15.04.11, 03:09
Przy okazji watku o hiszpańskich zakonnicach, które kradły dzieci, zaczęłam zastanawiac sie, co trzeba miec w głowie, by dobrowolnie chodzić w burce (strój zakonnicy ma otwór na twarz, poza tym to to samo co każą nosic islamskim kobietom, pradopodobnie oba stroje pochodza z tego samego źródła, Bliskiego Wschodu). Wiekszośc tych kobiet nie ma matury, to bardzo proste kobiety, zastanawiam sie, jak mocno musza byc zaburzone po latach przebywania w swom środowisku. Kiedyś miałam okazje widziec zakonnice w akcji w warszawskiej gazowni - stałam za nia i przez 30 min. miałam niezły show - urzedniczka do niej oczywiście "Bedzie pochwalony", a zakonnica zaczęła opowiadac. że Pan który przychodzi do liczników dziwnie się zachowuje, że je podgląda, że przychodzi za często i że one sie go boją, że czai się pod bramą itd. - siostrzyczki na widok gazownika czuły najwyraźniej szatana miedzy nogami...
Obserwuj wątek
    • 0golone_jajka Re: Zakonnice 15.04.11, 09:29
      Lata izolacji od społeczeństwa muszą odcisnąć piętno na psychice kobiety (mam tu na myśli zakonnice z zakonów zamkniętych, które niezwykle rzadko wychodzą poza mury klasztoru). Ich życie przypomina obóz pracy. Ciekawe jaki defekt mózgu czy przeżyta trauma prowadzi do podjęcia decyzji o wstąpieniu do takiego zakonu? A o samym mózgu i religijności założyłem nowy wątek: forum.gazeta.pl/forum/w,21155,124341414,124341414,Widzenia_religijne_za_nacisnieciem_guzika.html
      • jesienna inne spojrzenie - nie chcesz mysleć - nie czytaj ! 02.05.11, 15:21
        Doczytać post do końca.

        spędziłam w zakonie kontemplacyjnym dwa lata (karmelitanki bose).

        Więc znam sprawę od środka.

        Na wstępie przeszłam dwukrotnie testy psychologiczne i odbyłam dwie rozmowy z psychologiem. Musiałam w tym celu udać się aż do Warszawy (mieszkam w śląskim).

        Tłumaczono to tym, że ten rodzaj życia jest dla osób całkowicie pod tym względem zdrowych.

        Dopóki nie wprowadzono tych testów tylko jedna na dziesięć dziewczyn jakie się zgłaszały zostawała w zakonie reszta odchodziła z powodów psychicznych.

        Co do mnie nie było tego akurat problemu, odeszłam z zupełnie innych, bardzo ważnych przyczyn innych przyczyn (z grubsza mówiąc, niezupełnie może ściśle - straciłam wiarę).


        to co mi najbardziej nieodpowiadało to ograniczenie dopływu informacji z przez swoiste ich "filtrowanie" - dopuszczalna była tylko taka lektura i programy radiowe, które pomagały utrzymać określony sposób widzenia świata (a więc katolickie i to nie wszystkie), więc siostry co do widzenia rzeczywistości tworzyły swoisty monolit.

        To była jedna z przyczyn (bardzo wielu, które złozyły się na opuszczenie klasztoru).

        Z tym, że taki filtr mentalny" to nie tylko specjalność zakonnic. Wiele ludzi dobiera sobie tak źródła informacji, żeby nie zaburzały im dotychczasowego widzenia świata. Tyle, że tutaj był on narzucony z zewnątrz (i nikomu oprócz mnie to nie przeszkadzało).

        Zycie w takim zakonie oczywiście różni się oczywiście od "normalnego".

        Pięć godzin modlitwy dziennie, milczenie całodzienne (poza 1 godziną rekraacji spędzanej wspólnie, oj wtedy to się działo! niektóre siostry odbijały sobie godziny milczenia).

        Co do pozostałych elementów życia to są najzupełniej normalne.

        pracuje się fizyczne - sprzątanie, pranie gotowanie, uprawa ogrodu oraz zarobkowej (np. dwie siostry tłumaczyły książki bo były tłumaczkami i w ten sposób zarabiały, kilka też pracowało zgodnie ze swoim zawodem o ile pracę można było wykonywać bez wychodzenia na zewnątrz i w milczeniu,). Klasztor właściwie nie dostawał pieniędzy z zewnarz - i musiał utrzymać się sam.

        Poza tym formacja (wykłady nazwijmy to okołoteologiczne) przygotowywane przez jedną z sióstr lub przez osobę z zewnątrz, najczęściej księdza.

        Każda siostra miała przydzieloną swoją "działkę" w ramach wspólnoty -

        jedna była przełożoną nowicjuszek, inna odpowiedzialna za formację duchową sióstr po ślubach, jeszcze inna za porządek w klasztorze, jeszcze inna za prace kuchenna.

        była też intendentka, siostra odpowiedzialna za ogród, siostra przyjmująca gości i odpowiedzialna za kontakt ze światem zewnętrznym (furtianka), miały też jakieś inne funkcje (nie pamiętam). Co dwa lata zmieniały swoje funkcje (chyba, żeby nie było nudno i żeby nie popaść w rutynę)

        Spora część starszych sióstr rzeczywiście były to kobiety zupełnie proste i nie wykształcone, w nowicjacie tylko jedna nie miała wykształcenia wyższego. Ja zgłosiłam się do nich po drugim roku studiów, kazały mi najpierw skończyć studia. I skończyłam.

        Z obserwacji psychologicznej - u młodych sióstr obserwowałam zupełnie nienaturalne (albo właśnie zupełnie nienaturalne) pobudzenie w czasie rekraacji - gadały jak najęte, śmiały się,dowcipkowały.

        Te dłużej przebuywające w klasztorze zachowywały się bardziej naturalnie, były też takie co nawet w ramach rekraacji nie bardzo chciały się odzywać (zupełnie nie wiem co o nich myśleć - nie udało mi się ich poznać, powszechnie uważało się je za szczególnie uduchowione, ale kto tam wie jaka była przyczyna)


        Na koniec chciałam napisać, że różnie to wygląda w różnych klasztorach (znana mi jest sprawa klasztoru, który został rozwiązany bo większości sióstr "odbiło" w pewnym sensie).

        Jak klasztor jest w porządku to w sytuacji gdy ktoś świadomie i dobrowolnie wybiera takie życie, nie ma zaburzeń psychicznych czy większych deficytów psychologicznych nie dochodzi do jakiejś degradacji psychiki, życie za murami jest bardziej normalne niż mogłoby się zdawać.

        Starałam się nie być stronnicza i opisałam tak jak to widziałam.

        Napisałam ten post , bo oburza mnie biało- czarne, uproszczone, pełne uprzedzeń widzenie rzeczywistości jakie tu zaprezentowano (tak to widzę).

        Jak nie było to tak, że jesteście osobami, które tu weszły i napisały byle co, byle coś napisać to chętnie wymienię z wami myśli.

        Ale jak chcecie sobie założyć "filtr mentalny" o którym pisałam to obrzućcie mnie kilkoma epitetami i zostańcie przy swoich przekonaniach. Więcej Wam w tym przeszkadzać nie będę.


        • aeki Re: inne spojrzenie - nie chcesz mysleć - nie czy 02.05.11, 18:24
          Bardzo dziękuje za ten post.

          Proszę odpowiedz mi na pytanie , które mnie bardzo intryguje : MOTYWACJA

          Osoby decydujące się na taki klasztor, myślą ,że on tego potrzebuje? wymaga ? będzie szczęśliwszy ??

          Co ma dać, albo inaczej co daje i komu 5 godz. modlitwy ?? Jak by było 3 , albo 7 to co by zmieniło ???

          Dlaczego nie można rozmawiać. Wiem ,że dla kobiet to szczególna mordęga, ale na Boga , po co ???

          Psycholog był świecki ???

          Co do pozostałych elementów życia to są najzupełniej normalne.


          ??????????????? telefony, rozrywka ,mąż , sex, szczebiot dzieci , podróże , tańce , stroje? zakupy, ???



          pracuje się fizyczne - sprzątanie, pranie gotowanie, uprawa ogrodu oraz zarobkowej (np. dwie siostry tłumaczyły książki bo były tłumaczkami i w ten sposób zarabiały, kilka też pracowało zgodnie ze swoim zawodem o ile pracę można było wykonywać bez wychodzenia na zewnątrz i w milczeniu,). Klasztor właściwie nie dostawał pieniędzy z zewnarz - i musiał utrzymać się sam.


          Z CZEGO ????????????????????????


          (znana mi jest sprawa klasztoru, który został rozwiązany bo większości sióstr "odbiło" w pewnym sensie).

          Jaki to klasztor i co się stało ???

          apisałam ten post , bo oburza mnie biało- czarne, uproszczone, pełne uprzedzeń widzenie rzeczywistości jakie tu zaprezentowano (tak to widzę).

          Słusznie jak nie przybliżą nam sprawy takie osoby jak ty , to będzie obraz czarno-biały.

          Jeszcze raz o MOTYWACJĘ zapytam, bo nie rozumiem.
          • awanturka [...] 03.05.11, 12:07
            Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
            • awanturka [...] 03.05.11, 12:13
              Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
              • jesienna [...] 03.05.11, 12:15
                Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
                • aeki [...] 03.05.11, 15:55
                  Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .
                  • aeki NIE ROZUMIEM TEJ CENZURY 05.05.11, 13:12
                    ADMIN Z INNEGO FORUM ????????????????????????????????????????????????
                    • aeki Re: NIE ROZUMIEM TEJ CENZURY 09.05.11, 17:13
                      Domagam się odpowiedzi
                      • wanda43 Re: NIE ROZUMIEM TEJ CENZURY 10.05.11, 19:20
                        a wiesz, to ciekaw, bo jako jeden z adminow powinnam widziec tresc wykreslona, a widze tylko, to co wszyscy.
            • aeki Re: inne spojrzenie - nie chcesz mysleć - nie czy 03.05.11, 16:45
              O motywacji . B tego oczekuję , uszanuję, nie wiem czy zrozumiem.
              Bardzo proszę . Jest to dla mnie b niezrozumiałe.


              Po co był psycholog ? Czy w seminarium też jest?? Czy czułaś się zdyskredytowana ?

              > Klasztor utrzymywał się z uprawy warzy i kwiatów (które były sprzwedawane przez
              > osobę świecką na pobliskim handlu, szyciu (głownie na potrzeby bielizny liturg
              > icznej - obrusy, korporały, alby itp), haftu ręcznego, pracy sióst.......................

              Wybacz ,ale z tego ile kobiet i przy jakim areale żyją ????
              Chyba że wierni na ołtarz kwiaty kupują nie patrząc na cenę, a warzywa super właściwości mają.

              > Co do milczenia - po to, żeby cały czas, nawet poza modlitwą trwać w obecności
              > Boga i się nie rozpraszać.

              Jak się nie jest w obecności Boga ( dlaczego ??? tylko w modlitwie ??????? , milcząc ?? on tego wymaga ?? , oczekuje ? , potrzebuje ??) to się rozprasza na co ?????
              Na świat pełen motyli i kwiatów,wiatru, słodyczy, muzyki, grzejących promieni słońca, które stworzył dla ciebie i dla mnie .
              • jesienna Re: inne spojrzenie - nie chcesz mysleć - nie czy 03.05.11, 18:06
                W seminarium też kandydatów bada psycholog. Znajomy miał problemy bo powiedział, że nie miewa snów o treści erotycznej. To zrodziło podejrzenia, że coś jest nie tak z jego seksualnością.

                Ogród był bardzo duży, nie wiem jaka była powierzchnia, myslę, że jakieś 150mx150m czyli ponad 2 hektary, ale dochód nie był zbyt wielki - większą część staniowiło to co zjadały siostry. Oprócz warzyw, roślin strączkowych i pomidorów były uprawiane też ziemniaki, no i był też był też ogromny sad.

                Nie bardzo wiem jaka była struktura dochodów. Natomiast wiem, że klasztory są absolutnie na własnym rozrachunku, nie są w żaden sposób dotowane z zewnątrz. No chyba, że ktoś do prośby o modlitwę załączy jakąś ofiarę (rzadko i były to z reguły niewielkie kwoty).

                Co do tego trwania w obecności Boga - on oczekuje (Nie wymaga!) od róznych ludzi róznych rzeczy. Kobiety, które wstępują do takiego klasztoru są przekonane, że akurat od nich własnie tego.


                Piszesz:
                świat pełen motyli i kwiatów,wiatru, słodyczy, muzyki, grzejących promieni słońca, które stworzył dla ciebie i dla mnie .

                Ależ to właśnie było i to przezywane o wiele intensywniej niż w życiu poza murami klasztoru.
                Ogród był całym naszym światem - i był piękny!


              • jesienna Re: inne spojrzenie - nie chcesz mysleć - nie czy 03.05.11, 18:16
                Co do motywacji mogę pisać tylko o sobie. Pewnie u róznych kobiet wygląda to inaczej, ale to wszystko kwituje się jednym słowem - powołanie.

                Znasz stan intensywnego zakochania. Takiego, żeby się przebywało z tą drugą osobą ile się da i to jeszcze za mało. Kiedy trudno zająć się głębiej czymś innym niz tylko tą relacją?

                tak właśnie było ze mną. Przed wstąpieniem i potem.

                Z tym, że potem bywało różnie. Jak w okrzepłym już związku, w małżęństwie - pojawiały się chwile trudne, kiedy modlitwy miało się już dość a obecności Boga nie czuło się w ogóle. Tak się dzieje i o tym nam mówiono przed wstąpieniem - tzn, że ten stan "zakochania w Bogu" nie jest stanem trwałym i może być później skrajnie trudno i coraz trudniej.

                U mnie to "trudno" było, ale nie było jakoś bardzo dramatycznie, pewmnie to prawdziwe "trudno" było jeszcze przede mną.

                • jesienna Re: inne spojrzenie - nie chcesz mysleć - nie czy 03.05.11, 18:55
                  Pytasz o : telefony, rozrywka ,mąż , sex, szczebiot dzieci , podróże , tańce , stroje? zakupy

                  mogę pisać tylko o sobie.

                  telefony - nie brakowało, może na początku brakowało częstszego kontaktu z rodzina

                  Milczenie na początku było trudne, powodowało u mnie przez jakiś czas permamentny stan szczególnego napięcia. pewnie u innych sióstr z nowicjartu też - stąd ten nienaturalny wybuch rozmowności i humoru w czasie godzinnego przebywania razem - myślę, że to było odreagowanie tego napięcia.



                  rozrywka, mało ale była (i jak wtedy "smakowała"!), gra w siatkówkę, jazda na rowerze, jogging, słuchanie radia no i w ogóle przebywanie razem to dawało mnóstwo intensywnej radości (przynajmniej mnie, jak pisałam były siostry, które przebywanie razem traktowały to tylko jako obowiązek). Z okazji większych świąt ilość godzin rekraacji była większa.

                  znowu o mnie. Co do sexu to jak ktoś nie rozpoczął zycia seksualnego to nie wie co traci.

                  znowu tylko o sobie. Nigdy jakoś intensywnie nie pragnęłam mieć dzieci, nie było to przedmiotem moich marzeń (teraz mam dwójkę, prawie dorosłych i bardzo je kocham).

                  Tańce? teraz też nie tańczę i nie brakuje mi tego.

                  Stroje, zakupy? A niby po co?
                  Dla mnie nigdy nie były przyjemnością same w sobie.
                  Trzeba było jakoś wyglądać i coś kupić to się to robiło.
                  Bywało nierzadko, że sprawiało jakąś przyjemność (teraz też sprawia), ale do głowy by mi nie przyszło, żeby z ich braku robić dramat.

                  promienie słońca były - mało kto poza takim klasztorem ma mozliwość odbywania spacerów i w zimie i w lecie, dzień w dzień po przepięknym ogrodzie, którego część była poprostu zadbanym parkiem) i swobodnego obserwowania ptaków czy wiewiórek

                  No oczywiście w tym ogrodzie nie było ani słonii ani niedżwiedzi polarnych - żeby je zobaczyć trzeba by jechać daleko, a reguła zabrania wink

                  Co do słodyczy (masz na mysli cukierki itp?), do ich braku mozna się przyzwyczaić, cukierków się nie jadało, natomiast ciasta i owszem, przewaznie w święta, ale nie tylko.


                  Jeszcze odpowiedzi na pytania:
                  "Osoby decydujące się na taki klasztor, myślą ,że on tego potrzebuje? wymaga ? będzie szczęśliwszy ?? "


                  Piszę tak jak ja to rozumiem.

                  On tego nie wymaga ani tego nie potrzebuje.

                  To ja tego potrzebowałam, chciałam (mówi się, że powołanie polega na tym, że Bóg daje pragnienie takiego życia i to już jest ogólnie przyjęte, a nie tylko moje rozumienie powołania).
                  Choć jeżeli daje takie pragnienie to pewnie tego chce. Pewnie tak.

                  Nie rozumiem pytania: Będzie szczęśliwszy? (masz na mysli Boga?)
                  • jesienna Re: inne spojrzenie - nie chcesz mysleć - nie czy 03.05.11, 19:00
                    Tak do Twojej informacji, zeby dopełnić obrazu całości. Akurat karmelitanki mają taką regułę, że w klasztorze może być maksymalnie 23 siostry. Jak grozi "przeludnienie" albo nie przyjmuje się nowych, albo tworzy nowy i część sióstr przechodzi do tego nowego)
          • jesienna Re: inne spojrzenie - nie chcesz mysleć - nie czy 03.05.11, 18:57
            o motywacji będzie w następnym poście.

            Co do reszty pytań,

            psycholog był jjak najbardziej świecki (pracownik UW - nie pamiętam z jakim tytułem).

            Klasztor utrzymywał się z uprawy warzy i kwiatów (które były sprzwedawane przez osobę świecką na pobliskim handlu, szyciu (głownie na potrzeby bielizny liturgicznej - obrusy, korporały, alby itp), haftu ręcznego, pracy sióstr tłumaczek, czasem wpadło coś od wydawnictwa w związkuz wydaniem jakiejś ksiązki, której autorką była siostra z klasztoru.

            Zwróć uwagę, że potrzeby sióstr są bardzo skromne, światło, ogrzewanie, środki czystości, habit, bielizna pościelowa, wyżywienie (przez duża część roku bezmmięsne).

            Było skromnie (np. pomieszczenia były niedogrzane w zimie - było 16-17 stopni, ale nigdy nie dociekałam czy z powodu oszczędności czy z innych względów), ale w zasadzie prawie na wszystko wystarczało. Teraz wiem, że sytuacja większości zakonów kontemplacyjnycgh jest tragiczna głównie z powodu bardzo duzych cen energiik elektrycznej i opału w ogóle (żywność w większości pochodzi z własnej uprawy - siostry jedzą dużo jarzyn). Poza tym odpadły niektóre sposoby zarabiania (np. coraz mniej zamówień na ręczne haftowani ornatów)

            Co do modlitwy to zalezy od reguły zakonu.
            Co do milczenia - po to, żeby cały czas, nawet poza modlitwą trwać w obecności Boga i się nie rozpraszać.
            • wanda43 Re: inne spojrzenie - nie chcesz mysleć - nie czy 08.05.11, 15:36
              Pieknie to wszystko opisalas, ale ja dalej nie rozumiem po co komu zakony i co one maja w ogole wspolnego z religia rabbe Jezusa. Psychiki osob wstepujacych do zakonow chyba nigdy nie zrozumiem. Mam wrazenie, ze wstepuja, bo nie znając podstaw swojej religii zostaly zmianipulowane, ze ktos im od dziecka mozgi formatowal. Ty odeszlas, mialas odwage, inne zapewne tez chetnie by to zrobily, ale zwyczajnie sie boja zycia i reakcji rodziny. Mojej sąsiadki siostra tez odeszla, wyszla za mąz, ma prawie dorosle juz dzieci, ale rodzina jej sie wyrzekla i poza sasiadką reszta nie utrzymuje z nia kontaktow. Moze tego sie boją?
              • jesienna Re: inne spojrzenie - nie chcesz mysleć - nie czy 15.05.11, 14:20
                To jest duzy problem, że rzeczywiście część osób nie ma dokąd wracać, zwłaszcza jak decyzję o wystąpieniu podejmuje się po wielu latach (nawet gdy jest to jeszcze dozwolone, najpierw nowicjat, potem śluby czasowe, w zależności od klasztoru mija od 5-8 lat zanim złoży się śluby wieczyste więc czsu do namysłu czy chce się rzeczywiście być w zakonie jest dużo).

                No bo jak się zastanowić, to jeżeli dziewczyna była młoda i nie zdobyła jeszcze wykształcenia (teraz dbają o to, żeby jakieś wykształcenie miała, ale kiedyś tak nie było), nie ma pomocy rodziny i nie ma oszczędności (tego akurat będąc w klasztorze mieć nie może - wszystko jest wspólne) to dokąd ma iść, gdzie znaleść mieszkanie, pracę, nowych znajomych?

                Teoretycznie, każdej występującej klasztor powinien jakoś pomóc. W praktyce oznacza to zaineresowanie (życzliwe, naprawdę!) co będzie robić jak opuści klasztor i w razie potrzeby trochę pieniędzy na początek (malutko, jeśli klasztor biedny a przeważnie tak jest w wypadku zakonów kontemplacyjnych)

                Mnie chciały tez dać jakieś niewielki pieniądze na początek, ale nie wzięłam - miałam rodzinę, wykształcenie no i mieszkanie (mieszkanie miałam w ekspresowym tempie - rodzina wymysliła, że to mnie zatrzyma w życiu świeckim, bardzo bali się, że przyjdzie mi do głowy wrócić do klasztoru).

                Nie wydaje mi się, żeby w klasztorze jakieś zakonnice były bo muszą. szczególlnie te w wieku 30-40 lat wydawały się być szczęśliwe. Te młodsze wydawały mi się mało autentyczne - ich entuzjazm do zycia zakonnego wydawał mie się jakoś nienaturalny (to tylko moje wrażenie)

                Takie koło sześdziesiątki - siedemdziesiątki to był szczególny rodzaj zakonnic, nie wiem na pewno, ale wydaje mi się, że jak wstępowały do klasztoru to wszystko było inaczej to i one były zupełnie inne niż te od nich młodsze. Co do ich motywacji czy zadowolenia z życia w klasztorze trudno mi cokolwiek powiedzieć.

                Co do prania mózgu, to już pisałam - uważam, że każdy ma mózg w jakimś sensie wyprany (niektórzy bardziej niż zakonnice) i to pranie mózgu funduje sobie sam. Tam to pranie mózgun było ukierunkowane i konsekwentne, pewnie też trochę skuteczniejsze, chociaż niekoniecznie.

                Sama się zastanów - zdarzyło Ci się z wielką pasją czytać książki, artykuły, oglądać programy, które potwierdzają Twoje widzenie świata? Zdarzyło Ci się odsuwać od siebie wszystko co jest z Ta wizją niezgodne, albo z góry zakładać, że to jakieś głupoty?

                Jeżeli tak - to sama sobie pranie mózgu robisz.

                Nawiasem mówiąc "pranie mózgu" ma wydźwięk jednoznacznie perjoratywny a w gruncie rzeczy to zjawisko zupełnie normalne. Trudno żyć będąc nieustannie narażonym na dylematy i ciągle kwestionować to co myslało się do tej pory.

                A jeszcze jedno - nie żałuję ani jednego dnia spędzonego w zakonie.

                Wiele mnie to nauczyło (między innymi w takim sensie, że lepiej poznałam siebie i wiele rzeczy sobie przemyslałam)
                • wanda43 Re: inne spojrzenie - nie chcesz mysleć - nie czy 17.05.11, 13:42
                  Dobrze, ze masz pozytywne wspomnienia i okres zakonny stanowi dla ciebie rodzaj doswiadczenia zyciowego. Musisz miec mocna psychike.
        • broceliande Re: inne spojrzenie - nie chcesz mysleć - nie czy 02.05.11, 18:32
          Byłam wychowywana bez wiary. Do religii i zakonnic mam raczej romantyczny stosunek.
          Bardzo podobały mi się Twoje wyjaśnienia.
    • znj2 Re: Zakonnice 11.08.11, 20:28
      Bo przyzwyczajone były do "bicza" swojego proboszcza!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka