rozbilam malzenstwo

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.10.04, 22:13
moze zanim zacznie mnie tu ktos obrzucac wyzwiskami i innymi takimi napisze
kilka slow...
pracowalam w dziale z 2 kobietami i 3 mezczyznami. Super atmosfera.
Zaprzyjaznieni. Jeden czasem podrzucal mnie do domu, bo mial po drodze (z
reszta inna koleznaka jezdzila z pracy z innym kolega)...czasem wszyscy
wypadalismy razem na pwiko, pizze...
Az jeden kolega ktoregos dnia wyznal mi milosc, ze juz sie meczy tak dlugo.
Ja nic nie podejrzewalam..byly czasem jakies zarty mesko-damskie, ale tak w
grupie i to tylko zarty (mnie sie tak zdawalo).
Zaskoczyl mnie totalnie. Nie mogla przyjac jego uczuc, bo jest
zonaty...Wysluchalam w milczeniu gdy on mowil placzac, rzucilam
tylko "Przykro mi", "nie martw sie przeniose sie". Przenioslam sie do innego
dzialu (na szczescie w inna czesc miasta)....bylo kilka smsow ale zgaslo, bo
tlumaczylam, ze ja z nim byc nie moge...
To bylo ok. rok temu. Teraz slysze (od wspolnego kolegi), ze on jest juz po
rozwodzie i ponoc nadal mnie kocha...
Ja mam swoje zycie uczuciowe ulozone i nic nie zmienie. ALe mam straszne
wyrzuty, jesli to stalo sie przeze mnie...
On jest zonaty i postanowil sie rozwiesc.
    • cossa Re: rozbilam malzenstwo 04.10.04, 22:41
      to on podjal te decyzje.. :)


      pozdr.cossa

      pees. podoba mi sie jak sie zachowalas :)
      wiecej takich kobiet poprosze :)
    • kaukazek Re: rozbilam malzenstwo 04.10.04, 22:47
      jesli nie "bylas" z nim, ani nie dalas szans na "wspolna przyszlosc?!- po
      rozwodzie (przykladowo), to nie powinnas czynic sobie wyrzutow
      decyzje podjal sam, byc moze nawet bez zwiazku z Toba
    • k_i_k_a Re: rozbilam malzenstwo 04.10.04, 22:56
      dziewczyno... daj spokój... przecież to nie Twoja wina. Jesli nie dałaś mu od
      początku żadnych szans, jeśli nie wysyłałaś sygnałów przyzwolenia, jeśli
      nie "obiecywałaś" nic swoim zachowaniem... to nie ma o czym mówić. Zapomnij o
      wyrzutach sumienia. I pamiętaj, że szczęśliwy, udany związek nie rozpada się ot
      tak, tylko dlatego, że jedna osoba coś pozmieniała w tej relacji. Najpewniej
      szwankowało tam już wcześniej. Być może jego żonie również nie było dobrze. Nie
      rób z siebie kozła ofiarnego - nie warto. Uwierz mi - czasem ludzie roją sobie
      różne rzeczy, ale nie możemy ponosić za to odpowiedzialności. Jeśli tylko
      możesz ze spokojem powiedzieć samej sobie: nie prowokowałam go, nie dałam mu
      sznsy... to ciesz się tym i na tym opieraj. Powodzenia.
    • Gość: krish Re: rozbilam malzenstwo IP: 62.233.233.* 04.10.04, 23:09
      facet mial jaja

      pogratulowac ze takich spotykasz


      nie jestes winna w niczym

      a przed nim chyle czola

      choc mogl najpierw sie rozstac, a potem wyznania

      ale niech tam

      daj wam boze szczescie (nie razem, zeby watpliwosci nie bylo)
    • mskaiq Re: rozbilam malzenstwo 05.10.04, 04:40
      Mysle ze chcial byc uczciwy w stosunku do Swego partnera (zony), trudno byc z
      druga osoba kochajac inna.
      • Gość: vlad Do Anitki ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.10.04, 06:44
        Kocham Cię Anitko...
        Nie wyobrażam sobie życia bez Ciebie...
        Zrozumiałem to od razu, po przeczytaniu Twojego listu...
        Chcę nadmienić, że mam żonę i szesnaścioro dzieci, jednak porzucam ich bez
        cienia wachania. Jadę do Ciebie, boś Ty jest moja druga, przysłowiowa połówka
        litra...A jam -analogicznie-jest twoja. Tyś jest moje szczęście...

        :D

        Napisz tylko Aniele, kiedy mam do ciebie pociąg osobowy.
        Całuję wszędzie.
        Na wieki Twoj.
        Do białości.
        -
        rozpalony
        vlad

        ps.
        a jakie masz oczki ?
        • Gość: Anita Do Vlada IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.10.04, 09:03
          Porzadny z Ciebie facet Vlad....wszystko zostawisz zonie i dzieciom...bo nawet
          na pospieszny pociag nie wyskrobiesz, ale z poswiecenia dla rodziny osobowym
          sie bedziesz tlukl. I jak tu nie odwazejemniac Twego uczucia:)
    • Gość: Iza Re: rozbilam malzenstwo IP: *.softpro2.pl 05.10.04, 09:01
      to nie Twoja wina, Ty zachowalas sie w porzadku - szanuje Cie za to :)
      • Gość: Anita Re: rozbilam malzenstwo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.10.04, 09:12
        Dzieki za pozytywne slowa.
        Niby wiem, ze przeciez mu nie pwoiedzialam "Rozwiedz sie, a pogadamy" ani nic w
        tym stylu. Moze padlo "przeciez Ty jestes zonaty"....i xchyba tych slow tak
        odebrac nie mogl.Nie zwodzilam, nie dawalam nadziei, do tego wyznania bylam
        mila dla niego, no i czasem sie usmiechnelam moze, ale jak do wszystkich ludzi
        z pracy...nic szczegolnego, to wiem.

        Uwazam zreszta ze malzenstwa gdzie jest dobrze nikt latwo nie rozbije, bo
        malzonkowie niczego nie beda szukac na zewnatrz.
        ALe wiecie..gdy sie dowiedzialam o tym, troche sie zle poczulam...bo gdybysmy
        sie nie spotkali on by nie zrobil moze tego kroku itd. Bo facetm (i kobietom
        etz) odbija czasem przyslowiowa palma i niech znajdzie podatny grunt a sie
        rozwija, rozwija..:)Chociaz nie wiem...
        swoja droga troche sie zastanawiam jak to sie dzieje ze naprawde fajnym ludziom
        nie wychodzi...to fajny chlopak, jego zone kiedys poznalam-sympatyczna....a im
        nie wyszlo:((
    • Gość: ewciaaa znam to uczucie:( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.10.04, 09:31
      mialam podobna sytuacje, do dnia wyznania..Tyle ze ja sie zwolnilam z pracy (on
      pracowal tam dluzej, byl jednym z kierownikow). Super facet naprawde, caly
      dzial tak uwazal. Jak to sie podsmiewalysmy z kolezankami -idealny kandydat na
      mezy-taki odpowiedzialny, slowny itd. Tez tak sobie pomyslalam....Byl wyjazd z
      pracy. On tez wyjechal, ale tam absolutnie nic sie nie dzialo. I znowu plus dla
      niego-bo inni mezczyzni szukali wrazen po nocach, a on siedzial w swietlicy i
      czytal, ogladal TV."Ale wierny zonie"szeptano.
      Wykonywalam z nim powazny projekt. Kilka miesiecy....zaprzyjaznilismy sie, a on
      zakochal. Powiedzial mi o tym, ja tez przemilczalam, zwolnilam sie z pracy (no
      i przez dobrych kilka mieisecy bezrobotna).Spotkalismy sie jakis czas po, mowi
      ze zaklada rozwod...ja zaczelam mu tlumaczyc, ze musi byc z zona
      itd..itp..potem jeszcze w kilku mailach....wiedzial, ze na mnie liczyc nie
      moze, na moje uczucia.....Ale sie rozwiedli (jak sie okazalao w trakcie
      rozwodu, zona miala kogos juz dlugo...on wniosl pozew i dopiero wtedy zona sie
      przyznala, co bylo szokiem niemalym, a zonie rozwod byl na reke)
      Ja tez sie obwinialam troche, nawet za te mysl, ze na poczatku pomyslalam o nim
      tylko w zartach, ze takiego faceta chcialabym za meza.......a on nie wiedzial,
      ze w rzeczywistosci wyswiadcza przysluge zonie, ktorej bylo mi tak szkoda.
      Nie ejstesmy razem, nawet nie wiem co sie znim dzieje.
      ALe jak widac psuc sie zaczyna najpierw miedzy malzonkami...trzecia osoba moze
      tylko zaognic sprawe, lub byc kozlem ofiranym dla zdradzonej strony.
      Nie ejstem mezatka, wiec moze zmienie zdanie.
      Ty Anitko nie masz sie o co obwiniac. On tak chcial, widocznie jego malzenstwo
      bylo nieudane, skoro sie zdecydowali na rozwod.
      Ile jest kobiet ktore wiaza sie zonatymi liczac ze za kilka lat sie rozwiedzie
      a on z gory wie, ze nigdy.....Kazdy robi wszystko na wlasna odpowiedzialnosc.
    • magaretta Re: rozbilam malzenstwo 05.10.04, 11:00
      chyba za duzo sobie przypisujesz
      w tym małżenstwie juz pewnie od jakiegoś czasu coś nie grało
      i tak musiało się skończyć
      podejrzewam jednak, że pewnie pozew o rozwód wniosła żona?
      • Gość: anita Re: rozbilam malzenstwo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.10.04, 13:41
        nie wiem kto wniosl pozew...ale masz racje, ze za duzo sobie przypisuje
    • Gość: gosc Re: rozbilam malzenstwo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.10.04, 11:21
      Ale facet z klasą,

      jednak tacy też się trafiają,

      jesteście w porządku obydwoje,

      powodzenia i wiele szczęścia
    • Gość: dawid Re: rozbilam malzenstwo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.10.04, 16:46
      a moze keidsy sie spotkacie (przypadkowo pewnie) i to sobie na spokojnie
      wyjasnicie...
      Ty nie masz sie o co obwiniac, facet tak chchial (albo jego zona, albo oboje) i
      byl rozwod. Trzecia osoba czasem chociaz sie stara latami rozbic malzenstwo na
      calego, byjej "ukochany" odszedl nic nie osiaga, poza odwlekaniem rozmowy...
      To na pewno nie Twoja wina, a ze pojawilas sie w Jego zyciu, pokochal Cie, moze
      to mu uswiadomilo, ze tkwi w zwiazku bez uczuc i tak dlaej nie potrafi, to to
      juz inna historia.
    • j_ar Re: rozbilam malzenstwo 07.10.04, 08:09
      nieeeee..... co za bzdura, anito droga, co ty zes sobie do glowy wbila?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja