Dodaj do ulubionych

Niekompetentni nauczyciele angielskiego

15.04.06, 12:16
Jestem ciekawa jak to jest powszechne.
Obserwuj wątek
    • asia23bb nedzna prowokacja N/T 15.04.06, 13:33
    • baba67 Re: Niekompetentni nauczyciele angielskiego 15.04.06, 15:05
      Gdzie ? W szkolach ?
      • asia23bb :0 15.04.06, 16:50
        Nie ma sensu odpisywac. Potem pokaza nasze forum w Uwadze na TVN pod haslem, ze
        nawet sami nauczyciele uwazaja sie za niekompetentnych:)
        • konstatacja ... 16.04.06, 16:56
          Bardzo ciekawa teoria.
          Bylalaby prawdziwa, gdybym pracowala dla TVN. W zasadzie odpeprzec ten argument
          mozna na kilka sposobow: na ile zdanie jednego forumowicza jest reprezentatywne
          dla calego ogolu nauczycieli angielskiego? Na ile to jest zaskakujace, ze wsrod
          lektorow i nauczycieli angielskiego sa osoby niekompetentne (no wlasnie - kto
          to jest osoba niekompetentna?)? Jak rozumiem w tym srodowisku tylko alfy i
          omegi?
          A na koniec: co to za globalna roznica o czym sobie tam papla w TVN? Mi to jak
          na razie nie przeszkodzilo w wyrazaniu swojego zdania a propos czegokolwiek.

          Pytam sie, bo sama jestem nauczycielem angielskiego, tylko jakos sie z nikim
          nie zrzeszalam i nie mam zbytnio wyksztalconej lojalnosci srodowiskowej.
          • asia23bb Re: ... 16.04.06, 21:16
            >na ile zdanie jednego forumowicza jest reprezentatywne dla calego ogolu
            nauczycieli angielskiego?

            Albo zdanie kilku forumowiczow? Nijak jest reprezentatywne. Wiec po co pytac?

            >Na ile to jest zaskakujace, ze wsrod lektorow i nauczycieli angielskiego sa
            osoby niekompetentne

            Wszedzie, podkreslam w kazdym srodowisku, czy sa to lekarze, prawnicy czy
            brukarze;), znajda sie niekompetente jednostki. I o czym to swiadczy? O niczym.

            >co to za globalna roznica o czym sobie tam papla w TVN
            Ogladalas ' Uwage:szkola jakiej nie znacie'? Mnie osobiscie denerwuje. I jak
            zauwazylam (na forum, ale nie tylko), nie jestem w swoim odczuciu odosobniona

            Twierdzisz, ze jestes nauczycielem angielskiego. Skad wiec i jaki masz cel w
            zadawaniu takich dziwnych, zeby nie powiedziec, prowokujacych, pytan?

            Happy Easter, anyway;)
            • ballerinapl Re: ... 17.04.06, 13:38
              Nie bardzo rozumiem czemu miałaby to być prowokacja, ale też z drugiej strony
              nie widze do czego to pytanie może prowadzić.
              Oczywiście że jest cała masa niekompetentnych nauczycieli angielskiego, tak
              samo jak i innych języków, a także niekompetentnych geografistów, historyków,
              wuefistów itd.
              Ale mam przytoczyć przykłady czy sobie pomarudzić po prostu czy coś? Bo nie
              bardzo kapuję :-)
              • konstatacja Re: ... 17.04.06, 16:04
                Pytam dlatego, ze sama sie z tym bezposrednio nie spotkalam. Nie spotkalam
                jeszcze osoby, ktoraby nie miala uprawnien do nauczania, albo uczyla
                zdecydowanie ponad swoj poziom: na przyklad prowadzila kurs Advanced majac sama
                zdanego tylko Advance'a w British Council.
                Slyszalam to od moich uczniow czasem albo wlasnie jakies niejasne ploty -
                dlatego sie pytam. O przyklady, z ktorymi sami sie spotkaliscie.
                Na swoja obrone mam to, ze jak na razie nie zmienialam czesto pracy (od roku, a
                ucze od okolo roku wlasnie) i raczej tzw. "srodowiskiem" sie nie zajmuje. To
                wszystko.
                • natalia.brzeska no to Ci odpowiem 17.04.06, 17:30

                  Przykład 1.
                  Przychodza do mnie na lekcje prywatne licealiści i przynoszą swoje wypracowania
                  ze szkoły, sprawdzone przez nauczycielkę. Różni uczniowie, różne szkoły, różne
                  nauczycielki. Koszmar! Nauczyciele nie mają pojęcia o rodzajnikach (to jakaś
                  zmora Polaków), nie poprawiają wielkich liter (polish nagminnie pozostawiane z
                  małej litery), nie mają pojęcia o następstwach czasów, zasadach interpunkcji
                  itp.

                  Przykład 2.
                  W zeszłym roku sprawdzałam próbne matury po "koleżance". Podobnie jak wyżej.
                  Pełno pozostawionych EWIDENTNYCH błędów.

                  Przykład 3.
                  Pracując w szkole raczej nie ma się okazji posłuchać, jak inni nauczyciele
                  mówią. No ale przy okazji wymiany ze szkołą zagraniczną było pole do popisu.
                  Kolejny koszmar! Brakuje przede wszystkim płynności i naturalności. Widać, ze
                  to wydukane z podręczników. Pomijam polski akcent, bo może lubią utożsamiać się
                  z krajem pochodzenia. Pisałam juz w jakimś innym wątku - wielu nauczycieli poza
                  podręcznikami nie mają kontaktu z językiem. Nie czytają po angielsku dla
                  przyjemności, nie oglądają tv w oryginale, nie rozmawiają z native speaker'ami
                  (nie trzeba wyjeżdżać zagranicę, aby to robić).
                  Potem nie ma się co dziwić, że uczniowie mówią 'dis", czy "wis", (chodzi o this
                  oczywiście), czy komfortejbel.

                  Przykład 4.
                  Obserwowałam młodą nauczycielkę w ramach praktyk. Brak planu lekcji (nawet na
                  małej karteczce wypunktowane, co będzie robic), zero koncepcji, leci z
                  podręcznika ćwiczenie po ćwiczeniu, dyktuje odpowiedzi z answer key. Na
                  pytanie: "A dlaczego jest tak, a nie tak?", odpowiada "bo tak ma być!". Uczeń
                  pyta o jakieś słowko (chce wiedzieć jak X jest po angielsku). "Nauczycielka"
                  WYMYŚLA jakieś słowo. Dla mnie taka osoba jest kompletnie przegrana.
                  Dyskredytuje to ją całkowicie. Dobry/ kompetentny nauczyciel potrafi
                  powiedzieć: "Przepraszam, teraz nie wiem, ale sprawdzę i na następnej lekcji ci
                  podam" (co oczywiście musi uczynić).

                  Przykład 5.
                  "Nie spotkalam
                  > jeszcze osoby, ktoraby nie miala uprawnien do nauczania, albo uczyla
                  > zdecydowanie ponad swoj poziom: na przyklad prowadzila kurs Advanced majac
                  sama
                  >
                  > zdanego tylko Advance'a w British Council."

                  15 lat temu, będąc jeszcze w liceum miałam już zdane CPE, a uczyła mnie laska
                  przygotowująca się do FCE... Fakt, były to trochę inne czasy, ale tak czy siak
                  coś w tym chyba było nie tak...

                  Prykład 6.
                  (tu już z UK, z RENOMOWANEJ !!! szkoły j. angielskiego)
                  Wchodzi nauczyciel do pokoju nauczycielskiego (Anglik) i zastanawia się na
                  głos: "jak mam im wytłumaczyć różnicę między roll a bun?"...

                  Drugi nauczyciel siedzi z książką od gramy i uczy się 15 min przed lekcją
                  difining i non-defining relative clauses, bo akurat będzie to w unicie...

                  Mam pisac dalej? Bo mam jeszcze kilka ciekawych historii...
                • baba67 Re: ... 17.04.06, 17:38
                  Niekompetencja to cos wiecej uczenie ponad udokumentowany poziom.
                  Slyszalam (od moich uczniow) o osobach po filologii angielskiej, ktore jakos
                  nie potrafia zrobic uzytku ze swej wiedzy metodycznej.Wiem, ze opowiesci
                  uczniow trzeba brac z bardzo duza rezerwa, ale jesli ucze kogos kto jest
                  naprawde zdolnym i pilnym uczniem, ktory robi spore postepy, to mam prawo mu
                  wierzyc.
                  Podobno odbywaja sie lekcje w oparciu o podrecznik z bardzo slabo
                  wytlumaczona(co widze)gramatyka).I to w jednym z podobno lepszych LO w Wawie
                  • natalia.brzeska Re: ... 17.04.06, 17:40
                    baba67 napisał:

                    > Niekompetencja to cos wiecej uczenie ponad udokumentowany poziom.
                    > Slyszalam (od moich uczniow) o osobach po filologii angielskiej, ktore jakos
                    > nie potrafia zrobic uzytku ze swej wiedzy metodycznej.

                    Zgadzam się!

                    Wiem, ze opowiesci
                    > uczniow trzeba brac z bardzo duza rezerwa, ale jesli ucze kogos kto jest
                    > naprawde zdolnym i pilnym uczniem, ktory robi spore postepy, to mam prawo mu
                    > wierzyc.

                    Wystarczy wybrać się na lekcję do jakiegoś nauczyciela. Tzn. jeśli pracuje się
                    w szkole (prywatnej czy państwowej), to można o to poprosić.


                    > Podobno odbywaja sie lekcje w oparciu o podrecznik z bardzo slabo
                    > wytlumaczona(co widze)gramatyka).

                    No właśnie - patrzy mój przykład wyżej.

                    I to w jednym z podobno lepszych LO w Wawie


                    Przykłady, które ja opisałam, są z wiodących szkoł!
                    • baba67 Re: ... 17.04.06, 17:55
                      napisz cos jeszcze, to bardzo pouczajace przyklady, szkoda tylko, ze prawdziwe :-(
    • pandora_ Re: Niekompetentni nauczyciele angielskiego 18.04.06, 10:21
      Jest niestety powszechne. Widać to przede wszystkim po poziomie nauczania w
      szkołach, również językowych. Przeraża mnie najbardziej to, że przychodzą do
      mnie lektorzy na rozmowy o pracę - w życiorysie mają wpisane prace w iluś tam
      szkołach, miewają nawet całkiem niezłe referencje i... nie znają angielskiego za
      dobrze, o kwalifikacjach metodycznych nie wspominając. To sa ludzie, którzy nie
      umieją wytłumaczyć prostego zagadnienia. To samo dotyczy równiez wielu tzw.
      "native speaker'ów", którzy ciągle jeszcze są rekrutowani na zasadzie: "gada po
      angielsku, to się nada".
      • asia23bb Re: Niekompetentni nauczyciele angielskiego 18.04.06, 15:35
        Trzeba oddzielic native speakerow od polskich nauczycieli, bo powszechnie
        wiadomo, ze niektorzy z nativow ucza tylko dlatego, ze mieli szczescie urodzic
        sie w kraju angielskojezycznym. Nie maja kwalifikacji, doswiadczenia, predyspozycji.
        • baba67 Re: Niekompetentni nauczyciele angielskiego 18.04.06, 20:24
          O tak, naprawde trudno znalezc naprawde dobrego, kwalifikowanego nativa, choc
          mam wrazenie, ze latwiej niz kiedys.
          A co do polskich nauczycieli, to slyszalam o bardzo dobrych tez.
          I juz powoli, bo powoli ale mijaja czasy, kiedy uczyl sie czlowiek rosyjskiego
          8 lat a pare zdan z trudem zdolal wydukac, bo uczono biernej znajomosci.
          no i te koszmarne podreczniki..
          Ucze dyslektyka, ktory chodzi do zwyklej podstawowki a w 5 klasie dzieci robia
          to, co jest wymagane na podstawowej maturze.I kilkoro dzieci w grupie(nie
          wymagajmy cudow) swietnie sobie z takimi zadaniami radzi(moj tez).
          Pani jest wymagajaca, maja dobry podrecznik i sa efekty.
          • pandora_ Re: Niekompetentni nauczyciele angielskiego 18.04.06, 21:13
            Ja bym nie oddzielała native speaker'ów od polskich nauczycieli. Jedni i drudzy
            powinni mieć właściwe kwalifikacje i kropka. Nauczyciel angielskiego, nieważne
            jakiej narodowości, ma być kompetentny: dobrze mówić po angielsku, mieć to
            "coś"; musi umieć planować swoje lekcje (niekoniecznie na kartce papieru), być
            odpowiedzialnym, zdolnym do przyznania się do błędu czy niewiedzy (vide
            "wymyślanie" słówek z postu Natalii), a przede wszystkim musi na bieżąco
            podnosić swoje kwalifikacje.
            To nie jest tak, że my sobie tutaj wytykamy nawzajem, jakie mamy braki - to
            tylko świadczy o tym, że znamy problem, wiemy o jego istnieniu i próbujemy się
            zastanowić, czy coś się da z nim zrobić - podobnie robi wiele grup zawodowych i
            nie ma w tym absolutnie nic zdrożnego.
            Podam Wam jeszcze jeden, brzydki przykład - lektorka, która w mojej szkole miała
            5 godzin zajęć indywidualnych, w swoim CV napisała, że uczy w mojej szkole od
            roku. Skąd wiem? Bo nasz kombajn edukacyjno-hm, "turystyczny" :) obejmuje też
            agencję pracy (za granicą i w Polsce) i owa lektorka odpowiedziała na jedno z
            ich ogłoszeń, nie wiedząc o tym, że jest to nasz partner, a w zasadzie ta sama
            firma. Pewnie, było jej wstyd, kiedy zadzwoniła do niej koleżanka, pytając o
            szczegóły, nieznane w końcu DOS'owi szkoły, ale czy wyciągnęła z tego nauczkę?
            Sama się zastanawiam, w ilu szkołach/firmach pojawi się firmowane niby przez nas
            jej CV - dopóki ktoś nie zażyczy sobie referencji, nie będę tego wiedziała.
            Wspominam o tym tylko dlatego, że wiele szkół zatrudnia lektorów "na gębę", na
            podstawie CV, a jak widać, nie musi ono się pokrywać z prawdą...
    • katarzyna_b1 do Natalii Brzeskiej 18.04.06, 14:34
      cytat "...15 lat temu, będąc jeszcze w liceum miałam już zdane CPE, a uczyła
      mnie laska przygotowująca się do FCE... Fakt, były to trochę inne czasy, ale
      tak czy siak coś w tym chyba było nie tak..."

      Pytam z ciekawości, bo zabrzmiało to dość niezwykle - czy nauka angielskigo
      wynikała z zainteresowania językiem angielskim i pasji, czy raczej Twoje losy
      tak się potoczyły, że spędziłaś w kraju anglojęzycznym dzieciństwo i było to
      czymś "naturalnym"? Wow, w tamtych czasach znajomość języka na takim poziomie,
      i to w wieku kilkunastu lat, nie była byle czym. Jestem pod wrażeniem!
      • natalia.brzeska Re: do Natalii Brzeskiej 18.04.06, 15:46
        Tak, najpierw mieszkałam trochę zagranicą. Uczyłam się potem jako dziecko
        dwyjęzyczne. Gramę miałam obcykaną w wieku 14 lat (wtedy panowała Prejbisz).
        Wiele łez przez to wylałam, bo musiałąm chodzić na lekcje i zakówać słówka i
        gramę. (inne wtedy były metody uczenia, trudno też było znaleźć kompetentengo :-
        ) nauczyciela, na szczęście udało się, pani ta niestety już dawno nie żyje, a
        była rewelacyjna!), ale jednak teraz widzę, że było warto! :-)
        • katarzyna_b1 Re: do Natalii Brzeskiej 18.04.06, 16:41
          Dzięki za odpowiedź. W takim razie chyba z synkiem też wyemigruję na jakiś
          czas, żeby się potem nie męczył tak jak mamusia w wieku 30 lat :) Idę zakuwać
          słówka... :)
    • asia23bb przesada 18.04.06, 15:45
      Dziwne jakies pojecia macie o nauczycielach. I za bardzo uogolnione.
      Owszem, pamietam, ze kilkanascie lat temu w szkole uczyla Rosjanka, a i poziom
      niektorych (starszych) nauczycieli byl taki sobie. Ale to juz minelo! Teraz
      kadra jest mloda, sa to osoby po filologii, z uprawnieniami pedagogicznymi, z
      dobrym podejsciem do ucznia, bywajace w krajach angielskojezycznych,
      doszkalajace sie na kursach, szkoleniach (nie tylko dlatego, ze wymaga tego
      awans nauczyciela).

      Praktykantka jest zlym przykladem, gdyz nauczycielem jescze nie jest, uczy sie
      dopiero, moze jeszcze paru rzeczy nie wiedziec.

      Poza tym, dziwi mnie troche taka nagonka na anglistow w ich wlasnym srodowisku.
      Dziwicie sie, ze uczniowie opowiadaja niestworzone historie i zglaszaja swoje
      szkoly do "Uwagi", a sami wytykacie sobie najgorsze, czesto moim zdaniem,
      przesadzone rzeczy.
      • natalia.brzeska Re: przesada 18.04.06, 15:53
        asia23bb napisała:

        > Dziwne jakies pojecia macie o nauczycielach. I za bardzo uogolnione.
        > Owszem, pamietam, ze kilkanascie lat temu w szkole uczyla Rosjanka, a i poziom
        > niektorych (starszych) nauczycieli byl taki sobie. Ale to juz minelo! Teraz
        > kadra jest mloda, sa to osoby po filologii, z uprawnieniami pedagogicznymi, z
        > dobrym podejsciem do ucznia, bywajace w krajach angielskojezycznych,
        > doszkalajace sie na kursach, szkoleniach (nie tylko dlatego, ze wymaga tego
        > awans nauczyciela).
        >
        > Praktykantka jest zlym przykladem, gdyz nauczycielem jescze nie jest, uczy sie
        > dopiero, moze jeszcze paru rzeczy nie wiedziec.
        >
        > Poza tym, dziwi mnie troche taka nagonka na anglistow w ich wlasnym
        srodowisku.
        > Dziwicie sie, ze uczniowie opowiadaja niestworzone historie i zglaszaja swoje
        > szkoly do "Uwagi", a sami wytykacie sobie najgorsze, czesto moim zdaniem,
        > przesadzone rzeczy.


        Niestety, chciałabym, aby to mineło...ale tak nie jest. Przykład z praktykantką
        był jeden, reszta odnosiła się do tych młodych, dobrych Twoim zdaniem
        nauczycieli. I nie są to przesadzone rzeczy. Najwidoczniej za krótko uczysz i
        po prostu tego jeszcze nie widzisz.
        • asia23bb Re: przesada 18.04.06, 15:57
          Moim zdaniem sa przesadzone.
          Owszem, nie ucze dlugo, ale mam kontakt z uczniami w roznych wieku caly czas i
          wiem, ze nie jest tak zle, jak to opisujecie.
          Poza tym, kazdemu zdarza sie popelniac bledy, nikt nie jest doskonaly, pomylka
          nauczyciela od razu nie dyskredytuje, bo i Tobie Natalio zdarzylo sie cos we
          wczesniejszym poscie (pisze to bez zlosliwosci).

          Niech sie ktos odniesie do ostatniej czesci mojego poprzedniego postu.
          • natalia.brzeska Re: przesada 18.04.06, 16:06
            asia23bb napisała:

            pomylka
            > nauczyciela od razu nie dyskredytuje, bo i Tobie Natalio zdarzylo sie cos we
            > wczesniejszym poscie (pisze to bez zlosliwosci).
            >

            Którym????
            Pytam z ciekawości (bez złośliwości).
            • asia23bb ten o 15:46 N/T 18.04.06, 19:52
              • natalia.brzeska Re: ten o 15:46 N/T 18.04.06, 20:01

                Insynuowałaś, ze zrobiłam bład jako nauczyciel ANGIELSKIEGO. Czyli w
                j.angielskim.
                Nigdy nie twierdziłam, że jestem dobra z polskiego i polskiego też (na
                szczęście) nie uczę.
                • asia23bb Re: ten o 15:46 N/T 18.04.06, 22:54
                  Bynajmniej. Sama to sobie wysnulas. Napisalam tylko, ze KAZDEMU zdarza sie
                  popelniac bledy.
                  • natalia.brzeska Re: ten o 15:46 N/T 18.04.06, 23:02
                    asia23bb napisała:

                    > Bynajmniej. Sama to sobie wysnulas. Napisalam tylko, ze KAZDEMU zdarza sie
                    > popelniac bledy.


                    Tak, ale napisałas też, ze "pomyłka nauczyciela", a następnie podałaś mój błąd
                    (w j. polskim na dodatek) za przykład. A skoro rozmawiamy o nauczycielach j.
                    angielskiego, to chyba oczywiście, o co Ci chodziło...
                    • asia23bb nie 19.04.06, 15:42
                      Wytknelam Ci tylko, ze popelnilas blad. Reszta to Twoje domysly. Czemu sie tak
                      czepiasz? Blad ortograficzny i juz. Nie chce sie z Toba klocic. Mozemy zakonczyc
                      te dyskusje off topic?
          • kociamama Re: przesada 23.04.06, 20:03
            Skoro nie jest tak zle i dane o niekompetennych nauczycielkach sa przesadzone
            dlaczego tak malo ludzi mowi dobrze po angielsku? Dlaczego tak popularne sa w
            POlsce kursy angielskiego i koreptycje skoro nauczyciele sa tak wspaniali?
            Rozumiem, zbyt duza liczba uczniow w klasach, malo godzin ang. ale i tak
            zakladajac, ze uczen chodzi na ang. od 3 klasy podstawowki do 3 kilasy liceum
            to uczy sie jezyka conajmniej 10 lat min 2 x 45 min/tygdzien, czyli poizom min
            FCE powienien byc norma w kazdej szkole, a tak nie jest.

            Fajnie, ze dazy sie do poprawy poziomu nauczania, ale tylko za pomoca
            podnoszenia wymogow biurokratycznych sie tego nie osiagnie. A jak nauczyciele
            maja efektycznie nauczac, skoro na filologiach i kolegiach czesto nauczanie
            lezy? Nobo i coz z tego, ze nawet duzy nacisk kladzie sie na metodyke, skoro
            praktycznie naucza sie zupelenie inaczej, bez aktywizacji studentow. POzniej ci
            studenci (a zazwyczaj w sumie studentnki) powielaja nieefektywne metody za
            pomoca ktorych sa uczone i zadko kto umie mowic porzadnie po angielsku.

            Pzdr,
            KOciamama.
            • othala76 Re: przesada 25.04.06, 15:02
              bo na kursach jest max 15 osób a klasie 30!!! bo szkoda kasy - na szczęście nie
              wszędzie na podział na grupy.
            • asia23bb Re: przesada 25.04.06, 18:45
              > Skoro nie jest tak zle i dane o niekompetennych nauczycielkach sa przesadzone
              > dlaczego tak malo ludzi mowi dobrze po angielsku?
              Mysle, ze calkiem sporo ludzi mowi po angielsku calkiem niezle, trzeba wziac pod
              uwage starsze pokolenie, ktore tego jezyka nigdy sie nie uczylo!

              >Dlaczego tak popularne sa w
              > POlsce kursy angielskiego i koreptycje skoro nauczyciele sa tak wspaniali?
              Zawsze i wszedzie dodatkowe lekcje z jezykow byly, sa i beda popularne. Poza tym
              w szkole jest tylko 2, max.3 godziny na tydzien, z czego sporo przepada przez
              swieta, uroczystosci szkolne itd. Jest program do zrealizowania i malo czasu na
              to. W grupie moze byc nawet dwdziescia pare osob, lub nie daj Boze, cala klasa,
              ok 30. Jak w takich warunkach fantastycznie uczyc jezyka?? Inna sprawa jest
              podejscie wielu uczniow - lekcewaza oni nauke jezykow obcych, traktujac to jak
              kazdy inny przedmiot, ktory naly 'zdac i zapomniec'.

              >
              > Fajnie, ze dazy sie do poprawy poziomu nauczania, ale tylko za pomoca
              > podnoszenia wymogow biurokratycznych sie tego nie osiagnie.
              Zgoda, ale to nie ma nic wspolnego z tematem.

              > studenci (a zazwyczaj w sumie studentnki) powielaja nieefektywne metody za
              > pomoca ktorych sa uczone i zadko kto umie mowic porzadnie po angielsku.

              'RZADKO kto umie mowic po angielsku' - ale dyskutujemy tu o tym, dlaczego jest
              rzekomo tak wielu zlych nauczycieli! A to, ze niektorzy nie maja perfekcyjnej
              wymowy (bo np mieli pecha i nie urodzili sie badz nie mieszkali w dziecinstwie
              za granica), nie swiadczy o ty, ze sa zlymi nauczycielami.

              Uczysz w szkole kociamamo i nie znasz jej realiow? Najprosciej zwalic wszystko
              na 'zlych' nauczycieli. Za to nauczyciele, ktorzy ucza na korepetycjach za gruba
              kase, sa fantastyczni.
              Doprawdy, nie pognebiajmy sami siebie!!
              • pandora_ Re: przesada 27.04.06, 14:04
                Asiu, dlaczego w takim razie w Holandii mlodziez swietnie mowi po angielsku,
                nie chodzac na "korki"?
                Jestem wlasnie w trakcie kolejnej rozmowy z kandydatami na program praktyk w UK
                i wlosy staja mi deba, ze ludzie wpisuja 10 lat nauki, a mowia na poziomie
                nawet nie intermediate. A wielu z nich uczylo sie w szkole, bralo korki i nawet
                chodzilo do szkol jezykowych, ktore widac tez zatrudniaja byle jakich lektorow.
                Nuff said.
                • amused.to.death Re: przesada 27.04.06, 18:03
                  a czy Holandia nie jest przypadkiem jednym z tych krajów gdzie nie ma lektora w telewizji tylko napisy?

                  Tak jest np. w Skandynawii.
                  Jakby tak przeciętne dziecko spędzając kilka godzin dziennie przed tv przez te kilka godziny dziennie od małego słuchało angielskiego to pewnie też mielibyśmy inne wyniki.
              • kociamama Re: przesada 29.04.06, 16:32
                trzeba wziac po
                > d
                > uwage starsze pokolenie, ktore tego jezyka nigdy sie nie uczylo!


                Ja mowie o mlodym pokpleniu, tych co sie ucza angielskiego od min. 3 klasy
                szkoly podstawowej. I ci tez nie mowia dobrze po angielsku. MOze znaja jakies
                tam zasady gramatyki w teorii, ale mowia czesto bardzo slabo, albo w ogole
                wstydza sie odezwac. I nic dziwnego, bo nauczyciele w szkolach czesto mowia do
                uczniow po polsku, a sprawdziany robia jedynie z gramtyki.

                Zawsze i wszedzie dodatkowe lekcje z jezykow byly, sa i beda popularne

                To niestety nieprawda (nie prawda? na pewno mnie poprawisz;))z gory dziekuje;)

                Instytucja korepetycje prawie jest nieznana w krajach zachodnich. Malo kto
                chodzi na dodakowe lekcje - ludzie ucza sie w szkolach. To prawda, ze w
                SKandynawii i Holandii sa filmy z napisami, bez lektora, i ci ludzie mowia na
                ogol bardzo dobrze po ang. Ale jakos i niemcy, i austriacy, ktorych spotkalam
                mowili po ang. min komunikatywnie lub bardzo dobrze, uczac sie jez. wylacznie w
                szkole panstwowej.

                w szkole jest tylko 2, max.3 godziny na tydzien, z czego sporo przepada przez
                > swieta, uroczystosci szkolne itd. Jest program do zrealizowania i malo czasu
                na
                > to. W grupie moze byc nawet dwdziescia pare osob, lub nie daj Boze, cala
                klasa,
                > ok 30. Jak w takich warunkach fantastycznie uczyc jezyka?? Inna sprawa jest
                > podejscie wielu uczniow - lekcewaza oni nauke jezykow obcych, traktujac to jak
                > kazdy inny przedmiot, ktory naly 'zdac i zapomniec'.

                To wszystko prawda, ale realizowac program mozna roznie, i lepiej poswiecic
                wiecej czasu na productive skills - mowienie i sluchanie, bo to one sie przede
                wszystkim przydadza, i uczyc gramy i slownictwa za pomoca nich, a nie uczynic
                celem nauki wstawianie odpowiednich form czasownikow w kratkach, albo zgadywac
                odpowiedz odpowiedzie na multiple choice. Faktycznie lepiej jak w grupie jest 5
                osob nie 35, ale i w tak duzej klasie mozna czegos nauczyc, i winic nie tylko
                uczniow i system, ale i siebie, bo to jest praca nauczyciela, i my dostajemy za
                nia pieniadze.

                To, ze studenci rzadko umieja mowic po angielsku, jak napisalam, nie oznaczalo
                u mnie jedynie mowienia z idealnym akcentem (bo coz to takiego) ale o plynnosc
                i bogactwo jezyka, bo to czesto kuleje. Ludzie potrafia wpradzie bierbie
                zrozumiec wiele, i umieja odpowiednio odgadywac kolokacje w multiple choice'ach
                i transformacjach, ale jak przychodzi do mowienia, kreca sie w obrebie kilku
                prostych slow, wciskajac jakies przerywniki, typu you know, bo slow brakuje.
                Zgpdze sie, ze mozna byc dobrym nauczycielem, bez umiejetnosci poslugiwania sie
                bogactwem slownika w praktyce, bo wystarczy odpowiednio motywowac uczniow, by
                to robili. NIestety w praktyce, nauczyciel niepewny swoich umiejetnosci wcale
                nie zacheca uczniow, by polepszali swoje, bo po prostu boi sie, by nie stracic
                autorytetu.

                Absolutnie, nie zwalam wszystkeigo na "zlych" nauczycieli, i nie mowie, ze
                korepetytorzy sa lepsi - wrecz przeciwnie, czesto sa rownie niekompetentni przy
                jednej osobie co przy 35-u. PO porstu, uwazam, ze kazdy nauczyciel powinien sie
                wciaz doskonalic jezykowo i metodycznie, umiec zauwazyc u siebie swoje bledy i
                dazyc do wyeliminowania ich, a nie zakladac, ze to ja jestem super, a jak
                uczniowie nic nie potrafia to wina ksiazek, ministerstwa, pan odksera,
                krnabrnych uczniow, i bog wie czego jeszcze.

                PZdr,
                KOciamama.


                • asia23bb Re: przesada 29.04.06, 17:03
                  > Zawsze i wszedzie dodatkowe lekcje z jezykow byly, sa i beda popularne
                  Mowie o naszym kraju tj Polsce

                  > To wszystko prawda, ale realizowac program mozna roznie, i lepiej poswiecic
                  > wiecej czasu na productive skills - mowienie i sluchanie, bo to one sie przede
                  > wszystkim przydadza,
                  Oczywiscie. Lecz najtrudniejsze jest uczenie (sie) wlasnie tych umiejetnosci w
                  wielkich grupach,

                  i uczyc gramy i slownictwa za pomoca nich, a nie uczynic
                  > celem nauki wstawianie odpowiednich form czasownikow w kratkach, albo zgadywac
                  > odpowiedz odpowiedzie na multiple choice.
                  No to jest chyba oczywiste, ze nie uczy sie gramatyki dla niej samej.

                  >Faktycznie lepiej jak w grupie jest > 5 osob nie 35, ale i w tak duzej klasie
                  mozna czegos nauczyc, i winic nie tylk o uczniow i system, ale i siebie, bo to
                  jest praca nauczyciela, i my dostajemy za nia pieniadze.

                  Ale nikt tzn ja;) nie winie tylko systemu i uczniow. Uwazam natomiast, ze ataki
                  na nauczycieli jezykowa obcych sa przesadzone i bronie ich (nas). Kazda ze
                  strona powinna sie starac i kazdy nauczyciel z przygotowaniem pedagogicznym wie
                  jak uczyc najlepiej - chyba ze skonczyl studia za pomoca kolegow;) Chodzi mi
                  tylko o to, aby nie obrzucac tak nauczycieli blotem - bo to juz w wystarczajacym
                  stopniu robia inni. Sa zli nauczyciele ale i sa dobrzy. Nie wiem po co takie
                  przepychanki slowne....

                  >Po porstu, uwazam, ze kazdy nauczyciel powinien sie wciaz doskonalic jezykowo i
                  >metodycznie, umiec zauwazyc u siebie swoje bledy i dazyc do wyeliminowania ich,

                  No zgoda, i tak tez nauczyciele robia! I nie tylko dlatego, ze potrzeba tego do
                  awansu! Chyba, ze mowisz o 'starych' nauczycieli, ktorzy dostali najwyzszy
                  stopien 'poprzez zasiedzenie' (bez urazy!:), a to jest zupelnie inna para kaloszy.
                  >a nie zakladac, ze to ja jestem super, a jak uczniowie nic nie potrafia to wina
                  >ksiazek, ministerstwa, pan odksera, krnabrnych uczniow, i bog wie czego >jeszcze.
                  Nikt tak nie twierdzi. Nikt nie powinien zakladac, ze jest super i w zwiazku z
                  tym spoczac na laurach, bo ten kto prowadzi wlasna szkole czy uczy Business
                  English na kursach, nie musi byc lepszy od nauczyciela, ktory pracuje tylko w
                  szkole.
                  >
                  > PZdr,
                  > KOciamama.
                  >
                  >
                  • kociamama Re: przesada 29.04.06, 18:01
                    MOzna roznie spojrzec na na uczenie mowienia i sluchania (w sumie sluchanie to
                    nie do oknca productive skil, raczej receptive, kwestia spoojrzenia, - chodzilo
                    mi o nauczanie tych najbardziej praktycznych umiejetnosci). Faktycznie w malych
                    grupach idzie szybciej, ale nie sa wielkie klasy z gory skazane na
                    niepowodzenie.

                    NIestety zauwazylam, ze wiele nauczcyielek mowi do uczniow po polsku, a
                    niektroe prawie tylko po polsku, nawet na wyzszych poziomach zaawansowania.
                    Wiec jak maja sie uczniowie osluchac z jezykiem, skoro nauczycielii zakladaja,
                    ze beda mowic po polsku bo uczniowie nie zrozumieja. A wystarczy konsekwentnie
                    uzywac target language, zeby juz byl jakis kroczek na przod przy nauczaniu
                    sluchania.

                    Co do nauczania gramatyki, wcale nie jest to takie oczywiste, ze nie naucza sie
                    jej dla samej sztuki. Uczniowie rzadko wiedza po co im np. transformacje
                    (oprocz tego, ze p0omoga zdac mature czy fce). NIe stosuja jednak tych
                    konstrukcji jak mowia, czy pisza, transformacje pozostaja rebusami.

                    Nie chodzi tu o zadne ataki na nauczycieli. Dyskutujemy tu sobie w gronie
                    samych belfrow, przeciez. Ja tam brzydze sie klika, "srodowiskiem", ktore
                    pomaga sobie tuszowac wlasne bledy, zamiast umiec zauwazyc wlasne bledy, dazyc
                    do poprawy i eliminacji z zawodu nauczyciela osob, ktore sie do tego nie
                    nadaja, bo moga zrobic wiecej zlego, niz dobrego.

                    Nie wiem, skad wniosek o rzekomej wyzszosci nauczycieli, co ucza na kursach nad
                    nauczycielami ze szkol? Wlasnie w szkolach mozna nauczyc najwiecej, szczegolnie
                    w tzw. "dobrych" szkolach, gdzie uczniom zalezy, by sie uczyc. Tam mozna wiele
                    osiagnac za pomoca narzedzia przymusu, jakim jest dziennik, cioekawych
                    materialow i nastawienia sie na sluchanie uczniow, co maja do powiedzenia, po
                    porstu za pomoca angiuelskich wyrazen, bez lecenia z programem i zorientowania
                    jedynie na cwiczenie technik egzaminacyjnych.

                    PZdr,
                    KOciamama.
      • amused.to.death teraz to dziwi właśnie bardziej 18.04.06, 21:51
        no bo teoretycznie powinno być tak jak piszesz, że tyle osób po filologiach, wykształconych, kontakty z zagranicą są prostsze, internet, dostęp do podręczników i filmów angielskich prosty, etc....
        I dlatego właśnie tak bardzo dziwią i wzbudzają oburzenie 'dziwne' przypadki.
        Do dziwnych przypadków np. zaliczyłabym panią, która była kiedyś u mnie na kursie na poziomie pre-intermediate i opowiadając o sobie powiedziała, że uczy georgrafii i...angielskiego.
        Obserwowałam też kiedyś zajęcia na pewnej wyższej uczelni - studia zaoczne, trzeci rok - większość osób to nauczyciele... - poziom niektórych bardzo dobry, ale niektórych - dużo poniżej przeciętnego.
        Przypomina mi się też opowiadanie koleżanki pracujące jako przedstawiciel handlowy wydawnictwa o pewnej dobrej książce dla szkół podstawowych, która niestety nie była popularna, bo...nie miała polskiej teacher's book

        etc.
        etc.
    • ampolion Re: Niekompetentni nauczyciele angielskiego 22.04.06, 03:54
      No to posłuchajcie tej kompetentnej wymowy naszych kompatriotów mówiących po
      angielsku:
      accent.gmu.edu/browse_language.php?function=find&language=polish
      • konstatacja Re: Niekompetentni nauczyciele angielskiego 22.04.06, 04:49
        Dla mnie bomba, w ogole, swietna strona ;)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka