Dodaj do ulubionych

praca w szkole czy dg? czy to się da jeszcze łączy

17.01.11, 20:46
Witam:)
Od jakiegoś czasu zastanawia mnie kwestia- co się bardziej opłaca: pozostać w szkole czy jednak pracować na własny rachunek...
Jestem w zawodzie już długo i zawsze udawało mi się łączyć szkołę rano i lekcje prywatne po południu.
Niestety, w tym roku - po raz pierwszy mam wrażenie, że to już ponad siły. Obowiąków w szkole przybywa z roku na rok, trudno wyrwać się przed 15. Wracając ok. 16 , ciągnę zajęcia jeszcze do 20. I coraz częściej się zastanwiam, czy to normalne??? Praca 12 godz dziennie.
A w nocy- robota papierkowa, sprawdzanie itp.
Powoli zastanawiam się, co wybrać. No i właśnie...
Czy tylko ja jestem w takiej sytuacji? Czy w naszym zawodzie taka praca jest normą ?
Jak Wy dajecie sobie radę? Czy udało Wam się dokonać wyboru?
Obserwuj wątek
    • chinwag Re: praca w szkole czy dg? czy to się da jeszcze 18.01.11, 07:41
      Pracuję w taki sposób i nie mam zamiaru zmieniać. Mając od dziesięciu do tuzina lekcji dziennie, 6 dni w tygodniu w ciągu roku kalendarzowego wypracowuję liczbę godzin pracy nie większą od urzędnika, który po 8 godzinach drepcze do domu.

      To, że na co dzień brakuje czasu rekompensują wakacje, ferie, długie weekendy. Średnia wychodzi naprawdę ... średnia;)
      • alina.walkowiak Re: praca w szkole czy dg? czy to się da jeszcze 18.01.11, 18:53
        Tylko, że ja wolałabym średnią tygodniową tego urzędnika niż roczną. W efekcie zapieprzam po 10-12h dziennie w ciągu roku, żeby mieć dwa miesiące kompletnej laby. No i wolałabym móc wziąć urlop kiedy tylko mi się podoba :)

        Ale taki zawód, nie ma ideałów.
        • engteacherka Re: praca w szkole czy dg? czy to się da jeszcze 18.01.11, 22:49
          Ja tez do niedawna łączyłam etat z lekcjami popoludniowymi i pracowałam do 20.00. Ale w tym roku ocknęłam się i doszłam do wniosku,że krzywdzę rodzinę, a przede wszystkim dziecko poświęcając mu tak mało czasu. W dalszym ciągu mam oprócz etatu lekcje popołudniowe, ale do trzech dziennie. Kończę o 18.00- wyjątkowo 19.00. Trudno, zarabiam mniej - kupię perfumy za 99zł zamiast za 300 i świat się nie zawali...
        • chinwag Alina, Ty malkontencie! 19.01.11, 08:38
          Wstydziłabyś się narzekać.

          Średnia tygodniowa urzędnika Ci się marzy? To zatrudnij się w urzędzie, zobaczymy, jak szybko zauważysz różnicę między 20 a ponad 80 dniami urlopu.
          Na co dzień nie masz czasu? OK, jest to niedogodność wielka, ale masz weekendy i te wspomniane wakacje.... o różnych porach roku.

          Zakładając, że zatrudniona jesteś w szkole, to zaczynasz zapieprzać od września - - w październiku i listopadzie szansa na 2-3 wydłużone weekendy.
          Grudzień - 2 tygodnie laby.
          Styczeń - luty - 2 tygodnie laby.
          Kwiecień - tydzień wolnego.
          Maj - zazwyczaj wydłużony weekend.
          Czerwiec - po 3 tygodniach pracy zaczynasz wakacje.

          I ona jeszcze narzeka....ja pierdzielę ;) Babie to nigdy nie dogodzi, wiecznie musi znaleźć powód do narzekania, a dajże spokój, idź i nie grzesz więcej !

          Bo co last czy tam first minute około nosa przechodzi, czy co?

          • baba67 Re: Alina, Ty malkontencie! 19.01.11, 09:56
            No i niestety w przedluzone weekendy NIKT nie ma ochoty na lekcje, w wakacje i ferie zdarzaja sie dorosli. Ale prawda jest taka ze trzeba mocno sie spiac wtedy kiedy chetni sa i miec jeszcze duzo szczescia w szkole bo przy wychowawstwie i sluzbistym dyrektorze ciezko jest regularnie pracowac z prywatnymi uczniami, bo a to dyskoteka klasowa, a to rada, a to dzien otwarty, szkolenia BHP, imprezy srodowiskowe...i to wszystko poznym popoludniem albo do poznego popoludnia.
            Najwiekszym plusem DG jestto ze mozesz powiedziec swojej szefowej co chcesz i na pewno nie wywali Cie z roboty:-)
            • chinwag Re: Alina, Ty malkontencie! 19.01.11, 13:06
              Pisałem o zatrudnieniu + dodatkowej pracy.

              Jeśli prowadzenie DG jest problemem, stwarza kłopoty, czy nie jest atrakcyjne finansowo, to znaczy, że trzeba z niej zrezygnować i gdzieś zatrudnić.

              • baba67 Re: Alina, Ty malkontencie! 19.01.11, 14:29
                Kazda robota ma swoje minusy. W tej chwili juz nie wyobrazam sobie pracy w szkole, chyba ze jakiejs fajnej jezykowej .
                • chinwag Re: Alina, Ty malkontencie! 19.01.11, 18:36
                  Nie ma rzeczy idealnych.

                  Stopień zadowolenia jest zależny m.in. od priorytetów, czy preferencji.

                  A co do pracy w szkole, moje zdanie jest dokładnie odwrotne;)
              • coca2012 Re: Alina, Ty malkontencie! 19.01.11, 22:02
                Dziękuję wszystkim za głosy w dyskusji :))

                Właściwie zgadzam się w jakimś stopniu z każdym i może w tym problem:)

                DG w moim przypadku miała być sposobem na pewną niestabilizację zatrudnienia- tzn. humory mojej dyrektorki, która dzieli godziny wg uznania i gustu, a co ciekawe- co roku sprowadza do szkoły jakiegoś nowego stażystę (kogoś z kręgu znajomych) i pozostawia do przyuczenia właśnie mi. Osoby te odchodzą zazwyczaj po roku. Pojawia się ktoś nowy- a ja nigdy nie wiem- ile godzin przypadnie mi w nastęnym roku szkolnym. Stąd DG to zawsze niezależność i szansa na dodatkowe pieniądze- bez oczekiwania na łąskę lub niesłaskę dyrektorki...
                ALE
                - ponieważ jeden z anlistów porzucił pracę na początku roku- zmienił się przydział- mam więcej niż zakładałam i powstał problem, bo podjęłam już różne zobowiazania ( w szkole nie mogłam odmówić- każda odmowa wywołuję agresję dyrekcji-)
                - jest coraz trudniej wyjść po prostu ze szkoły i z nową energią przystąpić do lekcji popołudniu- uczniowie są coraz bardziej niesamodzielni, trudniejsi, niewydolni itp...
                - sa dni, kiedy przez 7 godz w szkole ( podstawówka) nie ma czasu, aby przysłowiowo usiąść na 5 min- nie wspominająć o śniadaniu czy nawet wyjściu do toalety!!!
                - każde 45 min to ogromna walka o uwagę, skupienie, pracę ucznia- widzę diametralne zmiany w zachowaniu uczniów ! w ostatnich 4-5 latach. Praktycznie nie faz pracy własnej na zajeciach- nie ma opcji- "chwila na samodzielne czytanie tekstu, zrobienie ćwiczenia"

                To wszytko powoduje, ze tych sił fizycznie nie starcza. Do tego papiery+ spotkania+ rady itp....
                No i wystarczy jedna urocza rozmowa z rodzicem- i pół dnia z głowy (szalone roszczenia)

                I ostatnie
                Może to tylko moja opinia i przesadzam- na prywatne lekcje trafiają mi się też coraz trudniejsze przypadki- dzieci notorycznie miedzy 2 a 1, jakieś maskaryczne dysfuncje, mimo pracy efekty żadne- bo jedyna praca jest ze mna - w domu już nic, rodzice niby wiedzą- ale twierdzą , że to ich dziecko już takie jest... Stad tzw kroki stają się chlebem coraz cięzej wypracowanym...

                Czy Wasi uczniowie prywatni też przypominają moich?
                Wychodzę na straszną marudę
                Ale - albo to przemęczenie- albo wypalenie- albo wszystko naraz :))

                • chinwag Do coci. 20.01.11, 10:09
                  Nie rozumiem jednego.

                  Czemu DG jest alternatywą dla zatrudnienia w szkole, przecież ani zatrudnienie w szkle nie stoi na przeszkodzie prowadzenia zarejestrowanej działalności, ani prowadzenie jej nie stoi na przeszkodzie zatrudnieniu się w szkole?

                  Rozumiem, że w czasie braku zatrudnienia trzeba zadbać o np. ubezpieczenie, mogę zrozumieć, że w określonych warunkach praca na własny rachunek jest korzystniejsza, ale nie stawiałbym sprawy jako alternatywy albo-albo.

                  Co do pani dyrektor, to powinnaś sprawę postawić jasno. Nie oferuje Ci stabilnego zatrudnienia, więc i nie może liczyć na to, że zaangażujesz się w prace szkoły "pełnym sercem", bo musisz jakoś na życie zarabiać - tak jak i ona.

                  Co do natężenia pracy? No cóż, pisałem o tym wcześniej. MOżna do takiego systemu pracy sie przyzwyczaić i w dniach wolnych od nauki (a jest ich trochę;)) naładować akumulatory.

                  Co do "intensywności pracy", gdy nie masz czasu na śniadanie, czy wyjście do toalety, to ... przesadzasz. Jest to tylko kwestią odpowiedniej organizacji.

                  Że praca w szkole jest trudna? No cóż, bywa, ale jeśli ktoś ma ku temu predyspozycje, to poradzi sobie i nie będzie każdego problemu traktować jako osobistą tragedię.;)
                  Jeśli je masz, to z czasem nauczysz się radzić sobie z takimi problemami.

                  Spotkań, czy posiedzeń rady (poza pewnymi patologicznymi przypadkami postrzegania swych dyrektorskich obowiązków przez szefów) nie ma codziennie.
                  Papiery? W niektórych szkołach tego trochę jest. W kwestii niepotrzebnej biurokracji, to trzeba nauczyć się lawirować;) Kopiować to co się da kopiować i mieć to gdzieś.;)

                  Co do uczniów, to od początku mojej pracy zdarzali się tacy, więc zdążyłem się przyzwyczaić do zwiększonego wysiłku w przypadku niektórych uczniów.
                  Dużo pracuję, więc i mam do czynienia z różnorodnymi osobami pod każdym względem.
                  I jest to plus. Nawet jeśli ta różnorodność oznacza trudność. gdyby wszystko szło jak z płatka, to nudno by było;)

                  Na przestrzeni kilkunastu lat nie zauważyłem znaczących zmian w zakresie poziomu intelektualnego swoich uczniów. Zapewne akurat miałaś szczęście trafić na tę część klienteli, która szuka pomocy z powodu problemów w szkole. MOże komus pomogłaś sie wykaraskać i Cię polecił, a potem jak domino...;)

                  Marudzisz, to fakt;), ale mam nadzieję, że to chwilowy dołek.

                  Jak poczujesz takie faktyczne wypalenie, to dla dobra własnego, ale i swoich uczniów przejdź na wyłącznie DG i ucz pracowników firm w 3-osobowych grupach.;)
                  Lektorem się bywa, nauczycielem się jest...parafrazując pewne powiedzenie.;)





          • alina.walkowiak Chinwag - to się pokazałeś! 19.01.11, 20:34
            Chinwag - ja mam się wstydzić? Nie. Absolutnie nie mam czego. Mam się wstydzić własnego zdania? Własnych preferencji? ?To Ty wstydziłbyś się mnie krytykować! Masz prawo mieć własne, inne niż ja, zdanie, ale nie masz prawa mnie krytykować ani oceniać. Polecam lekturę netykiety. Spodziewałabym się na tym forum wyższego poziomu dyskusji niż ten, który zaprezentowałeś. Żałosne!
            • chinwag Re: Chinwag - to się pokazałeś! 20.01.11, 09:29
              Alinko, wybacz, bo nie dałem wyraźnie znaku, że mój wpis jest ironiczny.
              Ani mi w głowie obrażanie kogokolwiek.

              Z drugiej strony - uwzględniając netykietę - to każdy ma prawo krytycznie odnosić się do wypowiedzi innych. Nie użyłem słów, które atakowałyby Ciebie personalnie, nazwałem Cię malkontentem (ironicznie), choć obraźliwym określeniem to nie jest - odnosi się do Twojego narzekania na sytuację, która w moim mniemaniu nie jest zła, a wręcz przeciwnie.;)

              Pozdrawiam:)
          • aga.p.p Re: Alina, Ty malkontencie! 19.01.11, 20:43
            No proszę, i od razu widać, że w szkole uczyć powinni tylko mężczyźni. Zero pracy dodatkowej, żadnych durnych nasiadówek, koniec zajęć = koniec pracy:) Drogie panie, patrzcie i bierzcie przykład:)

            • chinwag Do Agi. 20.01.11, 09:33
              A gdzie ja napisałem, że koniec zajęć dydaktycznych = koniec pracy?

              Przecież ja bronię opcji pracy od świtu do nocy, to chyba oznacza, że o 15 do domu nie wracam;)

              Uparcie twierdzę jednak, że taki system pracy - intensywnej, ale w dniach nauki szkolnej - potraktowany średnią roczną nie daje więcej pracy niż wspomnianego urzędnika.
              Wg mnie jest korzystniejszy, ze względu na skomasowanie może niekoniecznie pracy, ale wolnych dni na pewno.
    • sangrita Re: praca w szkole czy dg? czy to się da jeszcze 22.01.11, 09:48
      > Od jakiegoś czasu zastanawia mnie kwestia- co się bardziej opłaca: pozostać w s
      > zkole czy jednak pracować na własny rachunek...

      Nie wiem, czy "opłaca się" i "praca w szkole" kiedykolwiek można było połączyć w jedno zdanie twierdzące.
      • chinwag Re: praca w szkole czy dg? czy to się da jeszcze 22.01.11, 10:43
        Oczywiście, że można.

        Nawet jeśli ograniczamy sie w dyskusji do pracy lektora, a nie nauczyciela. Jeśli ograniczymy się do kwestii finansowych, to można taką sytuacje sobie wyobrazić, gdy zatrudnienie w szkole ze względu na uzyskiwany dochód i ubezpieczenie jest korzystniejsze dla kogoś niż działanie jedynie w ramach działalności gospodarczej.

        • baba67 Re: praca w szkole czy dg? czy to się da jeszcze 22.01.11, 11:20
          Jeszcze trzeba wziac pod uwage wydatek energetyczny jakiego wymaga praca w szkole. Dla mnie 45 min z przecietnie zachowujaca sie klasa (a miewalam takie dla absolwenta resocjalizacji) to 2 60 min lekcje w domu, a z niektorymi moimi uczniami to nawet trzy (bo mam dzieciaka dla ktorego JA jestem wampirem energetycznym (Andrzejek po lekcji z pania taki spokojny,do lekcji siadzie,telewizje pooglada...).
          Moze niektorzy maja inaczej, ja mam tak. Plus doswiadczenie ze sluzbista dyrekcja, ewentualnosc bycia uszczesliwiona wychowawstwem. Mala kasa za ciezka, czasochlonna charowe. Nigdy wiecej.
          • casey80 do baba67 22.01.11, 13:19
            Zgadzam się z tobą w 200%, od kilku lat pracuje na etacie w szkole państwowej plus popołudniami w szkole językowej i nawet po czterech 60 minutowych zajęciach bez przerwy w szkole językowej, nie jestem tak zmęczona jak po jednych zajęciach 45 minutowych w szkole państwowej. Ja wiem i rozumiem, że dla każdego inna opcja jest dobra, każdy kombinuje tak żeby dla niego było jak najlepiej, ja coraz bardziej skłaniam się ku odejściu na dobre ze szkoły państwowej, chociaż jestem w trakcie stażu na n-la mianowanego, nawet starsi koledzy i koleżanki mówią, żeby uciekać bo państwowa oświata jest dzisiaj jak tonący Tytanic, będzie tylko gorzej... pieniądze marne, a ilość obowiązków i papierologii rośnie z roku na rok. Jeśli możesz to napisz mi, po ilu latach pracy odeszłaś, jakie były początki i kiedy poczułaś, że to była słuszna decyzja? Pozdrawiam serdecznie!!
            • baba67 Re: do baba67 22.01.11, 16:09
              Masz maila
          • chinwag Re: praca w szkole czy dg? czy to się da jeszcze 22.01.11, 16:20
            Babo,

            Zużycie energii, to sprawa względna. Odwrotnie proporcjonalna do ... "umiłowania zawodu" ;), a i różni ludzie różnie problem postrzegają.

            Osobiście nie zauważam różnicy w zużyciu energii pracując w szkole, prowadząc kurs, czy indywidualną lekcję.

            Sangrito,

            W przypadku umowy o pracę - w przeciwieństwie do innych umów - nie możesz tych pieniędzy dostać do reki, jeśli działalność prowadzisz, by samodzielnie nimi gospodarować.

            Skłaniałbym się raczej ku przekonaniu dlatego, że ta kasa to koszt zatrudniania Cię ponoszony przez pracodawcę. Dla Ciebie tylko kwoty wirtualne.

            Po drugie masz bardzo dziwne przekonanie o "etacie", PRL już się skończył.

            "Chyba że jest się za słabym na utrzymanie się na wolnym rynku i zostaje etat."

            Sądzisz, że na etat zatrudniani są jedynie słabi nieudacznicy, którzy nie potrafią poradzić sobie na wolnym rynku? ;)

            Gdybym się miał dostosować do Twojego toku myślenia, to powinienem napisać, że działalność prowadzą jedynie kiepscy, których nikt nie chce zatrudniać.;)

            Dajże spokój. Wolisz działalność? Twój wybór. ja nie twierdzę, że zły. On jest Twój, w Twojej sytuacji, przy Twoich preferencjach jest korzystniejszym rozwiązaniem.

            Ale to nie oznacza, że opłaca się każdemu w każdej innej sytuacji, a w każdym innym miejscu.



            • sangrita Re: praca w szkole czy dg? czy to się da jeszcze 22.01.11, 18:10
              "Koszty wirtualne" dla Ciebie są kosztami jak najbardziej realnymi dla Twojego pracodawcy.

              > Sądzisz, że na etat zatrudniani są jedynie słabi nieudacznicy, którzy nie potra
              > fią poradzić sobie na wolnym rynku? ;)

              Sądzę, że na etat pracują:
              a) ludzie, którzy obawiają się ryzyka własnej DG,
              b) ludzie, którzy nie maja pieniędzy na otworzenie DG (raczej nie dotyczy branży nauczania języka angielskiego),
              c) ludzie, którzy nie daliby rady DG,
              d) ludzie, którzy dla idei i przekonań lubią pracować w szkole, organizacji czy korporacji.

              Możesz się zaliczyć do każdej z tych grup ;).

              > Gdybym się miał dostosować do Twojego toku myślenia, to powinienem napisać, że
              > działalność prowadzą jedynie kiepscy, których nikt nie chce zatrudniać.;)

              Nikt nie chce ich zatrudnić, ale jakimś dziwnym sposobem znajdują ludzi, którzy im płacą za wykonywanie tejże pracy? :D
              Pamiętajmy, że działalność gospodarcza działa tylko wtedy, kiedy są jacyś klienci.

              Z pewnością cała masa ludzi będzie się lepiej czuła na etacie niż z własną DG. Wolny rynek, wolny wybór. Tylko w kontekście słowa-klucza "opłacać się" wyższość etatu jest raczej mocno wydumana.
              • chinwag Re: praca w szkole czy dg? czy to się da jeszcze 22.01.11, 20:26
                Ja myślę, że w szkole na etacie zatrudniają się też osoby, które poza zarabianiem jako lektor języka obcego pragną również być nauczycielami.

                Poza tym, nie każdy musi czuć potrzebę prowadzenia działalności, jeśli to co robią na zlecenie zadowala ich.

                Co do drugiej części o "Twoim toku myślenia" chciałem Ci pokazać na ile bez sensu takie sądy brzmią.

                Powtarzam. Nie w każdym miejscu, nie w każdej sytuacji i nie w przypadku każdego człowieka praca na własny rachunek w 100% jest lepszym rozwiązaniem.

                To absolutnie nie oznacza, że neguję sens takich decyzji.



                • chinwag I jeszcze jedno;) 22.01.11, 20:30
                  > Tylko w kontekście słowa-klucza "opłacać się" wyższość etatu jest raczej mocno wydumana. <

                  czytaj Sangrito uważniej.

                  Nie próbowałem tej wyższości udowadniać, tylko:

                  "można taką sytuacje sobie wyobrazić, gdy zatrudnienie w szkole ze względu na uzyskiwany dochód i ubezpieczenie jest korzystniejsze dla kogoś niż działanie jedynie w ramach działalności gospodarczej."
                  • sangrita Re: I jeszcze jedno;) 22.01.11, 21:05
                    > Co do drugiej części o "Twoim toku myślenia" chciałem Ci pokazać na ile bez sensu takie
                    > sądy brzmią.

                    I nie wyszło ;)

                    Ja też nie twierdzę, że DG jest jedynym sposobem na życie. Różni ludzie, różne potrzeby. Stwierdzam tylko, że jest bardziej opłacalne. Jeżeli ktoś dla bonusów etatu jest w stanie przeboleć jego mniejszą opłacalność, fine with me.
                    • chinwag Re: I jeszcze jedno;) 23.01.11, 10:37
                      No ale dalej twierdzisz, że DG jest bardziej opłacalna...bezwarunkowo.

                      A to nieprawda.

                      Jeżeli ktoś pracuje w miejscu, gdzie ma szansę na ... powiedzmy 20 godzin tygodniowo, różnica między kwotą brutto możliwą do uzyskania od klientów, a tą oferowaną przez ewentualnego zleceniodawcę nie jest dość dużą, by zrekompensować konieczność opłacania ZUS-u itd, to co?

                      Różne sytuacje się zdarzają. I tyle tylko twierdzę.

                      Oczywiście, że w wielu innych sytuacjach lepiej jest działać na własny rachunek, sam to kiedyś robiłem.
                      • sangrita Re: I jeszcze jedno;) 23.01.11, 11:23
                        > Jeżeli ktoś pracuje w miejscu, gdzie ma szansę na ... powiedzmy 20 godzin
                        > tygodniowo

                        Pytanie, czy w takim miejscu ma szanse na cały etat w szkole.
                        • chinwag Re: I jeszcze jedno;) 23.01.11, 14:22
                          Możesz wyjaśnić, co dokładnie masz na myśli?

        • sangrita Re: praca w szkole czy dg? czy to się da jeszcze 22.01.11, 15:15
          Ubezpieczenie niestety ma to do siebie, że ZAWSZE jest opłacane z NASZYCH pieniędzy. To nie jest tak, że na DG trzeba tracić 800 złotych na składki, a na etacie opłaca je dobra wróżka. Chociaż może jak przelew robi pani księgowa to mniej boli.
          Na etacie ma się jedynie to, że czy się stoi, czy się leży, to wypłata się należy. Na DG nie, ale "wypłata" jest znacznie wyższa. Co kto woli. Chyba że jest się za słabym na utrzymanie się na wolnym rynku i zostaje etat.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka