kociak40
27.06.13, 21:23
Tematów związanych z wiarą, dostarcza samo życie. Ostatnio dowiedziałem się o autentycznym fakcie jaki miał miejsce w związku z pogrzebem i udziałem w nim księdza.
Wydarzyło się to w białostockim gdzie żyła uboga rodzina emerytów. mąż i żona, bardzo religijni oboje. On od 10 lat sumiennie wpłacał co miesiąc na budowę kościoła 100 zł.
Jak tylko listonosz przyniósł ich jedyną emeryturę, pierwszy wydatkiem była właśnie ta kwota przekazywana proboszczowi, który budował kościół w ich wsi i apelował o datki. Dodatkowo przez 4 lata mężczyzna ten pomagał w budowie tego kościoła poprzez darmowe użycie starego swojego ciągnika i to w pracy nieraz przez 12 godzin na dobę, gdzie ponosił sam koszt paliwa. Kościół został wybudowany ale w krótkim czasie ten mężczyzna zmarł. Jego żona poszła załatwiać obecność księdza na cmentarzu podczas pogrzebu (cmentarz ~ 0,5 km od kościoła) i ksiądz podał cenę takiej swojej obecności - 1000 zł. Kobieta poprosiła księdza o ulgę gdyż ma teraz 50% emerytury po mężu, że jej mąż tak bardzo pomagał finansowo przy tej budowie itd. Ksiądz pomyślał, zastanowił się i powiedział, co trzeba dokładnie przytoczyć -
cytuję tą wypowiedz księdza - "Dobrze, niech stracę, niech będzie 800 zł!!!".
Postronni mogą się z tego pośmiać ale trzeba uwzględnić wielki żal księdza na tak ogromną stratę, jaka wielka u niego miłosierność dla bliźniego, jaki skory do osobistych poświęceń. Takie księdza ze świecą szukać.