Dodaj do ulubionych

Taka para....:(

28.02.08, 19:26
Ona , lat 46. Po przejściach i z bagażem dramatów, ale pełna ciepła i energii.
On , lat 30. Z tragicznym dzieciństwem i dość beznadziejną terażniejszością.
Mieli się spotkać jeden raz. Są razem kilka miesiecy.
On nie chce odejść(!)
Obserwuj wątek
    • spinline Re: Taka para....:( 28.02.08, 19:40
      Niestety ale kobieta tez ma jakis problem, skoro nie umie go
      pogonić.
      • shangri.la Re: Taka para....:( 28.02.08, 19:43
        Ona nikogo nie "goni" tylko prosi, aby ułożył sobie życie, ale do niego nie
        przemawiają żadne argumenty.
        • spinline Re: Taka para....:( 28.02.08, 19:50
          Ale jak on sobie wyobraza to zycie? Ze ona będzie jego zbawieniem?
          Jego nową matką?
          Niech kobieta nie odpowiada na jego sms, maile i telefony. Powoli
          sie odczepi.
          • shangri.la Re: Taka para....:( 28.02.08, 19:54
            On nigdy nie miał matki. Nawet jej nie pamięta.
            Najwyrażniej ta relacja obudziła w nim dziecko.
            Nikt nigdy się nim nie opiekował, nie dbał o niego, nie był dla niego czuły.
            Ona go nie kocha......
            • spinline Re: Taka para....:( 28.02.08, 19:59
              To wielki dramat dla obojga.
              No bo co zrobic z takim czlowiekiem?

              A jednoczesnie tragedia dla niej." Cud" niechcianego macierzynstwa.

              On powinien porozmawiac z kims profesjonalnym, gdzie zrozumie, ze
              swoich oczekiwań marzeń nie powinien projektować na innych ludzi.
              Bo to moze sie zle dla niego skonczyc.
              • shangri.la Re: Taka para....:( 28.02.08, 20:43
                On jest jak dziecko. Nawet nie rozumie, że już się przywiązał, kiedy prosi o
                kolejny weekend, kiedy planuje wspólne wyjazdy i wakacje, kiedy obiera ziemniaki
                na swoje ulubione frytki i kiedy tuli się jak kotek.
                On nawet nie oczekuje miłości, bo nie wie , co to znaczy.....
            • mona.blue Re: Taka para....:( 29.02.08, 14:29
              Relacja w parze nie może polegac na zastepowaniu sobie matki/ojca.
              To nie jest zdrowe. Na dłuższą metę się nie sprawdza. Tym bardziej,
              że ona go nie kocha - więc po co z Nim jest?
    • gadagad Re: Taka para....:( 28.02.08, 20:56
      Tak naprawdę,to w czym problem? -nie
      mam złudzeń,ale tak pragnę złudzeń,że nie stać mnie na efektywne działanie
      -coś w tym jest
      cennego,ale nie stać mnie już na ryzyko,poradzenie sobie z prawdopodobnymi
      konsekwencjami emocjonalnymi -boję się go,bo nauczony,że
      by przeżyć musi bezwzględnie walczyć o to, co czuje,że jest ważne dla jego
      wygody i nie pozwoli się bezkarnie odtrącić,jak już zarył pazurki
      -muszę zrobić krzywdę,ale nie potrafię uznać,że w
      swojej dobroci nie potrafię ominąć okrucieństwa
      -coś jeszcze?
      • shangri.la Re: Taka para....:( 28.02.08, 21:04

        Nie wolno nikogo odtrącać, bo "jesteśmy odpowiedzialni za tych, których oswoiliśmy".
        Nie będzie okrucieństwa , bo go nie ma w sercu.
        Ale któregoś dnia nadejdzie smutek.
        • gadagad Re: Taka para....:( 28.02.08, 21:27
          Aby mógł przyjść,musi być radość.Czy rezygnujemy z życia,dlatego,że przyjdzie
          śmierć?
    • zlotyswit Re: Taka para....:( 28.02.08, 21:51
      Może tak więcej o Onej, czemu wiąże się z taką beznadzieją ?
      Chyba najwyższy czas zacząć robić to co się chce nie to co powinno
      ''Odrzuć przyszłość, zacznij nurzać się w teraźniejszości i zatapiać w przeszłości''
      a może alternatywy nie ma, jest tylko beznadzieja ?
      • gadagad Re: Taka para....:( 28.02.08, 22:07
        Przeszłość to to,co myślimy,że było,przyszłość to to,co myślimy,że będzie.Jeżeli
        omijamy dziś,dla wczoraj i jutra,tylko myślimy,że żyjemy.
        • beanr Re: Taka para....:( 28.02.08, 22:12
          Czasem za dużo myślimy.
          Znam taką parę. Ona lat czterdzieści parę, dorastający syn, nieistniejący już
          mąż. On dwadzieścia parę. Tyle, że było to lat temu z piętnaście. Dziś są nadal
          razem, żyją, mają syna.
          Nie zastanawiali się, czy to ma sens, czy nie. Nie pytali innych o zdanie.
          Wsłuchali się w siebie ...
        • zlotyswit Re: Taka para....:( 28.02.08, 22:29
          mylisz się
          można zwalczyć trudy teraźniejszości marzeniem o przyszłości
          a przeszłość może nam dać zapomnienie a z zapomnieniem może przyjść ukojenie
          teraźniejszość rzadko kiedy jest tym czego chcemy od życia
          szczęście, zaspokojenie to tylko momenty, jeśli trwa długo przestaje być doceniane
      • dotyk_wiatru Re: Taka para....:( 12.04.08, 14:52
        Ta myśl...
        > ''Odrzuć przyszłość, zacznij nurzać się w teraźniejszości i
        zatapiać w przeszło
        > ści''
        Czy aby na pewno 'odrzuć przyszłość'? To, co zostanie? tylko TU I
        TERAZ i to co już było, a co nie wróci?
    • fajnywilk Re: A może ona chce z nim być... 29.02.08, 07:55
      Czy tu przypadkiem nie chodzi o różnicę wieku?
      • shangri.la Re: A może ona chce z nim być...nie chce. 29.02.08, 14:21
        Tak, właśnie o to chodzi, Wilku:)
        • mona.blue Re: A może ona chce z nim być...nie chce. 29.02.08, 14:35
          Nie bardzo rozumiem, jeżeli nie chce z Nim by to dlaczego jest?
          • shangri.la Re: A może ona chce z nim być...nie chce. 29.02.08, 14:42
            Pisałam przecież , że on nie chce odejść.
            • mona.blue Re: A może ona chce z nim być...nie chce. 29.02.08, 14:56
              To nie zmienia postaci rzeczy, że On nie chce odejśc. Ważne jest
              czego Ona tak naprawde chce.
              • shangri.la Re: A może ona chce z nim być...nie chce. 29.02.08, 15:05
                Jeśli ludzie są razem, to ważne jest to, czego OBOJE CHCĄ.
                • mona.blue Re: A może ona chce z nim być...nie chce. 29.02.08, 16:03
                  W tym wypadku każde z nich chce czegos innego.

                  A może Ona jednak chce, podświadomie jest Jej dobrze w tym układzie?
                  • shangri.la Re: A może ona chce z nim być...nie chce. 29.02.08, 16:44
                    "Podświadomość" na zasadzie " z braku laku dobry kit"? hih
                    • mona.blue Re: A może ona chce z nim być...nie chce. 29.02.08, 17:32
                      shangri.la napisała:

                      > "Podświadomość" na zasadzie " z braku laku dobry kit"? hih

                      Niekoniecznie ;) Może jej odpowiadac to "matkowanie" - taki
                      niezaradny meżczyzna wyzwala w niektórych kobietach to co najlepsze -
                      chęc pomocy, zaopiekowania się. Nie mnie osądzac.
                      • mona.blue Re: A może ona chce z nim być...nie chce. 29.02.08, 17:34
                        Ale tak szczerze to nie widzę dla takiego układu przyszłości.
                        • spinline Re: A może ona chce z nim być...nie chce. 29.02.08, 17:36
                          mona.blue napisała:

                          > Ale tak szczerze to nie widzę dla takiego układu przyszłości.

                          ...............

                          Za dziesicec lat on ma 40 lat a ona 56!!! To potworna roznica. On
                          ogladnie sie za 20 - tka a co ja czeka? samotna starosc.
                          O ile taka chce.
                          • shangri.la Re: A może ona chce z nim być...nie chce. 29.02.08, 18:09
                            Przecież ją TAK CZY INACZEJ czeka samotna starość:)
                            • fajnywilk Re: A może ona chce z nim być...nie chce. 01.03.08, 03:44
                              Dlaczego zakładasz, że on ją zostawi? Nie każdy facet to świnia.
                              Po coś się z nim wiązała i to ona byłaby świnią gdyby odeszła.
                              Bywają takie związki, gdzie jedna strona matkuje drugiej.
                            • nagababa Re: A może ona chce z nim być...nie chce. 01.03.08, 10:16
                              Nie ma pewności, iż na starość zostanie sama, a jednak jest nadzieja, że będzie szczęśliwa z nim przynajmniej teraz.
                              Po co wybiegać do przodu, zamartwiać się tym, jak może być dobrze tu i teraz (zakładając, że te Teraz jej odpowiada).

                              Nawet jeśli miałaby tyle lat co on, bądź niewiele mniej czy więcej, nie miałaby pewności, że on będzie z nią do końca.
    • psychoguru Dwa pytania 29.02.08, 10:30
      shangri.la napisała:

      > Ona , lat 46. Po przejściach i z bagażem
      dramatów, ale pełna ciepła i energii.
      > On , lat 30. Z tragicznym dzieciństwem i
      dość beznadziejną terażniejszością.
      > Mieli się spotkać jeden raz. Są razem
      kilka miesiecy.
      > On nie chce odejść(!)


      Czy ta Ona to ty?

      Czy Ona go utrzymuje?
      • shangri.la Re: Dwie odp i P.S. 29.02.08, 14:28
        Ad 1 To nie ma najmniejszego znaczenia, czy ona to ja , czy moja koleżanka.
        Zamierzasz być nieobiektywna?
        Ad 2 Nie, nie utrzymuje go, bo nie mieszkają razem, ale widują się raz w
        tygodniu ( wyłacznie z jego inicjatywy ) i to on często spędza u niej weekendy,
        więc oczywiście "sprząta" jej lodówkę.

        P.S. Tej pary nie wysyłaj na psychoterapię, chociażby dlatego, że żadnego z nich
        na to nie stać.
      • blue-red Re: Dwa pytania 29.02.08, 16:01
        Bingo!
        • zlotyswit Re: Dwa pytania 29.02.08, 23:06
          blue-red napisał:

          > Bingo!

          pewnie ciepłe, miłe i wygodne bagno

          imho jeśli miała by zostać i tak sama a facet się garnie, to czemu by nie zostać
          w tym bagnie, skoro alternatywy brak.
          • fajnywilk Faceci to nie świnie... 01.03.08, 03:47
            ...no czasem...
            Ale niektórzy lubią starsze, bo młode uważają za głupie, a oni chcą
            sobie ułożyć życie.
            A ten Twój jest może wrażliwy i szuka czułości.
            • blue-red Re: Faceci to nie świnie... 01.03.08, 16:11
              >A ten Twój jest może wrażliwy i szuka czułości



              Matki. I to jej pasuje, ale ma wątpliwości czy ma to sens , czy znów się nie
              sparzy i szuka porady.
              • anidobraanizla Re: Faceci to nie świnie... 02.03.08, 04:21
                I nikt na forum nie odpowie czy sie nie sparzy. Wszystkie
                wątpliwości trzeba wyjaśnić z tym mężczyzną. Rozmowa to podstawa.
          • shangri.la Re:Zawsze jest jakaś alternatywa, Złoty....;) 03.03.08, 15:26
            Ona nie lubi bagien.
            Po raz kolejny prosiła, aby odszedł. On nie wierzy i udaje , że nic się nie stało.
            • anidobraanizla Re:Zawsze jest jakaś alternatywa, Złoty....;) 03.03.08, 15:50
              shangri.la napisała:

              > Ona nie lubi bagien.
              > Po raz kolejny prosiła, aby odszedł. On nie wierzy i udaje , że
              nic się nie sta
              > ło.

              Może on nie chce odejść. To ona chce się go pozbyć, ale woli, aby to
              on był "tym złym" i odszedł.
            • maciek_os Re:Zawsze jest jakaś alternatywa, Złoty....;) 03.03.08, 16:22
              Weź kija i przegoń! Albo zacznij się za nim uganiać po forach i
              pluć, skowytać i bredzić - już masz przećwiczoną tą paranoję- to cie
              skutecznie znienawidzi raz i na wieki.
              Kompletnie nie wierzę w tę kiczowatą, harlekinową, cukierkową
              historyjkę. Brzmi jak sen na jawie kobiety na skraju klimakterium.
              • shangri.la Re:A ten znowu swoje....:( 06.03.08, 08:48
                Boże, dziękuję Ci, że ja potrafię kochać na wieki.
    • shangri.la Re: Resume 04.03.08, 07:12
      On ma rzadką i cenną umiejętność do łagodzenia napięć i konfliktów zgodnie z
      zasadą, że istnieją, aby umacniać ich więć , ale w niczym nie są w stanie
      naruszyć status qou.
      Dwa ze wspomnianych konfliktów dotyczyły naprawdę poważnych spraw i niejedna
      para nie wytrzymała by ich cieżaru, ale on potrafi wyciszyć emocje, a ona
      znalezć racjonalne wyjście z sytuacji.
      Pod wieloma względami znakomicie się uzupełniają i tworzą duet niemal doskonały.
      Ona nie jest egoistką i wie, że on z czasem będzie potrzebował kobiety, która
      stworzy mu dom i urodzi dzieci ( on twierdzi, że nie chce). On jednak jest
      jeszcze młody, a jego apetyt na życie dopiero ona rozbudziła podbudowając jego
      mizerne ego i z zakompleksionego chłopczyka rodzi się powoli dorosły i
      odpowiedzialny mężczyzna.
      Ten mężczyzna kiedyś zechce odejść , bo czas chociaż wyrozumiały dla niej,
      któregoś dnia upomni się o swoje.
      Ona go nie kocha , ale to nie brak miłości jest problemem, bo miłość przyszła by
      z czasem, ale ona tego czasu nie ma.
      To nie jest problem emocjonalny, bo takie się rozwiązuje , przy dobrej woli obu
      stron.
      To problem moralnej odpowiedzialności za życie i uczucia drugiego człowieka.
      • gadagad Re: Resume 04.03.08, 13:13
        "Moralną odpowiedzialnością" najczęściej usprawiedliwia się decyzje dyktowane
        własnym strachem i pragnieniem zachowania potencjalnych korzyści,które z naszego
        działania lub zaniechania mogą doznać uszczerbku.Tak,ta znajomość blokuje
        możliwość znalezienia odpowiedniejszego partnera,grozi "ośmieszeniem "przed
        publicznością, zwłaszcza w momencie,kiedy odrosną mu skrzydła i będzie
        prawdziwym moralnym obowiązkiem pozwolić mu lecieć.Ale godność to umiejętność
        poradzenia sobie i spełnienia zadań,które przypadkowo i często niesprawiedliwie
        stawia los.Zwłaszcza jeśli mamy wrażenie,że konsekwencje nam się nie należą.
        • shangri.la Re: Czy Gad wyklucza....? 04.03.08, 16:26
          ....istnienie moralności jako takiej , czy tylko istnienie ludzi dla których ma
          ona fundamentalne znaczenie w podejmowaniu decyzji?

          "Strach i pragnienie potencjalnych koprzyści".....czy wszytko co dobre , piękne
          i autentyczne na tym świecie musisz sprowadzać do poziomu zera absolutnego?
          Smutne jest to, co piszesz , niesprawiedliwe i krzywdzące dla nich obojga.
          • gadagad Re: Czy Gad wyklucza....? 04.03.08, 16:39
            Jako taka moralność rzeczywiście jest charakterystyczna dla fundamentalistów.
            • shangri.la Re: Czy Gad wyklucza....? 04.03.08, 16:44
              Fundamentalistów charakteryzuje amoralnosć pokryta fałszem manipulacji.
              Moralność cechuje UCZCIWYCH LUDZI.
              • gadagad Re: Czy Gad wyklucza....? 04.03.08, 17:03
                Dlaczego niby nie mogą działać w przeświadczeniu o moralności swoich przekonań i
                z autentycznym uczuciem?Tak łatwo ludziom odróżnić ,że to co myślą i czują jest
                autentyczne ,a nie wywołane nieuświadomionym wpływem jakieś indoktrynacji?
      • szarylemur Re: Resume 04.03.08, 14:34
        hhehe
        zdarzyl mi sie kiedys taki chlopiec
        boze, jaki on byl piekny - to byla chyba jego najwieksza zaleta:)
        i do tego romatyczny jak jasna cholera
        i pokrecony jak lok murzyna
        nie ma miedzy nami az takiej roznicy wieku - pedofilka nie jestem:)
        w kazdym razie
        duzo mi sie o nim snilo
        przysnilo mi sie raz ze przylazl do mnie mlody czarny kruk z polamanym skrzydlem
        a ja wiedzialam w tym snie, ze moja rola jest wyleczyc skrzydlo kruka
        odkurowac go i wypuscic na wolnosc
        i ze nie wolno mi go dotykac, gdyz jesli go dotkne, to - jak motyl - on straci
        zdolnosc lotu

        bawiac sie w takie historie trzeba zachowac duza doze bezinteresownosci i
        nauczyc cieszyc sie chwila
        mi raczej srednio to wyszlo :)
        ale nie zaluje
        byl przepysznym ciastkiem
        i poszedl dalej swoja mroczna droga


        a co do Niej:
        nie sadzisz, ze to cale zarzekanie sie.ze go nie kocha, jest przykrywka dla leku
        przed mozliwym przyszlym porzuceniem?
        • shangri.la Re: Resume 04.03.08, 16:30
          No cóż, gratuluję CIACHA, ale ta pani nie jada "ciach" i może dlatego trzyma linię:)
          Mężczyzna jest przede wszytkim człowiekiem, który myśli i czuje niemal tak samo
          intensywanie jak Ty i ja.
          Jeśli potraktujesz go jak "ciacho", w jego pamięci pozostanisz modliszką.
          • szarylemur Re: Resume 04.03.08, 16:39
            hmm, nieco slodyczy raz na czas zapobiega zgorzknieniu
            i juz nie udawaj ze aluzji nie zalapalas
            rownie dobrze moge powiedziec ze mezczyzna to nie kotek
            a ten On to w ogole nie jest mezczyzna tylko niemowle
            a Ona chwycila sie brzytwy owinietej w pieluche
            onanizujac sie poczuciem wlasnej dobroci
            na zdrowie
            zatem
            • shangri.la Re: Resume 04.03.08, 16:48
              Najlepsze słodycze są naturalne, czytaj oparte na autentycznych uczuciach;)
              Polecam;)
              • anidobraanizla Re: Resume 04.03.08, 17:12
                Nie wyrokuj, że facet kiedyś odejdzie, bo jest młodszy - to
                krzywdzące!
                Jeśli kocha, to zostanie. A czy kocha, to trzeba z nim poważnie
                rozstrzygnąć.
              • szarylemur Re: Resume 04.03.08, 17:34
                yczucia zawsze sa autentyczne, nie zawsze - wieczne
                szczegolnie jesli wolimy te bez konserwantow :)
                • gadagad Re: Resume 04.03.08, 17:44
                  Emocje jakie coś wywołuje są autentyczne,natomiast to co je wywołuje często
                  rozpoznajemy niewłaściwie.
                  • szarylemur Re: Resume 04.03.08, 17:52
                    mozesz jasniej troszke?
                    -
                    • gadagad Re: Resume 04.03.08, 18:28
                      Raczej nie ma powodu,by się rozpisywać jaśniej.Stawianie problemu tego związku
                      tak nędznym racjonalizowaniem-on nie chce odejść,tego nie wymaga.
    • szarylemur Re: Taka para....:( 04.03.08, 18:07
      tak powazniej, shan
      wydaje mi sie ze ona boi sie ze ewentualne zaangazowanie sie jej nie zwroci
      i widze dwie drogi: albo powaznie i raz na zawsze powie mu, ze relacja
      pozostanie platoniczna, rodzicielska i bedzie sie tego trzymac ( usunie z tej
      realcji swoja seksualnosc)
      albo odwazy sie zaryzykowac i przejdzie prog dzielacy matczynosc od kobiecosci

      a jesli nie umie sie zdecydowac, niech daje tylko tyle ile dac moze naprawde
      bezinteresownie, tyle by pomagajac jemu nie szkodzic sobie. i mysli co dalej,
      patrzy jak rozwija sie sytuacja.
      nie ma sensu - moim zdaniem - oklamywac sie ze ego nie istnieje, ze nie ma sie
      potrzeb; nie ma sensu zaciskac zebow, robic z siebie meczennika, jesli bycie
      meczennikiem nie jest tym czego pragnie sie z cala pewnoscia.

      w zdrowym umysle, zdrowa milosc
      tak sobie mysle, a czy umiem tak zdrowo kochac, to juz inna sprawa ;)
      • shangri.la Re: Taka para....:( 04.03.08, 18:39
        Tak, to co napisałaś było i poważne ,i mądre ,i pełne szacunku dla człowieka.
        Dzięki:)
        Problem jest jednak trochę bardziej skomplikowany , bo relacja jakiś czas temu
        przykroczyła granice przyjacielskiego matkowania, uhm.....
        • gadagad Re: Taka para....:( 04.03.08, 19:02
          To było bez szacunku dla tego argumentu i dalej go wyżej nie cenię.Jeżeli chce
          się aby ktoś odszedł - odejdzie.(Czasem z pomocą prawnego zakazu zbliżania się.)
          Jeśli się z jednej strony wkłada komuś łańcuch,przyciąga go i jednocześnie mówi
          - uciekaj , jeśli się mówi,że ma tak wspaniałą umiejętność łagodzenia konfliktów
          i napięć, podsuwając takie konflikty i napięcia,które właśnie może
          rozprószyć,warto zastanowić się,a nie tylko irytować,że ktoś nie potwierdza i
          nie wierzy słowom kobiety w tym związku- ja tu nic,muzykant i to szlachetny.
          • shangri.la Re: Taka para....:( 04.03.08, 19:12
            A u Ciebie skąd te skojarzenia z łańcuchami i lochami przepastnymi?!:)
            Facet ma straszną przeszłosć za sobą; matka zginęła w wypadku, macocha go
            wyrzuciała z domu, babcia zmarła....dla niego kobieta to demon i nagle spotkał
            "anioła"....:)
            Dobrze mu; cicho, ciepło, smacznie, wesoło i wreszcie ktoś ma dla niego czas,
            poświęca mu uwagę, darzy go zaufaniem , docenia jego działania,podbudowuje,
            dowarściowywuje, dopieszcza i dzieli się tym, co ma.
            To są te Twoje "łańcuchy"?
            • gadagad Re: Taka para....:( 04.03.08, 19:28
              he he,zabawne,zupełnie mi to nie przyszło do głowy,ale wobec tego pytania
              skojarzyłam.I policzyłam.Doliczyłam się 48,ale może 50 bo niektóre są splątane.
            • gadagad Re: Taka para....:( 04.03.08, 19:31
              A tak w temacie,nic dziwnego,że takiego człowieka łatwo spętać dobrocią.
              • shangri.la Re: Taka para....:( 04.03.08, 19:44
                Spętać można kogoś , ale tylko manipulacją, kłamstwem,oszustwem, nieszczerymi
                uczuciami.
                Dobroć autentyczna rodzi zdrowe owoce.
                Ten człowiek uwierzył w siebie, zaczął zmieniać swoje życie, zaczął działać. To
                , co otrzymuje zamienia w energię , która może go uratować przed nicością.
                • gadagad Re: Taka para....:( 04.03.08, 20:08
                  Ave zdrowym owocom.
                • anidobraanizla Re: Taka para....:( 05.03.08, 10:49
                  shangri.la napisała:

                  > Spętać można kogoś , ale tylko manipulacją, kłamstwem,oszustwem,
                  nieszczerymi
                  > uczuciami.
                  > Dobroć autentyczna rodzi zdrowe owoce.
                  > Ten człowiek uwierzył w siebie, zaczął zmieniać swoje życie,
                  zaczął działać. To
                  > , co otrzymuje zamienia w energię , która może go uratować przed
                  nicością.

                  Jeżeli robisz komuś nadzieję, a potem odchodzisz - to też niszcztsz
                  i pętasz.
                  Nie ważne, czy wtedy miałaś na niego ochotę czy nie.
                  • shangri.la Re: Taka para....:( 05.03.08, 15:35
                    Masz rację, bo "odpowiadamy za uczucia, jakie wzbudzamy w innych" ( kard. Wyszyński)
                    Nadzieję można dawać nie tylko słowami i czczymi obietnicami, ale również
                    szczerym uśmiechem, zainteresowaniem, czasem poświęconym drugiemu.
                    Nadzieja musi się wiązać z odpowiedzialnością i gdyby każdy rozumiał tą prostą
                    prawdę ,na świecie było by mniej łez.
        • zlotyswit Re: Taka para....:( 04.03.08, 19:10
          to w czym problem?
          fajny z niego gość czy nie?
          nie kocha go, ale innej opcji poza samotnością nie ma
          jeśli sam nie chce odejść i mówi że mu z nią dobrze a ona jako
          wspaniała-altruistka-pragnąca-tylko-dobra-innych-a-w-szczególności-jego chce go
          spławić to to jest @ i tchórzostwo dyktowane czymś innym niż altruizm
          na kalkulacje był czas zanim się w to wpakowała teraz masz zbyt mało zmiennych
          żeby rozwiązać dobrze to równanie
          a może nie podoba jej się gdy jej 'dziecko' chce ją zetrzeć na sucho zamieniając
          sie w 'ciacho' albo raczej lizaka ?
        • szarylemur Re: Taka para....:( 04.03.08, 23:21
          co z nim nie tak, ze go nie kocha ona? czego mu brak czego ona szuka u mezczyzn?

          czy ona probowala go pokochac jako partnera?
          czy ona w ogole widzi w nim mezczyzne?
          czy boi sie ze dla tego mezczyzny in spe w nim, ona kobieta juz nie bedzie?

          a jesli naprawde chce zeby odszedl wystarczy ze zamiast dawac zacznie wymagac,
          zamiast podbudowywac - naigrywac sie i oslabiac.
          ona chcialaby zeby odszedl, ale nie chcialaby ... czego?
          skrzywdzic go czy moze zepsuc swojego wizerunku aniola?
          jak to pogodzic? hmm, nie wiem
          jak myslisz?
    • jesiennapani Re: Taka para....:( 04.03.08, 19:09
      Bardziej realny scenariusz:
      Ona , lat 46. Po przejściach i z bagażem dramatów, ale pełna ciepła
      i energii.
      On , lat 60. Dojrzaly emocjonalnie, pełen radości życia.
      Mieli się spotkać jeden raz. Są razem.
      nie chcą się rozstać(!)

      • shangri.la Re: Taka para....:( 04.03.08, 19:15
        W przypadku tej pani bardzo nierealny scenariusz:)
        • shangri.la Re: Taka para....P.S. 04.03.08, 19:17
          shangri.la napisała:

          > W przypadku tej pani bardzo nierealny scenariusz:)

          Jak pisałam wyżej, ona jest pełna ciepła i energii:)
    • aagnieszka76 Re: Taka para....:( 05.03.08, 20:37
      Shangri.la, napisałam do ciebie na priv
      • shangri.la Re: Taka para....:( 11.03.08, 07:32
        Jak Ci się układa, Agnieszko?:)
    • solaris_38 Re: Taka para....:( 11.03.08, 21:53
      mój tata był starszy od mamy 11 lat
      moja ciocia o tyle starsza od swojego męża z którym przeżyła całe życie
      u rodziców koleżanki tez facet starsza miął i dobrze mu było

      Hanuś do niej mówi ... tak ciepło :)

      myślę że zdarza sie że sie udaje
      a nawet jak nie do Końca to ważne że JEST DOBRZE teraz
      przecież nie musiało być

      to wszystko jest coś warte
      ;)


    • shangri.la Re: Happy End:) 12.04.08, 13:23
      On...dostał wreszcie świetną, ambitną i dobrze płatną pracę w jednej z wiodących
      firm komputerowych.Jego własna , mała firma nagle zaczęła się rozwijać,
      przynosząc mu niespodziewanie zaskakująco wysokie dochody. Jest dziś innym
      człowiekim ; pewnym siebie, uśmiechniętym i radosnym. Wrócił do swoich
      zaniedbanych niegdyś pasji sportowych i ulubionej grafiki. Nosi nowe
      (zaproponowane przez nią) uczesanie i nowe (wybrane przez nią) oprawki.
      Ona......się cieszy:)
      • anidobraanizla Re: Happy End:) 12.04.08, 14:27
        To fajnie. Ważne, to się nie poddawać, bo każda firma jest najpierw
        mała. Tylko, czy ona by go dalej chciała, gdyby nie był pewniejszy
        siebie i nie zmienił dla niej wyglądu?
      • blue-red Re: Happy End:) 12.04.08, 16:15
        Gratuluję Shan. Miły jest ten happy end.Wreszcie gwiazda zaświeciła.
        • ruhe Re: Happy End:) 14.04.08, 02:02
          o dawno cie nie bylo frędzlu
          • blue-red Re: Happy End:) 15.04.08, 10:42
            O ja również Cię pałko nie widziałem. Gdzie sie podziewałeś?
      • m-i-l-v-a sukces cieszy 16.04.08, 19:09
        , a szczególnie, gdy odnosi go ktoś, komu w zyciu zawsze było pod górkę.
        .....ale, czy przypadkiem ona nie cieszy sie dlatego, ze on dopasowuje się do
        jej marzeń o nim? Czy ona wcześniej nie akceptowała jego wyglądu? Co będzie jak
        on poczuje się zaprogramowany przez nią? Jedyna nadzieja, ze mają podobne
        priorytety, pasje lub on lubi być prowadzony za rączkę, bo z jakiegoś powodu nie
        dorósł do samodzielności.
        ...bo w przeciwnym wypadku może kiedyś stwierdzić, ze ktoś pogwałcił jego
        naturę. Oby, nie....
        • shangri.la Re: sukces cieszy 16.04.08, 19:15
          Nikt go nie gwałcił, zapewniam;)
          Zaakceptował wszelkie zmiany, bo były konieczne z uwagi na pogarszający się
          wzrok i odniesienie sukcesu na rozmowie kwalifikacyjnej, na której musiał
          zabłysnać , a nie robić wrażenie faceta przegranego, jakim w istocie wówczas
          był. Taka mała manipulacja (sic!)
          Ona sie cieszy, że on odniósł sukces.
          • m-i-l-v-a Re: sukces cieszy 16.04.08, 19:21
            ....w takim razie wypada im tylko życzyć powodzenia.
          • malawinka Re: sukces cieszy 16.04.08, 20:05
            wiesz,nie wiem czy on odniósł sukces,ludzie mówią,że to była klęska
            nie dostał żadnej pracy i teraz pije i wcale już nic nie widzi na
            oczy.
    • nangaparbat3 Re: Taka para....:( 12.04.08, 21:46
      Ona się boi - ale jak widac juz mniej, a moze wcale?
      Jest sie czego bac - przeświadczenia są straszne, potrafią zniszczyc.
      Co komu do tego, ze ona mu matkuje? Co komu do tego, jakie role pełnia w tym
      związku, skoro razem im dobrze? Dlaczego tak chetnie rzucamy sie na tych,
      ktorych zycie choc troche odbiega od stereotypów, nawet jesli nikomu tym nie
      szkodzą. Moze obnazaja nasze wlasne tchorzostwo, paniczny lęk przed
      przekraczaniem granic wykreslonych przez babki i matki?
      Shangri, zycz tej parze ode mnie duzo, duzo szczęscia.
      • lily26 Re: Taka para....:( 15.04.08, 13:54
        Podpisuje sie pod tym co napisalas.Gdyby sytuacja byla odwrotna,to facet
        opiekowalby sie 16 lat mlodsza dziewczyna nikt by nawet o tym nie wspomnial a
        tak zaraz wielkie halo.Rowniez nie rozumiem wtracania sie w czyjes zycie.Wszyscy
        niby tacy madrzy, wiedza dobrze jak zwiazek powinien wygladac, tylko czemu
        naokolo tyle nieszczesliwych i toksycznych malzenstw, rozwodow i rozstan skoro
        wszyscy wszystko wiedza najlepiej? no czemu??.Lepiej sami stworzcie wspanialy
        zwiazek z kims zamiast 'martwic sie' o nich.
        • drupi88 Re: Taka para....:( 15.04.08, 16:29
          Kurcze, troche to przypomina moją "przyjazn" z pania filolog:))))
    • shangri.la Re: Again..... 16.04.08, 19:54
      pl.youtube.com/watch?v=v5aNNVdYbFo
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka