Dodaj do ulubionych

OT: grupa unschoolingowa na Białołęce -są chętni?

22.01.14, 11:32
Jeśli mój wątek łamie regulamin, to proszę o usunięcie smile
Organizuję grupę unschoolingową na warszawskiej Białołęce - zainteresowanych proszę o mail na gazetowego.
Dziękuję za uwagę smile
Obserwuj wątek
    • jurba Re: OT: grupa unschoolingowa na Białołęce -są chę 24.01.14, 07:55
      dla mnie póki co daleko, choć temat bardzo mi bliski. Ale mam inne pytanie - bo szukam chętnych do naszego praskiego klubu rodzica, którzy poopowiadaliby o różnych formach edukacji domowej. Jak to się robi, z czym to się je. To nie musi być jakiś specjalista smile Ale osoba, która wie, o co chodzi. Może byłabyś chętna wpaść do nas i pogadać a przy okazji może zareklamować swoją ideę i zarazić nią innych rodziców?
      • aleksandra1357 Re: OT: grupa unschoolingowa na Białołęce -są chę 24.01.14, 21:43
        Spoko smile Nie jestem ekspertem, ale chętnie poopowiadam, jeśli będę miała wolne. Kiedy?
    • yumemi Re: OT: grupa unschoolingowa na Białołęce -są chę 26.01.14, 17:15
      Z ciekawosci, co to 'grupa unschoolingowa'?
      Chyba nie chodzi o home education?
      • aleksandra1357 Re: OT: grupa unschoolingowa na Białołęce -są chę 26.01.14, 21:50
        Był tu kiedyś wątek na ten temat, stąd mój post, bo wiem, że długie karmienie i edukacja pozaszkolna się często łączą.
        To jest szeroki temat, ale tak najkrócej, to home-schooling to nauka w domu, a unschooling to brak realizacji narzuconego programu - dziecko samo decyduje, kiedy, jak i czego się uczy.
        • milosza_mama Re: OT: grupa unschoolingowa na Białołęce -są chę 18.02.14, 15:12
          stressfree.pl/unschooling-w-praktyce-cz-3/
          jak to wyglada w PL? tzn nie zapisujesz dzieci do skzoły? czy tak jak w homeschooling dziecko ma zdawać egzaminy kilka razy do roku
          • aleksandra1357 Re: OT: grupa unschoolingowa na Białołęce -są chę 18.02.14, 17:03
            Formalnie dziecko jest na nauczaniu pozaszkolnym i zdaje egzamin raz w roku, w wybranym przez siebie terminie. Do szkoły zapisane być musi, ale dyrektor szkoły na wniosek rodzica wydaje zgodę na nauczanie pozaszkolne. Są szkoły, które mają tylko takich uczniów i w tym się specjalizują, więc ta zgoda to formalność.
            A tymczasem moja Nie-szkoła przeniosła się na Bielany.
            Nadal zapraszam smile
            • milosza_mama Re: OT: grupa unschoolingowa na Białołęce -są chę 19.02.14, 11:42
              dziękuję za wytłumaczenie
    • milosza_mama Re: OT: grupa unschoolingowa na Białołęce -są chę 27.02.14, 10:34
      Ha poszperałam i Aleksandro powiedz czy to jest edukacja demokratyczna, tzn taki unschooling ? bo u mnie w mieście też powstaje taka szkoła, wiem że trzeba 2 razy do roku brać udział w egzaminach, jesli dziecko nie zda wraca do systemu i zwykłej szkoły. Jesli dziecko decyduje czego się uczy w szkole, i np. nie pzrerobi materiału by zdać ten egzamin 2 razy do roku to rodzice muszą jednak dbać by było przygotowane, tak? czyli chodzi do takiej grupy unschoolingowej/ szkoły demokratycznej ( to to samo?) i w domu jeszcze rodzice czuwają by znało program?
      • aleksandra1357 Re: OT: grupa unschoolingowa na Białołęce -są chę 27.02.14, 22:38
        Temat tak szeroki, że napiszę Ci na priva smile
      • aleksandra1357 Re: OT: grupa unschoolingowa na Białołęce -są chę 27.02.14, 22:49
        Ups, nie aktywowałaś profilu, więc rozpiszę się tu.
        Szkoła demokratyczna, wolna szkoła, grupa unschoolingowa - te nazwy są różnie rozumiane, różnie stosowane. Wg. mnie to jest mniej więcej to samo, ale należy pamiętać, że są bardzo różne szkoły demokratyczne i bardzo różne formy unschoolingu. Nazwa rzecz względna.
        Egzamin jest raz do roku. Jak dziecko nie zda, to dyrektor może, ale nie musi, cofnąć zgodę na nauczanie pozaszkolne. Zwykle to się nie zdarza, bo jest sprawdzenie gotowości do egzaminu i dopiero potem egzamin. Sam egzamin wygląda zresztą różnie, nie ma tu wytycznych, urzędnicy jeszcze się za to nie zabrali i panuje duża dowolność. Przykład: 10-latka pasjonuje się morświnami i zamiast zdawać egzamin z przyrody, przedstawia egzaminatorowi swój projekt o morświnach zrobiony samodzielnie w power poincie, opowiada o nich i w ten sposób zalicza przyrodę. Elastyczność egzaminatorów bywa duża. Dla wielu dzieci taki egzamin to radość i święto, bo mogą pokazać swoje projekty.
        Co do odpowiedzialność za wiedzę dziecka i jego przygotowanie do egzaminów, to jest to trudne pytanie. Teoretycznie w prawdziwym unschoolingu to dziecko jest odpowiedzialne za stan swojej wiedzy, nie szkoła i nie rodzice. Szkoła często się tu nie wtrąca, za to często rodzicom puszczają nerwy i zaczynają jednak na dziecko naciskać: ucz się, przez co zaburzają piękną ideę unschoolingu wink Dobrze jest znaleźć tu jakiś umiar, złoty środek i zaufać dziecku. Jak nie zda - poniesie konsekwencje swoich wyborów. Oczywiście można się tu spierać, na ile dziecko jest gotowe przejąć tę odpowiedzialność. Jest wiele odpowiedzi. Ja to w swojej głowie trochę już przepracowałam. Dziecko, które się nie uczy (w znaczeniu tradycyjnym - nie opanowuje materiału szkolnego), może w tym czasie, który rodzicom wydaje się stracony, nabyć bardzo cenne umiejętności. To, co wydaje nam się edukacyjną porażką, może w życiu dziecka zaprocentować. Np. dziecko traci rok, robi sobie zaległości z matematyki, ale przez to uczy się odpowiedzialności i poszukiwania tego, co chce w życiu robić, co lubi, czego nie. Uczy się też, że zaległości trzeba nadrabiać itd.
        W USA nie ma corocznych egzaminów, jest pełna samowolka i tak są piękne przykłady, jak dziecko przez 3 lata snuje się po lesie, a potem w parę miesięcy nadrabia cały materiał, bo jest mu ta wiedza do czegoś potrzebna.
        Sprawdzę na własnym dziecku, czy to działa smile Na razie nie uczy się czytać i pisać i nie zamierza wink
        • milosza_mama Re: OT: grupa unschoolingowa na Białołęce -są chę 28.02.14, 13:39
          smile fajnie że odpisałaśsmile dziękuję
          u mnie w mieście ma powstac taka szkoła od września, idę na spotkanie 8 marca, zobacze z czym to się jesmile generalnie ja mam dziecko z ZA i on jest bardzo fajnym twórczym maluchem. Mam jeszcze czas bo szkoła u nas dopiero bylaby od następnego września, czyli 2015. Aleksandro Ty masz synka z tego rocznika co ja? 2008? czy teraz go posyłasz do tej grupy? ile w takiej grupie u Was jest dzieci?
          • aleksandra1357 Re: OT: grupa unschoolingowa na Białołęce -są chę 28.02.14, 18:11
            Mój starszy syn jest z marca 2008, poszedł od września 2013 do szkoły demokratycznej.
            Ja sama zakładam szkołę dla dzieci od lat 5 do 9. W szkole mojego syna jest 40 dzieci, w mojej będzie 20. Myślę, że 20 dzieci to optymalna wielkość grupy, choć to oczywiście zależy od przestrzeni i ilości kadry.
            Mój młodszy syn pójdzie do mojej szkoły już w wieku 4 lat wink
            • mama.rozy starałam się nie wtracac 28.02.14, 21:33
              ale!
              jest jeden poważny błąd w wypowiedzi Aleksandry
              dzieci w szkołach demokratycznych korzystają z przepisów edukacji domowej (bo swoich nie mają,nie istnieje w naszym szkolnictwie coś takiego,jak szkoła demokratyczna-nie wydaje dokumentów,świadectw.Wydaje je szkoła,do której dziecko jest zapisane).
              Przepisy o edukacji domowej mówią WYRAŹNIE-jeśli dziecko nie zda egzaminu końcowego ,tu jest link do przepisów prawnych www.lubczyna.edu.pl/index.php?p=1_29_Akty-prawne
              tu do interpretacji izabudajczak.blox.pl/html/1310721,262146,21.html?626563
              Więc nie jest prawdą,że egzaminu można nie zdac
              Druga rzecz-dzieci zdają egzaminy z podstawy programowej-po zerówce może nie byc tonic,jednak po pierwszej klasie jest normalne sprawdzenie wiadmości,im wyżej w edukacji,tym więcej materiału. Czwarta klasa to np. 6 egzaminów z przedmiotów.
              Egzaminy oczywiście są przeprowadzane w szkole,gdzie dziecko jest ZAPISANE,nie w szkole demokratycznej,bo takowa NIE POSIADA do tego uprawnień.
              To tak na marginesie,ale chyba istotne.
              • aleksandra1357 Re: starałam się nie wtracac 28.02.14, 23:13
                Mamo Róży, masz rację z tymi egzaminami, mój błąd - niezdanie powoduje powrót do szkoły tradycyjnej, choć w praktyce da się to obejść (np. poprawkowy egzamin).

                > Druga rzecz-dzieci zdają egzaminy z podstawy programowej-po zerówce może nie by
                > c tonic,jednak po pierwszej klasie jest normalne sprawdzenie wiadmości,im wyżej
                > w edukacji,tym więcej materiału. Czwarta klasa to np. 6 egzaminów z przedmiotó
                > w.

                Dzieci do tej pory były klasyfikowane po pierwszej i trzeciej klasie. Teraz weszła nowelizacja, że tylko po 3 klasie, czyli w pierwszej i drugiej praktycznie nie mogą nie zdać. Nowelizacja była lekarstwem na nieprzystosowanie 6-latków. Teraz nie ma osiągnięć, które muszą zdobyć po I klasie, więc wszystkie się nadają.
                • mama.rozy Re: starałam się nie wtracac 01.03.14, 08:19
                  Olu-egzaminy poprawkowe są najczęściej w wakacje-a wniosek o naukę w systemie edukacji domowej składa się do końca maja-więc jeśli uczeń nie zda egzaminu,na złożenie kolejnego podania musi czekac następny rok,czyli-wraca do szkoły.
                  Egzaminem na koniec 3 klasy jest test ogólnopolski-tam się nie przedstawia swoich osiągnięc,tylko wypełnia papierki.I dziecko trzeba do tego przygotowac.
                  I jeszcze-dzieci w ed mają końcowe egazminy raz do roku OBOWIĄZKOWE,na tej zasadzie są klasyfikowane.Inaczej się nie da,bo nie dostaną świadectwa ukończenia klasy,jeśli nie będę miały egzaminu.Po pierwszej i drugiej klasie jest to egzamin z podstawy plus język,jeśli rodzice chcą,dochodzi katecheza.Nie ma egzaminów z przedmiotów takich jak muzyka,plastyka,wf.
                  Po czwartej klasie są egzaminy z:polskiego,historii,geografii,informatyki,matematyki,języka obcego. Tak jest w szkołach do których chodzą dzieci z ed moich znajomych,moje tez mają te egzaminy. To jest warunek klasyfikacji.Inaczej się nie da.
                  Uczę dzieci w domu od 5 lat,moi znajomi to głównie osoby z edukacji domowej,w szkołach w Polsce i Stanach.Nie pisałabym o czymś,na czym się nie znam.
                  Owszem,w szkole demokratycznej dziecko nie musi tego wszystkiego przerabiac,ale-nie w niej będzie zdawac egzaminy.Tylko w szkole,gdzie jest zapisane i gdzie idzie na nie subwencja.
                  Po prostu-takie jest prawo.
                  • aleksandra1357 Re: starałam się nie wtracac 01.03.14, 12:53
                    Mamo Róży, ja się zgadzam ze wszystkim, co piszesz. Ty przecież znasz to wszystko z życia.
                    Ale nie ma w Polsce standardów tych egzaminów ED, więc elastyczny nauczyciel może zaliczyć przyrodę w 4 klasie na podstawie prezentacji o morświnach.
                    A jeśli chodzi o egzamin po pierwsze i drugiej klasie szkoły podstawowej, to jest on naprawdę umowny, bo w podstawie są wymienione osiągnięcia, które musi spełnić dziecko w 3 klasie, czyli nauczyciel może dowolnie rozłożyć materiał na te 3 lata. Czyli nawet jeśli po pierwszej klasie dziecko nie będzie umiało czytać i pisać, to nie ma podstawy prawnej, żeby nie zdało egzaminu.
                    Oczywiście jeśli egzaminuje nauczyciel z przypadkowej szkoły, to dziecka może nie przepuścić. Ale jeśli egzaminuje nauczyciel, który sam ma dzieci w ED i jest w szkole, która ma tylko dzieci ED, to egzamin wygląda inaczej.
                    Te egzaminy to jest taki straszak, a jeszcze nie znam żadnego dziecka ED, które by tych egzaminów nie zdało. Na wiosnę zwykle jest sprawdzenie gotowości do egzaminu i dziecko widzi, czego nie umie i do czerwca może się spokojnie przygotować. Wiele dzieci zdaje też połowę egzaminów w zimie.
                    Dzieci w szkołach demokratycznych są zapisane formalnie do specyficznych szkół (np. warszawski Salomon), egzaminator przyjeżdża do szkoły demokratycznej i sprawdza osiągnięcia dzieci. Jednak, jak pisałam, standardy wyznacza tylko podstawa programowa, która jest niekonkretna i daje się naginać. Testy ogólnopolskie, z tego co wiem, są dopiero po 6 klasie szkoły podstawowej.
                    • mama.rozy Re: starałam się nie wtracac 01.03.14, 19:54
                      no nie,nie jest tak,jak piszesz,ustawa mówi wyraźnie-dziecko w edukacji domowej MA OBOWIĄZEK corocznego egzaminu,to jest warunek klasyfikacji
                      co więcej,rodzice w podaniu o edukację domową zobowiązują się,że dziecko ten egzamin do roku zdaje,to wszystko jest w ustawie,to nie jest takie sobie prawo,tu masz kolejnego linka z konkretami,możesz sobie to jeszcze sprawdzic w ustawie sama
                      www.edukacjadomowa.pl/faq2.html
                      i jest też wyraźnie napisane,z czego mają byc egzaminy-też jest wszystko w ustawie!tzn.jest określenie,że uczeń ma realizowac w danym roku zakres wiedzy przyjęty w danej szkole,na dany rok w danej klasie.I z tego jest egzamin.
                      co więcej-jest bardzo,BARDZO wyraźnie napisane,że uczeń,który do egzaminu na koniec roku nie przystąpi lub go nie zda,ma cofniętą zgodę na edukację w domu.
                      Sa dzieci,które nie zdały egzaminów,nie jest to wiedza tajemna.
                      A co do nauczycieli-nie obchodzi mnie ich życie prywatne,ani to,jak wychowują swoje dzieci.
                      I z tego co wiem,szkoły demokratyczne dopiero w tym roku będą miały pierwsze egzaminy-to ich pierwszy rok działalności.Nie interesuję się tym-mnie obchodzi to tylko,jeśli chodzi o edukację domową,na której przepisach opiera się edukacja demokratyczna.A przepisy są bardzo jasne i dostępne.
                      • mama.rozy Re: starałam się nie wtracac 01.03.14, 21:06
                        tak dla wyjaśnienia-nie wtrącam się,jak rodzic uczy swoje dziecko,jakim systemem,sprawa rodziny (osobiście do szkół demokratycznych mam jedno główne zastrzeżenie,finansowe-dla mnie absurdem jest to,że szkoła dostaje subwencję za dziecko,które do szkoły ma się zjawic tylko na egzamin końcowy,a rodzicie i tak będą jeszcze płacic za to,że dziecko w tej szkole jest.Nie ogarniam tegowink)
                        ale czytają te wypowiedzi ludzie,którzy mają zadecydowac o edukacji swoich dzieci-i nie mogą opierac się na nieprawdziwych danych.bo obudzą się z ręką w nocniku...
                        • mama.rozy wzory pism 01.03.14, 21:29
                          na tej stronie znajdują się wzory pism,które składa się wraz z opinią z poradni w szkole,w tym też pismo o zobowiązaniu rodzica do corocznego przystępowania do egzaminów przez dziecko
                          edukacjadomowa.pl/prawo.html
                          • aleksandra1357 Re: wzory pism 01.03.14, 22:46
                            Mamo Róży, przecież ja też te pisma wszystkie znam i składałam, mam dziecko w ED.
                            Nigdzie nie pisałam, że nie ma egzaminów. Dziecko musi przystąpić do egzaminu, to jest jasne. Nieprawdą jest natomiast, że dziecko ma zdawać egzamin z zakresu materiału, jaki został przerobiony w danej klasie, do której dziecko formalnie jest zapisane. Przecież są szkoły, w których są tylko dzieci ED i nie ma żadnych klas, podręczniki są dowolne. Obowiązuje wtedy podstawa programowa.
                            Ja tylko piszę, zgodnie z prawdą, że nauczyciel egzaminujący ma dużą elastyczność w tych egzaminach i w ustalaniu zakresu materiału.
                            • mama.rozy Re: wzory pism 02.03.14, 08:59
                              Egzaminy są z tego,co jest ustalone w podstawie programowej dla danej klasy,każda szkoła,niezależnie czy dla dzieci ed czy normalnie,ma ustalony program na dany rok.Plan pracy.Zakres wiadomości,które mają dzieci opanowac w danym roku.To musi byc określone,bo tak działa szkoła.
                              Program i podstawa to dwie rzeczy-podstawa jest dla wszystkich szkół taka sama,a dowolnośc w wyborze polega tylko na tym,kiedy dany nauczyciel program przerabia-czyli na czas 1-3 musi byc przerobiona podstawa,która jest dla wszystkich.Tak samo wyżej.
                              A podręczniki w ed są fakt,drugorzędne i nikt przy egzaminie nie pyta,z jakich korzystali.Ale-wiedza ma byc w głowie i to z niej zdają.Są szkoły gdzie zakres materiału na cały rok podawany jest we wrześniu,w naszej jest podawany później,w czasie uzgandniania terminu egzaminów.Podstawę można dowolnie podzielic na te lata,ale ona nadal obowiązuje.
                              Co do braku klas,to szczęka mi opadła-przecież na świadectwie po każdej ukończonej klasie jest napisane,którą dziecko skończyło.To jak to jest? Nie dostają świadectw?Nie są klasyfikowane? A co, jakby to zobaczyło kuratorium? Przecież to nielegalne...
                              • aleksandra1357 Re: wzory pism 02.03.14, 22:21
                                > Co do braku klas,to szczęka mi opadła-przecież na świadectwie po każdej ukończo
                                > nej klasie jest napisane,którą dziecko skończyło.To jak to jest? Nie dostają św
                                > iadectw?Nie są klasyfikowane? A co, jakby to zobaczyło kuratorium? Przecież to
                                > nielegalne...

                                Zdaje się, że wyrażam się nieprecyzyjnie i stąd te nieporozumienia. Słowo "klasa" ma kilka znaczeń. Mi chodziło tylko o to, że w szkołach, gdzie są tylko dzieci ED, nie ma fizycznie klasy, w której te dzieci siedzą. Oczywiście są przypisane do którejś klasy, ale nie ma materiału przerobionego z daną klasą, w znaczeniu II B czy III A. Uf.

                                > Egzaminy są z tego,co jest ustalone w podstawie programowej dla danej klasy,każ
                                > da szkoła,niezależnie czy dla dzieci ed czy normalnie,ma ustalony program na da
                                > ny rok.Plan pracy.Zakres wiadomości,które mają dzieci opanowac w danym roku.To
                                > musi byc określone,bo tak działa szkoła.

                                Właściwie to nawet mnie to ciekawi, jak to prawnie jest rozwiązane, bo nie wiem, bo nie przywiązuję do tego znaczenia: czy na egzaminie jest sprawdzana podstawa programowa czy też materiał przypisany przez nauczyciela danej klasie wg określonego programu nauczania. Wg mnie nie można wymagać od dziecka ED, które w szkole nie było, realizacji programu nauczania realizowanego w szkole, czyli egzamin powinien być w podstawy programowej. Z tego, co mi się obiło o uszy, żadna ustawa tego nie reguluje, ale mogę się mylić.
                                Tak czy owak, ja widzę to tak: dziecko uczy się dla siebie, rzeczy, które je interesują, a egzamin lepiej czy gorzej zawsze zda, przynajmniej jeśli chodzi o szkołę podstawową.
                                • mama.rozy Re: wzory pism 03.03.14, 19:42
                                  nie wiem,jak to jest z innymi dziecmi,moje na etapie 1-3 były (są) dalej niż program,więc w ogóle się nad tym nie zastanawiamy,jedynym "problemem" było nauczenie na razie najstarszej,myślenia testowego,na test po 3 klasie.I na razie to wszystkie kłopoty.Dwójka starszych swobodnie pisała i czytała w pierwszej klasie.Jak będzie dalej,czas pokaże.
    • kropkaa Re: OT: grupa unschoolingowa na Białołęce -są chę 06.03.14, 18:09
      Nie wiem, czy to się łączy - dkp, porody domowe, a edukacja standardowa, w dodatku z etyką w pakiecie. Jestem do bólu praktyczna, nie bujam w obłokach, jestem całym sercem za pracą zawodową matek. Niesłusznie przyporządkowuje się do ruchu hippi na podstawie jednego dkp.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka