Gość: Niekochana
IP: 80.48.253.*
27.03.03, 11:50
Błagam pomóżcie mi!!! Rozstalismy sie dwa miesiące temu po kilku latach, bo
zaczęło sie coś psuć. Ja traktowałam to jako przerwę, czas na zatęsknienie,
rozmyslania nad przyczyną rozpadu i sposobami jego naprawy. Spotkaliśmy się
wczoraj, ale on mi powiedział, że od mniej więcj miesiąca spotyka sie z kimś
innym. ma do mnie pretensje, że zgodziłam sie na rozstanie, że go pchnełam to
tego, zeby zacął kogos szukać.
Mówi, że ma dla mnie duzo szacunku, że zawsze będę mogła na niego liczyc, że
chce byc moim Przyjacielem, ale że chce spróbowac z kims innym. A ja mam byc
silna... ale ja nie potrafie byc silna...
Spadło to na mnie jak grom z jasnego nieba, cały czas mysle o tym, że to moja
wina ( chcac go sprowokowac do szybszego powrótu powiedziałam, że mam
propozycje spotkania), ogromnie mnie boli, że po 5 wspólnych latach
wystarczyło kilka tygodni, żeby zaczął sie z kims spotykac, w dodatku jedzie
z nia na tydzien do Włoch. Mnie radzi uamwiac sie z innymi, ale ja nie chce,
nie moge, nie potrafie..
Wiem, że między nami jest jeszcze wiele uczucia do siebie ( wczoraj ze łazmi
w oczch przytulalismy sie do siebie, całowalismy, kochalismy się -
powiedział, że tego nie żałuje) ale boje sie, że przez te oboczne związki
jeszcze bardziej sie zapętlimy, że nie będziemy umieli juz do siebie wrócić.
A wciąż znacznie więcej nas łączy niz dzieli...
Nie potrafie mysleć o niczym innym, ciągle łapie sie na tym, że zastanawiam
sie jak ona wygląda, co robi, czy teraz jest z nia, czy z nia rozmawia, czy
mówi do niej tak jak do mnie. Mnie powiedział, ż eona nie jest jeszce jego
kobieta, nie sypiaja ze soba, nie całowali sie nawet, że ona zna sytuacje
między nami... Boje sie, że tracimy cos pieknego, co sie zdarza raz w zyciu...
Umówiłam sie na wizyte do psychologa, niestety nie stac mnie na prywatna
wizyte, dostałam termin na 6 maja... niewiem, jak dozyje do tego czasu...
Błagam, pomóżcie mi jak zyc, co robic...
on mówi, żebym go nie prosiła, nie zameczała, bo to go do mnie odpycha.
Nie wiem czy powiennam cierpliwie czekac, byc mu przyjacielem, az zrozumie że
chce byc ze mna, czy zaczac sie uamwiać, bo może to go sprowokuje do
powrotu...
Prosze, pomóżcie mi przez to przejśc podzielcie sie doświadczeniami...