Dodaj do ulubionych

szkoła językowa

20.03.12, 23:50
Czy prowadzicie własne szkoły językowe i jak na tym wychodzicie? Czy trzeba się zmierzyć z wieloma trudnościami, jak one funkcjonowały na samym początku, od czego zaczynaliście, w jakiej formie działaliście? Myślę, że będzie to bardzo cenny temat dla wielu lektorów, którzy cały czas poszukują nowych wyzwań i własnej drogi. Teraz powstaje bardzo wiele nowych szkół językowych, wiele też otwiera się nowych placówek na zasadzie franczyzy, która też stanowi bardzo atrakcyjną ofertę wejścia na rynek już pod pewną marką, z pewnym bagażem doświadczeń i know how, które przekazuje franczyzodawca, pomijając dodatkowe koszty, jakie trzeba ponieść z tego tytułu:(
I następne pytanie, czy zmienilibyście swój zawód jako lektor na inny, gdybyście mieli taką okazję, np na pracę na etacie w firmie, w której niekoniecznie zajmowalibyście się pracą z językiem. Bardzo czekam na Wasze inspirujące posty w tych tematach.
Obserwuj wątek
    • joalma Re: szkoła językowa 21.03.12, 10:13
      gdybym wcześniej na to wpadła i miała teraz odpowiednie uprawnienia, chciałabym uczyć jakiegoś konkretnego przedmiotu po angielsku np biologii lub chemii w liceum dwujęzycznym albo czegoś związanego z medycyną na wyższej uczelni. niestety w obecnej chwili czas nie pozwala mi na podjęcie kolejnych studiów (najchętniej za granicą) ale na pewno byłoby to super doświadczenie i jednak poprzeczka wyżej.

      moją DG trudno nazwać szkołą jezykową gdyż obecnie nie zatrudniam lektorów, uczę praktycznie tylko z polecenia i sporadycznych ogłoszeń we wrześniu i październiku, mam też swoją www. z perspektywy czasu najgorsza rzecz to fakt, że muszę pracować popołudniami i wieczorem i nie mam wtedy czasu dla rodziny.

      nad franczyzą nigdy nie myślałam bo nie lubię jak mi ktoś cokolwiek narzuca, mam swoje pomysły i raczej nie potrzebuję odgórnego know how, ale może to być bardzo przydatne dla początkujących. btw nie każdy franczyzodawca od razu wymaga wykupienia licencji, czasem nawet partycypują w kosztach na początek, (np reklama) zadowalając się procentem od zysku.
      • zojanka Re: szkoła językowa 21.03.12, 20:50
        Prowadzę DG od czterech lat. Zaczęło się od tego, że namówiła mnie do tego koleżanka, która na samym początku stwierdziła, że mamy za mało chętnych i zrezygnowała ja ja przy tym zostałam i jest dobrze. Nie żałuję. Pracuję sama. Nie zatrudniam na razie żadnego lektora ale chyba tak właśnie pozostanie. Mam 8 grup, maksymalnie 6 osób (chociaż jak zaczynałam to było maksymalnie 12 - ale sama doszłam do tego, że muszę stworzyć sobie i uczniom najefektywniejse warunki i ograniczyłam liczbę do sześciu). Wynajmuję salę ale przymierzam się do budowy swojego pomieszczenia z zapleczem. Nie ogłaszam się nigdzie, wszytko działa pocztą pantoflową. Co roku przybywa mi liczba uczniów z polecenia. Pewna jestem tego, że nie żałuję, wiem, że to ma szansę na dalszy rozwój i wiem, że nie zamieniłabym swojej pracy na żadną inną. Pracuję jeszcze w szkole państwowej i udaje mi się to pogodzić. Oczywiście są minusy, jak przy każdej DG. Obawy o chętnych, o to czy wytrwają, niestety zdarzają się rodzice, którzy przysyłają regularnie dzieci, ale zapominają o zapłacie. Wtedy trzeba nauczyć się reagowania w takich sytuacjach. I co najważniejsze, nie można wpaść w rutynę. Trzeba pracować nad każdymi zajęciami. Ja ograniczyłam swoją ofertę do dzieci i młodzieży bo to grupa najpewniejsza. Najbardziej zmotywowana (najcześćiej to motywacja zewnętrza - szkoła, rodzice) ale generalnie solidnie przychodzą na zajęcia. Dorośli kapryśni są. Najwiekszy minus jest taki, że cały dzień jesteś w pracy. Wtedy należy szanować weekendy. Ja soboty i niedziele nie pracuję. Nawet jeżeli błaga mnie ktos o korepetycje... nie zgadzam się. Perspektywa dwóch miesięcy wolnego wynagradza wszystko.
        Warto spróbować.
        • beautiful1 Re: szkoła językowa 23.03.12, 00:18
          Zojanka
          Ja już mam dość pracy na etacie, chciałabym założyć DG ale zastanawiam się, czy nie będzie więcej minusów czy plusów. Powiedz proszę, skąd bierzesz zlecenia, ogłaszasz się trochę w pobliskich szkołach, jak ściągasz płatności,ustalasz stawkę miesięczną, godzinną, czy semestralną. Szkoły językowe mają stawki semestralne, roczne lub ratalne, wtedy zapewniona jest płynność językowa.
          Jeśli chodzi o pracę na etacie, to też praktycznie pracuje się cały czas, dojeżdza, teoretycznie w pracy spędza się około 8 godzin ale z dojazdami to prawie 10 godzin i niekoniecznie wykonuje się pracę związaną z wykorzystaniem języka. Napisz proszę jak to wszystko się u Ciebie kręci.
          • zojanka Re: szkoła językowa 23.03.12, 22:50
            daj mi swój adres mailowy to napiszę więcej.. za dużo tego, aby pisać tutaj:):)
            • beautiful1 Re: szkoła językowa 25.03.12, 00:24
              Nie chcę ujawniać adresu mailowego publicznie, jak mam Ci go przekazać, chętnie wymienię się poglądami.
              • zojanka Re: szkoła językowa 25.03.12, 09:25
                napisz na adres zojanka@gazeta.pl
          • karo_77 Re: szkoła językowa 01.04.12, 23:00
            Od kilku lat prowadzę szkołę językową dla dzieci w Gdyni na zasadzie franczyzy. Mam własną działalność gosp. Ponieważ jest to międzynarodowa szkoła pod znaną marką, klienci zgłaszają się sami, wystarczy odbierać telefon;) Czasami muszę nawet odmawiać, bo nie mam już mocy przerobowych. Pracuję jak na etacie min.8 godzin dziennie, zatrudniam nauczycieli, zajmuję się administracją, ale też sama dużo uczę, ponieważ daje mi to mnóstwo satysfakcji. Oczywiście jak we franczyzie należy liczyć się z tantiemami-jest to procent od przychodu i opłatami licencyjnymi. Ale opłaty za kurs są jedne z wyższych i nie zależą one ode mnie, nauczyciele dobrze zarabiają i ja też nie narzekam.
            Wiem, że jest możliwość wykupienia licencji na część Gdyni, jeśli ktoś jest zainteresowany, podaję namiary do mnie, a udzielę informacji z pierwszej ręki: 502 459 295.
            • beautiful1 Re: szkoła językowa 02.04.12, 00:47
              Powiedz mi proszę ile musiałaś zainwestować w swój interes aby otworzyć placówkę franczyzową? Czy otrzymałaś jakież solidne przeszkolenie, jak to wszystko prowadzić, czy duzo musisz wydawać na reklamę? A jaka to jest szkoła, jeśli możesz zdradzić?
              • karo_77 Re: szkoła językowa 02.04.12, 11:17
                Jest to szkoła Helen Doron i ponieważ jest to sieciówka, dostaję wszystkie narzędzia do ręki, począwszy od grafiki i wystroju Centrum do gotowych formularzy. Cały czas jestem w kontakcie z innymi Centrami i dyrektorem, więc mam zawsze wsparcie. Największy koszt to zakup licencji, jeśli masz swój lokal i sama uczysz, to zwraca się szybko. Oprócz tego opłata za wspólną reklamę, sama nie reklamuję się, i tantiemy proporcjonalne od przychodu, Oczywiście na początku przeszłam przeszkolenie metodyczne i biznesowe, wcześniej nie miałam zbyt dużego doświadczenia, skończyłam filologię, pracowałam w gimnazjum i w liceum, ale najtrudniejsze są same początki, potem już można wszystko ogarnąć.
                Spróbuj poszukać w necie Helen Doron franczyza, ale znalazłam jakieś kosmiczne kwoty, ale to chyba zależy od lokalizacji, jak duże Centrum kupujesz, ja wydałam o wiele mniej.
                Jeśli interesuje Cię konkretna lokalizacja, to najlepiej skontaktować się z najbliższym centrum.
                Ja jestem bardzo zadowolona, choć na początku nie było łatwo, teraz już bym nie wróciła do szkoły, ani bym nie chciała u kogoś pracować;)
    • kochanic.a.francuza Re: szkoła językowa 11.04.12, 17:42
      Praca popoludniami i wieczorami- dla kobety z dziecmi beznadzieja. Nie Ty uslyszysz pierwsze slowa swojego dziecka tylko jakas niania albo przedszkolanka.
      Dziciaki knabrne, zle wychowane (wychowywane bezstresowo:/).

      Dorosli klieni marudni, chodza w kratke, maxymalnie rok. Wilelu rezygnuje po pol roku.
      Konkurencja agesywna stosuje "jakis tam marketing", zaponialam slowa, chodzi o to, ze robi czarny PR konkurentom wymysla coraz to glupsze hasla, np. "CPE w pol roku!" a durny klient przychodzi do Ciebie i bezczelnie pyta jaka masz "kontroferte".
      Doradzam ciepla posadke w szkole, niech maz zarabia na zycie.

      • beautiful1 Re: szkoła językowa 13.04.12, 00:16
        Akurat mąż nie zarobi dużo, ponieważ będę niestety zmuszona sama się utrzymywać. Mam pracę na etacie, nudną i małorozwijającą, ale płacą co miesiąc, uczę też w niektóre dni. Tak mi chodzi po głowie własna szkoła, ale masz rację, że dochodów nikt mi nie może zagwarantować, a o klienta jest trudno i są tak zwane puste miesiące takie jak lipiec, sierpień i czasami wrzesień. Wszystko rusza pełną parą w pażdzierniku a potem znowu przerwy swiąteczne, wolne dni etc.
        • engteacherka Re: szkoła językowa 13.04.12, 09:31
          Nie tylko puste miesiące. Problemem sa też okresy przeziębień (jeśli uczysz dzieci ), wszelkie przekładanie, odwoływanie lekcji. Jeśli rodzice zgodzą się płacić z góry za miesiąc, czy semestr i również za odwołane lekcje, to jesteś szczęściarą - w mojej okolicy takiej praktyki nikt nie stosuje i za lekcje odwołane się nie płaci. Ja uczę raczej uczniów, maturzystów, indywidualnie lub w parach. Wzsystko zależy też od tego, gdzie mieszkasz, ale ja widzę, że choć wyrobiłam sobie wystarczającą renomę, z tych prywatnych lekcji bym się nie utrzymała (mam jeszcze etat w szkole). Zgłaszający się potrzebują raczej oswojenia się z mówieniem i słuchaniem, chcą też, żeby lekcje ,,szły w parze" z materiałem szkolnym - czyli jest zapotrzebowanie na typowe korepetycje, przynajmniej w moim środowisku.
          • beautiful1 Re: szkoła językowa 15.04.12, 00:08
            Jeszcze nie miałam żadnych korepetycji czy lekcji indywidualnych, które nie byłyby po kilka razy odwoływane. Na początku ludzie są pełni zapału, zaczyna się nowy rok, wracają z urlopów, snują plany, jak podnieść swój poziom języka, a potem przychodzi szara rzeczywistość, inne obowiązki i ten zapał gdzieś znika. Dlatego wolę kursy w grupach w szkolach językowych, teraz stawki nie są wysokie, ale przynajmniej jest ta stabilność, że lekcje odbędą się jak są zaplanowane. Gdzie tylko jest lekcja z jedną czy 2 osobami, niestety dochodzi do odwołań.
    • midds Re: szkoła językowa 10.08.16, 13:54
      Mam pytanie do osób prowadzących DG (niekoniecznie szkołę językową). Jak sądzicie, jaką trzeba mieć minimalnie stawkę, by prowadzenie firmy było opłacalne? W moim niedużym mieście górna stawka za lekcje angielskiego ogólnego to jakieś 40 złotych. Przy takiej stawce musiałabym się chyba nieźle "nakorkować" żeby po opłaceniu ZUSu i podatku jeszcze coś zostało dla mnie?
    • midds Re: szkoła językowa 10.08.16, 19:22
      Halo, halo, sądzicie że uciągnę? ;)
      • pinezka.777 Re: szkoła językowa 10.08.16, 21:33
        pierwszwe dwa lata pewnie tak, a potem? Zakladaj grupy. MArketingowo przekonaj ludy do korzysci plynacych z nauce w grupie. I inkasuj calosciwoo wiecej. Dla nich taniej, dla Ciebie wiecej kasy.
        • midds Re: szkoła językowa 10.08.16, 22:12
          Rozumiem, aczkolwiek ludzie chcący się uczyć w grupach zazwyczaj walą do szkół językowych, a prywatnych nauczycieli/korepetytorów szukają Ci którym zależy na podejściu indywidualnym. Ciężko będzie chyba stworzyć taką grupę, ale z duetami powinno już pójść łatwiej...
          • pinezka.777 Re: szkoła językowa 11.08.16, 12:21
            zatem Ty bądx ta szkołą językową! Ja poszłam w tes trone-empiki, britishe i belle oferuja grupy 12 osdob. A ja 4. I praktycznie zadna sieciowka nie oferuej grup 4 osobowych. Taka se nisza, o. Wykorzystaj:)
          • engteacherka Re: szkoła językowa 11.08.16, 13:01
            Ja właśnie jestem na etapie przechodzenia z lekcji typowo indywidualnych w kierunku par i małych grup. Właśnie z tego samego powodu - żeby móc pomieścić w grafiku więcej chętnych i więcej zarobic. Już w zeszłym roku miałam pary. Z dośw. sprawdzają się pary dzieciaków szkolnych (lub ja miałam do tej pory szczęście do par) z tej samej klasy lub równoległej (ten sam nauczycil w szkole), na podobnym poziomie językowym. Sprawdzają się znakomicie grupki uczniów wczesnoszkolnych (pary i grupy dają więcej możliwości, zajęcia są ciekawsze), dobrze przygotowuje się w grupach do egzaminów maturalnego i gimnazjalnego. Pary składające się z dorosłych natomiast, to istny koszmar - przekładanie, odwoływanie, jak jeden nie przychodzi, to drugi też nie chce i inne problemy.

            Rodziców trudno przekonać do grup. W mojej miejscowości działała szkoła językowa, która zrobiła nauczaniu w grupach zły PR. Rodzice nie mają teraz zaufania, twierdzą, że w grupie dzieciaki nauczą się tyle, co w szkole, czyli nic. Ale udaję się przekonać do par przynajmniej niejtórych.

            No i pozostaje kwestia finansów w parach - co jeśli przyjdzie jedno dziecko, a drugie nie. Trzeba pomyśleć, jak to rozwiązać. Do tej pory, kiedy przyszło jedno dziecko, skracałam mu czas nauki i płacił tyle, co w parze. Do mnie dzieciaki przychodzą bezpośrednio po szkole, czasami nie wiedzą, wcześniej, że ten drugi będzie nieobecny. W tym roku chcę wprowadzić płatność od par tylko i wyłącznie z góry. Jak ktoś nie przyjdzie, to traci. Ale to spowoduje, że jeszcze mniej osób będzie chętnych uczyć się w parach. Nie bardzo wiem, jak to rozwiązać...
            • midds Re: szkoła językowa 16.08.16, 20:44
              A można wiedzieć jakie są u Ciebie stawki? Może by ustawić stawki za lekcje indywidualne na tyle wysokie, żeby ludziom po prostu o wiele bardziej opłacało się uczenie w parach? Hmmm...
            • midds Re: szkoła językowa 17.08.16, 09:48
              "Sprawdzają się znakomicie grupki uczniów wczesnoszkolnych (pary i grupy dają więcej możliwości, zajęcia są ciekawsze), dobrze przygotowuje się w grupach do egzaminów maturalnego i gimnazjalnego. Pary składające się z dorosłych natomiast, to istny koszmar - przekładanie, odwoływanie, jak jeden nie przychodzi, to drugi też nie chce i inne problemy."

              Niestety, ja uczę tylko dorosłych i maturzystów, dzieci niet, więc i tu może być kłopot.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka