Dodaj do ulubionych

Malzenstwo

04.01.21, 06:21
Witam serdecznie wszystkich..

Mam 33 lata i jestem w małżeństwie 3 lata.Z żoną prowadzimy firme budowlana, i salon kosmetyczny. Wiadomo jak w kazdym małżeństwie, sa dobre chwile i złe chwile. U nas od ostatniego pół roku zaczęło się psuć. Żona zaczęła unikać jakiego kolwiek kontaktu ze mną, zmieniła sie, powstawiala hasla i kody w telefonie zebym nie mogl nic widziec. Poznała jak tweirdzi kolege który ja tylko ja tatuuje, i od czasu do czasu sie spotkaja. Uwierzyłem jej do momentu gdy moi pracownicy widzieli ja wielokrotnie wieczorem gdy ja bylem w pracy przy jego boku, jak wieczorami jezdza naszym samochodem gdy ja bylem w nocy w pracy, jak wychodzą tylnymi drzwiami z salonu. Żona prowadzac salon oszukiwała mnie ze ma ludzi w salonie nie moze rozmawiac ze mna a siedziala własnie z ww kolega. prosilem ja wielokrotnie by nie pisala z nim i nie spotykala sie lub wozila sie naszym samochodem bo tylko o niego byla klotnia. Powiedziala mi ze ww kolega chcial cos wiecej od niej na poczatku ale ona mu powiedziala ze ma meza i to mnie zabolalo. Wierzycie w taka przyjazn?. Obiecala ze nie bedzie go wozic i zawiesi z nim kontaktt minal tydzien a dalej mnie oszukiwala. Podczas naszej ostatniej klotni wpadlem w szal, dzwonilem do zony mimo pracujac od niej 5 minut nie potrafila odebrac tel, tweirdzac ze ma klientke, a moj pracownik widzial jak wyjezdzja samochodem z ww kolega. zapytalem z kim jedzie powiedziala ze sama pozniej ze z kolega stal na przystanku i go zabrala. Powiedzialem by z nim spedzila sylwestra. poklocilismy sie i w trakcie naszych klotni przy jej rodzicach zeszmacilem ja od najgorszych. powiedzialem ze jest pasozytem szmata kurwa oszutska i nie chce jej widziec na oczy. Zaluje kazdego slowa wypowiedzianego w jej strone, ale nie moglem sie powstrzymać coś we mnie wybuchło. Spakowałem ja i wyrzuciłem z domu. Kocham ją ale nie wiem co mam dalej robić, po wczorajszej naszej rozmowie, gdzie ustalilismy nasze finanse samochody i dlugi powiedziala chce odpoczac zobaczyc jak to bedzie ale powiedziala mi ze nigdy mnie nie zdradzila. Odpowiedzialem ze klamstwo jest tak samo bolesne jak zdrada i ze na teraz nie chce z nia byc. Bardzo mocno ja kocham ale nie potrafie jej zaufac, nie chce jej szpiegowac sprawdzac itp. twierdzi ze ja to zepsułem przez moje zachowanie ze nie mowilem jej ze ladnie wyglada ze nie kupowalem jej kwaitow itp. Jak sobie z tym poradzic, chce isc do psychologa zeby mi troszke pomogl, poniewaz ciezko mi jest.
Obserwuj wątek
      • astroblaster Re: Malzenstwo 04.01.21, 20:57
        Tym niemniej czujesz wszystko bardzo dobrze.
        Lipy tu nie ma, masz poroże; bywa!
        Nie odkręcisz a pocierpisz.

        Czujesz dobrze, też to gdzie po pomoc, również dobrze. Terapeuta.

        Doradzam nieco gentlemańskich manier.
        Tu A'propos dygresji Yady.
        Wyrzucanie hmmm jest NIEMĘSKIE, serio.
        Wyjebanie drzwi z buta owszem, chociaż prymitywne i nieskuteczne.

        Zaproś Żonę a sam się wyprowadź.
        Ogarnij to, pomimo bólu.

        Samoocena spada przy zdradzie (czy tam "kłamstwie"), odrzucenie tnie jak skalpel chirurga do samej kości.

        Nie uratujesz tego (TERAZ), tam jest afekt i fascynacja.
        Może się rozpadnie, może nie. Jeżeli tak, to powstanie przestrzeń do rozmów.

        A teksty typu, jak odejdzie to nie ma powrotu, czy nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki* to infantylne niby cowboyskie pogadanki. W rzeczywistości to niedojrzałe pierdolety.

        Wyzywanie też Ci nie pomoże; sam już to odczułeś, że takim zachowaniem sam siebie zawstydzasz i wpędzasz w poczucie winy.

        Wiem, że boli; nie zazdroszczę Ci sytuacji, kiedyś minie.
        Ze złotych rad: najgorsze jest poczucie winy. A najlepiej przyjąć, że nikt nie jest winy.
        Tak bywa.

        Podziel wszystko, ustalcie wszystko i odejdź.

        Można się nawet rozwieść i ponownie ożenić i chuj to kogo obchodzi.

        *to, że nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki jest funta kłaków warte. Takie polskie paplanko.
        Heraklit pisząc o tym, że wszystko płynie, miał na myśli MIEJSCE W RZECE. Nie jest możliwym wejście dwa razy do tego samego miejsca w rzece, gdyż wszystko płynie. To mądra sentencja. Do tej samej rzeki wchodzisz tyle razy, ile zechcesz, przy czym każde to wejście będzie inne; nie wiem czy lepsze czy gorsze, inne.
        Niech ta myśl Ci przyświeca.

        i jeszcze coś winić się za coś co już było jest jak chlastanie łap. Nie masz już na to wpływu a na tamten czas taka decyzja/reakcja była najlepszą, gdyż na taką właśnie było Cię stać.

        Trzymaj się.
        Będzie git.
          • astroblaster Re: Malzenstwo 05.01.21, 18:50
            Nic inaczej nie jest. Dokładnie i w punkt.

            Trochę potrwa zanim to puści. Refleksje się przebijają a poprzez to jest o krok od drugiej skrajności: płaszczenia się, które nie spowoduje niczego innego jak pogarda do siebie.

            Trzeba uporządkować i zamknąć i żyć.

            Inaczej wisi nad nim nienawiści totalnej do niej i jej następczyń.

            Osobiście uważam tak: l’chaim. Nie ma nic lepszego niż życie. Bywa różnie, ale jest i to jest kurwa fenomenalne.

            Żyć! I tyle

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka