Dodaj do ulubionych

temat nie rozwojowy

IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 24.12.01, 03:28
No i mamy święta . Ale nawet nie o tym chcę pisać . I nie pytać proszę
dlaczego, ponieważ nie wiem, może na przestrogę ale kogo właściwie miało by to
dotyczyć ? Nie bardzo wiem , ale co z tego . Tyle głupot tu się wypisuje, jedna
więcej lub mniej niewiele znaczy. Czy kupowaliście kiedyś późno w
supermarkecie np. chleb lub owoce ? Przeważnie już wszystko przebrane , wybór
niespecjalny , i tego co się najbardziej lubi już nie ma. "Wyszło" jak to się
określa. Tak patrząc na moją egzystencję to mam właśnie takie uczucie. Kolejne
święta spędzę sam , ale nie to samo w sobie mnie dołuje ale fakt że wszystko
wskazuje na to że następne będą podobnie wyglądać i tak dalej. Problem stary
jak świat : nie znalazłem partnerki i powoli zdaję sobie sprawę że może tak już
zostać . Mam jakby nie było ponad trzydzeiści , dużo czasu spędziłem w pogoni
za groszem i nawet nie nazbierałem tego tak wiele . Zaniedbałem wykształcenie i
dopiero teraz chodzę do takiej śmiesznej szkółki dla inteligentnych inaczej;
niektórzy moi koledzy zrobili właśnie doktoraty. I wypadłem z "obiegu" , czyli
nie jestem atrakcyjny dla inteligentnych kobiet ; nawet nie wiecie jak na to
się zwraca uwagę. Dla młodszych już powoli jestem dziadek. Nie będę nudził
jakich to sposobów się już chwytałem w celu znalezienia kobiety, ale było tego
naprawdę wiele , nawet tutaj na forum próbowałem - z miernym skutkiem.
Ostatnio spędzam coraz więcej czasu czytając o rozmaitych problemach
międzyludzkich i myślę sobie że chętnie bym miał niektóre z nich. Ale jak długo
można żyć nie swoimi przeżyciami ?
Tak dzisiaj mnie nawiedziło z okazji świąt. W powszednie dni mam tyle zajęć że
nie pozwala mi to na zbyt długie rozmyślania , ale w święta do obrzydzenia
powtarzają na wszystkich kanałach o tym "rodzinnym" charakterze świąt . Ma to
takie nasępstwa , że wszyscy znajomi są zajęci odwiedzinami swych mam , tat i
kogo tam jeszcze . Mi pozostanie gapienie się w komputer. Telewizora nie mam i
nie kupię, bo bym chyba zgłupiał do reszty. W sumie to tylko trzy dni ale nie
łatwo mi je przetrwać bez popadania w bardzo kiepski nastrój. Ale każdemu kto
to czytał życzę aby spędził te kilka dni jak najprzyjemniej i nie musiał nawet
tu zaglądać. Cześć ludziska.
Obserwuj wątek
    • Gość: Renka Re:wirtualna Wigilia IP: *.home.cgocable.net 24.12.01, 04:24
      Mimo, a wlasnie dlatego, ze komputery sa non stop "on", bez przerwy ktos cos
      przy nich robi, a to odbiera message, a to oglada film, albo jak teraz ja
      slucham sobie koled Enya, ktore wprowadzily taki nastroj blogi do domu, ze
      slychac tylko szelest pakowanych paczuszek swiatecznych.Salatka , ktora miala
      byc na swieta, zostala zjedzona juz dzisiaj i tak wsrod palacych sie swieczek i
      lampeczek kazdy jak zwykle robi co chce.Jutro Wigilia, a ja sie czuje jakby juz
      wigiliowo.Fajny nick sobie wybrales, nie ma co..Fidel C .Jakos mam wrazenie, ze
      nie jestes sam i czuje , ze sie zjawi jeszcze ktos do tego, wirtualnego stolu
      wigilijnego..Ja jeszcze wpadne.
      • fidel_c Re:wirtualna Wigilia 24.12.01, 17:16
        Będzie mi miło.
    • Gość: Toi Re: temat nie rozwojowy IP: *.cm-upc.chello.se 24.12.01, 05:34
      Gość portalu: Fidel C. napisał(a): .

      Ale każdemu kto
      > to czytał życzę aby spędził te kilka dni jak najprzyjemniej i nie musiał nawet
      > tu zaglądać. Cześć ludziska.

      Czesc, meski wydaniu Bridget Jones...
      Chcialam tylko napisac, ze jesli uzbroisz sie w cierpliwosc - no bo w Swieta
      faktycznie wyglada na to, ze ruchu tu nie ma - to przeczytasz tutaj fure postow
      od osob, co znalazly baaaaaardzo pozno. I , choc moze Cie denerwuje to
      stwierdzenie, ale kobiecie na Twoim miejscu, lat 30, jest znalezc kogos o wiele,
      wiele trudniej.

      Coz, jestem troche mlodsza :), ale rodzina i przyjaciele (zeby bylo ciekawiej
      liczni) osiagneli juz etap dopytywania o mezczyzne mojego zycia. (Czytaj
      narzeczonego, kierunek maz.) Coz, niedawno leczylam sie z kolejnego, ktory nie
      byl tym mezczyzna. Kiedy odpowiadam w nastroju Klapouchego cos o tym, ze sie taki
      nie znajdzie, slysze smiechy i krzyki, a wizja wiecznie wolnej Toi budzi w
      ludziach nieopanowana wesolosc. W nowych miejscach typu zagranica jestem brana za
      osobe zareczona ( Brytyjczycy czepiaja sie mojego pierscionka) lub spotykam sie z
      coraz wiekszym zdumieniem, odpowiadajac przeczaco na pytanie o partnera,
      narzeczonego, meza. Przyznasz, ze to nieco komiczne, a o czym swiadczy nie wiem.
      Tak sie sklada, ze mam wiele do czynienia ze srodowiskiem, gdzie malzenstwo jest
      wystawiane na piedestal wartosci, zawierane szybko po rozpoczeciu zwiazku, czesto
      przez bardzo mlodych ludzi. Staje sie to dla mnie meczace towarzysko i nie tylko.
      Mam wielu przyjaciol w wieku pozne 20-30-kilka lat, wlasciwie wszyscy to mlode
      malzenstwa, wiele z dziecmi. Pomagam organizowac sluby, dekoracje, swiadkuje,
      nosze ciasto i slysze, ze organizacje wlasnego slubu mam juz glowy, bo oni
      wszysciutko za mnie zrobia. Ze znalezieniem wlasciciela slubnego garnituru
      wlacznie. Stare kolezanki z liceum wychodza za maz albo zamieszkuja z kims 'na
      stale'. Na forum dowiaduje sie, ze mozna uznac, ze 'cos ze mna nie tak', a
      konkretnie z nieszczesnym dziewictwem. (Czytaj powinno go nie byc anymore.) Z tym
      stanem meczacym towarzysko (w najlepszym wypadku) czasem mam wrazenie, ze Bridget
      Jones unieszczesliwiana jest przez spoleczenstwo, tzn. ona daje sie mu
      unieszczesliwiac. Status singla zupelnie nie jest postrzegany spolecznie jako
      rowny podwojnemu , w Stanach juz dawno pokrzywdzeni podniesli krzyk na
      superoferty biur porozy, restauracji, sklepow itd. dla dwojga. Zwazywszy na to,
      ze w zwiazkach naszych czasow powszechnie nie chodzi o rozmnazanie, trudno dojsc
      przyczyn takiej spolecznej nierownosci. Socjobiologia? Hmm, coz, nikt nie chce
      byc sam. Chociaz ma to swoje dobre strony, to oczywiste, Bridget jakze czesto
      zazdrosci sie przeciez, tylko ona jest tak obsesyjnie zajeta szukaniem faceta, ze
      nie potrafi czerpac z tego satysfakcji. A w momencie gdy moja najlepsza
      przyjaciolka przerwala lubiane studia i terapie z chlopczykiem autystycznym po
      to, by bez jezyka pojechac za mezem na kontrakt zagraniczny i udawac, ze nie
      wpada w depresje, bridgitowanie przeszlo mi ostatecznie i jak reka odjal.

      Rownoczesnie znam mase 30-paro, 40-latek, zadbanych, interesujacych, aktywnych, z
      tlumem przyjaciol, gosci i 'pacjentow duchowych' zglaszajacych sie wyplakac w
      rekaw. Sa same. Wcale nie z wyboru. Panow w tej samej sytuacji uswiadczyc
      znacznie trudniej, a jesli, to jakos rzadko jest to postrzegane jako problem,
      wlaczywszy samych zainteresowanych. Nad problemem mozna sie pastwic na wszystkie
      sposoby socjologiczno-psychologiczne, odsylam do starych numerow 'Polityki', i
      swietnego artykulu o poszukiwaniu kogos w swojej grupie spolecznej
      (wyksztalcenie) i odwrotnych proporcjach. To znaczy wiekszosc poszukujacych
      kobiet singli jest wyksztalcona, z jezykami i karierami, a wiekszosc mezczyzn
      odwrotnie, i zejsc sie nie moga.
      Ale statystyki statystykami, przekroje przekrojami, a Zosia Zosia. Przyjaciolka
      atrakcyjna wielce Zosia wyszla rok temu za maz, gdy wszyscy byli juz przekonani,
      ze zostanie singlem na wieki, a lat miala 37. A teraz pytana powtarza 'Warto bylo
      czekac'. Jest juz pozbawiona zludzen, i jej maz tez, wiec przypuszczam, ze
      malzenstwo pozostanie udane. Znam mnostwo przykladow osob pobierajacych sie, lub
      laczacych w stale pary w wieku 30-ponad40. Fidel o nicku zastanawiajacym, Swieta
      maja to do siebie, ze stosunkowo szybko mijaja, podobnie jak pozostale swieta,
      walentynki, piosenki i filmy.

      > W sumie to tylko trzy dni ale nie
      > łatwo mi je przetrwać bez popadania w bardzo kiepski nastrój.

      Wiem, naprawde, chociaz ja jestem teraz w swietnym nastroju, mimo faktu, ze
      swieta spedzam na obczyznie - moze dlatego, ze lubie tu byc, nie mam 30 lat, a
      czas spedzam wsrod osob przyjaznych. Fidel C, czy nie masz przyjaciol? Bo dla
      mnie to jest sygnalem do niepokoju. Dlaczego czujesz sie samotny? Dlaczego zawsze
      wszystkim sie wydaje, ze parner /partnerka jest jedynym lekarstwem na
      osamotnienie, a ich brak jedyna przyczyna?...

      Zycze Ci duzo swiatla i ciepla, odpoczynku, wygody, smacznego jedzenia i swietego
      spokoju, czasu i ochoty ku refleksji nad sensem tych Swiat, i wielu cieplych slow
      na monitorze, w ktory sie wgapiasz (taki monitor nie jest zly). Zadzwon do kogos
      z zyczeniami. I idz na spacer, uuuuuwielbiam Poznan. A gdybys mieszkal w takim
      Trzebiatowie, czy innej Wolce?... Blee. (Chociaz... ;))
      Trzymaj sie cieplo noworocznie,
      sukcesow w szkole,

      Toi

      • Gość: masaker Re: temat nie rozwojowy IP: 195.187.97.* 24.12.01, 10:55
        No coż, po tym, co napisała Toi, trudno coś jeszcze dodać.
        Nie będę chyba oryginalny, kiedy ci powiem, że mimo wszystko trzeba się zawsze uważnie rozglądać
        wokoło. Nigdy nie wiadomo, kto czyha za rogiem. Wiesz, zycie uczy, że nie musi to być taka miłość, co
        łeb urywa. Czasem nawet jest bezpieczniej dla własnego zdrowia zauroczyć się (i ją) spokojnie,
        ale trwale. I tylko nie popełnij dwóch największych błędów - nie chodź do barów dla samotnych (oni
        są samotni, właśnie dlatego że chadzają do takich miejsc), a kiedy już spotkasz tę właściwą, nie bądź
        sfrustrowany (bo to sygnał, że jesteś sam z przymusu).

        A nie myślałeś o romansie z żoną kolegi? Doświadczenie życiowe mi mówi, że ma to swój urok.
        Niestety, czasem niebezpieczny dla życia i zdrowia. Ale w końcu - co masz do stracenia?
        • yess Re: temat nie rozwojowy 24.12.01, 11:07
          pomyls na romas to chyba nienajlepszy pomysl no chyba zeby...
        • Gość: Toi Re: temat nie rozwojowy IP: *.cm-upc.chello.se 24.12.01, 11:20
          masaker, Twoj czarny humor, (zona kolegi) eeee, nie na miejscu?... ;)))
          Bo jesli Ty na powaznie, to oszalales...
          pzdr!
        • Gość: Fidel C. Re: temat nie rozwojowy -do masaker IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 24.12.01, 11:26
          Wiesz , z żoną kolegi ,to takie chodzenie po polu minowym. Po za tym za bardzo
          lubię obie strony by robić coś takiego - oni mają już dzieci, a to byłoby nie w
          porządku rozbijać takie dobrze funkcjonujące rodziny . Dodać by należało że mi
          jakoś już nie spędza snu z oczu perspektywa zbliżenia z kobietą, tak jak to
          kiedyś bywało. Na eksploatowaniu kieszeni samotnych powstał już cały prawie
          przemysł - tych wszystkich knajpek i imprez dla singli nie odwiedzam - to nie
          jest dobre miejsce na poznanie kogoś - najwyżej można pogłębić swoje i tak już
          niemałe frustracje.
          • yess Re: temat nie rozwojowy -do masaker 24.12.01, 11:36
            czy ty przypadkiem nie jestes za bardzo zdesperowany?
    • yess Re: temat nie rozwojowy 24.12.01, 10:28
      Fidel...poruszyl mnie ten list.
      zycze ci aby przyszle swieta byly we dwoje.
      yesska
      • Gość: Fidel C. Re: temat nie rozwojowy IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 24.12.01, 10:47
        Dzięki
        • Gość: Iza Re: temat nie rozwojowy IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 24.12.01, 10:58
          Ty dopiera wkraczasz w odpowiedni wiek do zawierania wszelkich znajomosci.
          Glowa do gory mezczyzni zyskuja z wiekiem, niestety odwrotnie do kobiet.
          Zobaczysz jakim bedziesz cieszyl sie powodzeniem za 10 lat.
          Zycze spotkania tej wlasciwej kobietki, bo wlasciwa osoba to prawdziwy skarb!
    • Gość: Akinom Re: temat nie rozwojowy IP: 194.103.40.* 24.12.01, 10:59
      Fidel.... miej nadzieje... nie poddawaj sie, wierz, szukaj, probuj...
      nie dobrze by czlowiek byl sam
      musi gdzies to twoje szczescie byc, no nie?

      zycze ci tego... ja, zakochana w te swieta i tuz przed trzydziestka ;)
    • Gość: Ruska Re: temat nie rozwojowy IP: 212.45.5.* 24.12.01, 11:35
      W zasadzie kazdy czlowiek jest samotny. Mamy obok siebie ludzi a mimo wszystko
      jestesmi samotni.
    • tristeza Re: temat nie rozwojowy 24.12.01, 12:48
      Wesołych Swiat Fidel!
      Wierze, ze spotka Cie jeszcze cos dobrego - przeciez jestes dobrym człowiekiem,
      prawda? Pomysl, ze nie przezyles jeszcze polowy swojego zycia! Wiesz, ile ile
      milych rzeczy moze Cie spotkac? A co do osoby naszego zyecia, to nikt nie zna
      dnia ani godziny!Wiele osob popelnia blad wiazania sie w mlodych latach z kims,
      kto wydaje sie byc OK tylko po to by kogos miec. Skutki sa zazwyczaj oplakane!
      Ciebie to nie spotka, bo umiesz czekac. Glowa do gory!

      • Gość: Fidel C. Re: temat nie rozwojowy IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 24.12.01, 16:27
        Dzięki za życzenia - odwzajemniam. Myślę że nie jestem taki zły -to fakt.
        • fidelc Re: temat nie rozwojowy 24.12.01, 16:39
          To smacznego wszystkim , którzy zaczynają machać widelcami. Wesołych świąt już
          wam życzyłem , zdaje mi się .
          • fidel_c Re: temat nie rozwojowy 24.12.01, 17:12
            I co , smakuje ?
        • Gość: tristeza Re: temat nie rozwojowy IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 24.12.01, 23:43
          O! Kwieto bardzo zgrabnie to ujal. Niestety wiele osob (w tym ja) mysli, ze gdy
          tylko zaczniemy z "kims" (kimkolwiek?) byc, to swiat zamieni sie w bajke. A to
          wcale nie tak! Poza tym zazwyczaj tak jest, ze jak sie czegos szuka, to nie ma
          i juz. A jak sie przestaje, to okazuje sie, ze lezalo pod nosem. To taki
          truizm, ale bardzo pawdziwy.
          Wiesz, jesli zas chodzi o samotnosc, to dalabym gore zlota, aby choc jedna
          WIgilie moc spedzic samotnie. Mam juz szczerze dosyc kolacji "zastaw sie a
          postaw sie", nieszczerych zyczen przy oplatku, sluchania najpierw kto w
          ostatnim tygodniu ile razy byl w kosciele, a potem ile zarobil w ostatnim
          miesiacu. Bylo naprawde okropnie! I tak w glebi duszy, to zazdroszcze Ci Fidel,
          ze mozesz ten wieczor poswiecic na refleksje. Ja spedzilam ostatnie kilka
          godzin z plastikowym usmiechem przyklejonym do twarzy, az mnie zuchwa rozbolala.
          A jesli juz mowa o Twoim wyksztalceniu, to zapewniam Cie, ze nie masz sie czym
          martwic. Po swiecie chodzi wielu dyplomowanych dupkow i wiele osob bez dyplomu,
          ale za to z dobrym sercem i z Tzw. "madroscia zyciowa". I chyba nikt nie ma
          watpliwosci, co jest lepsze! A jesli kobieta nie chcialaby z Toba byc, bo na
          przyklad nie masz magistra, czy doktoratu, to chyba lepiej dla Ciebie. Po co by
          Ci byla taka franca? Chyba nie do kochania?

          Pozdrawiam cieplutko i zycze slodkich snow wszystkim zamartwiajacym sie
          forumowiczom :)))

          PS. Balwanka ulepic sie nie da, bo snieg za sypki. Probowalam i nawet glowka
          nie wyszla, chlip.
    • kwieto Re: temat nie rozwojowy 24.12.01, 17:21
      Zdaje sie, ze Toi odpowiedziala dosc wyczerpujaco jak to jest, ja dorzuce tylko
      pare spostrzerzen. Lat mam co prawda mniej od Ciebie, (25) ale zdolalem byc w
      podobnej sytuacji.

      Do tej pory sie zastanawiam, po diabla ja tak bardzo chcialem "byc z kims", ze
      stawialem to niemal na pozycji swojego "byc albo nie byc"? To bylo tak, ze na
      poczatku usilowalem kogos spotkac tyle, ze jakos nie wychodzilo. Ty narzekasz,
      ze nie jestes wyksztalcony, ze nie masz doktoratu - ja bylem oczytany,
      inteligentny... tyle ze to sie zupelnie na nic nie zdawalo. I tak ciagle bylem
      sam. Pozniej platalem sie od jednej "nieszczesliwej milosci" do drugiej - tak
      uplynelo kolejne pare lat... Potem mialem okres, ze stwierdzilem, ze "mam dosc,
      nie zamierzam sie z nikim wiazac, bede sam ze soba, a kobiety niech sie
      wypchaja!" - Tak uplynal kolejny roczek... Potem "rzucilem sie" na kolejna
      dziewczyne, ktora miala mnie gdzies...

      A tak naprawde dopiero wtedy kiedy nauczylem sie byc ze soba, i nie uzalezniac
      swojego szczescia od drugiej osoby - dopiero wtedy moje zycie nabralo kolorkow!
      Automatycznie - zajmujac sie sam swoimi problemami, przestalem oczekiwac tej
      ksiezniczki, co to niby miala przyniesc mi szczescie - po prostu sam sobie to
      szczescie zaczalem zapewniac. Do tej pory sie zastanawiam, z jakiej paki
      wydawalo mi sie, ze "przygruchanie sobie" partnerki rozwiaze wszystkie moje
      problemy i kompleksy?? Bo to, ze sie czulem nieszczesliwy z powodu swojej
      samotnosci, to zwykle kompleksy, nic wiecej. I od jakiegos czasu jestem sam, i
      nie poszukuje "tej jednynej wybranki serca". I tu pare ciekawych rzeczy: No bo
      po pierwsze, nie mam permanentnego dolka. Po drugie, umawianie sie na randki
      stalo sie bardzo przyjemne (wczesniej to dzialalo na zasadzie: "JezusMaria,
      zeby nie strzelic jakiejs gafy, bo jeszcze dziewczyna sobie pojdzie" . Teraz po
      prostu nastawiam sie na mile spedzony czas, nic wiecej). No i co
      najdziwniejsze, nagle okazalo sie, ze "potencjalnych kandydatek" jest wokol po
      prostu pelno! I ze pojawia sie problem "ktora wybrac?".

      I jesli kims sie zainteresowalem, to dlatego, ze akurat ta osobe uwazam za
      interesujaca, warta uwagi, flirtu, milosci - po prostu z taka osoba chce byc. A
      NIE dlatego, ze "w ogole jest, lepsza taka niz zadna". A jesli nie wyjdzie - to
      sie nic nie stalo, bycie samemu tez ma swoje (naprawde calkiem mile) uroki, ja
      sobie moge poczekac az pojawi sie ktos, kto mi odpowiada...

      A samotnym nie czulem sie juz od dlugiego czasu!

      P.S.
      Mysle, ze czesc problemow sam generujesz:
      "jestem juz dziadkiem" - a czy bycie dziadkiem automatycznie przekresla szanse
      na milosc? Moja kolezanka ma babcie, ktora jakis rok temu wyszla drugi raz za
      maz... (ma okolo 70 lat?)
      "nie jestem wyksztalcony" - czy to naprawde wazne? A nie jest wazniejsze to,
      czy jestes czuly, cieply, czy zapewniasz kobiecie bezpieczenstwo i dbasz o nia?
      Czy sobie odpowiadacie? To co, kiedys sie patrzylo przez pryzmat portfela,
      teraz wyksztalcenia? To ja mam w nosie taka dziewczyne...

      Sa przeciez swieta - baw sie, wyjedz na narty, albo choc na sanki na pobliska
      gorke, ulep balwana (trzydziestolatkom nie wolno lepic balwanow? bzdura!), i
      zajmij sie korzystaniem z zycia, a nie tesknym czekaniem na jakas kobiete
      (ktora nic tak na prawde nie zmieni), i gapieniem sie w okno.
      Zajmij sie soba i swoim szczesciem - wierz mi, dziewczyna czy zona - wcale nie
      sa do tego niezbedne.

      A odwiedzanie w swieta cioc, wujkow, babc, dziadkow - to na prawde moze byc
      mordega, wierz mi...

      No i smakuje - wlasnie jestem pomiedzy jedna wigilia a druga
      Wesolych Swiat!
      • Gość: Toi kubanskie widelce IP: *.cm-upc.chello.se 24.12.01, 19:48
        Naprawde swietny nick
        ;))))))))
        Pozdrawiam stukajaco - machajaco!
        • Gość: Toi Re: kubanskie widelce IP: *.cm-upc.chello.se 24.12.01, 19:50
          kwieto, kto zaplaci rachunek za telefon? Tu mialo Cie nie byc!
          • fidel_c Re: kubanskie widelce 25.12.01, 03:58
            Dzięki wszystkim za wypowiedzi. Mam co przemyśleć. P.S. Dziś pokonałem 10 km.
            samochodem w rekordowym czasie 1,2 godz. ,tyle śniegu napadało.
    • Gość: ida Re: temat nie rozwojowy IP: *.csk.pl 25.12.01, 11:20
      Gość portalu: Fidel C. napisał(a):


      > Czy kupowaliście kiedyś późno w
      > supermarkecie np. chleb lub owoce ? Przeważnie już wszystko przebrane , wybór
      > niespecjalny , i tego co się najbardziej lubi już nie ma.

      A właśnie, że nie prawda Fidel, moje ukochane grahamki zawsze na mnie czekają
      Bo większość woli białe bułeczki, no i bardzo dobrze, bo w przeciwnym wypadku do
      sklepu musiałabym lecieć bladym świtem żeby się załapać.

      Tak samo jest z ludźmi. Ja będąc na studiach z ogromnym zainteresowaniem
      śledziłam wybuch "epidemii małżeńskiej" i wiesz do jakich wniosków doszłam? Ze
      to wcale nie jest tak, że to najlepszy "towar" zostaje przebrany. Wręcz
      przeciwnie. Dlaczego tak się działo?
      Coś w rodzaju "głupi mądrego nie zrozumie" (oczywiści nikogo nie obrażając, bo
      wcale nie chodzi mi o stopień inteligencji) ale osoba, która reprezentuje jeden
      system wartości nie zrozumie osoby reprezentującej system zupełnie inny, ba nawet
      takiej osoby nie zauważy, dlatego ja myślę, że ta Twoja druga połowa gdzieś jest
      i nikt do tej pory jej nie "zauważył", bo jest po prostu "inna". (Co oczywiście
      nie znaczy gorsza)

      Ale nie warto spotkać się za wcześnie, bo wówczas okazuje się, że jedna strona
      (albo obie)jest do takiego związku zupełnie nieprzygotowana. I patrząc z
      perspektywy czasu można dojść do wniosku, że byłaby z nas bardzo fajna para,
      gdybyśmy się spotkali się np rok później...

      Dlatego miej oczy i uszy szeroko, otwarte ale nie staraj się jej szukać na siłę.

      I tak w ogóle to nie warto niczego robić na siłę. Także w święta, jeśli rodzinne
      spotkania Cię męczą to zawsze można znaleźć sposób aby się od nich
      kulturalnie "wymigać". Ja na przykład tak robię, rodzina już się przyzwyczaiła. A
      święta samotne to bardzo fajna sprawa. Wszedzie jest tak niesamowicie cicho...
      No i można się gapić w co się człowiekowi podoba. Jak masz ochotę gapić się w
      komputer, to gapisz się w komputer. Chcesz się gapić w okno, to gapisz się w
      okno. I nikt Ci nie robi z tego powodu zadnych wymówek.

      I życzę Ci aby przyszły rok okazał się duuuuuuuuużo lepszy od tego!!!!!


      • Gość: Kulka Re: temat nie rozwojowy IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 25.12.01, 12:10
        To własnie jest to,co Kwieto tak ładnie ujął:pogódź się ze swoją samotnoscią,
        zaakceptuj ją a przestanie ci przeszkadzać wręcz przeciwnie, przyniesie wiele
        radości.Ja z własnego doświadczenia mogę to potwierdzić i dodam jeszcze,że
        znacznie gorzej byc samotnym w tłumie ludzi ,udając że jest sympatycznie i
        dobrze, niż samotność w 4 ścianach:) Przynajmniej nikt nie jęczy że w monitor
        się wślepiasz:) Pozdrawiam:)
      • Gość: Toi Re: temat nie rozwojowy IP: *.cm-upc.chello.se 25.12.01, 13:08
        Nie moge sie powstrzymac:
        ida, pozdrawiam Cie bardzo swiatecznie!!!
        :))))
        • Gość: ida Re: temat nie rozwojowy-do Toi IP: *.csk.pl 25.12.01, 14:00
          Dzięki Toi, i wzajemnie oczywiście

          Ja to nawet dostałam trzy wielkie paczki od "Świętego Mikołaja" i chciałabym mu
          zwócić uwagę, że taaaakich rzeczy ludziom, którzy właśnie są na etapie gapienia
          sie na paprotki i inne fikusy po prostu się NIE ROBI!!!!!!
          (mój szef nie zna polskiego więc i tak się nie dowie, że ja ich nawet nie
          rozpakowałam)
          • Gość: Toi Re: temat nie rozwojowy-do Toi IP: *.cm-upc.chello.se 25.12.01, 14:11
            Ja nie kumac z tymi paprotkami
            • Gość: ida Re: temat nie rozwojowy-do Toi IP: *.csk.pl 25.12.01, 14:15
              eeeeeh, po prostu nic mi się nie chce i nie jestem pewna czy w najbliższym
              czasie się zechce. A paprotki tak u mnie fajnie rosną, chyba to promieniowanie
              z komputera tak im służy
              • Gość: masaker Temat - nie temat, ale do Fidela C. IP: 195.187.97.* 27.12.01, 09:34
                Fidelu! C.!
                Może rzeczywiście trochę przesadziłem z tą żoną kolegi, bo - prawdę mówiąc - to jest ciężkie bagno.
                Wiesz, chciałem ci pokazać tzw. alternatywę.
                Moim zdaniem za mało robisz, żeby osiągnąć swój cel. Jak powiedział mi w Wigilię mój przyjaciel: z
                kobietą nie można zbyt miękko, trochę czułości - owszem, ale od czasu do czasu trzeba wystartować
                do niej z zębami. Mam wrażenie, że należysz do tego gatunku facetów, który traktuje każdą znaczącą w
                jego życiu kobietę jak królową. To w porządku, ale ostatnio życie nauczyło mnie, że można nagle
                obudzić się z ręką w nocniku (i to - niestety - pustym), a to już nie jest przyjemne. Wiesz, trzeba
                czasem trochę ją postraszyć - niech pomyśli, że chcesz odejść albo że masz inną. Wiem, że to rady
                raczej na przyszłość, ale trzeba już teraz być gotowym. Świat jest pełen cudownych, wspaniałych,
                pięknych, wrażliwych i cholernie podniecających kobiet. One wszystkie czekają, kiedy ktoś doceni ich
                wdzięki - nie wiem, na co ty czekasz? I powiem ci szczerze - ostatnio odeszła ode mnie kobieta.
                Dramat? Jasne, ale... ech, okazało się, że od lat znam kogoś, na kogo dopiero teraz - dzięki rozstaniu
                z tamtą - spojrzałem innym okiem. Każdy koniec to zawsze początek czegoś innego (z wyjątkiem
                śmierci, chociaż niektórzy sądzą inaczej).

                A teraz wyłącz ten pieprzony komputer i leć uganiać się za kobietami. Nie ma na świecie lepszej
                zabawy.
                • yess do masakera 27.12.01, 10:28
                  Gość portalu: masaker napisał(a):

                  wyjasni prosze bardzo co znaczy zeby wystartowac do kobiety z zebami? dosc dziwne
                  okreslenie. i co to za facet co tak robi? i po co?
                  piszesz ze kobiete trzbe postraszyc i pograc z nia (zeby sobie pomyslala ze jest
                  inna) co to za zwiazek i uczucia ze trzeba grac na emocjach? masz 10 lat? i
                  trzeba byc gotowym na gry i na przepychanki? oj smutne to co piszesz bardzo.
                  bycie z kims w ten sposb niczego dobrego nie wrozy tym bardziej jesli szukanie
                  kogos w zyciu nazywasz sietna zabawa i uganianiem.
                  powodzenia bo chyba jest ci potrzebne.
                  • Gość: masaker do yess IP: 195.187.97.* 27.12.01, 11:00
                    Droga Yess (tylko mi nie mów, że jesteś facetem)!

                    Sprawy mają się tak:
                    1. Oczywiście, że uganianie się za kobietami to dla facetów świetna zabawa, tak samo jak dla kobiet -
                    uganianie się za facetami. Być może ty wolisz robić to na smutno, ze skwaszoną miną, przyjmując
                    wszystko od razu śmiertelnie poważnie i już przy drugiej randce pytasz faceta o pierścionek
                    zaręczynowy. Nie dziw się więc, że do trzeciej randki z reguły nie dochodzi. Kiedy podoba mi się
                    kobieta, jestem zadowolony i pełen dobrego humoru. Zależy mi na tym, żeby zacząć się z nią
                    spotykać, ale jakoś jestem w stanie przeboleć to, że do niczego nie dojdzie i muszę szukać
                    następnej. Nie wiem, dlaczego miałbym twierdzić, że takie życie to męczarnia i nie ma w tym krzty
                    zabawy.
                    2. Co do zębów - no chyba wyjaśniłem, co miałem na myśli (a właściwie nie ja, lecz mój przyjaciel).
                    Chyba nie sądziłaś, że zachęcam panów do lania pań po mordach (przepraszam - buziach)?
                    3. Mówisz o graniu na emocjach. Dziecko drogie! A ty myślisz, że ludzie całe życie spędzają ze sobą
                    na przytulaniu się i wpatrywaniu w zachód słońca nad jeziorem (z ryczącym jeleniem w tle)? Miłość to
                    walka, więcej nawet: walka na noże, na śmierć i życie. Miłość miewa złe humory, a czasem bywa
                    nawet potężnie wkurwiona. Ale co to za radość potem godzić się, mmmm... Nie ma nic
                    wspanialszego niż po szalonej scenie zazdrości chwycić tę jedyną w ramiona. Ech, co ty wiesz o
                    życiu? Chyba nabardziej na świecie lubisz zasiąść z ukochanym w ciepłych kapciuszkach przed
                    telewizorem i ze szklanką herbatki w rąsi, żeby obejrzeć razem pięćset któryś odcinek "Klanu". A seks
                    znacie z bajek Disneya. Szczerze współczuję.

                    chrum-chrum
                    • malwinamalwina Re: 27.12.01, 11:08
                      wszystko to ladnie pieknie ale za bardzo mi pachnie walka klas tffffu walka plci. A to nuuuuudne !

                      Malwina (z ktora nikt nie ma szans wygrac, i do cholery dlaczego jeszcze sie ludzie szarpia !)
                      • Gość: masaker do malwinymalwiny... itd. IP: 195.187.97.* 27.12.01, 11:12
                        Ej, chwilunia! Kto pisze o walce płci? A co, homoseksualiści nie miewają podobnych problemów?
                        Nie wkładaj mi w usta słów, których nie powiedziałem. Mówisz, że to nudne? To szoruj przed telewizor
                        - tam masz arcyciekawe seriale o życiu i miłości.

                        Aha! Z tobą nikt nie wygrał? Czyli toczysz czasami jakieś walki? Hmm, a przecież to nudne...

                        kwi-kwi
                        • malwinamalwina Re: do malwinymalwiny... itd. 27.12.01, 11:19
                          szorowac to sam mozesz....te zeby !
                    • yess Re: do yess 27.12.01, 11:22
                      Gość portalu: masaker napisał(a):

                      > Droga Yess (tylko mi nie mów, że jesteś facetem)! >>>>> jestem kobieta
                      >
                      nic sie nie boj. do trzeciej randki zawyczaj dochodzi.

                      > 2. Co do zębów - no chyba wyjaśniłem, co miałem na myśli (a właściwie nie ja, l
                      > ecz mój przyjaciel).
                      > Chyba nie sądziłaś, że zachęcam panów do lania pań po mordach (przepraszam - bu
                      > ziach)? .>>>> moze i nie zachecasz ale czasem piszesz bzudry. powtarzasz
                      wszystko jal leci? moze czasem trzeba zrobic mala weryfikacje.
                      > 3. Mówisz o graniu na emocjach. Dziecko drogie! A ty myślisz, że ludzie całe ży
                      > cie spędzają ze sobą na przytulaniu się i wpatrywaniu w zachód słońca nad
                      jeziorem (z ryczącym jeleniem w tle)? Miłość to walka, więcej nawet: walka na
                      noże, na śmierć i życie. >>>>>> co ty z ta walka? milosc wcale nie jest walka.
                      ile mozna walczyc ze soba i zyc w tanie permanentej konkurecji. czy zycie bez
                      walki kojarzy ci sie tylko z cieplymi kapciami? ty idz pobaw sie w wojne jak
                      lubisz tak wlaczyc.
                      Miłość miewa złe humory,czasem bywa nawet potężnie wkurwiona. Ale co to za radość
                      potem godzić się, mmmm... Nie ma nic wspanialszego niż po szalonej scenie
                      zazdrości chwycić tę jedyną w ramiona. >>>> jesli to jest najwspalniajsze w twoim
                      zwiazku to wyrazy wspolczucia.
                      Ech co ty wiesz o życiu? Chyba nabardziej na świecie lubisz zasiąść z ukochanym w
                      ciepłych kapciu szkach przed elewizorem i ze szklanką herbatki w rąsi, żeby
                      obejrzeć razem pięćset któryś odcinek "Klanu". .>>>> jasne nie wiem nic o zyciu.
                      za to ty wiesz wszystko. pownienies wydac podrecznik o wlace i milosci i godzeniu
                      sie :)
                      A seks znacie z bajek Disneya. >>>>> pierwszes lysze zeby myszka miki sie bzykala
                      na filamch dla dzieci.

                      >
                      > chrum-chrum
                      brym brym
                      • Gość: masaker Re: do yess IP: 195.187.97.* 27.12.01, 12:25
                        No i wychodzi na moje. Nie wpadłaś na to, że uwaga o seksie i Disneyu to drobna złośliwość? Trzeba
                        mieć 250 punktów IQ, żeby to zrozumieć? Nadal uważam, że prowadzisz nudne i biedne życie
                        pozbawione uroku. Przekonaj mnie, że jest inaczej.
                        • yess Re: do yess 27.12.01, 12:37
                          wiec powiedz mi jakie ty masz cudowne zycie pelne fantazji i czego tam chcesz?
                          moze ja nie wiem jakie to fascynujace.
                          czekam z niecierpliwoscia na opis zycia co porywa do utraty tchu.
                          yesska
                          • Gość: masaker Re: do yess IP: 195.187.97.* 27.12.01, 13:30
                            Przecież opisałem.
      • Gość: Marta Re: temat nie rozwojowy IP: 10.136.128.* 31.12.01, 10:39
        Gość portalu: ida napisał(a):
        > I życzę Ci aby przyszły rok okazał się duuuuuuuuużo lepszy od tego!!!!!

        Dobry post i dobre życzenia.
        Niech wszyscy mają lepszy rok, bo tego nam trzeba :-)))

        (I bez wojen, co to krążą i czają się akurat w Indiach i Pakistanie.)

        Marta

    • pomeranka Re: temat nie rozwojowy 27.12.01, 11:57
      No proszę, jaki rozwojowy temacik:)

      Fidel, już po świętach. Zabieraj sie do roboty, kobiety czekają! Oprócz
      księżniczek jest jeszcze parę fajnych wolnych babek. No.
      • yess Re: temat nie rozwojowy 27.12.01, 12:02
        wlasnie Fidel. pamocia tez jest fajna :))))))) i ladna... i madra
        • pomeranka Re: temat nie rozwojowy 27.12.01, 12:53
          Za ta reklamę Yesska, to Ci uszy natre, zobaczysz.
          Fidel, zaczynaj od Yesski, mówie Ci! Subtelne toto, delikatne i do schrupania
          na dzień dobry!!!

          Masz za swoje babo! :))
          • yess Re: temat nie rozwojowy 27.12.01, 12:57
            pomcia poczekaj ja dopiero zaczelam robic ci reklame :))) fidel bedzie lezal u
            twych stop :)))
            • Gość: pom Re: temat nie rozwojowy IP: *.*.*.* 27.12.01, 13:00
              Yesska, ulituj się kobieto...:)))
              • yess Re: temat nie rozwojowy 27.12.01, 13:29
                nic sie nie boj szparago moja droga :)))
                • Gość: Fidel C Re: temat nie rozwojowy IP: *.dip.t-dialin.net 29.12.01, 01:13
                  Temat niby nie rozwojowy ale jednak się rozwija . Masaker dość trafnie
                  rozszyfrował moje podejście do kobiet, może faktycznie powinienem trochę je
                  zmienić ? A może poruszam się w jakimś innym labiryncie i dlatego nie spotykam
                  prawie żadnych kobiet ? Tyle pytań jeszcze a ja już muszę się udać na spoczynek
                  (dzisiaj)
                  • pomeranka Re: temat nie rozwojowy 29.12.01, 10:30
                    Fidel, chyba za dużo myślisz i gadasz o kobietach a za mało działasz.
                    Wielokrotnie sie przekonałam, że najgorsze jest przegadanie tematu no i para
                    idzie w gwizdek. I nie tylko o factetów tu chodzi.

                    A swoją drogą, spodobało mi się określenie Masakera, że zycie uczy, iż nie musi
                    być to uczucie "co łeb urywa". :)
                    • Gość: masaker Re: temat nie rozwojowy IP: 195.187.97.* 31.12.01, 12:17
                      Z tym urywaniem łba to jest śmieszna (oj, czy rzeczywiście?) historia. Miałem okazję przeżyć uczucie właśnie w
                      stylu "pierwszy człowiek w kosmosie", "zderzenie Titanica z górą lodową", "spotkanie z Yeti", itp. To było super,
                      ale miało jedną wadę - było trochę nieodwzajemnione. Pogodziłem się więc z tym, że w przypadku każdej innej
                      kobiety może to być co najwyżej "zachód słońca nad jeziorem" albo "majówka w Lesie Kabackim". Dlatego nie
                      nastawiam się już raczej na jakąś większą eksplozję namiętności i Fidelowi radzę to samo.

                      Ale warto było! Mimo wszystko - warto.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka