Dodaj do ulubionych

Dobroczynny wpływ tego forum

06.05.08, 23:24
Od dłuższego czasu podczytuję to forum, ale do tej pory nigdy tu nie pisałam. Wynikło to m.in. z faktu, że problemy z którymi sama spotykałam się na co dzień w kontekscie karmienia były dosć typowe (np. zasypywanie "dobrymi" radami że robię krzywdę dziecku karmiąc dłużej niż rok, ehhh), omówione i przewałkowane na forum. To mi dawało wspracie, upewniało że moja intuicja i chęć dłuższego niż rok karmienia są przejawem życia w zgodzie z mądrością natury i z samą sobą jako mamą. A jestem mamą 20-miesięcznej Marylki - osoby, która mając do wyboru cycusia lub uwielbianego kinderka wybiera to pierwsze, zawsze smile

I tak sobie myślę, że to dzięki informacjom z tego forum, doświadczeniom innych Mam dotarłyśmy z córką do 20 miesięcy karmienia i spokojnie działamy nadal. Tylko teraz to i ja mogę dzielić się moimi doświadczeniami, może być pomocną dla kogoś chociażby poprzez podzielenie się własnym doświadczeniem. Uświadomiłam to sobie dzięki przypadkowemu, ale jakże miłemu spotkaniu i rozmowie z Fizulą podczas majowego weekendu. Fizula dziękuję!


Witam więc i pozdrawiam wszystkie Mamy, które zaglądają tu żeby wiedzieć, że w długim karmieniu nie są same smile
Obserwuj wątek
    • fizula Re: Dobroczynny wpływ tego forum 06.05.08, 23:56
      Cześć :o)
      Jakie jesteśmy jednomyślne, bo ja właśnie na innym wątku ("dar dla
      mamy i dziecka") wspominałam nasze spotkanie dopytując się o
      Ciebie :o)
      Nie dziękuj mi, Kasiu, bo ja dla siebie założyłam to forum, tak na
      polepszenie nastroju po niesmaku związanym z >mocno-trudnym<
      zakończeniem pierwszego karmienia. A rozwinęło się tak ładnie pewnie
      dlatego, że oddaję je pod opiekę Matki Bożej Karmiącej.

      osoby, która mając do wyboru cycu
      > sia lub uwielbianego kinderka wybiera to pierwsze, zawsze smile

      Ale dotrwałaś już do takiego momentu, że niedługo wybierze Kinderka.
      Ani się obejrzysz, jesteś gotowa i na takie rozwiązanie? ;o) Tym
      bardziej, że Twoje dziewczę hoże, śmiałe i chętne do poznawania
      świata, nieprawdaż?
      Za szybko minął mi ten weekend. Myślałam, żeby zaproponować Ci
      jakieś wspólne spotkanko, chętnie bym Cię zaprosiła, zawsze to miło
      razem pokarmić kochane ssaki i jeszcze pogadać. (tylko dopiero po 11
      maja, bo mamy Komunię Świętą Lidki, a ja pojutrze operację).
      Pozdrowionko!!! Uściśnij Marylkę!
      • oliwka.marina Re: Dobroczynny wpływ tego forum 07.05.08, 00:31
        Cieszę się z naszej wieczornej "jednomyślności" smile))
        Co do spotkania to jestem ZA ZA ZA i już się wpraszam jak będziesz mieć
        spokojniejszy czas. Życzę Ci aby czwartek minął pomyślnie i obiecuję modlitwę!

        Czy jestem gotowa na to, że "kinderki" wejdą na pierwszy plan? Tak. Bo mam
        głębokie przekonanie i intuicję (której już pewniej ufam niż jeszcze rok temu)
        że na wszystko przychodzi właściwy czas. Nie będę walczyć o podium z
        "kinderkami". Wiem jaka jest moja rola = baza do dobrego startu w coraz dalsze
        otoczenie, do poznawania coraz to nowych "kinderków" - i mam tu na myśli
        wszystko co nowe i z czym zmierzać się będzie moja Meryl.

        Mnie też za szybko minął ten weekend. Nie mogę uwierzyć, że byłyśmy tam kilka
        dni - mam wrażenie, że góra 2 smile

        Za chwilę napiszę na skrzynkę gazetową (podam Ci moje namiary).

        Dobrej nocki i kolorowych snów !
        • xleilax Re: Dobroczynny wpływ tego forum 07.05.08, 22:22
          Jka czytałem Wasze wypowiedzi to aż mi się łezka w oku zakreciła,nie
          mam nikogo z kim mogłabym się podzielić tym wspaniałym darem,nie
          naciska na mnie nikt,żebym odstawiła Kacperka,ale brakuje mi
          bratniej duszy na chocby spacerkach,aby porozmawiać o wpsaniałeś
          radosci jakie daje karmienie piersia,tym bardziej,ze już
          ograniczyłam mu karmienia,samodzielnie zasypia,ale oczywiscie jest
          wiele jeszcze przykrych niespodzianek i motam sie ze wszystkim.Więc
          gratuluje Wam przyjaźni i zazdroszczę(ale mądrze...)pozdrawiam
          cieplutko
          Kacper-20.06.06
          -to mi się spodobało:
          "niezakłócona radość wzrastania malucha"
          • mruwa9 nie zartuj 08.05.08, 09:07
            naprawde brak towarzystwa do rozmowy na temat karmienia piersia jest
            dla ciebie problemem? Naprawde nie masz innych tematow do dyskusji,
            tj. wlasne zainteresowania, praca,prasa, turystyka, literatura,
            kino, sport, astronomia...cokolwiek.czy naprawde macierznstwo moze
            az tak ograniczac i oglupiac, ze cale zainteresowanie matki zaweza
            sie do sfery zupek, kupek i cyckow?
            Niee nooo...
            • xleilax Ty chyba zartujesz... 08.05.08, 19:01
              ...jeśli uważasz,że moje zycie przez krótkie 2-3 lata (okres
              karmienia piersią)nie moze się obyć bez owych tematów, które
              wymieniłaś.Jeśli byś się chwilę zastanowaił nad tym,co napisałam,to
              zauważyłabyś, że nie brakuje mi rozmów z bratnią duszą w ogóle,tylko
              w tej jednej kwesti,ale widocznie takie typy tak mają widzą, co chcą
              i piszą, co chcą.Jeśli Ty uważasz,ze macierzyństwo jedynie ogłupia
              to mogę Ci tylko współczuć.pozdrawiam serdecznie
              • mruwa9 to mi odpowiedz 08.05.08, 19:51
                o czym mozna rozmawiac w 2-3.roku karmienia? Chyba tylko tyle:
                -karmisz jeszcze?
                -tak, karmie.
                rany Julek, jaki cudowny dar? Laktacja toz to czysta fizjologia. A
                biust kobiecy w naszym kregu kulturowym jest uznawany za intymna
                czesc ciala i pewnie dlatego nie zglebia sie publicznie szczegolow
                cudzej laktacji, tak , jak publicznie nie analizuje sie szczegolow
                dolegliwosci zwiazanych np. z krwawieniem miesiecznym.
                • xleilax ... 08.05.08, 21:46
                  Bywaj zdrów...mr"ó"weczko-wieczko,takie zamknięte szczelnie
                  Kacper-20.06.06

                  "niezakłócona radość wzrastania malucha"
                • gfizyk Re: to mi odpowiedz 09.05.08, 08:42
                  O widzę, że Mruwa idzie w zaparte.
                  Ty to dziewczyno chyba masz jakiś problem. Osoba ci zupełnie obca
                  dzieli się w tym miejscu, że TO forum jej pomogło. Inna - dzieli
                  się, że chętnie na żywo spotkała się z kimś karmiącym dłużej i
                  pogadała, itepe. A tobie to nie pasuje! Jak w zasadzie wypowiedzi na
                  tym forum. To po co tu zaglądasz??
                  A więc pytam - jakim prawem podważasz potrzebę pogadania o
                  karmieniu? Ja uważam, że taka rozmowa jest o wiele lepsza niż
                  gadanie o polityce i zaintersowaniach serialami w stylu - a ostanio
                  widziałam w TV program ....
                  To po pierwsze.
                  Po drugie:
                  W tym miejscu karmienie piersią to dla ciebie czysta fizjologia i w
                  związku z tym nie ma o czym rozmawiać. Ale ...
                  Jeżeli czysta filzjologią jest karmienie dzieci to:
                  - oddawanie moczu i kału - też nią jest,
                  - rozmnażanie się, czyli seks i poród - też jest fizjologią,
                  O ile w przypadku kału i moczu - to nie ma o czym rozmawiać (chyba,
                  że ktoś bardzo chce), to innych czynnościach fizjologicznych - też
                  można.
                  I z innej beczki - piszesz, że karmienie fizjologią, ale oczywiście
                  wszystkim doradzasz jak odstawić itd. Dziwne, bo idąc tym tropem
                  można powiedzieć, że każdą czynność fizjologiczną można po prostu
                  przerwać. Tylko wtedy to ona nie jest już fizjologiczna. Spróbuj
                  przerwać poród w trakcie, o sikaniu nawet nei wspominam. Stosunki
                  przerywane, też nei są zdrowe.

                  A na koniec - to i tak się na tobie Mruwo zawiodłem. W którymś watku
                  dyskutowaliśmy n/t lekarzy. Napracowałem się, odpisałem na twój
                  post, a ty nic sad. Co prawda zrozumiałem, że przyznałaś mi rację
                  (innym też), ale myślałem, że tak łatwo nie odpuścisz tongue_out
                • fizula Re: to mi odpowiedz 09.05.08, 15:36
                  Kasiu, dzięki, za modlitwę, już jestem w domciu z powrotem i czuję
                  się dobrze. Odezwę się na pewno.

                  mruwa9 napisała:

                  > o czym mozna rozmawiac w 2-3.roku karmienia? Chyba tylko tyle:
                  > -karmisz jeszcze?
                  > -tak, karmie.

                  Brak wyobraźni tu wychodzi. O czym można porozmawiać w sprawach
                  karmienia w drugim roku życia:
                  *jak się zmienia to karmienie?
                  *jak się ono ma do całego rozwoju dzieciaczka?
                  *w jakich sytuacjach dziecko ssie częściej, w jakich rzadziej?
                  *jak dziecko znosi rozstania i jak się ma do tego karmienie?
                  *jak zmienia się zapotrzebowanie na żywienie uzupełniające? jak się
                  ma do tego karmienie piersią?
                  itd. itp.
                  Ale oczywiście nie mają uzasadnienia takie rozmowy, jeśli wyłącznie
                  mama decyduje o tym, kiedy dziecko ssie i jak długo.

                  > rany Julek, jaki cudowny dar? Laktacja toz to czysta fizjologia.

                  Poród, współżycie to też dla Ciebie czysta fizjologia oczywiście?
                  Już na ludzkie uczucia, na zwrócenie uwagi, że to dotyczy RELACJI
                  między osobami nie ma tu według Ciebie miejsca?
                  Właśnie takie mechaniczne podejście sprawia, że nie ma tu miejsca na
                  zwrócenie uwagi na drugą słabszą osobę, jej potrzeby, tylko własną
                  wygodę, własną chęć odstawienia. Ja też uważam, że laktacja tkwi po
                  uszy w fizjologii, ale ponieważ jesteśmy ludźmi to nie pomniejszajmy
                  się wyłącznie do niej. To właśnie przez nią również wyrażamy miłość:
                  a więc cierpliwość, łagodność... Można tak jak Ty brać pod uwagę
                  wyłącznie swoje racje w zakończeniu karmienia piersią, a można też
                  pamiętać o drugiej słabszej osobie, której to też dotyczy.
                  Słuchaj, skoro uważasz to za czystą fizjologię, to po co sztucznie
                  kończyłaś laktację ograniczając dziecku ssanie. Jeśli czysta
                  fizjologia, to sama powinna się skończyć we własnym rytmie.

                  mruwa9 napisała:

                  > o czym mozna rozmawiac w 2-3.roku karmienia? Chyba tylko tyle:
                  > -karmisz jeszcze?
                  > -tak, karmie.
                  > rany Julek, jaki cudowny dar? Laktacja toz to czysta fizjologia. A
                  > biust kobiecy w naszym kregu kulturowym jest uznawany za intymna
                  > czesc ciala i pewnie dlatego nie zglebia sie publicznie szczegolow
                  > cudzej laktacji, tak , jak publicznie nie analizuje sie szczegolow
                  > dolegliwosci zwiazanych np. z krwawieniem miesiecznym.

                  Wiesz, Mrówa, z takimi poglądami, to nie powinnaś się tu wypowiadać
                  i zgłębiać szczegółów naszej laktacji, bo o swojej nie opowiadasz
                  (oprócz tego, że skończyłaś, kiedy chciałaś).
                  No, no, no, idę nakarmić intymną częścią ciała moją maluszkę :o)
            • kropkaa Re: nie zartuj 08.05.08, 23:49
              O własnych zainteresowaniach, polityce, ekonomii, przekrętach
              finansowych, remontach, kafelkach etc. mogę pogadać, a o karmieniu
              piersią grubo ponad rok nie, bo mało kto tak karmi. Głupie gadki w
              stylu "mam mało pokarmu", "musiałam dokarmiać, bo był głodny"
              doprowadzają mnie do takiego szału, że po prostu muszę milczeć. O
              kupkach nie rozmawiam, bo nie lubię, o zupkach na razie też nie, bo
              dziecię od 5 dni ma grypę jelitową i niczego poza piersią nie tyka,
              a o cyckach chętnie bym sobie pokonwersowała na żywo, ale naprawdę
              nie mam z kim.
    • anqa_77 Re: Dobroczynny wpływ tego forum 08.05.08, 09:25
      ..albo o insektach ..czy innych mrówkach też można pogadać tongue_out
      kto by tam gadał o karmieniu piersią wink)
      • mruwa9 czemu nie? ;-) 08.05.08, 19:39
        troche fermentu troche by przynajmniej ozywilo forum, zeby nie bylo
        tylko tak ckliwie-cukierkowo wink
        • mama_mak fermentuja to owoce 12.05.08, 18:40
          wiesz, troche nie odrozniasz ozyw<ienia od robienia przykrosci
          innym. Jesli temat "cycykow" Cie nie interesuje to po jaka ciezka tu
          przychodzisz? Dziewczyny poczuly sie urazone, ja tez, bo ja tez nie
          mam za bardzo z kim na zywo, w kazdym razie nie na codzien.
          A co do fizjologii, to omgraniczanie tak pieknego aktu dawania
          milosci (nie jedynego oczywiscie) swojemu dziecku jest
          1.smutne,
          2. nieprawdziwe, gdyz, wielka pani expertko, cycanie JEST ogromna
          potrzeba psychologiczna dziecka (matki tez zreszta) i to udowodniona
          naukowo nawet.
          A jesli nie wiesz, o czym mozna mowic po roku karmienia, to
          zapraszam na naszego bloga. O tym, co to zmienia w zyciu.

          Szanuj nas mruwa, bo potrafisz mowic to rzeczy ale czasami to jestes
          wyjatkowo... dziwna, ogranicze sie do tego slowa.

          PS. dziecinstko naszych szkrabow jest tak krotki, ez polityke,
          malarstwo i astronomie wole odlozyc na pozniej. Jeszcze bede miala
          na to czas, jak Ula pojdzie do szkoly.
          • gfizyk Re: fermentuja to owoce 12.05.08, 23:25
            mama_mak napisała:

            Dziewczyny poczuly sie urazone,

            Sory Mama_Mak, że się wtrącę, ale ewidentnie jestem facetem i też
            poczułem się urażony postem Mruwy wink
            Przy okazji: o karmieniu piersią nie rozmawiają tylko kobiety, bo
            mężowie karmiący też. Ponadto my również czujemy owoce karmienia
            piersią. Jestem w tym temacie dość dobrze wyedukowany wink
            • mama_mak Re: fermentuja to owoce 13.05.08, 09:06
              bardzo mi milo, ze sie wtraciles. A poza tym, wiecej takich ojcow!
          • mruwa9 mamo_mak 14.05.08, 15:50
            zajrzalam sobie na Twoj blog, zeby mi nie mozna bylo zarzucic, ze
            nie wiem, o czym pisze (nota bene zauwazylam,z e w najnowszym wpisie
            awansowalam na Twoja znajoma wink. No i z calym szacunkiem, ale ten
            Twoj blog jest wlasnie swietnym przykladem pisania o niczym,
            przykladem tego, do jakiego zdziecinnienia moze doprowadzic
            macierzynstwo (zeby nie napisac dosadniej, bo nie jest moim celem
            sprawianie Ci przykrosci, ale jedynie wyrazenie wlasnego zdania). Z
            calym szacunkiem ale publiczne wypisywanie opowiesci o wykwitach na
            c.ipce twojej corki czy o kolejnych udanych probach skorzystania z
            nocnika uwazam za malo interesujace. Ja, oczywiscie, nie musze
            czytac Twojego blogu, ale sprobuj sobie wyobrazic, czy bedzie go
            chiala czytac Twoja corka za 8 lat. Twierdzisz, ze na rozmowy o
            astronomii bedzie czas, gdy corka pojdzie do szkoly. Otoz, jesli
            teraz "wypluczesz" sie z doroslych tematow, mentalnie i
            intelektualnie, nie bedziesz miala o czym rozmawiac za kilka lat, a
            im bardziej ´Twoja uwaga skupia sie na dziecku, tym wieksza pustke
            odczujesz, gdy dziecko wyfrunie z gniazda. Dlatego wazne jest, IMHO,
            pozostawienie sobie wentylu bezpieczenstwa, wlasnych zainteresowan,
            miejsca na troche egoizmu, aby w przyszlosci nie odczuwac tak
            bolesnie syndromu pustego gniazda. Kiedys, gdy sama nie mialam
            dzieci, a trafialismy w towarzystwo mklodych rodzicow, temat dzieci
            (kupek,zabawnych tekstow, karmienia, chorob) zwykle dominowal caly
            wieczor, co mnie doprowadzalo ..nie, nie do furii..do smiertelnego
            znudzenia. Oczywiscie, ze odkad sama zostalam mama, temat dzieci
            rowniez jest obecny w naszych rozmowach ze znajomymi, ale nie
            wylacznie i chce wierzyc, ze w fizjologicznych ilosciach, nie do
            zameczenia rozmowcow, wsrod ktorych sa rowniez bezdzietni znajomi.
            Moze moja pozorna zlosliwosc wynika ze specyfiki mojego
            rodzicielstwa, z nieustannym waleniem glowa w sciane w imie walki o
            rozwoj, rehabilitacje, w walce z systemem, szkola, urzedami, aby
            jakos wszystko trzymalo sie kupy. Stad inna skala moich problemow i
            stad smieszy mnie, ze dla kogos problemem moga byc cudze pytania czy
            komentarze na temat dlugiego karmienia piersia. Na mnie juz naprawde
            nie robia wrazenia pytania, dlaczego nie oddalam swojego
            niepelnosprawnego dziecka do zakladu opiekunczego. Jak sie porzadnie
            oberwie w d.upe od zycia, czlowiek staje sie gruboskorny. Ale tym
            bardziej docenia sie potrzebe stworzenia jakiegos zaplecza,
            mozliwosci oderwania sie od rodzicielskiego kieratu, dla wlasnej
            higieny psychicznej i w efekcie-dla dobra calej rodziny, ktorym
            matka w psychiatryku na pewno sie nie przysluzy.
            • mama_mak Re: mamo_mak 14.05.08, 18:47

              > stad smieszy mnie, ze dla kogos problemem moga byc cudze pytania
              czy
              > komentarze na temat dlugiego karmienia piersia. !

              To po co tu przychodzisz?

              • mruwa9 Re: mamo_mak 14.05.08, 21:56
                mama_mak napisała:

                >>
                > To po co tu przychodzisz?
                >

                Przychodze z nieustajaca nadzieja na kostruktywna dyskusje
                (nieskromnie uznaje sie za doswiadczona karmicielke), a tymczasem
                jakies kilkadziesiat procent postow dotyczy
                problematyki "o_jaka_jestem_biedna", "mam dosc-wszyscy sie mnie
                pytaja,kiedy skoncze karmic". Kurcze, czy naprawde wspolczesne matki-
                karmicielki sa az takiej slabej konstrukcji psychicznej, ze potrafia
                zamartwiac sie byle bzdetami, czy moze przeciwnie- nalezy im
                zazdroscic dobrostanu i braku rzeczywistych problemow w zyciu ( a z
                braku tych rzeczywistych- wyszukiwanie sobie zastepczych powodow do
                zmartwien)- to drugie nie byloby takie glupie, w zasadzie tego
                moglabym wszystkim zyczyc (bo wbrew pozorom wszystkim zycze jak
                najlepiej).
                • gfizyk Re: mamo_mak 15.05.08, 01:09
                  Mruwa - ja Ci powiem szczerze - nie bardzo eozumiem o so chodzi ?!
                  Nie zazdroszczę Ci Twojej sytuacji - chorego dziecka i problemów z
                  tego faktu wynikających. Ale to, że TY masz inne problemy, nie
                  oznacza, że inni mogą rozmawiać o (w Twoim mniemaniu) duperelach
                  takich jak zasikana pielucha, o wysypce na cipce, karmieniu piersią
                  itepe. Dla niektórych jest to równie ważne jak Twoje problemy.
                  Tak to już jest, że jak byliśmy maturzystami, to przerażał nas
                  egzamin dojrzałości, a teraz się z tego śmiejemy. Bo punkt widzenia
                  zależy od miejsca siedzenia
                  Na szczeście nie wszyscy mają takie problemy jak Ty, ale o to nie
                  możesz mieć do nikogo pretensji.
                  Z jednej strony podziwiam, że nie oddałaś dziecka do ośrodka (bo
                  część matek by tak zrobiła), ale z drugiej strony dla MNIE jest to
                  tak oczywiste, że miejsce NAWET chorego dziecka jest wśród rodziców,
                  a niech wśród obcych ludzi. Jest to fakt niezaprzeczalny i tak
                  oczywisty jak 2+2=4.
                  Tak więc sugeruję Ci odpuścić. Pozwól tym którzy czerpią radość z
                  pisania takiego bloga jaki im się podoba, - czerpać tą radość. Nie
                  podoba Ci się - nie czytaj, nie interesuje - tymbardziej. Ale dla
                  większości matek jest on interesujący.
                  Jeżeli ja jako inżynier zacząłbym rozmawiać o prawdziwych
                  szczegółach technicznych silnika spalinowego, 3/4 moich rozmówców
                  zanudziło by się na śmierć. Mało kto rozumiałby co do niego mówię.
                  Zdaję sobie z tego sprawę. Wiem, że z tą częścią osób mogę
                  porozmawiać o zużyciu paliwa, i o innych "pierdołach".
                  I w życiu nie mam zamiaru ich krytykować, że nie wiedzą co to jest
                  stopień sprężania.
                  A od Cebie słyszę (raczej czytam) ciągłą krytykę na zasadzie, kto
                  myśli inaczej niż ja - jest BE, bo tylko Mruwa jest OK. Niestety -
                  tak to wygląda. Poczytaj swoje posty - sama się przekonasz.
            • basienkas Re: mamo_mak 14.05.08, 19:52
              jak sama nazwa wskazuje:"dlugie karmienie piersia,"
              moze sie zdziwisz mruwa ale wlasnie o tym(o dlugim karmieniu piersia-
              dla przypomnienie) jest wlasnie to forum.
              Piszesz, ze odkad zostalas mama to temat dzieci jest ROWNIEZ obecny w
              twoich rozmowach, moze tak samo jak Twoje dziecko, moze tez jest teraz
              ROWNIEZ obecne w Twoim zyciu.
              Widzisz, dla wiekszosci mam z tego forum nasze dzieci sa glownym
              powodem naszego zycia, nie dodatkiem do niego...
            • xleilax Re: mamo_mak 14.05.08, 22:59
              Mruwa-jak sama wiesz forum nosi nazwę DŁUGIE KARMIENIE
              PIERSIA,ewidentnie w Twoich wypowiedzich widać,jak próbujesz
              nieustannie wygarnać nam błędy
              intelekktualne...myślowe...wszystko,co piszemy tu i na blogach,ale
              po co?!Jak słusznie zuważyłaś my nie mamy wielkich
              problemów,napotykamy codziennie na przeszkody, o których tu nie
              piszemy bo to nie forum o takiej te,atyce i dlatego,ze sobie znimi
              radzimy,a Ty?masz problemy,chcesz byc gruboskórna,ale po co,żeby
              ukryć się przed własnymi problemami,przed własnym płaczem w
              ciemności,przed nieumiejętnym wyrazaniem tego,co cie boli.Moja rada-
              dobry przyjaciel,długa rozmowa,relaks choc chwilowy bo depresja
              murowana,posiadasz niezmierzone pokłady złego nastawianie bo jak
              samam napisałaś:
              mruwa9 napisała:
              Moze moja pozorna zlosliwosc wynika ze specyfiki mojego
              rodzicielstwa, z nieustannym waleniem glowa w sciane w imie walki o
              rozwoj, rehabilitacje, w walce z systemem, szkola, urzedami, aby
              jakos wszystko trzymalo sie kupy. Stad inna skala moich problemow i
              stad smieszy mnie, ze dla kogos problemem moga byc cudze pytania czy
              komentarze na temat dlugiego karmienia piersia. Na mnie juz naprawde
              nie robia wrazenia pytania, dlaczego nie oddalam swojego
              niepelnosprawnego dziecka do zakladu opiekunczego.Jak sie porzadnie
              oberwie w d.upe od zycia, czlowiek staje sie gruboskorny.

              Nie przekłądaj własnych problemów na nas,nie obwiniaj całego
              świata,jak chcesz to sie wygadaj o swoich problemów,ale miej
              szacunek i nie bagatelizuj naszych.kazdy problemem mierzy sie własna
              miara,wiec żyj i daj nam żyć
            • fizula Re: mruwa9 23.05.08, 12:32
              Mruwo, pomimo, że najpierw wkurzyłam się właśnie na Twoją
              gruboskórność wtrącanie się w wątek, który nie był do Ciebie
              kierowany), ale teraz wreszcie odsłoniłaś się trochę. I za to Ci
              dziękuję, bo to mi lepiej Cię pozwliło poznać i, mam nadzieję,
              zrozumieć Twoje motywy. I tak mi się wydaje, że wcale tak dalece
              nasze myślenie się nie różni pod względem tej właśnie dalszej
              szerszej perspektywy. Choć ja nie zamierzam nikogo walić po głowie,
              dlatego, że być może zbyt mocno się angażuje w obecny etap rozwoju
              swojego dziecka. Tak naprawdę nie możemy innych mam zmuszać, by były
              nami. By np. karmienie traktowały swobodnie, z dystansem, tak jakby
              nie karmiły (karmiąc w ogóle niemało). Taki dystans daje czas (u
              mnie: niemały odstęp między dziećmi), więcej niż jedno dziecko (u
              mnie i u Ciebie trójka), różne życiowe przejścia.

              > im bardziej Twoja uwaga skupia sie na dziecku, tym wieksza pustke
              > odczujesz, gdy dziecko wyfrunie z gniazda.

              Wychodząc z tego założenia można w ogóle się przestać interesować
              własnymi dziećmi, bo odejdą od nas (właściwie to cały czas odchodzą
              stopniowo usamodzielniając się). Ale pewna doza naszego
              zainteresowania (choć na pewno nie przytłoczenie dziecka własną
              nadopiekuńczością) pomaga dziecku rozwijać się. I zamierzam tak
              robić, interesować się nawet wykwitami na skórze, nawet
              nocnikowaniem i nie chcę tracić tej wrażliwości na własne dziecko,
              pomimo że kiedyś przy odejściu będzie właśnie bolało. Taka jest cena
              miłości. Choć z drugiej strony poniekąd zgadzam się, że właśnie
              zachowanie własnych zainteresowań, przyjaźni, otwartego umysłu jest
              potrzebne dla dobrego funkcjonowania. Dla mnie przyjęcie szerszej
              perspektywy kolejnych lat życia dziecka daje też refleksję nad
              przemijalnością tej "mlecznej" fazy. I z obawy bólu, rozstania nie
              ma co jej zbyt pośpiesznie nerwowo kończyć. Warto dać sobie i
              dziecku czas na dorośnięcie do przejścia na niemleczny etap rozwoju.
              Pozdrawia Was wszystkich przekorna założycielka tego forum ;o)
        • jagandra Oj Mruwko, Mruwko 13.05.08, 09:11
          Skąd u Ciebie tak wielka potrzeba, żeby ciągle gadać (pisać tu) na temat owej fizjologii, o której nie ma co dużo gadać? tongue_out
          • moofka Re: Oj Mruwko, Mruwko 14.05.08, 11:50
            jagandra napisała:

            > Skąd u Ciebie tak wielka potrzeba, żeby ciągle gadać (pisać tu) na temat owej f
            > izjologii, o której nie ma co dużo gadać? tongue_out

            no trafniej nie mozna big_grinDD

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka