jane_starling
03.03.15, 22:33
Witajcie! temat sugeruje, że chcę porozmawiać o nauczycielu, który odwołuje korepetycje. muszę coś jeszcze przyznać - jestem nim ja (a raczej studentką dorabiającą sobie).
Udzielam już długo tych lekcji, czuję, że się wypaliłam kompletnie. Odwołuje korki średnio co dwa/trzy tygodnie, tłumacząc się różnie. Nie wiem, czy to wypalenie czy coś innego. Nie mogę podjąć etatowej pracy, kończę studia w tym roku. Nie wiem, czy całkowicie zrezygnować z tych lekcji (do czerwca już mało czasu zostało) i żyć z oszczędności czy przemęczyć się. Na lekcjach jestem zaangażowana i myślę, że uczniowie je lubią. Mnie chyba najbardziej dobija w tym jeżdżeniu do nich to, że to co zarobię przeznaczam na opłaty, bieżące sprawy i nic nie odkładam i nie czuję, że je mam. Gdy idę na korki to nie ma mnie od rana do 20-21 w domu (studia i korki). Przychodzę wyczerpana - bo to ja dojeżdżam do nich. Muszę pisać pracę na studia i to wszystko mnie zniechęca. W przeszłości pracowałam po 12 godzin czasem dziennie, wakacje przepracowałam ciężko pracując fizycznie, więc pracy naprawdę się nie boję - tu nie chodzi o to.
Może coś doradzicie patrząc ze swojej perspektywy? lub może nawet perspektywy kogoś, kto bierze korepetycje?