Gość: Robin 35
IP: 216.143.112.*
08.06.04, 19:12
Wczoraj po kolejnej sprzeczce doszlismy do wniosku (bez emocji, bez lez) ze
nie ma sensu tkwic w tym zwiazku i kazdy z nas powinnien isc w swoja strone.
Z tym ze takie rozmowy prowadzimy juz od kilku lat, i caly czas tkiwmy w tym
malzenstwie dla...dzieci. Jest ich az 3 - dwojka naszych i syn meza z
poprzedniego malzenstwa, ktory mieszka z nami. Obydwoje pracujemy, dobrze
zarabiamy, bez problemu moglibysmy funkcjonowac niezaleznie od siebie, z tym
ze obydwoje nie wyobrazamy sobie "podzialu dzieci". Jestesmy wzorowymi
rodzicami..., i boimy sie ze rozwod moze zle wplynac na dzieci. Szans na
naprawe tego malzenstwa nie widac - probowalismy, ale odeszlismy juz tak
bardzo daleko w naszych emocjach, zainteresowac i planach...Popadam w coraz
wieksze przygnebienie i tak mysle ze tym gorszym zlem dla dzieci staje sie
to nasze zle malzenstwo....Ale odejsc nie mam odwagi...