IP: 216.143.112.* 08.06.04, 19:12
Wczoraj po kolejnej sprzeczce doszlismy do wniosku (bez emocji, bez lez) ze
nie ma sensu tkwic w tym zwiazku i kazdy z nas powinnien isc w swoja strone.
Z tym ze takie rozmowy prowadzimy juz od kilku lat, i caly czas tkiwmy w tym
malzenstwie dla...dzieci. Jest ich az 3 - dwojka naszych i syn meza z
poprzedniego malzenstwa, ktory mieszka z nami. Obydwoje pracujemy, dobrze
zarabiamy, bez problemu moglibysmy funkcjonowac niezaleznie od siebie, z tym
ze obydwoje nie wyobrazamy sobie "podzialu dzieci". Jestesmy wzorowymi
rodzicami..., i boimy sie ze rozwod moze zle wplynac na dzieci. Szans na
naprawe tego malzenstwa nie widac - probowalismy, ale odeszlismy juz tak
bardzo daleko w naszych emocjach, zainteresowac i planach...Popadam w coraz
wieksze przygnebienie i tak mysle ze tym gorszym zlem dla dzieci staje sie
to nasze zle malzenstwo....Ale odejsc nie mam odwagi...




Obserwuj wątek
    • Gość: Imagine Re: rozwod IP: *.unl.edu 08.06.04, 19:30
      tu lezy pewien, nieuswiadamiany problem. zilustrujmy to tak: jestes w depresji,
      niezadowolona, i postanawiasz wyjechac na wspaniala wycieczke, w gory, na
      Hawaje, do przytulnej wioski, nad jeziora .... i tak dalej. jedziesz i wracasz
      w tym samym stanie, wiesz dlaczego ? bo TY CIAGLE BYLAS na tych wycieczkach w
      gorach, na Hawajach w przytulnej wiosce czy nad jeziorami ... wszystko sie
      zmienilo oprocz uczestnika wycieczki.
      to samo jest z rozwodami i odchodzeniem od siebie. wydaje sie nam, ze cos
      zmieniamy gdy w gruncie rzeczy nie zmienia sie nic w nas samych. Nawet jesli z
      kims nowym jest nam lepiej to nie znaczy to, ze cos sie zmienilo w nas samych.
      Znaczy to tylko tyle, ze przesypiamy cos bardzo waznego w naszym zyciu.
      Imagine.
      • Gość: Robin Re: rozwod IP: 216.143.112.* 08.06.04, 19:37
      • Gość: Robin 35 Re: rozwod IP: 216.143.112.* 08.06.04, 19:41
        ja dobrze wiem ze problem lezy we mnie, tylko nie moge wyobrazic sobie zmiany
        siebie w obecnym zwiazku. W ogle nie wyobrazam sobie siebie w zadnym zwiazku,
        natomiast swietnie wybrazam sobie siebie sama z dziecmi. Mysle ze wszystko czym
        bylam zainwestowalam w moje malzenstwo i rodzine...
    • caorle Re: Tak... 08.06.04, 20:06
      Dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych...
      Jeżeli Tobie to cokolwiek mówi, to proszę bardzo...
      Proś Go..
      • Gość: Robin 35 Re: Tak... IP: 216.143.112.* 08.06.04, 20:31
        Mowi mi to bardzo wiele Caorle. I ja sie modle...
        • caorle Re: No i dobrze...:-) 08.06.04, 20:33
          Ja też...:-)))
          Bo wiem to co wiem.
          • Gość: Robin 35 Re: No i dobrze...:-) IP: 216.143.112.* 08.06.04, 20:38
            Co wiesz?????:)
            • caorle Re: No co... 08.06.04, 20:40
              że pomaga...
              A co myślałeś...:-)))))))))
              • Gość: Robin 35 Re: No co... IP: 216.143.112.* 08.06.04, 20:48
                POmaga, bo modlitwa nie tyle daje nam to o co prosimy ale nas samych zmienia.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka