Przejrzałam różne wątki n/t diety tutaj i dzięki nim postanowiłam
podejśc do swojej rozsądnie. Tak myślałam. Schudłam jakieś 4.5kg w 4
tygodnie. Chciałabym utrzymać takie tempo bardzo dbam o to co jem,
wydaje mi się, że Aga (mój ssak) tez nie będzie stratna a ja miałam
BMI juz na granicy otyłości i nie chcę tak dłużej.
No ale do sedna. Aga mi od kilku dni tłumaczy, że w prawej
piersi "nie ma nie" i nie chce pić. Z drugiej leci po dłuższym
ssaniu. W ciągu dnia praktycznie nie je. W pracy odciągam i tak jak
wcześniej odciągałam 80 tak od początku diety moja wydajność spadła
do 60ml na pół godziny a dzisiaj po długim weekendzie uciułałam 40ml
w sumie mogłabym zrezygnować ze ściągania w pracy ale kurcze nie
chcę rezygnować z karmienia

a boję się, że ograniczanie ilości
karmień skończy się ograniczeniem ilości mleka w piersiach...
Do okresu mam daleko więc to raczej nie hormonalne stresów nowych
tez nie mam. Możliwe żeby to przez dietę? i co ja mam zrobić?
Acha mała częściej budzi się w nocy i coś tam podjada ale głównie
ciągnie bez przełykania...
Mam bardzo oszczędny organizm. Młody mój odstawił się jak miał
półtora roku.