Dodaj do ulubionych

Projekt - "Pani domu".

01.07.09, 20:11
To pojecie bardzo przebrzmiale i tak stare, ze malo kto wie co
dokladnie dzis oznacza. Kiedys "Pani w domu" to byla najczesciej
zona, ktora byla w domu i zajmowala sie wychowaniem dzieci oraz
pracami w domu. W wielu krajach nadal normalne jest,ze sa kobiety,
ktore sa w domu.
Dzis nazwali by taka pania - bezrobotna, na panstwowym ubezpieczeniu.
Ale, jest tez cos pozytywnego w byciu w domu, zajeciem sie soba,
domem, mozliwe ze rodzina itp. przede wszystkim odpoczynkiem i
ucieczka od stresu - codziennego zaganiania.
Rozwazam perspektywe bycia "Pania domu", jako cos co jest pozytywne.
Choc na bardzo krotki odcinek czasu. A co wy myslicie o tym
projekcie?
Obserwuj wątek
    • lisbeth25 Re: Projekt - "Pani domu". 01.07.09, 20:38
      Moim zdaniem kobieta bez ambicji zawodowych na utrzymaniu innych jest
      śmieszna.
      • eri.4 Re: Projekt - "Pani domu". 01.07.09, 20:48
        Nie, to nie tak.
        Taka kobieta, szczególnie jeśli ma dzieci, dla których najlepiej jest jesli mama
        jest w domu gdy wracają ze szkoły, przynajmniej do wieku 12-13 lat, jest
        dobre.
        Tylko, ze w tej chwili jest tak, ze większość kobiet po jakimś czasie czuje się
        gorszą, czuje sie bezwartościową, wpada w depresję, a jeśli sie wyrotuje z
        obiegu zawodowego-naprawde trudno jest wrócić.
        Nerwica, depresja pogłębia sie..i tylko krok dzieli ja od załamania psychicznego.
        I trzeba duzo silnej woli i siły wewnętrznej aby w wieku 40 lat zaczynac
        wszystko do nowa..
        Wiem, bo to przeżyłam.

        Z tym, ze ja , mimo 4 dzieci, doszłam do takich sukcesów, jakich w życiu nie
        doszłabym w okresie bez dzieciaków. One dawały mi siłę do zdobycia nowego
        zawodu, dzięki któremu mogę pracować częściowo w domu.. :)
        • lisbeth25 Re: Projekt - "Pani domu". 01.07.09, 20:54
          > Nie, to nie tak.
          Oczywiście, że to jest tak.
          Nie wmawiaj mi co myślę.
          Dziecko ma oboje rodziców i jeśli chcą,mogą podzielić się tak, by
          nikt nie musiał rezygnować z pracy.
          > Taka kobieta, szczególnie jeśli ma dzieci, dla których najlepiej
          jest jesli mam
          > a
          > jest w domu gdy wracają ze szkoły, przynajmniej do wieku 12-13 lat,
          jest
          > dobre.
          Szkoda, że nie do 30. A o ojcu już nic nie napiszesz? On nie musi być
          w domu do 12-13 roku życia?
          Jeśli komuś nie przeszkadza pozostawanie na utrzymaniu innych i brak
          pracy zawodowej to ok. Śmieszne jest tylko dorabianie do tego
          ideologii.
          • marajka Re: Projekt - "Pani domu". 01.07.09, 23:41
            Matka jest niestety ważniejsza dla małego dziecka niż ojciec i natury nie
            zmienisz. W zachodnich Niemczech matka małego dziecka która pracuje jest
            uznawana za wyrodną.
            • lisbeth25 Re: Projekt - "Pani domu". 01.07.09, 23:52
              Dla małych dzieci obecność obu rodziców jest ważna. Matka, gdy karmi
              piersią jest bardziej potrzebna dziecku niż ojciec- ale ten ojciec też
              jest potrzebny.
              Nie stawiaj mi zachodnich Niemiec za wzór- tam panuje gorsze
              średniowiecze niż w Polsce. Śmieszne, że pracujący ojciec małego
              dziecka nie jest uznawany za wyrodnego.
        • coco-flanell Re: Projekt - "Pani domu". 01.07.09, 21:56
          Pracujac w domu moze byc swietnym rozwiazaniem. Ale czy nie brak ci
          kontaktu z innymi ludzmi?
    • coco-flanell Re: Projekt - "Pani domu". 01.07.09, 21:54
      Tak te ambicje. Ambitna byc tez nie jest lekko. Czasami czlowiek
      czuje wewnetrzna potrzebe wyrwania sie z kierata.
      Pomysl nazwlam jedynie "projektem", czyli czyms nad czym tylko dumam.
      • eri.4 Re: Projekt - "Pani domu". 01.07.09, 22:08
        do lisabth:
        wiesz, ja takze jestem feministką, ale raczej swój bunt kieruje przeciwko
        ograniczeniom płci..
        do coco:
        kontakty także mam, jestem architektem; ale rysowanie -głównie w domciu :)
        • lisbeth25 Re: Projekt - "Pani domu". 01.07.09, 22:10
          Napisałam wyraźnie, że dla mnie osoba bez ambicji zawodowych i żyjąca
          na utrzymaniu innych- niezależnie od płci jest śmieszna.
          Możesz sądzić inaczej, Twoje prawo.
          • mona.blue Re: Projekt - "Pani domu". 01.07.09, 23:08
            Uważasz, że osoba wychowująca dzieci izajmująca się domem jestna
            utrzymaniu inyych? Ona swoją pracą w domu zarabia na swoje
            utrzymanie.

            Uważam nawet, że jest to bardziej wartościowa praca niż niejedna
            inna, wykonywana dla ambicji, ze szkodą dla dzieci.
            • lisbeth25 Re: Projekt - "Pani domu". 01.07.09, 23:27
              Tak uważam.
              Osoba zaradna potrafi pogodzić pracę zawodową z życiem rodzinnym.
              Tak jak pisałam wcześniej, można jednocześnie pracować i wychowywać
              dzieci.
      • lisbeth25 Re: Projekt - "Pani domu". 01.07.09, 22:09
        Wiesz, ja pisałam o mnie i o moich odczuciach.
        Ja nie mogłabym być tylko i wyłącznie panią domu.
        A Ty przemyśl wszystko i zastanów się czy chcesz nią być czy też nie.
        • coco-flanell Re: Projekt - "Pani domu". 01.07.09, 22:15
          Chcialabym:=) Ale boje sie takich osadow jak twoje.
          Spedzic taki czas dla siebie. Mysle o krotkim czasie, bo na dlugi to
          mnie niestety nie stac.
          Nie bylabym na niczyim utrzymaniu.Jedynie za swoje pieniadze.
          No, ale to tylko marzenie.:=)
          • leda16 Re: Projekt - "Pani domu". 02.07.09, 07:03
            Marta Steward z "bycia" Panią Domu uczyniła najbardziej dochodową ideologię świata. Dzieci wychowała tak jakoś po drodze, bez hałasu. Jest niedoścignionym wzorem wielu milionów kobiet, marzeniem wielu milionów mężczyzn. Elegancka, aktywna, pracowita. Zresztą Polka z pochodzenia. Więc nie porównujcie tego stylu życia z "siedzeniem w domu" polskich kur domowych, które swoje istnienie ograniczają do żłopania brązowej lury w szklance i czekania na powrót dzieci ze szkoły. Dzieci widzą zaniedbaną, wiecznie zmęczoną własnym nieróbstwem sprzątaczko-kucharkę bez ambicji, która głupieje w towarzystwie takich jak ona w zastraszającym tempie. Ten widok powielają we własnych rodzinach. I tak trwa przez pokolenia niezniszczalny stereotym Matki-Polki plaszczącej wypasione dupsko w blokowym slumsie.
            • kaa.lka Re: Projekt - "Pani domu". 02.07.09, 10:35
              sporo racji led,

              tyle ze stan rzeczy, ktory opisujesz to wynik edukacji,a raczej w
              przypadkach o ktorych traktujesz, jej braku.
              braku postaw do nasladowania,wzorcow o ktorych tak Ty czy paco,tylko
              wspominacie.
              no zwyczajnie, brak milej, nie upierdliwej migotaniem lampek
              choinkowych, codziennosci.
              wszyscy do wszystkich maja pretensje poczawszy od tv, skonczywszy na
              ambonie.
              nonszalancja i wyrokowanie na podstawie seriali, pogarda dla
              zwyklych ludzi.pogarda dla wspolczucia, oddania, wspoldzialania...
              obsmianie kazdej inicjatywy.
              takie podstawowe rzeczy ,a blazowane na obraz i podobienstwo
              zmanierowanych obsmiewaczy. bez litosci wytykajacych tylko wizerunki
              brazylijskiej matki polskiej.
              a jak sie obsmiewa to poraza godnosc. nie ma dokad isc, nie ma do
              kogo zwrocic. ma sie tylko wychowanie zastraszonej suki czy
              zbesztanego szczeniaka z tipsami na lapach i urozowionym usmiechem
              na pysku.

              pozdrawiam



      • jukalive Re: Projekt - "Pani domu". 01.07.09, 22:20
        A może ktoś ma ambicję, żeby wychować dobrze dzieci i widzi w tym dużą wartość,
        a jednocześnie nie może liczyć na pomoc rodziny? W obecnych czasach często
        trzeba zapłacić tyle samo niani ile kobieta wnosi do budżetu domowego. W takiej
        sytuacji z urlopu wychowawczego rezygnują chyba tylko te kobiety, które albo
        mają taką syt w pracy, że muszą wracać, albo mają dość swoich dzieci.
        Mnie podoba się projekt Pani Domu - przynajmniej na okres gdy dzieci są małe,
        maleńkie.
        • lisbeth25 Re: Projekt - "Pani domu". 01.07.09, 22:23
          Można pracować i wychowywać dzieci, wystarczy chcieć.
          Przypominam że dziecko ma dwoje rodziców.
          • jukalive Re: Projekt - "Pani domu". 01.07.09, 22:40
            Oczywiście, że można, kto mówi, że nie. Uważam jednak, że godzenie roli
            zawodowej i roli matki małych dzieci jest trudne i odbija się na psychice
            dzieciaków. Rola ojca? Oczywiście, jest ważny i ma swoje zadania, ale przez
            pierwsze 3 lata życia dziecka, to chyba matka jest mimo wszystko ważniejsza...
            Przynajmniej tak mówią o tym mądre książki. Ja widzę to tak: matka zajmuje się
            małym dzieckiem, a ojciec wspiera matkę.
            • lisbeth25 Re: Projekt - "Pani domu". 01.07.09, 22:43
              Seksizm w czystej postaci.
              • jukalive Re: Projekt - "Pani domu". 01.07.09, 23:02
                Tak się składa, że mam określoną płeć, a nie jestem unisex.
                Tak czy siak, każdy niech robi tak jak uważa i jak mu jest dobrze.
                • lisbeth25 Re: Projekt - "Pani domu". 01.07.09, 23:05
                  Chyba wybiórczo czytałaś te mądre książki.
                  Ja też mam określoną płeć. Nie znaczy to że jestem seksistką.
                  • jukalive Re: Projekt - "Pani domu". 01.07.09, 23:28
                    Wiem co znaczy słowo seksizm. Tak samo Tobie można zarzucić wybiórczość -
                    pomijasz to, co niezgodne z ideologią feministyczną.
                    • lisbeth25 Re: Projekt - "Pani domu". 01.07.09, 23:39
                      Czyli co pomijam?
                      • jukalive Re: Projekt - "Pani domu". 02.07.09, 23:35
                        Pomijasz lub raczej zniekształcasz. Wybiórczo przyswoiłaś sobie moją wypowiedź.
                        To, co napisałam odnoszę do małych, maleńkich dzieci, na okres urlopu
                        macierzyńskiego i wychowawczego, który trwa nie dłużej niż 3 lata. Jakby na to
                        nie patrzeć mężczyzna nie nakarmi dziecka piersią, a matka jest dla dziecka
                        pierwszym obiektem przywiązania i to w relacji z nią kształtują się zręby
                        osobowości i psychiki dziecka. W związku z tym rola ojca w opiece i wychowaniu
                        małego dziecka jest INNA, co wcale nie oznacza, że mniej potrzebna. Seksizm? To
                        jest Twoja ocena, w Twoim świecie, że określone zadania, role są "lepsze", a
                        inne "gorsze", ja akurat tego tak nie oceniam.
            • paco_lopez Re: Projekt - "Pani domu". 02.07.09, 09:51
              o ezu . a ja sadzę że ta matka to jest potrzebna przez 5 miesięcy.
              potem nawet lepiej jak dzieci z ojcem duzo przebywają, bo mniej
              marudzą. matka jest troskliwa czasem do przesady. jak ty sobie to
              wspieranie wyobrazasz ? co to słowo znaczy ? ma łazic za nia i
              wspieru wspieru mówic czy wziąć młodych na spacer. masz ty jakies
              dzieci po ręką ? ja tam stronie od mądrych książek do wychowania.
              dla mnie to najlepiej zdaje egazmin 'tytus romek i atomek' w kwestii
              wskazuwek albo 'czterej pancerni'
              • jukalive Re: Projekt - "Pani domu". 03.07.09, 00:01
                Ja myślę, ze jest potrzebna 18 lat ;) A tak najbardziej 3 lata, przez 5 miesięcy
                prawie non stop, potem stopniowo coraz mniej, ale powinna być "dostępna". A
                ojciec też jest potrzebny od samego początku. Najpierw głównie, żeby dziecia
                przewinąć, przebrać, a mamę przytulić i zaopatrzenie w domu zrobić :) A potem
                stopniowo tata też coraz więcej się dzieciem zajmuje.
                A tak w ogóle to uważam, że każda para tak się w tej kwestii dogaduje jak jej
                dobrze jest.
                Mam jednego dziecia, 5 mcy ma :) I jak tata wraca z pracy, to mniej marudzi :)
    • wichrowe_wzgorza Re: Projekt - "Pani domu". 01.07.09, 22:23
      Pomysł na "Panią Domu" to jest to, ale wymaga przede wszystkim bycia Panią -
      przynajmniej samej siebie i posiadania domu, niekoniecznie mieszkania.

      Sztuką obecnie jest znaleźć czas dla siebie, który jest świętem, czyli własnie
      momentem na odpoczynek, refleksję, zebranie mysli i uporządkowanie emocji tak,
      by niczego nie zostawiać na potem - aż nas przygniecie. Dobrze pojęty Dom daje
      szansę na znalezienie tego wszystkiego. Dla mnie dom to miejsce, ktore jak żadne
      inne daje poczucie bezpieczeństwa...
      • coco-flanell Re: Projekt - "Pani domu". 01.07.09, 22:35
        I tak jest z wiekszoscia ludzi, ze dom jest dla nich ostoja
        bezpieczenstwa. Jest poza tym dokladnie tak jak piszesz. Chcialabym
        bez pospiechu wyjsc z kolezanka na kawe i plotki, nie patrzac caly
        czas na zegarek. Albo poczytac powiesc napisana przez dobra pisarke.
        Po prostu byc sama ze soba i dla siebie. Mysle ze to wlasnie wtedy
        czlowiek - rosnie.
    • k-57 kosz z jajkami i ona dokonuje inkubacji 02.07.09, 02:34
      I bzdzi w siano I taka bzdziagwa by poczula sie pania musi miec kompa by. Mogla wydusic trufla 'w kwestii milosci mam do powierzenia duzo. Najwazniejsze to ze mi sie jajniki odparzyly a na dzyndzlu mam skorupiaka'
    • l_zaraza_l Re: Projekt - "Pani domu". 11.07.09, 19:45
      "Ale, jest tez cos pozytywnego w byciu w domu, zajeciem sie soba,
      domem, mozliwe ze rodzina itp. przede wszystkim odpoczynkiem i
      ucieczka od stresu - codziennego zaganiania."

      Zajęcie się rodzina postawiłaś na ostatniej pozycji ale pójdźmy dalej.
      Po co tracić czas na rodzinę, gdy można zaangażować nianię, kucharkę i
      pokojówkę. Pani domu, dama świadcząca o statusie męża, jego chodząca i ładnie
      pachnąca wizytówka, powinna dbać o dłonie i o to, by mieć urozmaicone kreacje,
      zawsze stosowne do okoliczności.

      Projekt interesujący ale tylko pod warunkiem, że dopuszcza się bycie czyjąś
      utrzymanką. Wiele kobiet tak nie potrafi. Zresztą troska o siebie i o dzieci
      wymaga, by jednak mieć pracę, która pozwala na jako taką niezależność od męża,
      na wszelki wypadek, gdyby bił i pił, by nie trwać przy nim ze strachu, że nie
      będzie się miało na waciki.
      • leda16 Re: Projekt - "Pani domu". 12.07.09, 08:30
        troska o siebie i o dzieci
        > wymaga, by jednak mieć pracę, która pozwala na jako taką niezależność od męża,
        > na wszelki wypadek, gdyby bił i pił, by nie trwać przy nim ze strachu, że nie
        > będzie się miało na waciki.


