13.12.09, 11:46
ano będę go strasznie potrzebować... zgodnie z tym co udało mi sie
wynegocjowac z moim m. (obiecałam mu to) chciał, żebym zrobila to juz we
wrzesniu... udalo mi sie przeciagnac do stycznia... musze odstawić mała...
moj m. uwaza, ze to za długo, że juz starczy... ze juz ją emocjonalnie
zaburzam i etc.. nic do niego nie trafiało... nawet moja mama nie jest go w
stanie przekonac (choc jest doradca laktacyjnym) wole zrobic to ja niz on ma
robic to w taki sposob ze bedzie jej mowil,że cyc jest bee i bedzie ja od
niego odrywał... sercemi peka, ale obiecałam... 1 stycznia musze odstawic od
piersi moja 31 miesieczna coreczke... prosze jak mam jej to wytlumaczyc, jak
jej pomoc to przejsc i jak sobie bo dla nie to jest rownie ciezkie
doswiadczenie... mysałam, że sama nie odstawi, że doczekam tego momentu
niestety los napisał inny scenariusz...
Obserwuj wątek
    • ala_1982 Re: wsparcie 13.12.09, 14:23
      Szkoda,ze Twoj maz ma takie podejscie do sprawy. Jesli jednak
      podczas odstawianie Mala bedzie bardzo przezywala to moze sam
      dojdzie do wniosku,ze to za wczesnie.
    • ata99 Re: wsparcie 13.12.09, 16:09
      Przepraszam, ale chyba nie jesteś niewolnica męża? Skoro tobie i
      dziecku odpowiada karmienie, to nie wyobrażam sobie, żeby ktoś (nawet
      mąż) miał to zakłócać. Daj mu do poczytania Fizulę, niech powie o co
      chodzi, może nie karmienie jest problemem, a twoje "odsunięcie się "
      od męża. Musicie o tym porozmawiać. Skoro mąż nie ma pojęcia o
      zaletach długiego karmienia ( a widać nie ma) to nie możesz dla
      świętego spokoju godzić się na jego żądania. To bez sensu. Może
      problemem jest relacja męża z twoją mamą? Póki co gadajcie,
      spierajcie się, przekonujcie, ale bez pochopnych decyzji. To co teraz
      zostało postanowione to trochę jak szantaż. Trzymaj się!
      • 987ania Re: wsparcie 13.12.09, 16:14
        Dzisiaj szantaż o odstawienie od piersi a za jakiś czas kolejne warunki? A jak
        nie odstawisz to co? Rozwiedzie się? Widocznie mnie jest dla Was skoro nie
        rozumie potrzeb twoich i dziecka. Mnie sie to w głowie nie mieści.
        • frida_a Re: wsparcie 13.12.09, 18:22
          Mój M się burzy czasem o piersi że nie ma do nich dostępu ale tak to jest jak
          najbardziej ZA ! Do tej pory (puk puk) jeszcze nie chorował !
          Uważam że to TY jako MATKA powinnaś zadecydować kiedy ma nastąpić odstawienie!
          • tashika1 Re: wsparcie 13.12.09, 19:22
            wiecie trzeba tez z mojej strony napaknac, że moj m. ma pierwszy raz w zyciu
            kontakt z osobą, która tak długo karmi piersią... i powiem tez, że przez 2 lata
            dzielnie mnie wspierał... i pomagał.. myslę, że teraz góre bierze presja
            społeczna... bo jak tylko komuś nadmieni, że zona karmi to słyszy znamienie
            słowa "jeszcze"... boi się tego,że jak ola zacznie ładnie mowic to powie komuś i
            ktoś bedzie sie z niej smiał.... ale wie tez ze mimo tego oli piers sluzy bo
            drugi rok chodzi do złobka i dzielnie sie trzyma... prawie tfu tfu nie
            choruje... a co do tych słów walcze... i staram sie jak moge, zeby ola dostała
            szanse na samodzilne wyrośniecie z piersi.... i mam nadzije, że moj m. da nam
            taka szanse... wiecie szanuje jego zdanie szanuje jego zdanie jego opinie ale w
            tej sytuacji rodzi sie we mnie bunt i to silny jak nie powiem co... bo.. czuje
            ze moja piers oli pomaga a nie raczej szkodi i to pod wzgledem społecznym,
            emocjonalnym jak i zdrowotnym...
            • 987ania Re: wsparcie 13.12.09, 20:49
              Rozmawiałam z moim M. i tak mi podsunął jeszcze, że to może nie karmienie tylko
              spanie dziecka z Wami.
              • tashika1 Re: wsparcie 13.12.09, 21:03
                Ola nigdy z nami nie spała... cały czas spi w swoim pokoju...
            • lacitadelle możemy zmieniać świat 14.12.09, 11:11
              wiem, że to brzmi patetycznie, ale tak naprawdę jest.

              Jeżeli chodzi o karmienie piersią, to bardzo wierzę w moc oddziaływania
              jednostek na najbliższe środowisko. Wyjaśniania innym, że karmienie piersią jest
              naturalne, że dzieci same się odstawiają, jak przyjdzie na nie pora, że mleko
              mamy jest o wiele lepsze niż mleko krowy, że karmienie daje wiele korzyści. Sama
              jeszcze niedawno miałam opory i głupio mi było mówić, że nadal karmię, ale
              dzięki wsparciu dziewczyn z tego forum, zrozumiałam, że to powód do radości, a
              nie wstydu. Widzę wokół siebie, jak powoli zmienia się stosunek ludzi do
              długiego karmienia i wierzę, że to także dzięki nam.

              Ostatnio rozmawiałam ze znajomymi i jakoś tak wyszło w rozmowie, że karmię. Od
              razu zdziwienie i pytanie, to ile syn ma lat. Powiedziałam, że 1,5 roku.
              Nastąpiła chwila konsternacji, a potem chłopak mnie (i chyba żonę) zaskoczył, bo
              powiedział: no tak, słyszałem, że powinno się karmić do 3 lat.

              Myślę, że jeżeli Ty i mąż będziecie mówić o karmieniu z dumą, a nie ze wstydem,
              to niewiele osób będzie miało odwagę się z Was śmiać. Może część za plecami
              obgada, a może ktoś też pozazdrości i będzie podziwiać. A córeczki też
              powinniście uczyć, że nie ma się czego wstydzić i że jak ktoś się z nas śmieje,
              to jemu powinno być głupio, a nie nam. Ja przynajmniej jestem zdania, że dzieci
              trzeba od maleńkości uczyć, że ludzie są różni i wszyscy zasługują na szacunek.
              Że mamy prawo do naszych przekonań, nie musimy żyć tak jak cała reszta.

              Powodzenia życzę, cokolwiek postanowicie, oby to było najlepsze dla całej Waszej
              rodziny.
            • budzik11 Re: wsparcie 14.12.09, 13:46
              tashika1 napisała:

              prosze jak mam jej to wytlumaczyc, jak
              > jej pomoc to przejsc i jak sobie bo dla nie to jest rownie ciezkie
              > doswiadczenie...

              tashika1 napisała:

              >... sercemi peka,

              tashika1 napisała:

              teraz góre bierze presja
              > społeczna... bo jak tylko komuś nadmieni, że zona karmi to słyszy znamienie
              > słowa "jeszcze"... boi się tego,że jak ola zacznie ładnie mowic to powie komuś
              > i
              > ktoś bedzie sie z niej smiał....

              To wygląda tak, jakby mąż bardziej się przejmował tym, "co ludzie powiedzą" niż
              uczuciami własnej żony i córki. Tobie serce pęka, obie nie chcecie się rozstać z
              karmieniem, a on się martwi bardziej o to, że ktoś się dziwi że "jeszcze"
              karmisz? Sorry, ale niech się zdecyduje, na kim mu bardziej zależy - na
              "ludziach" czy na własnej żonie i córce.

              mysałam, że sama nie odstawi, że doczekam tego momentu
              > niestety los napisał inny scenariusz...

              Jaki los? Mąż cię do tego zmusza.
              Ja rozumiem, że dziecko wspólne, i rodzice razem powinni decydować. Ale w tej
              sytuacji ty nie masz nic do gadania, a to przecież twoje piersi i to ty powinnaś
              akurat w tej sprawie mieć decydujący głos.
              Dla mnie to zupełnie niepojęte.

    • edytadk Re: wsparcie 14.12.09, 11:46
      Bardzo chciałabym doradzić coś konstruktywnego, ale poza rozwiązaniami niekoniecznie scalającymi związek małżeński niestety nic mi nie przychodzi do głowysad.

      Jak myślę o Twojej sytuacji i widzę zapłakaną, nieszczęśliwą córeczkę versus bezpodstawny, ośli upór mężą, to ja nie miałabym wątpliwości co zrobić. Fakt, ja jestem w tej szczęśliwej sytuacji, że mój mąż nigdy nie podważał sensu/korzyści karmienia naturalnego, ale tak się też zastanawiam czy to tylko kwestia szczęścia... W momencie, kiedy nabrałam na tyle wiedzy, że długie karmienie syna stało się dla mnie oczywiste i niepodlegające dyskusji, nikogo nie pytałam o zdanie czy wsparcie. Żadna mama, teściowa czy w pierwszym rzędzie mąż nie odwodzili mnie od tej decyzji i o ile w przypadku męża czy mamy podejrzewam, że zwyczajnie doceniają korzyści, to co do teściowej mam wątpliwościwink. Niemniej swoje opinie zachowuje dla siebie, bo ja nie proszę o aprobatę czy chociażby zdanie w tej kwestii i teściowa chyba jest w stanie wyobrazić sobie wojnę, którą mogłaby rozpętaćwink. Moja postawa w kwestii karmienia jest na tyle jasna i bezdyskusyjna, że chociaż jestem teraz w 3 miesiącu ciąży, nikomu z rodziny do głowy nie przyszło mówić o odstawieniu 27-miesięcznego synasmile.

      Wiem, że łatwo sobie dywagować stojąc z boku, ale naprawdę trudno wyobrazić mi sobie sytuację, kiedy negocjuję z mężem czas odstawienia dziecka i zgadzam się na ultimatum w postaci daty... Dlaczego aż dwie osoby mają być poszkodowane przez zwykłe przesądy i bezpodstawne przekonania Twojego męża? Poza irracjonalnym argumentem "za długo", doczytałam tylko, że ma wątpliwości o wpływie długiego karmienia na rozwój psychiczny dziecka. To nie problem obalić, posiłkując się jakąś konkretną publikacją, ale wtedy pewnie pojawią się kolejne mity i faktycznie wyjdzie na jaw zwykła obawa przed brakiem akceptacji otoczenia. Ale po co ta akceptacja?? Ja mam w nosie otoczenie, dla błogostanu którego muszę krzywdzić własne dziecko! Czy taki argument do Twojego męża nie dociera?
    • karolach77 Re: wsparcie 14.12.09, 16:50
      Moja córeczka ma 4 miesiące mniej od twojej, ale nawet mi przez głowę nie przeszło żeby ją odstawiać, mimo że niedługo urodzi się jej siostra. Mężowi też nie.
      Myślałam że w czasie ciąży sama się odstawi, ale nie chciała. Teraz je rano, wieczorem i przed drzemką w południe, często pomija jakieś cycusianie, a ja nie przypominam. Tesia mówi ładnie, zdaniami, można ją zrozumieć, czasem prosi o extra cycusia, ale wtedy negocjujemy.
      Mężowi twojemu się dziwię, bo argument co ludzie powiedzą to dla mnie żaden argument ( za to był taki serial). Za długo? A jak ktoś je obiad 45 minut to też za długo i się mu talerz zabiera? Bo inni jedzą 20 minut?? Skoro otoczenie M poczuło się zgorszone, to ich sprawa. A z drugiej strony o innych intymnych szczegółach małżeńskich też z otoczeniem rozprawia???
      Jakby mi M powiedział Tesi że cycuś jest be, to odparowałabym że jak dla dziecka to i dla niego też bee wink
      Odwagi i wytrwałości!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka