Dodaj do ulubionych

stawki za korepetycje

12.08.09, 12:28
Witam! Czy możecie zdradzić jakie macie stawki za korepetycje?Czy bierzecie
inną stawkę od dzieci z podstawówki niż licealistów? Ja uważam że dzieci
trudniej się uczy, ale rodzice często są odmiennego zdania i nie chcą płacić
normalnej stawki.
Ja mam 3 lata doświadczenia, mgr z filologii ang. i planuję brać 50zł za godz.
Miasteczko 45tys. Nie wiem czy to nie za drogo... Na razie nie mam zbyt wielu
chętnych, a niestety potrzebuję teraz pieniędzy, więc może lepiej obniżyć stawkę?

Z drugiej strony, moje starsze koleżanki po fachu mówią że trzeba się cenić,
bo cena dużo mówi o jakości.

A wy jak sądzicie?
Obserwuj wątek
    • baba67 Re: stawki za korepetycje 12.08.09, 14:30
      Cena mowi o jakosci wtedy gdy ktos ma wysoka stawke i na brak chetnych nie
      narzeka od dluzszego czasu. Stawka jaka proponujesz jest warszawska.A i tu ceny
      maja tendencje spadkowe.Mozesz sie cenic i czekac na chetnych, Twoj wybor.
      I zgadzam sie ze dzieci sie uczy ciezej,
      Dzieciom potrzebne sa na ogol korki a to efektywnie moze zrobic student za 30
      zl.Rodzice wybieraja taka opcje bo jest rozsadniejsza.
    • cytryna76 Re: stawki za korepetycje 12.08.09, 14:39
      Jesli stawka jest stosunkowo niska, istnieje spore ryzyko, że
      zgłoszą Ci się osoby egzystujące na granicy wypłacalności, szukający
      tzw. okazji. Efekt będzie taki, że co rusz będą odwoływać, więc nie
      dość, że i tak zarabiasz na nich mało, to jeszcze bardzo
      nieregularnie.

      Wysoka stawka powoduje, że czasem czekasz na klientów, ale są to z
      reguły osoby zamożniejsze i rzeczywiście zainteresowane nauką, skoro
      decydują się zapłacić całkiem sporo. Poza tym, tak jak napisałaś -
      trzeba się cenić, a ludzie bardziej szanują to, co ich kosztuje.

      Tak w ogóle nie liczyłabym na kokosy z korepetycji. Na 4-5 uczniów w
      tygodniu średnio jedna odwołuje spotkanie. Przed świętami czy
      feriami jest jeszcze gorzej. Zresztą był już ma ten temat wątek. To
      niestety jedynie dodatkowe źródło dochodu.
      • baba67 Re: stawki za korepetycje 12.08.09, 15:06
        To zalezy co rozumiemy pod slowem"okazja".
        Sa ludzie ktorzy szukaja tanszych lekcji, ale sa solidni i wyplacalni. Nie stac
        ich na specjaliste za 50 ktory z dzieckiem z 5 klasy powtorzylby slowka, ale na
        studenta tak. Ja uwazam ze czeste odwolywanie to sprawa lenistwa i bezmyslnosci
        finansowej a nie poziomu dochodow. Kiedys uczylam corke ludzi ktorym nie
        powodzilo sie dobrze ale chcieli zeby dobrze zdala mature i dostala sie na
        nieplatne studia. NIE ODWOLALI ANI RAZU.
        I nie jest prawda ze wszyscy zaczynajacy wspolprace za 50 zl sa zamozni i beda
        solidnie chodzili. Wystarczy zachwycona kolezanka ktora placi za lekcje 10 zl mniej.
        Gdybyz to bylo takie proste...
        • zuzanna2008 Re: stawki za korepetycje 12.08.09, 17:02
          A Wy ile bierzecie, jeśli mogę zapytać?
          Ja właśnie chcę uniknąć brania dzieci, bo po prostu dużo bardziej wolę pracować
          z maturzystami, od których można wymagać.
          • joalma Re: stawki za korepetycje 12.08.09, 18:40
            przejrzyj sobie portale korkowe w internecie, na niektórych nawet
            jest możliwość obliczenia średniej ceny lekcji z danego regionu.
            czasem zarówno za niska cena jak i za wysoka potrafi skutecznie
            odstraszyć chętnych. Myślę, że warto być w okolicach środka, lub
            troszę powyżej - a tak naprawdę to umiejętności i tak zweryfikuje
            rynek - jak ludzie będą zadowoleni to zgodzą się na prawie każdą
            cenę, tylko ilu zdołasz załapać aby się wykazać?

            Jeśli chcesz uniknąć brania dzieci to po prostu napisz w ogłoszeniu,
            że uczysz tylko młodzież i jeśli ktoś jest zainteresowany lekcjami
            dla dzieci to podsyłasz telefon koleżanki która preferuje uczenie
            dzieci :)

            moim zdaniem najważniejsze to wyrobienie sobie renomy w okolicy,
            pamiętaj że klienci to głownie osoby z tej samej dzielnicy, czy
            miasta a kontakt do was najczęściej dostają pocztą pantoflową od
            zadowolonych znajomych. nie każdy chce korzystać z "anonimowych"
            ogłoszeń w necie czy na słupie. w tym roku się jeszcze nie
            ogłaszałam a już mam komplet chętnych na wrzesień - wszystko z
            poleceń. co prawda zajęło mi to kilka lat, ale jakaś renoma już jest
            i bardzo tego pilnuję żeby nigdy nie zawieść studentów. nie odwołuję
            zajęć z byle powodu, zawsze jestem przygotowana i staram się
            urozmaicać lekcje jak się da + mnóstwo konwersacji. to taka
            długofalowa polityka. oczywiście na początku (4-5 lat temu) cenę
            lekcji miałam 2x niższą i lekcji dużo mniej.

            kolejna sprawa: czy zajęcia prowadzisz legalnie i w cenę wliczasz
            podatek, lub podatek i zus przy działalności - to też zmienia postać
            rzeczy, ale wtedy możesz wystawiać rachunki i prowadzić zajęcia w
            firmach, wliczać w koszt mnóstwo zakupów.
            • estelia Re: stawki za korepetycje 12.08.09, 23:03
              mogę jedynie napisać jak jest u mnie. Jak Byłam na Iszym roku i potrzebowałam kasy to zaczełam pomagać dzieciom w nauce. Brałam 20zł za 60minut i przez dwa lata cena była niezmienna.

              Mieszkam w małej miejscowości i uczyłam średnio zamożnych uczniów, wiec czułabym sie nie w porzadku zazyczyć sobie np 40zł za lekcję. Niską ceną zacheciłam uczniów a potem wyrobiłam sobie dobrą renomę. Ludzie zaczeli mnie polecać i ofert miałam bardzo duzo.

              MOim zdaniem to smieszna cena za lekcję, 20zł, ale nie liczyly sie dla mnie pieniądze.

              Teraz pracuję w szkole językowej i czasu na korepetycje nie mam, zostało mi tylko kilku uczniów od których nadal pobieram te 20zł.

              Uważam więc ze cana nie świadczy o jakości.
              • angksiazki Re: stawki za korepetycje 13.08.09, 09:25
                Jest jednak coś w tym, że im wyższa cena, tym poważniejsze osoby się zgłaszają -
                też to zauważyłam. Od kiedy podniosłam ceny, to trochę inny typ osób przychodzi,
                rzadziej odwołują. Oczywiście nie będę uogólniać, ale nie ma co liczyć, że jak
                będzie niższa cena, to będą chodziły ludzie, którym naprawdę zależy, i którzy
                każdy grosz starają się odpracować ciężko. Często są to osoby, które chcą
                przychodzić tylko raz w tygodniu bo na tyle ich stać, chcą dużo dużo pracy
                domowej, no nie wiem ale na to sprawdzanie idzie tyle czasu - uważam ze cena za
                takie lekcje powinna być wyższa.
                Ja w ogóle nie pracuję z dziećmi - bo to dojazdy, bo to czasami nie wiadomo
                czego oczekujące rodzice, chcące cudów za stawkę studencką.
                • engteacherka Re: stawki za korepetycje 13.08.09, 12:03
                  ja mieszkam w małym miasteczku i tutaj największe zapotrzebowanie jest na
                  przygotowanie do matury, ale o dziwo ja najwięcej uczniów miewam z polecenia
                  rodziców dzieciaków z podstawówki
                  i tak naprawdę na początku rozdzwaniały się telefony kiedy, któregoś wyciągałam
                  z opresji (jedynki znaczy:)) ), najlepiej takiego, który ,,nie rokował" a
                  poprawił :) zgadzam się, że czasem było trudno, ale rodzice siedzieli na
                  lekcjach, pilnowali, czasem miałam wrażenie, że to mama poprawiła tę jedynkę a
                  nie syn i to rodzice przyprowadzali następnych

                  mniejsze miejscowości mają inną mentalność, jak zauważyłam

                  dorośli wolą pojechać do szkoły językowej nawet 50 km bo i prestiż większy i
                  sądzą, że fakt, iż szkoła ma długoletnie doświadczenie lub jest dobrze
                  rozreklamowana da im cudowny przyrost wiedzy
                  u mnie to dorośli najczęściej odwołują ( nadmiar obowiązków)

                  w tej chwili mam prawie wyłącznie maturzystów

                  myślę, że obecnie 50 zł to trochę za dużo na początek i na małe miasto i tu
                  zgadzam się raczej z baba
    • testman Re: stawki za korepetycje 13.08.09, 16:27
      mysle, ze podstawowym faktem, o ktorym trzeba pamietac to fakt
      demograficzny - miasteczko 45 tysiecy. po odjeciu wszystkich
      niezainteresowanych nauką języka nie zostaje znów tak wielu uczniów.
      domyślam się, że nie jesteś też jedyną nauczycielką angielskiego.

      znalezienie grupy uczniów, którzy chcieliby pracić 50 zł za godzinę
      jest realne, ale łatwe nie będzie... nawet w Warszawie wiele osób
      twierdzi, że to drogo (choć i większa konkurencja panuje niż w
      "miasteczku").

      myślę, że musisz się przygotować na stopniowe znajdowanie uczniów. 1
      wrześnie nie zaczniesz pracy z kompletem uczniów.

      za 50 zł wydaje mi się, że musisz być perfekcyjnie przygotowana do
      zajęć i oferować jakość.

      choć dzieją się różne rzeczy w tej profesji. podobno moja
      nauczycielka z liceum brała 70 zł za godzinę - już jakieś 10 lat
      temu (miasto średniej wielkości) - zupełnie nie rozumiem jak ludzi
      mogli się na to decydować!?! jej licealne lekcje angielskiego były
      nudne i bardzo słabe metodycznie. i jeszcze była najmniej
      sympatyczną osobą, która znałem! prawie obrzydziła mi cheć
      studiowania filologii.

      ps. Z maturzystami jest też dodatkowy problem - rok nauki kończą w
      kwietniu mniej więcej i jesteś 1,5 miesiąca dłużej bez uczniów. a po
      wakacjach znów musisz szukać.
      • awtorek Re: stawki za korepetycje 14.08.09, 15:22
        Zgadzam się, że 50 zł to za dużo, zwłaszcza w Twojej miejscowości. Zawsze można
        zacząć od niższej stawki, a jak będziesz miała już kilku uczniów to już od
        kolejnych możesz brać więcej, a w kieszeni będziesz już miała jakieś pieniądze.

        A czy cena świadczy o jakości? Tak powinno być ale wg mnie nie jest tak do
        końca. Sama brałam korepetycje w szkole średniej i lepiej sprawdziła się tańsza
        studentka, niż wykładowca, anglista z UW. A po studiach przygotowywałam się do
        CAE z nativem za 50 zł za godz. Mówił wspaniale po angielsku ale notorycznie
        zapominał sprawdzać moich prac domowych (musiałam mu o tym przypominać
        esemesami!) i zdarzało mu się zapomnieć, że byliśmy umówieni...;)))
        • zuzanna2008 Re: stawki za korepetycje 14.08.09, 18:52
          Radzicie mi w większości zacząć od niższej stawki, ale ja już 4 lata temu
          zaczęłam od 20zł, potem brałam 30, 40 -różnie. W tamtym roku miałam już 2 osoby
          po 50, większość po 40. Także zostanę przy 40zł u mnie w domu,a 50 będzie z
          dojazdem.

          Widzę, że nikt nie chce się przyznać ile sam bierze:(

          Nie piszcie, że 50zł to dużo, bo wiem że moje koleżanki biorą 60-80 i jak im
          mówię, że ja 40 to na mnie "krzyczą".

          Ja za czasów liceum chodziłam na dodatkowy angielski. Uczyłam się w grupie 3
          osobowej i każdy płacił po 50zł. Lekcja trwała wprawdzie 90min, ale i tak drogo
          mi się wydawało. Zauważyłam,że u mnie w mieście ten kto ma duże stawki, ma dużo
          chętnych, a nie zawsze to idzie w parze z jakością.
          • baba67 Re: stawki za korepetycje 15.08.09, 11:11
            Jakas dziwna enklawa w tym Twoim miescie. I one maja tak duzo lekcji za 80 zl za
            godzine?w warszawie tyle biora osoby ktore badz sa nativami, badz oferuja
            specjalistyczne slownictwo na wysokim poziomie.
            I tez telefony im sie nie urywaja i jest to dodatkowa praca.
          • reflexion Re: stawki za korepetycje 26.08.09, 22:41
            zuzanna2008 napisała:
            Ja za czasów liceum chodziłam na dodatkowy angielski. Uczyłam się w grupie 3 osobowej i każdy płacił po 50zł. Lekcja trwała wprawdzie 90min, ale i tak drogo mi się wydawało. Zauważyłam,że u mnie w mieście ten kto ma duże stawki, ma dużo chętnych, a nie zawsze to idzie w parze z jakością.

            ----
            skoro koleżanki mają chętnych przy swoich wyższych stawkach, to nie pytaj się tutaj na forum, tylko bierz więcej niż dotychczas. przecież nie wiemy gdzie mieszkasz. nie wiemy też jaka jesteś dobra. masz b.dobry akcent? mówisz bardzo płynnie? znasz doskonale materiał? jesteś dynamiczna, potrafisz rozmawiać na każdy temat z uczniami? umiesz dobrze wytłumaczyć zawiłe kwestie gramatyczne? jak wypadasz na tle koleżanek, które "krzyczą" na ciebie, że bierzesz tak niską stawkę?

            ja jestem w Warszawie, biorę 55zł za 60min i 70zł za 90min, a nieco więcej za business English. chętnych nie brakuje. polecają mnie moi uczniowie. zrób sobie wizytówkę internetową (można zrobić za darmo, np. na www.otostrona.pl), w której powinnaś przedstawić siebie, swoją ofertę, doświadczenie, umiejętności, etc. i poproś swoich obecnych i zadowolonych uczniów o załączanie linku do tej wizytówki gdy piszą maila do swoich znajomych w mieście, czy w okolicy. to naprawdę działa. teraz jest najlepszy moment, bo jest początek roku szkolnego, a dorośli powoli wracają z urlopów.

    • opus21 Re: stawki za korepetycje 16.08.09, 19:07
      ja biore 40/45zl za 60 min u mnie wo domu. Wiem ze to malo, ale sa to bliskie
      znajome, wiec nie chce mi sie podwyzszac. Zreszta mam doslownie 3 lekcje w
      tygodniu. Mgr fil angielskiej, z 10 letnim doswiadczeniem.
    • nighthrill Re: stawki za korepetycje 23.08.09, 20:17
      Ja mieszkam w mieście 220 tysięcznym, mam siedem lat doświadczenia i biorę cenę
      jak na to miasto przeciętną - 25 lub 30 zł/60 minut. Nie dojeżdżam, ewentualnie
      mogę dojść w obrębie mojego osiedla.
      Cena jest niska i właściwie od lat się nie zmienia - ale ludzie i tak marudzą.
      Takie są ceny u nas w mieście, 40 i więcej zł biorą tylko native speakers.
      • citizen.net Re: stawki za korepetycje 24.08.09, 09:53
        Uważam, że te wszystkie stawki i tak są niskie.
        Trochę ćwiczę sporty walki i trener za 60 minut indywidualnych zajęc
        z nim bierze MINIMUM 50 zł. Taka stawka to standard. Do zajęć
        przygotowywać się nie musi, zadań domowych nie sprawdza, porobimy
        trochę kopnięć i innych uderzeń i już mija 60 min.
        Kiedyś, kilka lat temu, pytałem się instruktorki Tai Chi ile bierze
        za 60 min indywidualnych zajęć. Brała ponad 100 zł. Innych
        instruktorów o to nie pytałem, ale na pewno nie brali 30 czy 40 zł
        za godzinę.
        • baba67 Re: stawki za korepetycje 24.08.09, 15:10
          Takie luksusowe zajecia to jest inna liga. Trudno porownywac je do rynku korkow
          i lekcji z angielskiego. Choc tu tez jest arystokracja-przygotowanie do PCE,
          slownictrwa specjalistyczne na najwyzszym poziomie. My tu gawedzimy o
          zwyklasnych korkach.
          • walk_iria Re: stawki za korepetycje 27.08.09, 13:01
            Fakt, lekcje angielskiego to niestety INNA liga w porównaniu z
            innymi usługami podobnego typu.
            A szkoda, wielka szkoda.
            Bo dobre lekcje to pewnego rodzaju sztuka.

            Ostatnio wyliczyłam, że kursanci mniej płacą za lekcję angielskiego
            w szkole językowej niż za godzinę fitnesu w osiedlowym klubie
            sportowym.

            Przykre.
            A wszystko rozbija się o to, że jest dużo lektorów, którzy sami
            godzą się pracować za niskie stawki.
            I że łatwo uzyskać kwalifikacje do nauczania.
            Albo nawet można uczyć bez kwalifikacji.
            Szkoda.
            To uderza w lektorów ambitnych, tych którzy chcą się doskonalić,
            którzy chcą być bardzo dobrzy.
            Bo w pewnym momencie napotykają mur.
            Sam słuchacz mówi: "Ja nie potrzebuję super usługi, chcę tylko
            pogadac po ang i mieć sprawdzone praxce domowe."

            Dlatego warto rozróżnić zwykłe korki za 40 zeta (poprawianie na
            bieżąco prac domowych, luźne gadanie itd
            od prawdziwych idywidualnych zajęć, z planem nauczania na cały
            semestr, wszystko ze sobą zgrane, na wysokim poziomie...
            Taka szkoła językowa, tylko że zajęcia indywidualne.
            To powinno być warte zdecydowanie więcej niż 40 zeta.

            walkiria.
            • citizen.net Re: stawki za korepetycje 27.08.09, 15:50
              walk_iria napisała:

              > A wszystko rozbija się o to, że jest dużo lektorów, którzy sami
              > godzą się pracować za niskie stawki.
              > I że łatwo uzyskać kwalifikacje do nauczania.
              > Albo nawet można uczyć bez kwalifikacji.

              Myślę, że to może być głównym problemem, a nie żaden "luksus".
              Tych, co uczą angielskiego jest po prostu masa ...
            • baba67 Re: stawki za korepetycje 27.08.09, 17:16
              To jest rynek. Powiedzmy ze wszyscy lektorzy mogliby zalozyc taki zwiazek
              ktoryby dyktowal ceny. Powiedzmy najtansze korki zaczynalyby sie od 50 zl. I co
              by to dalo-przyplyw gotowki do kieszeni lektorow?
              Ludzie i tak korzystaliby z z uslug typu siostrzennica sasiadki wspaniale
              mature zdala i mojego Maciusia ze slowek przepyta.
              Jesli ludzie sa wymagajacy i chca miec lekcje na wysokim poziomie to i tak
              szukaja lektorow z gornej polki ktorzy sie cenia. Jesli sie jest naprawde dobrym
              i ma zaplecze finansowe to mozna krzyczec i 100 za 60 min, z czasem chetnych sie
              nabierze.
              Z rynkiem jest jak z demokracja -nie jest idealny ale nic lepszego njeszcze nie
              wymhyslono.
              Zupelnie inaczej wyglada sprawa ze szkolami jezykowymi ktorych praktyki wobec
              uczniow sa na granicy prawa(obiecuja wykwalifikowana kadre, zatrudniaja kogos na
              zaocznych licencjackich).
              Tu jakies regulacje i wymogi moglyby byc egzekwowane z korzyscia dla lektorow.
              • walk_iria Re: stawki za korepetycje 27.08.09, 18:54
                Zupelnie inaczej wyglada sprawa ze szkolami jezykowymi ktorych
                praktyki wobec
                > uczniow sa na granicy prawa(obiecuja wykwalifikowana kadre,
                zatrudniaja kogos n
                > a
                > zaocznych licencjackich).
                > Tu jakies regulacje i wymogi moglyby byc egzekwowane z korzyscia
                dla lektorow.

                Ale nikt o korzyści lektorów nie myśli przecież.
                Na pewno nie szkoły językowe.
                Wątpię, czy szkoły w ogóle myślą o korzyści swoich słuchaczy. :)

                Z drugirej strony słuchacze sami sobie trochę są winni.
                Nie żal mi ich kiedy narzekają na szkołę X, na szkołę Y itd.
                Mnóstwo narzekań ze strony słuchaczy.

                Bo pytam - kto rozsądny będzie się spodziewał super szkolenia za 1o
                zł od osoby za lekcję? A takie ceny oferują szkoły i ludzie to
                kupują.
                A potem się dziwią, że w grupie jest 10 osób, a w umowie napisano że
                grupy od 4 do 10 osób i słuchacze spodziewali się grup 4 osobowych
                płacąc 10 zeta za lekcje.

                Ludzie, myślcie trochę jak coś kupujecie.
                Nie jest trudno policzyć koszty i oszacować, jakiej jakości usługę
                nam zaoferują.
                I jeśli ktoś spodziewa się 4 osobowej grupy, wykwalifikowanego
                lektora specjalisty, kompetentnych pań w sekretariacie, płacąc 10
                zeta za lekcję, to ja się pukam w głowę.

                Nie ma tak, że jakość i taniość jednoczesnie.
                Nie ma tak. Proste prawa rynku i ekonomii.

                pozdr.
                w.
    • pani.pomidorowa Re: stawki za korepetycje 27.08.09, 17:46
      Wymienione powyżej stawki wydają mi się być dość niskie... Ja co
      prawda pracuję w Warszawie ale czyżby to robiło aż TAKĄ różnicę?
      Biorę 100zl za 90min; lekcją 60min to bym sobie nawet głowy nie
      zawracała. Chętnych nie brakuje (mam zajęcia od rana do ok 17) i mam
      stałych uczniów za tę stawkę, niektórych już nawet 6 lat... Dodam, że
      nie uważam, żeby to było dużo mimo że mam uczniów, którzy własciwie
      nie odwołują ale: sama lekcja 90min + dojazd + brak dochodów w ferie,
      święta, moje czy uczniów urlopy i choroby, u niektórych przerwy
      wakacyjne. Myślę, że gdyby nie to że mój mąż jest zatrudniony na
      etacie to ciężko by mi było w niektórych okresach. Nie wiem więc jak
      inni sobie radzą finansowo biorąc 20zl za lekcję...
      • walk_iria Re: stawki za korepetycje 27.08.09, 18:47
        Myślę, że gdyby nie to że mój mąż jest zatrudniony na
        > etacie to ciężko by mi było w niektórych okresach. Nie wiem więc
        jak
        > inni sobie radzą finansowo biorąc 20zl za lekcję...

        To są studenci, którzy nie muszą sami sie utrzymać.
        Sama pamiętam te czasy, brało się mało, żeby zdobyć doświadczenie,
        zarobki przeznaczałam na swoje zachcianki, bo brak zobowiązań,
        mieszkanie u rodziców itd.

        Faktycznie gorzej, jak trzeba sie w pełni utrzymać, nie mówię tu o
        stawce 20 zeta, bo to w ogóle nie wchodzi w rachube, ale np 40 zeta,
        tu też trudno się utrzymać.

        Bo chodzi właśnie o swoistą "sezonowość" pracy i jej niepewność.

        Przecież tak naprawde pracujesz regularnie między paźdz a początkiem
        czerwca.
        Ta sezonowość MUSI być wliczona w cenę za lekcję.

        Bo to nie jest tak jak np. dentysta - są zlecrenia bez względu na
        porę roku, czy elektryk - też zlecenia cały czas.
        • angksiazki do pani.pomidorowa 27.08.09, 20:18
          Napisz proszę troche więcej - jestem zafascynowana twoją stawką.
          - czy prowadzisz działalność?
          - Czy pracujesz tylko z dorosłymi?
          - Czy uczysz w domu? Ile liczysz w domu?
          - Jak poszukujesz uczniów?
          • pani.pomidorowa Re: do pani.pomidorowa 28.08.09, 16:47
            angksiazki napisała:

            > Napisz proszę troche więcej - jestem zafascynowana twoją stawką.

            Oj bez przesady, jak pisałam wcześniej jest to stawka za którą bym była w stanie LEDWO sama się utrzymać przez CAŁY ROK: opłacić zus (ponad 800pln zusu płacę przez cały rok czy uczniowie są na wakacjach czy nie), zapłcić podatki, spłacać kredyt itp.

            > - czy prowadzisz działalność?

            Tak, ale stawka którą podałam jest stawką korkową, jak w temacie.

            > - Czy pracujesz tylko z dorosłymi?

            Tylko :)

            > - Czy uczysz w domu? Ile liczysz w domu?

            Raczej nie, nie przepadam za lekcjami w domu, zdarza się że komuś zależy na zajęciach a mieszka daleko ode mnie to wtedy robię wyjątek. :) Ale ogólnie nie lubię sprzątać przed lekcją, czekać na ucznia - czy będzie 10min wcześniej czy poźniej? czy przedłużyć jak się spóźni? itp :)

            > - Jak poszukujesz uczniów?

            Mam na prawdę dużo szczęścia do uczniów - znajdują się sami... :)


            Podsumowując - wydaje mi się że ci, którzy mają działalność (bez preferencyjnej stawki) niestety na niższe stawki nie mogą sobie pozwolić. I tak jak ktoś pisał wyżej - jeśli będziesz się cenić to i ciebie będę wtedy cenić oraz czas i pieniądze, które w zajęcia inwestują. Leserzy się do mnie nie zapisują i dzięki temu że mam takich zmotywowanych słuchaczy to jeszcze w tym zawodzie jestem w stanie wytrwać :)
            • angksiazki Re: do pani.pomidorowa 28.08.09, 17:33
              Dzięki. A powiedz proszę:
              -jak rozwiązujęsz kwestię odwołanych zajęć - czy ryzyko jest już
              wliczone w stawkę? Czy masz jakieś ograniczenia co do ilości
              odwołanych lekcji w miesiącu?
              I jeszcze:
              -Czy stawka jest inna w firmach? Jak poszukujesz firmy: czy wysyłasz
              oferty?
              - Jak rozwiązujesz problem sprzętu do "rozumienia ze słuchu" kiedy
              dojeżdżasz: czy wozisz ze sobą odtwarzacz CD? Czy jeździsz
              samochodem? (zastanawiam się czy nie zdać na prawko bo bez niego nie
              dam rady zdążyć na lekcje).
              Dziękuję i pozdrawiam.
              • pani.pomidorowa Re: do pani.pomidorowa 28.08.09, 18:00
                angksiazki napisała:

                > Dzięki. A powiedz proszę:
                > -jak rozwiązujęsz kwestię odwołanych zajęć - czy ryzyko jest już
                > wliczone w stawkę? Czy masz jakieś ograniczenia co do ilości
                > odwołanych lekcji w miesiącu?

                Jeśli chodzi o typowe korepetycje to nie mam żadnych ograniczeń, kar itp. Zresztą nie zdarza się aby ktoś mi nagminnie odwoływał więc jakoś to nie jest dla mnie problemem akurat.

                > I jeszcze:
                > -Czy stawka jest inna w firmach? Jak poszukujesz firmy: czy wysyłasz
                > oferty?

                Na fakturę stawka jest wyższa. I jak pisałam wcześniej - uczniowie sami się znajdują, firmy tak samo. Sama nigdy nie szukałam kontraktów. Ale jeśli ktoś ma pomysły jak się za to zabrać to chętnie poczytam, taka wiedza wszystkim nam się przyda - szkoły językowe mają do tego celu handlowców więc fajnie by było wiedzieć jak z nimi konkurować.


                > - Jak rozwiązujesz problem sprzętu do "rozumienia ze słuchu" kiedy
                > dojeżdżasz: czy wozisz ze sobą odtwarzacz CD? Czy jeździsz
                > samochodem? (zastanawiam się czy nie zdać na prawko bo bez niego nie
                > dam rady zdążyć na lekcje).

                Jeżdżę ze swoim ipodem i głośnikami, coś w tym stylu:
                www.allegro.pl/item716106980_skladane_glosniki_nokia_mp3_ipod_laptop_gratis.html
                Na ipodzie mam zgrane wszystkie podręczniki więc szybko i łatwo mogę ustawiać odpowiedni listening czy nawet zrobić jakąś inną lekcję niż planowo. Takie głośniczki są na prawdę fajne jednak lepiej przejrzeć rynek by ni kupić dziadostwa. Mój pierwszy zestaw był na baterie paluszki, które musiałam non stop kupować no i nosić zapasową paczkę ze sobą a na dodatek były ciche więc przy dużej sali i dużej grupie wszyscy musieli wstrzymywac oddech aby słyszeć nagranie :) Teraz mam lepsze, na akumulator, z ładowarką, dźwięk super, można dyskotekę robić :)
                Jeżdżę smochodem, nie wyobrażam sobie jeżdżenia z książkami, sprzętem, słownikiem itp autobusem po Warszawie. I tak co roku kupuję nową torbę bo się uszy urywają...

                > Dziękuję i pozdrawiam.

                NIe ma sprawy :)
                • angksiazki Re: do pani.pomidorowa 28.08.09, 19:19
                  Naprawdę dziękuję, Twoje wskazówki są dla mnie bardzo cenne.

                  Napisze trochę o sobie: kilka lat pracowałam w szkołach językowych na umowę
                  zlecenia, w tym roku założyłam działalność i zaczynam działać. Uczę w domu
                  (50zł/60min) albo dojeżdżam do firm (50zł/45min). Dojeżdżam minimalnie na 2
                  godziny lekcyjne. Wciąż jest wiele osób którzy chcą uczyć się tylko 60 min z
                  moim dojazdem, ale nie opłaca się, Ogłaszam się w internecie, mam stronę, ale
                  mam wrażenie, że niewiele pomaga ta strona... Może nie ma sensu żeby mieć własną
                  stronę?
                  W ciągu roku szkolnego miałam dużo zajęć, teraz jest cieniutko ale liczę, że
                  zaraz ruszy.
                  Często trafiam na ludzi (jeśli chodzi o korki), których ledwo stać na takie
                  lekcje, może to jest właśnie problemem bo odwołują z byle powodu. W firmach
                  zastrzegam, że tylko 1 lekcja w miesiącu może przepaść, reszta płatne.
                  Dojazd jest prawdziwym problemem: nie dość, że jeżdżę autobusem, wożę jeszcze
                  odtwarzacz!!!!!! Miałam straszne opory ale teraz trenuję, żeby zdać na prawo jazdy.
                  • nighthrill Re: do pani.pomidorowa 31.08.09, 10:34
                    Ale wtedy będziesz musiała doliczyć benzynę, czy to nie wyjdzie więcej niż za
                    bilety MZK?
                    Doskonale rozumiem wasze opory co do zapraszania uczniów do domu, ale ja po
                    prostu po kilku latach miałam dość jeżdżenia, stania na przystankach w deszcz i
                    mróz, wracania do domu o 21. Najgorzej było, kiedy miałam zaplanowaną "rundę po
                    mieście", od ucznia do ucznia, i ktoś nagle odwołał środkową lekcję. Co wtedy
                    robić? Do domu wracać się nie opłaca, więc snułam się, marzłam i wydawałam kasę
                    na kolejne kawy w kawiarniach.
                    To nie dla mnie.
                    Teraz też mam średnio, bo ludziom pasują różne godziny, i czasem nie mam lekcji
                    pod rząd tylko np. jedną o 8, drugą o 12, trzecią o 15 itp. Dziennie wychodzi
                    5-6 godzin, ale jestem uwiązana w domu od 8 do 20.30. W przerwach wyskakuję po
                    zakupy, robię obiad i tak dalej.
                    Lubię mieć lekcje w domu - słowniki, odtwarzacz, płyty, internet pod ręką, moje
                    własne wygodne krzesła, cisza i spokój:) U uczniów często było głośno - tv w
                    drugim pokoju, biegające dzieci.

                    Chciałam jeszcze odnieść się do tego, co napisał ktoś powyżej - o tym, że stawki
                    25 zł/h biorą studenci mieszkający z rodzicami. To nie do końca tak. Ja jestem
                    kilka lat po studiach, wynajmuję mieszkanie, utrzymuję się sama, i taką stawkę
                    biorę, bo taka w moim mieście obowiązuje ( studenci biorą 15 zł i dojeżdżają
                    jeszcze w ramach tej kwoty). Oczywiście mam dużo więcej lekcji, niż osoby, które
                    biorą 40 czy 50 zł, ale w roku szkolnym ( październik-maj) wyciągam ponad 2
                    tysiące. Dla mnie to ok. Nie, nie mam dzieci:) Tylko kota.
                    Teraz od września chcę podnieść na 30 zł. Nowym uczniom, starzy płacą nadal 25.
                    Dałam już ogłoszenie - i nikt nie dzwoni...Robiłam research, takie są teraz
                    stawki, nawet za korki z polskiego, więc angielski nie powinien kosztować mniej.
                    Ale wydaje mi się, że w naszym mieście te 30 zł to cena zaporowa. Czekam na
                    dorosłych.
                    • aga.p.p Re: do pani.pomidorowa 31.08.09, 11:18
                      Z ciekawości - uczysz w ramach DG?
                      • nighthrill Re: do pani.pomidorowa 31.08.09, 12:46
                        Nie, może nie powinnam się publicznie tak obnażać, ale nie prowadzę działalności.
                        • aga.p.p Re: do pani.pomidorowa 31.08.09, 13:14
                          Zacznij, przekonasz się, że 25 zł za lekcję to za mało, żeby się utrzymać:)
                          Próbowałam ostatnio policzyć ile powinnam brać za lekcję, żeby żyć sobie na luzie, na tzw. poziomie. Okazało się, że 60 zł to minimum. Tyle wyszło jak policzyłam roczne wydatki (te co muszę i te co bym chciała) i podzieliłam przez realną liczbę godzin w roku. Szkoda tylko, że dla większości klientów taka cena to kosmos.

                          Na marginesie - wolę mieć jedną lekcję za 50 zł niż dwie za 25:)
                          • walk_iria Re: do pani.pomidorowa 31.08.09, 13:27
                            Zacznij, przekonasz się, że 25 zł za lekcję to za mało, żeby się
                            utrzymać:)
                            > Próbowałam ostatnio policzyć ile powinnam brać za lekcję, żeby żyć
                            sobie na luz
                            > ie, na tzw. poziomie. Okazało się, że 60 zł to minimum. Tyle
                            wyszło jak policzy
                            > łam roczne wydatki (te co muszę i te co bym chciała) i podzieliłam
                            przez realną
                            > liczbę godzin w roku. Szkoda tylko, że dla większości klientów
                            taka cena to ko
                            > smos.
                            >
                            > Na marginesie - wolę mieć jedną lekcję za 50 zł niż dwie za 25:)


                            O to własnie idzie. Też to liczyłam. Mniej absolutnie być nie może,
                            a juz zwłaszcza w Warszawie. Chodzi o koszty działalności.
                            Bez tych kosztów to faktycznie wydaje się, że duża stawka.
                            Ale jakby chcieć robić to naprawdę profesjonalnie, jako główne
                            źródło dochodu, legalnie, czyli traktować to jak pracę zarobkową, to
                            nie może być inaczej jak 60 zeta za lekcję.

                            Ci, co biorą mniej, to studenci, albo osoby nie prowadzące
                            działalności.
                            Proste.
                            A to nie do końca jest wtedy zajęcie w pełni zarobkowe, zawodowe.
                            I to jest smutne. To mnie frustruje.

                            A propos - właśnie znów straciłam zlecenie o które się starałam.
                            Znów wygrała usługa tańsza - 30 zeta za 60 minut - Warszawa (z
                            dojazdem do firmy gratis)!!!
                            Szok.
                            I jak tu się nie frustrować?
                            Koszty działalności musze przeciez pokryć.
                            30 zeta za lekcję to się absolutnie nie kalkuluje, i to nie jest
                            moje widzi mi się, tylko ja po prostu NIE mogę sobie na to pozwolić.

                            pozdr.
                            walkiria.
                            • baba67 Re: do pani.pomidorowa 31.08.09, 13:34
                              Ale firma wziela kogos kto nie moze wystawic rachunku ?Z tego co wiem firmy
                              szukaja wlasnie osob z DG wlasnie po to zeby miec rachunek.Wynika z tego ze
                              wzieli jakiegos studenta jak piszesz, ale na jakiej zasadzie ?
                              • walk_iria Re: do pani.pomidorowa 31.08.09, 13:50
                                A nie nie, nieporozumienie, ta radosna propozycja przyszła do mnie
                                na skrzynkę pocztową ze strony szkoły X. Plus zdanie "skontaktujemy
                                się tylko z wybranymi kandydatami."
                                Przecież to az zabawne, jak można startować w takiej "konkurencji".
                                Odpada się w przedbiegach, z uwagi na stawkę.
                                Kurcze, ja nie wiem, komu to się może opłacać na takich warunkach.
                                Przecież zamiast dojeżdzać na 60 minut zajęć po te 30 zeta do
                                jakiejś firmy lepiej korków we własnym domu udzielić. Gdzie oni
                                znajdują chętnych.

                                Jak to kucze działa?

                                pozdrawiam,
                                zdziwiona walkiria

                                • baba67 Re: do pani.pomidorowa 31.08.09, 13:59
                                  Moze dali wiecej niz jedna lekcje jednorazowo tylko blok? Desperat zaczynajacy
                                  dzialalnosc z obnizona stawka moze mogly uznac taka propozycje za niezly poczatek.
                                  • walk_iria Re: do pani.pomidorowa 31.08.09, 14:06
                                    O to chodzi, że nie. Propozycja była: uwaga - 8 - 9 rano (jedna
                                    godzina bez bloku) i jedna godzina zegarowa wieczorem.

                                    Zastanawiam sie, dla kogo to jest atrakcyjne?

                                    pozdr.
                                    w.

                                    • baba67 Re: do pani.pomidorowa 31.08.09, 14:09
                                      Dla kogos kto mieszka w bloku obok na przyklad :-)To tak jakby w domu uczyl
                                      tylko sprzatac nie trzeba.
                                      Ja mysle ze oni tak na poczatkujaych desperatow poluja zdajac sobie w pelni
                                      sprawe za za niedlugi czas desperat za takie warunki podziekuje bo sobie juz sam
                                      cos ugniecie i przestanie byc desperatem.
                                      • walk_iria Re: do pani.pomidorowa 31.08.09, 14:17
                                        No tak, tylko jednoczesnie każda szkoła chce miec w ofercie
                                        napisane "zatrudniamy wykwalifikowanych lektorów".
                                        I tu jest przekręt, bo ani n ie "zatrudniają"
                                        ani "wykwalifikowanych".

                                        Nikt jakoś się nie przyzna "zatrudniamy desperatów, którzy mieszkają
                                        w bloku obok". ;)))

                                        Tak naprawde, nie ma sie z czego smiac. Takie szkoly przez te swoją
                                        praktykę bardzo psują rynek.
                                        No bo jeśli proponuję firmie swoje usługi bez pośrednictwa szkoły,
                                        to jaką stawkę mam chcieć? 60 zeta max, skoro pośrednicy (szkoły)
                                        zaczynają brać coś koło tego.

                                        pozdr.
                                        w.
                                        • baba67 Re: do pani.pomidorowa 31.08.09, 17:23
                                          60 zeta za 60 min to ja bym chetnie wziela, wiesz...jakbys kiedy
                                          wzgardzila:-)))To nie jest zla stawka, juz Cie pani pomidorowa chyba
                                          rozgoryczyla troche, zamiast nastrajac optymistycznie jak mnie...
                                        • reflexion Re: do pani.pomidorowa 31.08.09, 21:08
                                          w szkołach, w których ja pracowałam brali od klienta ponad 100zł za 60min, a
                                          120zł za 60min za lekcje z native speakerem.
                                          • reflexion Stawki za lekcje 31.08.09, 21:39
                                            ja myślę, że to sami lektorzy robią sobie krzywdę obniżając stawki za lekcje.
                                            OK, załóżmy, że wezmę 40zł za 60min. za parę miesięcy ktoś aby sobie znaleźć
                                            uczniów obniża do 35zł, za chwilę ktoś tam obniży do 30zł... itd. jest to bez
                                            sensu praktyka, bo w ten sposób lektorzy nie tylko obniżają swój status i poziom
                                            życia, ale przede wszystkim psują uczniów.

                                            nie tak dawno miałam dyskusję z potencjalnym uczniem, który wiedząc, że biorę
                                            60zł za 60min zadzwonił do mnie i zaczął negocjować cenę, a chciał lekcje tylko
                                            raz w tygodniu. powiedziałam mu, że jest to moja stawka za 60min i może być
                                            negocjowalna tylko w przypadku lekcji częstszych niż 2x w tygodniu. oburzył się
                                            i przedstawił mi oferty za 30zł/60min. odpowiedziałam mu, że tyle biorą na ogół
                                            studenci, którzy w większości mają doświadczenie w korkach, w pracy z dziećmi,
                                            lub ewentualnie są to osoby z innym wykształceniem niż fil.ang. i rzadko zajmują
                                            się nauczaniem języka na poziomie business (on chciał lekcje business English).
                                            dodałam, że są to ludzie na ogół bardzo młodzi, w trakcie lub zaraz po studiach.
                                            gadaliśmy tak przez jakieś 15min. spytałam się czy dobrze przeczytał moje
                                            ogłoszenie i czy zwrócił uwagę na moje kwalifikacje, doświadczenie i wiek, i czy
                                            nie widzi różnicy pomiędzy studentem za 30zł/60min a osobą prawie 40letnią z
                                            dużym doświadczeniem, wysokimi kwalifikacjami, etc. a on na to, że nie!!! on
                                            wychodził z założenia, że student II-III roku może mu wystarczyć. no więc,
                                            ponowiłam pytanie, dlaczego skontaktował się ze mną? i czy on starając się o
                                            pracę w firmie X mając ileś tam lat doświadczenia nie oczekuje wyższego
                                            wynagrodzenia niż stażysta w tejże firmie? stwierdził, że to oczywiste, że
                                            takowego oczekuje. okazało się, że zadzwonił do mnie, bo myślał, że skoro
                                            ogłosiłam się na www.ang.pl to zapewne nie mam zleceń i zgodzę się na 2x niższą
                                            stawkę. wyjaśniłam mu, że moje ogłoszenie to często akcja czysto marketingowa i
                                            że zależy mi bardziej na kontaktach korporacyjnych niż lekcjach prywatnych, czy
                                            korkach, choć tymi broń Boże nie gardzę! oczywiście nie zgodziłam się na lekcje
                                            z nim, bo 30zł / 60min z dojazdem na dalekie Bemowo to robótka dla studenta (sam
                                            mówił, że taki mu wystarczy), a nie dla mnie. po paru dniach zgłosiła się do
                                            mnie firma i dostałam kontrakt na 3 grupy 2x w tygodniu za 90zł/90min. i dalsze
                                            kontakty wkrótce się pojawiły, bo ktoś tam miał znajomego, który też szuka
                                            lektora. no właśnie... tak to się dzieje. większość uczniów korporacyjnych
                                            zapłaci 60zł/60min

                                            do baby67 - dziwię się, że firmy, które szukały lektorów dla swoich pracowników
                                            nie chcieli Ci zapłacić tylko 60zł/60min. no chyba że to była szkoła językowa,
                                            która pośredniczyła w poszukiwaniach. firmy, w których ja pracowałam i pracuję
                                            płacą szkołom językowym 100zł/60min z polskim lektorem, a 120zł/60min z native
                                            speakerem. piszę o Warszawie.
                                            • aga.p.p Re: Stawki za lekcje 31.08.09, 22:07
                                              Że też ci się chciało w oóle z nim dyskutować:)
                                              Mnie się kiedyś zdarzyło porównać lekcje prywatne z samochodem - można się wozić starym fiacikiem, a można też nowiutkim mercedesem. Tylko trudno oczekiwać, że za mercedesa zapłaci się tyle, co za fiacika:)
                                              Ja w ogłoszeniach podaję ceny, przy następnej "kampanii" będę linkować do www ze szczegółami; zakładam, że będą dzwonić tylko ci, których naprawdę na to stać. Jak ktoś chce się targować to niech spada na turecki bazar:)
                                              • reflexion Re: Stawki za lekcje 01.09.09, 00:30
                                                a tak jakoś wyszło. kiedy zadzwonił miałam akurat okienko, piłam kawę - tak z
                                                nudów z nim gadałam, ale zaciekawił mnie jego tok rozumowania :) to tak jak
                                                zadzwonić do Billa Gates'a (choć nie porównuję się tym gościem) z prośbą o
                                                poradę w doborze oprogramowania.... ale zarozumiała jestem, no no ... LOL ;-)
                                                • walk_iria Re: Stawki za lekcje 01.09.09, 12:05
                                                  reflexion napisała:

                                                  > a tak jakoś wyszło. kiedy zadzwonił miałam akurat okienko, piłam
                                                  kawę - tak z
                                                  > nudów z nim gadałam, ale zaciekawił mnie jego tok rozumowania :)
                                                  to tak jak
                                                  > zadzwonić do Billa Gates'a (choć nie porównuję się tym gościem) z
                                                  prośbą o
                                                  > poradę w doborze oprogramowania.... ale zarozumiała jestem, no
                                                  no ... LOL ;-)


                                                  A ja miałam inne sytuacje:
                                                  Pewien słuchacz korporacyjny zapytał mnie pewnego razu ile mi płacą,
                                                  po czym nie odpowiedziałam, a on zasugerował sumę kosmiczną.
                                                  Sadził, że zarabiam o niebo lepiej.
                                                  Później powiedział, że przecież pracuję w dobrej szkole.

                                                  Generalnie zauważyłam, że słuchacze, zwłaszcza słuchacze
                                                  korporacyjni, to się spodziewają, że lektorzy są normalnie
                                                  zatrunieni na umowe o pracę w szkole językowej, są pracownikami,
                                                  mają płatne wakacje itd. Wyobrażenie słuchaczy jest generalnie o
                                                  niebo lepsze co do warunków pracy lektorów.

                                                  A co mnie pozostaje, gdy słysze te ich wyobrażenia - uśmiechnąć
                                                  się. :)

                                                  A propos któregoś z powyższych postów, że 60 zeta za 60 minut to
                                                  super stawka.
                                                  Jest to absolutnie stawka minimalna, by utrzymac rentowną
                                                  działalnośc gosp przy założeniu sezonowości i niepewności zleceń.
                                                  Dokładnie zostało to wyliczone.

                                                  No chyba, że ktoś ma zajęcia przez całą sobotę i niedzielę, to może
                                                  utrzyma się za 25 zeta, ale ja mówię o minimalnej stawce, która
                                                  umożliwia przyzwoite życie, na przeciętnym, normalnym poziomie.
                                                  (Prace w weekendy trudno nazwac normą).

                                                  pozdrawiam
                                                  w.
                                                  • baba67 Re: Stawki za lekcje 01.09.09, 14:35
                                                    To zalezy co rozumiec przez slowa "przecietny, normalny poziom". Ja sie odnosze
                                                    do plac i pracy w szkole. Dla mnie stawka 60/60 jest absolutnie cudowna.
                                                    Zgadzam sie ze oczekiwanie ze sie bedzie mialo business na wysokim poziomie za
                                                    30 zl z dojazdem jest zupelnie z czapy.Takie lekcje powinny duzo kosztowac bo sa
                                                    trudne a przygotowanie o nich czasochlonne-tak sobie to wyobrazam bo w tym nie
                                                    robie, mam inny target i inna stawke. Nie uwazam zeby roznorodnosc cen psula
                                                    rynek. Nie ma nic zlego w tym ze mozna kupic i buty chinskie za 20 i od
                                                    blachnika a 20 000-Blachnik jakimby nie byl manolem, nie straci na tym ze ktos
                                                    te chinszczaki kupuje. Ja wole zaplacic wiecej ale i miec penosc jakosci.
                                                    Podobnie jest z lekcjami , jak z kazdym towarem.
                                                    Tez gosciu co sie polasil na studenta bedzie mial usluge za swoje pieniadze, a
                                                    wysoko kwalifikowanym lektorom krzywda sie nie dzieje.
                                                  • baba67 Re: Stawki za lekcje 01.09.09, 14:50
                                                    Zeby byla jasnosc-do firmy jezdze ale nie na business-no i mam one-to one lub 2
                                                    osoby-nie jest to jakas super korporacja gdzie ludzie zarabiaja po 10 tys na
                                                    dziendobry.
                        • baba67 Re: do pani.pomidorowa 31.08.09, 13:17
                          No wlasnie-odejmij sobie jeszcze ponad 800 jesli sie placi pelna stawke-wyszloby
                          Ci wiecej (i latwiej ) niz w szkole na golym etacie, ale wciaz mizernie. Z
                          drugiej strony-coz wynajecie nalego mieszkania na peryferiach Warszawy to min
                          1000 zl, u Ciebie chyba taniej.
                          Co do dojazdow to nigdy nie nie mialam rund-nie bralam wiecej niz 2 uczniow w
                          kupie.Teraz w czasie roku szkolnego raczej rano do firmy.

                          Uwazam ze pani pomidorowa jest w czepku urodzona bo nie zdaje sobie sprawy jaka
                          jest szczesciara ze bierze tak duzo i jeszcze ma full chetnych bez zadnego
                          marketingu -wystarczy wybrac sie na strone ang.pl zaby zobaczyc mag z
                          doswiadczeniem za 45-50 zl.Jest dowodem chyba krzepiacym na to ze MOZNA zarabiac
                          6-7tys mies jako lektor(bo tak wynika z Jej wypowiedzi).
                          Nie pisze tego z zawisci, bo wszystkim dobrze zycze, ale dla mnie to
                          fenomen(chyba ze nie pisze nam wszystkiego np o tatusiu Angliku:-)
                          • pani.pomidorowa Re: do pani.pomidorowa 31.08.09, 16:19
                            baba67 napisała:



                            > Uwazam ze pani pomidorowa jest w czepku urodzona bo nie zdaje sobie
                            sprawy jaka
                            > jest szczesciara ze bierze tak duzo i jeszcze ma full chetnych bez
                            zadnego
                            > marketingu -wystarczy wybrac sie na strone ang.pl zaby zobaczyc
                            mag z
                            > doswiadczeniem za 45-50 zl.Jest dowodem chyba krzepiacym na to ze
                            MOZNA zarabia
                            > c
                            > 6-7tys mies jako lektor(bo tak wynika z Jej wypowiedzi).
                            > Nie pisze tego z zawisci, bo wszystkim dobrze zycze, ale dla mnie
                            to
                            > fenomen(chyba ze nie pisze nam wszystkiego np o tatusiu Angliku:-)

                            Czuję się wywołana do tablicy :)

                            Tatusia anglika nie ma :) Jest tatuś w Anglii na saksach :)

                            A tak na poważnie to rzeczywiście mam szczęście co do uczniów ale
                            należy pamiętać, że szczęście to nie wszystko. Jednak liczy się
                            ciężka praca i myślę że żaden uczeń nie płaciłby takiej stawki gdyby
                            uważał że zajęcia nie są tego warte. Znalezienie dobrego klienta to
                            połowa sukcesu, potem trzeba go umieć zatrzymać. A jeśli kontynuuje
                            naukę kilka lat i jeszcze poleca nas swoim bliskim i znajomym to
                            znaczy, że musi być z usługi zadowolony :)

                            Kolejna sprawa to jest staż pracy. Ja jestem lektorką od 11 lat (z
                            czego ponad 6 lat prowadzę DG) więc chciał nie chciał pracowałam już
                            z masą ludzi. Wystarczy, że od czasu do czasu odezwie się jakiś stary
                            uczeń lub jego znajomy i interes się kręci, nie ma potrzeby dawać
                            ogłoszenia - w Warszawie tyle osób chce się uczyć, że nie wiem jak
                            można NIE mieć pracy. A pamiętajcie, że najlepszym świadectwem będzie
                            postęp u waszych uczniów - jak koledzy z pracy zobaczą różnicę w
                            poziomie to też będą chcieli lektora, który "Tak ich nauczy" :)

                            Nie chcę się tu przechwalać, że jestem jakimś super lektorem. Po
                            prostu bardzo ciężko pracuję aby moi uczniowie byli zadowoleni i
                            robili postępy, żeby z chęcią przychodzili na lekcje, nie nudzili
                            się, staram się ich pozytywnie motywować. I chyba udaje mi się -
                            jeden mój uczeń sam w kocu został lektorem a drugi otworzył szkołę
                            językową (!) :)

                            Aha, dodam, że 'akcję marketingową' robiłam ok 6 lat temu kiedy
                            przeprowadziłam się do nowej dzielnicy. Od tamtej pory po prostu nie
                            miałam potrzeby. A jest gdzieś tu na osiedlu konkurencja, która
                            ogłasza się od tych 6 lat (a może i dłużej) non stop. Czyli
                            potwierdzało by się że znalezienie ucznia to nie koniec drogi,
                            jeszcze trzeba się postarać żeby nie odszedł :)


                            • pani.pomidorowa PS 31.08.09, 16:41
                              Dodam, że nie jestem żadnym fenomenem, moi znajomi są właściwie w takiej samej sytuacji :)
                              • baba67 Re: PS 31.08.09, 17:19
                                Moze po prostu od samego poczatku obracacie sie z mezem wsrod zamoznych ludzi
                                ktorzy sila rzeczy znaja zamoznych ludzi ...bo nauczyciele ang z taka stawka to
                                nie jest powszechne zjawisko.
                            • baba67 Re: do pani.pomidorowa 31.08.09, 17:16
                              Podejrzewam ze nikt tu nie ma najmniejszych watpliwosci ze jestes naprawde
                              dobra.I to co piszesz o marketingu pantoflowym po dluzszym okresie pracy to tez
                              prawda-sama wiem po sobie -oglaszam sie tylko przed i w czasie wakacji. Jednak
                              ta stawka chyba nie urosla od 25 al za 60 min-od samego poczatku musialas miec
                              bardzo wysoka stawke. A zaczynac od wysokiej stawki tuz po studiach jest trudno
                              i trzeba oprocz rzetelnosci miec mnostwo szczescia-tomialam na mysli piszac ze
                              mialas szczescie. Jest wielu dobrych lektorow ktorzy pracuja za 50 zl najwyzej
                              bo jak chca podniesc to niemal nikogo nie znajduja.
                  • pani.pomidorowa Re: do angksiazki 31.08.09, 16:39
                    napisalam na priv
                    • dummy_1 Re: do angksiazki 02.09.09, 12:47
                      Niestety nie można mieć zbyt wygórowanych stawek w kraju gdzie 90%
                      społeczeństwa zarabia 1500 zł miesięcznie. Tylko zamożni moga
                      pozwolić sobie na płacenie, powiedzmy, 80/100 zł za lekcję. A z
                      drugiej strony jak mają kasę to też chyba wolą uczyć się od native
                      speakers. I tyle.
                      • reflexion Re: do angksiazki 02.09.09, 14:01
                        w Warszawie jest nieco inaczej. osoby zarabiające 1500zł miesięcznie stanowią
                        dużo mniejszy procent niż 90. poza tym takie osoby nie zapisują się na lekcje
                        prywatne tylko (ewentualnie) na lekcje w systemie otwartym w szkołach
                        językowych. na ogół jednak mają inne, bardziej podstawowe potrzeby związane ze
                        swoim utrzymaniem i w ogóle nie korzystają z tego typu usług. a te mają
                        charakter opcjonalny - nie trzeba z nich korzystać.

                        ja akurat nie mam problemów ze znalezieniem sobie uczniów za swoją stawkę
                        60zł/60min, czy 75zł/90min - uczę w korporacjach, są to lekcje na które
                        wystawiam rachunki, a nie zwykłe korki bez podatku. firmy stać jest na takie
                        stawki, a nawet płacą niektórym szkołom językowym o wiele wyższe. a co do
                        umiejętności językowych to niektórzy Polacy mówią tak naturalnie jak native
                        speakers. z native'ami to uważałabym, bo wielu z nich to zwykli oszuści,
                        osobiście niektórych niedawno sprawdziłam - często nie mają żadnych
                        kwalifikacji do nauczania, a nawet we własnych ogłoszeniach mają błędy. a poza
                        tym, nie potrafią wyjaśnić wielu rzeczy, co świetnie za to robią Polacy, bo mają
                        pojęcie o gramatyce, a tego native speakerzy nie uczą się w szkole.
                        • dummy_1 Re: do angksiazki 02.09.09, 14:14
                          reflexion napisała:

                          > ja akurat nie mam problemów ze znalezieniem sobie uczniów za swoją
                          stawkę
                          > 60zł/60min, czy 75zł/90min - uczę w korporacjach, są to lekcje na
                          które
                          > wystawiam rachunki, a nie zwykłe korki bez podatku. firmy stać
                          jest na takie
                          > stawki, a nawet płacą niektórym szkołom językowym o wiele wyższe.

                          No tak. Wiem, że w firmie można zarobić znacznie lepiej, ale ja
                          akurat pisałem o lekcjach w domu.
                          Pozdrawiam
                          • dummy_1 Re: do angksiazki 02.09.09, 14:16
                            a co do native speakers, to założę się, że 90% osób i tak uważa (bez
                            względu na to jacy oni są), że tylko od nich warto się uczyć
                            angielskiego ...
                            • reflexion Re: do angksiazki 02.09.09, 14:32
                              z tym się zgodzę :) choć kiedyś jeden z moich korporacyjnych uczniów wrócił do
                              mnie, bo native z którym miał zajęcia cały czas gadał o sobie i co to on nie
                              robił i czy się nie zajmował w USA, a poza tym cały czas twierdził, że w
                              podręcznikach są błędy, np. uważał że np. 'at the weekend' jest błędem, bo
                              powinno być 'on the weekend'. ja rozumiem, że to Amerykanin, ale jako nauczyciel
                              powinien był wiedzieć, że są odmiany j.angielskiego.... w każdym razie mój uczeń
                              wrócił do mnie :) nie był zadowolony z tego gościa.

                              ja sama zresztą miałam kiedyś zajęcia z pewną Brytyjką, z którą zajęcia były jak
                              wizyta u psychologa. koniecznie chciała wiedzieć wszystko o mnie i koniecznie
                              mnie doradzała. żadnej metody, nic.. tylko gadanie o moich lub ewentualnie jej
                              problemach. miałam wrażenie, że zaczęła uczyć j.angielskiego, bo straciła
                              robotę albo rozwiodła się, czy co.... i nie wiedziała co z sobą zrobić, więc
                              ogłosiła się w gazecie
                              • dummy_1 Re: do angksiazki 02.09.09, 15:31
                                Prawda też jest taka, że jak native speaker coś powie to mu wierzą
                                (no bo w końcu to native i wie co mówi). Nie natywnym już tak nie
                                ufają ...
                                • jeriomina Re: do angksiazki 02.09.09, 17:02
                                  Hominis est errare...
                                  Na mojej uczelni, na filologii, pani doktor upierała się straszliwie, że mówi
                                  się "in the internet", podczas gdy native speakers i wszyscy inni których znałam
                                  dotychczas mówili "on the internet". Z prepositions są zawsze problemy! Nie
                                  sądziłabym tutaj ludzi po tym, jak ich używają...;-)
                                  W PL też niektórzy robią błędy typu "bluzka NA krótki rękaw", "Końcem miesiąca",
                                  "Ubrałam buty i kurtkę" (w co?;-) i nikt na to nieraz uwagi nie zwraca...;-)
                                  • reflexion Re: do angksiazki 02.09.09, 21:11
                                    w porządku, tylko ten Amerykanin twierdził, że 'at the weekend' jest błędem i w
                                    podręcznikach są ogólnie błędy tego typu. jako nauczyciel języka angielskiego
                                    powinien być świadomy tych różnic. tylko udowodnił, że żadnym nauczycielem nie
                                    jest, tylko jakimś tam typem z USA.

                                    ja nie mam nic do native speakerów, a z niektórymi nawet przyjaźnię się. jednak
                                    nie wystarczy tylko nim być jeśli chce się uczyć. owszem, do konwersacji są OK,
                                    a nawet i pożądani, ale wyłącznie dla studentów na poziomie pozwalającym im
                                    dostrzec różnice pomiędzy różnymi odmianami języka angielskiego. niestety
                                    student na poziomie pre-intermediate nie jest w stanie tych różnic dostrzec.
                                    • jeriomina Re: do angksiazki 02.09.09, 23:15
                                      No cóż, wyjdźmy od tego, ze na rynku podręczniki są chyba głównie brytyjskie a w
                                      amerykańskim ang są różnice nieraz duże i to naprawdę nie wystarczy wykuć słówka
                                      typu "pavement-sidewalk, petrol-gasoline".
                                      Gdybym miała wybrać native do prywatnych konwersacji, nigdy nie wybrałabym
                                      Amerykanina tylko raczej Brytyjczyka, tak wynika z mojego doświadczenia. Nauka
                                      tego języka jest zdominowana przez Brytyjczyków pod względem naukowym i z tym
                                      trzeba się pogodzić chcąc mówić naprawdę dobrze.
                                      Chyba, że ktoś ma realne szanse na szybki wyjazd do US. Wtedy niech sobie gada z
                                      Amerykanami.
                                  • baba67 Re: do angksiazki 03.09.09, 08:24
                                    Pani filolog mialaracje o tyle ze w kilku podrecznikach okreslenie in
                                    theinternet spotkalam-w niektorych-on the internet. Nie mialaby racji twierdzac
                                    ze forma z ON jest bledem. Przeciez my tez muwimy szkam czegos w
                                    internecie/znalazlam cos w internecie i siedze na internecie.
                                    • baba67 mowimy-bosh...nt 03.09.09, 08:25

                                    • mewa-01 Re: do angksiazki 03.09.09, 09:11
                                      No to ja częściej słyszę i czytam "ON the Internet"
                                    • jeriomina Re: do angksiazki 03.09.09, 10:38
                                      Ona wlaśnie stwierdziła że "on" jest błędem, po mojej prezentacji w której
                                      używałam tego określenia.
                                      "I found on the internet" czy "I found in the internet".
                                      Naprawdę, już się pogubiłam:(
                                      • mewa-01 Re: do angksiazki 03.09.09, 11:10
                                        Panie prowadzące speaking, czy integrated skills, bądź general English (tyle
                                        filologii, tyle nazw do tego samego przedmiotu :-) też mogą się czasem mylić. W
                                        tej kwestii polecam moją ulubioną serię "Business Vocabulary in Use" - tam jest
                                        "ON the Internet". Z resztą najlepiej to sobie zapamiętać, że wszelakie media
                                        mają "ON", np.:
                                        on the phone,
                                        on TV,
                                        on the Web
                                        online
                                        on the Internet.

                                        Sprawdzałam też z google'ach - jest "ON".
                        • baba67 Re: do angksiazki 02.09.09, 15:56
                          Moglabys nam o nich poopowiadac :-)?
                        • aga.p.p Re: do angksiazki 02.09.09, 19:02
                          Rety, właśnie dzisiaj znalazłam takie jedno ogłoszenie od "nativa". Cytuję: "From (...) saturday i will be teaching only on this day everyweek english to those who only are interested in learning 100%.
                          If i am to expensive and you dont want a native then you can find cheaper but conversation correction grammar correction spelling and writing correction and pronunciation will all be wrong and you will pay money out for nothing."
                          • baba67 Re: do angksiazki 02.09.09, 21:54
                            I jeszcze zle wychowany do tego...Pare lat temu pojawilo sie tu na takiego
                            okreslenie "carpenter"-strasznie mi sie podobalo
                            • independent27 do pani.pomidorowa 08.09.09, 23:53
                              proszę odebrać PW;-)
                              • angksiazki Re: do pani.pomidorowa 09.09.09, 13:33
                                Słuchajcie, to jest bardzo ciekawy temat o stawkach, nie zmieniajmy
                                go na rozmowę o Native'ach. Kiedyś szukałam dobrego anglika z
                                różnych powodów, zwoje doświadczenia opisałam w tym wątku, tutaj też
                                zapraszam, jeśli chcecie rozmawiać o anglikach/amerykanach.:
                                forum.gazeta.pl/forum/w,21006,73344698,73344698,Doswiadczenia_z_NATIVE_SPEAKERS.html

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka