg mnie nie ma sensu, chyba ze wymyslilas
      sobie ze te studia sa pod jakas konkretna prace pozniej. najlepiej
      zastanow sie co cie interesuje i zaangazuje sie w to. wydaje mi sie,
      ale moze przesadzam, ze wiekszosc prac takich bez specjalistycznej
      wiedzy na pewno jestes w stanie wykonywac, do wszystkiego potrzeba
      czasu, nauczysz sie. koniecznie przemysl to dlaczego chcesz
      pracowac, czy dlatego ze nie wypada nie, bo nie masz co ze soba
      zrobic, bo pasuje ci utrzymywanie sie samej i cos jeszcze oprocz
      domu
      • erazm-z Re: Nie umiem nic 27.10.09, 17:04
        Ach, mozna pozwolic, by negatywne okreslenie zakłócało spokoj ducha, a kazdy
        wie, ze trzeba go samemu pilnowac. Albo zobaczyc, ze jednak sie podjelo studia,
        w ramach ktorych jest duzo form na zdobywanie pozadanych umiejetnosci, ze ludzie
        po studiach - mlodzi niewiele pamietaja, ze tak naprawde w momencie podjecia
        nowych obowiazkow zaczynamy wypracowywac metody, zdobywac wiedze i uczyc sie na
        bledach. Mozemy siegnac po doswiadczenie innych, ustalic co nas interesuje i
        gdzie mozemy to realizowac. Zeby kazdy sie zastanawial czy jest w stanie cos
        zrobic, pozostałby w miejscu ... swiat jednak ma sposob... przymusza nas
        obowiazkiem pracy, presja, sytuacja, opinia ... i kazdy ma takie mysli .. ale
        robi ... i za jakis czas napisze ... faktycznie strach ma wielkie oczy...
        zaufanie do siebie :)
    • de_witch Jaka jesien masz na mysli? 26.10.09, 17:14

      35 lat to żadna jesień. To początek życia. Pomysl ile kobiet
      chciałoby byc w twojej sytuacji, byc w domu wychować spokojnie
      dzieci, a nie szarpac się nerwowo na dwa etaty,idac do pracy, może
      nawet i fajnej, ale jednak z np. nieciekawymi ludźmi.
      Doceń to co życie ci dało. Jeszcze do niedawna szły do pracy tylko
      te kobiety, którym w domu nie przelewało się .

      Naprawdę nie widze powodu do wpadania w panikę. Fakt, dobrze jest że
      robisz te studia, może dadzą ci możliwosć praktyki,
      a co za tym szybszego stażu i pracy.

      Nigdy nie wiadomo co jutro nam przyniesie. W dobie internetowej,
      mozesz np. założyć własną działalność, tym się podpierać na rynku
      pracy.
      • kaa.lka Re: Jaka jesien masz na mysli? 26.10.09, 17:40
        o to to to, wwwićka:)

        byleby jednak nie podpierala sie w kolko pomyslem wizji, ale stanela o silach wlasnej wyobrazni;
        wzbogaconej o rzetelnie doswiadczone studia.

        • de_witch Korrekta językowa:=))) 26.10.09, 17:59

          byleby jednak nie podpierala sie w kolko pomyslem wizji, ale
          stanela o silach
          > wlasnej wyobrazni;
          > wzbogaconej o rzetelnie doswiadczone studia.
          >
          --
          /../Byleby nie poddawała się błędnymi iluzjom, a stanęła o własnych
          siłach. W poczuciu wiary w możliwości, które niesie za sobą rzetelna
          praktyka studencka, podparta teorią./../

          Tak to m.in może brzmieć bardziej zrozumiale i w duchu poprawnej
          polszczyzny, droga 'kaa.lko'.

          ♫♪♫♫♫♪♫♪♫♪♫♪♪♪
          • kaa.lka Re: obiekcja językowa 26.10.09, 18:29
            tak,
            mogłoby wybrzmieć,a nawet zapisanym zostać, gdyby nie fakt,iż nie podałaś wspólnego źródła ni też reguły.
            dla owej(sic!) polszczyzny:)
            zrozumieniem zaś, poslugujesz się odruchowo,byle kijem, nie nad_używając, marchewki(:) własnego rozumu.

            pozdrowienia jednak:)
            kalllka


            • de_witch [...] 26.10.09, 18:40
              Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
              • kalllka Re: obiekcja językowa 26.10.09, 18:45
                aha:)
                no dobrze. bez uzdrawiania w takim razie.
                pap
              • to.niemozliwe [...] 28.10.09, 08:33
                Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
              • nuk2 Re: obiekcja językowa 30.10.09, 11:11
                A może biznes internetowy? Jak znalazł dla osoby, która zmienia często miejsce zamieszkania (sama tak mam).
    • gad.forumowy Re: Nie umiem nic 26.10.09, 18:22
      Duży plus, że studiujesz. Poza tym rób kursy i szkolenia w swoim kierunku zawodowym, może nawet jak będą sporo kosztowały. Poza tym zapytaj w biurze pracy, może na jakiś kurs się załapiesz za darmo.
      Na każdego kolejka czeka, prędzej czy później do pracy pójdziesz. Bądź cierpliwa i szukaj.
      No i pamiętaj, że to czy dostanie się pracę w małym stopniu zależy od tego co się umie, a w największym od tego jak mocni jesteśmy w gębie.
      • frankyy Ja też nic nieumie a jeste Prezydentem w tym kraju 30.10.09, 16:24
    • leda16 Re: Nie umiem nic 26.10.09, 19:52
      juz-jesien napisała:
      I nie mogę zrozumiec
      > mojego męża kiedy patrzy na mnie z taką miłością w oczach.


      Och jeżeli tę miłość sprowadza tylko do patrzenia, nie dziwię się, że instynktownie chcesz pójść do pracy. Patrzenie nic go w końcu nie kosztuje, natomiast opłacanie pracującej w domu żonie składek emerytalnych kosztuje sporo. Więc raczej to bym w Twojej sytuacji uznała za dowód miłości. Bo pomyśl co będzie, jeśli za 5 lat zacznie nie tylko "z miłością" wytrzeszczać gały na młodszą i ładniejszą kobietę, ale i weźmie rozwód. Wówczas lądujesz z gołą, zużytą dupą pod mostem bez prawa do renty, emerytury a nawet ubezpieczenia zdrowotnego. Za 5 lat, nawet jeśli skończysz te studia, nie zdołasz sobie do 60-tki wypracować prawa do emerytury. Dlatego np. każdy Niemiec nie koniecznie "z miłością" ale przede wszystkim z musem prawnym, w przypadku rozwodu oddaje swojej ślubnej kurze domowej pół składek emerytalnych, wydatnie pomniejszając w ten sposób swoją przyszłą emeryturę. Przeto myślenie nad gapienie przedkłada a niemieckie kury domowe śpią spokojnie bez troski o przyszłość swojej małżeńskiej grzędy :)
      • s.p.7 [...] 26.10.09, 21:53
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • de_witch Tak to jest w tym życiu- s.p.7 26.10.09, 22:32

          Złej tancerce spódnica przeszkadza, a prostemu gamoniowi,że inni NIE
          pasą obsranych krów, tak jak on musi to robić.
    • free123 Re: Nie umiem nic 26.10.09, 20:33
      Eeee tam ;) przesadzasz.

      Umiesz obsługiwać komputer i bardzo zgrabnie i trafnie ubierać myśli
      w słowa ...

      A gdyby tak:
      - pomógłby ci ktoś znajomy, rodzina (mąż) w zatrudnieniu ?
      BTW, czy w pracy męża nie dałoby się i Ciebie zatrudnić. Skoro ma
      tak specyficzną pracę z wymogiem przenoszenia się z miejsca na
      miejsce to może też jest szansa na pracę współmałzonka ?
      - zacząć od czegoś prostego, gdzie niewymagane są wysokie
      kwalifikacje
      - zacząć od tego, co wyszło ci bardzo dobrze -> praca z dzieciakami
      - zacząć od pracy społecznej, w jakiejś fundacji, wolontariacie ?
      - otworzyć samej działalność ?

      Wbrew pozorom jest stosunkowo dużo kobiet w podobnej sytuacji, wieć
      nie jesteś tu wyjątkiem ;)
      Zdaje sobie sprawę, że początki mogą być mega trudne ale zawsze
      takie są ...
      Poszukaj też w necie - fundacji/stowarzyszeń kobiecych, których
      celem jest "przywracanie" na rynek pracy <nie pamiętam nazw, ale są
      na pewno>.
      A póki co - angażuj się w cokolwiek !!! Dla zobaczenia <sic!>, że
      praca nie stanowi o wartości człowieka ;)
      A poza tym - zadbaj egoistycznie o siebie ;))) Jakaś rozrywka,
      sport, hobby ...

      To tyle. Chciałam sobie popisać ;)))
      3 maj się !
      • juz-jesien Re: Nie umiem nic 26.10.09, 21:04
        Dziękuję wszystkim za odpowiedzi.Jakoś tak rozkleiłam sie rano i
        wysmarowałam ten post.
        Free123,mój chłop pracuje w mundurze,często wyjeżdza,czasem na pól
        roku,bywało,że na rok.Z tego względu i z tego,że mieszkaliśmy daleko
        od jakiejkolwiek rodziny,nie podjęłam pracy.Mowy też nie ma o
        podjęciu pracy w jego branży,to niestety typowo męskie zajęcie.Jak
        pisałam,póki dzieci były malutkie,świat kręcił się koło nich,kiedy
        podrosły,nadmiar czasu zaczął mnie przerastać.Częste wyprowadzki
        spowodowały też pewne problemy u dzieciaków i musiałam się na tym
        skupić jakiś czas.Czytam,oglądam,interesuję się wieloma rzeczami a
        jednak nie robię nic konkretnego,nic co dałoby mi jakąś
        niekoniecznie dziką satysfakcję.I jeszcze coś.Boję się ironicznych
        spojrzeń potencjalnych pracodawców na widok mojego podania.Babka już
        nie pierwszej młodości a CV jak u 19-latki,cholera.Szukam w sobie
        siły by w końcu to zmienić.
        • sharteel Re: Nie umiem nic 30.10.09, 11:39
          Tak myślałam, że chłop w mundurze.
          Po pierwsze się nie martw i nic nie bój. Uważam, że studia to świetny pomysł -
          bo pozwalają Ci wyjść z domu i wprowadzają rytm w życie. To jest najważniejsze -
          wyjście z domu i nadanie rytmu codzienności. Oswoisz się z ludźmi, z
          przygotowaniem "na termin" itd. I potem będzie Ci dużo łatwiej, zobaczysz :)
        • ideefiks Re: Nie umiem nic 30.10.09, 15:40
          juz-jesien napisała:
          > I jeszcze coś.Boję się ironicznych
          > spojrzeń potencjalnych pracodawców na widok mojego podania.Babka
          > już nie pierwszej młodości a CV jak u 19-latki,cholera.

          To akurat nie jest problem - odwaliłaś kawał porządnej roboty
          zajmując się domem i dziećmi i pisz to po prostu w listach
          motywacyjnych. A jeśli jakiś burak potencjalny pracodawca nie
          rozumie, że prowadzenie domu to normalny etat (wymagający w dodatku
          wielu różnych umiejętności), to tym bardziej nie warto by było się u
          niego zatrudniać.
        • rr1976 Re: Nie umiem nic 30.10.09, 20:48
          Nie przejmuj sie ironicznym spojrzeniem pracodawcow. Mow na rozmowie
          dokladnie to samo co piszesz na forum. Wiekszosc prac jest
          powtarzalna, mozna sie nauczyc a Twoim argumentem przewodnim jest to
          ze "dzieci masz juz z glowy" i marzysz o tym zeby skupic sie na
          pracy!!!
          Radzi Ci taka ktora ma odwrotna sytuacje; z praca powodzi sie jej
          tak jak Tobie z mezem ale majac 33 lata jest singlem ;-))
          rr1976@gazeta.pl - moge popisac (podobno mam nawet do tego talent) a
          fajnie byloby tak z dwoch roznych stron opinie porownac...

          -
    • to.niemozliwe Re: Nie umiem nic 26.10.09, 21:56
      A jaki rodzaj pracy chcialaby podjac?
      • to.niemozliwe Re: Nie umiem nic 26.10.09, 21:57
        chcialabyś..
    • s.p.7 Re: Nie umiem nic 26.10.09, 21:57
      Kazda kobieta potrafi robić kilka rzeczy dobrze

      na poczatek rodzić dzieci.

      Ile masz dzieci? 3? 4?
      czy przez 15 lat odchowałas tylko 1?

      To troche mało,
      wg mnie mozna by podwyrzszyc nieco tą liczbę
      tak by czuć ze jest się w porzadku z genetycznym onstynktem powielania gatunku,
      ktory jest silnym i ktory chce wytyczac sens zycia i go wytyczna bardzo czesto.

      Twoj moza ie kcoha a ty uwazasz ze nie powinien?
      Mysle ze akceptuej Cie w pelni taka jaka jestes
      to ma następującą konsekwencje:
      mozesz go kcoahć bez obaw
      mogąc kochać bez obaw kochasz
      kochając starasz sie byćjak najelepsza dla tych osob ktore kochasz

      praca?
      myśle ze to tylko szukanie czegos co dalo by ci sens realizacji siebie, rozwoju
      siebie
      wobec rodziny

      15 lat zglednej niskiej mobilizacji i biernosci moze przyniesc powazna refleksje
      egzystencjalną

      znam kobiety kotre pracuja na 2 etaty, maja kochajacych męzów, i potafia
      wychowywac dzieci i sa przy tym bardzo radosne, trskajace cieplem i sensem
      zyciwej realizacji

      wszystko co eni ejst wykorzystane jest zmarnwoane
      milosc ci to podpowiada i mobilizuje cie do bycia jak najlepszą dla ludzi
      ktorych kochasz

      to pozwala roziwnac skrzydla i czerpac radosc z zycia
      zacznij poznwac lduzi, utrzymuj kontakty, rowijaj je i buduj
      wazne jest to aby miec lduzi wokol siebie: przyjaciol, kolerzanki i kolegow

      masz sporo czasu: zadbaj o zcie towarszyskie ono samo w sobnie czesto jest sporą
      mobilizacją

      jestes ambitna wewnetrznie i szukasz motywacj iw ludziach, wiec mnie j z nimi
      kontakt

      powinnas tez w pelni wspierac meza na tyle na ile mozesz sama przy tym sie
      realizujac
      nic nie stoi na przeszkodzie do tego abys np zalyla wlasna firme czy sam sie
      rozwijala

      jak wiadomo zaczyna sie to od pracy nad sobą
      praca nad soba zaczyna sie od formy psychicznej, wiary w siebie
      rozwoju siebie

      piszesz ze nic nie potrafisz nic nie umiesz
      nie patrz na to w tak isposob
      kazdy czlowiek ma zdolonoc do nauki, szczerze - to studia robia to bardzo powoli
      i nieefektywnie

      najlepiej rozwijac sie we wlasnm zakresie
      rozwin swoje zainteresowania i pasje
      z nich czsto powstaje cos co moze ci sie przydac

      mozesz nadrobic stracony czas
      dozyc do maksymalizacji teog co psoiadasz a posiadasz sporo i w zakesie srodkow
      i czasu ktorym dyspinuejsz jak i tym co masz w swoim potencjale
      nie nastawiaj sie na juz i teraz
      ale wierz w to ze to nastapi

      tak jak pisalem praca to eni tylk oto tu chodzi o jakas realziacje czegos co jst
      sensowne, budujace, co opiera sie na twoich odczuciach

      jesl ichesz sie rowijac w domu - mozesz to robic, to spore wyzwaanie, pisalem o
      dzieciach... 1 syn to malo, badzmy szczerzy
      nei wiej jaka jest wasza sytuacja i swiatopoglad ale tak to jest eni ma sie co
      oszukwiac

      tak to moga zycie sobie zydzi-kwasniewscy

      popatrz jak realizuja sie kobiety w twoim wieku
      poaptrz na to kim chiala bys byc i co osiagnac, na czyb budowac swoje zycie?
      szukaj teog w sbie spokojnie

      dobrze ze to widzisz
      po 5 latach kobiety w stuacji jak twoja zaczynaja wyrzywac sie na merzach
      prubujac wymusic na nich polepszanie samopoczucia poprzez zmuszanie do
      klajstrowania wad lat niedorozwoju

      wiec jeste na dobrym i zdrowym etapie i ciesz sie ze idziesz w dobrym kierunku
      • leda16 Re: Nie umiem nic 27.10.09, 07:00
        s.p.7 napisał:
        wiec jeste na dobrym i zdrowym etapie i ciesz sie ze idziesz w dobrym kierunku


        He, he, wątpię, czy Autorka wątku mop uznałaby za ten "zdrowy etap i dobry kierunek" Widać, że nie widzi nawet tego, iż rady Forumowiczów wynikają z życzeniowego chciejstwa, podobnie jak chciejstwo Autorki. W wieku lat 40 i biegu do etatu wykasuje ją każda 26-cio latka po studiach. Mamy przewlekły kryzys, więc pracodawcy 35-cio letnich pierdzistołków angażować nie będą. Do dzieci - jak ktoś tu radzi - trzeba mieć pomaturalną szkołę opiekunek dziecięcych lub WSP- pedagogikę opiekuńczo wychowawczą. Inaczej kuratorium nie pozwoli nawet pierdnąć przy cudzym dziecku. Natomiast przy mopie i wojsko nie robi wstrętów żonom oficerów. No, tylko pewnie mężuś w środowisku by się spalił ze wstydu ;). Własny biznes też trzeba umieć prowadzić i wyobrażanie sobie, że klienci w te pędy zbiegną się sponsorować 35-cio letnią piszpannę po maturce, która przez 17 lat pracą się nie zhańbiła z wyjątkiem pracy darmowej niańko-gosposi, jest po prostu naiwną głupotą. Życie to nie jebajka naiwne młokosy. Ale jak mąż na prawdę tak strasznie kocha, to na fundusz emerytalny żony jeszcze te 30 lat popłaci.
        • s.p.7 Re: Nie umiem nic 27.10.09, 11:40
          "wykasuje ją każda 26-cio latka po studiach"

          aktualnie róznica miedzy 26 latka po studiach a 26 latka po studiah mzoe być
          kalibru czarnej dziury

          bo ktos moze byc zupelnie beznadziejny a ktos calkowicie fantyastyczny

          dzis zdacstudia to kazdy idiota moze ktory tylko tego chce

          wiec wiek i papier studyjny nie zrobia z nikogo osoby porzadanej w wielu
          znaczeniach...

          po co więc robic ogromną szufladę? i twierdzic ze lalki w tej szufladzie sa
          lepsze od lalek w szufladzie z etykietka: 40 lat?

          uogulnienie zawsze niesie sobą klasto, a komu klamstwo jest porzebne tutaj? jest
          zbedne bo szkodzi


          "Mamy przewlekły kryzys"
          my? moze niektrozy sie z nim urodzili?



          "pracodawcy..."
          dobra cecha demokracji wolnorynkowej jest to ze wygrywa ten, który posługuje sie
          ideami efektywnosci a nei stereotypow i ideami myslenie życzeniowego
          madry pracodwaca zatrudnia efektywnych pracownikow, a efektywnosc jest cecha
          przypisana na pierwszym planie indywidualnie do kazdego czlowieka.

          Zawsze mzona zostac pracodawcą, jak sie okazje oni stosunkowo rzadko wyposarzeni
          sa we wszelkiego rodzaju papiery a zarabiaja najwiecej


          Co do dzieci.
          Chodzi o to by je robić a nie sie cudzymi opiekować, to jest rónica.


          Wstyd?
          Jesli praca jest powodem do wstydu...
          to lepie jzeby myslaca w tak isposob osoba zrobila sobei listę rzeczy ktorej
          robic nie wypada
          a zostawi sobie na koncu np:
          prezesowanie duzej firmie, czolowe funkcje w panstwie
          -duma wzrosnie efektywnosc spadnie



          "sponsorować 35-cio letnią piszpannę po maturce"

          co ma tu do rzeczy "maturka"
          kobieto? ile ty masz lat? 70?
          czasy kiedy wykształcenie znaczylo cokolwiek skonczyly sie w dobie rewolucji
          informatycznej, takie myslenei steoretypowe zostało tylko gdzies w swiadomosci
          ludzi rzyjacych latami 70, 80
          gdzie wykrztalcenie dawlo jakis tam prestiz i moglo cos oznaczac w
          komunistycznym swiatku potencjalow ludzkich

          pracodwacy maja w dupie wykształcenia, dzis liczy sie przede wszsystkim to czego
          zadna szkola nei uczy a to jest:
          -kreatywnosc
          -przedsiebiorczosc
          -energia
          -wiara w siebie, pomyslowasc
          -umiejtniosc wspolpracy z ludzmi
          -umiejetnosc nauki rozwijania sie szykiego przekwalifikowania

          mamy rok 2009
          szkolnictwo tkwi w latach 50

          jedyne szkoly ktore czegos ucza to wydzialy techniczne, ale i tak nei do konca


          naiwna głupotą jest myslec w kategoriach naiwnej glupoty tam gdzie jej nie ma


          a teraz:
          zabij się
        • lucusia3 Re: Nie umiem nic 30.10.09, 22:02
          leda16 nie wszystkie panie szukaja pracy w agencjach towarzyskich. A to tam chcą zatrudniać wyłącznie 26-latki. No ewentualnie szukają też niektórzy "szefowie" sekretarki do szerokiej gamy usług. Oni tez preferują młodziutkie, z dużym biustem i na wysokich obcasach. Na inne stanowiska raczej nie ma ograniczeń wiekowych, a do wielu miejsc - np. kancelarie prawne, lepiej w recepcji wypadają kobiety a nie dziewczynki, bo wyglądają bardziej wzbudzająco zaufanie. Trzeba tylko udowodnić, że człowiek umie się uczyć, jest kulturalny, otwarty i grzeczy. Ledzie16 wielu z tych rzeczy zapewne brakuje.
    • b_marciszonek Re: Nie umiem nic 27.10.09, 23:31
      wiesz, mam prawie taką sama sytuację jak TY...
      Tyle,że lat mam 29, dzieci 2.nic nie umiem i właśnie postanowiłam
      pójść do pracy. heh, ciekawe, czy mi się to uda.
      też się kilka razy przeprowadzaliśmy, ale teraz (mam nadzieję)
      pomieszkamy tutaj dłużej.
      ps. jest mi żal, że nie mam doświadczenia itp. ale nie żałuję ani
      jednej chwili spędzonej w domu z dziećmi.
      • uwolnic_cyce Re: Nie umiem nic 30.10.09, 20:45
        b_marciszonek napisała:

        > wiesz, mam prawie taką sama sytuację jak TY...
        > Tyle,że lat mam 29, dzieci 2.nic nie umiem i właśnie postanowiłam
        > pójść do pracy. heh, ciekawe, czy mi się to uda.
        > też się kilka razy przeprowadzaliśmy, ale teraz (mam nadzieję)
        > pomieszkamy tutaj dłużej.
        > ps. jest mi żal, że nie mam doświadczenia itp. ale nie żałuję ani
        > jednej chwili spędzonej w domu z dziećmi.


        Marciszonka a co chcesz robić?Pytam, bo............
    • fnoll Nikifor też nic nie umiał 28.10.09, 00:17
      bardziej podstawowa kwestia to: co cię interesuje? co lubisz robić?

      i takie rzeczy warto mieć
    • cynta Re: Nie umiem nic 28.10.09, 15:41
      A myslalas o roznych formach wspolpracy zawodowej z internetem w tle? Jezeli Ci
      naprawde zalezy to napisz do mnie na priva, podam Ci pomysl.
      Pozdrawiam
      • clarissa3 Re: Nie umiem nic 28.10.09, 18:42
        no wlasnie. Bo wyglada na to ze martwisz sie tym ze niewolnikiem
        zostac nie mozesz latwo. Ze Cie nikt nie zatrudni? Zatrudnij sie
        sama. Jest cos co sprawia Ci radosc robic? Zastanow sie. Gotowanie?
        Pieczenie? Dzierganie? Haftowanie?
        Masz komfort ze nie od razu musisz miliony zarobic bo inaczej
        zginiesz. Probuj nawiazywac kontakty wg. zainteresowan. Przez
        internet? Popytac dookola? Masz czas i co do garnka wlozyc, wiec
        szukaj! I wewnatrz i na zewnatrz.
        Powodzenia!
        ps. a te skladki to niech maz placi! - nieglupia to rada;)
    • ferero Re: Nie umiem nic 30.10.09, 10:30
      jak masz poczebe pisania to poszukuja operatora telegazety jakiejs telewizji.
      wystarczy mieć nadzieje dobre cv i ochote POdporzadkowania ;-)))
      • clepsydra Re: Nie umiem nic 30.10.09, 11:18
        Skoro Ciebie stac na nie pracowanie to idz na jakis staz za darmo i jednoczesnie
        na studia.
    • senseiek to co powiem bedzie mialo malo z psychologi.. :) 30.10.09, 11:14
      to co powiem bedzie mialo malo z psychologi.. :) ale jestem facetem wiec trudno mi o takich bzdurach gadac.. ;)

      Mowisz, ze pieniedzy Wam nie brak? Wiec popros meza aby kupil Ci porzadna maszyne do szycia. Kup sobie ksiazki na ten temat, burdy itp czasopisma z dodatkami specjalnymi dla krawcowej (taki przezroczystawy-bialy papier na ktorym naniesione sa wzory roznych spodni, koszulek, sukienek itp ubran).. Kup sobie jakis material.. I sproboj szycia. Moze Ci sie spodoba. Mozesz zaczac kariere od zrobienia swoim dzieciom, znajomym i sasiadom np. rekawiczek na jesien i zime. Eksperymentuj. Trenuj codziennie przynajmniej 1-2h, chyba ze wciagniesz sie na serio od samego poczatku.. Kobiety lubia szycie.. :)

      Jak juz porobisz kilka(nascie) takich ubran to zrob ich zdjecia i wystaw na allegro. Mozesz napisac, ze jestes profesjonalna krawcowa, ktora uszyje cokolwiek zamowia wg wzoru. Cen sie od samego poczatku! Bo pozniej trudno bedzie zwiekszyc ceny jak sie starzy klienci przyzwyczaja do niskich.

      Jesli rekawiczki beda porzadne i profesjonalne to mozesz wystawic aukcje allegro z promocja na glownej (kosztuje to 150 zl wiec musisz to uwaznie policzyc, tak zeby wyjsc na swoje). Wystawisz np. 100 par, po 15 zl 100*15=1500 zl obrotu- 150 zl na promocje na glownej = 1350 zl-cena materialow=Twoj zysk. Pod warunkiem, ze wszystko sprzedasz :) Nie martw sie, ze nie masz przygotowanych tych 100 par- jak beda kupowac, to bedziesz szyc- nie musisz robic tego na zapas.

      A w przyszlosci bedziesz mogla napisac w CV, ze masz doswiadczenie w krawiectwie, sprzedazy on-line'owej i wysylce, kontakt z klientem (ludzie pewnie beda dzwonic i wysylac e-maile przed zakupem Twoich ubran, wiec nabierzesz pewnosci siebie i doswiadczenia).
      • de_witch Nie szkoda czasu... 30.10.09, 11:20

        Na pisanie takich bzdur?
        • senseiek Re: Nie szkoda czasu... 30.10.09, 11:26
          Moze skorzystaj z wlasnej rady dla kalki i zrob sobie dobrze? Moze wtedy poczujesz wewnetrzny spokoj, i nie bedziesz wszedzie szukac wrogow?
          • to.niemozliwe Re: Nie szkoda czasu... 30.10.09, 11:38
            Masz rację co do tego, że można też pracować w domu i czerpać z tego
            dużo frajdy, nie przejmuj się złośliwymi komentarzami. Podałas
            bardzo konkretny sposób. Szkoda tylko, że inicjatorki wątku coś niue
            widać...
            • senseiek Re: Nie szkoda czasu... 30.10.09, 11:46

              > Masz rację co do tego, że można też pracować w domu i czerpać z tego
              > dużo frajdy, nie przejmuj się złośliwymi komentarzami.

              U mnie w rodzinie wszyscy pracuja w domu.. :)

              Ma to takze pewne minusy- non-stop jest sie w pracy, a dzien zlewa z noca.. ;) Gotowanie obiadu, ogladanie TV i rownoczesne pisanie e-maili do klientow itp. Takze wszystko rozmydlone, i brak jakichkolwiek ram w ktorych sie pracuje, a w ktorych sie odpoczywa.

              > Podałas
              > bardzo konkretny sposób. Szkoda tylko, że inicjatorki wątku coś niue
              > widać...

              Moja matka poszla pierwszy raz w zyciu do pracy po 40-tce, i zostala krawcowa. Najpierw szyla w roznych firmach ktore robily na akord (to bylo na poczatku lat 90-tych), a pozniej zalozyla swoja wlasna firme krawiecka. Szkoda tylko, ze nigdy nie udalo mi sie jej naklonic na hurtowe robienie ubran, mogla by zatrudnic pracownice, ktore by na nia pracowaly, zamiast robic zakieciki za 300-500 zl.
          • de_witch Koncept szycia w domu... 30.10.09, 12:49
            Głuptasie!:-) Moja rada dla kallki, dotyczy wszystkich ciebie też.

            W dobie, gdzie rękawiczki kupuje się w Chinach za 0,4zł,
            przykładowo, i sprzedaje na cały świat, w milionowych sztukach, ktoś
            naprawdę o pręznym umysle będzie siedział i
            szył rekawiczki,od rana do nocy, marnując swój bezcenny czas na
            pierdzielone zajecie, jakim jest szycie!!!Rezultat końcowy
            takiego 'biznesu'....3000 zł, raz na jakiś czas.Bo kto kupuje latem
            skórzane rękawiczki?A poza tym, co to jest na 'czarno' zarobione
            3ooo?
            I ktoś ma za taki marny grosz, siedzieć w brudach i scinakach po
            szmatach w swoim domu!!!'Piękna' perspektywa.
            • senseiek To byla rada dla NIEJ, nie dla ciebie.. 30.10.09, 13:47

              > Głuptasie!:-) Moja rada dla kallki, dotyczy wszystkich ciebie też.
              >
              > W dobie, gdzie rękawiczki kupuje się w Chinach za 0,4zł,
              > przykładowo, i sprzedaje na cały świat, w milionowych sztukach, ktoś
              > naprawdę o pręznym umysle będzie siedział i
              > szył rekawiczki,od rana do nocy, marnując swój bezcenny czas na
              > pierdzielone zajecie, jakim jest szycie!!!Rezultat końcowy
              > takiego 'biznesu'....3000 zł, raz na jakiś czas.Bo kto kupuje latem
              > skórzane rękawiczki?A poza tym, co to jest na 'czarno' zarobione
              > 3ooo?
              > I ktoś ma za taki marny grosz, siedzieć w brudach i scinakach po
              > szmatach w swoim domu!!!'Piękna' perspektywa.

              To byla rada dla NIEJ, nie dla ciebie. Jej sie moze spodobac, to co w tobie budzi obrzydzenie..

              Za to ty dajesz rade- idz na studia (w domysle humanistyczne, bo przeciez ktora kobieta idzie na inzyniera?? ;).. A pozniej dziwia sie, jedna z druga, ze po -logi, -znastwu, sa i nikt ich nie chce na rynku pracy.. A jakiemu pracodawcy potrzebny jest religioznawca? Albo kulturoznawca?

              Po jakichkolwiek studiach humanistycznych bedzie tak samo bezradna, bez praktyki i doswiadczenia, jak jest w tej chwili.. Tylko, ze o 2-5 lat starsza.

              Poza tym, zupelnie nie zauwazylas, ze wspomnialem o rekawiczkach, bo to jest druga z najprostszych rzeczy po skarpetkach, do uszycia. A przeciez zanim nabedzie doswiadczenie, musi potrenowac sobie i rekawiczki sa idealnym do tego obiektem. Chocby robila to dla rodziny, znajomych, sasiadow za darmo. To jest tylko dla praktyki!

              Krawiectwo jest tez bardzo elastyczne- w jesien i zime, mozesz robic rekawiczki, a w wiosne i lato np. zakiety, garnitury, sukienki.
              Moze tez to rzucic w kazdej chwili, a nie tak jak studia za ktore sie placi.
              • lucusia3 Re: To byla rada dla NIEJ, nie dla ciebie.. 30.10.09, 22:15
                Myśle, że to niezły pomysł. może niekoniecznie rękawiczki, ale obrazy patchworkowe, albo piękna spódnice, albo komonowe sukienki z aplikacjami. Zawsze jest cos co można robić.
                Nie ma rtw się też o "humanistki", po róznych logiach. One sobie doskonale radzą i pracują naprawdę w różnych miejscach. Oczywiście radzą sobie te, którym się chce.Podobnie jak te po kierunkach inżynieryjnych.
                • senseiek Re: To byla rada dla NIEJ, nie dla ciebie.. 30.10.09, 23:49

                  > Nie ma rtw się też o "humanistki", po róznych logiach. One sobie doskonale radz
                  > ą i pracują naprawdę w różnych miejscach. Oczywiście radzą sobie te, którym się
                  > chce.Podobnie jak te po kierunkach inżynieryjnych.

                  Humanistki ktore znam pracuja we wszystkim, tylko nie w kierunku studiow. Czyli wg mnie de fakto zmarnowaly czas, pare lat zycia na te studia. Widzialas kiedys np. absolwenta informatyki ktory by byl barmanem, kelnerem, albo sekretarka w biurze? Bo ja nie-pracuja w zawodzie ktory studiowali.

                  Z malymi wyjatkami- panienka po pedagogice przez 2-3 lata pracowala w szkole jako licealny pedagog, ale po tym czasie sobie tylko nerwy rozstrzepila i poszla na studia informatyczne.. ;)
                  A druga- studia prawnice, i pracuje w zawodzie.
      • ipswich1 Mysle ze masz racje 30.10.09, 11:32
        Jej nie potrzeba psychologii, tylko solidnego tzw. "kopa". Twoja
        propozycja jest nieglupia, na sto procent da jej zajecie na wiele
        godzin i co najwazniejsze: niezaleznie od miejsca zamieszkania.
        Tylko aby nie zaczela przypalac obiadu, bo wtedy zle to widze ;-))))
        "juz jesien" uszy do gory i jak to mowia Anglicy: Eyes down for a
        full house!!! Powodzenia!!!
      • senseiek a tutaj masz dowod... :) 30.10.09, 12:06
        A tutaj masz dowod na to, ze nie jest to jakas fikcja:
        www.allegro.pl/item793078256_agbashop_rekawiczki_skorzane_najtaniej_m.html
        50 par * 15.99 zl = 800 zl obrotu / 7 dni trwania aukcji = 114 zl dziennie.
        Ta aukcja na pewno jest reklamowana na glownej, bo ma bardzo duzo odwiedzin 1400, w ciagu 7 dni. W 2 tyg dojdzie pewnie do 3 tys. i 100 par sprzedanych.
        • jelly_kitten Re: a tutaj masz dowod... :) 30.10.09, 14:41
          I ty naprawde wierzysz w to, ze to szyje jedna osoba na domowej maszynie do szycia?
          I proponujesz to kobiecie, ktora nigdy wczesniej czegos takiego nie robila??
          Gdzie ty zyjesz, w Nibylandii?

          Kolczyki z paciorkow to moze jeszcze, ale ile sie na tym zarobi?

          A swoja droga, jest wiele sensownych opcji biznesow internetowych, tylko raczej polegajacych na dystrybucji a nie sleczeniu i dzierganiu samemu...

          A tutaj masz dowod na to, ze nie jest to jakas fikcja:
          > www.allegro.pl/item793078256_agbashop_rekawiczki_skorzane_najtaniej_m.html
          > 50 par * 15.99 zl = 800 zl obrotu / 7 dni trwania aukcji = 114 zl dziennie.
          > Ta aukcja na pewno jest reklamowana na glownej, bo ma bardzo duzo odwiedzin 140
          > 0, w ciagu 7 dni. W 2 tyg dojdzie pewnie do 3 tys. i 100 par sprzedanych.
    • goldenleo Re: Nie umiem nic 30.10.09, 11:29
      Nie załamuj się. Postaraj się spojrzeć na swoją sytuację z innej perspektywy -
      zobaczysz osobę, która właśnie teraz ma swój czas, swoje 5 minut. Dzieci
      odchowane, komfort psychiczny, że jak nie pójdziesz do pracy, to nie będziesz
      miała co do garnka włożyć. Masz IDEALNE warunki do tego, aby spróbować robić coś
      swojego. Jestem przekonana, że dasz sobie radę. Powodzenia.
    • smartbonnie poszukaj programów 30.10.09, 11:34
      ... aktywizacji zawodowej kobiet. Coś mi się kołacze po głowie, że były takie.
      Co prawda w większych miastach, ale zawsze można dojeżdżać. Zaczniesz, od razu
      będzie łatwiej. Nowe nawyki wyrabiają się stopniowo.
      Masz dobre, solidne, poukładane życie. Teraz po prostu czas na kolejny etap.
      Jesteś młoda! Jeszcze czekają na ciebie wyzwania.
      • to.niemozliwe Re: poszukaj programów 30.10.09, 11:42
        No właśnie to jest szerszy temat aktywizacji zawodowej, kobiet w
        szczególności, bo to głównie one sa obarczone obowiązkami domowymi,
        które wpływaja na ich pozycję zawodową. Może ktoś wie jak to wygląda
        w innych krajach, np skandynawskich - czy jest tam tradycja pracy
        np. w niepełnym wymiarze czasu, większej elastyczności w podejściu
        do zatrudnienia? To jest w ogóle temat pracy jako wartości w życiu,
        • de_witch W krajach skandynawskich 30.10.09, 13:36

          Kraje skandynawskie, są tzw. krajami wielokulturowymi. Najbardziej
          wielokulturowa jest Szwecja. Która dość długo była ofiarą
          prpagandy,że wielokuturowść wpływa dobrze na rozwój kraju. Ostatnie
          częste kryzysy ekonomiczno/gospodarcze, ( związane z nierozwiązanym
          i jak dotąd problemami energetycznymi, jakie wprowadziła partia
          ochrony srodowiska likwidujac głowne żródła energii i decydując anty
          dla taniej energii uranowej), powodują, że ludzie zmienili swój
          mydlany tok myslenia i inaczej już oceniają wielokulturowść.

          Tak generalnie to przeciętna szwedka, najpierw kończy szkoły zdobywa
          dobry zawód, pracuje czegoś się dorabia, ma udany zwiazek i wtedy
          decyduje się na dziecko.
          Pomimo ulg typu możliwosc pracy w skróconym czasie to mało, kto z
          tego już dzis korzysta. Większosc pracuje 75%, a gdy dzieci podrosną
          100%. Tu są dobre przedszkola, szkoły, dzieciom nie jest zle.

          Natomiast kobiety bez zawodu, to kobiety z obcych kultur, np
          islamu.
          Gdzie meżcyzna ma obowiazek, utrzymać zonę i 5 -6
          dzieci. Czasami spotyka się na ulicy kobiety w szatach młode z
          gromadą 8 dzieci.
          Ale ci ludzie nie asymilują się, dopiero ich dzieci zdobywają zawody.
          Tak generalnie to nie ma kobiet w Szwecji bez zawodu.
          Tylko w miarę postępu i rozwoju, niektóre zawody przestają być
          aktualne i trudno w nich znleźć pracę, bo wchodzą cały czas nowe
          zawody. Wtedy państwo daje ci '10000000' mozliwosci
          przekfalifikowania się, jeśli chcesz i dodatek studencki aż do ...54
          roku zycia. Poza tym, dość, specjalny jest system emerytalny, no ale
          to już historia na inny watek.
          • to.niemozliwe Re: W krajach skandynawskich 30.10.09, 14:42
            No a jak władze sobie radzą z takimi kobietami, któe nastawiają sie
            właśnie na bycie beneficjentami systemu socjalnego? Czy jest jakaś
            procedura...zmuszająca do podjęcia pracy? Czy skłaniająca? Coś, co
            sprawia, że ludzie...biorą sie do roboty?
            • de_witch Nie pracować... 30.10.09, 17:38

              Straty ponoszone z powodu niepracowania kobiety, to ok. 26o ooo -32o
              ooo przeciętnych, rocznych płac! A po wypracowanej pewnej ilosci
              lat w firmie zarabiasz znacznie wiecej, dodaj do tego zarobki męża,
              czyli tzw, wspólna kasa, to widzisz,ze to ogromne ilości pieniedzy,
              którzy ci ludzie - niepracując tracą. Za takie oszczędzone pieniadze
              w swojej Afryce mogą coś zrobić, no ale tu dodchodzi inność tej
              kultury.Niektórzy są pasywni, brak im chęci do nauki i pracy,
              zwłaszcza posrod kobiet z islamu.


              Czy są granice aby dostać socjal? Socjalu długo chyba nie można
              brać, jednak, jak jest to wobec tych ludzi z islamu, to niestety
              zielonego pojecia nie mam, bo nie znam nikogo takiego, ale spytam
              się znajomych, którzy maja wiecej wiedzy w temacie.
              //pozdrawiam.
              • czarna9610 Re: Nie pracować... 30.10.09, 19:30
                Dlaczego uważasz że nic nie umiesz. Ktoś tu mądrze napisał o zarządzaniu czasem
                i tych wszystkich doświadczeniach jakie wyniosłaś prowadząc dom. Wpadła mi
                kiedyś w ręce książka "Szydłowski, Bronisław :Praktyczny poradnik poszukiwania
                pracy : wzory listów motywacyjnych : i curriculum vitae [..] :" bodajże i tam
                był przykład listu motywacyjnego napisanego przez panią koło 40, która też nie
                pracowała. No więc jak kobieta wyciągnęła wszystkie swoje umiejętności które
                nabyła wychowując te dzieci, napisała o zarządzaniu czasem, że dawała
                korepetycje tymże dzieciom ( sporo tego było, jeśli masz okazję to może przejdź
                się do jakiejś biblioteki i trochę ściągnij z tego. Na pewno sporo potrafisz,
                przemyśl co chciałabyś robić.

                Wszelkie informacje obracają się w nicość,świadomość miejsca jest odebrana,
                znaczenie rozpada się na kawałki,światy są oddzielone, aż pozostaje jedynie
                pozbawiona zmysłów cisza
                Haruki Murakami
    • j.julia Re: Nie umiem nic 30.10.09, 12:41
      Wychowałaś gromadkę dzieci, jak mówisz - niektóre miały duże problemy - i to
      jest cenne doświadczenie. Jeżeli nie zależy ci na pieniądzach, to poszukaj
      świetlicy socjoterapeutycznej czy innego punktu, gdzie po południu przebywają
      dzieci potrzebujące opieki, pomocy w lekcjach, i zgłoś się jako wolontariusz.
      • bibi1 Re: Nie umiem nic 30.10.09, 13:01
        moge powiedziec,ze mamy podobna sytuacje.bardzo dlugo siedzialam w
        domu przy dzieciach,z dala od rodziny i przyjaciol(emigracja)i
        moglam liczyc tylko na siebie,zwlaszcza ze maz ciagle w pracy.kiedy
        dzieci poszly do szkoly myslalam,ze oszaleje z nadmiaru wolnego
        czasu.koniecznie chcialam cos zrobic,bo czulam, ze sie cofam zamiast
        rozwijac.no i znalazlam sobie kurs nauki jezyka,zajelo mi to
        rok.pozniej zalozylismy wlasna firme i doszly mi jakies papierkowe
        obowiazki,ale to nie bylo to.zaczelam myslec o wolontariacie i
        prawie juz sie tego podjelam,kiedy zdalam sobie sprawe,ze wlasciwie
        nie mam na to czasu.Dzieci,dom,ogrodek,codziennie zajecia
        pozalekcyjne, na ktore musze wozic dzieci,wyjsc na spacer z
        psem,pojezdzic na rowerze,itd...cos by tu ucierpialo.no i dotarlo do
        mnie,ze wystarczy ze bede dobra mama i zona.
        ale ten wolontariat bardzo Ci polecam,byc moze poczujesz,ze Twoje
        zycie sie nie marnuje,oby!
        • asica74 Re: Nie umiem nic 30.10.09, 20:21
          bibi, czy to ty?:))) jak ty, to buziaka daje! odezwij sie!
          • juz-jesien Re: Nie umiem nic 30.10.09, 20:24
            Znaczy się ja?:) Nie,ja to nie bibi, ale jeśli ma podobny problem to
            pozdrów Ją ode mnie;)
      • de_witch Następna rada do dupy! 30.10.09, 13:09
        j.julia napisała:

        > Wychowałaś gromadkę dzieci, jak mówisz - niektóre miały duże
        problemy - i to
        > jest cenne doświadczenie. Jeżeli nie zależy ci na pieniądzach, to
        poszukaj
        > świetlicy socjoterapeutycznej czy innego punktu, gdzie po południu
        przebywają
        > dzieci potrzebujące opieki, pomocy w lekcjach, i zgłoś się jako
        wolontariusz.
        ............
        To chory psychicznie idzie na wolentariusz, niech sobie zjedzie przy
        chowaniu cudzych chorych bachorów resztę życia.
    • akle2 Re: Nie umiem nic 30.10.09, 12:47
      Rozpocznij studia wyższe. Zajmiesz sobie czas, a przy okazji zdobędziesz solidną podstawę do starania sie o pracę. Co do samej pracy - na razie staraj się o stanowiska najprostsze. Rzeczywiście - źle, że nie pomyślałaś o tym 10 lat temu (patrnetrzy powinni się wymieniać opieką nad dzieckiem, w skrajnych przypadkach - opiekunka), ale jeszcze nie jesteś "stracona" ;-) Dobrze że "obudziłaś się" teraz bo za 10 lat faktycznie nie zrobisz już nic i będziesz zależna od innych. A chyba nie tego chcesz. Powodzenia
    • lucusia3 Re: Nie umiem nic 30.10.09, 13:10
      Oj, jak ja wiem, co Ty czujesz! Przechodziłam dokładnie to samo.
      Mnie się zaczeło 2 lata wcześniej, ale to żadna różnica.
      Teraz mam parę lat więcej, uchodze za fachowca i zarabiam powyżej przecietnej. No i sama siebie szanuję, bo męża miałam zawsze w porządku - jak Twój, uważał i uważa za inteligentną i wartą miłości.
      Ja się załapałam do jakiejkolwiek pracy - kompletnie nie miała nic wspólnego z tym co uczyłam się i co umiałam. Bezczelnie powiedziałam pracodawcy, że umiem, a nauczyłam się w pierwszych tygodniach pracy. Pensja była śmieszna, ale miałam już "doświadczenie zawodowe". Bez zmrużenia oka zmieniłam, jak tylko pojawił się cień szansy na lepszy układ. Tez nie umiałam wiele do tej pracy, ale umiałam się uczyć.
      Siedzenie w domu z dziećmi uczy jednak tysiąca pożytecznych umiejętności:
      - szybkośc uczenia
      - umiejętność zarządzania czasem
      - umiejętność pracy w grupie
      - umiejętność rozwiązywania konfliktów
      - umiejętnośc rozmowy z mało pojętnym rozmówcą (klientem)
      - ciepliwośc
      - otwartośc na nowe sytacje
      - umiejetność radzenia sobie szybko w sytuacjach kryzysowych
      Pomyśl sama co umiesz i napisz to w CV. Naprawdę, jako mamy, potrafimy radzić sobie rewelacyjnie, no i jesteśmy przyzwyczajone do gry zespołowej a nie do solówek. To się liczy na rynku.
      Pisanie CV do firm i wysyłanie rzeczywiście niewiele daje, trzeba je zanosić i wciskac się do szefów. Na poczatku czujesz się jak niekulturalny natręt, potem widzisz, że to przynosi efekty.Zawsze mów, że masz już odchowane dzieci i następnych nie planujesz. To daje nam przewagę nad przeciętną 25 latką.
      Od biedy możesz się zarejestrowac jako bezrobotna i poprosić o szkolenia, albo wysłąnie na staż. Jesteś kobietą,ktora chce wejśc na rynek po przerwie na wychowanie dzieci. Tego się trzymaj. Oni mają taki priorytet, więc musze się wykazać, że takim kobietom pomagają.
      Brak przyjaciół do dotkliwy problem, ale zapisz się na angielski/włoski/hiszpański (w swoim mieście), na aerobik, itp. Tam nawiążesz znajomości. Porozmawiaj po zebraniu szkolnym z innymi mamami i ojcami, możesz znaleźć świetne kontakty. Nawet skutkującymi pracą, bo ludzie wiedzą o wielu szukających pracowników.
      Podstawa - nie poddawaj się. Mnie się udało (mimo dużo większego bezrobocia niż teraz), Tobie też się uda. Kwestia uporu i uwierzenia w siebie. Trzymam kciuki.
    • zostane Re: Nie umiem nic 30.10.09, 13:12
      Zacznij wykonywać jakieś domowe wyroby i sprzedawaj na allegro np figurki z
      makaronu albo decupage albo coś w tym stylu są podręczniki kursy można się tego
      nauczyć i pochłania dużo czasu więc coś dla ciebie. Moja znajoma np. robi z
      koralików biżuterię i sprzedaje i jest ok. Nie musisz pracować u pracodawcy albo
      charytatywnie pomagać jakiś wolontariat skoro nie potrzebujesz pieniędzy to
      można tak się wykazać i jeszcze innym pomożesz.
    • eye-witness Re: Nie umiem nic 30.10.09, 13:26
      Fajnie jest miec kawalek wlasnego zycia, ktory nie ogranicza sie tylko do meza,
      dzieci i domu. Dobrze, ze zaczelas studia. Zarejstuj sie moze w urzedzie pracy,
      wiem, ze rzadko sie udaje, ale swego czasu dostalam bardzo dobra prace wlasnie
      przez UP. Jesli nadal sie wam finansowo powodzi, idz na jakies kursy, czy to
      zawodu, czy jezykowe. Jeszcze nie jest za pozno, kawal zycia przed toba.
      Co wlasciwie chcialabys robic, masz jakis pomysl?
      Powodzenia!
    • panistrusia Re: Nie umiem nic 30.10.09, 13:53
      Nie rozumiem czemu się czujesz winna 'pustemu' CV. Chodź na rozmowy
      kwalifikacyjne i nie przepraszaj za to, że tak Ci się życie ułożyło, że
      nie musiałaś pracować zawodowo. Skup się na tym, że jesteś spełniona
      jako matka, niewypalona zawodowo. Twoja sytuacja za bardzo się nie
      różni od kogoś, kto chce zupełnie zmienić branżę.
      Przecież nie szukasz pracy po to, żeby się tam źle czuć, żeby szef
      czuł, że ma prawo wypominać Ci to, że Cię przyjął z litości. A już na
      pewno nie po to, żebyś Ty sama się w to wkręcała.
    • marber7 Re: Nie umiem nic-bzdury 30.10.09, 14:00
      Zastanawiam sie nad tym , jak bardzo jestes zdominowana przez
      sterotyp myślenia o udziale pracy kobiet w społecznym produkcie
      krajowym i globalnym. Kobieto! urodziłaś i wychowałaś, troje dzieci,
      zarządzasz od kilkunastu lat domem z taką małą drużyną rodzinną,
      przezyłaś, a najpewniej zorganizowałaś te wszystkie przeprowadzki z
      miasta do miasta, któr są nie tylko nprszeniesieniem sprzętów do
      nowego mieszkania ale przede wszystkim zorganizowaniem życia w nowym
      środowisku; według mnie przeprowadzka i instalacja w nowym
      mieszkaniu, to wielkie skomplikowane przedsięwzięcie logistyczne,
      więc pytam Cię jakim prawem mówisz o sobie: nie umiem NIC! Umiesz
      wszystko: gotować, prać, prasować, sprzatć, pielęgnować dzieci, dbać
      o męża (skoro nadal Cię kocha po 15 latach małżeństw, to zapewne
      jestes dobrą kochanką), załatwiać sprawy związane z funkcjonowaniem
      domu, nie poległaś organizacyjnie po każdej przeprowadzce,
      zainstalowałaś siebie i rodzinę w każdym kolejnym nowym środowiaku,
      co oznacza wybitne talenty organizacyjne i zdolności adaptacyjne,
      więc umiesz bardzo dużo, tylko Twoje umiejętności wykorzystujesz, a
      pracę inwestujesz na najmniej docenianej działce społecznego
      podziału pracy, jakim jest praca dla rodziny, która według mnie
      powinna być najlepiej opłacanym zajęciem, bo jest to praca na kilku
      etatach. A teraz rób to co Cię interesuje, a nie to co musiałaś, gdy
      dzieci były małe - i to wszystko. Mistrz pojawia się wtedy, gdy
      uczeń jest gotowy. Pozdrawiam i życzę znalezienia pasji, w której
      spożytkujesz swoje talenty i energię. No i nie zapominaj w swoim CV
      o swoim 15 letnim doświadczeniu zawodowym, jakim jest zarządzanie 5
      osobową rodziną.
    • kotwbuciorach Re: Nie umiem nic 30.10.09, 14:03
      Umiesz, umiesz....

      A tak poza tym polecam woluntariat - swietnie wyglada w CV, i stanowi jakies
      doswiadczenie w pracy, nawet jesli sie przy tym nie zarabia.
      • juz-jesien Re: Nie umiem nic 30.10.09, 14:49
        Witam ponownie:)

        Dziękuję jeszcze raz za życzliwe słowa,zainteresowanie i ułatwienie
        mi spojrzenia na sytuację z innej niż moja (hermatyczna i
        małomiasteczkowa)perspektywy.Pokrótce odpowiem na lawinę
        pytań.Skończyłam Liceum Medyczne o profilu opiekunka dziecięca.Był
        to środek lat 90-tych,więc czas ,gdzie zamykano żłobki i Domy Małego
        Dziecka i zapotrzebowania na ten zawód również nie było.Zresztą
        specjalnie nie szukałam pracy ze względu na życie rodzinne.Teraz
        zaczełam studiować pedagogikę( wiem,wiem) bo jeśli mam pracować ,to
        nie wyobrażam sobie robienia czegoś innego niż praca z dziećmi.
        Dzieci mam dwoje.Nie wiem dlaczego piszecie,że troje,chociaż to w
        sumie bez różnicy.Liczba dzieci sytuacji nie zmienia.
        Teraz dni mi schodzą na objeżdzaniu okolicznych żłobków i
        przedszkoli,chociaż przypomina mi to trochę pracę Syzyfa.Ale
        nic ,zaczęłam,musze skończyć.Za kika miesięcy znowu zostanę sama na
        pół roku i bardzo bym chciała coś znależć do tego czasu,nawet za
        psie pieniądze,bo jak napisałam narazie sprawy finansowe są
        drugorzędne.
        Co do szycia..antytalent manualny ze mnie do kwadratu,nawet
        skarpetki ceruję na okrętkę.
        Dzięki jeszcze raz:)
        • sharteel Re: Nie umiem nic 30.10.09, 15:22
          No i super - bardzo fajnie, że podjęłaś studia pedagogiczne, żeby wyższym
          wykształceniem potwierdzić swoje kompetencje opiekuńczo-wychowawcze. Naprawdę
          uważam, że jesteś na dobrej drodze i trzymam za Ciebie kciuki. Powodzenia!!!
    • skarpetka_szara Re: Nie umiem nic 30.10.09, 15:02
      Jak jestes ok finansowo to udzielaj sie charetatywnie, np, w
      szpitalu. Zrob cos dla spolecznosci. Bedziesz czula sie ze cos
      robisz i bedziesz z tego powodu szczesliwa.


      juz-jesien napisała:

      > Za mąz wyszłam w wieku 21 lat i wyjechałam za mężem z rodzinnego
      > miasta na drugi koniec Polski.Taką miał pracę,kilka razy
      musieliśmy
      > zmieniac miejsce zamieszkania,miasto.Urodziły sie dzieci i całe
      moje
      > życie kręciło sie tylko dookoła nich.Nigdy nie
      pracowałam.Finansowo
      > powodziło nam sie dobrze.I właściwie pod każdym względem
      > dobrze.Życie rodzinne mamy udane,dzieci zdrowe i madre,większych
      > kłopotów na szczęście brak.Ale ja czuję,ze mam już dosyć.Od
      niedawna
      > znowu mieszkamy w innym mieście.Pomijam brak znajomych,przyjaciól
      > itd.To można znaleźć .Największym problemem dla mnie jest moja
      > bezczynność.Mieszkamy w małym mieście,gdzie bezrobocie jest
      ogromne
      > i szans na pracę mało.A ja tak bardzo chciałabym pracować.I tu
      > zaczyna sie problem.Mam 35 lat,żadnego doświadczenia zawodowego i
      > bardzo się tego wstydzę.Od jakiegos czasu bo kiedyś mi to nie
      > przeszkadzało,ale pewnie z wiekiem człowiek inaczej patrzy na
      > życie.Wychowałam dzieci,odwaliłam kawał dobrej roboty i mam dużo
      > siły i zapału a tu bęc.Wypadłam z rynku całkowicie,bo kto
      przyjmie
      > do pracy 35-latkę bez żadnego stazu i doświadczenia.Nawet nie
      umiem
      > rozmawiać z potencjalnym pracodawcą bo niby o czym.Czuję,że
      > zdziczałam do reszty.Poskładałam podania tu i tam ale nikt nigdy
      nie
      > zadzwonił.Zresztą się nie dziwię.Przecież nic konkretnego nie
      umiem.
      > Czuję się jak w złotej klatce a nadmiar czasu jest powalający.W
      > dodatku nie wiem,czy za 2-3 lata znowu nie czeka nas
      > przeprowadzka.Na razie,żeby całkowicie nie oszaleć podjęłam
      > studia.Pewnie tylko dla samej siebie,bo kiedy je skończe będę 40-
      > letnią kobieta bez stażu pracy.Czuję sie beznadziejna,nic nie
      warta
      > i mam cholernie małe poczucie własnej wartości.I nie mogę
      zrozumiec
      > mojego męża kiedy patrzy ma mnie z taką miłością w oczach.
      > To tyle.Chcialam sie tylko wygadać.
    • grogreg Re: Nie umiem nic 30.10.09, 15:48
      Zrób inżyniera Microsoftu.
      Rok ciężkiej roboty. Jakieś 2 tys. zł na materiały i egzaminy.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka