samoocena :-(

13.02.07, 10:55
Witam.
Postanowilam napisac, bo nie umiem sie pozbierac ... Otóż odszedł ode mnie
mąż, tzn ja powiedziałam mu że ma sie wyprowadzac, jak odkryłam, że ma
inna "narzeczoną".Przed tym zdązłym mi jescze poweidzieć, a raczej podać
powody dla których ma inną: nie akceptował we mnie niczego ani jak wyglądam,
ani jak sie ubieram ani jak sie zachowuje i mówie itd itp. No i stało sie:
doszło do tego że i ja nie akceptuje w sobie niczego. Nie znosze siebie. Nie
moge na siebie patrzeć. Do tego stopnia, że oglądając zdjęcia ze slubu
koleżanki nie poznałam sie na nich. Zapytałam: a kto to? wskazując na sama
siebie... Nie mogłam uwierzyć że jestem az tak .... brzydka, nieciekawa,
okropna... I nie chodzi tu tylko o zewnętrzny wysląd. Wydaję sie sobie
ogólnie mało interesująca... Bardzo ciężko mi ze sobą... Może jak sie wyżalę
to mi choc trochę ulży?
    • chmurka_szuka_sznurka Re: samoocena :-( 13.02.07, 11:05
      wyżalić się można, a brzydota pozostanie
      • tabo03 Re: samoocena :-( 13.02.07, 11:16
        NMo cóż.. trudno odmówić Ci racji...
        • vanilla5 Re: samoocena :-( 13.02.07, 11:21
          Nie mów sobie, że jesteś brzydka - nie dołuj się, proszę. Każdy jest
          wyjątkowy - ma w sobie coś wyjątkowego. Niestety nie zawsze natura obdarza nas
          piękną urodą, ale nie tylko to się liczy. Naprawdę. Pogadaj z przyjaciółmi, oni
          na pewno postrzegają Cię nie tylko przez pryzmat uody lub jej braku. Uwierz w
          siebie i nie myśl o tym, co Cię boli. Pamiętam czas, gdy byłam dość pulchną
          dziewczyną. Postanowiłam to w sobie zmienić, by poczuć się lepiej ze sowim
          ciałem. Ja rwnież nie uwaałam się za atrakcyjną, aż w końcu zmieniłam w sobie
          kolor włosów, zadbałam o swoją sylwestkę, żeby poczuć się lepiej. Jeśli masz
          taką możliwość, to zapisz się na jakieś zajęcia (kurs tańca,lekcje nauki gry na
          instrumencie,kurs językowy - co lubisz), tam poznasz swoją wartość, odkryjesz
          na nowo siebie. A z mężczyznami tak czasem jest.. Ale uwierz mi na słowo, że
          nie ze wszystkimi. W końcu jakiś porządny facet Cię doceni i pokocha. Tego Ci
          życzę z całego serca. Będzie dobrze. Pozdrawiam.
    • yuka4 Re: samoocena :-( 13.02.07, 11:19
      napewno masz coś w sobie ładnego np. kształt ust, zarys brwi , kolor oczu?
      stań przed lustrem, popatrz i znajdz to "coś"........
      nie ma brzydkich kobiet.............
    • tabo03 Re: samoocena :-( 13.02.07, 11:25
      Dziekuję za dobre słowa. Pewnie jest coś ładnego tyle że ja teraz tego nie
      widze... Nie bardzo pomogą mi wyjścia do kosmetyczki czy fryzjera bo zawsze
      robiłam to regularnie... Problem jak w "Królowej śniegu" wpadł mi odłamego
      lustra do oka i odtąd widze tylko złe rzeczy....
    • yuka4 Re: samoocena :-( 13.02.07, 11:34
      i co nie da sie skruszyc tego lodu albo rozmrozić? eeeeeeeee nie wierze...
      byłaś już przed lustrem jak radziłam?
    • tabo03 Re: samoocena :-( 13.02.07, 11:39
      Prawde mówiąc, nie byłam... Nie lubie sie widziec... Patrze na siebie jak na
      kogos zupełnie obcego. Przedziwne uczucie.
    • serena233 Re: samoocena :-( 13.02.07, 13:18
      Dziwi mnie tylko postawa Twojego faceta. Kiedyś gdy był z Tobą nie
      przeszkadzało mu nic, a teraz gdy znalazł inną nagle zaczęło mu coś
      przeszkadzać w Tobie. Chociażby Twoje zachowanie czy wygląd. Ludzie są czasem
      dziwni. Nie łam się i postaraj się na nowo odnależc w sobie piękno, uwierz w
      siebie. To działa. Powodzenia.
    • kontrreformacja Re: samoocena :-( 13.02.07, 13:29
      > Przed tym zdązłym mi jescze poweidzieć, a raczej podać
      > powody dla których ma inną: nie akceptował we mnie niczego ani jak wyglądam,
      > ani jak sie ubieram ani jak sie zachowuje i mówie itd itp.

      A ty mu uwierzyłaś... Pomyśl, kochałaś szczerze i to jest piekniejsze milion
      razy niż zachowanie kogoś, kto wyszedł za maż, za kogos kogo nie akceptował!
      Albo akceptował i kochał kiedyś, ale teraz musi wbić szpilę, mimo że i tak
      wystarczająco cię zranił swoim odejściem.
      Nie czuj się winna, nie czuj sie ofiarą, którą mąż zostawił, bo była "za
      brzydka". To raczej Twój mąż był zakłamanym dupkiem. Miłości nie powinno się
      odrzucać w ten sposób, nawet rozstac mozna się z klasą - czego najwyraźniej
      Twój ex nie potrafi.
      Atrakcyjność jest rzeczą wzgledną, mnie najbardziej pociąga w ludziach to co
      mają w srodku. A juz najbardziej lubie ludzi szczerych, którzy kochają mocno i
      bez kalkulacji.
      Przed Tobą trudny okres: pozwól sobie na żal, na złość na męża, myśl duzo o
      sobie, wyciągaj wnioski. Wiosna już nie długo, mam nadzieję, że w twoim sercu
      też. Bądź dla siebie dobra - koniecznie znajdź jakiś kurs - naucz się czegos
      nowego, pomaluj paznokcie u nóg na różowo, zadzwoń do starych znajomych.
      Zobaczysz, że wcale nie jesteś mało interesująca!
    • tabo03 Re: samoocena :-( 13.02.07, 14:01
      No właśnie. Uwierzyłam mu niestety. I niestety mimo tego wszystkiego nie umiem
      wyzwolic w sobie złości na niego. Czuję wielki żal ale nie złość. Ech jakaś
      pogmatwana jestem
    • ernest207 Re: samoocena :-( 13.02.07, 18:52
      Odszedlem wlasnie od zony i jak czytam ten watek mam wrazenie, ze napisala go
      wlasnie ona.
      Otoz, zaraz po zawarciu zwiazku malzenskiego zona kompletnie zaniedbala sie. Z
      kazdym dniem przybywalo jej coraz to wiecej kilogramow, doszlo do blisko 130,
      stala sie wulgarna, awanturnicza, przestala dbac o higiene. Wracajac z pracy
      nakladala na siebie brudny, poplamiony dres domagajac sie czulosci i seksu. Cos
      odrazajacego. Doszlo do tego, ze totalnie rozpilismy sie, nie bylo w domu dnia
      bez alkoholu, poniewaz na trzezwo nie moglismy siebie wzajemnie zniesc.
      Zachowywala sie skandalicznie, gdziekolwiek nie pokazalismy sie razem, zona
      upijala sie do nieprzytomnosci, w sposob tak wulgarny podejrzewam, ze nie
      zachowuja sie nawet uliczne prostytutki. Dochodzilo do rekoczynow, ze strony
      malzonki oczywiscie, poniewaz gdybym ja uderzyl, moglbym zabic przez przypadek.
      Na szczescie jestem wyjatkowo opanowanym czlowiekiem.
      Obwiniala dookola wszystkich, szczegolnie kobiete, z ktora obecnie zamierzam
      ulozyc sobie zycie: szantaz, ze ja zniszczy, zabije, ciezko opisac, co
      wyczyniala moja zona. Nie pozwalala sobie wytlumaczyc, ze nawet gdybym nikogo
      nie mial, nie zamierzalbym spedzic z nia ani dnia dluzej.
    • a_donis Masz pecha 13.02.07, 20:25
      szkoda, ze tego wszystkiego sama wczesniej nie widzialas
    • solaris_38 kochana kobitko 13.02.07, 22:51
      załóżmy że JEST jakaś brzydka nieciekawa i mało interesująca kobieta

      czy sądzisz że wszystkie nie najpiękniejsze nie najciekawsze sa do kitu ?

      a ja znam wiele kobiet wręcz brzydkich nieciekawych
      znam kilka osób wręcz kalekich
      i wiesz co ? większość nich ma sie nieźle

      a znasz kobiety piekne z wieloma zaintereowaniami ciekawe wspaniałe i .. z
      depresją uzaleznione od lków alkoholu seksu ...

      kobieto twoje szczęście nie zależy od wyglądu ani wyrafinowania
      intelektualnego ani bycie ciekawa osobowością


      jesli wiec teraz jest ci źle to nie dlatego ze jesteś brzydka itd (nawet jesli
      jesteś)
      tylko dlatego ze zostawił cie ktoś z kim byłaś związana i chciałaś pozostać
      tylko dlatego że cierpisz

      cóż w spawie cierpienie nie umiem pomóc ,
      chyba trzeba to przetrwać
      ale pamietaj ze wciąz z jakis facetem lub bez mozesz mieć zycie warte zycia
      prawdziwe wartościowe i piękne


      terapia pomoże leki przeciwdepresyjne też

      ale ważne jest też żeby poczuć ducha życia i zaufać mu nawet jeśli nie podaruje
      faceta czy urody

      na pewno znasz wspaniałę kobiety które tego nie maja
      i czy ich życie nie jest warte samego siebie ?


      trzymaj sie kobitko kochana
    • lola_32 Re: samoocena :-( 15.02.07, 19:09
      Nie wiem dlaczego, ale mam wrazenie, ze chyba sie znamy droga "kolezanko"...
      Los ma to do siebie, ze jest msciwy, tzn. czego zyczysz innym predzej czy
      pozniej to samo dostaniesz. "Nie zycz wiec drugiemu, co tobie niemile", o czym
      zdazylas chyba dostatecznie przekonac sie.
      Czy jest mi Cie zal? Nie, absolutnie nie, jest mi to calkowicie obojetne, co
      sie z Toba dzieje i co bedzie sie dzialo.
      Czy jestes brzydka? Tak, jak najbardziej, glownie przez swoj podly i falszywy
      charakter, nie tyle przez fizyczne zaniedbanie. Nie dziwie sie, ze czujesz do
      siebie wstret, ze nie akceptujesz siebie, nikt na Twoim miejscu nie
      zaakceptowalby potwora w masce "slodkiego calusnego misiaczka".

      L
Inne wątki na temat:
Pełna wersja