m.b.g
07.11.12, 21:58
Cześć,
jestem mamą rocznego Kubusia.
Po ciężkim, długim i zakończonym cc porodzie laktacja się nie pojawiła. Dziecko było głodne a piersi puste. Dostał więc flachę.
Nie mogąc się z tym pogodzić starałam się robić wszystko, co w mojej mocy, by mleko się jednak pojawiło. Pożyczyłam dobry laktator i po kilku dniach przystawiania doszłam do oszałamiającego wyniku 100ml... z dwóch piersi. I tak już zostało. Czasami jest więcej, czasami mniej, ale Kuba nie miał nigdy możliwości porządnie się najeść.
Co nie przeszkodziło mu w totalnym przywiązaniu się do mojego biustu. Lubi sobie pocyckać, ale zdecydowanie dla samego aktu cyckania niż pożądanego efektu.
Skończył rok. Otoczenie naciska na mnie z każdej strony, jedni wyśmiewają, inni kręcą nosem, a jeszcze inni argumentują tym, że przecież i tak pokarmu nie miałam więc dla niego to mało ważne. Chcialam dać mu smoczka, którego z obrzydzeniem wypluł. Ma być pierś i koniec.
Nie wiem, czy i jak długo uda mi się odpierać ataki. Głupio mi, chyba się nawet łamię. Mam opory przed przyznaniem się do karmienia, boję się tych osądzających komentarzy. Akurat zawsze taka byłam, przejmowałam się każdym głupstwem wypowiedzianym w moją stronę.
W sumie chciałam się tylko przywitać i poprosić o wsparcie. Wczytam się w forum, z pewnością znajdę coś dla siebie, może jakieś kontrargumenty...