Dodaj do ulubionych

Co daje nam karmienie?

04.05.07, 00:44
Może któraś z Was też zechce opowiedzieć, co daje jej osobiście karmienie.
Nie ma co ukrywać, ale jest ono korzystne nie tylko dla dziecka, ale i dla
matki zarówno pod względem zdrowotnym, jak i psychicznym.
Ja chcę się podzielić tymi psychicznymi korzyściami, bo o fizycznych już nie
raz pisałam.
Tyle godzin wpatrywania się w dziecko, jakie daje karmienie piersią nauczyło
mnie chyba lepszego zrozumienia sygnałów-komunikatów, jakie wysyła dziecko.
Której mamie karmiącej butlą chciałoby się tyle niby bez potrzeby wpatrywać w
jedzące, usypiające i nierzadlko śpiące dziecko? Dzisiaj zwróciła mi uwagę
koleżanka, że Tosia moja najmłodsza 5-miesięczna pociecha praktycznie nie
płacze, jak oznajmia mi, że chce jeść. Na szkole rodzenia uczę mamy, że
noworodek jest zazwyczaj kulturalną osobą i najpierw wysyła mami komunikaty
>bez płaczu<. Dopiero jak mama na nie nie reaguje, to zaczyna płakać, że taki
nierozumiany.
Fajnie, że Tosi tak zostało, chociaż wiadomo, jak przegapię albo zlekceważę
inne bezpłaczowe oznaki głodu, to też zdarzy jej się zapłakać, że głodna. Ale
zazwyczaj płacz oznacza jednak u niej inne sprawy: zmęczenie, chęć odbicia.
To, że długo karmiłam moje starszaki daje mi pewność siebie i zamierzam
przynajmniej 3 lata karmić Tosię. A nawet dłużej jeśli będzie tego
potrzebowała. Dla mnie fantastycznym doświadczeniem było obserwować, jak
dziecko samo dorasta do zakończenia karmienia piersią i odstawia mamę od
karmienia piersią :o) Wystarczyło zaczekać, karmić z pewnością, że się dobrze
robi do końca.
Karmienie daje mi też wielką łatwość zasypiania, duże uspokojenie.
Opowiedzcie, czy umiecie się cieszyć jeszcze tym Waszym karmieniem.
P.S. Z innej beczki: Danielek na mszy po zbieraniu na tacę mówi zdziwiony:
Mamusiu, a ksiądz mówi do wszystkich "Zapłać! Zapłać!" Hehe
Obserwuj wątek
    • kayah73 Re: Co daje nam karmienie? 04.05.07, 20:48
      Ja sama wychowywana bylam bez dotyku i bez okazywania jakiejkolwiek czulosci.
      Skutecznie mnie wychowano na "zimna i niedotykalska". O tym, zeby okazac
      uczucia (np mezowi, ktorego na prawde kocham) musze sobie przypominac i czesto
      robie to, bo wiem ze powinnam, ale czuje sie z tym niezrecznie. Do mojej matki
      w ogole nie potrafie sie dotknac, jakiestam calusy na urodziny to koszmarna
      katorga. Nie pamietam zebym kiedykolwiek dotknela sie do ojca (pewnie jak bylam
      mala to tak, ale nie pamietam tego). Tak czy inaczej - nie jest to dla mnie
      naturalne.

      Mysle, ze gdyby nie karmienie piersia, tak samo wychowywalabym corke. KP
      niejako wymusza dotyk, bliskosc, poglaskanie po plecach, poklepanie po pupie,
      poszeptanie do ucha, podmuchanie we wlosy, intymne rozmowy, pokiwanie sie razem
      z boku na bok - i to latwiej przechodzi tez na bliskosc niepiersiowa. Na
      prawde wole nie myslec co by bylo gdybysmy byly butelkowe. Ale ok, ja to
      patologia, wiem. wink Ale widze, ze corka jest drastycznie inna, bardzo
      *dotykalska* i jesli chodzi o mnie i o meza i w zasadzie kazdego, kogo troche
      blizej pozna. Przedziwnym widokiem bylo dla mnie kiedy sie uwieszala na moim
      ojcu. On tez nie mial pojecia co z tym fantem robic. wink

      Dla mnie jest to tez moment wyciszenia. Czasami mloda daje mi taka jazde w
      ciagu dnia, ze jej "daj nyn!" jest dla mnie najpiekniejsza muzyka, bo wiem, ze
      na chwile sobie usiade. wink

      "Nyn" jest tez doskonaly na forumowanie. wink Corka sama czasami sie domaga "nyna
      przy komputerze". wink

      > P.S. Z innej beczki: Danielek na mszy po zbieraniu na tacę mówi zdziwiony:
      > Mamusiu, a ksiądz mówi do wszystkich "Zapłać! Zapłać!" Hehe

      smile)) Kiedy bylam mala, uslyszalam dokladnie to samo. Niestety podzielilam sie
      ta informacja z babcia i zostalam za to niezle zbesztana. ;/
      • kayah73 Re: Co daje nam karmienie? 04.05.07, 20:49
        Acha, karmimy na razie prawie 23 mies.
        • luna333 Re: Co daje nam karmienie? 05.05.07, 12:05
          ostatnio zawołałam do dziecka cycuszek a mały to olał - myślałam że zaczął się sam odstawiać i poczułam tak straszny żal, jakąś okropną pustkę - jejku ja chyba jestem uzależniona od tych sesji cycuszkowych choć czasem jak byłam wściekła to mówiłam koniec - odstawiam - ale gdy młody nagle z dnia na dzień odmówił cycuszka to okropne było - na szczęście okazało się że to przez katar i gorsze samopoczucie i po południu z chęcią już ciumkał smile Co mi daje - nie wiem sama ale bardzo lubię tą szczególną formę przytulania więc po prostu chyba daje mi uśmiech, takę niezwykła formę bliskości z dzieckiem i widzę że dziecku też to tak traktuje tzn jako formę przytulania szczególnego którego nie da mu tata i chyba mój mąż troszkę tego zazdrości jednocześnie namawiając mnie do długiego karmienia w chwilach zwątpienia podając tysiąc powodów by nie przestawiać - może to głupie ale to długie karmienie chyba scala naszą rodzinę jakąś szczególną więzią
    • hanti Re: Co daje nam karmienie? 05.05.07, 17:47
      niesamowitą bliskość, ponieważ Kinia to moje trzecie dziecko to nie zawsze mam
      czas żeby ot tak poprostu poprzytulać się, a karmienie to czas TYLKO dla nas.
      Ja poza tym jestem uzależniona od karmienia, uwielbiam wąchać i całować sobie
      taki mały łepek smile))) jak tylko pomyślę że mogłabym nie karmić to mnie w dołku
      ściska
    • kasialu Re: Co daje nam karmienie? 07.05.07, 11:28
      Ja podobnie jak Kayah wychowywana byłam bez dotyku, czułości. Z tym, ze ja
      strasznie sie tego domagałam. Mnie wychowywała babcia, której dzieciństwo i
      młodść przypadały w czasie wojny wiec czasu na czułości wtedy nie było.
      Mam dwoje dzieci. pierwszej coreczki nie karmiłam piersią - bardzo tego załuję,
      ale to było z przyczyn ode mnie niezależnych - marzyłam o tym, ale nie
      wyszło.... Drugiego Synka karmię dzi dziś. Ma 24 mies. i kocham go karmić,
      przytulać i patrzec na niego godzinami. Mały jest taka przytulanką. Córcia tez
      kocha się przytulac, ale zawsze robi to ze wszystkich sił jakby
      chciała "nadrobić" ten czas kiedy powinnam ją była karmić.
    • kziol Re: Co daje nam karmienie? 12.05.07, 00:32
      Karmienie piersia jest dla mnie czyms niesamowitym, wlasciwie trudno to ujac w
      slowa. Zapach mojej corci, cieple raczki, usta wywiniete w rybke... To wszystko
      jest takie piekne, ze wlasciwie trudno o tym pisac. Karmie corcie 8mcy i
      zachwycam sie tym kazdego dniasmile No i chyba najfajniejsze wspomninie z karmienia
      - mleczny usmiechsmile))Cudowny!
    • kakuba Re: Co daje nam karmienie? 14.05.07, 09:21
      a dla mnie karmienie piersią oprócz wszystkich tych miłych aspektów
      wymienionych powyżej (bliskość, kontakt, czas tylko dla dziecka) jest też...
      pretekstem do tego, żeby sie nie odchudzac wink

      po ciąży doszło mi nie wiem skad z 10 kg (własnie nie w ciaży, a przez pierwsze
      3 miesiace karmienia, nadal mam duży apetyt zresztą)
      strasznie nie chce mi się zabierać za odchudzanie
      a że przy karmieniu radykalnie odchudzac sie nie można... smile))))
    • kleo881 Re: Co daje nam karmienie? 16.05.07, 22:26
      bardzo ładnie to wszystko opisałaś
      podpisuje sie w 100%
      dla mnie kazde karmienie jest wyjatkowe wink
      zamierzam karmic jeszcze okolo roku
      • magdzik71 Re: Co daje nam karmienie? 16.05.07, 22:52
        Karmię córcię 14 miesięcy, jak zbliżała się do roczku to sobie myślałam, że
        trzeba by juz powoli kończyć. Teraz tak sobie myślę, że jeszcze trochę, chociaż
        wiem, że to trochę to będę ciągnąc tak długo dopóki Młoda mnie nie oleje. Jak
        widzę ten jej pyszczek wpatrzony z taką lubością w mojego cyca, tą małą rączkę
        poklepującą mnie po dekolcie i szelmowski (ostatnio się pojawił) wyraz twarzy
        to wiem, że z tego tak prędko nie zrezygnuję. Nic i nikt nie jest w stanie
        zastąpić mi tych doznań, Mała się tak cudownie przytula i widzę, że wtedy jest
        naprawdę szzęśliwa. A ja jeszcze bardziej.

        Magda i Emilka
    • dorinda.s Re: Co daje nam karmienie? 21.06.07, 00:44
      Wiecie, ja już parę razy "kończyłam" karmienie... Najpierw zarzekałam się, że
      jak będzie miał uczulenie, to przejdzie na butlę, bo ja łasuch na diecie nie
      wytrzymam. I co ?? Sama żyłam w świecie substytutów mleka, a maluszka karmiłam.
      Potem myślałam, że za mało pokarmu (3-4 miesiąc)ale i z tym sobie poradziliśmy.
      Myślałam, że będę karmić do roku, ale im było bliżej, tym bardziej byłam
      przekonana, że to za krótko. Teraz nie wiem ile jeszcze przede mną, i czasem
      kręgosłóp i stawy biodrowe dają mi się we znaki od leżenia na boku. Ale myślę,
      że Kacper będzie wcześniej gotowy (chociaż cycol) niż ja.

      Kiedy tak sobie razem wieczorem leżymy, to jestem po prostu szczęśliwa.
      Absolutny błogostan. Czuję się taką spełnioną mamą. Zapominam o wszystkich
      problemach i myślę tylko jak cudownie mieć takiego maluszka. On miętosi
      drugiego cycusia albo smyra po brzuszku, ja go smyram po pleckach, głaszczę po
      główce... I powtarzam mu jaki jest cudowny i jak bardzo go kocham. Tak milusio
      się wtedy wtula smileUwielbiam tosmile.
      Wyciszam się i łatwiej jest mi też zasnąć po stresującym dniu. Dobrze że się
      nie poddałam na początku. Butelkowe mamy na prawdę dużo tracą.
      • druuna Re: Co daje nam karmienie? 10.07.07, 12:02
        Kurcze! Tak Was czytam i stwierdzam, że chyba jestem "złą" mamą sad Moja Zuzia
        ma teraz 11 miesięcy i oprócz kilku butelek w szpitalu gdy położne zamiast
        radzić żebym przystawiała ją do piersi, dla świętego spokoju dawały mi butelkę
        żebym ją nakarmiła, jest tylko na piersi (no i jedzonko od 5tego miesiąca
        wprowadzane). Owszem karmienie piersią jest przyjemne jak Zuzia jest spokojna i
        wyciszona. Wtedy sobie tak leży na moich kolanach na boczku i czuję jak ssie i
        połyka i wiem, że jest jej dobrze i spokojnie i że się najada i pije sobie to
        co najlepsze. Ale jak jest rozharcowana albo nie może się wyciszyć to szarpie
        mnie, drapie, szczypie, wierzga nóżkami, ,macha rączką, łapie mnie za rękę i
        wygina mi palce, chce zchodzić z kolan nogami a nadal ssie, sama nie wie czego
        chce to ... to mnie po prostu krew zalewa. I nie wiem jak sobie mam z tą
        złością albo z tym brakiem cierpliwości poradzić sad
        Pozatym ostatnio nie chce jadać stałych posiłków albo robi to niechętnie i przy
        naszych niesamowitych zabiegach/wygłupianiu się/wymyślaniu zabaw/podsuwaniu
        zabawek (teoretynie wiem, że tak nie wolno robić ale ...). I karmienie piersią
        jest dla mnie gwarancją, że dziecko się nie zagłodzi sad Czasem jak przychodzi
        pora kolacji konkretnej to sobie myślę, że nie... nie wytrzymam kolejnej
        histerii przy stole, wydziwiania, machania głową na wszystkie strony itd. No i
        daję jej pierś dla świętego spokoju, którą chętnie "konsumuje".
        Pozatym karmienie piersią jest metodą na usypianie. Bez piersi to tylko w
        wózku, na spacerze i przy babci na rękach zaśnie. A tak to jest sposób na
        wyciszenie się (co prawda nie zawsze od razu - czasem trwa to nawet do 1h z
        przerwami na noszenie!!).
        Nigdy nie patrzyłam się jak Zuzia je jak nie spała. Miałam wrażenie, że patrząc
        się na nią rozpraszałam ją (??) Jak patrzyłam się jej w oczęta jak jadła to
        nagle czułam jak przestawała ssać i odwzajemniała moje spojrzenie. Był taki
        czas, że miałam straszne problemy żeby ją przystawić do piersi (prawdopodobnie
        ten tzw. skok rozwojowy) i od tamtej pory boję się, że kazde "rozproszenie"
        oderwie ją od ssania.
        Chyba się ogólnie za bardzo przejmuję. Od jakiegoś czasu Zuzia szybko się
        najada/dopaja (jak nie zasypia przy piersi to je od 4 do 7 minut) i jak skończy
        to che uciekać z kolan a ja jeszcze ja przytrzymuje i pytam "Zuzia, gdzie jest
        cycek?" Wtedy rozpromienia ją taki cudny uśmiech, jak to nazwałyście, mleczny
        (z kącika ust jeszcze jej cieknie białe mleczko) i przez te swoje dwa górne
        zęby z wielką szczeliną między nimi mówi "tsytsy" i pokazuje małutkim
        paluszkiem na brodawkę. Potem jeszcze na chwilę się przysysa na dowiedzenia i
        już pędzi dalej poznawać świat!
        Czasem udaje mi się poczytac książkę jak Zuzia już zaśnie przy piersi. Najpierw
        śpiewam jej kołysankę zwykle jedną i tą sama w kółko aż sama się wycisze też i
        czasem i sama zasypiam wink (karmię na siedząco wieczorem - tylko w nocy na
        leżąco).
        Nie wyobrażam sobie jakbym miała nie karmić mojej małej Zuzi piersią? Co by to
        było!!
        • szpilki Re: Co daje nam karmienie? 18.07.07, 16:08
          > Nie wyobrażam sobie jakbym miała nie karmić mojej małej Zuzi piersią? Co by to
          > było!!

          Byłoby tak jak u mnie:

          butelka z nutramigenem, młode na kolanach, wpatrzone we mnie, ręka na moim
          dekolcie drapiąca, szelmowski uśmiech podczas jedzenia i filuterne pojrzenie,
          lekkie bujanie na boki, przerwa na oddech i nutramigenowy uśmiech. 120ml
          mieszanki to jakieś 10-20 minut przytulańska (zależy od wszystkiego) i czasu
          tylko dla nas.

          NIetolerancja laktozy genetyczna u dwójki moich dzieci.
          Zaglądąłam tu w depresji po pierwszej córce - szukając potwierdzenia własnej
          beznadziei. Miałam nadzieje, ze drugie będzie piersiowe - zapuszkowane
          nutramigenem już w szpitalu - 2,5 doby karmienia piersią wystarczyły żeby
          odwodnić noworodka.

          Niby piersi nie ma - nie ma łącznika - ale bliskość jest.
          • druuna Re: Co daje nam karmienie? 19.07.07, 11:42
            Rozumiem! Mnie bardziej chodziło o to, że przygotowanie mieszanek byłoby
            bardziej pracochłonne niż wyłuskanie mlekodajnego narzędzia! wink I podziwiam
            mamy, które karmią butelką! Na prawdę!
            • szpilki Re: Co daje nam karmienie? 20.07.07, 13:10
              ne ma co podziwiać - z perspektywy 3,5 letniego posiadania dzieci mam
              przemyśłenie, ze sposób wydania na świat i sposób karmienia w pierwszym półroczu
              to najmniej istotne rzeczy jakie zrobiłam dla moich dzieci.

              I jeżeli czemukolwiek służą to tylko i wyłacznie własnemu ego.
              • druuna Re: Co daje nam karmienie? 24.07.07, 12:09
                Własne ego też jest ważne dla ... własnego ego ... wink)
        • fizula Re: Druuna 18.07.07, 17:49
          A ja jestem pewna, że jesteś dobrą mamą. No może "za" dobrą: bo aż tak się
          boisz, żeby dziecko Ci nie zmarło z głodu, aż na tyle mu pozwalasz przy
          piersi :o)
          Ale jak jest rozharcowana albo nie może się wyciszyć to szarpie
          > mnie, drapie, szczypie, wierzga nóżkami, ,macha rączką, łapie mnie za rękę i
          > wygina mi palce, chce zchodzić z kolan nogami a nadal ssie, sama nie wie
          czego
          > chce to ... to mnie po prostu krew zalewa.
          To nie karm wtedy, najpierw ją uspokój, wycisz, polulaj, pewnie macie swoje
          sposoby na uspokojenie albo nawet pozwól chwilę popłakać (każde dziecko tego
          trochę potrzebuje, nie trzeba mu od razu płaczącej buzi zatykać piersią, bo
          chce nam coś powiedzieć przez swój płacz). I dopiero odrobinę chociaż
          uspokojone dziecko, nakarm. Taki prawie roczniak nie umrze z głodu jak poczeka
          na swoje mleko 2 minuty.
          Ja takiego "rozdrażnionego" karmienia też nigdy nie lubiłam.Niepotrzebnie
          rośnie wtedy w matce karmiącej jakieś rozdrażnienie, jakieś poczucie winy.
          Można też uspokajać dziecko zapewnieniami, że zaraz dostanie swoją ulubioną
          pierś, a w tym czasie je uspokoić. Zachęcam Cię, żebyś tak popracowała nad
          karmieniami, żeby i dla Ciebie mogły być czasem spokoju, odprężenia. Jeśli
          postarasz się o wcześniejsze wyciszenie bez piersi, to potem ssanie nie będzie
          aż tak długie. Czasami (zupełnie spokojnie roczniak już pewnie nigdy nie będzie
          ssał) lepiej wyrazić swoją złość niż gnieść ją w sobie: "Nie lubię, jak
          drapiesz" i odsunięcie dziecka od piersi, itd.
          Teraz już możesz się nie martwić o te rozproszenia przy piersi, Zuzia sama się
          upomni, jak będzie potrzebowała ssać, nie da sobie krzywdy zrobić.
          Pozdrawiam serdecznie!
          Iza
          P. S. Myślę, że na 100% nie byłoby u Ciebie tak jak u Spilki, bo każdy człowiek
          ma swoją inną opowieść :o)
          • druuna Re: Druuna 19.07.07, 11:47
            Dzięki Fizula! Rzeczywiśćie wprowadzimy nowy rytułał wieczorny! Najpierw będzie
            uspakajanie i lulanie, ew. nocne rozmowy z tatą wink a potem dopiero "cycek"!
            Teraz jest nawet gorzej niż wtedy jak to pisałam bo jest tak gorąco i nie za
            bardzo mam pomysły jak nas obie układać do tego karmienia żebyśby sie nie
            pociły tak strasznie! Ale wentylator/wiatrak pomaga.
    • agnieszka13_1975 Re: Co daje nam karmienie? 18.07.07, 23:58
      Co mi daje a raczej dawało karmienie piersią? Fajne pytanie.
      Dla mnie karmienie piersią było niesamowitym przeżyciem, czułam błogi spokój
      taka niesamowitą ulgę. Nie wyobrażam sobie karmić inaczej, była by to dla mnie
      potworna kara. Po porodzie ta bliskość maluszka była mi potrzebna by dojść
      psychicznie do siebie, a karmiąc naturalnie jest sie najbliżej jak tylko można.
      Karmiłam syna do 10 m-ca a córkę do 13 m-ca. Dlaczego tak krótko? bo sami sie od
      piersi odstawili. Najgorzej przeżyłam to przy pierwszym dziecku bo chciałam
      karmić co najmniej rok a tu przyszedł 10 m-c i syn zaczął mnie odpychać, tak po
      prostu z dnia na dzień nie chciał mojej piersi, wcześniej nigdy mu butelki nie
      dawałam. Była to swego rodzaju depresja bo cierpiałam strasznie nawet byłam zła
      na niego - to ja chcę dać mu co najlepsze a on nie chce. Przy córce już było
      trochę łatwiej. Natomiast gdyby nie odstawili się sami to karmiłabym do .... no
      właśnie nie wiem dokąd. Bo dla mnie karmienie było do końca wielką przyjemnością
      i sprawiało mi dużo radości. Ale przez 2 m-ce biorąc ja na ręce chciałam dać
      pierś to było gdzieś zakorzenione w mojej naturze.
      Najlepsze jest to że 2 tygodnie temu byłam u koleżanki w szpitalu która urodziła
      i jak zobaczyłam to maleństwo to normalnie zapragnęłam karmić piersią to takie
      niesamowite uczucie. Może nie jedna postukała by mi po głowie - może
      rzeczywiście ja jakaś nienormalna jestem? - ale takie mam uczucia i nic na to
      nie poradzę. Jestem ogromna zwolenniczką karmienia piersią i nigdy nie zrozumiem
      kobiet które mając pokarm nie chcą karmić. Wiem że najtrudniej jest na początku
      ale wyłaczne karmienie bez dopajania powoduje że laktacja szybko się normuje.
      Wiele razy słyszałam: tylko cyca dajesz, daj pić bądź mleko mod. przeciez ono
      głodne jest i dlatego płacze. Nie mogłam takich bzdur słuchać - wiedziłam że mój
      pokarm nigdy dziecka nie zagłodzi - tak mówiła mi moja intuicja. Warto jej
      słuchać.
      Teraz mój syn ma 7 lat córka 18 m-cy i w kwestii karmienia wiem że zrobiłam
      wszystko co mogłam dałam dzieciom najlepszy pokarm jaki tylko mogłam dać. Czuję
      ogromne spełnienie i taką niesamowitą dumę.
      Trochę się rozpisałam, więc pozdrawiam Tych którzy doczytali do końca i nie
      tylko.
    • pacsirta Re: Co daje nam karmienie? 20.07.07, 22:41
      Karmienie piersią jest cudowne. To wspaniały pomysł Pana Boga. Uwielbiam
      karmić, a robię to już (albo dopiero) 49 miesięcy i zamierzam jeszcze dłuuuugo.
      Teraz karmię moją drugą, prawie 13-miesięczną córeczkę. Wygląda na to, że tak
      jak starsza, jest bardzo przywiązana do piersi i jeszcze dziś moje mleczko
      stanowi dla niej główne (czasem jedyne) pożywienie.
      Karmienie ma dla mnie tyle zalet, że nie sposób ich wszystkich wymienić. To, że
      jestem zwolenniczką długiego karmienia piersią jest naturalnie związane z
      szeregiem naszych (moich i męża) decyzji życiowych, chociażby o moim pozostaniu
      w domu, porodach domowych i planach posiadania kilkorga dzieci.
      Karmienie to oczywiście niesamowita bliskość, odprężenie, radość, mnóstwo
      emocji.
      Wygoda. Nie muszę się martwić, że nie mam ze sobą nic do picia czy do jedzenia
      dla dziecka. Nie muszę wstawać i przygotowywać butli. A gdy jest chore, wiem,
      że piersi nie odmówi, a poza tym jest to najlepsza rzecz, którą mogę jej
      wówczas zaproponować.
      A w końcu, zabrzmi to może banalnie, sama mogę dużo jeść i nie tyję.
    • fheng Re: Co daje nam karmienie? 22.07.07, 12:57
      Co mi daje karmienie? Jak na razie stres, że aż mam mdłości, ból i płacz!I
      totalne zmęczenie. I frustracje dziecka,które się nie najadasad
      Szczerze? Widzę jeden plus karmienia- cena!
    • kropkaa Re: Co daje nam karmienie? 22.07.07, 15:19
      Ta błogość na twarzy córci. I mleczny uśmiech z resztkami wyciekającymi z
      kącików warg. I świadomość, że nie poświęciłabym dziecku tyle czasu, gdybym
      karmiła butlą. W domu zawsze jest coś "bardzo pilnego" do zrobienia - a to
      gotowanie, a to sprzątanie, pranie etc. Przy karmieniu piersią wszystko jest
      mniej ważne, bo dziecko jest głodne (zmęczone, stęsknone, ma gorszy dzień i
      chce dłużej być przy mamie) i trzeba się natychmiast nim zająć. I na długie
      minuty świat przestaje istnieć i znowu jesteśmy jedno.
    • petisu Re: Co daje nam karmienie? 22.08.07, 14:38
      Was na pewno nie trzeba przekonywac, ale...
      www.gugu-gaga.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=19
      Uwielbiam karmic, choc nie zawsze było łatwo. Uwielbiam to, że nie muszę
      pamiętac o butli, kupowaniu mieszanki. Uwielbiam bezgraniczne szczęście na
      twarzy mojej 17 miesięcznej córki, kiedy sięga po cycusia. smile
    • maria_ach Re: Co daje nam karmienie? 10.09.07, 14:06
      Poza zdrowotnymi plusami, wygodą i naturą...

      Od urodzenia, na kilka sekund przed podaniem piersi, mówiłam do Jasia: cicu cicu
      (skąd mi się wziął ten neologizm i to w dodatku taki już zdrobniały – a
      zdrobnień nie lubię jak nikt - nie wiemwink. Teraz, kiedy Jaś ma już niemal 7
      miesięcy, kiedy wołam do niego: cicu cicu” buzia mu się najpierw uśmiecha, potem
      otwiera i składa w ryjek , Jaś marszczy nos i czeka posapując z otwartym
      dziubkiem. To uwielbiam, uwielbiam to nade wszystko, uwielbiam moment gdy, w
      dostanie pierś, odsapnie z zadowoleniem i zacznie ją ssać z lubością.
      Ech smile
      Idę do synka, nakarmię go smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka