solitairee
19.04.09, 22:00
Witam, nie wiem czy tu uzyskam choć małe wyjaśnienie... choć
wskazówkę...trudno zdefiniować to co czuję... wstaję nie wiadomo dlaczego
podirytowana,pełna złych emocji, napięcie pojawia się nagle, wystarczy mała
iskra np.brzdęk łyżeczki na spodku, wyższy ton głosu rozmówcy, gwar i hałas
itp. który powoduje iż dźwięki, które się pojawiają drażnią. Głośna muzyka w
aucie, w domu, rozmowy wielu osób naraz...itp powoduje rozkojarzenie.. staję
się zirytowana, nerwowa, ton głosu staje się ostry, potem już jestem zdenerwowana
i trudno mi to opanować przez długi czas... Nawet wspólne posiłki są draźniące
bo ciapanie, mlaskanie odgłos przełykania jest nie do zniesienia... Nie
potrafię się skupić, jeśli z kims rozmawiam to z czasem irytuje mnie to, że
tak długo o czyms ten ktoś mówi, zanim dojedzie do konkretu... przerywam wtedy
i cóż... W trakcie rozmowy "zawieszam się", rozpoczynam o czyms mówić, potem
przerywam... w głowie mam tysiące myśli i nie zauważam, że przestałam mówić,
wtedy zwracają mi uwagę i wracam do tematu, ale .... skracam temat, bo w
głowie już to przetworzyłam... i odbiorcy się gubią.. Reaguję emocjami,
najpierw działanie, potem myśl...
Centra handlowe są przeze mnie omijane, za dużo ludzi, za duży hałas.. Powoli
życie ze mną dla współmieszkańców staje się uciążliwe.
Staram się zwalczać te zachowania, ale jest coraz trudniej. Nie chcę uchodzić
za niegrzeczną, nie zwracam nikomu uwagi. Jestem postrzegana jako osoba
zdystansowana, zimna i nie usmiecham się zbyt często.
Czy ktoś z Was miał taki "problem" i jak go zwalczył? Bardzo się staram
hamowac swoje emocje, ale to trudne, bo w środku we mnie wrze... Mam
nadzieję,że w tym natłoku mysli udało się znaleźć sens. Dziękuję.