26.06.09, 09:09
Zapraszam
Obserwuj wątek
    • fizula Re: :) 26.06.09, 13:16
      Dzięki, Grochalciu, właśnie miałam Cię poprosić, czy byś tego nie
      zrobiła, tak mi się dobrze Cię czytało.
      Fajnie, że do nas zaglądasz.
      • grochalcia Re: :) 27.06.09, 20:55
        ech...i sie okazlao, ze tylko ja i dordulka mamy sie czego uczyc od wassad
        szkodasad

        chiałabym, jak bardzo bym chciala, zeby zniknela gdzies ta obustronna niechęcsad
        • ila79 Re: :) 27.06.09, 21:59
          Doszłam do wniosku, że to jest chyba niemożliwe. W "Traktacie o
          łuskaniu fasoli" Myśliwski bardzo dobrze to opisuje.
          "Kiedy ludzi może coś podzielić, zawsze się podzielą."
          W książce chodziło akurat o rzekę - ci z prawego brzegu walczyli z
          tymi z lewego. To oczywiście uniwersalna mądrość, bo taką mamy
          ułomną naturę. Tylko jednostki stać na to, aby z tym walczyć.
          • dordulka Re: :) 27.06.09, 22:56
            W sumie nie zdziwilam sie malym pozytywnym odzewem w obu naszych watkach. Na forach wsezlakich, ze szczegolnym uwzglednieniem "bliskich" nam Kp i Kb najpopularniejsze sa "kontrowersyjne" watki, te o pozytywnym, pojednawczymsmile wydzwieku rzadko maja rekordowa ilosc wypowiedzi.
            Czy mnie to bardzo martwi? Chyba nie, internetowe fora dzieki temu zyja, ile mozna spijac sobie z dziobkow i udzielac po raz setny tych samych poradsmile Zawsze lepiej zwolac "Swoich" i dac wycisk przeciwnikowismile))
            W sumie ostatnie "watki okolokarmieniowe" mnie zmeczyly, czas chyba na odwyk od forum, by powrocic z nowymi silami i checiami do dyskusji.
            Przyznam, ze milo jednak bylo wirtualnie poznac blizej kilka osob (tu i na butelkowie), o niektorych nieco zmienic zdaniesmile

            Generalnie tematy karmienia butelka/piersia i wzajemna "wrogosc" mnie coraz mniej obchodzasmile dzieć mi rosnie, wcina marchew i szpinak, moze za czas jakis porzucimy flaszke na rzecz jakiegos innego sprzetu do karmienia, zaczniemy myslec o rodzenstwie dla Myszy. Czas plynie, dzieci rosna, pojawiaja sie nowe ( na razie w planach). I jak mi kiedys ktos na KP napisal (moze przesmiewczo? nie wiem) - co Cie/Was obchodza opinie anonimowych forumowiczow? No wlasnie obchodza mnie coraz coraz mniejsmile

            Ide licytowac na allegro, czas pomyslec o sobie i nowych butachwink)

            Pozdrawiam, zabłąkana na DKP "Wyrodna Matka Butelkowa"smile))
    • mruwa9 Re: :) 28.06.09, 00:51
      smutna jest lektura zalinkowanego watku, a jeszcze smutniejsze
      porownanie owych lustrzanych watkow. Mamy karmiace piersia podjely
      wysilek doszukania sie pozytywow u mam karmiacych butelka, podczas,
      gdy wiekszosc mam butelkowych, odpowiadajacych na Twoje pytanie,
      pisze, ze od mam karmiacych piersia nie nauczylo sie niczego, aby w
      kolejnym zdaniu wyjezdzac z zarzutami terroryzmu laktacyjnego i
      agresji ze strony mam karmiacych (sic!). Przykre jest to, jak bardzo
      mozna sie zamurowac w swoich pogladach.
      • dordulka Re: :) 28.06.09, 10:02
        Mruwo kochana, ty tez zbyt wielu pozytywow u nas sie nie dopatrzylassmile Gdybym byla zlosliwa (hehehe) moglabym odczytac w Twojej wypowiedzi, ze jedynym naszym butelkowym "plusem" jest to, ze pomimo niekarmienia piesria, nie udalo nam sie zepsuc wszytskich dzieciwink
        • mania2347 Re: :) 28.06.09, 10:33
          A mi się przykro zrobiło jak czytałam bo starałam się znaleźć chociażby jedną
          pozytywną rzecz a tam tylko co wypowiedź to słowo - "niczego" a wydaje mi się że
          i kp i kb mają swoje "magiczne chwile" wystarczy chwilkę pomyśleć eh te ludziska...
          • matylda07_2007 Re: :) 30.06.09, 01:16
            Nie chciałam nikomu zrobić przykrości. Uważam, że od matki mogę nauczyć się czegoś jako od matki, człowieka. Nie dlatego, że karmi butelką czy piersią.
            Poświęcanie czasu, cierpliwość, przezwyciężanie trudności... ja to wszystko miałam. Moje dziecko było tak spragnione bliskości, że kiedy nie spało, "wisiało" na mnie. Na rękach, początkowo w nosidle, później w chuście. W łóżeczku czy wózku wylącznie spało. Podłogi, kocyka, maty nie uznawało, bądź tolerowało 2 minuty. Moją cierpliwość nagrodziło mega pogodne dziecko, które prawie wcale nie płacze. Dziwi się w parku czy placu zabaw, wizją i fonią płaczących dzieci.
            Od mam kariących nauczę się innej cierpliwości i "pożyczę" nieco wiedzy i cudzego doświadczenia w przyszłości (może).
            Po nas przyjdzie inne "forumowe pokolenie". Prawdopodobnie spory wybuchną na nowo. Chyba, że "globalnie" się coś zmieni.
            Ja w każdym razie już nie mam siły ni ochoty i idę spać, bo środek nocy mamy.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka