balb5
11.01.03, 15:16
Nie jestem w stanie wytrzymac tego, ze rodzina meza mnie nienawidzi i nie
akceptuje. Wmawiaja mi ze jestem wielbladem, a nie jestem i nikt inny oprocz
nich nie wmawia mi bycia wielbladem. Tesciowa na moj temat ma urojenia -
wmawia mezowi, ze chce go zamordowac i zgarnac po nim ubezpieczenie. Jak to
uslyszalam to mnie zatkalo z wrazenia. Tesciowa ma wiecej roznych urojen, ze
mam faceta na boku (a nie mam), ze jestem wredna zmija ktora wysysa soki z
jej synka, ze zle mu zycze, plus 1000 innych idiotyzmow, ktore nigdy nie
przyszlyby mi do glowy. Sama wierzy we wlasne insynuacje i na ich podstawie
mnie nienawidzi. Nie wiem skad jej to przychodzi do glowy i coraz czesciej
mam wrazenie ze jestem w jakims horrorze psychologicznym, gdzie wmawia mi sie
rozne insynuacje, ktore nigdy nie byly i nie sa prawda. Czuje ze jeszcze
troche i dam sie oglupic do konca. Nie wyobrazam sobie dalszego zmagania z
tym problemem dlatego chce zakonczyc to malzenstwo, bo jestem u kresu
wytrzymalosci. Nie sypiam, w sercu mnie kluje, wpadam czesto w depresje, nie
mam sily ani motywacji do zycia. Naprawde wszystko mi zbrzydlo i nic mnie w
tym zwiazku juz nie cieszy.