kazimierka14
03.07.05, 09:52
Przez otwarte okno wpada do mego pokoju zapach lata… Słyszę śpiewające ptaki
i cudzą radość z życia… Nie cieszę się. Nie wiem, czy kiedyś jeszcze będę
zdolna zdobyć się na to uczucie. Czuję, że mroczna obsesja zawładnęła moją
duszą… Myślałam, że potrafię mieć do wszystkiego dystans. Że nikt nie zdoła
mnie „omamić”. A jednak. Zrobiła to jedna kobieta. Drobnej postury, a jednak
taka wielka… Dla wielu jest rozszczekaną brzydulą, a dla mnie inteligentna,
piękną kobietą, którą co dzień widzę w mediach. Miałam okazję ją spotkać
tylko jeden, jedyny raz i od tamtej pory czuję się jeszcze bardziej przybita.
Co dzień dławię się łzami śpiewając sobie „I’ll find You somewhere”. Co
dzień pisze w pamiętniku słowa „obsesja niszczy moją duszę”. Co dzień Ona się
śmieje, nie wiedząc o moim cierpieniu. Jest szczęśliwa…
A ja umieram z tęsknoty za nią i za dniem, w którym otworzę okna na oścież i
wykrzyknę: „spełnienie!”.
To obsesja na punkcie Kazi Szczuki...