bybloscat
12.08.11, 12:08
Zajrzałam na to forum, bo smutno mi ostatnio. I to nie przez karmienie 4 miesięcznego Leona, ale przez ciągłe komentarze mojej mamy na temat karmienia
Z karmieniem małego nie było łatwo - przez dobre dwa miesiące zwijałam się z bólu i była to (chyba) grzybica albo zła technika ssania Lelka. W końcu przeszło

Do tego w związku z tragicznym (400gram w pierwszym miesiącu życia) przyrostem wagi Lelek był dokarmiany mm. Był, bo dzięki mojej konsekwencji po prawie trzech miesiącach z mm od prawie dwóch tygodni nie jest

Cud się stał, bo synek "sam odstawił się" od butli! A przyrosty wagi chyba w tej chwili ma lepsze niż z dokarmianiem

I wreszcie nam z karmieniem dobrze

Za to moja mama coraz częściej komentuje moje karmienie... Że "oprócz karmienia są jeszcze inne rzeczy", "nic nie robisz tylko karmisz", "karm na siedząco a nie na leżąco", "odkładaj go na noc do łóżeczka", "zajmij się tym co ważne" itp Idiotyczne to jest, bo mieszka 100km od nas i od grudnia byłam u rodziców raz (w lipcu 2 tygodnie)! Ona u nas dwukrotnie, raz cztery dni, raz dwa. Nie proszę jej o pomoc, zresztą wcale jej nie potrzebujemy.
Mama zielonego pojęcia nie ma o KP. Mnie ani moich braci nie karmiła (mnie próbowała, ale nie mogła znieść, że jako tygodniowy noworodek chciałam jeść 10 razy dziennie). Wyobraża chyba sobie, że dziecko karmi się 3-4 razy dziennie i tyle. A to że Leon je częściej i do tego w nocy wynika z mojego lenistwa (mogłabym przecież w tym czasie myć okna albo coś podobnego robić). Tłumaczenie jej na czym polega karmienie nic nie daje, bo się wścieka i uważa "że wszystkie rozumy pojadłam i kiedyś dowiem się co jest naprawdę ważne"...........
Smutno mi okropnie. Dzisiaj znowu uraczyła mnie sympatyczny mailem