IP: *.blueyonder.co.uk 02.03.03, 22:38
Zawsze mialem z tym problemy, Nie lubie, uwazam to za zbedne zgromadzenie.
Wedlug mnie, ktos, kto przychodzi na pogrzeb pokazuje wystarczajacy respekt.
Stypa dla mnie jest ponizeniem, brakiem godnosci...Powiedziano mnie, ze sie
myle. Czyzby? Chetnie poslucham, co Wy macie do powiedzenia...
Obserwuj wątek
    • procesor Re: Stypa... 02.03.03, 22:56
      Gość portalu: ryba napisał(a):
      > Zawsze mialem z tym problemy, Nie lubie, uwazam to za zbedne zgromadzenie.
      > Wedlug mnie, ktos, kto przychodzi na pogrzeb pokazuje wystarczajacy respekt.
      > Stypa dla mnie jest ponizeniem, brakiem godnosci...Powiedziano mnie, ze sie
      > myle. Czyzby? Chetnie poslucham, co Wy macie do powiedzenia...

      A kiedy byłeś ostatnio??
      Teraz czesto to czysto praktyczne wzgledy dyktuja takie rozwiązanie.
      • Gość: ryba Re: Stypa... IP: *.blueyonder.co.uk 02.03.03, 23:06
        procesor napisała:

        > Gość portalu: ryba napisał(a):
        > > Zawsze mialem z tym problemy, Nie lubie, uwazam to za zbedne zgromadzenie.
        >
        > > Wedlug mnie, ktos, kto przychodzi na pogrzeb pokazuje wystarczajacy respek
        > t.
        > > Stypa dla mnie jest ponizeniem, brakiem godnosci...Powiedziano mnie, ze si
        > e
        > > myle. Czyzby? Chetnie poslucham, co Wy macie do powiedzenia...
        >
        > A kiedy byłeś ostatnio??
        > Teraz czesto to czysto praktyczne wzgledy dyktuja takie rozwiązanie.

        No wlasnie ze bede, tu jest problem...Bliski znajomy, zginal tragicznie,
        pomagam jego zonie. Jestem bliskim przyjacielem, ona jest przekonana
        ze "stypa" jast na miejscu. Ja mam z tym problem (nie pierwszy). Zrobie tak
        jak ona bedzie chciala. Przezyje to. Tylko wiem, ze do tych ludzi nie bede
        czul respektu. Czy to ja jestem "dziwny" czy oni?


        Procesorku, to jest na powaznie:(((

        ryba
        • Gość: wredny Re: Stypa... IP: *.pppool.de 02.03.03, 23:36
          Ryba, co masz na mysli mowiac o "ponizeniu" ?
          "Stypy" maja tysiacletnia tradycje w roznych kregach kulturowych. Niegdy nie
          slyszalem, aby udzial w stypie kojarzyl sie komus z ponizeniem (wlasnym ? osoby
          zmarlej ?)

          wr
          • Gość: ryba Re: Stypa... IP: *.blueyonder.co.uk 03.03.03, 00:40
            Gość portalu: wredny napisał(a):

            > Ryba, co masz na mysli mowiac o "ponizeniu" ?
            > "Stypy" maja tysiacletnia tradycje w roznych kregach kulturowych. Niegdy nie
            > slyszalem, aby udzial w stypie kojarzyl sie komus z ponizeniem (wlasnym ?
            osoby
            >
            > zmarlej ?)
            >
            > wr

            Nigdy nie chodzilem na stypy, poniewaz tak jak pytasz, uwazam to za ponizenie
            siebie, jak rowniez osoby zmarlej. Teraz nie mam wyboru, bede musial pojsc,
            malo tego, na dzien dzisiejszy organizuje to. wbrew moim uczuciom, tylko i
            wylacznie robie to dla zmarlego zony. taka jest jej wola. Musze sie z tym
            zgodzic. Oh, nie jest to latwe...
        • procesor Re: Stypa... 02.03.03, 23:48
          Współczuję.
          Widzisz, gdy na takiej stypie jest rodzina - ludzi ektórzy czesto przyjechali z
          daleka - mozna to łatwiej potraktowac w kategoriach "ciepłego posiłku" którym
          trzeba jakoś tych przybyszy wspomóc.
          Tak chyba łatwiej ci na to spojrzeć?
          Fakt że stypy to stara i wielokulturowa tradycja - jesli się nie myle to u Żydó
          odpbywały się (nadal tez??) na grobie zmarłego!
          A te nasze "dziady"?? No i wiele jeszcze starszych zwyczajów.

          Potraktuj to jak ostatnia przysługę. Zwykle były stypy traktowane jako okazja
          do wspomnień o zmarłym, takiego pożegnania. Teraz wszystko się zmienia.

          Umiesz powiedziec CO tak konkretnie budzi twój sprzeciw?? Skojarzenie z
          żerowniaem? Może chęć bycia w odosobnieniu ze swoim bólem? Nieuświadomiona
          pretensja do żywych ż emoga byc tu i teraz i jeść, zajmowac sie zwykłymi
          przyziemnymi sparawami??
          Zastanawiałeś się nad tym??

          Trzymaj się.
          Mocno.
          • Gość: ryba Re: Stypa... IP: *.blueyonder.co.uk 03.03.03, 00:08
            No wlasnie, nie potrafie tego okreslic. Dlaczego to we mnie budzi taki
            sprzeciw. Czuje sie z tym zle. Zawsze sie czulem. Odmowilem stypy wbrew mojemu
            rodzenstwu, po smierci matki a pozniej ojca. Postawilem na swoim i
            przeforsowalem to, chociaz jestem najmlodszy. To bylo kilka lat temu. Teraz
            znowu jestem postawiony w takiej samej sytuacji. I prawdopodobnie bede w
            przyszlosci. Stypy, spadki itp. budza we mnie odraze. Byc moze dlatego ze
            staram sie pamietac czlowieka a nie jego dobytek. Nie wiem, po prostu nie wiem
            i powiem Wam tylko jedno, nie czesto sie to u mnie zdarza ze mowie - nie wiem.
            ale to jest dla mnie problem, bo powoli zdaje sobie sprawe z tego ze moge
            ranic innych a naprawde nie chce.
            • procesor Re: Stypa... 03.03.03, 00:14
              Nie męcz się wiec myśleniem o tym. Przynajmniej nie teraz.
              I tak to trudne chwile.

              Może tak masz i już. W sumie to nie jest najważniejsze. Chyb amusisz podejść do
              tego na zasadzie "trudno - jak moge uniknąc to unikam - jak się nie da -
              zaciskam zęby i wytrzymuje."

              Ide spac.
              Ty tez spróbuj.

              Ech, co tu pisac. Zajrze jutro.
              • Gość: ryba Re: Stypa... IP: *.blueyonder.co.uk 03.03.03, 01:09
                procesor napisała:

                > Nie męcz się wiec myśleniem o tym. Przynajmniej nie teraz.
                > I tak to trudne chwile.
                >
                > Może tak masz i już. W sumie to nie jest najważniejsze. Chyb amusisz podejść
                do
                >
                > tego na zasadzie "trudno - jak moge uniknąc to unikam - jak się nie da -
                > zaciskam zęby i wytrzymuje."
                >
                > Ide spac.
                > Ty tez spróbuj.
                >
                > Ech, co tu pisac. Zajrze jutro.

                Wiem, trzecia noc zarwana, jestem wykonczony, staram sie spac z telefonem przy
                uchu, jak juz zasypiam to budza mnie urojone dzwieki.

                Ale Ty spij dobrze. To moj problem. Dobranoc :))
    • roseanne Re: Stypa... 02.03.03, 23:42
      stypa to spotkanie bliskich, po pogrzebie
      to wspominanie zmarlego, wzajemne pocieszanie sie, dzielenie sie bolem i
      szukanie ukojenia

      skad komus moze sie to kojarzyc z ponizeniem??!!!
      • Gość: ryba Re: Stypa... IP: *.blueyonder.co.uk 03.03.03, 00:17
        Nie wiem. Tak to czuje. Rozumiem co mi chcesz powiedziec, ale mam wewnetrzna
        odraze do takich zgromadzen.
    • re_ne Re: Stypa... 02.03.03, 23:45
      Ryba! Nie wiem o jakim ponizeniu i braku godnosci mowisz???
      Jest pogrzeb, po nim stypa.
      Jesli chcesz pogadac z ludzmi - to idziesz.
      Nie chcesz - nie idziesz. Wybor nalezy do Ciebie!

      A swoja droga coz to jest ta stypa? Rownie dobrze moze byc nia wesele.
      Ostatnio bylem na takim wlasnie weselu w Polsce w jakiejs wynajetej sali, i
      bylo TAK smetnie, jak na stypie.
      W drugiej sali obok byla autentyczna stypa, ale bylo tam tak wesolo, jak
      powinno byc na weselu.
      • Gość: ryba Re: Stypa... IP: *.blueyonder.co.uk 03.03.03, 00:14
        re_ne napisał:

        > Ryba! Nie wiem o jakim ponizeniu i braku godnosci mowisz???
        > Jest pogrzeb, po nim stypa.
        > Jesli chcesz pogadac z ludzmi - to idziesz.
        > Nie chcesz - nie idziesz. Wybor nalezy do Ciebie!
        >
        > A swoja droga coz to jest ta stypa? Rownie dobrze moze byc nia wesele.
        > Ostatnio bylem na takim wlasnie weselu w Polsce w jakiejs wynajetej sali, i
        > bylo TAK smetnie, jak na stypie.
        > W drugiej sali obok byla autentyczna stypa, ale bylo tam tak wesolo, jak
        > powinno byc na weselu.

        Jedni twierdza ze stypa jest aprobata zycia tego ktory odszedl. Byc moze, we
        mnie to budzi niesmaczne uczucia. Moze mam odchylke psychiczna, ale uwierz mi,
        dla mnie wieniec, pogrzeb i ostatnie zyczenie zmarlego wystarczy.
        • sellma Re: Stypa... 03.03.03, 01:27
          Gość portalu: ryba napisał(a):

          > re_ne napisał:
          >
          > > Ryba! Nie wiem o jakim ponizeniu i braku godnosci mowisz???
          > > Jest pogrzeb, po nim stypa.
          > > Jesli chcesz pogadac z ludzmi - to idziesz.
          > > Nie chcesz - nie idziesz. Wybor nalezy do Ciebie!
          > >
          > > A swoja droga coz to jest ta stypa? Rownie dobrze moze byc nia wesele.
          > > Ostatnio bylem na takim wlasnie weselu w Polsce w jakiejs wynajetej sali,
          > i
          > > bylo TAK smetnie, jak na stypie.
          > > W drugiej sali obok byla autentyczna stypa, ale bylo tam tak wesolo, jak
          > > powinno byc na weselu.
          >
          > Jedni twierdza ze stypa jest aprobata zycia tego ktory odszedl. Byc moze, we
          > mnie to budzi niesmaczne uczucia. Moze mam odchylke psychiczna, ale uwierz
          mi,
          > dla mnie wieniec, pogrzeb i ostatnie zyczenie zmarlego wystarczy.

          Tez nie lubie styp. Rozumiem - przyjecie rodziny, ktora przyjechala z daleka,
          ale widzialam juz stypy na ktorych goscie upijali sie (choc to chyba normalka)
          i atmosfera przypominala huczne imeniny, podczas ktorych nie mozna bylo sie
          doszukac solenizanta.
          Ale ludzie to zwierzeta stadne i chyba bardziej naturane jest to, ze w takich
          chwilach chca pobyc z innymi niz dolowac sie w samotnosci. Stypy wiec chyba
          lagodza bol psychiczny. Czy jakos tak.
          Mimo to rowniez czuje niesmak na mysl o stypach.
          pzdr,
          selma
          • alfika Re: Stypa... 03.03.03, 07:36
            Jeśli ktoś na stypie urżnął się w sztok, to raczej nie dowód, że stypy są nie
            na miejscu, ale że ta osoba zachowała się bez grama taktu.
            Co by nie mówić bliskich będących na pogrzebie należy przyjąć, nakarmić,
            podziękować w imieniu zmarłego za pamięć.
            Poza tym bliscy i tak często na długie lata zostają sami ze swoim bólem, więc
            taka okazja do wspominania zmarłego to też sposób na ukojenie tego najgorszego,
            najbardziej żywego cierpienia - dla tych, którzy potrzebują pocieszenia.
            • Gość: Mevillian Re: Stypa... IP: *.blich.krakow.pl 03.03.03, 10:49
              alfika napisała:

              > Jeśli ktoś na stypie urżnął się w sztok, to raczej nie dowód, że stypy są nie
              > na miejscu, ale że ta osoba zachowała się bez grama taktu.

              witam...
              przypomnialo mi sie pewne.. wydarzenie. [Opis jest.. brutalny, wiec przepraszam
              wsyztskich tych, ktorzy poczuja sie urazeni.]
              Smierc i pogrzeb kumpla, poznanego na sieci, mlodego chlopaka [18 lat]. Pogrzeb
              byl w innym miescie; jako ze kumpla bardzo lubilam [znalam go nie tylko z
              sieci...] - pojechalam. Na pogrzebie spotkalam mnostwo osob - niekiedy znanych,
              niekiedy mniej.. ku mojemu zaskoczeniu, na pogrzeb przyjachaly osoby, o ktorych
              kumpel nie slyszal, nie widzial ich na oczy etc. Plakaly najglosniej, potem
              poszli do knajpy na tzw. stype - nastroje byly rewelacyjne, opowiadali sobie
              dowcipy, palili trawe - "z okazji" pogrzebu kumpla spotkali sie po raz pierwszy
              od kilku miesiecy...

              Mi jakos nie bylo do smiechu.
              I do tej pory czuje pogarde na wspomnienie rozesmianych dwoch panienek,
              siedzacych na lawce przy stole w pubie, tych, ktore plakaly jak bobry na
              pogrzebie, a godzine pozniej wypalaly "skreta"..



              Tak wiec, ryba, rozumiem Twoj punkt widzenia; z drugiej jednak strony racje ma
              jedna z osob piszacych wczesniej - osoby, ktore przyjezdaja z daleka dobrze
              jest jakos ugoscic - zapewnic im chociaz cieply posilek.
              Stypa ..coz, po prostu lepiej, aby przyszly na nia osoby zwiazane z
              czlowiekiem, ktory odszedl; zwiazane w sposob pozytywny - niekoniecznie w
              sposob: "moj daleki kuzyn, z ktorym dawno nie mialem kontaktu". Bol po stracie
              trzeba przezywac z bliskimi.
              Taki bol po stracie trzeba ukoic; nie tlumic - ale ukoic, by moc pamietac osobe
              zmarlego taka, jaka byla za zycia. Stypa powinna byc pierwszym do tego krokiem,
              a ze nie zawsze jest...

              Przepraszam za osobiste wtrety.
              Mevillian



    • Gość: carduus Re: Stypa... IP: 217.153.90.* 03.03.03, 12:15
      Doskonale Cię rozumiem, Ryba.
      Moim zdaniem stypa to barbarzyński obyczaj. Co innego ugościć tych, kótrzy
      przyjechali z daleka jakąś gorącą zupą, a co innego robic przyjęcie "z okazji
      pogrzebu". Niestety często rzeczą oczyswistą dla żałobników jest fakt, że po
      pogrzebie zwalają się wszyscy na głowę świeżo owdowiałej rodzinie. Nie
      wyobrażam sobie przygotowywania obiadów i poczęstunków w takiej chwili i wiem,
      że jesli kiedykolwiek - co nie daj Bóg - znajdę się w takiej sytuacji, żadnej
      stypy nie będzie. Chyba, że po moim trupie. Ale stypy po mnie nie będzie,
      zabronię w testamencie.

      carduus
    • Gość: gravel Re: Stypa... IP: *.to.krakow.pl 05.03.03, 10:07
      Kiedyś kilka ładnych latek temu kiedy zdarzyło mi się być po raz pierwszy na
      rodzinnym pogrzebie, bardzo się zdziwiłem że urządza się z takiej okazji jakieś
      przyjęcie. Nie podobało mi się to, że nawet śmierć jest okazją, żeby się
      napić, najeść i pośmiać, bo tak to wyglądało. Zjechała się rodzinka z różnych
      odległych miejsc - ludzie którzy się widzą raz na kilka lat, najczęściej przy
      okazji pogrzebu a wielu z nich prawie się nie zna nawzajem - ktoś coś na
      początku wspomniał o zmarłym a potem przekształciło się to spotkanie w
      zwyczajne przyjęcie towarzyskie, którego głównym tematem był brak tematu czyli
      gadanie o różnych pierdołach, byle nie o zmarłym. Także jeśli stypa to tylko
      dla najbliższych sobie ludzi.
    • Gość: qw5 Re: Stypa... IP: *.skarb.telsat.wroc.pl 05.03.03, 16:24
      Ciekawy wątek. I tak jakoś czytając to przypomniał mi się fragment ksiązki
      tudzież filmu Noce i dnie. Tam własnie przedstawiony był diametralny stosunek
      bohaterów do tej sprawy. Generalnie rozumiem i zgadzam się z autorem wątku
      (rownież budzi mój niesmak) i nieprawdą jest twierdzenie jednej z osób że
      powinno się ból żal czy coś w tym stylu przeżywać z innymi. Uważam że jest to
      sprawa bardzo indywidualna - często wolimy zmierzyć się z bólem sami ...
      niekoniecznie siedząc przy wspólnym stole tylko dlatego że tak nakazuje
      tradycja gościnność etc Z drugiej strony faktycznie względy praktyczne- czytaj
      goście z daleka - obligują do tego aby sie jednak o nich zatroszczyć, chociazby
      dlatego aby sie odwdzięczyć za ich przybycie które często łaczy sie z niemałym
      trudem.
      • procesor Rybo - i jak?? przetrwałes?? n/txt 05.03.03, 23:03
        • Gość: ryba Re: Rybo - i jak?? przetrwałes?? n/txt IP: *.blueyonder.co.uk 06.03.03, 23:42
          Przetwalem, ledwo. Jedno wiem i to napewno, ze swoich uczuc nie zmienie.

          Pozdr

          ryba
          • procesor Re: Rybo - i jak?? przetrwałes?? n/txt 06.03.03, 23:45
            Gość portalu: ryba napisał(a):
            > Przetwalem, ledwo. Jedno wiem i to napewno, ze swoich uczuc nie zmienie.

            To znaczy że byłes na.
            Ale juz jest po.

            A jutro jest pierwszy dzień reszty twojego życia.
            Lepiej już ze snem?
            • Gość: ryba Re: Rybo - i jak?? przetrwałes?? n/txt IP: *.blueyonder.co.uk 06.03.03, 23:56
              Juz jest OK. Odespie w niedziele, teraz musze dogonic prace, konto w banku a
              potem siebie. Dobrze, ze juz nie chodza mi durne mysli po glowie. Moze i humor
              wroci? Mam nadzieje ze szybko :))
              • procesor Re: Rybo - i jak?? przetrwałes?? n/txt 07.03.03, 00:05
                Gość portalu: ryba napisał(a):
                > Juz jest OK. Odespie w niedziele, teraz musze dogonic prace, konto w banku a
                > potem siebie. Dobrze, ze juz nie chodza mi durne mysli po glowie. Moze i
                humor
                > wroci? Mam nadzieje ze szybko :))

                To dobrze. Uff.
                Humor daleko nie odszedł na pewno, dogonisz. :)
                Byle nie wisielczy, ten puść na razie wolno.

                Ja ide odsypiać zaległości. E. Łudze sie. Ale i tak stukam już nosem w
                klawiature.
                Znikam.
                pozdrawiam
                p.
      • alfika Re: Stypa... 06.03.03, 10:55
        "(...) nieprawdą jest twierdzenie jednej z osób że powinno się ból żal czy coś
        w tym stylu przeżywać z innymi. Uważam że jest to sprawa bardzo indywidualna -
        często wolimy zmierzyć się z bólem sami ..."

        A oto co napisałam o tej rzekomej powinności:
        "(...)taka okazja do wspominania zmarłego to też sposób na ukojenie tego
        najgorszego, najbardziej żywego cierpienia - dla tych, którzy potrzebują
        pocieszenia."

        Nie ma słowa o "powinno się", ale o ptrzebie. Nie dotyczy to więc siłą rzeczy
        osób, które wolą mierzyć się z bólem same. (Chyba że to nie było do mojego
        postu :))
        Ja też należę do samotników, ale moja mama nie (i nie tylko ona), więc po
        śmierci mojego taty to ona potrzebowała takiej obecności bliskich. Bliskich,
        którzy przejechali i parędziesiąt kilometrów.
        Nie wyobrażam sobie, bym ją wtedy zostawiła.
        Nikt nie był w stanie gotować, więc obiad miał miejsce w małej osobnej salce w
        restauracji i ludzie spokojnie mogli zjeść.
        Tylko najbliżsi, nie dalsi i jeszcze dalsi znajomi. Więc i o zabawnej imprezie
        nie było mowy. Było pocieszanie i wspominanie, był płacz.
        A dla tych, którzy myślą, że to straszne koszty i nie każdego stać: drożej
        jednak wychodzi przyrządzenie takiego obiadu w domu.
        • Gość: Sol Re: Stypa... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 06.03.03, 11:28
          zawsze mi sie wydawalo, ze stypa jest wydarzeniem zupelnie zbednym - jak mozna
          siedziec na glowie osobie pograzonej w bolu, sprawiac, ze w takim momencie
          powinna ona zajac sie nakarmieniem gosci i ewentualnym zapewnieniem im
          noclegu... Tym bardziej, ze czesto sa to ludzie niemalze dla niej obcy lub
          widzani po raz ostatni 30 lat temu. Utkwila mi w pamieci stypa po pogrzebie
          mojego dziadka, gdzie tlum ludzi pil, jadl i dyskutowal a w pokoju obok moja
          babcia zalewajac sie lzami lezala na lozku...
          Jesli bliscy zmarlego czuja potrzebe wyprawienia stypy - niech to czynia, ale
          czy ja musze na nia przychodzic (jesli osoba zmarla byla mi bliska)? Nie
          przyjde-uraze ich. Przyjde - bede cierpiec zbyt duzo myslac o zmarlym.
          Za rownie sadystyczny obyczaj uwazam skladanie kondolencji.
          Byc moze to nieco drastyczne porownanie ale w swej bezmyslnosci stypa kojarzy
          mi sie z weselem - przy okazji stypy nie dba sie o uczucia bliskich zmarlego
          (oczywiscie caly czas mam na mysli sytuacj, w ktorej stypa nie ejst sytuacja
          poządaną przez bliskich). Przy okazji wesela nie dba sie o mloda pare-wesele
          urzadzane jest dla gosci, mlodzi sa zbyt zdenerwowani i zbyt zmeczeni
          zajmowaniem sie goscmi i braniem udzialu we wszystkich niemadrych zabawach
          weselnych by mogli sie mabiwc na wlasnym weselu...A goscie zazwyczaj rownie
          dobrze by sie bawili, gdyby mlodych na owym weselu nie bylo...
          • alfika Re: Stypa... 06.03.03, 14:04
            No nie, jeśli ktoś tak na ludzi patrzy to rzeczywiście może lepiej, że siebie
            nie widzi na takich imprezach - po co robić taką łaskę bandzie egoistów :)
            Ja bym podziękowała za zaproszenie na wesele czy na stypę wiedząc o takim
            podejściu "gospodarzy".
            Pozdrawiam.
    • Gość: ryba Re: Stypa... IP: *.blueyonder.co.uk 06.03.03, 23:51
      Widze ze nie jestem jedyny, ktory tak mysli. Przyznam sie, ze poczulem sie
      lepiej. Juz myslalem ze naprawde jestem "trudny".

      Dziekuje za Wasze posty.

      Pozdr.

      ryba
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka