Dodaj do ulubionych

problem z nockami - u kresu wytrzymałości

08.03.13, 09:40
Mój synek ma rok i prawie 9 miesięcy. W nocy budzi się przynajmniej 2 razy, najczęściej 3. Gdyby po dostaniu cycka zasypiał od razu, to nie byłoby problemu. Niestety często jest tak, że jak już ma cycka w buzi, to nie zasypia, tylko się wierci, rączką mnie głaszcze, szuka drugiego cycka do miętoszenia. Po kilkunastu minutach, jak próbuję wyjąć pierś, to rozbudza się, siada i żąda "cycaaaa!!!!" i wyje, jak nie dostanie. Nie da się mu wytłumaczyć, że cycuś boli, że mama chce spać. Cycuś MUSI być. Nie ma szans, aby spać w trakcie karmienia. Pod koniec takiej nocy brodawki bolą mnie niemiłosiernie i mam bardzo złe myśli dotyczące tych łapek smyrających mnie po całym tułowiu. Często zbiera mi się na płacz z bezsilności.
Nie mam kiedy odespać, bo wstaję po 6-tej do pracy. Dzidziuś oczywiście odsypia - śpi jeszcze do 8-ej lub 8:30. Chodzi spać o 22-ej, a ja najczęściej z nim.
Dodatkowo sprawę komplikuje fakt, że jestem w drugiej ciąży.

Naprawdę nie wiem, co robić. Jestem mega umęczona. Myślę, żeby wyjechać gdzieś sama na kilka dni, żeby odpocząć, a i może dziecko nauczy się spać bez cycka. Chociaż to ostateczność, nie chciałabym tego robić dziecku, które całe życie było przyzwyczajone, że cycek jest w nocy na żądanie.
Obserwuj wątek
    • gonio74 Re: problem z nockami - u kresu wytrzymałości 08.03.13, 13:56
      Dziewczyno skończ z karmieniem bo się wykończysz!!! A pamiętaj, że jeszcze musisz dbać o drugie dziecko. Mnie też było trudno skończyć karmić, ale kiedyś trzeba. Moja mała skończyła 2 lata i też byłam umęczona nockami. Pomogła mi teściowa, przez tydzień była u nas i jak tylko mała chciała cyca ta od razu wkraczała do akcji, zabawiała ją, rozmawiała, robiła wszystko żeby ją odciągnąć o myśleniu o cycu. Ja w tym czasie prawie się małą nie zajmowałam, żeby jej nie kusić. Trzy dni były straszne, a potem poszło. Mała jeszcze miesiąc wołała cyca, ale już tak lajtowo. Ja dwa dni prawie ryczałam z żalu, a teraz jestem przeszczęśliwa, że mam wreszcie przespane nocki. Dopóki nie odstawisz od cyca nie prześpisz nocki............ Powodzenia.
      • mrs.t Re: problem z nockami - u kresu wytrzymałości 08.03.13, 16:49
        gonio wybacz ale chyba forum pomylilas
    • aannagr Re: problem z nockami - u kresu wytrzymałości 08.03.13, 19:42
      Moja starsza córka też przed drugimi urodzinami często budziła się w nocy.
      Ja sobie tłumaczyłam, że to taki czas kiedy bardzo intensywnie rozwija się mózg, tworzą się te wszystkie połączenia itd... A do tego potrzebne są tłuszcze. A nocne mleko jest bardziej w nie bogate. Rozumiem umęczenie. Ja też tak miałam. I nie musiałam wstawać bardzo rano do pracy, chodziłam na drugą zmianę. A w kolejnej ciąży byłam ciut później. Drugie dziecko urodziłam jak starsza miała 3 lata. Cały czas starszą karmiłam... Ale też około 2 roku życia oduczałam ją ssania w nocy...

      Może spróbuj dodawać jakiś dobry tłuszcz do dziennych posiłków? A w nocy do picia woda? U nas spisywał się niekapek z miękkim ustnikiem.
      I próbuj tłumaczyć, że w nocy mleczko śpi. Ja wiem, że to uciążliwe i często wydaje się nie osiągalne. Ja zaczęłam od tego, że wprowadziłam karmienie tylko na siedząco. Jak mama leży - to znaczy, że mleczko śpi. Potem tylko jak jest odsłonięte okno. Jak było zasłonięte, to mleczko śpi. Potem jak było jasno, jak ciemno - mleczko śpi. Albo na odwrót najpierw ciemno, potem zasłonięte okno... Nie pamiętam szczegółów smile To już każda mama do własnego dziecka szuka sobie "ograniczeń". Oczywiście były protesty, ale jak córka po raz setny usłyszała ten sam komunikat to zaczęła się dostosowywać. I nie wszystko na raz. Metoda małych kroków jest dla dziecka najłatwiejsza.

      I cierpliwości! Wszystko kiedyś przychodzi. Ja też myślałam, że moja córka jest nocnym ssakiem nieoduczalnym... Był okres kiedy ssała głównie w nocy. W dzień nie miała czasu. Ale udało się. Po jakimś czasie odzwyczaiła się od nocnego ssania. Co oczywiście nie oznaczało, że przestała się budzić wink
    • asjula1 Re: problem z nockami - u kresu wytrzymałości 08.03.13, 20:35
      Ja bym Ci doradziła zwolnienie lekarskie z pracy. Wtedy spałabyś wiecej i mniej byś była umęczona. Dziecko w nocy nadrabia brak mamy, poza tym mleka mniej itd. A moze dodatkowo zabkowanie.
    • froobek Re: problem z nockami - u kresu wytrzymałości 08.03.13, 20:51
      > Mój synek ma rok i prawie 9 miesięcy.

      Hmm, no to tak odrobinkę za wcześnie na ograniczenia... Proponuję raczej systematyczne wyżalanie się nam lub osobom w realu, które rozumieją naturalnie długie karmienie.


      > Gdyby po dostaniu cycka zasypiał od razu, to nie byłoby problemu. N
      > iestety często jest tak, że jak już ma cycka w buzi, to nie zasypia, tylko się
      > wierci, rączką mnie głaszcze, szuka drugiego cycka do miętoszenia.

      Po pierwsze ząbkowanie. To znaczy u moich synów tak wygląda ząbkowanie.
      Po drugie ja do miętoszenia daję przy karmieniu pluszaka.


      > mam bardzo złe
      > myśli dotyczące tych łapek smyrających mnie po całym tułowiu.

      I dlatego systematyczne upuszczanie frustracji jest niezbędne...
      • kedro-dasos Re: problem z nockami - u kresu wytrzymałości 08.03.13, 23:31
        tak jak radziła poprzedniczka najlepsze zwolnienie lekarskie. Odpoczniesz, odeśpisz i inaczej na to spojrzysz. Moja budzi się w nocy co godzinę, czasem częściej,do niedawna robiła sobie 2-5 godzinne przerwy nocne.Poszłam na urlop wychowawczy, bo nie byłam w stanie normalnie funkcjonować, często śpię z nią w dzień i sporadycznie mam ,,złe" dni.W sumie to można powiedzieć,że w ogóle ich nie mam.Myślę,że zmęczenie będzie się nasilać, Twoja flustracja również, a pamiętaj że i samopoczucie w ciąży jest różne. Bierz zwolnienie, myśl o sobie, w pracy sobie poradzą.
        • kariatyda79 Re: problem z nockami - u kresu wytrzymałości 09.03.13, 08:45
          Dziewczyny, jak dobrze Was poczytać ! Mój problem jest podobny; 14 miesięczy wielbiciel mleka i praca, do której trzeba wstać o 5,30. Do niedawna odsypiałam w sob i niedz, ale moja szefowa, szanując prawo matki karmiącej do wychodzenia po 7 godzinach przydzieliła mi nowe obowiązki, zktórych żeby się wywiązać przychodzę w sobotę i niedzielę ... Ryczeć się chce, gdy siedzę nad służbowym kompem i nie mam nawet siły otworzyć poczty. A nocka wyglądała tak: 21-00,30 usypianie synka. Gdy dobrze zasnął odłożenie go do łożeczka i prace w kuchni do 2. O 2 Synek się obudził i nie spał już ... O 4 mąż się zlitował i zabrał Małego do drugiego pokoju, a ja spałam do 6.00. Taka noc to u nas nie ewenement, a norma, inne stanowią odstępstwo od reguły. Myślałam o drugim dziecku, ale nie wyobrażam sobie tak spędzać ciążę ... Też planuję iść na wychowawczy, bo nie mam siły na nic. Jak dobrze poczytać, że kedro-dasos też podjęła taką decyzję i jest zadowolona.
          • kedro-dasos Re: problem z nockami - u kresu wytrzymałości 10.03.13, 00:02
            kariatyda79 podziwiam Cię, bo ja nie pracuję, czasem w dzień odsypiam z córką a po tygodniu nocek typu budzi się co pół godziny chodzę jak zombi. i u nas nie ma opcji nocka z tatą, bo musi być non stop cycuś.Ja przy pierwszej córce 20 lat temu popadłam w pracoholizmi , oddawałam cały swój czas wolny pracy, karmiłam tylko 3 miesiące, bo to było niewygodne. Dziś przy drugiej córce jestem już DUŻO mądrzejsza, dojrzalsza i wiem,że czasu nie cofnę, że nie spędzę już tyle czasu ile bym chciała z tą pierwszą,że wiele wspaniałych chwil przeoczyłam. Wiem,że jednak jestem do zastąpienia w pracy( smutne,ale prawdziwe), wiem,że nikt nie pamięta za bardzo moich poświęceń, wiem,że dzięki urlopowi wychowawczemu na moje miejsce zostały przyjęte 2 osoby, które bardzo potrzebują pracy,więc szef zadowolony o dziewczyny wniebowziete. Wiem, że za żadne skarby świata nie oddałabym ani jednej minuty pobytu w domu z moją drugą córcią, chcę jeszcze być na wychowawczym do następnego roku.Jeśli finansowo dacie sobie radę i wiesz,że bez pracy przeżyjesz to idz na wychowawczy, na miesiąc, dwa, trzy- chociażby tylko na tyle żeby odpocząć.A jeśli nie boisz sie pobytu w domu z dzieckiem 24/24 to idz na dłużej-zresztą zawsze możesz urlop przerwać, możesz też pracować w trakcie urlopu wychowawczego na pół etatu.Wszystko do dogadania się z szefostwem, bo to ważne,żeby było do czego wracać.
            PS. U nas najgorsze nocki były właśnie w 13-16 miesiącu, kiedy to powoli szły trzonowe zęby. Córka potrafiła robić sobie przerwy od np. 2 w nocy do 5-6. Jej rekord to od 3 w nocy- padła o 10 rano.Albo budzenie się co 15 minut, co pół godziny.
            Życzę dużo sił, cierpliwości i podjęcia właściwej i decyzji. A na pocieszenie-tak około 15 roku życia to się zacznie. Oj zacznie!!!!!!! he, he. I też będą nocki nieprzespane, oj będą.Taka już dola rodziców.
            • kariatyda79 Re: problem z nockami - u kresu wytrzymałości 17.03.13, 11:09
              KEDRO-DASOS dziękuję za wsparcie. To mój pierwszy ssak i wogóle pierwsze Dziecko.
              Decyzję o urlopie wychowawczym już podjęłam, złożyłam już podanie do Zarządu, ale termin odroczony na 1 lipca, bo przy moim hcarakterze pracy odejście wprzeciągu 2 tygodni byłoby wybitnie nie fair. Podanie napisałam na 2,5 roku (do 4 roku życia Małego), ale pewnie wrócę do jakiejś formy aktywności zawodowej wcześniej - tzn. jak będę wiedziała, że mogę wracać. W życiu zawodowym zdążyłam już "zrobić swoje" i na szczęscie dzięki temu mam różne możliwości jeśli chodzi o kolejną pracę, no i jakieś zaplecze finansowe. Teraz pewnie nadszedł ten czas, żeby przestawić się na inny bieg, tym bardziej że Synek tego mojego modelu nie akceptuje. Szkoda mi głownie niezależności jaką daje praca zawodowa, w zakresie sposobu życia, podejmowania decyzji, ot choćby wyjazdów na wakacje/weekendy gdzie się chce ... Wczoraj znów zasnął jakoś OK 21, około 22.30 już się obudził z krzykiem i kolejna godzina na usypianie - udało się około 23.30. Między czasie ja cała szczęśliwa upiekłam ciasto, sprzątnęłam łazienkę i około północy poszliśmy spać. Mały o dziwo spał grzecznie do 4. Ale o 4 nocka się już skończyła. Normalnie pewnie odsypiałabym, ale muszę zrobić korektę raportu dla klienta. Eh -pewnie lepiej i zdrowiej spędzać wakacje w agroturystyce, ale z uśmiechem niż z wymęczoną miną pakować walizki przed wylotem hen ...
              Dziękuję i pozdrawiam
              • mae24 Re: problem z nockami - u kresu wytrzymałości 19.03.13, 13:42
                to moze choc znajdz sobie kogos kto Ci ta lazienke posprzata....
    • 1.maaika Re: problem z nockami - u kresu wytrzymałości 10.03.13, 21:56
      Może budzi się i rozbudza, ponieważ jesteś w ciąży i mleka masz już nie za dużo? Może chciałby się zwyczajnie opić mleka mamy? Może tego mu brakuje?
      Dziewczyny pisały o samodstawianiu się dzieci podczas ciąży, u nas nie miało to absolutnie racji bytu. Dobra była nawet pierś z minimalną ilością mleka (parę łyków na całe karmienie). Myślę, że duże znaczenie ma tu wiek dziecka. Mój miał 16 mcy, kiedy zaszłam w ciążę. Nie pracowałam.
      Życzę wytrwałości.
    • kasiadl Re: problem z nockami - u kresu wytrzymałości 11.03.13, 11:29
      Dzięki, dziewczyny, za wszystkie rady i pocieszenie. Na zwolnienie jest jednak za wcześnie (to dopiero końcówka drugiego miesiąca). Myślę, że faktycznie problemem może być zmniejszona ilość wydzielania mleka. Teraz nie czuję już takiego "mrowienia" w piersiach przy napływie pokarmu, kiedy dziecko ssie. Może to powoduje, że dziecko denerwuje się przy ssaniu i nie zasypia.
      Póki co radzę sobie karmieniem dziecka leżąc prawie na brzuchu, na jednej piersi, a podając drugą (przeciwdziała to smyraniu rączką niessanej piersi). A poza tym chodzę spać o 22-ej. Jakoś to przyjdzie przetrwać...
      • mama.rozy Re: problem z nockami - u kresu wytrzymałości 19.03.13, 19:33
        ja jeszcze dorzucę przyjeciółkę meliskęwinkprzynajmniej na mnie i moje dziecięcia działała(nadal działa)
    • czarna_12 Re: problem z nockami - u kresu wytrzymałości 04.04.13, 09:53
      Moją córkę odzwyczaiłam od cycka w taki sposób że zniknęłam "do pracy"smilena dwie noce .A w kolejnych spałam w golfie skończyło się miętoszenie i ssanie. Płakała 3 noce i po bólu.
      • froobek Re: problem z nockami - u kresu wytrzymałości 04.04.13, 13:32
        Mam nadzieję, że jak będziesz niedołężna i zależna od niej, nie zniknie wtedy, kiedy będziesz jej potrzebować i uzna, że nawet trzy minuty płaczu starej matki to za długo.
        • bunisiak Re: problem z nockami - u kresu wytrzymałości 05.04.13, 12:48
          Z ust mi to wyjelas. Jak to dzis tlumaczylam mojej mamie ktora nazywa karmienie mojego 18 miesiecznego synka 'niesmacznym' nie dajmy w sobie stlumic instynktu. Instykt ktory kaze nam pocieszyc placzace dziecko zostal nam dany przez Boga, Nature nazwij jak chcesz po to aby nasz gatunek przezyl. Jesli wyladujesz dzis na bezludnej wyspie bez calego grona 'specjalistow' i poradnikow, to uwierz mi bedziesz wiedziec jak sie zajac dzieckiem, i uwierz mi nie pozwolisz mu plakac bo tak to jest wszystko ulozone ze kiedy dziecko prosi o pomoc to mama jest pierwsza osoba ktora bez zastanowienia tez pomocy udziela, jeszcze zanim dziecko nauczy sie mowic. Powodzenia!
          • swienta Re: problem z nockami - u kresu wytrzymałości 05.04.13, 20:45
            Witam, dziwi mnie tak surowa i krytyczna ocena. Słuchaj siebie i swojego serca, bo co człowiek to inna opinia. Szczęśliwa mama to szczęśliwe dziecko, jeśli brak Ci siłi jesteś wykończona to nie wierzę że dajesz 100% uwagi Swojemu dziecku. Poświęciłaś się maksymalnie karmiąc tak długo, ale teraz, jak słusznie zauważyła jedna z mądrych mam, jesteś w ciąży i musisz dbać o dwójkę smile a do tego potrzeba zdrowia i snu. Ja zastąpiłam ukochanego cycusia buteleczką z herbatką owocową , woda okazała się niesmaczna, mała miała 8 miesięcy, byłam tak wykończona że potrafiłam usnąć na siedząco. Tak, jesteśmy dziś ,,uzależnione" od buteleczki nocnej i musimy zacząć odwyk, ale wtedy to był mój jedyny ratunek. Nie było łatwo ale się udało, zapewne zostanę tu oskarżona o egoizm, ale trudno, niech tak będzie , odstawiłam bo już nie miałam siły... Nie musiałam iść do pracy, nie byłam też w ciąży, nic z tych rzeczy, ale zwyczajnie byłam wykończona, a co za tym idzie nie radziłam sobie z małą w ciągu dnia. Drogie mamy karmiące wielki szacunek dla Was, ale nie oceniajcie innych mam tak surowo, bo każdy jest inny i każdy ma inną sytuację życiową. Już samo to , że kobieta karmi piersią, nawet przez jakąś chwilkę , miesiąc czy dwa, jest ogromnym osiągnięciem. A poza tym jest mnóstwo cudownych mam , które z różnych względów, np zdrowotnych, karmią Maleństwa sztucznie i to wcale nie znaczy że są gorsze czy złe. Pozdrawiam wszystkie mamy i te ,,cycusiowe " i te ,,buteleczkowe" smile
            • aga_mama_zosi Re: problem z nockami - u kresu wytrzymałości 05.04.13, 23:05
              Tak, różne firmy próbują nam wmówić, że szczęśliwa mama to szczęśliwe dziecko. Tylko, czy ktoś to dziecko zapytał czy ono ma ochotę na kawałek gumy w buzi i mleko krowy zamiast mleka mamy? Nie uważam, że karmienie miesiąc czy dwa to duże osiągnięcie. Większość znanych mi mam, które karmiły krótko (np. 3 - 8 miesięcy lub wcale) przestały karmić, bo im się nie chciało. Jedna z moich znajomych najmłodsze dziecko przestawiła na mm, bo miała starsze dzieci, które jej potrzebowały. Jednak czy młodsze dziecko nie jest równie ważne i jego potrzeby. Zwłaszcza, gdy starsze dzieci są alergikami i co chwila chorują. Czy młodsze dziecko nie będzie miało alergii, jeśli było karmione pół roku krócej niż starsze rodzeństwo?
              Niestety karmienie piersią bardzo często obwiniane jest gdy kobieta jest zmęczona itp. Tylko, że może trzeba się przyjrzeć czy kobieta nie jest zmęczona po prostu posiadaniem dziecka, może brakiem lub zbyt małym wsparciem ze strony ojca dziecka. Małe dziecko nie powie, że nie chce mm, gdy matka nie daje mu wyboru, jest słabsze i zdane na opiekunów.
              Czasami wystarczy jakaś mała przyjemność sprawiona sobie, wolne od dziecka popołudnie u kosmetyczki, pogawędki z przyjaciółką, żeby naładować baterie i mieć siłę i ochotę na dalsze karmienie dziecka. Ja również ostatnio przechodziłam taki okres, że miałam dosyć.
              --
              • gkoz Re: problem z nockami - u kresu wytrzymałości 06.04.13, 11:35
                Ja karmię tylko dlatego że uważam że dla człowieka najlepsze jest mleko ludzkie, a skoro syn chce to znaczy że go potrzebuje, jak mam dość a to przecież normalne wyżale się na forum i tyle smile starszego odstawilam jak miał rok, nagle bo znalazłam się w szpitalu z powodu poronienia, jak wróciłam synek nie chciał piersi, s ja głupia dałam się przekonać żeby mu nie przypominać, potem wielokrotnie żałowałam, teraz drugi ma 20 mcy a ja nie myślę o odstawianiu, nie wiem czy będę karmić do samoodstawienia bo o tym na razie nie myślę, ale wiem że teraz jest etap kiedy potrzeby mojego dziecka są najważniejsze, też pracuję i nie zaniedbuję starszego 5 latka
                smile
                • swienta Re: problem z nockami - u kresu wytrzymałości 06.04.13, 12:30
                  Tak uważam że karmienie miesiąc czy trzy to również duże osiągnięcie , a nawet kawał dobrej roboty, uczyłam się karmić przez tydzień, sutki mi krwawiły , miałam 8 razy zapelenie piersi i moim sukcesem było to że się nie poddałam , karmiłam mimo wszystko. Przy starszej córce zwyczajnie po 8 miesiącach mleko się skończyło... i nikt nie miał prawa mnie wtedy oceniać, bo tak jak pisałam wcześniej każdy ma inną sytuację życiową. Dziś starsza jest fantastyczną wysoką i zdrową dwunastolatką smile To co napisała jedna z mam,że musi być wsparcie ze strony taty to prawda, ale w życiu różnie bywa.... Jednak nadal podtrzymuję że szczęśliwa mama to szczęśliwe dziecko, bo gdy mama snuje się zapłakana i niewyspana po domu, to nie wierzę że dziecko biega za nią uśmiechnięte i szczęśliwe. Żadna reklama firm, tylko zwykła prawda życiowa. Pozdrawiam i życzę powodzeniasmile
              • kedro-dasos Re: problem z nockami - u kresu wytrzymałości 06.04.13, 22:34
                aga_mama_zosi myślisz,że popołudnie u kosmetyczki zrekompensuje miesiące niewyspania, zmęczenia, niekiedy flustracji? Jeśli o mnie chodzi to niestety karmienie piersią jest na dzień dzisiejszy jedynym sprawcą mojego zmęczenia(oczywiście nie wiem jak by to było przy mm, mogę przypuszczać,że lepiej).Córka budzi się co godzinę, dziś część nocy co 15 minut, robi sobie przerwy w nocy kilkugodzinne. I tak noc w noc, bez spania ciągłego dłużej niż 1,5- 2 godziny.W dzień co chwilę słyszę cycia mama, cysusia mamusia, do spania w dzień -cycuś inaczej nie ma spania.Cały mój dzień podporządkowany jest karmieniu, zrezygnowałam z pracy, na myśl,że za 4 miesiące mam wracać i zmienić przyzwyczajenia mojej córki dostaję gęsiej skórki- nie dopuszczam tej myśli i proszę męża abym mogła jeszcze być na urlopie wychowawczym. Na punkcie karmienia mam obsesję i myślę,że i moja córka czuje to co ja i stąd jest taka cycoholiczką. Na wsparcie męża mogę liczyć, ale niestety woda w butelce odpada, a piersią chłopina nie nakarmi. Bogu dziękuję,że nie mam kryzysów jak niektóre mamy, że zapalenia piersi, i inne przypadłości były, ale chęć karmienia okazała się silniejsza.Cieszę się,że finansowo możemy sobie pozwolić na mój urlop wychowawczy i odsypianie nocek w dzień.Ale nie neguję tych matek, które nie wytrzymały z różnych względów, które może są słabsze psychicznie, a może fizycznie,które nie maja wsparcia, które mają złych doradców( mamy , teściowe, koleżanki).
                Dodam jeszcze,że jeśli chodzi o niewyspanie w nocy to 3 lata + 9 miesięcy ciąży walczyłam z pęcherzem i noc w noc wstawałam po 8-10 razy, pracowałam, byłam tak zmęczona i niewyspana co objawiało się niesamowitą flustracją, niezadowoleniem, płaczami, depresją i leczeniem.( a dziecka wtedy nie miałam, więc i obowiązków było mniej) Dlatego nikt mi nie wmówi,że 2-3 godziny snu przez wiele miesięcy, praca w dzień, po pracy zajmowanie się dziećmi i domem da się zregenerować pobytem u kosmetyczki lub plotkami z przyjaciółką.
                Gdzieś przeczytałam świetne zdanie, że można zostać wykarmionym mlekiem krowy , ale rękami pełnymi miłości. Kochająca mama to szczęśliwe dziecko i nie ważne jak karmione.Ja byłam właśnie karmiona mlekiem od babcinej krowy, mamę mam najcudowniejszą pod słońcem, widuję się z nią prawie co dzień i ani przez myśl mi nie przeszło,że mogę ją negować za to,że mnie nie karmiła piersią. A ona choć nie od razu rozumiała mój zapał do karmienia,choć przytaczała mi zdania dotyczące karmienia sprzed 40 lat, teraz kiedy obserwuje mnie i moją córcię przy piersi wspiera mnie, pomaga na ile może i zachęca do dalszego karmienia, choć na początku było odwrotnie.
                • shoja Re: problem z nockami - u kresu wytrzymałości 07.04.13, 22:12
                  ja sądzę, że jak dziewczyna karmi 19 miesięcy, jest w ciąży i pisze, że jest u kresu wytrzymałości to jest herosem.
                  i nie chodzi tu o szczęśliwą mamę i szczęśliwe dziecko i inne tym podobne slogany.
                  chodzi o to, że można mieć dosyć karmienia i już (i znowu, nie mówimy o mamach 2-miesięczniaków przechodzących na mm w celu zapewnienia sobie i dziecku przespanej nocy).
                  autorko wątku: ja uważam (tak, wiem, że to forum dkp), że jeśli naprawdę jest to dla ciebie tak uciążliwe jak piszesz to powinnaś wymyślić coś żeby to nocne karmienie zmodyfikować/zmienić/skończyć.
                  sama karmię 17-sty miesiąc - i były mega-hardcorowe momenty karmienia co godzinę w nocy (między 10 a 13 miesiącem) i dla mnie to było koszmarne. nie czułam żadnego uniesienia związanego z faktem dostarczania mojemu dziecku najlepszego pokarmu na świecie tylko totalne zmęczenie i frustrację.
                  postanowiliśmy z mężem to trochę zmodyfikować - on spał z młodą 3 noce, byłam oddalona na kanapę w salonie i wzywana tylko w momentach ekstremalnych. obecnie się karmimy jakieś 3-4 razy dziennie, z czego jeden wypada około 4-5 w nocy. i to jest dla mnie ok.
                  mam nadzieję, że i tobie uda się znaleźć jakiś kompromis pomiędzy pragnieniami twojego dziecka a twoimi możliwościami.
                  trzymam kciuki i pozdrawiamsmile
        • czarna_12 Re:- froobek 11.04.13, 10:02
          Ciekawe czemu tak surowo mnie oceniasz.Ja karmiłam 18 miesięcy byłam umęczona na maxa.Wypadały mi włosy ,łamały się paznokcie o zębach nie wspomnę.Moje dziecko zaczynało mnie drażnić BO BYŁAM CIĄGLE NIEWYSPANA I Z BOLĄCYM KRĘGOSŁUPEM . Uważam , że to że mała popłakała sobie trochę przez 3 nocki nie jest zgrozą , ponieważ odzyskała mamę która była wyspana i mogła jej poświęcić więcej czasu z uśmiechem na ustach . Moja córka ma teraz 6 lat , druga 11 a ja 5 lat temu zdecydowałam i rzuciłam pracę która pozwalała mi na luksusy i wczasy za granicą 2 razy w roku na które teraz mnie nie stać i rozwój którego teraz nie mam, właśnie po to ,żeby dzieci nie siedziały z nianią czy w szkolnej świetlicy tylko ze mną. Ciekawe czy Ty podjęłabyś taką decyzję???Założycielka wątku jest dodatkowo w ciąży więc zaprzestanie karmienia jest ok, tym bardziej ,ze wyspana mama to mama zadowolona.
    • kasiadl Re: problem z nockami - u kresu wytrzymałości 08.04.13, 09:42
      Minął miesiąc i u nas spore zmiany. Ku mojemu zaskoczeniu Tosiowi jednak dało się wytłumaczyć, że w nocy cycuś chce spać. smile Jak się budzi, mówię mu, że cycuś śpi, żeby się położył, i głaskany usypia ponownie. Zajmuje to mniej czasu niż usypianie cyckiem i jest znacznie mniej irytujące.
      Ale ogólnie zaobserwowałam, że jakoś ten cycuś jest Tosiowi mniej potrzebny. Po przyjściu z pracy Tosiowi zdarzyło się zapomnieć o cycku, co wcześniej było niemożliwe. I raz się zdarzyło, że poprosił, usiedliśmy na kanapie - zgodnie z rytuałem - a on zapomniał, po co usiedliśmy. Poczułam się troszkę rozczarowana. Jednak chciałabym, aby Tosiu jeszcze nie zapominał o cyckowaniu, bo jest to jedyne mleczko, które pije (inne jest be!).
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka