sdfsfdsf
11.02.05, 23:00
eeh kolejny tydzien pracy minal, wolontariat mozna by powiedziec, facet mi
jeszcze pieniedzy nie oddal i nie wiem czy odda, czuje jak sobie cos gotuje
na dole, a niby kasy nie ma, ja z bratem na chlebie z konfiturami jedziemy,
same dlugi ktorych nie powinienem miec, dobrze ze mam lunch w pracy bo nie
wiem jak bym przezyl, umiescilem swoje pieniadze z tego tygodnia na koncie
innego "najlepszego przyjaciela", co innego mialem zrobic, na szczescie po
wizycie w x bankach chyba mi w koncu otwarza konto podstawowe w nastepnym
tygodniu, bez kredytu ale permanentna lustracja, zastanawia sie i w ogole
laske mi zrobia ze beda obracac moja kasa, brat wlasnie gdzies wyszedl bez
slowa, obrazil sie ze nie mialem czasu kupic mu znaczka, tak, za duzo stresu,
dobrze ze sasiad b ma jakis browar bo chyba bym skoczyl z pierwszego pietra i
skrecil noge