Dzisiaj widzę czarno na białym ile straciłam stresując się cały dzień (ubezpieczeniem

)
-nie poszłam na łyżwy a tak się cieszyłam
- wyszłam wcześniej ze spotkania z koleżankami (bo chciałam dzwonić do agentki...)
- zbyłam córkę przez telefon jak zadzwoniła pogadać (nie chciałam linii blokować)
-6 razy mężowi przeszkodziłam w pracy żeby ponarzekać (musiał też wysłać do mnie ok 10 smsów- i tak, to rzadkość, często w ogóle sie w dniu pracy nie kontaktujemy- zazwyczaj nawet)
-nie posprzątałam, bo wertowałam internet nt kar jak się nie zapłaci ubezpieczenia
-nie poszłam na spacer bo jak wyżej

A to jeden dzień i w sumie bzdura. I jestem naprawdę odporna na stres w wielu sytuacjach (może tego przez ekran nie widac ale tak jest).
A co tu mówić o długim/silnym stresie.
Widzicie u siebie straty?
-