Gość: Imagine
IP: *.unl.edu
15.09.04, 15:25
no wlasnie, czy to jeszcze mozliwe ? wiem, wiem, wiem, zaraz sie odezwie kilku
domoroslych doradcow i objawi mi ze I TAK JUZ JESTEM NIKIM ... nie o to mi
chodzi (wy wiecie o czym mowie). Zarejestrowany jestem pewnie w kilkuset
zbiorach: konta baknowe, dokumenty slubow, narodzin, karty kredytow, bilety
lotnicze, historia chorobsk, podania o to i tamto, kary za to i za tamto, z
donosicielami na deser.
Przez bycie NIKIM rozumiem nie tylko anonimowosc, ktora dotyczy dostepnosci
danych o mnie samym, ale przede wszystkim WOLNOSCI w sensie nie przynalezenia
do jakiejkolwiek bazy danych. Nawet po smierci nagrobki przypominaja wszystkim
ze tu lezy pan X, ktory zapewne powiekszyl grono aniolkow, a aniolki
mieszkaja w niebie i juz go maja, od nowa ...
Po co mi moje imie, nazwisko, daty do spamietania, wiedza o ilosc dioptri w
lewym uchu ...
Jak tu byc NIKIM, zwyczjanie byc, a nie FIGUROWAC GDZIES TAM ? Dochodzi do
tego, ze to co wiem o sobie, wiedza i w Waszyngtonie ... a ja tego nie chce.
Im wiecej mnie UDOKUMENTOWANEGO tym mniej mnie REALNEGO ...
Jak tu byc NIKIM ?
Imagine.