        Żałosna, uposledzona umysłowo bidulko, Ty zawsze będziesz pracować ze strachu...Nie z potrzeby wykonywania umiłowanego zawodu, pasji, zaangażowania, ambicji, potrzeby osiągnięć zawodowych, bo w tym jesteś totalnym zerem. Gdybyś mogła żyć, bezmyślnie uwieszona kurzym dziobem u męskiego penisa, to byłby Twój ideał szczęścia. Na razie zarabiasz i odkładasz na waciki :)))).
        • l_zaraza_l Re: Projekt - "Pani domu". 16.07.09, 19:08
          leda16 napisała:

          > troska o siebie i o dzieci
          > > wymaga, by jednak mieć pracę, która pozwala na jako taką niezależność od
          > męża,
          > > na wszelki wypadek, gdyby bił i pił, by nie trwać przy nim ze strachu, że
          > nie
          > > będzie się miało na waciki.
          >
          >
          > Żałosna, uposledzona umysłowo bidulko, Ty zawsze będziesz pracować ze strachu..
          > .Nie z potrzeby wykonywania umiłowanego zawodu, pasji, zaangażowania, ambicji,
          > potrzeby osiągnięć zawodowych, bo w tym jesteś totalnym zerem. Gdybyś mogła żyć
          > , bezmyślnie uwieszona kurzym dziobem u męskiego penisa, to byłby Twój ideał sz
          > częścia. Na razie zarabiasz i odkładasz na waciki :)))).

          Nie wiem dlaczego uważasz, że to ja jestem upośledzona umysłowo, skoro to Ty nie
          zrozumiałaś mojej wypowiedzi.
          Mam dorosłą, pracującą córkę i teraz, rzeczywiście, pracuję głównie dla
          przyjemności. Jako dyrektor w sporej firmie zarabiam troszkę więcej niż na
          waciki - tak ciut, ciut. Zapewniam Ciebie, że odpowiedzialność za kontakty z
          setkami partnerów i kontrahentów wymaga wielkiego zaangażowania i prawdziwej pasji.
          Nie wiem, co w tym żałosnego bo znam wielu ludzi w gorszej sytuacji.

          Miałam na myśli kobiety, które trwają w związkach patologicznych, godzą się na
          przemoc wobec siebie i dzieci właśnie dlatego, że nigdy nie pracowały, boją się
          że sobie nie poradzą nie tylko emocjonalnie ale finansowo. Widzisz... Ja znam
          takie kobiety - doskonale ubrane i często noszące ciemne okulary, by zasłaniały
          siniaki pod oczami, a fakt, ze te okulary są markowe, nie zmienia sytuacji tych
          kobiet. Uważam, że wieloletnie pozostawanie w domu, bez pracy, może nieść za
          sobą uzależnienie finansowe od mężczyzny. I nie ma w tym niczego złego, ale
          tylko do momentu, gdy w małżeństwie układa się dobrze.
          O wiele łatwiej uwolnić się od toksycznego związku, mając pracę, własne dochody
          niż gdy przez kilkanaście lat opiekowało się domem i dziećmi. W tedy to skok w
          przepaść i lęk może przytłumić zdrowy rozsądek.
          Uważam także, że praca, szczególnie jeśli jest ciekawa, wzbogaca człowieka,
          wymusza ciągłą naukę i rozwój.
          Sądzę także, że kobiecie czynnej zawodowo, nie zawali się świat, gdy jej męża
          dotknie ciężka choroba lub kalectwo. Będzie mogła go godnie zastąpić i wspierać
          - "...w zdrowi i w chorobie...".

          Twoja wypowiedź: : "Gdybyś mogła żyć, bezmyślnie uwieszona kurzym dziobem u
          męskiego penisa, to byłby Twój ideał szczęścia."
          jest tak dziwna i wulgarna,
          że trudno się do niej odnieść. Moim zdaniem świadczy nie tylko o Twojej
          bezmyślności, gdy to pisałaś, ale o totalnej głupocie.
          • leda16 Re: Projekt - "Pani domu". 16.07.09, 21:14
            Nie wiem dlaczego uważasz, że to ja jestem upośledzona umysłowo, skoro to Ty ni
            > e
            > zrozumiałaś mojej wypowiedzi.


            Skoro wyraziłaś pogląd bezosobowo,(bo nie napisałaś przecież: "inne kobiety" czy "niektóre kobiety" stoją na stanowisku, że należy mieć pracę jako źródło niezależności), miałam prawo przypuszczeć, iż są to Twoje przekonania.


            Mam dorosłą, pracującą córkę i teraz, rzeczywiście, pracuję głównie dla przyjemności.


            A ja zawsze pracowałam tylko z dwóch przyczyn -lubię swój zawód i lubię zarabiać duże pieniądze.


            Miałam na myśli kobiety, które trwają w związkach patologicznych, godzą się na
            > przemoc wobec siebie i dzieci właśnie dlatego, że nigdy nie pracowały, boją się
            > że sobie nie poradzą


            I mają rację. Jeśli nigdy nie pracowały, to w sensie zawodowym nie reprezentuja sobą nic. A nie pracowały wyłacznie dlatego, że praca napawała je wstrętem.


            Uważam, że wieloletnie pozostawanie w domu, bez pracy, może nieść za
            > sobą uzależnienie finansowe od mężczyzny


            Nie tylko może, ale je niesie razem z totalnym ogłupieniem. Zwłaszcza w Polsce, gdzie w ustawodawstwie nie istnieje jak np. w Niemczech, zabezpieczenie emerytalne dla kobiet pracujących w domu. Potem z taką wypraną z ambicji zawodowych podstarzałą chabetą mąż bierze rozwód na rzecz kobiety 15 lat młodszej, a ona z gołą d..ląduje na lodzie i...zasiłku z Opieki Społecznej. Oczywiście pozwać do sądu o alimenty swoje bachory przy których skakała przez 25 lat nawet jej we łbie nie zaświta. Woli nas podoić. A wystarczyłoby, żeby składki emerytalne pracującego poza domem męża, w przypadku rozwodu sąd dzielił na połowę ;).

            Ja znam
            > takie kobiety - doskonale ubrane i często noszące ciemne okulary, by zasłaniały
            > siniaki pod oczami, a fakt, ze te okulary są markowe, nie zmienia sytuacji tych
            > kobiet.

            Dopuszczalna jest też możliwość aby "kochający" mężuś opłacał składki emerytalne żonie siedzącej w domu, i niektórzy mężowie rzeczywiście tak robią. Na pewno nie robią tego mężowie tych "doskonale ubranych w markowych okularach", które pieniądze dawane im przez mężów w bezdennej głupocie inwestują w markowe szmaty, zamiast w swoją przyszłość, czyli Fundusz Emerytalny.


            Twoja wypowiedź: : "Gdybyś mogła żyć, bezmyślnie uwieszona kurzym dziobem u
            > męskiego penisa, to byłby Twój ideał szczęścia."
            jest tak dziwna i wulgarna


            Oj, to nie moja wypowiedź jest dziwna i wulgarna, tylko taki model życia u kobiety w XXI wieku. Jest to całkowite zaprzeczenie idei partnerstwa, osobistego rozwoju, uzależnienie i spłaszczenie potrzeb psychicznych kobiety do dzieci, kuchni i obsługi (na klęczkach) męskiego penisa ;).
    • phenix-v Re: Projekt - "Pani domu". 16.07.09, 20:04
      Kobieto nie zawracaj ewolucji, jeśli nie masz godności jako kobieta
      to przynajmniej jako człowiek
      • coco-flanell Ewolucji? 17.07.09, 10:39
        phenix-v napisał:

        > Kobieto nie zawracaj ewolucji, jeśli nie masz godności jako
        kobieta
        > to przynajmniej jako człowiek

        :::

        A gdzie miedzy szympansami, z ktorymi dzielimy najwieksza ilosc
        wspolnych genow, masz pojecie "Pani Domu"?
        I dlaczego ktos kto sam jest ekonomicznie samowystarczalny, nie moze
        zrobic chwilowej przerwy w pracy, aby pobyc troche sam na sam ze
        soba?
        Widac pojecia obce dla klasy robotniczej.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka