Dodaj do ulubionych

poukładany, niepoukładany

08.11.01, 10:21
Proszę wszystkich "pukładanych" - jak uważają o sobie,
niech się wypowiedzą.
Jacy jesteście?
Obserwuj wątek
    • Gość: mariposa Re: poukładany, niepoukładany IP: 195.94.213.* 08.11.01, 11:43
      poukładanych raczej niewielu...

      a niepoukładani też mogą?

      czy stwierdzenie, ze sie jesr niepoukladanym to nie pierwszy stopien do
      poukladania sie? ;-)
      • seboc Re: poukładany, niepoukładany 08.11.01, 13:48
        Gość portalu: mariposa napisał(a):

        > czy stwierdzenie, ze sie jesr niepoukladanym to nie pierwszy stopien do
        > poukladania sie? ;-)

        Pewnie. Masz rację absolutną.
        A jak odczytać kierunek, gdy wszystkie drogowskazy pokrywa błoto?
        Jak przestać słyszeć, że zostawiony z przebytą drogą bałagan nadal miesza się i
        kotłuje?
        Interpretację pozostawiam Waszej wyobraźni.
        • planeta Re: poukładany, niepoukładany 08.11.01, 15:12
          Cześć!
          Ja w temacie "niepoukładany"
          Co mam rozumieć przez zostawiony za sobą bałagan,który ciągle się kotłuje?
          Nie wiem czy dobrze myślę,ale czy Ty przypadkiem zostawiłeś "coś",
          a może "kogoś" i nie możesz zapomnieć? Moze w jakimś związku czułeś się
          "niepoukładany",a teraz Ci tego "bałaganu" brakuje?
          Pytam,bo kiedyś usłyszałam podobne slowa odnośnie pewnego związku.
          Ktoś "poukładany" poczuł się "niepoukładany",bo chciałby być w tym
          związku,a z drugiej strony nie,bo niewiem -niepowiedział..
          Czy tu chodzi o wogóle o związek? Napisz jasniej.

          Pozdr planeta
    • alka_xx Re: poukładany, niepoukładany 08.11.01, 12:00
      seboc napisał(a):

      > Proszę wszystkich "pukładanych" - jak uważają o sobie,
      > niech się wypowiedzą.
      > Jacy jesteście?

      W slowie "poukladany" siedzi odpowiedz na zadane pytanie.
      A poniewaz lubie zabawe w wizualizacje , widze rowno lezace, ulozone w kancik
      rozne przedmioty codziennego uzytku i dech mi zapiera z wrazenia... Czemu ja tak
      nie moge...
      Ale skoro nie moge to trudno, opowiadam sie wiec po stronie tych drugich,
      przynajmniej w tym zyciu.
      Chociaz gdyby poukladal mi ktos w szafie bylabym wdzieczna...
      • alka_xx Re: dopisek 08.11.01, 12:04
        Proponuje raczej zapytac:"A skad Wam sie to wzielo?"
        alka
    • Gość: kwieto Re: poukładany, niepoukładany IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 08.11.01, 12:01
      Jak zwykle sie czepiam: A co to znaczy "poukladany"? Bo nie wiem po ktorej
      stronie sie okreslic :(((

      Dobrze ulozony nigdy nie bylem - nie aportowalem, nie przynosilem kapci
      rodzicom, nie przynosilem gazet w zebach...

      Ale czasem, jak sie wygodnie (czyt: "dobrze") uloze np. w lozku...

      :"))
      • alka_xx Re: poukładany, niepoukładany 08.11.01, 12:09
        Gość portalu: kwieto napisał(a):

        > Jak zwykle sie czepiam: A co to znaczy "poukladany"? Bo nie wiem po ktorej
        > stronie sie okreslic :(((
        >
        > Dobrze ulozony nigdy nie bylem - nie aportowalem, nie przynosilem kapci
        > rodzicom, nie przynosilem gazet w zebach...
        >
        > Ale czasem, jak sie wygodnie (czyt: "dobrze") uloze np. w lozku...
        >
        > :"))

        I Ty naprawde masz watpliwosci z samookresleniem sie?
        A z tym lozkiem to nie na temat,bo jak tu sie w nim poukladac ?, chyba ze w
        znaczeniu " wejsc w uklad"
        • Gość: kwieto Re: poukładany, niepoukładany IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 08.11.01, 12:13
          eeee... A jak sie uloze w lozku, slucham cichej muzyki i czytam ksiazke to tez
          "wchodze w uklad?"

          A jak ukladam sie w lozku z kims, to ciezko mowic o jakims ulozeniu, bo ono sie
          non stop zmienia :")))

          A jak sobie przeczytalem o tych zaprasowanych w kancik rzeczach - brrr...
          nikomu nie zycze... Ciekawe jakbys sie poczula gdyby np. mezczyzna namietnie
          Cie calujac, jednoczesnie skladal w kostke garnitur?

          Takie ulozenie wyklucza fantazje, polot, swobode... :((
          • Gość: lisel Re: poukładany, niepoukładany IP: 213.77.81.* 08.11.01, 12:23
            no.. ostanio uslyszalam : "ty to wszedzie musisz miec poukladane tylko nie w
            zyciu" ,
            ale wiecie jak to z "porzadkami" - na ogol zeby sobie poukladac najpierw
            trzeba nabalaganic..
          • alka_xx Re: poukładany, niepoukładany 08.11.01, 12:25
            Gość portalu: kwieto napisał(a):

            > eeee... A jak sie uloze w lozku, slucham cichej muzyki i czytam ksiazke to tez
            > "wchodze w uklad?"
            Uklad "ja z mna" w lozku nie jest interesujacy nawet przy muzyczce saczacej sie
            za uchem, dlatego ja wole czytac siedzac rozparta w wygodnym fotelu z nogami
            przewieszonymi przez porecz/ taki uklad/.

            > A jak ukladam sie w lozku z kims, to ciezko mowic o jakims ulozeniu, bo ono sie
            >
            > non stop zmienia :")))

            Czyli sam widzisz ze jestes niepoukladany...
            >
            > nikomu nie zycze...
            ani ja

            Ciekawe jakbys sie poczula gdyby np. mezczyzna namietnie
            > Cie calujac, jednoczesnie skladal w kostke garnitur?

            Z wyrachowaniem znanym tylko calowanej namietnie kobiecie, wykorzystujac sytuacje
            ze on ma oczy zamkniete,/ bo rozumiem ze mialby skoro namietnie/ podrzucilabym
            mu swoje ciuchy do ulozenia.... :)))))


            • Gość: kwieto Re: poukładany, niepoukładany IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 08.11.01, 12:34
              alka_xx napisał(a):


              > Z wyrachowaniem znanym tylko calowanej namietnie kobiecie, wykorzystujac sytuac
              > je
              > ze on ma oczy zamkniete,/ bo rozumiem ze mialby skoro namietnie/ podrzucilabym
              >
              > mu swoje ciuchy do ulozenia.... :)))))

              No tak... Mezczyzna zawsze dostaje w plecy :(((
              >
              >

              • alka_xx Re: poukładany, niepoukładany 08.11.01, 12:45
                Gość portalu: kwieto napisał(a):
                >

                > No tak... Mezczyzna zawsze dostaje w plecy :(((

                Oj cos z anatomia mezczyzny u wacpana na bakier?!
                Przeciez namietnie caluje sie w usta, a ciuchy do ukladania daje sie w rece, o
                plecach nie bylo mowy, najwyzej , jak sie dobrze "pouklada" mozna podrapac...
                Ale to juz inny watek! :")
                > >
                > >
                >

                • Gość: kwieto Re: poukładany, niepoukładany IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 08.11.01, 13:57
                  Oj, ale skladanie ciuszkow w kostke to ciezka praca - a wszak przyslowie mowi:
                  "Ucz sie i PRACUJ, a garb Ci sam wyrosnie". A gdzie garby rosna? Na plecach!
                  wiec jednak plecy :((
                  • alka_xx Re: poukładany, niepoukładany 08.11.01, 15:17
                    Gość portalu: kwieto napisał(a):

                    > Oj, ale skladanie ciuszkow w kostke to ciezka praca - a wszak przyslowie mowi:
                    > "Ucz sie i PRACUJ, a garb Ci sam wyrosnie". A gdzie garby rosna? Na plecach!
                    > wiec jednak plecy :((

                    Moje tiule i szyfony ??? I to mialby byc wysilek dla prawdziwego mezczyzny?
                    Ostatecznie jakby byl az tak delikatnej postury to w tym szale namietnosci moge
                    sie wspanialomysnie zapomniec i go wyreczyc...
                    A jakby tak odwrocil sie tylem do przodu,...a moze lepiej przodem do tylu to i
                    plecy by oszczedzil...Jak myslisz?
                    Strasznie to niepoukladane.



                    • Gość: kwieto Re: poukładany, niepoukładany IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 08.11.01, 16:16
                      Nie wiem. Ja w tak bliskiej obecnosci plci przeciwnej doznaje przedziwnej
                      dezorganizacji i dyskoordynacji ruchowej - nie jestem w stanie zlozyc w kostke
                      absolutnie niczego :(((
          • Gość: mariposa ja to dopiero mam niepoukladane :-((( IP: 195.94.213.* 08.11.01, 12:32

            wczoraj zaczelam sie pakowac. nie mialam pojecia, ze tyle moze sie zmiescic w
            jednej szafie :-000

            mam teraz problem z wejsciem do pokoju, wiec wczoraj nie mialam gdzie spac, bo
            o rozlozeniu lozka to nie ma mowy.

            a dla Was moje ukochane "paroles, paroles, paroles, bonbons et chocolat..."
            • Gość: kwieto Re: ja to dopiero mam niepoukladane :-((( IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 08.11.01, 12:35
              :"))
            • alka_xx Re: ja to dopiero mam niepoukladane :-((( 08.11.01, 12:36
              Gość portalu: mariposa napisał(a):

              >
              > wczoraj zaczelam sie pakowac. nie mialam pojecia, ze tyle moze sie zmiescic w
              > jednej szafie :-000
              >
              > mam teraz problem z wejsciem do pokoju, wiec wczoraj nie mialam gdzie spac, bo
              > o rozlozeniu lozka to nie ma mowy.
              >
              > a dla Was moje ukochane "paroles, paroles, paroles, bonbons et chocolat..."

              Jakis maly metraz tego Twojego pokoju, pewnie z okresu propagandy sukcesu...?

            • Gość: dike Motyle odlatuja do cieplych karjow:-((( IP: 195.216.121.* 09.11.01, 07:56
              Gość portalu: mariposa napisał(a):

              >
              > wczoraj zaczelam sie pakowac. nie mialam pojecia, ze tyle moze sie zmiescic w
              > jednej szafie :-000
              Szczesliwej drogi!!! :)))
              Dike - Sojka
              • mariposa Szczesliwe chwile to motyle... 11.11.01, 00:10
                Siostro - Sojko!

                Dziekuje za zyczenia! Wbrew prawom fizyki, niektore rzeczy najlepiej widac z duzej odleglosci ;-)

                Zycze Ci, zebys kazdego dnia choc kilka motyli przefrunelo kolo Twego uszka :-)))
          • Gość: Martyna Re: poukładany, niepoukładany IP: 204.186.88.* 15.11.01, 01:29
            Gość portalu: kwieto napisał(a):

            > stop zmienia :")))
            >
            > A jak sobie przeczytalem o tych zaprasowanych w kancik rzeczach - brrr...
            > nikomu nie zycze... Ciekawe jakbys sie poczula gdyby np. mezczyzna namietnie
            > Cie calujac, jednoczesnie skladal w kostke garnitur? (NIKT NIE ROBI TEGO
            JEDNOCZESNIE)
            >
            > Takie ulozenie wyklucza fantazje, polot, swobode... :((nIESTETY NIE ZGADZAM SIE
            Z tOBA. Nie widze zwiazku pomiedzy pedantyzmem a fantazjowaniem i nawet wiem z
            doswiadzenia, ze taki porzadnicki pedant moze byc diabelnie fantazujacym facetem.
            Moze Ci poukladani musza pilnowac porzadku dookola siebie ( na zewnatrz)jak np ja
            aby zachowac balans pomiedzy niepoukladana glowa a reszta swiata.

    • ellen Re: poukładany, niepoukładany 08.11.01, 16:48
      Bardzo poukładana!
      Praca przed przyjemnościami, porządek i punktualność przede wszystkim!
      Ponadto mam precyzyjne plany życiowe na sto lat naprzód (także dla potomstwa do
      drugiego pokolenia włącznie).
      • Gość: Toi Re: poukładany, niepoukładany IP: *.cm-upc.chello.se 12.11.01, 00:18
        ellen napisał(a):

        > Bardzo poukładana!
        > Praca przed przyjemnościami, porządek i punktualność przede wszystkim!
        > Ponadto mam precyzyjne plany życiowe na sto lat naprzód (także dla potomstwa do
        >
        > drugiego pokolenia włącznie).


        O Boze kochany, zartujesz, prawda? Bo jesli nie, to mozesz miec powazny problem z
        dobrymi relacjami z potomstwem... Tzn ukladanie w cudzej szafie to juz nie
        przelewki...
    • miromirek porozrzucany 09.11.01, 16:29
      seboc napisał(a):

      > Proszę wszystkich "pukładanych" - jak uważają o sobie,
      > niech się wypowiedzą.
      > Jacy jesteście?

      porozrzucany
      nie moge sie pozbierac
      • Gość: Z Niepozbierany! IP: *.radio.com.pl 09.11.01, 17:21
        Jak można być poukładanym kiedy do komputra szedłem 4 dni! Ciągle coś stawało
        na przeszkodzie.
        Opisuję się po stronie tych, co nie bawią się w kostki w szafach!
        • seboc Re: Niepozbierany! 10.11.01, 06:14
          A gdyby tak sobie wyobrazić, że wspomniana szafa to dzień.
          Jak u Ciebie wtedy z tymi kosteczkami?
          • Gość: Toi Re: Niepozbierany! IP: *.cm-upc.chello.se 12.11.01, 00:14
            Biedna(y) seboc usiluje sie przebic z powazna dyskusja, a oni tu o lozkowych
            ukladach i anatomii...
            Mysle, ze jest raczej oczywiste, jak wyglada dzien Z.
            Ja w szafie mam balagan gdy czuje sie pewnie, a kosteczki gdy cos nie gra.
            Odkrylam to o sobie, bo sie czesto przemieszczam. Na nowym miejscu jestem
            szalenie poukladana, bo daje mi to poczucie bezpieczenstwa, czy raczej kontroli
            (na jedno wychodzi). Juz dawno ktos sie wysmiewal z tych, co to robia
            przemeblowanie w pokojach hotelowych. Kiedys facet bliski memu sercu
            stwierdzil, ze jestem nadmiernie poukladana, chyba mial na mysli moj stosunek
            do zycia; za to np moja mama uwaza, ze moj swiat to wielki balagan- chyba majac
            na mysli sterty papierow i ksiazek na mojej podlodze i moje emocje, gdy czegos
            w nich szukam. Mysle, ze nie mozna byc 100% (nie)poukladanym, bo skomplikowanym
            czlowiek jest, a zycie sie uklada (sic!) na wielu plaszczyznach (w tym sensie
            nic nie jest poukladane.)
            A w ogole o co chodzi, tzn. czy jest problem, seboc? Czy chcesz miec poukladane
            (dlaczego?), a nie masz albo odwrotnie? Co do blota i balaganu, to nasuwa mi
            sie stwierdzenie, ze balagan nie znaczy brud...
            • seboc Re: Niepozbierany! 13.11.01, 10:18
              > A w ogole o co chodzi, tzn. czy jest problem, seboc? Czy chcesz miec poukladane
              > (dlaczego?), a nie masz albo odwrotnie? Co do blota i balaganu, to nasuwa mi
              > sie stwierdzenie, ze balagan nie znaczy brud...

              W skrócie to chodzi o nabycie umiejętności jasnej oceny swojej sytuacji. O
              małżeńśtwo, nieudane, nie dopuszczam, ale coraz mocniej przebija się myśl, że z
              nami koniec. Również o stosunek ludzi do mnie, mój do ludzi, w pracę, wartośći
              różne. Jak wszystko pozbierać. Jak spowodować, że każdego ranka, po otwarciu
              oczu, pomyślę "jest ok"?

              Pozdrawiam
              • Gość: kwieto Re: Niepozbierany! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 13.11.01, 10:29
                A co Ci przeszkadza pomyslec tak akurat teraz?
                Nieudane malzenstwo, nierozumiejacy ludzie - to tylko drobiazgi :"))

                Ewentualnie pozostaje Ci droga Zen - "cokolwiek robisz, rob tylko to i nie mysl
                o niczym innym" - przestaniesz sie wtedy pytac, czy wszystko jest ok :"))))
                • seboc Re: Niepozbierany! 13.11.01, 10:30
                  Ludzie - rozumiejący właśnie.
                  W domu czuję się najgorzej.
                  Które miejsce jest niezdrowe?
                  Które jest moje?
                  • Gość: Toi Re: Niepozbierany! IP: *.cm-upc.chello.se 13.11.01, 14:53
                    Dlaczego nie wiesz, ktore miejsce jest Twoje? To sie przeciez zawsze wie? No
                    ok, przynajmniej wie sie, ktore miejsce nie jest Twoje... Poza tym , za malo
                    danych. Co to znaczy, ze czujesz sie najgorzej? Co to znaczy 'niezdrowe'?
                    Sprecyzuj to wszystko, to Ci pomoze. (Nam tez...)
                    • seboc Re: Niepozbierany! 13.11.01, 15:51
                      To podaj swój adres Toi,
                      niektóre rzeczy są zbyt prywatne chyba dla tego forum.
                      A mówisz, to się wie...
                      Oczywiście, wiem, mój dom nie jest najlepszy, nie jest dobrze tam nikomu z nas.
                      • Gość: Toi Re: Niepozbierany! IP: *.cm-upc.chello.se 13.11.01, 17:53
                        xxxtoi@hotmail.com
                    • Gość: Malwina Re: Niepozbierany! IP: *.abo.wanadoo.fr 13.11.01, 16:19
                      znow telewizje ogladam w godzinach nocnych - o szczesciu bylo. Wyszlo mi ze ten szczesliwy kto ma
                      swoje miejsce w zyciu.
                      Ja nie mam :-(((((((((((((((

                      Moi
                      • seboc Re: Niepozbierany! 13.11.01, 17:51
                        "jest takie miejsce
                        gdzie samotność ma swój dom
                        to moje miejsce
                        tam rozmawiam z duszą swą
                        przed deszczem przed wiatrem
                        chroni mnie
                        przed złem osłania mnie"

                        No i jak,
                        szukać swojego miejsca?
                        Może to ono powinno podążąć naszym śladem?

                        Gdzie jest?
                      • Gość: kwieto Re: Niepozbierany! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 13.11.01, 19:37
                        Eeee tam! Ja tez nie mam swojego miejsca "w zyciu" a od jakiegos czasu jestem
                        permanentnie szczesliwy :")))

                        I nic nie biore, nie pale, nie szprycuje - parol kawalerski!
                        • seboc Re: Niepozbierany! 13.11.01, 21:01
                          > Eeee tam! Ja tez nie mam swojego miejsca "w zyciu" a od jakiegos czasu jestem
                          > permanentnie szczesliwy :")))

                          Gupoty mi tu prawisz Kolego.
                          Uwierzę, że co najwyżej zachowujesz jako taką stateczność.

                          A ja nie permanentnie, ale dziś, wybitnie jednak dobry mam dzień, zadowolnony z
                          siebie jestem jak cholera.

                          Pozdrawiam.
                          • Gość: kwieto Re: Niepozbierany! IP: *.ipartners.pl 13.11.01, 22:39
                            A czy mi musisz wierzyc?
                            Ale nie mow, ze mowie glupoty, jesli nie zweryfikowales tego co mowie.

                            No i wszystko zalezy od tego co kto nazywa szczesciem?
                            • seboc Re: Niepozbierany! 14.11.01, 07:05
                              > No i wszystko zalezy od tego co kto nazywa szczesciem?

                              No tak.
                              Ale zawsze owo "szczęście" to pewien wyrost ponad szereg, najprzyjemniejszych
                              nawet, ale równych zdarzeń.
                              Czyż nie?

                              Na nic już w życiu nie czekasz?
                              • Gość: kwieto Re: Niepozbierany! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 14.11.01, 08:15
                                Eeeee - dla mnie "poczucie szczescia" jest to swego rodzaju spokoj (ale nie
                                zblazowanie, nie marazm, nie otepienie)

                                Natomiast "wyjscie ponad szereg" to raczej euforia albo radosc - nijak sie ma
                                do szczescia, bo zawsze jest krotkotrwale
                                • seboc Re: Niepozbierany! 14.11.01, 08:54
                                  I niczego Ci nie brakuje?
                                  Wszystko masz co potrzebne Tobie?
                                  (poukładane)

                                  Szczęściaż z Ciebie, faktycznie.

                                  Pozdrawiam
                                  • Gość: kwieto Re: Niepozbierany! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 14.11.01, 09:41
                                    Oj, przydaloby sie to czy tamto! Ale nie czuje braku tych rzeczy.
                                    Beda - to dobrze, nie beda - tez dobrze.
                                    Co nie znaczy, ze nie bede nic robil, aby cos z tych rzeczy uzyskac :")))))
            • seboc Re: Niepozbierany! 13.11.01, 10:29
              > Biedna(y) seboc usiluje sie przebic z powazna dyskusja, a oni tu o lozkowych
              > ukladach i anatomii...

              Przyjemnie się czyta nawet takie farmazony.
              Absolutnie nie oczekuję od nikogo, by się pochylał nade mną.
              Ludzkość reaguje w zupełnie zdrowy sposób.

              Czasem wśród takich niby - żartów na forum, znajduje się zdanie najmądrzejsze.
              • Gość: Z Re: Niepozbierany! IP: *.radio.com.pl 13.11.01, 16:01
                Układanie dnia, jak kosteczki ubrań w szafie, to nie jest chyba dobry pomysł.
                Bo jeśli coś się przesunie, to szafa się nie domknie i wtedy problem. Inne
                rozwiązanie czyli zrobienie z całego pokoju szafy, też nie jest najlepszym
                pomysłem. Lepiej wyznawać zasadę "mienia" wszystkiego pod ręką. Koszule,
                spodnie, marynary itp., wiszą w szafie, a reszta drobiazgów (musi) mieści się w
                szufladach. Nie mamy kosteczek, a wszystko jest poukładane. Może nie jest to
                idealny porządek, ale na zewnątrz nie widać bałaganu, a my wiemy gdzie szukać
                tego co nam potrzebne. Nie zużywamy czasu na układanie wszystkiego w kostki, bo
                taka układanka może się rozpaść, a wtedy nie będziemy wiedzieć jak to pozbierać.
                Ot i taką ideologię sobie dorobiłem.
                • Gość: kwieto Re: Niepozbierany! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 13.11.01, 16:08
                  No tak... dlatego nie chce miec jakiegos obrazu siebie samego - bo cos sie
                  przestawi, i szafa sie nie domyka - depresja gotowa!! :")))

                  Sluchajcie, my tu tak - skladac w kostke, robic szafe z pokoju, pokoj z szafy,
                  miec te gacie pod reka... A moze by tak wogole sie nie ubierac? I problem szafy
                  (i poukladanych kostek) znika zupelnie!
                  • Gość: Z Re: Niepozbierany! IP: *.radio.com.pl 13.11.01, 16:37
                    W kontekście samego ubierania, spojrzałem za okno i brrrr. Kurcze, jest za
                    zimno. Kwieto, nie każdy może zostać morsem, a i ci którzy kąpią sie w
                    przeręblu, muszą potem się ubrać i ogrzać. Choć jeśli ograniczyć się tylko do
                    zamkniętych pomieszczeń, gdzie jest ciepło, to jaka oszczędność na tekstyliach!
                    Może oglądanie nagiej pani na poczcie byłoby co nieco zabawne, albo szkoła
                    podstawowa dla naturystów? Kwieto chcesz wprowadzić deprawację. Jak uważasz
                    słuchałaby się młodzież poważnego profesora, któremu do emerytury pozostało
                    niewiele lat, a na widok dziewczęcej klasy (...)! I jeszcze do tego pani
                    dyrektor szkoły, która w pewnym zazwyczaj skrywanym miejscu nosi kolczyk!
                    To nie wróży nic dobrego...

                    Ale jak tu sobie poukładać w głowie, żeby nie mieć takich głupich myśli?
                    • Gość: Toi Re: Niepozbierany! IP: *.cm-upc.chello.se 13.11.01, 17:15
                      Albo zobaczyc w realu takiego Z, Kwieto albo bonobo bez przyodziewku...hmmm

                      A powaznie- to kwieto powtorke z Gombrowicza proponuje: nie ma ucieczki przed
                      geba, pamietasz? :)
                      • Gość: Toi PS IP: *.cm-upc.chello.se 13.11.01, 17:18
                        Czy mi sie tylko wydaje, czy Malwina naprawde sie czepia mojego nicka, po raz
                        drugi? Nie rozumiem, naprawde! T. :-o
                      • Gość: kwieto Re: Niepozbierany! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 13.11.01, 19:40
                        Nie ma ucieczki przed geba, dopoki kategoryzujesz swiat jako "gebowaty". Kiedy
                        przestajesz uciekac przed geba, ona sama z siebie znika...
                        • Gość: Toi Re: Niepozbierany! IP: *.cm-upc.chello.se 13.11.01, 20:46
                          A guzik. Musi byc jakas forma i nie ma przed nia ucieczki
                          • Gość: kwieto Re: Niepozbierany! IP: *.ipartners.pl 13.11.01, 22:37
                            Eeeeetam.
                            Forma jest plynna i przywiazywanie do niej uwagi grozi wlasnie wejscie w "Geby". Geby to
                            tylko okreslenia - "profesor", "uczen", "dobry", "zly"...
                            I jesli starasz sie byc "jakis" to automatycznie przywdziewasz sobie owa "gebe".
                            A jesli... sie nie starasz? albo raz sie starasz a raz nie?
                            Jesli raz jestes "dobry", a piec minut pozniej "zly"?
                            Albo gdy robisz cos nie myslac nad tym, kim jestes kiedy to robisz - jestes tylko Ty i
                            robienie tej rzeczy? Np. Ty i kopanie ogrodka? I nie mozna Ci nawet zalozyc "geby"
                            ogrodnika, wszak nim nie jestes... po prostu kopiesz ogrodek!

                            Mozna oczywiscie wszystko zredukowac do absurdu, tak jak kiedys po dyskusji na temat
                            tego, w jaki sposob manipuluja nami roznego rodzaju techniki, sztuczki marketingowe -
                            doszlismy (ze znajomymi) do wniosku, ze jedynym sposobem nie ulegania im to robienie
                            wszystkiego samemu - ba! nawet skory na wlasnorecznie szyte buty nie mozna nigdzie
                            kupic, a nawet samemu zapolowac (bo zwierze ktore wybierzemy tez nas w jakis sposob
                            wabi - dlaczego to a nie inne?) - wypadaloby ja z siebie samego zdzierac!

                            Tylko nie o to chyba chodzi?
                            • Gość: Toi Re: Niepozbierany! IP: *.cm-upc.chello.se 13.11.01, 22:52
                              Eeech kwieto, ten Twoj Zen znowu. Zgoda, wszystko kwestia nazewnictwa czy moze
                              sposobu patrzenia. Mozna powiedziec, ze wszystkie wymienione przez Ciebie
                              przyklady to kolejne geby. Masz racje i ja mam racje.
                              • Gość: kwieto Re: Niepozbierany! IP: *.ipartners.pl 13.11.01, 22:56
                                Widzisz - tworzac pojecie "geby" - automatycznie sie na nia skazujesz!
                                Ja wole nie myslec w kategorii "gab" - moze dlatego moge dostrzec czlowieka w kazdym,
                                nawet najbardziej "zimnym" i "beznamietnym"?
                                • Gość: Toi Re: Niepozbierany! IP: *.cm-upc.chello.se 13.11.01, 23:00
                                  O przepraszam, znaczy ja nie potrafie? Co ma piernik do wiatraka?
                                  • Gość: kwieto Re: Niepozbierany! IP: *.ipartners.pl 13.11.01, 23:06
                                    Nie mowie, ze nie potrafisz.
                                    Ale "geba" to pewien szablon - wtloczenie siebie (i innych) w taka ramke "jestem taki a taki,
                                    potrafie to a to".
                                    No i jesli sklasyfikuje kogos jako JAKIEGOSTAM, wszystko co on robi bede uwazal za
                                    JAKIESTAM - nie dopuszcze innych pobudek jego dzialania niz te, ktore zalozylem na
                                    poczatku.
                                    Jesli przestane klasyfikowac siebie i innych, wtlaczac ich w ramki (pozbede sie "gab") wtedy
                                    nagle moge zaczac sie o tych ludziach (i sobie) dowiadywac czegos ciekawego, czegos
                                    nowego.
                                    Latwo wtedy przekraczac granice - bo ich po prostu nie ma!
                                    • Gość: Toi Re: Niepozbierany! IP: *.cm-upc.chello.se 13.11.01, 23:35
                                      Nic nie wtlaczam, nic nie klasyfikuje, tez jestem przeciw. Kazdy z nas gab ma
                                      od diaska i dlatego zycie jest takie ciekawe. Bo widzisz, geba to dla mnie
                                      wcale nie znaczy falsz i udawanie. Po prostu chodzimy zawsze w jakims
                                      przyodziewku.
                                      • Gość: kwieto Re: Niepozbierany! IP: *.ipartners.pl 14.11.01, 00:22
                                        Nie, nie i jeszcze raz nie!

                                        Zacytuje tu pewna piosenke:

                                        bylbym wolny ale jak
                                        zdjac sandaly plaszcz i spodnie
                                        nie zostanie wtedy po mnie
                                        najmniejszy slad

                                        Moze tedy droga?
                • mariposa ksiazeczki, kosteczki, szafeczki 14.11.01, 01:12
                  Gość portalu: Z napisał(a):


                  Może nie jest to idealny porządek, ale na zewnątrz nie widać bałaganu.

                  tylko czy ktos w takim razie pomoze nam posprzatac???
                  • Gość: Malwina Re: ksiazeczki, kosteczki, szafeczki IP: *.abo.wanadoo.fr 14.11.01, 09:51
                    zaraaa sie czepia ! wcale sie nie czepia tylko czuje ze zna ;-) pod innym nickiem ....
                    kwieto, twoja mlodosc dodaje mi skrzydel ;-)
                    wszystko slicznie : na golasa i bez ram, ograniczen, szufladkowania...
                    tez tak myslalam
                    ze niby wolnosc i swoboda
                    wszystko otwarte
                    na futur
                    zorientowalam sie ze cos nie gra gdy spostrzeglam ze nie jestem w stanie okreslic siebie
                    przymiotnikowo i nie wiem jakiem mam cechy (z wadami troche lepiej ale i tez nie bardzo). Chociaz nie,
                    moze masz racje - gdy funamenty sa solidne mozna latac na golasa do woli.
                    A gdy sa z gliny, zostaje jedno wyjscie : geba.
                    • Gość: Toi Re: ksiazeczki, kosteczki, szafeczki IP: *.cm-upc.chello.se 14.11.01, 10:22
                      1.Nigdy sie nie da na golasa.
                      2.Co zlego w przyodziewku i gebie?
                      3.do Malwiny: 'Toi' to moj jedyny przyodziewek na tym forum (a gdzie mnie
                      jeszcze widzisz niby pod innym, bo ciekawe?)pzdr
                      • Gość: kwieto Re: ksiazeczki, kosteczki, szafeczki IP: *.*.*.* 14.11.01, 12:30
                        Da sie na golasa!
                        A w przyodziewku i gebie nic zlego - o ile nie bedziesz za bardzo chciala przyjmowac jednej
                        geby, a unikac drugiej :")))
                        • Gość: Toi Re: ksiazeczki, kosteczki, szafeczki IP: *.cm-upc.chello.se 14.11.01, 13:24
                          Gość portalu: kwieto napisał(a):

                          > Da sie na golasa!
                          > A w przyodziewku i gebie nic zlego - o ile nie bedziesz za bardzo chciala przy
                          > jmowac jednej
                          > geby, a unikac drugiej :")))

                          Co to znaczy przyjmowac jedna unikac drugiej? Jak mam to jak moge jej unikac? No
                          bo rozne mam, jak kazdy. Nie da sie na golasa upieram sie.
                    • Gość: kwieto Re: ksiazeczki, kosteczki, szafeczki IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 14.11.01, 10:42
                      Wiesz, ja przez wieksza czesc swojego dotychczasowego zywota usilowalem
                      okreslic siebie przymiotnikowo - potem mi przeszlo, i naprawde jest o wiele
                      fajniej :")))))

                      Co nie znaczy, ze nie potrafie (na zyczenie), ale na codzien tego nie robie :")
                      • Gość: Malwina Re: ksiazeczki, kosteczki, szafeczki IP: *.abo.wanadoo.fr 14.11.01, 15:26
                        o przymiotnikach

                        skonczylam ksiazke" estime de soi" i pod koniec sa w niej "cwiczenia praktyczne" niezwykle
                        przymiotnikowe. Miedzy innymi, trzaaaaaa zrobic ankiete posrod znajomych i zapytac ich jak cie
                        postrzegaja. Zabraklo mi odwagi :-((((((((((

                        z gola geba
                        Malwina
                        • Gość: kwieto Re: ksiazeczki, kosteczki, szafeczki IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 14.11.01, 17:14
                          Tez czytalem takie ksiazeczki.

                          Ale wiesz, tu sie kryje pewien haczyk. No bo takie ksiazeczki mowia "jak
                          pozytywnie o sobie myslec" typu - nie jestes taki najgorszy, a wrecz calkiem
                          niezly itd. Na tym ma polegac budowanie wlasnej wartosci - tylko, ze nagle
                          znajdzie sie ktos kto powie, ze jestes beznadziejny i...

                          Ja szukalem rozwiazan bardziej bezposrednich, bardziej kompleksowych. I wyszlo
                          mi, ze jedyna metoda jest oddzielenie poczucia wlasnej wartosci od okreslen
                          "jaki jestem" (czyli owych "odprzymiotnikowych").
                          Oczywiscie jeszcze lepiej by bylo nie miec wogole czegos takiego jak poczucie
                          wartosci (ani niskiej, ani wysokiej) - pracuje nad tym... :")))
                          • seboc Re: ksiazeczki, kosteczki, szafeczki 14.11.01, 18:48
                            > Ale wiesz, tu sie kryje pewien haczyk. No bo takie ksiazeczki mowia "jak
                            > pozytywnie o sobie myslec" typu - nie jestes taki najgorszy, a wrecz calkiem
                            > niezly itd. Na tym ma polegac budowanie wlasnej wartosci - tylko, ze nagle
                            > znajdzie sie ktos kto powie, ze jestes beznadziejny i...

                            A nie lepiej po prostu pracować. Tworzyć coś potrzebnego Światu i na tej,
                            możliwej do mocnego trzymania rękoma, oprzeć się, nie tylko swoją, wyimaginowaną,
                            wartość. Łatwo jest jest czuć swoją wartość, gdy jest "coś", produkt, co jest
                            nasz i wartościowy?

                            > Oczywiscie jeszcze lepiej by bylo nie miec wogole czegos takiego jak poczucie
                            > wartosci (ani niskiej, ani wysokiej) - pracuje nad tym... :")))

                            I żyć w nieważkości, w Kosmosie.
                            Jak długo tak można?
                            Kto się wtedy Ciebie chwyci?
                            • Gość: kwieto Re: ksiazeczki, kosteczki, szafeczki IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 14.11.01, 20:29
                              Ale glupio Ci, kiedy nagle sie okazuje, ze cos, czemu poswieciles sporo czasu i
                              przekazales w stanie idealnym swoim nastepcom, zostaje po pol roku obrocone w
                              ruine... Cos takiego udalo mi sie pare razy przezyc.

                              A co do drugiego pytania - a dlaczego mialby mnie ktos chwytac? nie rozumiem...
                              • seboc Re: ksiazeczki, kosteczki, szafeczki 14.11.01, 20:53
                                > Ale glupio Ci, kiedy nagle sie okazuje, ze cos, czemu poswieciles sporo czasu i
                                >
                                > przekazales w stanie idealnym swoim nastepcom, zostaje po pol roku obrocone w
                                > ruine... Cos takiego udalo mi sie pare razy przezyc.

                                Znaczy, że owo COŚ nie było wartością? Że nie należy już NIC dla Świata, ludzi,
                                pieniędzy też, robić?

                                > A co do drugiego pytania - a dlaczego mialby mnie ktos chwytac? nie rozumiem...

                                A nie chciałbyś być wsparciem - wartością dla kobiety?
                                • Gość: kwieto Re: ksiazeczki, kosteczki, szafeczki IP: *.ipartners.pl 14.11.01, 22:06
                                  seboc napisał(a):

                                  > Znaczy, że owo COŚ nie było wartością? Że nie należy już NIC dla Świata, ludzi,
                                  > pieniędzy też, robić?

                                  Bylo, ale szukanie w tym oparcia nie jest chyba dobrym rozwiazaniem - w kazdym razie, jest
                                  rozwiazaniem szalenie nietrwalym


                                  > A nie chciałbyś być wsparciem - wartością dla kobiety?

                                  Nie mam takich zapedow. Naprawde! Nie chce tez, aby kobieta byla dla mnie wsparciem.
                                  Wesprzec potrafie sie sam, a kobiete chce wylacznie kochac.

                                  • Gość: Toi Re: ksiazeczki, kosteczki, szafeczki IP: *.cm-upc.chello.se 15.11.01, 01:09
                                    No to na czym sie wspierasz wlasciwie (co to znaczy ze na sobie), a jezeli na
                                    niczym to jak utrzymujesz pion; bo chyba o to chodzi w tej calej dyskusji, czy
                                    tak, seboc?
                                    • Gość: Toi PS IP: *.cm-upc.chello.se 15.11.01, 01:12
                                      Poczatek wypowiedzi to odpowiedz na wypowiedz (hmmm, chyba robi sie pozno)
                                      kwieto.
                                    • seboc Re: ksiazeczki, kosteczki, szafeczki 15.11.01, 07:09
                                      Dokładnie tak,
                                      o pion właśnie.
                                      Nie wiem, jak można (znaczy: ja nie potrafię) utrzymać się samymi myślami,
                                      słowami cudzymi i własnymi.
                                      Tak samo, żadne słowa nie mogą mnie przewrócić.
                                      Trzeba coś mieć, najlepiej coś u kogoś.
                                      A czy nietrwałe?
                                      Na tym polega życie chyba i sens prób jego poukładania, na znalezieniu
                                      trwałości właśnie.
                                      Taka moja myśl z rana.

                                      Udanego dnia Towarzystwu.
                                      • Gość: kwieto Re: ksiazeczki, kosteczki, szafeczki IP: *.ipartners.pl 15.11.01, 07:57
                                        No i tu sie roznimy. Bo wg mnie oparcia nie da sie znalezc nigdzie - wszystko plynie,
                                        wszystko sie zmienia. Wiec jakikolwiek grunt na ktorym chcesz sie oprzec, bardzo szybko
                                        okazuje sie grzezawiskiem.

                                        Natomiast ciekawi mnie "poczucie pionu" - nie odczuwam potrzeby posiadania jakiegos
                                        "pionu" Chodzi o kierunek mego zywota? Alez ja go nie musze na niczym opierac, on sie
                                        trzyma swietnie bez pomocy opieraczek!
                                        • seboc Re: ksiazeczki, kosteczki, szafeczki 15.11.01, 08:07
                                          > Natomiast ciekawi mnie "poczucie pionu" - nie odczuwam potrzeby posiadania jaki
                                          > egos
                                          > "pionu" Chodzi o kierunek mego zywota? Alez ja go nie musze na niczym opierac,
                                          > on sie
                                          > trzyma swietnie bez pomocy opieraczek!

                                          To powiedz, jak żyjesz, Chłopie, nie jesteś przypadkiem sprawnym, stojącym w
                                          kącie (i czego), przetwarzającym wszelkie bodźce, automatem?

                                          A jest tak rzeczywiście?
                                          Nie zależysz od nikogo i nic od Ciebie nie zależy?
                                          • toi Re: ksiazeczki, kosteczki, szafeczki 15.11.01, 14:03
                                            Takie madre rzeczy napisalam przed chwilka i wszystko mi zjadlo przez
                                            nieszczesne logowanie :-( Hmm, nil desperandum, drugie podejscie:

                                            Bo wy obaj jestescie krancowi: kwieto ma swoj pion (rownowage zyciowa, poczucie
                                            kierunku, harmonie) w braku pionu, on po prostu plynie, nie potrzebuje sie
                                            trzymac i nie przywiazuje sie do misek kuchennych ;-)(to nie ma zwiazku z
                                            automatem i absolutnie nie wyklucza szalenie bliskich relacji, nie wyglupiaj
                                            sie seboc); seboc natomiast goraczkowo poszukuje oparcia, bo czuje ze inaczej
                                            upadnie i w proch sie rozsypie. A obaj wrazliwi faceci. Osobiscie niepokoi mnie
                                            stan seboca: dlaczego trzeba cos miec 'u kogos', jak napisales? Nie probuj
                                            opierac swojego wszechswiata na drugiej osobie, ona tego nie udzwignie, a Ty
                                            sie zawsze rozczarujesz. 'Swiat wedlug Kwieta' jest dla Ciebie nie do
                                            przyjecia, ale wiesz, zawsze jest jakis zloty srodek. Sprobuj go odszukac,
                                            chocby to szukanie mialo trwac cale zycie (sorry Klapouchy ;-)). Pzdr b.cieplo
                                            i mam nadzieje, ze nie zmrozilam wymadrzaniem sie, po prostu tak mi sie to
                                            mysli i sensownym wydaje. Toi
                                            • Gość: kwieto Re: ksiazeczki, kosteczki, szafeczki IP: *.*.*.* 15.11.01, 14:19
                                              Wiesz, nieprzywiazywanie sie do misek kuchennych wcale nie oznacza, ze nie jestem w stanie
                                              o nie zawalczyc! Chyba to jest ten "zloty srodek"?

                                              A myslisz, ze istnieje cos takiego jak zloty srodek?
                                            • seboc Re: ksiazeczki, kosteczki, szafeczki 16.11.01, 07:40
                                              seboc natomiast goraczkowo poszukuje oparcia, bo czuje ze inaczej
                                              > upadnie i w proch sie rozsypie. A obaj wrazliwi faceci. Osobiscie niepokoi mnie
                                              >
                                              > stan seboca: dlaczego trzeba cos miec 'u kogos', jak napisales?

                                              Czy gorączkowo?
                                              Poszukuję, biernie chyba, ale... jakiegoś rodzaju oparcia, masz rację.

                                              Trzeba mieć. Choćby po to, by być świadomym co nas w innych interesuje.

                                              A mój stan? Nie martw się. Uśmiecham się często. A na pewno teraz do monitora.

                                              Pozdrawiam.
                                              • Gość: Toi Re: ksiazeczki, kosteczki, szafeczki IP: *.cm-upc.chello.se 16.11.01, 22:14
                                                seboc napisał(a):

                                                Czy gorączkowo?
                                                > Poszukuję, biernie chyba, ale... jakiegoś rodzaju oparcia, masz rację.
                                                Wlasnie dlatego, ze biernie, to goraczkowo. Dziwne, ale raz jestes pelen spokoju
                                                i usmiechu,(to akurat nie ma zwiazku z biernoscia, wrecz przeciwnie), a raz
                                                strasznie tragiczne (goraczkowe) nuty przebijaja w tym samym temacie.

                                                > Trzeba mieć. Choćby po to, by być świadomym co nas w innych interesuje.
                                                ???? Chyba musisz to rozwinac
                                                pzdr Toi

                                          • Gość: kwieto Re: ksiazeczki, kosteczki, szafeczki IP: *.*.*.* 15.11.01, 14:16
                                            Oczywiscie, ze zaleze. Zaleze na przyklad od cieplowni, ktora dostarcza mi cieplo do domu,
                                            zaleze od elektrowni, ktora dostarcza mi prad, zaleze od rolnika ktory produkuje moja
                                            zywnosc, przadki ktora zrobila moje skarpetki...

                                            Ale nie wmowisz mi, ze aby istniec, musze sie "opierac" na tych wszystkich zaleznosciach?
                                            One po prostu sa - ani mnie ziebia, ani nie grzeja...
                                            • toi Re: ksiazeczki, kosteczki, szafeczki 15.11.01, 15:00
                                              To jest po prostu niesamowite, zalozylabym nowy watek, ale wiem, ze reszta nie
                                              widzi w tym nic niesamowitego, tylko Toi zafascynowana i zakochana jak przy
                                              nowym facecie. Ale musze sie podzielic: to forum to moja fascynacja od
                                              pierwszego wrazenia, co widac po najidiotyczniejszych porach moich postow.
                                              Gdyby nie to, ze sytuacja w realu chwilowo nietypowa i komfortowa, nigdy nie
                                              mialabym na to czasu. Juz juz koncze, tylko wyjasnie, ze niesamowite jest to,
                                              ze zaczynam b.trafnie przewidywac tresci postow niektorych osob...
                                              Przewidzialam np tekst w stylu cieplownia! ;-) Zaczynam sie tu czuc jak u
                                              siebie...

                                              Kwieto, jasne, oj jeszcze jak, ze potrafisz zawalczyc, nie mam co do tego
                                              zadnych watpliwosci ;-) ; gdziez Ty je dostrzegles w moim poscie.
                                              Co do zlotego srodka - jasne, zawsze musi byc. Toi




                                              Kwieto, jasne
                                              • Gość: kwieto Re: ksiazeczki, kosteczki, szafeczki IP: *.*.*.* 15.11.01, 15:03
                                                No bo ktos mi juz zarzucal, ze "plyniecie z nurtem zycia" gdzie nie ma oparcia, wszyscko sie
                                                zmienia wszystko przemija - ze pogodzenie sie z czyms takim skazuje mnie na biernosc. Ze
                                                to wyklucza jakakolwiek inicjatywe, dzialanie, dazenie do czegokolwiek. A w tym rzecz, zeby
                                                bylo jednoczesnie i tak, i tak.

                                                P.S.
                                                Jestem az tak przewidywalny? Niedobrze, niedobrze...
                                                • toi Re: ksiazeczki, kosteczki, szafeczki 15.11.01, 15:10
                                                  Ale ja w mojej fascynacji przeczytalam juz hurtowo cale fury postow wszystkich
                                                  czestych i mniej czestych forumowiczow i niektorzy daja sie calkiem niezle
                                                  poznac...

                                                  Co do przewidywalnosci - alez skad, to ja jestem genialna. Toi
                                                  • Gość: kwieto Re: ksiazeczki, kosteczki, szafeczki IP: *.ipartners.pl 15.11.01, 22:34
                                                    Wlasciwie, rzeczywiscie odpowiedz w tym stylu byla do przewidzenia. Moglem sie jeszcze
                                                    tylko zaprzec jako drugie wyjscie...
                                                  • Gość: Toi Re: ksiazeczki, kosteczki, szafeczki IP: *.cm-upc.chello.se 15.11.01, 22:57
                                                    Kwieto, czy Ty masz problem z jakas podporka jednak? :))) Po prostu bywasz
                                                    przewidywalny, a ja jestem genialna, pogodz sie z tym.
                                                  • Gość: kwieto Re: ksiazeczki, kosteczki, szafeczki IP: *.ipartners.pl 15.11.01, 23:18
                                                    No wlasnie godzilem sie z tym w poprzednim poscie...
                                                  • toi Re: ksiazeczki, kosteczki, szafeczki 15.11.01, 23:30
                                                    Alez skad. Przejawiales zachowanie typowego optymisty: szukanie wyjasnienia
                                                    zjawisk uznanych za niekorzystne w okolicznosciach zewnetrznych i
                                                    niewplywajacych na ogolny stan rzeczy (jestem swietnym uczniem ale dzis bylo za
                                                    goraco i kiepsko sie pisalo test)... Pogodz sie, mowie Ci. ;-)))
                                                  • toi Re: ksiazeczki, kosteczki, szafeczki 15.11.01, 23:31
                                                    nie wplywajacych
                                                  • Gość: kwieto Re: ksiazeczki, kosteczki, szafeczki IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 16.11.01, 10:14
                                                    No ale jak slonce czy deszcz ma miec wplyw na moj tok rozumowania?
                                                    A to czy byl do przewidzenia czy nie, zalezy tylko ode mnie :"))
                                                  • Gość: Toi Re: ksiazeczki, kosteczki, szafeczki IP: *.cm-upc.chello.se 16.11.01, 21:42
                                                    Gość portalu: kwieto napisał(a):

                                                    > No ale jak slonce czy deszcz ma miec wplyw na moj tok rozumowania?
                                                    Upal u wielu osob powoduje silny dyskomfort fizyczny, co ma wplyw na efektywnosc
                                                    pracy umyslowej, a przynajmniej tak powie optymista jesli obleje. Albo powie cos
                                                    w tym stylu.

                                                    > A to czy byl do przewidzenia czy nie, zalezy tylko ode mnie :"))
                                                    Czyzbys jednak swiadomie budowal swoj wizerunek na forum? ;))

                                                  • Gość: kwieto Re: ksiazeczki, kosteczki, szafeczki IP: *.ipartners.pl 16.11.01, 23:56
                                                    Gość portalu: Toi napisał(a):

                                                    > Gość portalu: kwieto napisał(a):
                                                    >
                                                    > > No ale jak slonce czy deszcz ma miec wplyw na moj tok rozumowania?
                                                    > Upal u wielu osob powoduje silny dyskomfort fizyczny, co ma wplyw na efektywnos
                                                    > c
                                                    > pracy umyslowej, a przynajmniej tak powie optymista jesli obleje. Albo powie co
                                                    > s
                                                    > w tym stylu.

                                                    Eeee tam. optymista nie bedzie sie tlumaczyl, tylko powie, ze nastepnym razem pojdzie mu
                                                    lepiej. A warunki fizyczne moga miec wplyw raczej na "lekkosc" myslenia, ale nie wmowisz mi,
                                                    ze moje przemyslenia beda drastycznie inne zaleznie od tego, czy jest mi zimno, czy goraco.
                                                    Chyba ze przemyslenia dotycza temperatury otoczenia?

                                                    >
                                                    > > A to czy byl do przewidzenia czy nie, zalezy tylko ode mnie :"))
                                                    > Czyzbys jednak swiadomie budowal swoj wizerunek na forum? ;))

                                                    A czy nie jest tak, ze kazdym swoim zdaniem budujesz swoj wizerunek? Gdybym chcial
                                                    budowac jakis wizerunek, na przyklad czlowieka nieprzewidywalnego, wystarczyloby zrobic cos,
                                                    czego normalnie bym nie zrobil - zadna sztuka!

                                                  • Gość: Toi Re: ksiazeczki, kosteczki, szafeczki IP: *.cm-upc.chello.se 17.11.01, 00:25
                                                    Gość portalu: kwieto napisał(a):

                                                    > Eeee tam. optymista nie bedzie sie tlumaczyl, tylko powie, ze nastepnym razem p
                                                    > ojdzie mu
                                                    > lepiej. A warunki fizyczne moga miec wplyw raczej na "lekkosc" myslenia, ale ni
                                                    > e wmowisz mi,
                                                    > ze moje przemyslenia beda drastycznie inne zaleznie od tego, czy jest mi zimno,
                                                    > czy goraco.
                                                    > Chyba ze przemyslenia dotycza temperatury otoczenia?

                                                    Kwieto czy Ty pijesz po pracy w piatki



                                                  • Gość: kwieto Re: ksiazeczki, kosteczki, szafeczki IP: *.ipartners.pl 17.11.01, 00:33
                                                    Dzis wysaczylem dwie lampki Beaujolais...
                                                  • Gość: Toi Re: ksiazeczki, kosteczki, szafeczki IP: *.cm-upc.chello.se 17.11.01, 00:49
                                                    It shows. Przeciez upal to byl przyklad!:)
                                                  • Gość: kwieto Re: ksiazeczki, kosteczki, szafeczki IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 17.11.01, 11:09
                                                    Eeeee tam! Trzymalem sie konkretnego przykladu :"p

                                                    A trzesienie ziemi ma wplyw na "wnioskowanie logiczne"?
                                                    No, moze gdy mi odlamek tynku na glowe spadnie...
                                                  • Gość: Toi Re: ksiazeczki, kosteczki, szafeczki IP: *.cm-upc.chello.se 17.11.01, 15:04
                                                    Kwietuniu, ja Ci zaraz wszystko wytlumacze.
                                                    Jestes obyty z podstawowymi pojeciami w psychologii, a nawet moze wiecej niz
                                                    obyty i wiecej niz z podstawowymi, zagadke stanowi dla mnie zatem fakt, ze nic
                                                    tu nie kojarzysz. ;-) Myslalam, ze to Beaujolais, ale Ty naprawde. Na glupich
                                                    wykladach z podstaw psych. na SGH musialo byc o optymizmie i o tym, ze
                                                    optymista tlumaczy porazke (np oblany egzamin) czynnikami zewnetrznymi (np zle
                                                    samopoczucie tego dnia wynikajace z upalu, bolu glowy, zdenerwowanie z powodu
                                                    glupiego wykladowcy, ktore spowodowalo niemoznosc skupienia sie, wypicie dwoch
                                                    kieliszeczkow przed, co spowodowalo utrudnienia w polaczeniu synaps czy czegos
                                                    tam, lub po prostu CHWILOWE zacmienie i udzielenie glupiej odpowiedzi). Czy sa
                                                    to uzasadnienia sensowne nie interesuje nas w tej dyskusji. Pesymista natomiast
                                                    widzi przyczyny porazki w sobie i to czesto jako STALE (jestem beznadziejny,
                                                    nie umiem sie uczyc, to moja wina). Ja uczynilam zart z faktu, ze Ty nie
                                                    napisales 'No tak, jestem przewidywalny' tylko 'No tak, to byl taki tekst, ze
                                                    musialo sie go dac przewidziec'. Pa, Toi ;-))
                                                  • Gość: kwieto Re: ksiazeczki, kosteczki, szafeczki IP: *.ipartners.pl 17.11.01, 18:15
                                                    To te podstawy psychologii sa do d...
                                                    Bo nawet jako niepoprawny optymista nie upatrywalem porazek w swiecie zewnetrznym - po
                                                    prostu nie szukalem usprawiedliwienia.

                                                    A moze jestem optymista/pesymista jednoczesnie?
                                                  • Gość: Toi Re: ksiazeczki, kosteczki, szafeczki IP: *.cm-upc.chello.se 17.11.01, 18:17
                                                    Kwieto jestes i tyle
                                                  • seboc Zachowanie typowego optymisty - do Kwieto 16.11.01, 07:54
                                                    Prawda, co powiedziała Toi?
                                                    Ja czasem, szczególnie w nienajlepiej rokujących chwilach, wbrew jakimkolwiek
                                                    zjawiskom, zaszłymi lub nadciągającymi katastrofami śmieję się.
                                                    Zawsze, choć czasem długo to trwa deszcze mijają.
                                                    Zawsze - niech będzie - znajdę oparcie, w Niespodziance choćby.

                                                    Spoglądając z ptasiej perspektywy, to piękna jest taka zmienność.
                                                    Nie uważacie?
                                                  • Gość: kwieto Re: Zachowanie typowego optymisty - do Kwieto IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 16.11.01, 10:16
                                                    Milo, ze tak potrafisz - moze nie jest tak zle?

                                                    Czy jestem optymista? Czasem tak, czasem wrecz przeciwnie.
                                                    Najczesciej jestem realista (czyli - nie mowie: bedzie dobrze, nie mowie:
                                                    bedzie zle, a poprostu: sie zobaczy)

                                                    :"))
                                                  • seboc Re: Zachowanie typowego optymisty - do Kwieto 16.11.01, 10:25
                                                    > Milo, ze tak potrafisz - moze nie jest tak zle?

                                                    Nie jest tak źle.
                                                    Nigdy nie jest tak, że nie wiadomo co robić.
                                                    Co wcale nie oznacza, że często bywam zadowolony
                                                    i że ogólnie jestem zadowolony.

                                                    Pozdrawiam.
                                                  • Gość: kwieto Re: Zachowanie typowego optymisty - do Kwieto IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 16.11.01, 10:29
                                                    Zaeksperymentuj. Sproboj choc troche rzeczy "puscic" i nie szukac w nich
                                                    oparcia - i bacznie przygladaj sie rezultatom! W sumie, co Ci szkodzi
                                                    sprobowac?

                                                    Powodzenia!
                                                  • seboc Re: Zachowanie typowego optymisty - do Kwieto 16.11.01, 10:57
                                                    Uparłeś się tego oparcia...
                                                    Mam, zawsze jakieś, zawsze konkretne.
                                                    A puścić?
                                                    Nie siebie chyba?
                                                  • Gość: kwieto Re: Zachowanie typowego optymisty - do Kwieto IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 16.11.01, 12:28
                                                    Siebie tez... Wiesz odkrycie, ze tak na prawde nie da sie siebie "poukladac",
                                                    ze nigdy nie znajdziesz "swojego miejsca na ziemi" moze byc przerazajace - ale
                                                    moze tez okazac sie kolosalna podpora - bo nagle KAZDE miejsce jest "Twoim
                                                    miejscem", a "Twoj dom" jest po prostu wszedzie...
                                                  • Gość: Toi Re: Zachowanie typowego optymisty - do Kwieto IP: *.cm-upc.chello.se 16.11.01, 21:54
                                                    Gość portalu: kwieto napisał(a):

                                                    > Siebie tez... Wiesz odkrycie, ze tak na prawde nie da sie siebie "poukladac",
                                                    > ze nigdy nie znajdziesz "swojego miejsca na ziemi" moze byc przerazajace - ale
                                                    > moze tez okazac sie kolosalna podpora - bo nagle KAZDE miejsce jest "Twoim
                                                    > miejscem", a "Twoj dom" jest po prostu wszedzie...

                                                    W tym momencie wracamy do krancowosci postaw (patrz moj post); Kwieto, dlaczego
                                                    Ty proponujesz wegetarianinowi tartar.
                                                  • Gość: kwieto Tatar dla wegetarianina IP: *.ipartners.pl 16.11.01, 22:19
                                                    A dlaczego nie?
                                                    Jesli wegetarianin narzeka na bole brzucha (Seboc mowi: "dobrze nie jest"), to moze trzeba
                                                    zmienic diete?
                                                  • Gość: Toi Re: Tatar dla wegetarianina IP: *.cm-upc.chello.se 16.11.01, 22:51
                                                    Czy jestes pewien ze system szokowy to najlepszy pomysl? To nie mozna
                                                    subtelniej bialko podac?
                                                  • Gość: kwieto Re: Tatar dla wegetarianina IP: *.ipartners.pl 16.11.01, 22:55
                                                    Ja proponuje aby sprobowac - a czy proba bedzie szokowa czy nie - niech zadecyduje sam
                                                    zainteresowany.

                                                    Z doswiadczenia wiem, ze czasem terapia szokowa jest skuteczniejsza, a czasem lagodna -
                                                    na to nie ma reguly...
                                                  • Gość: Toi Re: Tatar dla wegetarianina IP: *.cm-upc.chello.se 16.11.01, 23:18
                                                    On przez Ciebie nie chce sprobowac, przeciez widac! On sie brzydzi miesa, a Ty
                                                    mu surowe!
                                                  • Gość: kwieto Re: Tatar dla wegetarianina IP: *.ipartners.pl 16.11.01, 23:20
                                                    To niech go brzuch boli, skoro tak chce...

                                                    I wcale nie surowe! Przeciez pisalem, zeby sprobowal choc odrobinke, nie musi od razu isc
                                                    na calosc.
                                                  • Gość: Toi Re: Tatar dla wegetarianina IP: *.cm-upc.chello.se 17.11.01, 00:19
                                                    to danie jest surowe mieso
                                                  • Gość: kwieto Re: Tatar dla wegetarianina IP: *.ipartners.pl 17.11.01, 00:23
                                                    Wiesz, cos mi sie widzi, ze Seboc i tak nie ma ochoty zmienic diety. Nawet na probe.
                                                  • Gość: Toi Re: Tatar dla wegetarianina IP: *.cm-upc.chello.se 17.11.01, 00:45
                                                    Gość portalu: kwieto napisał(a):

                                                    > Wiesz, cos mi sie widzi, ze Seboc i tak nie ma ochoty zmienic diety. Nawet na p
                                                    > robe.
                                                    A wiesz, to interesujace. To o tej biernosci z mojego dzisiejszego (a wlasciwie
                                                    wczorajszego, bo sprzed polnocy) posta. To dlatego w ktoryms poscie nazwany jest
                                                    Klapouchym. (Nawiasem mowiac to moja ulubiona postac z 'Kubusia', wiec nie
                                                    gniewaj sie, Seboc :))

                                                  • Gość: kwieto Re: Tatar dla wegetarianina IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 17.11.01, 11:15
                                                    To znaczy tak. Na wstepie napisze, ze nie chce tu urazic Seboca, i nie chce aby
                                                    traktowal to osobiscie - to takie ogolne spostrzezenia z zycia, ktore do Ciebie
                                                    Seboc moga miec sie nijak.

                                                    Ale sa dwie postawy "krancowe" - jedni napotykaja problem, i wala glowa w ten
                                                    mur, wala, potem probuja - moze z lewej da sie obejsc, moze z prawej, moze
                                                    trzeba podskoczyc, moze zrobic podkop... czyli "zmieniaja diete"
                                                    Drudzy z kolei beda walic w ten mur bez konca, a glowa boli, boli, coraz
                                                    bardziej... Ale na propozycje "sluchaj, a moze z boku jest furtka" reaguja albo
                                                    ignorowaniem delikwenta, albo wrecz agresja! Ciekawe...

                                                    A ktore wyjscie jest lepsze? trudno wyczuc tak na prawde, zalezy od grubosci
                                                    muru...
                                                  • Gość: Toi Re: Tatar dla wegetarianina IP: *.cm-upc.chello.se 17.11.01, 14:31
                                                    To znaczy tak. Na wstepie napisze, ze nie chce tu urazic kwieto i nie chce aby
                                                    traktowal to osobiscie, ale NAPRAWDE, W OGOLE, PRZYSWAJALNOSC, URZEDNIKA.
                                                    ;-) T.
                                                  • seboc Ja i moja żywność 17.11.01, 17:16
                                                    Ale fajnie!
                                                    Nie rozbawiłem się tak dawno. Dziękuję.

                                                    A co do menu, to od lat sam sobie je dobieram, bardzo starannie.
                                                    Bóle brzucha miewam tylko z głodu, a ostatnio czuję, że przybieram.

                                                    Jakoś tak się dzieje, że, nie - celowo zupełnie, moje menu jest podziwiane
                                                    przez innych. Może to złe słowo - podziwiane. Skromnie - trochę się podoba.

                                                    Pozdrawiam.
                                                  • Gość: kwieto Re: Tatar dla wegetarianina IP: *.ipartners.pl 17.11.01, 18:09
                                                    Gość portalu: Toi napisał(a):

                                                    > To znaczy tak. Na wstepie napisze, ze nie chce tu urazic kwieto i nie chce aby
                                                    > traktowal to osobiscie, ale NAPRAWDE, W OGOLE, PRZYSWAJALNOSC,
                                                    URZEDNIKA.
                                                    > ;-) T.

                                                    Nie moge tego potraktowac osobiscie, bo nie mam pojecia o co chodzi?
                                                    Przyswajalnosc urzednika? co to jest??

                                                  • seboc Re: Tatar dla wegetarianina 17.11.01, 18:13
                                                    I jak się ma, droga Toi, owa PRZYSWAJALNOŚĆ to układania.
                                                    Czy my nie budujemy tu jakiej bomby lub pułapki?
                                                    Masz jakichś wrogów w urzędnikach, Toi?
                                                    Załóż dla nich osobny wątek.

                                                    Żartuję.
                                                  • Gość: Toi Re: Tatar dla wegetarianina IP: *.cm-upc.chello.se 17.11.01, 18:20
                                                    To sa Kwieta poprawione bledy ortograficzne
                                                    Przepraszam musialam
                                                  • Gość: kwieto Re: Tatar dla wegetarianina IP: *.ipartners.pl 17.11.01, 18:59
                                                    Ciesz się, że nie piszę z "ogonkami", wtedy mógłby być ubaw, bo mi się "ogonki" mogą
                                                    pokazywać zupełnie inaczej niż Tobie :"pp~~~

                                                    A za poprawki dziękuję :")
    • dike poukladana inaczej... 15.11.01, 21:09
      seboc napisał(a):

      > Proszę wszystkich "pukładanych" - jak uważają o sobie,
      > niech się wypowiedzą.
      > Jacy jesteście?

      To chyba ostatnio sie tak mowi...sprawny inaczej, inteligentny inaczej...to moze
      i poukladany inaczej..bedzie dobrze?
      Mysle, ze naleze do osob, ktorym PORZADEK NIE PRZESZKADZA.
      Nie, to nie pomylka. Balagan zreszta tez mi nie przeszkadza. Nie chodzi mi o
      glowe, tylko o otoczenie. Denerwuja mnie natomiast wszelkiego rodzaju "naciski"
      postronnych, co do koniecznosci takiego a nie innego wygladu mieszkania,
      koniecznosci zbierania "kazdej bakterii"...
      Ale odkrylam, ze (prawdopodobnie)kazdy czlowiek potrzebuje takiego miejsca, gdzie
      bedzie mily sercu balagan - czy to jeden pokoj w domu, niedostepny dla nikogo,
      czy altanka na dzialce, czy tez jakis malutki chociazby prywatny "smietniczek" -
      szuflade chociazby...
      Gdzie nie bedzie "poukladane"...

      Pozdrawiam
      • toi Re: poukladana inaczej... 15.11.01, 23:02
        No, ale to tez jakies poukladanie: 'w tym kacie bedzie balagan'. Znaczy i tak
        zawsze wiesz na czym stoisz.
        Toi
      • seboc Re: poukladana inaczej... 16.11.01, 07:46
        A wiesz, Ty chyba najtrafniej zrozumiałeś moje myśli w chwili zakładanie wątku.
        Szukam swojego miejsca w życiu.
        Albo może sobie je buduję?
        Poukładać, rozumiem znaleźć pewność, że nasze życie, to za czym pobiegniemy,
        również sprawy odepchnięte na bok, dąży w jakimś dobrym, mądrym kierunku.
        Zaniedbałem wczoraj ten wątek, z braku czasu tylko.

        Pozdrawiam bardzo serdecznie.
        • Gość: Toi Re: poukladana inaczej... IP: *.cm-upc.chello.se 16.11.01, 21:58
          Czy to do dike@ czy do Toi?
          W kazdym razie :-)
          • seboc Re: poukladana inaczej... 17.11.01, 18:24
            Do dike.

            Ciebie też lubię.
            Może za Twoją wścibskość.
            A poczekaj sobie, wszystkiego się dowiesz.
    • Gość: volny wedlug jakich kategorii ??????????? IP: *.dsl.lsan03.pacbell.net 17.11.01, 01:38
      seboc napisał(a):

      > Proszę wszystkich "pukładanych" - jak uważają o sobie,
      > niech się wypowiedzą.
      > Jacy jesteście?

      • seboc Re: wedlug jakich kategorii ??????????? 17.11.01, 17:06
        Dziękuję za zainteresowanie wątkiem.
        Według dowolnych, proszę Pana, najzupełniej.
        Celowo, jak najbardziej - pomyślałem o tym, nie precyzowałem płaszczyzny
        układanki lub nie-układanki.
        Proszę poczytać, co Towarzystwo tu wypisuje i ile tego.
        Chciałem poczytać, dowiedzieć się, rozejrzeć.
        Nie poszukiwałem żadnej definicji czy recepty.

        Bardzo serdecznie pozdrawiam.
        • planeta Do seboc 19.11.01, 15:59
        • planeta Re: Do Seboc 19.11.01, 16:12
          Coś nie tak chyba z moim serwerem,bo niechcący wysłałam pustą wiadomość.
          Przepraszam za "milczenie".Pozdr.planeta
    • ja76 Re: poukładany, niepoukładany 19.11.01, 10:51
      Naukowcy pracuja nad teoria haosu....
      Moje poukladane zycie to ciagly spoleczny nielad. Ja dobrze sie w tym czuuje i
      odnajduje :)))
      Pzdr!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka