Dodaj do ulubionych

chrześcijaństw - idiotyczne i okrutna religia

29.07.05, 17:35
Oto garść faktów:
Bogiem chrześcijan jest facet(?), który stwarzając świat pieprzy go kopletnie (mógł zła nie stwarzać, z niczego się nie wzięło, skoro wszystko pochodzi od boga), a potem musi "odkupić" ludzi. I jak to robi? Posyła na ziemię swego synalka, wiedząc że ów zostanie zabity w okrutny sposób. No, świetny przykład dla ojców! Ciekawe co by ludzie powiedzieli, gdybym ja zabił synka i powiedział, że tym sposobem odkupiłem ludzkość!!! No ale jakby spojrzeć na to z drugiej strony (ojciec i syn to niby jedno), to bóg zwyczajnie popełnił samobójstwo poddając się bez walki. Też wzór do naśladowania to nie jest. Gdyby tak polski żołnierz się zachowywał, to byśmy dziś gadali w języku ojczystym Benka albo Putka.
W innym miejscu bóg sprawdza Abrahama i co mu każe? Oczywiście poświęcić własne dziecko! Toż to sadysta i perwers - dzieci by tylko zabijał!
No a jak każe wyznawcom się czcić? Ano każe jeść swoje własne ciało i pić krew!!! Toż to kanibalizm i najgorsze rytuały satanistyczne czy buszmeńskie czegoś takiego nie przewidują!

Reasumując: bóg, który zabija własne dziecko, nakłania innych do tego samego i każe jeść jego (boga) ciało NIGDY NIE BĘDZIE MOIM BOGIEM.
Obserwuj wątek
    • bloodysunday99 Re: chrześcijaństw - idiotyczne i okrutna religia 29.07.05, 20:47
      Bardzo fajnie podsumowales, Wuja Jajo, od razu sie podpisuje.
      • dupekzoledny Re: chrześcijaństw - idiotyczne i okrutna religia 29.07.05, 22:47
        ciało se odpuszczam-wolę goloneczke.a krew-nie powiem czasem mi smakuje-choć
        wolę napitki oparte na śpyrcie.
      • inquisition KATOLICY TO RATLERKI PRZY MUZUŁMANACH 24.11.05, 23:44
        porównanie brzydkie ale wyraziste:

        katolicy to ratlerki co dużo szczekają może nawet ugryzą ale nie groźnie.
        Muzułmanie to wściekłe psy co jak ugryzą (a gryzą chętnie) to się prędko nie
        pozbierasz (VIDE Francja ostatnie wydarzenia)
        • inquisition Re: KATOLICY TO RATLERKI PRZY MUZUŁMANACH 25.11.05, 13:48
          Wyrośli już z wypraw krzyżowych czy podbijania niewiernych krajów. Muzułmanie
          dopiero wchodzą w ten okres
      • kleryk10 Re: chrześcijaństw - idiotyczne i okrutna religia 19.04.06, 16:54
        jedynie moze stwierdzic czlowiek ktory nie poznal tej sily znajdujacej sie
        wierze
    • majkaa54 Re: chrześcijaństw - idiotyczne i okrutna religia 30.07.05, 09:16
      piszesz że to idiotyczne .... hmmm... ja jestem cały czas pod wrażeniem miłości
      Boga do ludzi... pomyśl: to właśnie w chrześcijaństwie Bóg daje się zabić z
      miłości do Ciebie i do mnie! i najlepsze jest to że to MY go zabijamy(nie jacyś
      tam rzymianie 2000 lat temu) a ON nas kocha!!! to faktycznie MIŁOŚĆ absurdalna i
      niezrozumiała dla nas ludzików na tej ziemi... ja jej nigdy nie pojmę wink gdybym
      zrozumiała Boga przestałby być ON Bogiem...
      • bloodysunday99 Re: chrześcijaństwo - idiotyzm i ciemnogorod. 30.07.05, 09:31
        Maja, wytlumacz mi teraz tylko dlaczego sie myle, mowiac ci ze zamiast sluchac
        co ksiadz mowi na twojej ulubionej lekcji, bylas "niegrzeczna" z 12-letnim
        Stasiem, i teraz nawet nie wiesz kto jest bogiem a kto nie? Bo ja myslalem ze
        wierzycie ze bog to bog, a jezus to jego syn. Bo o nim chyba piszesz? Wytlumacz
        mi tez kto to jest bozia i kto to jest "swiety" jan pawel 2.

        Bo coraz bardziej widze ze katolicy nawet nie rozumieja w co dokladnie wierza...
      • cham_i_prostak Re: chrześcijaństw - idiotyczne i okrutna religia 30.07.05, 10:11
        majkaa piszesz takie bzdury, że gotów jestem pomysleć, że wszyscy katolicy to
        takie same matoły
      • 0golone_jajka Re: chrześcijaństw - idiotyczne i okrutna religia 30.07.05, 11:03
        A co pomyślałabyś o ojcu, który poświęca swojego syna? Np. o Twoim sąsiedzie, który wurzuca syna przez okno i mówi, że to dla dobra ludzkości? Co byś o nim pomyślała?
        • dupekzoledny Re: chrześcijaństw - idiotyczne i okrutna religia 30.07.05, 20:19
          a tak na zdrowy chłopski rozum biorąc bozia jako iastota nieskończenie
          miłościwa mogła wybaczyć ludkom wszystkie grzechy bez poświęcania syna. gdzie
          tu ta wychwalana miłość,dobroć.at łajdactwo i tyle.
      • jakalinka Re: chrześcijaństw - idiotyczne i okrutna religia 07.05.06, 15:22
        majkaa54 napisała:

        > piszesz że to idiotyczne .... hmmm... ja jestem cały czas pod wrażeniem
        miłośc
        > i
        > Boga do ludzi... pomyśl: to właśnie w chrześcijaństwie Bóg daje się zabić z
        > miłości do Ciebie i do mnie! i najlepsze jest to że to MY go zabijamy(nie
        jacyś
        > tam rzymianie 2000 lat temu) a ON nas kocha!!! to faktycznie MIŁOŚĆ
        absurdalna
        > i
        > niezrozumiała dla nas ludzików na tej ziemi... ja jej nigdy nie pojmę wink
        gdybym
        > zrozumiała Boga przestałby być ON Bogiem...
        Tak nas kocha, że skazał nas wszystkich na śmierć bo jakaś baba kiedyś zerwała
        jabłko jeżeli jest wszechwiedzący to i tak wiedział co zrobi ewcia.
    • anzza Re: chrześcijaństw - idiotyczne i okrutna religia 30.07.05, 21:02
      A mnie sie nie podoba takze taki Bóg, który woli oszustów, morderców, rabusiów,
      cudzolózców i inne cacanki od ludzi prostych. Kobieta oczywiscie nie ma zadnego
      dla niego znaczenia, ponizajac do podarunku za szczególne uczynki dla niego
      wyznaczne.
      Czytajac Biblie, narzuca sie prymitywny sposób myslenia ludzi sprzed paru
      tysiecy lat. Ta ksiazka napisana byla (napewno na zamówienie rodzinki Abrahama
      czy jego tatusia), na korzsysc najwiekszych oszustów ówczesnych czasów, z celem
      powiekszenia dobrobytu, wciskajac bojazn wokolo.
      Gratulacje, ale im sie udalo
      • stek22 Re: chrześcijaństw - idiotyczne i okrutna religia 03.12.05, 15:55
        Ależ oczywiście
        List św. Pawła do Filipian 1,18-19 "Lecz o co chodzi? Byleby tylko wszelkimi
        sposobami Chrystus był zwiastowany, czy obłudnie czy szczerze z tego się raduję
        i radować będę. Wiem bowiem, że przez modlitwę waszą i pomoc Ducha Jezusa
        Chrystusa wyjdzie mi to ku zbawieniu"
        Sama kwistesencja
    • lizaxo Re: chrześcijaństw - idiotyczne i okrutna religia 30.07.05, 21:25
      0golone_jajka napisał:

      każe jeść
      i co mu każe

      Popracuj nad pisownią, bo skoro już pierdoły wypisujesz to przynajmniej rób to
      w większym przynajmniej ortograficznym stylu smile))))))
      • 0golone_jajka Re: chrześcijaństw - idiotyczne i okrutna religia 30.07.05, 23:15
        Ke????? Możesz wyjaśnić o co ci chodzi??? Albo najpierw sprawdź w słowniku zanim zrobisz z siebie idiotę.
    • svistak Re: chrześcijaństw - idiotyczne i okrutna religia 30.07.05, 23:06
      jajek,wokol starozytnego Izraela zyly o wiele okrutniejsze niz oni ludy
      ("przeprowadzaly" swe niemowleta przez ogien),spojrz na wyznawcow Islamu -
      obetna ci glowe i pojda do nieba (?), ale i w Europie nie bylo lepiej: w
      Skandynawii mozna bylo za bunt dostac do polkniecia zywego jadowitego weza...u
      Majow czy Inkow (juz nie pamietam) gra w pilke nozna konczyla sie ofiara z
      przegranej druzyny... jak by tak zachowaly sie "filmy" z dawnych czasow ze
      wszystkich kultur to pewnie ujrzelibysmy cos o czym spiewal zespol Maanam: "Od
      tysiacleci nic sie nie zmienia-te same żądze,te same pragnienia,brat bratu
      gardlo podrzyna...jest zawsze rola dla Kreona i heroiczna Antygona..."

      Jezus przyniosl przeslanie od Boga-Stworcy:Milujcie sie nawzajem jak ja was
      umilowalem!
      Kto te slowa stosuje jest chrzescijaninem,a nie ten kto tak sie nazywa a
      postepuje jak poganin.

      s.

      --------------
      /On nie nienawidzil i nie mordowal,ale dal sie zabic...nawet za swoich wrogow/
      • 0golone_jajka Re: chrześcijaństw - idiotyczne i okrutna religia 30.07.05, 23:15
        Przytoczone prze ciebie przykłady barbarzyńskiego zachowania pierwotnych plemion bynajmniej nie zmniejszają głupiego, wręcz sadystycznego okrucieństwa boga chrześciajńskiego.
        • dupekzoledny Re: chrześcijaństw - idiotyczne i okrutna religia 30.07.05, 23:49
          bozie tamtych okrutnych plemion poszły w kocioł. a fajna bozia pod wiecznie
          żywą łapką wojtyły -dalej funkcjonuje.
          • svistak Re: chrześcijaństw - idiotyczne i okrutna religia 30.07.05, 23:55
            dupkuwink
            fajna bozia pod wiecznie
            > żywą łapką wojtyły -dalej funkcjonuje.

            jesli bog jest pod panowaniem czlowieka to co to za BOG? Ten,ktorego
            reprezentowal Mesjasz nie moze miec NIKOGO nawet OBOK siebie smile)))
            s.
            • vitmik Re: chrześcijaństw - idiotyczne i okrutna religia 01.08.05, 07:17
              prawda jest taka, ze ludzie zostali stworzeni przez kosmitow a ziemia od
              wybuchu jakiego bialego karła. biblia to przypowiesci a nie doslowne
              wydarzenia,przede wszystkim bylo niebylo zydowski stary testament. toz
              to "władca pierscieni" połaczone z "gwiezdnymi wojnami"
              • ateistazwyboru Re: chrześcijaństw - idiotyczne i okrutna religia 01.08.05, 11:23
                Zgadzam się, że Biblii dosłownie traktować nie można. Ale wiele osób sądzi przeciwnie.
          • seth.destructor Re: chrześcijaństw - idiotyczne i okrutna religia 05.09.05, 19:41
            Bozie tamtych ludow zmienily imiona i podszyly sie pod JHWH. Na przyklad
            Artemida z Efezu, obecnie czczona jako Maryja.
      • stek22 Re: chrześcijaństw - idiotyczne i okrutna religia 03.12.05, 15:57
        Szczerze czy obłudnie. Czy to ma dla Ciebie jakieś znaczenie?
    • derby6 Re:do ogolone_jajka 01.08.05, 17:19
      Ja się z Tobą całkowicie zgadzam.Mam jedno życie a muszę życ wśród tylu durniów
      jakże mi brakuje w moim otoczeniu osób o takich poglądach.Pozdrawiam serdecznie.
      • 0golone_jajka Re:do ogolone_jajka 05.09.05, 19:46
        To miłe, że nie jestem osamotniony w swoich poglądach - gdyby tak było zacząłbym obawiać się o swoje zdrowie psychiczne. Dzięki za wsparcie.
    • watanabe.miharu chrześcijaństwo - idiotyczna i okrutna religia 03.08.05, 00:35
      To ja jeszcze dopiszę parę rzeczy. Po pierwsze, co to za bóg (ponoć idealna,
      dobra istota), który UNOSI SIĘ GNIEWEM na grzesznych ludzi i niszczy całe
      miasta, aby ich ukarać? No nie wiem, mnie nie wydaje się zbytnio miłosierne
      rozwalanie wszystkich mieszkańców Sodomy i Gomory łącznie z dziećmi (hmm..
      ciekawe, jak one naraziły się Jahwemu? kradły sobie cukierki?), ale może
      katolicy sądzą inaczej. I czemu bóg się w ogóle GNIEWA? Czyli ulega emocjom, jak
      najzwyklejszy człowiek... gdzie tu ta perfekcja... Po co oddawac cześć komuś
      niedoskonałemu, komuś, kto na to nie zasługuje.. wystarczy drodzy wierzący
      poczytać Waszą własną biblię - i wyciagnąc stosowne wnioski, a nie tylko słuchać
      majaczeń księdza w szkole.
      I drugie - opowiastka o raju. Bóg zabrania Adamowi i Ewie żreć owoce z jednego
      drzewa, żeby nie UMARLI. Oczywiście wiemy, co się stało, zgon żaden nie
      nastąpiłwink Czyli co? Bóg okłamujący, oszukujący swoich własnych hmm..
      wyznawców... Ładnie to wróży na przyszłość.. wink
      Na koniec - wiele razy przewija się przez biblię motyw kary. Co rusz dobry Jahwe
      dziarsko zsyła na swoje pokemony a to ogień i siarkę, a to potop, a to niszczy
      całe miasta. Niby za złe czyny. Ale będąc WSZECHWIEDZĄCYM, musiał wiedzieć, że
      ludzie zrobią to i to. Czemu wiec się wkurza na te ułomne istoty? Ułomne, bo
      takimi je stworzył.. Ciekawie to świadczy to o nim jako o projektanciewink
      Pisano już o krwawych ofiarach z ludzi na cześc Jahwe, więc się nie będę
      powtarzać, brrr..

      Dla mnie też, bóg chrześcijan to jakiś dziwaczny, okrutny, niezrównoważony twór.
      Może ma schizofrenię, jakieś rozdwojenie jaźni albo co... w jednej chwili
      głaszcze ludzkośc po główce, minutę później rozwścieczony rozp...rza wszystko w
      pył... Kto u licha WYMYŚLIŁ TAKIEGO BOGA???
      • 0golone_jajka Re: chrześcijaństwo - idiotyczna i okrutna religi 03.08.05, 00:40
        Dzięki za głos rozsądku.

        >Kto u licha WYMYŚLIŁ TAKIEGO BOGA???

        Jacyś chorzy sadyści chyba.
        • vitmik Re: chrześcijaństwo - idiotyczna i okrutna religi 03.08.05, 07:17
          a skad wiesz ze ten niby okrutny bog jest tym samym bogiem,ktorego inni uwazaja
          za dobrego,sprawiedliwego i milosciwego?
          nie chodzi o to ze jest ich dwoch (choc takze bog moze miec charakter
          dualistyczny)ale to tylko od ciebie zalezy w jakiego boga chcesz wierzyc i
          wyznawac. jak chcesz wierzyc w okrutnika to masz do wyboru Quetzacoatla albo
          Kali jak chcesz miec dobrego to zostaje ci pierwotny i nieznany z imienia Bóg
          chrzescijan.
          • watanabe.miharu dobry bog chrzescijan... ha ha ha 03.08.05, 23:25
            vitmik napisał:

            > jak chcesz miec dobrego to zostaje ci pierwotny i nieznany z imienia Bóg
            > chrzescijan.

            Tarara. Czytałeś to, co napisałam? Chyba nie. Od kiedy to bóg chrześcijan jest
            taki dobry? Stary testament jest pełen krwistych i chorych opowiastek o
            pokręconym bogu, żądającym ofiar z ludzi (jak widzisz, nie jest to wyłączna
            domena Quetzalcoatla czy podobnych mu bogów inkaskich, azteckich czy innychwink To
            właśnie ten "pierwotny", o którym wspominasz chce zabijać i karac swych wyznawcow...

            Nie ma tak dobrze, cos mi sie bowiem zdaje,ze powinniście (Wy, wierzący
            chrzescijanie) przyjmowac biblie calosciowo - nie tylko opowieści o dobrym
            Jezusie, co to muchy nawet by nie skrzywdził... ale też i porąbane kawałki ze
            starego testamentu... Chyba że możecie sobie wybierać, w co wierzycie? smile
            I jak to pogodzic? Moim zdaniem nie da się, i na tym polega glówna nienormalnosć
            tej religii. Nie mówię, że stałabym się wierząca, gdyby wywalić z kanonu te
            psychopatyczne kawałki, bo nie wierzę w koncepcje istot nadprzyrodzonych. Ale...
            wowczas Wasza religia bylaby dla mnie tylko zbiorem troszke moze infantylnych
            wyobrazen o fukcjonowaniu swiata, ale nieszkodliwych i w ogolnym rozrachunku
            jako-takich dobrych idei. A tak to pozostaje dziwnym, nienormalnym, porąbanym,
            chorym Tworem.
            • vitmik Re: dobry bog chrzescijan... ha ha ha 04.08.05, 07:24
              bog ze starego testamentu to bog zydow,jahwe
              to co w nim najlepsze (przynajmniej takie bylo zalozenie) wzial pawel i
              stworzyl chrzescijanstwo.a to ze prawe i madre zasady pierwszych chrzescijan
              zostaly przez wieki wypaczone to jest juz calkiem inna sprawa
    • hiperrealizm Re: chrześcijaństw - idiotyczne i okrutna religia 03.08.05, 09:31
      Ale ty zawsze będziesz jego stworzeniem big_grin
      PS
      Zawsze się dziwię po co Bóg powołuje do życia takich ludzi jak ty. Myślę że to
      też jest rodzaj perwersji. smile
      • dupekzoledny Re: chrześcijaństw - idiotyczne i okrutna religia 03.08.05, 23:47
        no ta i na dodatek znboczeniec.ta perwersja. a dualistyczny to ki dr.jekyll i
        mr hyde.
        • vitmik Re: chrześcijaństw - idiotyczne i okrutna religia 04.08.05, 07:27
          perwersja jest to ze slyszac slowo bog,wiara i religia otwiera ci sie tylko (i
          nie tylko tobie) jedna strona mozgu. zastanow sie troche zanim napiszesz jakas
          glupote.i nie narzekaj ze nie chca cie wpuscic na forum wierzacych. chyba ze
          jestes glupszy niz myslalem
    • ateistazwyboru Re: chrześcijaństw - idiotyczne i okrutna religia 05.09.05, 08:34
      Mocno powiedziane, ale w zasadzie trudno się nie zgodzić. Dodałbym jeszcze
      do tego, że albo nie jest wszechmogący (bo nie ingeruje), albo jest nieczuły
      (bo nie ingeruje). Fakt, taki ojciec to nie ojciec. W normalnym państwie prawa
      zostałby skazany na wiele lat odsiadki.
    • serhamesar Re: chrześcijaństw - idiotyczne i okrutna religia 05.09.05, 08:52
      0golone_jajka napisał:


      >
      > Reasumując: bóg, który zabija własne dziecko, nakłania innych do tego samego
      i
      > każe jeść jego (boga) ciało NIGDY NIE BĘDZIE MOIM BOGIEM.

      Ktos kiedys powiedział, że wybierajac sobie boga trzebaby pomysleć czy
      chciałbys aby był on Twoim sasiadem .Jak dla mnie to bóg starego testamentu sie
      nie nadaje, ciut nerwowy. Albo by mi mieszkanie zalał, szrańcze napuścił czy
      jeszcze cos innego.
      • deltalima Re: chrześcijaństw - idiotyczne i okrutna religia 05.09.05, 12:44
        > Ktos kiedys powiedział, że wybierajac sobie boga trzebaby pomysleć czy
        > chciałbys aby był on Twoim sasiadem .Jak dla mnie to bóg starego testamentu
        sie
        >
        > nie nadaje, ciut nerwowy. Albo by mi mieszkanie zalał, szrańcze napuścił czy
        > jeszcze cos innego.

        albo żonę przeleciał. dołączam do grona osób dla których pan bozia to kawał
        łajdaka. mnie nasuwają się dwa wytłumaczenia. patrząc jak ten świat jest
        zbudowany myślę sobie, że bozia to albo wyjątkowy partacz albo wyjątkowo
        perwersyjny sadysta. ciężko powiedzieć co gorsze.

        a do tego ogłupione przez kieckowych funkcjonariuszy owieczki nazywają go
        ojcem. cóż to za ojciec, który patrzy w milczeniu i biernie jak mordują sięjego
        własne dzieci?

        • wanda43 Re: chrześcijaństw - idiotyczne i okrutna religia 05.09.05, 13:52
          I co gorsza, te owieczki ojcem nazywają rowniez papiezy, którzy krew mają na
          łapskach niemal od początku istnienia tego stolca.
      • kociak40 Re: chrześcijaństw - idiotyczne i okrutna religia 25.11.05, 01:30
        Wierzący czytając te wywody, te okropności wynikające z religii,
        zapewne mają chęć powiesić się na "drzewku szczęscia"!
    • kapitan.kirk Re: chrześcijaństw - idiotyczne i okrutna religia 25.11.05, 13:00
      > Reasumując: bóg, który zabija własne dziecko, nakłania innych do tego samego i
      > każe jeść jego (boga) ciało NIGDY NIE BĘDZIE MOIM BOGIEM.

      Cóż, pozostaje nadzieja, że Bóg, z trudem bo z trudem, ale w końcu nauczył się
      żyć z tą świadomością, że w niego nie wierzysz. Choć pewnie jednak chandra z
      tego powodu czasem mu wraca, osobliwie przy kielichu.
      Pzdr
    • newwoman A do tego przewrotna 25.11.05, 16:29
      Mnie najbardziej wkurzają nie te wszystkie starotestamentowe jatki, ale
      kompletne wywrócenie priorytetów i systemu wartości w chrześcijaństwie. Każdemu
      obiło się o uszy kazanie na górze, czyli błogosławieni ubodzy itd. Rozumiem że w
      tamtych czasach taki program "wyborczy" miał trafić do bardzo licznego targetu
      czyli ludzi biednych, uciśnionych, głodnych, niezaradnych i ogólnie z różnych
      przyczyn nieszczęsliwych. Wówczas głoszenie im o wierze w siebie i inicjatywie
      było z pewnością nie na miejscu bo jednostka, szczególnie uboga, miala minimalne
      możliwości kierowania własnym życiem. Ale dziś ? Jaki sens ma gloryfikacja
      fatalizmu, nieudacznictwa, biedy ? Żaden, dlatego kraje które zerwały z tym
      szkodliwym paradygmatem wyszły na swoje, podczas gdy tam gdzie bieda piszczy,
      katolicyzm zagnieździł się na całego.

      Co gorsza, wg zasad chrześcijaństwa ja jestem ewidentnie złym człowiekiem
      (nieraz mi to pobożni wygadywali) bo nie daję sobie grać na nosie, nie poświęcam
      się, policzka ani innych części ciała nie nastawiam, płaszczem się nie dzielę bo
      na płaszcz każdy ma sam zobie zarobić...urazy pamiętam i jak mi ktoś źle zrobił
      to mu nie odpłacam dobrem wink Podziwiam ludzi sukcesu i generalnie żywych i
      zadowolonych, nie zaś męczenników ugotowanych w kotle smoły na chwałę Pana.
      Oczywiście, centralna postać chrześcijaństwa czyli Jezus żadnym wzorem do
      naśladowania dla mnie nie jest - chociaż musze przyznać że nieźle wymyślił sobie
      z tym mesjaszowaniem. W końcu nic nie przynosi takiej sławy jak głośna śmierć, o
      czym świadczą choćby wyniki sprzedaży płyt tragicznie zmarłych idoli...

      Smutne jest to, że takie podejście jak moje, czyli rób co chcesz byle rozmyślnie
      nie krzywdzić innych jest wg naszej państwowej religii niemoralne. Z drugiej
      strony, wokół widać pełno ludzi którzy sieją zło ale chowają się sprytnie pod
      płaszczykiem religijności, bo najgorszy katolik jest lepszy od najlepszego
      ateisty.I byle złodziej, pijak czy inny oszołom z politykami LPR na czele będzie
      uważał że jest ode mnie lepszy bo ma krzyż na scianie. Tu się kryje cała obłuda
      i szkodliwość chrześcijaństwa. Ta religia manipuluje za pomocą poczucia winy i
      wmawiania, że jak nie dasz się krzywdzić jak potulny baran, to jesteś nieludzki
      i mściwy. Wypadałoby jej zakazać.
      • cytrynka123 Re: A do tego przewrotna 25.11.05, 22:50
        Popieram Cie. uwazam, że dobro i zło, to pojęcia uniwersalne i żadna grupa
        spoleczna czy wyznaniowa nie ma monopolu na ich definiowanie.
        Wolnośc... Ile lat i trudu poświęciło sie by ja odzyskac???? Najpierw zabory,
        potem komuna. I teraz oddac ja sukienkowym?
        Każdy ma prawo życ i wyznawac religię (zapewne jedyna sluszna), nie każdy ma
        prawo do braku religii. Niby jest jeden Bog.. Dlaczego wiec przybywa mu
        nastepców? Zastęp świetych (biurokracja korupcjogenna), naczelnik Jaś 2 i jego
        szwadrony mieniace się Polakami..
        Nie uważam, ze smierc i cierpienie uświęca czlowieka. Jesli mamy byc ubodzy jak
        w pismie, niech nasi pasterze dadzą przyklad.
        • nangaparbat3 do newwoman i cytrynki 26.11.05, 16:37
          w kazaniu na Górze mow jest o UBOGICH DUCHEM, a nie o biedakach.
          Co prawda nie jestem na tyle mądra, by wiedzieć, co to znaczy - ubogi duchem -
          zawsze mnie to ciekawiło zresztą, ale na pewno nie chodzi o materialne ubóstwo.
          • cytrynka123 Re: do newwoman i cytrynki 26.11.05, 22:04
            Ale przeciez "prędzej ubogi przez ucho igielne.. niz bogaty w raju".. wink0 moja
            wersja fragmentu z pisma. Nie pamietam całości.
            Co do ubóstwa duchowego to: ciemnota, glupota, uposledzenie, brak uczuc, zero
            kultury, zero poglądów... Czy o takie ubostwo chodzi? jeszcze dodam: szara masa
            i uleglośc mieszana z obojetnościa.

            A w innym fragmencie chwali sie mądrośc i cnoty.. przeciez to zaprzeczenie tego
            ubóstwa duchowego.
            Ja chce by wszsyscy się bogacili, jesli tylko chca. A inni niech nie
            zazdroszcza i nie tworza spiskowej teori pochodzenia bogactwa. Zakasac łapy.
            Cywile, spadochroniarze, kucharki, gejsze, księża i feministki i inni tez.
            Bogactwo biorace się z pracy jest nagrodą za cierpliwośc i trud. jesli komus
            dzieje sie krzywda, wspomoge pieniązkiem, co innego gdy ktos wyciaga rekę po
            jalmuzne, bo ściaga hurtowo na świat glodne gębki, których nie może nakarmić..
            no bo na bimber nie wystarczy. Dzieci nakarmę...i ubiorę, a nierobom
            kopniaka wink))
            • newwoman Re: do newwoman i cytrynki 26.11.05, 23:20
              cytrynka123 napisała:

              > Ale przeciez "prędzej ubogi przez ucho igielne.. niz bogaty w raju".. wink0 moja
              > wersja fragmentu z pisma. Nie pamietam całości.
              > Co do ubóstwa duchowego to: ciemnota, glupota, uposledzenie, brak uczuc, zero
              > kultury, zero poglądów... Czy o takie ubostwo chodzi? jeszcze dodam: szara masa
              >
              > i uleglośc mieszana z obojetnościa.
              >
              > A w innym fragmencie chwali sie mądrośc i cnoty.. przeciez to zaprzeczenie tego
              >
              > ubóstwa duchowego.

              W Piśmie Św. wszystko przeczy wszystkiemu, już mnie przestało to dziwić smile

              > Ja chce by wszsyscy się bogacili, jesli tylko chca. A inni niech nie
              > zazdroszcza i nie tworza spiskowej teori pochodzenia bogactwa. Zakasac łapy.
              > Cywile, spadochroniarze, kucharki, gejsze, księża i feministki i inni tez.
              > Bogactwo biorace się z pracy jest nagrodą za cierpliwośc i trud. jesli komus
              > dzieje sie krzywda, wspomoge pieniązkiem, co innego gdy ktos wyciaga rekę po
              > jalmuzne, bo ściaga hurtowo na świat glodne gębki, których nie może nakarmić..
              > no bo na bimber nie wystarczy. Dzieci nakarmę...i ubiorę, a nierobom
              > kopniaka wink))

              Nie, wykolejone jednostki są w naszym chrześcijańskim kraju pod specjalną
              ochroną...prędzej tacy dostaną jałmużnę czytaj zasiłek, niż np. młodzież z
              ubogich rodzin która się chce uczyć albo choć mieszkać jak przystało na 21 wiek
              czyli OSOBNO od rodziców. Państwo chce mieć jak najwięcej ciemnych i biednych
              obywateli, bo łatwiej takimi manipulować no i są nieszkodliwi - rewolucji nie
              rozpętają. Viva becikowe.
              • kociak40 Re: do newwoman i cytrynki 27.11.05, 02:27
                "Bogactwo biorace się z pracy jest nagrodą za cierpliwośc i trud"-cytrynka123

                Bardzo mądre jeśli dotyczy to własnej pracy i własnego trudu, komplikuje
                się to trochę, jeśli to bogactwo bierze się z pracy innych, a tak jest
                najczęściej i tu jest problem.
                • newwoman Re: do newwoman i cytrynki 27.11.05, 10:46
                  No cóż, wszyscy znamy wady i zalety kapitalizmu. Ale walka z wyzyskiem klasy
                  robotniczej i z własnością kapitalistyczną zakończyła się czymś o wiele bardziej
                  potworniejszym i pochłonęła miliony istnień ludzkich...Nie ma ustroju
                  doskonałego. Wcale mi się nie podoba fakt że na tym świecie silniejszy zwykle
                  wykorzystuje słabszego a mądrzejszy głupszego, ale tak niestety jest i będzie
                  dopóki ludzie będą chcieli realizować swoje ambicje. Chyba jedynym wyjsciem
                  byłoby dobrowolne (?)wyrzeknięcie się wszystkiego co prowadzi do konfliktów i
                  wyzyskiwania innych - bogactwa, władzy, luksusów. Tylko, jaka wtedy zostałaby
                  nam motywacja, aby w ogóle zyć i co miałoby być motorem napędowym naszych
                  działań ? Wbrew słowom popularnej piosenki, błękitne niebo i kawałek chleba to
                  stanowczo za mało.
                  • rrhadane Re: do newwoman i cytrynki 27.11.05, 11:41
                    newwoman napisała:

                    > No cóż, wszyscy znamy wady i zalety kapitalizmu. Ale walka z wyzyskiem klasy
                    > robotniczej i z własnością kapitalistyczną zakończyła się czymś o wiele
                    bardzie
                    > j
                    > potworniejszym i pochłonęła miliony istnień ludzkich...Nie ma ustroju
                    > doskonałego. Wcale mi się nie podoba fakt że na tym świecie silniejszy zwykle
                    > wykorzystuje słabszego a mądrzejszy głupszego, ale tak niestety jest i będzie
                    > dopóki ludzie będą chcieli realizować swoje ambicje. Chyba jedynym wyjsciem
                    > byłoby dobrowolne (?)wyrzeknięcie się wszystkiego co prowadzi do konfliktów i
                    > wyzyskiwania innych - bogactwa, władzy, luksusów. Tylko, jaka wtedy zostałaby
                    > nam motywacja, aby w ogóle zyć i co miałoby być motorem napędowym naszych
                    > działań ? Wbrew słowom popularnej piosenki, błękitne niebo i kawałek chleba to
                    > stanowczo za mało.
                  • rrhadane Re: do newwoman i cytrynki 27.11.05, 11:44
                    newwoman napisała:
                    Chyba jedynym wyjsciem
                    > byłoby dobrowolne (?)wyrzeknięcie się wszystkiego co prowadzi do konfliktów i
                    > wyzyskiwania innych - bogactwa, władzy, luksusów. Tylko, jaka wtedy zostałaby
                    > nam motywacja, aby w ogóle zyć i co miałoby być motorem napędowym naszych
                    > działań ? Wbrew słowom popularnej piosenki, błękitne niebo i kawałek chleba to
                    > stanowczo za mało.
                    No wiesz, jeśli bogactwo, władzę i luksusy uważasz za jedyne motory ludzkiego
                    postępowania, to rzeczywiście nie ma o czymn mówić.

                    • newwoman Re: do newwoman i cytrynki 27.11.05, 17:55
                      rrhadane napisała:

                      > No wiesz, jeśli bogactwo, władzę i luksusy uważasz za jedyne motory ludzkiego
                      > postępowania, to rzeczywiście nie ma o czymn mówić.

                      Money makes that world go round...Jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o
                      pieniądze - te i wiele innych powiedzeń dosyć dobitnie ilustrują tezę o
                      materialistycznym podlożu motywacji ludzkich smileLudzie zasadniczo się kierują
                      instynktem przetrwania i rozprzestrzenienia swoich genów, a manna z nieba nie
                      leci - nie te czasy ! Więc, chcąc przeżyć i jeszcze coś potomstwu zostawić,
                      wypada się umotywować raczej pod materialnym kątem. Rozumiem, że niesmakiem cię
                      napawa moja sugestia że ludzie nie mają innych niż egoistyczne zachcianek.
                      Sprostuję: mają, owszem i altruistyczne ale ów altruizm to tak naprawdę
                      zakamuflowany, ubrany w ładne szatki i sprytny egoizm. Faktem jest, że niektóre
                      osoby nie zdają sobie sprawy do końca ze swoich prawdziwych motywacji i uważają
                      się za nieskończenie bezinteresowne, choć prawda wygląda zupełnie inaczej. Po
                      więcej wiedzy w tym zakresie odsyłam do odpowiednich źródeł, czy to z zakresu
                      socjobiologii, psychologii ewolucyjnej czy nauk politycznych.

                      Nie rozumiem co złego jest w przyznaniu się do takich motywacji. Lepiej być
                      zakłamanym hipokrytą i wciskać wokół kit jacy to jesteśmy uduchowieni i
                      brzydzimy się mamoną ? Poza tym, skoro mamona jest be to niech ci co tak
                      twierdzą sami dadzą przykład. Zacznijmy od papieża i np. jego czerwonych botków
                      od Prady. Tańszych nie mógł założyć ? Ale, naturalnie, chata i strój czarownika
                      muszą być zawsze najpiękniejsze...
                      • rrhadane Re: do newwoman i cytrynki 27.11.05, 23:53
                        A czy ja mówiłam, ze brzydzę sie mamoną? NIc podobnego.
                        Nie uważam jednak, by jedyna motywacją, jaka ludzie sie kieruja, były pieniadze
                        i wladza. Oczywiście część ludzi tak, jak najbardziej. I tych ludzi nie lubię,
                        nie przyjaźnię się z nimi, bo nie są dla mnie interesujący.
                        wiekszość moich przyjaciół stara się, by to, co lubią robić, dawało im jeszcze
                        pieniądze. Pieniadze muszą mieć, żeby jakoś sensownie w tym swiecie
                        fukcjonować, i to jest oczywiste. Ale poza tym ich funkcjonowanie motywują też
                        takie czynniki jak ciekawość świata, chęć pomocy innym, pragnienie stworzenia
                        dzieła sztuki naprawdę pieknego czy wyrażającego coś, co chcą powiedzieć, czy
                        nawet zwykła przyjemność przemieszczania się z miejsca na miejsce.
                        Nie wiem dlaczego dzielisz ludzi na goniących za forsą i altruistów.To zupełnie
                        inne kategorie, biedny naukowiec skupiony wyłącznie na przedmiocie swych badań
                        wcale nie jest altruistą, a forsę może mieć głęboko w d.., władzę też, bo
                        zupełnie co innego daje mu satysfakcję.
                        Rzeczywiście, egoista i altruista robią coś, co dla nich samych jest dobre.
                        Różnią sie tym, że w przypadku altruisty jest to jednocześnie dobre dla innych.
                        W przypadku egoisty roznie bywa, moze się zdarzyć, że też innym zrobi dobrze
                        (podobnie jak altruista może sie pomylic i narobic bidy).
                        • newwoman Re: do newwoman i cytrynki 28.11.05, 18:02
                          rrhadane napisała:

                          > A czy ja mówiłam, ze brzydzę sie mamoną? NIc podobnego.
                          > Nie uważam jednak, by jedyna motywacją, jaka ludzie sie kieruja, były pieniadze

                          Ja też nie, ale trudno zlekceważyć fakt, że bez pieniędzy nie da się żyć.

                          > i wladza. Oczywiście część ludzi tak, jak najbardziej. I tych ludzi nie lubię,
                          > nie przyjaźnię się z nimi, bo nie są dla mnie interesujący.
                          > wiekszość moich przyjaciół stara się, by to, co lubią robić, dawało im jeszcze
                          > pieniądze. Pieniadze muszą mieć, żeby jakoś sensownie w tym swiecie
                          > fukcjonować, i to jest oczywiste. Ale poza tym ich funkcjonowanie motywują też
                          > takie czynniki jak ciekawość świata, chęć pomocy innym, pragnienie stworzenia
                          > dzieła sztuki naprawdę pieknego czy wyrażającego coś, co chcą powiedzieć, czy
                          > nawet zwykła przyjemność przemieszczania się z miejsca na miejsce.

                          Chcesz tworzyć sztukę ? Musisz mieć pełen zakres środków materialnych: czy to
                          przybory malarskie, czy to instrumenty, musisz gdzieś to tworzyć...mieć jakąś
                          pracownię czy coś takiego. Chcesz fotografować ? Potrzebujesz aparatu. Chcesz
                          wywijać solówki z prędkością światła ? Potrzebujesz dobrej gitary i ewentualnie
                          wzmacniacza jeśli grasz z prądem. Cokolwiek chcesz robić w sensie artystycznym,
                          musisz zaangażować się materialnie. Dalej: podróże ? Wiem że są autostopy, ale
                          przecież całkiem za friko się świata nie zwiedzi. Ciekawość świata - raczej
                          niewiele się tego świata poeksploruje będąc biednym jak mysz kościelna.

                          Może ja nie zaznaczyłam, że nie pieniądze nie powinny być celem samym w sobie,
                          liczy się to, co możemy dzięki nim mieć. W końcu, nic nie przynosi takiej
                          satysfakcji jak samorealizacja. Która przecież kosztuje. Nawet jeśli dla kogoś
                          szczytem samorealizacji jest rodzina, to musi mieć forsę żeby tę rodzinę
                          utrzymać, dzieci wykształcić itd. Więc wracamy do punktu wyjścia - nie ma money,
                          nie ma życia.

                          > Nie wiem dlaczego dzielisz ludzi na goniących za forsą i altruistów.To zupełnie
                          >
                          > inne kategorie, biedny naukowiec skupiony wyłącznie na przedmiocie swych badań
                          > wcale nie jest altruistą, a forsę może mieć głęboko w d.., władzę też, bo
                          > zupełnie co innego daje mu satysfakcję.
                          > Rzeczywiście, egoista i altruista robią coś, co dla nich samych jest dobre.
                          > Różnią sie tym, że w przypadku altruisty jest to jednocześnie dobre dla innych.
                          >
                          > W przypadku egoisty roznie bywa, moze się zdarzyć, że też innym zrobi dobrze
                          > (podobnie jak altruista może sie pomylic i narobic bidy).

                          Tak, to jest tzw. uszczęśliwianie na siłę. Na domiar złego, takim
                          uszczęśliwiaczom się najczęściej wydaje, że robią bardzo dobrze podczas gdy mogą
                          komuś rujnowac życie.

                          Nie dzielę ludzi na ego - i altruistów. Każdy jest egoistą. Nawet taka osoba
                          która nosi zakupy staruszce - robi to, żeby sobie poprawić samoocenę. Albo matka
                          która ma dziecko żeby próbować sił w kolejnej dziedzinie czyli macierzyństwie,
                          chce mieć cel w życiu. Nie ma takich działań ludzi, które nie byłyby podszyte
                          chęcią osiągnięcia jakiejś korzyści. Nie musi być to wprost korzyść materialna.
                          Może to być np. chęć błyszczenia dobrą opinią w społeczeństwie, albo
                          manipulowania osobami krórym się świadczy rzekomo bezinteresowne przysługi, na
                          zasadzie: jak ci skopię ogórdek a ty mi nie odmówisz jak poprosze o przybicie
                          obrazka. Itd.

                          W ogóle to generalnie ludzie kierują się przyjemnością, chętniej coś robią jak
                          jest to miłe smile Oczywiście, jedni lubią jak mogą komuś dokopać, a inni lubią np.
                          robić prezenty więc siłą rzeczy preferujemy tych drugich (z wyjątkiem
                          masochostów którym się ośrodki przyjemności i bólu zamieniły i lubią być kopani).
                          • nangaparbat3 Re: do newwoman i cytrynki 30.11.05, 21:37
                            newwoman napisała:


                            > Może ja nie zaznaczyłam, że nie pieniądze nie powinny być celem samym w
                            sobie,
                            > liczy się to, co możemy dzięki nim mieć. W końcu, nic nie przynosi takiej
                            > satysfakcji jak samorealizacja.

                            O ile do samorealizacji przydaja się pieniądze, a czasem nawet są niezbędne
                            (choć nie zawsze i znam ludzi żyjacych niezwykle skromnie, a samorealizujacych
                            sie i naprawde szczęśliwych, mało tego, ich poczucie satysfakcji z zycia nie
                            jest uzaleznione pd pieniedzy, dzięki czemu sa bardziej niezależni) - za żadne
                            pieniądze samorealizacji nie kupisz.

                            Nawet jeśli dla kogoś
                            > szczytem samorealizacji jest rodzina, to musi mieć forsę żeby tę rodzinę
                            > utrzymać, dzieci wykształcić itd. Więc wracamy do punktu wyjścia - nie ma
                            money nie ma życia.

                            Ale często jest money - a i tak nie ma życia. Pieniądze są potrzebne, nie ma
                            kwestii, ale jest mnóstwo rzeczy, których żadne pieniądze nie zastąpią.
                            Najdroższa zabawka nie zastąpi dziecku uwagi i czułości rodziców, i nic na to
                            nie poradzisz. Chyba ze wynajmiesz im nianię, która stanie się ich prawdziwą
                            matką, a Ty zostaniesz zdegradowana do roli sponsorki - tak może być. Miałam
                            babcię, która całymi dniami pracowała, a kochałam jej gosposię, która ze mną
                            była. Z ta gosposięą tęskniłam, do niej przybiegałam.
                            >
                            > > Nie wiem dlaczego dzielisz ludzi na goniących za forsą i altruistów.To zu
                            > pełnie
                            > >
                            >>
                            >>
                            > Nie dzielę ludzi na ego - i altruistów. Każdy jest egoistą. Nawet taka osoba
                            > która nosi zakupy staruszce - robi to, żeby sobie poprawić samoocenę. Albo
                            matka a
                            > która ma dziecko żeby próbować sił w kolejnej dziedzinie czyli macierzyństwie,
                            > chce mieć cel w życiu. Nie ma takich działań ludzi, które nie byłyby podszyte
                            > chęcią osiągnięcia jakiejś korzyści. Nie musi być to wprost korzyść
                            materialna.
                            > Może to być np. chęć błyszczenia dobrą opinią w społeczeństwie, albo
                            > manipulowania osobami krórym się świadczy rzekomo bezinteresowne przysługi, na
                            > zasadzie: jak ci skopię ogórdek a ty mi nie odmówisz jak poprosze o przybicie
                            > obrazka. Itd.
                            >
                            > W ogóle to generalnie ludzie kierują się przyjemnością, chętniej coś robią jak
                            > jest to miłe smile Oczywiście, jedni lubią jak mogą komuś dokopać, a inni lubią
                            np
                            > .
                            > robić prezenty więc siłą rzeczy preferujemy tych drugich (z wyjątkiem
                            > masochostów którym się ośrodki przyjemności i bólu zamieniły i lubią być
                            kopani

                            Wszystko fajnie, tylko przestaje byc to fajne, kiedy staje się pretekstem dla
                            odmówienia pomocy, zajmowania się wyłacznie sobą, i okazywania pogardy tym,
                            którzy pomocy potrzebją. Być może piszę za ostro, bo trochę mi sie mylą posty
                            Twoje i Cytrynki, ale wydaje się, że poglądy macie bardzo zbliżone.
                            Jest jeszcze cos takiego jak empatia, jak kogos boli, to mu pomagam, bo bycie
                            swiadkiem czyjegoś bólu sprawia mi przykrość. Nie sądzę, żeby była w tym
                            manipulacja czy oczekiwanie innej nagrody niz ta, że kogoś (a wiec i mnie)
                            boleć przestało. Oczywiscie w tym sensie jest to także egoizm, jak najbardziej.
                            Tylko jaoś egoizm egoizmowi nierówny.
                            • nangaparbat3 PS 30.11.05, 21:43
                              To ja, rrhadane, znowu mi sie pomyliły nicki, przepraszam.
            • rrhadane Re: do newwoman i cytrynki 27.11.05, 11:38
              cytrynka123 napisała:

              > Ale przeciez "prędzej ubogi przez ucho igielne.. niz bogaty w raju".. wink0
              moja
              > wersja fragmentu z pisma. Nie pamietam całości.
              Faktycznie zapomniałaś. To wielbłąd ma przejsć przez ucho igielne, a nie o igłę
              idzie, tylko wąziuteńką uliczke między budynkami prowadzącą do synagogi.
              wielbłądowi bedzie niewygodnie, ale przejdzie.


              > Co do ubóstwa duchowego to: ciemnota, glupota, uposledzenie, brak uczuc, zero
              > kultury, zero poglądów... Czy o takie ubostwo chodzi? jeszcze dodam: szara
              masa
              >
              > i uleglośc mieszana z obojetnościa.
              Nie, to nie o to chodzi.
              > A w innym fragmencie chwali sie mądrośc i cnoty.. przeciez to zaprzeczenie
              tego
              >
              > ubóstwa duchowego.

              Więc sama widzisz.
              > Ja chce by wszsyscy się bogacili, jesli tylko chca. A inni niech nie
              > zazdroszcza i nie tworza spiskowej teori pochodzenia bogactwa. Zakasac łapy.
              > Cywile, spadochroniarze, kucharki, gejsze, księża i feministki i inni tez.
              > Bogactwo biorace się z pracy jest nagrodą za cierpliwośc i trud.
              To poglad niesłychanie protestancki, zresztą właściwy rodzącemu sie
              kapitalizmowi. Z tego punktu widzenia jesteś prawdziwą perłą, co tam perłą,
              brylantem po prostu.

              jesli komus
              > dzieje sie krzywda, wspomoge pieniązkiem, co innego gdy ktos wyciaga rekę po
              > jalmuzne, bo ściaga hurtowo na świat glodne gębki, których nie może
              nakarmić..
              > no bo na bimber nie wystarczy. Dzieci nakarmę...i ubiorę, a nierobom
              > kopniaka wink))
              Jesteś pewnie bardzo młoda. Ja juz jestem damą w średnim wieku, wiele sama
              doświadczyłam, wiele widziałam, nie jestem taka skłonna do rozdawania kopniaków.
              • kociak40 Re: do newwoman i cytrynki 27.11.05, 14:02
                Dobrobyt jest wtedy, kiedy człowiek może mieć to, czego nie potrzebuje.
                Najszybciej praca uszlachetnia tych, dla których pracujemy. Może ująłem
                to trochę żartobliwie, ale to są najczęstsze powody wojen, rewolucji itd.
                • cytrynka123 Re: do newwoman i cytrynki 27.11.05, 23:38
                  Zgadzam się z Tobą. Jest wiele jest osób "wolontariuszy" orających na
                  rzecz "pana". Praca za jałmuzne nie uszlachetnia. Jednak nie mówmy o Polsce,
                  jako kraju modelowym. U nas jest kapitalizm na etapie poczwarki i jeszcze
                  wiele siniaków się zarwie, zanim nadejdzie "prosperity" na wyciagnięcie każdego
                  obywatela. Mimo to, nie mam sentymentu dla komunizmu. Niby jedni siedzieli lub
                  leżeli za 1000, ale inni orali...Na moja rodzine sypaly sie podatki ,
                  bo "kułaki", hektary nam zabrano. Nie dotowano ogrzewania domu ani nie wysylano
                  mnie i rodzeństwa na darmowe kolonie.. A dzieci "blokowe" z rodzin
                  robotniczych, tych, co lezeli czy stali za 1000, wcinaly lepsze paczki z
                  zakladów pracy na Christmas i miały wakacje wink) Pamiętam usmieszki tych, co
                  drwili z posiadania przez moja rodzine duzego gospodarstwa... Teraz sa na
                  kończących się zasilkach i juz im nie w śmiech.
                  W każdej epoce, ktos dostaje po głowie.
              • cytrynka123 Re: do newwoman i cytrynki 27.11.05, 23:27
                Odnosnie protestanckiego pogladu na prace i bogactwo... Kapitalizm nie płaci za
                siedzenie. Jezeli nie chcesz, nie godzisz się pracowac. Każdy ma wybór. Tylko w
                kapitaliźmie dotkliwie mozna odczuc konsekwencje swoich wyborów. Nie jestem aż
                tak mloda, by mnie do klubu nie wpuszczali. Nie uważam, że wiek nie uprawnia
                mnie do wlasnych sądów. Kopniaków nie serwuje, w ostatnim momencie zawsze
                litośc mnie bierze wink
              • cytrynka123 Re: do newwoman i cytrynki 27.11.05, 23:40
                Temat nam odjechał w innym kierunku wink)))

                Okrucienstwa.... koscioła
                www.racjonalista.pl/kk.php/s,4487
                • cytrynka123 Re: do newwoman i cytrynki 27.11.05, 23:42

                  sorry.. www.racjonalista.pl/kk.php/s,4486 jest własciwy... o czrownicach
                  i innych nielubianych przez KK
                  • kociak40 Re: do newwoman i cytrynki 28.11.05, 00:59
                    Pani cytrynko123

                    Nie ma takiego kapitalizmu, który sprawi, że wszyscy będą bogaci.
                    Jak jeden się bogaci to kilkunastu musi zbiednieć, bogacenie się
                    w kapitaliźmie jest kosztem innych. Ma zapewne pani na myśli kapitalizm
                    jaki jest w tz. rozwiniętych krajach i tam ludziom żyje się dostatnio.
                    Kapitalizm można podzielić na: drobnokapitalistyczny, wolnorynkowy,
                    monopolistyczny itd. Te wyższe formy kapitalizmu są jakby ponad państwowe,
                    i nędzę przerzucają na inne narody. To na nich się bogacą, wielkie monopole
                    i koncerny dzialają na całym świecie, eksploatują bogactwa innych narodów,
                    zalewają ich swoją produkcją. Ma pani przykład z Polski, w wielkich domach
                    towarowych nawet proste produkty jak drewniane listewki są z niemieckie, te
                    wielkie tiry z towarami to właśnie oprócz tych towarów wiozą bezrobocie dla
                    nas. Jakby u nas to produkować to w Niemczech by wzrosło bezrobocie, a u nas
                    zmalało. Ten terroryzm światowy to właśnie sprzeciw na wyzysk monopoli ich
                    krajów. Ameryknie mają własne złoża roponośne, ale wolą eksploatować irańskie,
                    kuwejckie, tam tańsza "siła robocza", tańsza ropa i większy ich zysk.
                    W kapitaliźmie chodzi o to, aby nędzę przerzucić na innych, na inne kraje,
                    inne narody, bo obecnie kapitalizm jest monopolistyczny i może czerpać zyski
                    w całym świecie.
    • rrhadane powrót do wątku 28.11.05, 00:03
      jest taka książka "Kozioł ofiarny" Rene Girarda. Girard (niesłychanie teraz
      upraszczam) uważa, że społeczeństwo każde trzyma sie kupy tylko dzięki
      mechanizmowi kozla ofiarnego, który pozwala rozładować frustrację. Odnajduje
      ten mechanizm we wszystkich mitach załozycielskich - o powstaniu społeczeństw -
      we wszystkich kulturach. Uważa, ze w mitach tych charakterystyczne jest, ze
      wszyscy wierzą w wine ofiary z samą ofiarą na czele (przykład - król Edyp).
      Girard uwaza, ze historia zamordowania Jezusa ma zdemaskować mechanizm kozła
      ofiarnego, gdyż Jezus do ostatniej chwili utrzymuje stanowczo, że jest bez winy.
    • joanna.d.arc Re: chrześcijaństw - idiotyczne i okrutna religia 30.11.05, 14:38
      Nigdy tak o tym nie myślałam, ale masz sporo racji!
      • atsieta Re: chrześcijaństw - idiotyczne i okrutna religia 02.12.05, 12:52
        gDZIE SŁYCHAĆ SZUM PŁYNĄCEJ KRWI I CHRZĘST ŁAMANYCH KOŚCI
    • no_no Re: Chrześcijaństwo i jego kryminalne bóstwo. 03.12.05, 23:48
      Księga Izajasza 42:8: "Jam jest Jehowa. To jest moje imię".
      -----
      Zapraszam do przeczytania fragmentu rozdziału książki Jacka Sieradzana -
      "Szaleństwo w religiach świata" - traktującego o Bogu chrześcijan.

      >>Jahwe jako bóstwo indyferentne moralnie i jako trickster<<

      Historyk religii Alf Hiltebeitel w odniesieniu do hinduizmu sformułował słynne
      pojęcie "kryminalnych bóstw". Kryminalni bogowie to, jego zdaniem, "bogowie
      łamiący święte przepisy i granice, którym kierują się w życiu inni bogowie i
      ludzie". W ten sposób upodabniają się do demonów, jako że "demony również łamią
      święte przepisy". Poniższy rozdział stanowi dowód na to, że za "kryminalne"
      bóstwo można również uznać Jahwe, ponieważ pierwotnie zawierał on w sobie
      również aspekt demoniczny i często nakazywał łamanie praw, które sam ustanowił,
      jeśli korzystał na tym albo on sam, albo jego "lud wybrany". Zdaniem C. G.
      Junga: "Jahwe w znacznej mierze zachowuje się jak niemoralna istota, chociaż
      jest strażnikiem prawa i ładu. Jest niesprawiedliwy i nie można na nim polegać
      (...) jest wybuchowy i mściwy".

      Początkowo, w okresie przedprorockim, Żydzi podobnie jak i inne plemiona głosili
      etyczną ambiwalencję, wskazującą w istocie na amoralność boskiej natury, czyli
      na to, że zawiera ona w sobie zarówno dobro, jak i zło. Jahwe nie był
      przedstawiany jako bóg etyczny i heros dobroci, lecz jako konglomerat
      namiętności, w którym widziano przyczynę istniejącego w świecie chaosu. Ten
      stary pogląd zachował się w Biblii Hebrajskiej:

      - "Czy zdarza się w mieście nieszczęście, którego by Pan (= Jahwe) nie wywołał?"
      (Am 3.6),
      - "Ja tworzę światłość i stwarzam ciemności. Ja przygotowuję zarówno zbawienie,
      jak i nieszczęście. Ja, Pan, czynię to wszystko" (Iz 45.7),
      - "Ja pozbawiam życia i darzę życiem, ja ranię i leczę" (Pwt 32.39),
      - "oto sprowadzę nieszczęście na wszelkie ciało, mówi Pan" (Jr 45.5) oraz
      - "Czy z ust Najwyższego nie pochodzi zarówno złe, jak i dobre?" (Lm 3.38; por.
      Wj 32.14).

      Jahwe przemawia nie tylko przez usta 'prawdziwych', czyli zgodnych z głównym
      nurtem jahwizmu, ale również 'fałszywych' proroków (1Krl 22.22-23); tych
      ostatnich w dodatku inspiruje do działania. W proroka Saula wchodził zarówno
      'dobry', jak i 'zły' duch (1Sm 19.9), przy czym oba uważano za wysłanników Jahwe
      (16.14). Interesujące, że w pewnym miejscu Biblii (2Krn 18.19-23) 'duch Jahwe'
      jest traktowany jako byt odrębny od Boga: Jahwe prowadzi z nim dialog jak z
      drugim człowiekiem.

      Podobnie jak trickster (Davis), Jahwe gra z ludźmi w grę, której reguły sam
      ustala i łamie według potrzeb i, podobnie jak on, "walczy (...) z tak usilnie
      zaprowadzanym przez siebie porządkiem społecznym" (Szyjewski). Ponadto, tak jak
      czyni to Kruk, którego "tricki udają się, jeśli skierowane są przeciw obcym, a
      nie wypalają, jeśli Kruk działa na niekorzyść swoich" (tamże), również Jahwe
      stosuje podwójną moralność: jedną dla swoich wyznawców, inną dla obcych. W ten
      sposób skłócał z sobą narody i ludy (Sdz 9.23). Aby zapewnić przestrzeń życiową
      swojemu narodowi wybranemu na podstawie zawartego z nim przymierza, nie waha się
      skazać na zagładę wszystkich zamieszkujących sporne tereny narodów, które mu się
      nie podporządkowały. Jego charakter trickstera uwidacznia się najbardziej w tym,
      że jest, jak mało które inne bóstwo, naturą wewnętrznie sprzeczną: burzy, co z
      takim trudem budował. Na demoniczność Jahwe i związek jego postaci z plemiennym
      tricksterem wskazał Jung, pisząc "o jego bezsensownych orgiach zniszczenia". Tym
      aspektem trickstera Jahwe, który do dziś budzi zainteresowanie teologów, jest
      ukrywanie się przed ludźmi (łac. Deus absconditus), czyli prowadzenie z nimi gry.

      Jahwe inspirował nie tylko pozytywne, ale również negatywne etycznie czyny, a
      następnie karał za te drugie, mimo iż ich sprawcy byli tylko posłusznymi
      wykonawcami jego woli. Wpłynął na Abrahama (Rdz 20.5-6), aby przedstawił
      faraonowi swoją żonę Saraj jako siostrę, a gdy ten uczynił z niej kochankę,
      ukarał "faraona i jego dom ciężkimi plagami z powodu Saraj" (12.17), mimo iż ten
      działał w dobrej wierze. Działał jak prymitywny, podejrzliwy człowiek, kiedy
      najpierw zaufał swojemu wysłannikowi Mojżeszowi, a potem, kiedy nabrał do niego
      wątpliwości, próbował go zabić (Wj 4.24). Posługiwał się Mojżeszem przy zesłaniu
      na Egipt "plag" gradu i ognia, które miały uśmiercić mieszkańców Egiptu, i mimo
      iż autor tekstu kategorycznie poświadcza śmierć wszystkich Egipcjan (9.25), to
      jednak niektórzy przeżyli. To oni doświadczyli następnych "plag": szarańczy,
      ciemności (tzw. "egipskich"), a w końcu wszyscy pierworodni spośród nich zostali
      wymordowani (10-12; zwł. 11.5). Jahwe usankcjonował też grabież, której
      Izraelici dopuścili się na Egipcjanach, zabierając z sobą w podróż do Ziemi
      Obiecanej pożyczone od nich klejnoty i kosztowne szaty. Mogli to uczynić
      dlatego, że "Pan (= Jahwe) usposobił Egipcjan życzliwie do ludu, tak że im
      pożyczyli; i tak złupili Egipcjan" (12.36). Jednak tę samą "zatwardziałość",
      którą Jahwe spowodował po to, aby uwierzytelnić zsyłane na Egipt plagi (np. Wj
      10.1), nakazał Izajaszowi przelać do serc swego ludu wybranego, "żeby się nie
      nawrócił i nie ozdrowiał" (Iz 6.10) (!) i żeby Jahwe miał pretekst do ukarania
      go wygnaniem (6.11-13). W podobny sposób powiedział Jeremiaszowi, że zemści się
      "mieczem, głodem i zarazą" na Izraelitach i nie wysłucha ich modlitw ani nie
      przyjmie ofiar (Jr 14.12).

      Jahwe w ujęciu autorów i redaktorów Biblii przypomina postać z koszmarnego snu,
      tragedii greckiej (gdzie każde wyjście jest złe), wytwór kapryśnej
      nieświadomości albo freudowskiego id, postawy schizofrenicznej matki wobec
      dziecka, wydającej mu sprzeczne polecenia, albo sytuacji prawnej w kraju, w
      którym przepisy szczegółowe (czyli w tym wypadku zmienna wola Jahwe) przeczą
      zapisom w konstytucji (w tym wypadku dekalogowi tego samego Jahwe). W Księdze
      Hioba został przedstawiony jako osobnik "nieucywilizowany i antyspołeczny"
      (O'Flaherty). Jego istotą jest dawanie swojemu ludowi wybranemu wykluczających
      się nakazów i zakazów (Campbell). Jahwe wprawdzie zakazuje zabijać, ale
      jednocześnie każe Abrahamowi zabić swego syna Izaaka (Rdz 22.1-19); zabrania
      cudzołóstwa, a zarazem każe Ozeaszowi poślubić prostytutkę (Oz 3. 1); nie uznaje
      kłamstwa, ale jak widać z wyżej przytoczonych historii Saraj i Achaba �
      posługuje się nim, jeśli jest po jego myśli. Trudno się oprzeć wrażeniu, że
      prawo Mojżeszowe i wszystkie ilustrujące je historie powstały celem
      uwierzytelnienia rządów niewielkiej, ale bardzo wpływowej warstwy kapłańskiej,
      która chcąc zapewnić sobie monopol władzy, uznała siebie za predestynowaną do
      tłumaczenia po własnej myśli zawiłości Tory, a więc również nieobliczalnego
      zachowania boga. Innymi słowy to, czy bóg jawi się jako dobrotliwy staruszek,
      czy jako mściwy demon, zależy od pozycji i stanu interesów jego faworytów.

      Bóg Żydów często zachowuje się jak bóstwo plemienne: ma dziką, żądną krwi
      naturę, zgodnie z którą mści się na wrogach. Wpada w gniew, jest złośliwy i
      zazdrosny, a jego zazdrość przejawia się tym, że mści się do czwartego pokolenia
      na potomkach kogoś, kto 'wybrał za przedmiot kultu inne bóstwo (Pwt 5.9). To
      Jahwe sprawił, że odrzucono dobre rady Absaloma, które mogłyby przynieść pożytek
      całemu narodowi, ponieważ były wymierzone w jego faworyta Dawida (2Sm 17.14).
      Pochwala grabież, jeśli dotyczy ona 'niewiernych' (Wj 12.36). Popiera
      cudzołóstwo, skłóca z sobą członków rodziny (2Sm 12.11) i narody (Sdz 9.22-23),
      stosuje odpowiedzialność zbiorową, zezwala swojemu ludowi na uprawianie lichwy
      (Pwt 15.6) pod warunkiem, że nie obciąża ona Żydów (Wj 22.25). Trudno się więc
      dziwić, że takie bóstwo budzi grozę: "Lęk mój wzbudzę przed tobą i wprawię w
      przerażenie wszelki lud (...)" (Wj 23.27) Wyższość Jahwe nad ludźmi ma polegać
      m.in. na tym, że z góry, kierując się tylko sobie wiadomym planem, przeznacza
      pewnych ludzi i całe narody na zatracen
    • no_no Re: Chrześcijaństwo i jego kryminalne bóstwo. c.d. 03.12.05, 23:48
      Jahwe nakazuje więc podwójną moralność: jedną dla Hebrajczyków, którym objawił
      dekalog (Wj 20), inną dla pozostałych ludów. Co więcej, akceptuje również
      zbiorowe mordy na obcoplemieńcach w celu zyskania przestrzeni życiowej dla
      swojego narodu wybranego, czyli czystki etniczne na narodach wyznających inne
      religie (Pwt 13.16). Tak doszło do wymordowania Kananejczyków (Joz 11.10-15),
      którym Izraelczycy tyle zawdzięczali i sześciu innych narodów (Pwt 7.1).
      Starotestamentowy autor pisze: "Obłożysz je klątwą, nie zawrzesz z nimi
      przymierza ani się nad nimi me zlitujesz (Pwt 7.2). Później jego najlepsi
      synowie kapłani, chcąc scentralizować kult swojego Boga, a więc w jego imieniu,
      wymordowali 850 kapłanów Ba'ala i Aszery (1Krl 18.40; 2Krl 10.18-25), którzy
      samym swoim istnieniem stanowili zagrożenie dla ich polityki centralizacji i
      uniformizacji. Autor Księgi powtórzonego prawa (7.10) uważał oddanie i szacunek,
      jakie inne narody miały dla swoich bogów, za nienawiść do Jahwe i uznał to za
      wystarczający powód ich wymordowania. "Niewielu bogów w Egipcie, Babilonii czy
      Kanaanie było tak bezlitosnych, jak Jahwe", pisał J. B. Russell.

      "Dziką naturę Jahwe" w pierwotnym, wędrownym, nomadycznym okresie historii Żydów
      Russell tłumaczył "dzikim moresem wędrownych, wojujących Izraelitów". W tym
      okresie Jahwe wykazuje cechy "krótkowzrocznego, zazdrosnego, zawistnego,
      kapryśnego, stronniczego" oraz "partykularnego" boga i dlatego można nazwać go
      bóstwem "ludu pierwotnego i nieokrzesanego" (Cochrane). Chcąc pokazać, że
      psychika Żydów w tym okresie była zdominowana przez "mentalność oblężonej
      twierdzy", R. S. Robins i J. M. Post przytoczyli kilka perykop (Rdz 15.13; Lb
      21.9; Ps 119.157). Skoro Jahwe nie potrafi ochronić nawet swego "ludu wybranego"
      przed klęskami, musi być bezsilny albo - jeśli czyni to z wyrachowania -
      złośliwy. Natomiast u osiadłych Hebrajczyków nacisk na karę za złamanie
      kultowego tabu przesunął się w stronę "praktycznej i ludzkiej etyki wzajemnej
      odpowiedzialności". W konsekwencji zmienił się obraz Jahwe w oczach autorów
      biblijnych: z boga ambiwalentnego stał się etycznym Bogiem sprawiedliwości i
      dobroci. Jednak ten jego nowy wizerunek prawodawcy o wykluczających się cechach
      wszechdobroci, wszechsprawiedliwości, wszechmądrości, Boga zawsze skorego do
      niesienia pomocy potrzebującym, razi infantylizmem, przypomina bowiem dziecięce
      (magiczne) marzenia o wszechmocy, których realizacją są współcześni bohaterowie
      komiksowi.

      Chcąc usprawiedliwić niegodziwe czyny Jahwe w oczach czytelników Biblii, autorzy
      jej późniejszych ksiąg wydzielili w Jahwe dwa odrębne aspekty: dobry stał się
      "Panem", a zła, mroczna strona, która stymulowała jego zachowania trickstera,
      stała się "Szatanem". W początkowym okresie judaizmu jednak Jahwe i Szatan były
      jedną istotą. "We wczesnym okresie religii izraelickiej nie znano szatana: kiedy
      jakaś potęga spotyka człowieka i mu zagraża, również w niej, choćby była
      okrutnym nocnym koszmarem, należy rozpoznać JHWH i dotrzymać mu pola", pisał M.
      Buber, komentując walkę Jakuba z Jahwe (Rdz 32.22-32). Biblijny Jahwe zachowuje
      się jak Szatan, ma podobne preferencje i wygląda jak Szatan. Zarówno Boga, jak i
      Szatana jeszcze w czasach chrześcijańskich wiązano z ognistymi epifaniami.

      Tym niemniej znalezienie odpowiedzi, która dokładnie wyjaśniałaby, jak i kiedy
      Szatan pojawił się w tradycji żydowskiej, nie jest proste. W opinii niektórych
      uczonych postać tę dodali do późniejszych rękopisów redaktorzy, próbujący
      uchronić reputację Jahwe. Zazwyczaj przyjmuje się, że w judaizmie postać Szatana
      pojawiła się w Księdze Hioba, której autor nazywa go 'synem Bożym' (Hi 1.6).
      Jednak już w Księdze Wyjścia (12.23) pojawia się 'Niszczyciel',13"1 będący,
      zdaniem J. B. Russella, "personifikacją mrocznej natury Boga". Jej "korzeni
      zdaniem katolickiego autora należy szukać w pasterskim świecie Beduinów".
      Prawdopodobnie to właśnie on stał się modelem dla postaci Szatana, ponieważ
      również w późniejszej chronologicznie Księdze Hioba (1.6-12; 2.1-7) Szatan jest
      aniołem, który wykonuje za Boga 'brudną robotę'. Jest on jednak tylko jednym z
      wielu niszczycielskich aniołów Jahwe.

      W Księdze Hioba to jeszcze Bóg - który dopuszcza, aby Szatan wystawiał Hioba na
      próbę - jest współodpowiedzialny za nieszczęścia, jakie spotykają człowieka.
      Dopiero w powstałych w III w. p.n.e. Księgach Kronik (np. w 1Krn 21.1-27) Szatan
      uniezależnił się od Jahwe i zaczął pracować na własny rachunek. Odtąd niemal
      cała odpowiedzialność za zło przeszła z Boga na Szatana (Mc-Ginn) niemal cała,
      gdyż jeszcze autor Księgi Mądrości (powstałej na przełomie I w. p.n.e. i I w.
      n.e.) obarczył słowo (gr. lōgos) Jahwe odpowiedzialnością za śmierć i
      zniszczenie (Mdr 18.14-15; Rahfls). Wcześniej autorzy biblijni podkreślali, że
      złe, a więc 'szatańskie' duchy (1Sm 16.14-16; 18.10-11; 19.9-10), tak jak zaraza
      (2Sm 24.13-16), pochodzą od Boga.'307

      Pierwowzorem podziału Jahwe na Boga i Szatana mogła być też bliźniaczość bogów
      Kanaanu albo bogów egipskich i to, że Jahwe w pewnym okresie rozwoju swojego
      wizerunku miał partnerkę, krwiożerczą ugarycką boginię miłości Anat, której
      atrybuty zlały się z jego atrybutami i z którą tworzył boską parę Anat-Jahu.

      W czasach przedprorockich "Szatan jest personifikacją mrocznej strony Boga, tym
      elementem w Jahwe, który opiera się dobru" (Russell). Buber pisał o
      demoniczności Jahwe. Ciemna strona Boga pojawia się jako postać walcząca z
      Jakubem, któremu zwichnęła staw biodrowy (Rdz 32.22-32),13'2 albo podczas próby
      zabójstwa Mojżesza wracającego do Egiptu (Wj 4.24). Jahwe - jego cień (Russell)
      albo "demon" (Buber) - próbował zamordować Mojżesza, ale życie ocaliła mu jego
      żona Sypora. Na tym etapie rozwoju Jahwe był bóstwem, które akceptuje krew nie
      tylko zwierząt ofiarnych, ale także ludzi.

      Na podstawie Biblii niektórzy myśliciele gnostyccy utożsamiali Jahwe z Szatanem.
      Gnostyccy Samarytanie, opierający się wyłącznie na Torze, uznali Jahwe za Złego
      Demiurga-Stwórcę. Rozpoznali w nim cechy trickstera (w czym byli bliscy
      pierwotnej tradycji żydowskiej), a Dobremu Pozaświatowemu Bóstwu przypisali
      cechy czysto duchowe, transcendentne wobec skalanego świata. Gnostycki
      demiurg-trickster jako poroniony płód boskiej Mądrości, Sofii, łączy w sobie
      element duchowy (boski), psychiczny (ludzki) oraz hyliczny (zwierzęcy), czyli te
      wszystkie elementy, których posiadanie tradycje duchowe przypisują człowiekowi
      (Sieradzan). Przywódca tajemniczych "synów bożych" (nephilim), którzy z
      ziemskimi kobietami płodzili olbrzymów (Rdz 6.4), został w interpretacji
      gnostyckiej przekształcony w postać złego demiurga (Fallon; Stroumsa). Wspólne
      cechy gnostyckiego demiurga i trickstera to seksualność (w tym ityfalliczność) i
      nieudolna kreatywność (stworzenie złego świata). Gnostycki demiurg z jednej
      strony jest przedstawiany jako potencjalny zbawca, a z drugiej jako buntownik; w
      tej drugiej roli jest postacią demoniczną i budzącą grozę, a zarazem śmieszną i
      głupią, która np. sądzi, że wszystko (w tym duchową wiedzę) można nabyć w prosty
      sposób (np. przez kradzież), bez ciężkiej pracy. Nie uczy się na błędach, tylko
      powtarza je na nowo, licząc, jak dziecko, że tym razem mu się uda; łączy więc w
      sobie cechy szaleństwa, niewiedzy, błazeństwa i głupoty. Demiurg bowiem bez
      względu na to, czy jest to Jaldabaoth (aram. "Syn Chaosu"), Saklas, czy Samael
      ("Ślepiec") skradł moc swojej matki Sofii, aby obrócić tę moc przeciw ludziom.
      Gnostycyzm dowartościowuje człowieka jako istotę duchową, stworzoną na obraz
      Boga (Rdz 1.26), a nie z prochu ziemi (2.7) jak w głównym nurcie judaizmu,
      uznawanym przez gnostyków za pozostający na usługach złego demiurga. Gnostycy
      ukazują człowieka jako istotę rozdartą między duchowością swojej prawdziwej
      boskiej natury a cielesnością iluzji narzuconej przez demiurga, która
      przedstawia się żyjącemu w niewiedzy człowiekowi jako jedyna rzeczywistość.

      W postaci Jahwe możn
      • no_no Re: Chrześcijaństwo i jego kryminalne bóstwo. c.d 03.12.05, 23:52
        W postaci Jahwe można dostrzec wiele cech szamana i maga. To, czy Jahwe można
        uznać za "maga", czy za "cudotwórcę", jest kwestią interpretacji (Sieradzan).
        Przejęta przez Żydów z religii kananejskiej (Gaster), i zastosowana do Jahwe
        symbolika boga podróżującego na obłoku występuje też w szamanizmie. Zdaniem P.
        Haymana, Jahwe jest przedstawiany zarówno w Biblii Hebrajskiej, jak w
        kabalistycznej Księdze Stworzeraio^zjako Wielki Mag. Źródła idei boga-maga, a
        zatem również Jahwe jako maga, znajdują się w legendach kreacyjnych Bliskiego
        Wschodu. Szamańsko-magiczny charakter ma epizod o przeniesieniu przez Jahwe
        "nieco" swojego ducha do ciał 70 Izraelitów (Lb 11.25). Ale Jahwe zsyła także
        -jak "czarny" mag grad, ogień i szarańczę, niszcząc w ten sposób zbiory (Ps
        105.32-35) i wywołując klęskę głodu (w. 16). Odpowiada za choroby: trąd (Lb
        12.9-10), "ducha zarazy" (lOGenAp 20.16-17, Muchowski) oraz przewlekłe, trwające
        wiele lat choroby (40242, s. 173).
        • tessa18 Czy to Bóg stworzył zło? 06.12.05, 13:43
          Taki pogląd przedstawił Ogolone we wstępie.Biblia wyjaśnia,że nie Bóg stworzył
          zło.Zło zrodziło się w umyśle pewnego dumnego anioła ,który zbuntował się
          przeciwko Bogu.O tym herubie pisze Ezechiel 28:13-19
          "Byłeś w ogrodzie Eden ogrodzie Bożym.Okryciem twoim był wszelki drogocenny
          kamień :rubin,jaspis,topaz,chryzolit,onyks ....Przygotowano je w dniu ,w którym
          zostałeś stworzony."
          Ten anioł początkowo był nienaganny,zatem to nie Bóg stworzył zło.
          "Byłeś nienaganny na swoich drogach od dnia ,gdy zostałeś stworzony,aż się
          znalazła w tobie nieprawość."
          W jaki sposób nieprawość znalazła się w tym aniele Bożym?
          Nie pod wpływem Boga,lecz z powodu jego własnej dumy i pychy.Pielęgnował złe
          myśli w sercu a one zrodziły bunt przeciwko Bogu.
          "Serce twoje stało się wyniosłe z powodu twego piękna.Z powodu swej
          olśniewającej wspaniałości zniweczyłeś swą mądrość."
          Rzeczywiście głupio postąpił buntując się przeciwko swemu Stwórcy.Bóg daleko
          przewyższał go mocą,zatem mógł przewidzieć,że jest na przegranej pozycji.
          "Obfitością swoich przewinień wskutek niesprawiedliwości związanej z twymi
          towarami zbezcześciłeś swe sanktuaria.I wywiodę spośród ciebie ogień .Ten cię
          strawi.I na oczach wszystkich którzy cię widzą obrócę cię w popiół na ziemi."
          Los Szatana został już przepowiedziany w chwili jego buntu.Rodzaju 3:15
          Więc to nie Bóg ale Szatan jest żródłem wszelkiego zła.
          A wybieranie z Biblii pojedynczych wersetów i tworzenie własych interpretacji
          nie ma nic wspólnego ze studium Biblii.Tworzy się wtedy karykaturalny obraz
          Boga.Jest on fałszywy."To mówienie że czarne jest białe a białe jest czarne".
          Biblia mówi też że:
          "Bóg jest miłością"
          "Nienaganny on i prawy"
          "Wszystkie jego drogi są sprawiedliwością"
          "Miłosierny i łaskawy nieskory do gniewu i obfitujący w lojalną życzliwośc".
          "Nie będzie zawsze wytykał winy ani nie będzie chował urazy po czas
          niezmierzony".Psalm 103:9
          Bóg jest po trzykroć święty,nie ma NIC wspólnego z niesprawiedliwością.


          "
          • no_no Re: Czy to Bóg stworzył zło? 06.12.05, 14:32
            tessa18 napisała:

            > Bóg jest po trzykroć święty,nie ma NIC wspólnego z niesprawiedliwością.
            ~~~~

            Bożesmile! Co za bełkot....
            Jeszcze kilka takich tekstów przeczytam, i ani chybił zaborą mnie do Kocborowasmile))
            • tessa18 Co to znaczy święty 07.12.05, 12:58
              Gdy ktoś jest od dziecka wychowywany w ateistycznej rodzinie,to terminologia
              biblijna jest dla niego "bełkotem".Dlatego,że nie rozumie sensu wypowiadanych
              słów.Język biblijny jest specyficznym językiem mającym specyficzne słownictwo.
              Pewne pojęcia mają określone znaczenie a inne są podane w symbolach.
              Ten język biblijny zwany jest "czystą mową".Sofoniasza 3:9
              W tym proroctwie Jehowa zapowiada ,że nadejdzie zmiana i na ziemi ludzie będą
              wszyscy posługiwać się "czystą mową".Aby poznać tą czystą mowę należy czytać
              Biblię i starać się ją zrozumieć.
              Słowo "święty" w Biblii oznacza "oddzielony na specjalną służbę dla Boga".
              Gdy Bóg wybrał swój naród tak właśnie zwrócił się do Izraelitów.
              Powiedział im,że gdy będą słuchać jego głosu i przestrzegać jego nakazów staną
              się ludem świętym .
              "Wy sami staniecie się dla mnie królestwem kapłanów i narodem świętym.
              Wyjścia 18:6
              Mieli być czyści pod względem moralnym,cielesnym i duchowym.Byli narodem
              oddzielonym od innych narodów.
              "Nie zawieraj przymierza z nimi ani z ich bogami.Nie mają mieszkać w twojej
              ziemi żeby cię nie przywiedli do grzechu przeciwko mnie.Gdybyś służył ich
              bogom,stałoby się to dla ciebie sidłem". Wyjścia 23:32-33
              Gdy Izraelici w cudowny sposób zostali ocaleni po przejściu przez morze
              Czerwone zaśpiewali Bogu pieśń zwycięstwa.W tej pieśni był taki fragment:
              "Któż wśród bogów jest podobny do ciebie Jehowo?Któż jest jak ty potężny w
              świętośći?Ty,przed którym należy wyrażać bojażń w pieśniach pochwalnych
              który dokonujesz rzeczy zadziwiających." Wyjścia 15:11
              Rzeczywiście żaden inny bóg nie dokonuje takich rzeczy zadziwiających aby
              ocalić swój lud.Tylko jeden prawdziwy Bóg ma moc którą używa zgodnie ze swoją
              wolą.Inni bogowie są niczym ,są wytworem ludzkich rąk i ludzkiej wyobrażni.
              Ale ten jeden różni się zasadniczo od nich.On konsekwentnie realizuje swoje
              zamierzenie i bez przerwy je wprowadza w życie.Co zapowiedział zawsze się
              sprawdza.
              • no_no Re: Co to znaczy święty 07.12.05, 16:33
                tessa18 napisała:

                > Gdy ktoś jest od dziecka wychowywany w ateistycznej rodzinie,to terminologia
                > biblijna jest dla niego "bełkotem".
                ~~~~
                Mylisz się Tesso, zresztą nie tylko w tymsmile, że ateizm wyssałem z mlekiem matki.
                Wręcz przeciwnie. Od dziecka byłem wychowywany w bardzo katolickiej rodzinie.
                Przeszedłem wszystkie szczeble chrześcijańskiego "wtajemniczenia"smile, od chrztu,
                poprzez Komunię Świętą, bierzmowanie, na świadectwie maturalnym z religii
                z oceną bardzo dobrą kończącsmile
                Przeczytałem też całą Biblię, niektóre jej fragmenty wielokrotnie.
                Wdałem się nawet w wielogodzinne dyskusje ze Świadkami Jehowy, z którymi
                rozmowa sprowadzała się do przerzucania przez moich interlokutorów kartek Pisma
                Świętego i nerwowego wyszukiwania cytatów w odpowiedzi na moje pytania.
                Moje wątpliwości niestety z każdą rozmową i przeczytaną stroną pogłębiały się
                do tego stopnia, że dzisiaj mogę powiedzieć, że odrzuciłem całkowicie baśnie,
                legendy, mity, przypowieści i podania żydowskie, ze zdziwieniem konstatując, że
                na początku XXI wieku żyją jeszcze na świecie osoby jakoby rozumne, które chcą
                wierzyć, że cały ten religijny chrześcijański bełkot jest słowem bożym.

                Zastanawiam się dzisiaj, jak bardzo trzeba być zamkniętym na świat, by oddać
                swój rozum bożkom jednej z tysięcy religii?
                Jakim trzeba być bufonem, by twierdzić, że wyznając określoną religię, głosi się
                słowa prawdy?
                ~~~~
                > Dlatego,że nie rozumie sensu wypowiadanych
                > słów.Język biblijny jest specyficznym językiem mającym specyficzne słownictwo.
                > Pewne pojęcia mają określone znaczenie a inne są podane w symbolach.
                > Ten język biblijny zwany jest "czystą mową".Sofoniasza 3:9
                > W tym proroctwie Jehowa zapowiada ,że nadejdzie zmiana i na ziemi ludzie będą
                > wszyscy posługiwać się "czystą mową".Aby poznać tą czystą mowę należy czytać
                > Biblię i starać się ją zrozumieć.
                > Słowo "święty" w Biblii oznacza "oddzielony na specjalną służbę dla Boga".
                > Gdy Bóg wybrał swój naród tak właśnie zwrócił się do Izraelitów.
                > Powiedział im,że gdy będą słuchać jego głosu i przestrzegać jego nakazów
                > staną się ludem świętym .
                > "Wy sami staniecie się dla mnie królestwem kapłanów i narodem świętym.
                > Wyjścia 18:6
                > Mieli być czyści pod względem moralnym,cielesnym i duchowym.Byli narodem
                > oddzielonym od innych narodów.
                > "Nie zawieraj przymierza z nimi ani z ich bogami.Nie mają mieszkać w twojej
                > ziemi żeby cię nie przywiedli do grzechu przeciwko mnie.Gdybyś służył ich
                > bogom,stałoby się to dla ciebie sidłem". Wyjścia 23:32-33
                > Gdy Izraelici w cudowny sposób zostali ocaleni po przejściu przez morze
                > Czerwone zaśpiewali Bogu pieśń zwycięstwa.W tej pieśni był taki fragment:
                > "Któż wśród bogów jest podobny do ciebie Jehowo?Któż jest jak ty potężny w
                > świętośći?Ty,przed którym należy wyrażać bojażń w pieśniach pochwalnych
                > który dokonujesz rzeczy zadziwiających." Wyjścia 15:11
                > Rzeczywiście żaden inny bóg nie dokonuje takich rzeczy zadziwiających aby
                > ocalić swój lud.Tylko jeden prawdziwy Bóg ma moc którą używa zgodnie ze swoją
                > wolą.Inni bogowie są niczym ,są wytworem ludzkich rąk i ludzkiej wyobrażni.
                > Ale ten jeden różni się zasadniczo od nich.On konsekwentnie realizuje swoje
                > zamierzenie i bez przerwy je wprowadza w życie.Co zapowiedział zawsze się
                > sprawdza.
                ~~~~
                Ten biblijny język, Tesso, to niestety - tylko religijny bełkot jednej z dwóch
                tysięcy religii...Tym groźniejszej, że jej wcielanie w życie było przyczyną
                zamordowania i zamęczenia dziesiątek milionów istnień ludzkich w imię
                Chrystusa...Czyż jest druga taka religia, która spowodowałaby taką hekatombę,
                większą, niż wszystkie wojny światowe razem wzięte?

                "Przez osiemnaście wieków płynie rzeka krwi, a na jej brzegach mieszka
                chrześcijaństwo." /Ludwig Boeme, niemiecki filozof i pisarz, 1976-1873)

                no_no - "Po owocach ich poznacie"

                P.S. Zastanawiam się, jakich jeszcze ludzkość oczekuje dowodów, by uznać,
                że kolektywne religijne fantazje są jej największym wrogiem i przekleństwem?
                Czy by dojrzeć do takich wniosków, potrzebna jest jej jeszcze wojna z Islamem,
                młodszym dzieckiem chrześcijaństwa?...Wszystko wskazuje, że tak, że ludzkość
                będzie musiała przeżyć kolejną wojnę w imię obrony "swego" boga i jedynie
                słusznych "prawd" i "wartości"...
                • grgkh ... i co nas czeka... 08.12.05, 02:50
                  No to się naczytałem. Ładny tekst wynalazłeś.

                  Jakoś niedawno temu coś podobnego zarzuciłem Tessie:

                  Jeśli Bóg jest Stwórcą (źródłem) wszystkiego, stworzył zło i Szatana, to czego od nas, ludzi niby wolnych, ale bez wolnej woli, bo Bóg zna przecież naszą przyszłość, może wymagać?

                  Wykręciła się, jak zwykle sianem, od odpowiedzi.

                  Piszę tu teraz, bo chcę się do Twojego Post Scriptum odnieść.

                  > P.S. Zastanawiam się, jakich jeszcze
                  > ludzkość oczekuje dowodów, by uznać,
                  > że kolektywne religijne fantazje są
                  > jej największym wrogiem i przekleństwem?
                  > Czy by dojrzeć do takich wniosków,
                  > potrzebna jest jej jeszcze wojna z Islamem,
                  > młodszym dzieckiem chrześcijaństwa?...
                  > Wszystko wskazuje, że tak, że ludzkość
                  > będzie musiała przeżyć kolejną wojnę w
                  > imię obrony "swego" boga i jedynie
                  > słusznych "prawd" i "wartości"...

                  Otóż, trudno byłoby znaleźć jakąś konkretną naukę lub nauczkę, która miałaby decydujące i trwałe znaczenie dla wciąż od nowa rodzących się istot ludzkich. Nasze charaktery lokują się w mózgu stworzonym przez ewolucję "do przetrwania", a każdy osobnik robi cokolwiek kosztem kogoś/czegoś, ale także "do ewolucji" (doskonalenia się), a to mózgowi najlepiej w czasie ostatnich setek tysięcy lat szło w krwawej eliminacji mniej doskonałych w eliminowaniu innych, swoich własnych, bliźnich. Agresję mamy wpisaną w naszą psychikę, a ona, przytłumiona okresami spokoju, zmartwychwstaje jak feniks z popiołów.

                  Ale jest jedna droga.

                  Człowiek odruchowo łaknie wiedzy, a to było zawsze największym bodźcem w historii rozwoju naszych umysłów. Drugim bardzo istotnym elementem układanki jest sposób przekazywania informacji - współistnienie kulturowo-społeczne.

                  To te dwa czynniki, przede wszystkim, mogą pomóc w budowie społeczeństwa przyszłości. Co robić teraz? Nic innego, niż dotąd - uczyć. Reszta musi się stać sama. Musimy czekać, aż sama się stanie. To jest jakaś szansa. Im więcej będzie ludzi mądrych, tym więcej będą rozumieć i lawinowo, po przekroczeniu jakiegoś progu, zacznie się wyłaniać presja stabilizująca układ. Tej szansy możemy nigdy nie wykorzystać, bo, niestety, czynnikiem ciągnącym wszystko w dół jest demografia i niski poziom życia ludzkiej masy.

                  Może to zabrzmi cyniczne, ale uważam, że coś takiego jak AIDS, może być jedyną szansą dla całej ludzkości. Tylko drastyczne ograniczenie ludzkiej populacji na całym globie pozwoli nam wyjść z błędnego koła, które nam zgotowała ewolucyjnie zdobyta siła przetrwania jednostek i grup ludzkich (współpraca i rozrodczość).

                  Wiem, że tym poglądem narażam się paru osobom, ale bardzo daleki jestem od podejmowania jakiegokolwiek kroku w kierunku eksterminacji kogokolwiek. Osobiście pomagam materialnie biednym na tyle, na ile mi się to udaje, ale mam świadomość niskiej skuteczności tej akcji, bo nie jest możliwe pomóc wszystkim, jak nie jest możliwe wyedukować wszystkich, a to drugie ma absolutny priorytet nad tym pierwszym.

                  Jeśli nam, ludziom, się uda, to wszystkie religie umrą same, bo staną się zbędne, ale zanim się to stanie, na pewno pochłoną jeszcze miliony ofiar. Smutno mi, gdy sobie wyobrażam ogrom cierpień ludzkich z tym związanych, ale nie mam w sobie mocy Boga, by świat zmienić, i muszę się pogodzić z tym, jaki jest. Jeśli sobie potrafię wyobrazić największego oszusta i okrutnika wszechczasów, to ma on właśnie imię jakiegoś boga.

                  • tessa18 Re: ... i co nas czeka... 09.12.05, 17:22
                    grgkh napisał:

                    > No to się naczytałem. Ładny tekst wynalazłeś.

                    Tekst niezbyt ładny,pisany pod kątem krytyki
                    >
                    > Jakoś niedawno temu coś podobnego zarzuciłem Tessie:
                    >
                    > Jeśli Bóg jest Stwórcą (źródłem) wszystkiego, stworzył zło i Szatana, to

                    Nie czytasz moich postów,Bóg nie stworzył zła.Szatan sam uczynił się kłamcą i
                    oszczercą.

                    czego
                    > od nas, ludzi niby wolnych, ale bez wolnej woli, bo Bóg zna przecież naszą
                    przy
                    > szłość, może wymagać?

                    Bóg daje nam wolną wolę.Nie wie czy ty skorzystasz z niej.Bóg cię zachęca abyś
                    z niej skorzystał w dobrym kierunku.
                    Bóg daje nam wybór Powtórzonego Prawa 30:14-,19-20.
                    >
                    > Wykręciła się, jak zwykle sianem, od odpowiedzi.
                    >
                    > Piszę tu teraz, bo chcę się do Twojego Post Scriptum odnieść.
                    >
                    > > P.S. Zastanawiam się, jakich jeszcze
                    > > ludzkość oczekuje dowodów, by uznać,
                    > > że kolektywne religijne fantazje są
                    > > jej największym wrogiem i przekleństwem?
                    > > Czy by dojrzeć do takich wniosków,
                    > > potrzebna jest jej jeszcze wojna z Islamem,
                    > > młodszym dzieckiem chrześcijaństwa?...
                    > > Wszystko wskazuje, że tak, że ludzkość
                    > > będzie musiała przeżyć kolejną wojnę w
                    > > imię obrony "swego" boga i jedynie
                    > > słusznych "prawd" i "wartości"...
                    >
                    > Otóż, trudno byłoby znaleźć jakąś konkretną naukę lub nauczkę, która miałaby
                    de
                    > cydujące i trwałe znaczenie dla wciąż od nowa rodzących się istot ludzkich.
                    Nas
                    > ze charaktery lokują się w mózgu stworzonym przez ewolucję "do przetrwania",

                    Mózg do przetrwania jest zdolny do każdej zbrodni gdy zmuszą go do tego
                    okloliczniści.To okropne w jakim świecie przyjdzie nam żyć i naszym dzieciom.

                    > każdy osobnik robi cokolwiek kosztem kogoś/czegoś, ale także "do ewolucji"
                    (dos
                    > konalenia się), a to mózgowi najlepiej w czasie ostatnich setek tysięcy lat
                    szł
                    > o w krwawej eliminacji mniej doskonałych w eliminowaniu innych, swoich
                    własnych
                    > , bliźnich. Agresję mamy wpisaną w naszą psychikę, a ona, przytłumiona
                    okresami
                    > spokoju, zmartwychwstaje jak feniks z popiołów.
                    >
                    > Ale jest jedna droga.

                    Tą drogą jest droga wyznaczona przez nauki zawarte w Biblii.Kodeks moralny z
                    przykazaniami "nie zabijaj""nie kradnij""nie cudzołóż".....
                    >
                    > Człowiek odruchowo łaknie wiedzy, a to było zawsze największym bodźcem w
                    histor
                    > ii rozwoju naszych umysłów. Drugim bardzo istotnym elementem układanki jest
                    spo
                    > sób przekazywania informacji - współistnienie kulturowo-społeczne.
                    >
                    > To te dwa czynniki, przede wszystkim, mogą pomóc w budowie społeczeństwa
                    przysz
                    > łości. Co robić teraz? Nic innego, niż dotąd - uczyć. Reszta musi się stać
                    sama

                    Samo nic się nie stanie.Bóg zapowiada swą interwencję w sprawy ziemi.Daniela
                    2:44


                    > . Musimy czekać, aż sama się stanie. To jest jakaś szansa. Im więcej będzie
                    lud
                    > zi mądrych, tym więcej będą rozumieć i lawinowo, po przekroczeniu jakiegoś
                    prog
                    > u, zacznie się wyłaniać presja stabilizująca układ. Tej szansy możemy nigdy
                    nie
                    > wykorzystać, bo, niestety, czynnikiem ciągnącym wszystko w dół jest
                    demografia
                    > i niski poziom życia ludzkiej masy.

                    Poziom wiedzy nic tu nie ma do powiedzenia.I uczeni mogą być ślepi.
                    >
                    > Może to zabrzmi cyniczne, ale uważam, że coś takiego jak AIDS, może być
                    jedyną
                    > szansą dla całej ludzkości.

                    Jesteś okrutny!

                    Tylko drastyczne ograniczenie ludzkiej populacji na
                    > całym globie pozwoli nam wyjść z błędnego koła, które nam zgotowała
                    ewolucyjni
                    > e zdobyta siła przetrwania jednostek i grup ludzkich (współpraca i
                    rozrodczość)
                    > .
                    >
                    > Wiem, że tym poglądem narażam się paru osobom, ale bardzo daleki jestem od
                    pode
                    > jmowania jakiegokolwiek kroku w kierunku eksterminacji kogokolwiek. Osobiście
                    p
                    > omagam materialnie biednym na tyle, na ile mi się to udaje, ale mam
                    świadomość
                    > niskiej skuteczności tej akcji, bo nie jest możliwe pomóc wszystkim, jak nie
                    je
                    > st możliwe wyedukować wszystkich, a to drugie ma absolutny priorytet nad tym
                    pi
                    > erwszym.
                    >
                    > Jeśli nam, ludziom, się uda, to wszystkie religie umrą same, bo staną się
                    zbędn
                    > e, ale zanim się to stanie, na pewno pochłoną jeszcze miliony ofiar. Smutno
                    mi,
                    > gdy sobie wyobrażam ogrom cierpień ludzkich z tym związanych, ale nie mam w
                    so
                    > bie mocy Boga, by świat zmienić,

                    Bóg zmieni ten świat gdy nadejdzie jego władza.Miliony ludzi modli się o to.
                    "Przyjdż królestwo twoje".Gdy spełnią się słowa tej modlitwy na ziemi zapanuje
                    ład.Już teraz istnieje grupaludzi która jest pouczana jak żyć z innymi w pokoju.


                    i muszę się pogodzić z tym, jaki jest. Jeśli s
                    > obie potrafię wyobrazić największego oszusta i okrutnika wszechczasów, to ma
                    on
                    > właśnie imię jakiegoś boga.
                    Masz rację bóg tego świata jest okrutnikiem.II Koryntian 4:4
                    >
                    • grgkh Ogólny bezsens 10.12.05, 02:03
                      > > Jakoś niedawno temu coś podobnego
                      > > zarzuciłem Tessie:

                      > > Jeśli Bóg jest Stwórcą (źródłem)
                      > > wszystkiego, stworzył zło i Szatana,
                      > > to czego od nas, ludzi niby wolnych,
                      > > ale bez wolnej woli, bo Bóg zna przecież
                      > > naszą przyszłość, może wymagać?

                      > Nie czytasz moich postów,
                      > Bóg nie stworzył zła.
                      > Szatan sam uczynił się kłamcą i oszczercą.

                      Co ma czytanie przeze mnie Twoich postów do tego, co piszesz o (nie) stwarzaniu zła? Co to znaczy "nie stworzył"? Czy Bóg stworzył Wszechświat takim jaki jest? Stworzył. No to ODPOWIADA za wszystko, co się w efekcie tego dzieje. Tym dokładniej odpowiada, że jest umieszczony poza czasem i "widzi" wszystko, od początku do końca, jednocześnie. Nie widzi? Nie jest wieczny? To jaki jest? Stworzył zło, Tesso, także i je stworzył. A w ogóle to to wszystko jest kompletnie idiotyczne, bo - co by nie zacząć analizować - to widać nielogiczności i sprzeczności. Po prostu - bełkot. Jak trzeba mieć spętany dogmatem umysł, by to akceptować?

                      > Bóg daje nam wolną wolę.
                      > Nie wie czy ty skorzystasz z niej.
                      > Bóg cię zachęca abyś z niej
                      > skorzystał w dobrym kierunku.

                      Daje wolną wolę? To znaczy, że nie wie jak postąpimy? A więc nie zna przyszłości. To znaczy, że "żyje" równolegle z nami, naszym czasem? To znaczy, że nie jest poza czasem? A czy to znaczy, że mógł "być" (zawsze) zanim stworzył Wszechświat z czasem w środku niego? ABSURD.

                      Bóg nie wie czy skorzystam z wolnej woli? Z wolnej woli mogę "nie skorzystać"? A od czego zależy wolna wola w korzystaniu z wolnej woli?

                      Jesteś pewna, że i MNIE Bóg do czegoś zachęca? MNIE? Dlaczego tego nigdy nie czuję? Dlaczego mam Go w nosie? A dlaczego mam mimo to zasady moralne, które akceptuję, bo widzę sens ich uznawania? Czy nie dlatego, że poszukałem sobie tego sensu i logicznie go uzasadniam?

                      > Mózg do przetrwania jest zdolny do
                      > każdej zbrodni gdy zmuszą go do tego
                      > okoliczności.To okropne w jakim świecie
                      > przyjdzie nam żyć i naszym dzieciom.

                      W zakresie "możliwości" okrucieństwa bardzo wiele zostało już w prehistorii wymyślone i zastosowane, i nasze czasy nie są pod tym względem szczególnie godne wyróżnienia. Jestem optymistą. Niech no tylko zelżeje terror religijny, a będzie na świecie lepiej. smile
                      Nie wiem, czy dobrze Cię rozumiem, ale właśnie dopuściłaś WPŁYW OKOLICZNOŚCI na nasze postępowanie, a tym samym zanegowałaś nadrzędność tzw. "wolnej woli". NIGDY nie można powiedzieć, czy nie jesteśmy pod jakimś, choćby maleńkim, wpływem, a więc swoją wolną wolę możesz wyrzucić do śmietnika. Sama sobie przeczysz. Zastanów się nad tym.

                      > > Ale jest jedna droga.

                      > Tą drogą jest droga wyznaczona przez
                      > nauki zawarte w Biblii.
                      > Kodeks moralny z przykazaniami "nie zabijaj"
                      > "nie kradnij""nie cudzołóż".....

                      To nie są zasady od Boga. Tych reguł przestrzega cała przyroda, bo są to zasady, dzięki którym przebiega, między innymi, ewolucja. Nie ze wszystkimi się religia zgadza.
                      Jak trzeba, to w obronie własnej wszystkie systemy dopuszczają zabijanie, a sam Bóg w Biblii swój "lud wybrany" do zabijania namawiał i księża bardzo chętnie kropidłem machają nad karabinami.
                      Jak trzeba dla "narodu wybranego", to Bóg namawia do kradzieży - przykłady są w tym wątku.
                      A cudzołożenie nie zawsze przynosi szkody, bo gdy małżonek impotent, a sąsiad pomoże po cichu, to korzyść jest dla wszystkich.
                      Twoje zasady są do chrzanu, Tesso.
                      Jedyna prawdziwa zasada obejmująca z sensem powyższe Twoje, to zasada nie krzywdzenia, obojętnie jak realizowana, ale zmierzająca do zminimalizowania cierpienia innych istot żywych. Ale o tym Twój Bóg ZAPOMNIAŁ w dekalogu, bo ważniejsze było dla niego zabieganie o to, by Jego czcić, bać się Go. Wolał potraktować ludzkość jak prymitywnych dzikusów.

                      > > Może to zabrzmi cyniczne, ale uważam,
                      > > że coś takiego jak AIDS, może być
                      > > jedyną szansą dla całej ludzkości.

                      > Jesteś okrutny!

                      Okrutny jest (był) "ojciec święty", JP2, gdy zabronił używać prezerwatyw. Niewyobrażalna zbrodnia, która mi się w głowie nie mieści. Bezwzględność hierarchy, pyszałkowatość, taka sama jak u Boga w dekalogu, gdy obiecywał się mścić.
                      Ja nikomu, ŻADNEJ krzywdy nie zrobiłem i NA PEWNO nie zrobię. Ja WYŁĄCZNIE, na zimno kalkuluję stan faktyczny. Obserwuję i myślę. Tylko tyle. Ty wolisz być zakłamana. I w imię tej fałszywej moralności, jak automat, pozbawiony woli, potrafisz powtarzać bezsens zapisów z jakiejś archaicznej księgi.
                      Miarą prawdziwego okrucieństwa jest to, ile ludzi przez religię cierpiało i zginęło...
                      Gdy religie znikną, świat będzie naprawdę lepszy niż jest teraz.

                      > Bóg zmieni ten świat gdy nadejdzie
                      > jego władza.
                      > Miliony ludzi modli się o to.

                      Miliony otumanionych naiwnych. Bóg zmieni? To dlaczego jeszcze tego nie zrobił? Tak miło mu to wszystko oglądać? Miliony się modlą, a On ma to za nic? Jakaż to Jego władza "nadejdzie"? Ma mu się znudzić cyrk na ziemi? Ma tę władzę, czy jej nie ma? To, co mówisz, jest zupełnie bez sensu.

                      OK. To sobie z Tobą pogadałem.

                      Ale na to pierwsze pytanie i tak nadal unikasz odpowiedzi. smile
                      • tessa18 Re: Ogólny bezsens 10.12.05, 20:25
                        Czepiasz się słów nie chcesz pojąć ich sensu dlatego taka rozmowa nie ma sensu.
                        • grgkh Co jest prawdą? 11.12.05, 11:55
                          tessa18 napisała:

                          > Czepiasz się słów nie chcesz pojąć ich
                          > sensu dlatego taka rozmowa nie ma sensu.

                          To nie jest czepianie się słów. Dykutujemy o zasadniczych sprawach. Pojęcia muszą być przez nas rozumiane jednoznacznie i my, w toku dyskusji, musimy w każdym momencie, tego zakresu znaczeniowego przestrzegać.

                          Jak widzę poddałaś się już na drugim froncie. Przypomnę Ci oba:

                          1. Bóg stworzył zło i ponosi odpowiedzialność za ten fakt.

                          2. Nie ma prawdziwej i do końca wolnej woli.

                          Tesso, są takie mielizny, na których samo cytowanie Biblii na nic się nie zdaje. Dzieje się tak wtedy, gdy schodzimy do najniższego, definicyjnego piętra naszych uzgodnień. Takich miejsc jest bardzo dużo, a Ty nie możesz uciekać przed odpowiedziami na pytania zasadnicze.

                          Wiem, że na końcu tych pytań czai się to najważniejsze, "czy istnieje" oraz "jaki jest" Bóg.

                          Ludzie bogami przez tysiące lat łatali dziury w swoim nierozumieniu zasad działania świata. Tworzyli najróżniejsze wersje Opiekuna, Władcy, Dawcy Praw i Prawd po to, by je mocniej uwiarygodnić. Religie, po to by uzyskać prymat nad innymi ideami, obrastały w rytualność. Dla ludzi mało dociekliwych cała ta otoczka stanowi o mocy religii i daje solidną podstawę do wiary w bóstwo, choć jej głębokość najczęściej nie jest zbyt wielka, bo opiera się na postawie asekuracyjnej. Dla ludzi chcących mieć uporządkowaną wizję świata, a przede wszystkim nigdzie niesprzeczną, niedpuszczalną rzeczą jest zakładanie posiadania "prawdy absolutnej" - dogmatu, który zmusza do uciekania przed jasnym rozumieniem wszystkiego, zezwala na odstępstwa od logiki rozumowania.

                          Opiekun, Władca, Mądry Twórca Praw i Prawd nie istnieje, bo nie istnieją takie funkcje, poza uzurpowanymi sobie przez sprytnych ludzi. Tak więc religia staje się narzędziem, które ewoluując, przydając sobie coraz to nowe środki, służy jednym do panowania nad innymi. A ponieważ naprawdę wszystko jest względne, nie istnieje zawsze dobre dobro i tylko złe zło, więc ludzie powinni umieć na co dzień, samodzielnie odnajdować drogę w tym labiryncie, bo podporządkowani bezmyślnie władzy, gdy im się wydaje, że robią dobrze, zaczynają czynić zło.

                          Jedyny i prawdziwy cel, który stoi przed nami, to szukanie prawdy, a więc wiedzy, i my, w perspektywie krótkości naszego życia, mamy możliwość włączyć się do tego wielkiego zadania. Mamy też obowiązek rozpoznać wszystkie narzędzia, którymi inni ludzie się posługują, by dla swojej wyłącznej korzyści, z lekceważeniem tego prawdziwego celu, nas wykorzystywać.

                          Religia jest dobra do pewnego momentu, dopóki niesie dobro, ale jest zdolna do czynienia zła i zawsze w końcu tak bywa używana. Opiekun, Władca, Mądry Twórca Praw i Prawd zawsze ostatecznie jest utożsamiany z człowiekiem i staje się nadużywającym swej władzy satrapą lub gronem ludzi, którzy to czynią w jego imieniu.

                          I na koniec...

                          Mówisz, że "taka" rozmowa nie ma sensu, a jaka ona powinna być? Jaka, jeśli prawda niczego się nie lęka?
                        • nangaparbat3 Re: Ogólny bezsens 11.12.05, 21:45
                          tessa18 napisała:

                          > Czepiasz się słów nie chcesz pojąć ich sensu dlatego taka rozmowa nie ma
                          sensu.
                          >
                          Tessa, to nie tak. To jest może najważniejsze pytanie: jesli nieskończenie
                          dobry, wszechwiedzący i wszechmocy - dlaczego pozwala, by działo się, co się
                          dzieje?
                          Żadne gadanie o wolnej woli nie pomoże w sytuacji, kiedy wolna wola jednego
                          powoduje mękę innego.
                          A teraz wyobraź sobie, że jestes matką niemowlecia, które umiera z głodu, bo Ty
                          nie asz pokaru, bo sama głodujesz. Co to wszystko a wspólnego z wolną wolą? I
                          czyją? Dziecka? Tej kobiety?
                • tessa18 Po owocach 08.12.05, 08:53
                  Przyznaję że religia chrześcijańska kościół katolicki przyniósł hańbę na Słowo
                  Boże swym postępowaniem.Nie znaczy to jednak,że było to wolą Boga.Oni
                  sprzeciwili się Bogu prawdy.Apostoł Piotr nawet napisał ,że tak będzie.Że w
                  wyniku zła szerzącego się przez Fałszywych chrześcijan będzie się mówić
                  pogardliwie o drodze prawdy.
                  Przeczytaj sobie 2 rozdział II listu Piotra.Być może zrozumiesz ,że miało
                  nadejść to odstępstwo od prawdziwej wiary.
                  Prawdziwa zaś wiara wydaje dobre owoce.Nie możesz powiedzieć o ŚJ,że
                  sprzeniewierzyli się swej wierze.Podczas II wojny światowej ginęli za prawość.
                  Nie chcieli brać broni do ręki i zabijać swych bliżnich.Poświęcili swe życie za
                  wiarę.Także w życiu codziennym słowa Jezusa nie są dla nas pustymi słowami.
                  Gdy czytałeś przypowieści Jezusa być może zwróciłeś uwagę na przypowieść o
                  pszenicy i kąkolu.Pszenica symbolizuje prawdziwych uczniów Jezusa a kąkol synów
                  Złego.Mieli oni róść razem aż do czasu żniwa.Ale pod koniec dni miało się to
                  zmienić.Prawdziwi uczniowie mieli być zebrani do spichrza.To symboliczne żniwo
                  już trwa.Polega ono na głoszeniu dobrej nowiny o królestwie Bożym.Jak ktoś
                  zareaguje na głoszoneo rędzie zależy od stanu serca danej osoby.
                  Chrześijaństwo założone przez Jezusa nie jest jedną z wielu religii na świecie.
                  Jest jedyną wiarą w jedynego Boga.Wiara ta nie jest pusta,wywiera ona korzystny
                  wpływ na ludzi,potrafią oni całkowicie zmienić swój sposób myślenia i
                  postępowania.Jest to korzystny wpływ,wcielają w życie nauki Jezusa i kierują
                  się w życiu miłością.Poprzez znajomość praw i zasad Bożych lepiej sobie radzą z
                  różnymi problemami.Dzięki nadziei na przyszłość lepiej znoszą przeciwności
                  życiowe.Wiedzą,że na tym życiu się wszystko nie kończy,ze istnieje
                  tzw."rzeczywiste życie" w raju na ziemi.I Tymoteusza 6:19
                  • kociak40 Re: Po owocach 10.12.05, 13:16
                    Pani Tesso

                    Jak z tego zrozumiałem, Wasze przesłanie religijne nie przynosi nic złego
                    ludziom, nie krzywdzi ludzi, nie powoduje, że muszą niepotrzebnie cierpieć i
                    umierać. Wynika z tego, że dopuszczacie stosowanie prezerwatywy aby ustrzec się
                    AIDS? A innych środków antykoncepcyjnych? Ładnie pani pisze, ale zapomina, że
                    zabraniacie stosowania transfuzji krwi, co powoduje niepotrzebną śmierć ludzi,
                    którzy ulegli wypadkom, pewnym chorobom, co uratowałoby ich życie.
                    Może pani wyjaśnić tą sprawę? Czy te Wasze zakazy przynoszą "dobry owoc"?
                    • tessa18 Re: Po owocach 10.12.05, 20:31
                      Obecnie odchodzi się od transfuzji krwi i zastępuje ją innymi substancjami
                      niekrwiopochodnymi.Robią to nie tylko Świadkowie Jehowy ale inni
                      ludzie.Dlaczego? Otóż transfuzja krwi może okzać się niebezpieczna ,grozi
                      zakażenie AIDS lub inną chorobą zakażną przenoszoną przez krew.
                      Na ten temat polecam artykuł pod tym linkiem
                      • kociak40 Re: Po owocach 11.12.05, 01:51
                        Pani Tesso!

                        Nie ważne, co pani uważa, że będzie, faktem jest, że przez tyle lat jest i było.
                        Może pani podać choć orientacyjnie ilu ludzi przez wasz wymysł straciło życie?
                        Ja mogę podać dość dużo wypadków, autentycznych, znanych mi, że transfuzja
                        uratował życie. A jak ze śreodkami antykoncepcyjnymi?
                        Łatwo przygadywać innym religiom, ale tolerować to we własnej.
                        • tessa18 Re: Po owocach 11.12.05, 11:17
                          Nie podaje się statystyk ilu ludzi przez transfuzję straciło życie.
                          W roku 1982 we Włoszech zmarło dziecko w czasie nakazanego sądownie
                          przetaczania krwi.Rodziców oskarżono o morderstwo i skazano na 14 lat więzienia.
                          Gdy w grę wchodziło przymusowe przetoczenie krwi dzieciom Świadkó Jehowy prasa
                          często podjudzała opinię publiczną .Zdarzało się że sąd nakazywał transfuzję
                          nawet bez rozprawy,podczas której mogliby wypowiedzieć się rodzice.W samej
                          Kanadzie zdarzyło się przeszło 40 razy iż dzieci którym w tej sytuacji
                          prztoczono krew oddano rodzicom martwe.
                          Czy według pana rodzice nie mają nic do powiedzenia w sprawie metody leczenia
                          swych dzieci?
                          Jeśli chodzi o antykoncepcję to jest dozwolona .Ale pod warunkiem ,że metoda ta
                          nie zabija zarodka.
                          • kociak40 Re: Po owocach 11.12.05, 18:16
                            Pani Tesso!

                            W antykoncepcji jak widzę macie w swpom wyznaniu postęp, tylko pochwalić.
                            Natomiast z tą transfuzją, robi pani uniki. Codziennie dochodzi do wypadków
                            drogowych, ciężko rannych osób, gdzie nastąpiło zbyt duże wykrwawienie, można
                            uratować tylko poprzez natychmiastową transfuzję, inaczej umrą. Tak samo
                            odpowiadacie przed Bogiem za zamordowanie tych ludzi, jak papież za brak zgody
                            na użycie prezerwatywy przy epidemi aids. Macie więc niejako remis. Stawiacie
                            jakiś swój dogmat ponad życie człowieka, a wartość życia ludzkiego jest
                            najwyższa.
                            • tessa18 Re: Po owocach 12.12.05, 10:27
                              Widać nie jest pan na bieżąco z nowymi trendami w medycynie.Na całym świecie
                              odchodzi się już od transfuzji.Z wielu powodów.Po pierwsze jest to metoda zbyt
                              droga,po drugie istnieją inne techniki tańsze i równie skuteczne.Tylko u nas w
                              Polsce brak jest informacji na ten temat.Ciągle nadużywa się krwi w lecznictwie.
                              Czy narażałby pan swoje życie przyjmując krew ,gdyby to nie byłoby konieczne?
                              Czy nie zdaje sobie pan sprawy z zagrożeń po przyjęciu krwi?
                              Można się zarazić AIDS śmiertelną chorobą,można być ofiarą konfliktu gdy przez
                              pomyłkę poda się nieodpowiednią grupę krwi,można się zarazić przyjmując
                              zarażoną krew.
                              www.rumburak.friko.pl/ARTYKULY/zdrowie/krew/index.php
                              Istnieją metody alternatywne i coraz częściej osoby nawet nie będące Świadkami
                              Jehowy życzą sobie stosowania tych metod.
                              Istnieje coś takiego jak stan imunosupresji,to jest nawrót nowotworu w wyniku
                              podania krwi.Wynika to z osłabienia układu odpornościowego po
                              transfuzji.Częściej wtedy pacjenci umierają.
                              Okazuje się,że organizm ludzki potrafi tolerować dużą niedokrwistość.Oficjalnie
                              podaje się,że poniżej 10 g/decylitr hemoglobiny należy podać krew.Jednak nie
                              jest to prawda,Te założenia pochodzą z 1942 roku.Obecnie zmniejsza się decyzję
                              do 8 g/dc.
                              Wystarczy podać płyn uzupełniający naczynie krwionośne,uzupełnić poziom żelaza
                              przez podanie erytropoetyny która pobudza szpik do wytwarzania krwinek
                              czerwonych.Stosuje się też podczas bezkrwawych operacji urządzenia koagulacyjne
                              które zamykają krwawiące naczynia,podaje się leki zmniejszające
                              krwawienie,odzyskuje się straconą krew przez urządzenie odsysające.
                              Stosując te wszystkie metody zauważono,że śmiertelność wśród Świadków Jehowy
                              jest niższa niż wśród osób przyjmujących krew.Oszczędzanie krwi to najlepsza i
                              najbezpieczniejsza medycyna która powinna się stać standardem.
                              W wielu krajach także w Polsce przeprowadza się operacje bez użycia krwi.Są to
                              operacje na sercu,wątrobie,stawie kolanowym i inne.Wszystkie je można
                              przeprowadzić bez podawania krwi pacjentom.A po operacji nie ma powikłań i
                              pacjenci szybciej powracają do zdrowia.
                              Skoro tak wysoko pan ceni życie ludzkie,to czego pan swojego życia nie ratuje?
                              • kociak40 Re: Po owocach 12.12.05, 21:42
                                Pani Tesso!

                                To, że może pani w tej chwili czytać ten post a ja mogłem go napisać,
                                zawdzięczam temu, że sam miałem transfuzję krwi, która uratowała mi życie.
                                Wykazuje pani zadziwiające jakieś chwilowe "zacmienia umysłowe" na niewygodne
                                tematy, nie o przyszłości medycyny mówimy, ale o tym co głosicie w swoim
                                dogmacie. Weźmy 100 lat wstecz, jeszcze nie słyszało się o płynach zastępczych,
                                i tylko poprzez transfuzję krwi można było ratować w pewnych wypadkach życie
                                ludzkie, czy wtedy dopuszczaliście tą metodę?
                                • tessa18 Re: Po owocach 13.12.05, 07:59
                                  Prawo zakazujące przyjmowania krwi pochodzi od Stwórcy i prawdziwi jego słudzy
                                  go przestrzegają nawet wtedy,gdy muszą ponieść śmierć.To życie jest tylko
                                  chwilą wobec życia wiecznego które obiecał nam Bóg.Czy tak trudno to panu
                                  zrozumieć?Ludzie poświęcali w ciągu wieków swe życie dla idei.Nazywano ich
                                  bohaterami.A jeśli ktoś poświęci swe życie dla Stwórcy,bo nie chce łamać jego
                                  prawa czyż też nie jest bohaterem ? Gdyby złamał prawo Boże czekałaby go śmierć,
                                  a gdy dochowa wierności do końca otrzyma życie wieczne.Czy wobec tego warto
                                  trzymać się prawa Bożego?Z całą pewnością warto.Czym wobec wieczności jest
                                  kilka lat życia?Pobożność jest wielkim zyskiem.
                                  Oczywiście,że ludzie nie wierzący w Boga nie potrafią tego zrozumieć.
                                  • kociak40 Re: Po owocach 13.12.05, 16:19
                                    Pani Tesso!

                                    Teraz tak, to jest odpowiedz, teraz już wiem, dlaczego tak zabraniacie
                                    transfuzji. Pisze pani i takie zdanie, zacytuję - "Oczywiście,że ludzie nie
                                    wierzący w Boga nie potrafią tego zrozumieć" - i z kolei na to nie mogę się
                                    zgodzić. Wpierw przykład aby to było dla pani bardziej jasne, o co mi chodzi.
                                    Załóżmy - pani lubi kolor czerwony, ja nie lubię, a lubię kolor żółty. Czy może
                                    pani sprawić, że przestanę lubić kolor żółty, a polubię tak jak pani czerwony?
                                    Wydaje mi się, że jest to niemożliwe, bo zależy to nie od przekonywania, ale
                                    danych cech człowieka, od jego indywidualnego odczucia. Pani założyła, że
                                    wszystko co jest napisane dosłownie w Piśmie Świętym jest rzeczywistą prawdą, a
                                    to powoduje, że nie każdy może być ŚJ. Pani może sobie przyjąć, że Bóg
                                    zatrzymał Ziemię w ruchu obrotowym, aby wydłużyć dzień o 4 godziny, ja
                                    natomiast zdaję sobie sprawę z tego, co by się stało jakby taki przypadek
                                    nastąpił. Pani widzi tylko dzień dłuższy o 4 godziny, ja natomiast widzę nie
                                    tylko te 4 godziny dnia dluższe, ale i koniec naszego istnienia na tej planecie
                                    a także zmianę orbity miedzy Ziemią a księżycem. Dla pani jest możliwe,
                                    pokrycie calego globu ziemskiego wodą o wysokości ~10 km dookoła, arka sobie
                                    wyżej tylko popływała, ja natomiast widzę zmianę momenty bezwładności naszej
                                    kochanej ziemi, a z prawa zachowania krętu układu Ziemia-Księżyc, takie skutki,
                                    że lepiej o nich nie pisać. Ja też lubię kolory, pani czerwony, a ja żółty,
                                    pani wierzy w Boga, ja też. Dla mnie Bóg to niezmierzona Mądrość Wszchświata,
                                    która nie może kpin sobie robić i to z tego co sama stworzyła. Dlatego też,
                                    pani może być ŚJ, a ja chcąc wierzyć w Boga, nie mogę. Więcej powiem, zakres
                                    ludzi do swojej wiary macie dość ograniczony, np. absolwent Politechniki
                                    Gdańskiej wydz. Budowy Okrętów, nie może być ŚJ, bo uczą go tam, że jednostka
                                    pływająca, zbudowana z samego drewna, nie może być dłuższa niż 90 m. To wynika
                                    ze wzorów wytrzymałościowych. Arka miała 150 m, więc albo będzie inżynierem,
                                    umiejącym budować różne okręty, albo ŚJ. Można tak dużo dawać przykładów.
                                    Dlatego też, jest nieprawdą, co pani napisała w tym cytowanym zdaniu, do wiary
                                    w Boga, różnie można interpretować Biblię.
                                    • tessa18 Re: Po owocach 14.12.05, 09:49
                                      Nie czytał pan uważnie moich postów.W sprawie potopu i w sprawie arki.
                                      Pan nie rozumie podstawowych rzeczy,nie dochodzą do pana umysłu,bo nie chce pan
                                      ich zrozumieć.Nie chce pan być Świadkiem Jehowy i to jes główna przyczyna.
                                      • kociak40 Re: Po owocach 15.12.05, 00:00
                                        Pani Tesso!

                                        Nie mogę być ŚJ. Nie mogę przyjąć takiej interpretacji Biblii, jaką ŚJ
                                        propagują. Dla mnie jest nielogiczna. Kiedyś pisałem już, że przez 6-8
                                        lat, co jakiś czas odwiedzali mnie mnie ŚJ, zawsze ich przyjąłem, więc ma pani
                                        dowód, że nie mam żadnego uprzedzenia co do nazwy, nie sugeruję się tym co
                                        mówią inni o was, nie boję się księdza, że będzie mi to miał za złe, nie boje
                                        się opinii lokatorów z klatki schodowej, którzy nawet biorą mnie, sądząc po
                                        tych wizytach, za ŚJ. Niczego się nie boję, nie mam uprzedzeń, jestem otwarty,
                                        ale nie mogę tak interpretować Biblię. Dyskusja 6-8 letnia, pozwoliła mi mieć
                                        własny osąd i to co głosicie jest zbyt "niskiego lotu", to nie religia, a
                                        raczej sekta (co mi też nie przeszkadza). Pisze pani, że nie rozumiem
                                        podstawowych rzeczy, że nie dochodzą do mego umysłu "prawdy" przez was
                                        głoszone, być może. Głównym dowodem jakim mi przedstawiano przez
                                        pani "koleżanki", na to, że nie może być ewolucji, był powtarzany dowód
                                        dość "miażdzący" - "A dlaczego w klatkach, w ZOO, z małp nie powstają
                                        ludzie?!!!". Słysząc taki dowód, jak i inne dość "mażdzące" w innych sprawach,
                                        doszedłem do wniosku, że mój umysł jest zbyt prymitywny aby zmierzyć się z
                                        mądrością przez was głoszoną. To jest sedno sprawy.
                                        • tessa18 Re: Po owocach 15.12.05, 09:43
                                          Ewolucji rzeczywiście dziś nie widać,nie powstaje materia ożywiona z materii
                                          nieożywionej,nie zachodzi przemiana żadnego zwierzęcia w drugie.
                                          Małpy są małpami a człowiek jest człowiekiem.Może tą myśl chciały panu
                                          przekazać te moje siostry.
                                          Czy się z tym pan zgadza?
                                          • kociak40 Re: Po owocach 15.12.05, 18:54
                                            Pani Tesso!

                                            Z tym się zgadzam. Ten temat ma już dość postów, przejdzie lada moment na drugą
                                            stronę, więc, to z czym się nie zgadzam, opiszę pani, jeśli wolno, w nowym
                                            temacie. Otworzę specjany temat, gdzie opiszę pani głowny zarys z czym się nie
                                            zgadzam, i nie o ewolucję tu chodzi. Ewolucja już jest dowiedziona w głównym
                                            zarysie i nie ma co dalej dyskutować, nie od nas ona zależy, nie my decydujemy
                                            o niej.
                                            • tessa18 Re: Po owocach 16.12.05, 08:06
                                              "Ewolucja dowiedziona w głównym zarysie?"
                                              Według mnie ewolucja to bajka dla dzieci które nie wierzą w Boga.
                                              Jak pogodzić wysokie temperatury na "pierwotnej ziemi" z hipotezą powstania
                                              białka? Sekwencja nukleotydów rozpada się w wysokich temperaturach,a białko
                                              ścina się w 42 stopniach Celsjusza.Nukleotydy adenina ,cytozyna,guanina,uracyl
                                              degenerują się w wysokich temperaturach.Poza tym adenina i guanina formują się
                                              w warunkach zero stopni Celsjusza,natomiast cytozyna i uracyl kształtują się w
                                              warunkach wrzenia-ale wszystkie cztery muszą się zejść razem.
                                              Na podstawie Nature 1995 "Michael P. Robertson i Stanley L. Miller".
                                              29 czerwca 1995 roku Miller ze swoim kolegą Robertsonem podgrzewali stężone
                                              roztwory cyjanooctoaldehydu i mocznika do 100 stopni Celsjusza.W zamkniętym
                                              naczyniu otrzymali w końcu nieco cytozyny.Wówczas przez oddzielenie wody od
                                              cytozyny badacze mogli wytworzyć nieco uracylu.Scenariusz jaki proponują to
                                              sadzawka wody morskiej wolno parująca pod wpływem słońca.Wiadomo,że takie
                                              sadzawki mają niskie stężenie mocznika i cyjanoacetylenu.Ponadto uczeni
                                              przyznają że adenina i guanina wymagają raczej mrożnych warunków a nie bliskich
                                              wrzenia.Dlatego nie można oczekiwać by ta sama sadzawka tworzyła wszystkie
                                              cztery składniki RNA.
                                              Autor książki "Na początku" Hugh Ross stwierdza:
                                              "Najwyrażniej życie jest rezultatem intelektu i mocy a nie przypadkowych
                                              procesó przyrodniczych".
                                              Życie opiera się na rónowadze nieskończonej ilości czynników począwszy od
                                              białek a skończywszy na ludzkim organizmie.Zaprzeczając istnieniu świadomego
                                              Stwórcy teoria ewolucji nie potrafi przedstawić wyjaśnienia jak ta rónowaga
                                              jest ustalona i chroniona bez udziału świadomości na podstawie tylko przypadku.
                                              Jeden z czołowych obrońców ewolucjonizmu Oparin przyznaje w książce "The Orgin
                                              of Life" strona 132:
                                              "Nawet najprostsze białka składające się z tysięcy atomów węgla ,wodoru,tlenu i
                                              azotu posiadające każde jedyny w swoim rodzaju projekt,stanowi wysoko
                                              wyrafinowaną strukturę.Badający strukturę białek wiedzą,że ukształtowanie ich
                                              przez przypadek jest tak samo beznadziejne ,jak przypadkowe ułożenie się
                                              poematu Eneida Wergiliusza z rozrzuconych wokół liter alfabetu".
                                              Ewolucjonizm nie jest teorią popartą przez odkrycia naukowe.Odwrotnie;teoria ta
                                              skonstruowana z logicznych wniosków i przekształcona w tabu,które chce się
                                              narzucić ludziom pomimo tego z czym się uczeni stykają.To dążenie ma pewien cel-
                                              i co ważniejsze-cel ten wymusza zaprzeczenie,że organizmy żywe zostały
                                              stworzone przez Boga.
                                              • kociak40 Re: Po owocach 16.12.05, 23:20
                                                Pani Tesso1
                                                Mnie pani "opowieści" bajki przypominają, ani to dla dzieci ani dla dorosłych.
                                                Wiara w Boga nie polega na głupocie, bo z Boga nie można kpin sobie robić, jak
                                                dla przykładu, że przyszedł do Abrahama i zjadł całego cielaka. Ja wiem,
                                                że "Bóg może wszystko" ale z tym cielakiem to już przesada, no, połowę, to
                                                jeszcze, ale całego? Jak Noe wsiadł do tej arki, to Bóg zamknął za nim drzwi.
                                                Pani Tesso, Bóg za nikim nie zamyka drzwi, to lokaj ewentualnie może zrobić.
                                                W jedne bajki pani wierzy w inne nie, ten poziom "bajek" jest różny, pani woli
                                                ten prostszy, bardziej niewiarygodny. Cóż, różne są upodobania.
                                                • tessa18 Re: Po owocach 19.12.05, 09:11
                                                  Słabą ma pan pamięć,albo jest pan szczególnie uparty.Tych aniołów było trzech
                                                  Rodzaju 18:5-8,nie jest też napisane,że zjedli całego byczka.Bóg zamknął drzwi
                                                  arki ,jak jest napisane.Nikt więcej nie mógł wejść do arki,choć jeszcze deszcz
                                                  nie zaczął padać.Arka obecnie jest symbolem.Aby się do niej dostać trzeba
                                                  przejawiać wiarę i dać się ochrzcić.Bóg też obecnie sprawi,że nikt nie wejdzie
                                                  do symbolicznej arki.
                                                  I Piotra 3:21
                                                  • kociak40 Re: Po owocach 19.12.05, 20:37
                                                    Pani Tesso!

                                                    To mi się już podoba, arka to symbol, symboliczna opwieśc biblijna. Tak mogę
                                                    przyjąć. Chcąc rozpatrywać to jako rzeczywistość możemy dochodzić do błędnych
                                                    wniosków. Mamy podane wymiary arki w łokciach. Długość 300 łokci. Miara obecnie
                                                    nie używana, była długością od stawu łokciowego do czubka środkowego palca
                                                    dłoni. Jest to wymiar uśredniony z pomiarów tej części ciala ludzkiego.
                                                    Przyjmuje się jego wymiar od ~47 - 54 cm (można przyjąć średnio 50 cm). Z tego
                                                    wymiaru wynika, że długość arki była ~150 m co jest niemożliwe, musiałaby być
                                                    najwyżej 90 m (tak wynika z naukowych obliczeń). Chcąc być w zgodzie z nauką,
                                                    bo to jest wielki dar boży, trzeba przyjąć długość łokcia na 30 cm i wtedy tak.
                                                    Wynikałoby jednak z tego, że żyjcy wtedy ludzie mając takiej długości łokieć,
                                                    byli bardzo małego wzrostu, prawie jak małe dzieci, Noe więc miał ~ 120 cm
                                                    wzrostu "całej parady". Jest to możliwe, obecnie jest w Afryce rasa ludzi zwana
                                                    pigmejami, właśnie o tak małym wzroście. Może są to potomkowie Noego? Tego nie
                                                    wiem. Anioły też trzeba między bajki włożyć, widziała pani anioła? Blisko
                                                    Warszawy jest taki słynny stary szpital, jest tam dużo zieleni, cisza, spokój,
                                                    odwiedziny chorych w czwartki i w niedziele. Tam właśnie leczą ludzi, którzy
                                                    widują anioły. Ja sam mam bardzo duży uraz do anioła. To anioł sprawił mi
                                                    największy zawód jaki mnie spotkał w życiu. Mogę pani, jeśli chce, opisać ten
                                                    wypadek i sama pani wtedy przyzna, że lepiej z aniołami się nie zadawać. Tylko
                                                    na życzenie, bo nie chcę zanudzać swoimi sprwami.
                                                  • tessa18 Re: Po owocach 20.12.05, 08:17
                                                    Arka istniała naprawdę.Co według pana ogranicza te wymiary arki?Przecież ludzie
                                                    potrafią budować większe jednostki pływające.Aniołów widzieli ludzie i opisali
                                                    to w Biblii.Pan ich nie widział,ale istnieją.
                                                  • kociak40 Re: Po owocach 20.12.05, 17:59
                                                    tessa18 napisała:

                                                    > Arka istniała naprawdę.Co według pana ogranicza te wymiary arki?Przecież
                                                    ludzie
                                                    >
                                                    > potrafią budować większe jednostki pływające.Aniołów widzieli ludzie i
                                                    opisali
                                                    > to w Biblii.Pan ich nie widział,ale istnieją.

                                                    Pani Tesso, przecież już była mowa o tym. Z samego drewna nie można zbudować
                                                    jednostki pływającej (czyli takiej która ma taką siłę wyporu, aby nie tylko
                                                    sama utrzymywała się na wodzie ale służyła do przewozu użytecznego ciężarów),
                                                    dłuższej niż 90 m. Aby móc zbudować dłuższą, trzeba zastosować metalowe
                                                    wzdłużnice, a z opisu Biblijnego wynika, że użyto TYLKO żywicznego drzewa. Nie
                                                    ma na świecie tak wysokich drzew, aby użyta z niego dłużnica miała wymiar ponad
                                                    90 m. Najwyższe drzewo - sekwoja, dochodzi tylko do 130 m ale jest to tylko
                                                    wymiar długościowy do delikatnych i cienkich pni u górze, dłużnica wykonana z
                                                    jej pnia nie przekroczy 90 m. Arka według wymiarów podanych w Biblii miała 150
                                                    m długości i żeby taką jednostkę pływającą zrobić, konieczne jest zastosowanie
                                                    metalowych wzmocnień. Oczywiście, że ludzie budują dłuższe jednostki pływające,
                                                    ale z samego drewna się nie zbuduje. Nigdy człowiek nie zbudował jednostki
                                                    pływającej z samego tylko drewna o wymiarach biblijnych. Ładowność, czyli
                                                    możliwość jak dużo możemy "załadować" taką jednostkę pływającą, zależy od
                                                    odleglości między środkiem wyporu, a środkiem ciężkości. Środek wyporu musi być
                                                    wyżej niż środek ciężkości, jak jest inaczej, to się jednostka "przewroci" do
                                                    góry dnem. Jeśliby Bibli mówiła o tratwie, to długość tratwy może być dowolna,
                                                    bo to są swobodnie połączone pnie drzew, ktore unoszą się na wodzie. Wyporność
                                                    takiej jednostki pływającej jest minimalna.
                                                    Co do aniołów, właśnie ci ludzie co są w tym szpitalu, też widzą i opisują jak
                                                    wyglądają anioły, rozmawiają z nimi, obcują, tu jest właśnie z tym problem.
                                                    Jak uda się ich wyleczyć, przestają widywać anioły. Jak tylko powtórzy się to,
                                                    natychmiast trzeba ich znowu leczyć bo może być tylko gorzej, oprócz aniołów,
                                                    zaczną jeszcze widywać diabły itd.
    • omat_koboska Re: chrześcijaństw - idiotyczne i okrutna religia 20.12.05, 12:14
      Trochę przesadzasz. Ale i trochę racji w tym jest.
      Ciakawa szczególnie jest interpretacja spożywania Hostii jako kanibalizm smile)
    • amarandyna Re: chrześcijaństw - idiotyczne i okrutna religia 20.12.05, 19:39
      Problem polega na tym, że nie syn jest składany w ofierze, ale Bóg składa się w
      ofierze samemu sobie. Poza tym ten wątek boga-ofiary jest typowy dla wielu
      religii pogańskich (np. Odyn wiszący na drzewie)i nie ma w tym nic bardzo
      nadzwyczajnego. Jak również spożywanie ciała boga - absolutna norma (w Grecji
      kawałki mięsa jedzone przez bachantki podczas misteriów dionizyjskich to były
      właśnie kawałki ciała boga, picie wina jako krwi Ozyrysa i jedzenie chleba -
      jego ciała - ziarno też symbolizowało tego boga). Zatem chrześcijaństwo wcale
      się nie wyróżnia na tle innych wierzeń, a raczej je kontynuuje. Religia jako
      taka jest okrutna. Z tym że wcześniej nie zadowalano się sybolami, a faktycznie
      zarzynano zwierzęta albo ludzi. Piramidy pełne czaszek, szkielety pierworodnych
      dzieci pod domami. Norma. Nie w Bogu problem. To w człowieku problem. To z
      naszych umysłów to płynie.
      • nick_penis Re: chrześcijaństw - idiotyczne i okrutna religia 20.12.05, 20:15
        Nie w Bogu problem. To w człowieku problem. To z
        > naszych umysłów to płynie.

        To chyba ja mam problem, bo z mojego umysłu ni cholery nic takiego nie płynie.
        • hancik5 Re: chrześcijaństw - idiotyczne i okrutna religia 26.04.06, 16:14
          Nie no padnę za śmiechu, takich idiotyzmów chyba nigdy nie czytałam. Wy chyba
          stanowicie jakiś skrajny margines ateistów, bo normalny ateista takich bzdur
          nigdy by nie wymyślił...

          ONR Falanga Ateistyczna, ha, ha, ha
          • yggdrasill_1987 Re: chrześcijaństw - idiotyczne i okrutna religia 26.04.06, 21:05
            Kto to "normalny ateista"?
            • adam81w Re: chrześcijaństw - idiotyczne i okrutna religia 26.04.06, 21:39
              ygdrassil jej chyba chodzi o potulengo , poslusznego , potakujacego katolikom
              ateiste jak w wierszyku , ktory zacytuje

              Z Głowy"
              „Nie krytykuj, nie podskakuj,
              Siedź na dupie i przytakuj.
              Nie przejmuj się swoją dolą,
              Bo i tak ci przypierdolą.
              Nie przejmuj się swoją pracą,
              Bo i tak ci gówno płacą.
              Za pięć czwarta kończ robotę,
              Sraj na szefa, kładź kapotę.
              Tak dożyjesz starczej renty,
              Nawet w dupę nie kopnięty
              • hancik5 Re: chrześcijaństw - idiotyczne i okrutna religia 26.04.06, 21:45
                No właśnie , taki adam, on już o mnie wszystko wie i już tworzy głupie wierzyki
                po to, aby konkretnie mnie obrazić...
                Nie admie, nie o to mi chodziło...
                A wierszyk na poziomie ucznia gimnazjum, przykro mi.
            • hancik5 Re: chrześcijaństw - idiotyczne i okrutna religia 26.04.06, 21:41
              Normalny czyli kulturalny, umiejący prowadzić normalną, zdrową dyskusję i z
              katolikiem i z kurą domową, i z moherową babcią, i z napaloną feministką, i w
              ogóle z każdym, bez nienawiści, uprzedzeń, wyszydzeń i kpin.
              Ta kura to śmiesznie brzmi, wiem...
          • yggdrasill_1987 Re: chrześcijaństw - idiotyczne i okrutna religia 26.04.06, 21:57
            hancik5 napisała:

            > Nie no padnę za śmiechu, takich idiotyzmów chyba nigdy nie czytałam. Wy chyba
            > stanowicie jakiś skrajny margines ateistów, bo normalny ateista takich bzdur
            > nigdy by nie wymyślił...

            Czyli gdzie są te bzdury? I wytłumacz mi dlaczego to są bzdury.
    • maniek.27 Re: chrześcijaństw - idiotyczne i okrutna religia 28.04.06, 23:10
      Okrutna religia? Jakby w Polsce większość stanowili muzułmanie to za takie
      wypowiedzi przeciwko tej religii straciłbys głowę, za zmianę religii tak samo.
      Tak więc Twoja nienawiść do chrześcijan nie usprawiedliwia kretyńskich
      wypowiedzi.
      • adam81w Re: chrześcijaństw - idiotyczne i okrutna religia 28.04.06, 23:16
        tlumaczenie w stylu : a inni sa jeszcze gorsi .
        • yggdrasill_1987 Re: chrześcijaństw - idiotyczne i okrutna religia 29.04.06, 09:12
          "A u was biją Murzynów" smile
        • maniek.27 Podaj argument!!! 04.05.06, 11:28
          Na to, że jest to okrutna religia. Zwróć uwagę na słowo "okrutna". Czekam na
          konkret.
    • the_dzidka Re: chrześcijaństw - idiotyczne i okrutna religia 15.05.06, 13:35
      "Autor tekstu: Bertrand Russell; Oryginał: www.racjonalista.pl/kk.php/s,1281
      Zwrocmy sie do kwestii moralnych. Wedlug mnie istnieje jedna powazna skaza w
      charakterze Chrystusa, a mianowicie jego wiara w pieklo. Nie moge uwierzyc, aby
      czlowiek rzeczywiscie humanitarny mogl wierzyc w kary wieczne. Chrystus
      przedstawiony w Ewangeliach niewatpliwie wierzyl w wieczne meki i w ksiegach
      tych znajdujemy wielokrotnie slowa msciwego gniewu skierowane przeciw ludziom,
      ktorzy nie chcieli sluchac jego kazan - postawa dosc zwykla u kaznodziejow, ale
      nie dajaca sie pogodzic z najwyzsza doskonaloscia.
      Nie spotykamy tej postawy u Sokratesa, lagodnego i uprzejmego wobec ludzi,
      ktorzy nie chcieli go sluchac. I moim zdaniem takie zachowanie sie bardziej
      przystoi medrcowi niz oburzenie. Przypominacie sobie zapewne wszyscy, co mowil
      Sokrates w swoich ostatnich chwilach i jak sie zazwyczaj zwracal do ludzi,
      ktorzy sie z nim nie zgadzali.
      Wedlug Ewangelii Chrystus mowil: "Wezowie, rodzaju jaszczurczy, i jakoz
      bedziecie mogli ujsc przed sadem dnia piekielnego?" - Byl to zwrot pod adresem
      ludzi, ktorym sie nie podobaly jego nauki. Naprawde nie wydaje mi sie to w
      najlepszym tonie.
      W Ewangelii znajduje sie duzo takich wzmianek o piekle. Najpierw, naturalnie,
      dobrze nam znany tekst odnoszacy sie do grzechu "przeciwko Duchowi
      Swietemu": "Ale kto by mowil przeciwko DuchowiSwietemu, nie bedzie mu
      odpuszczone ani w tym wieku ani w przyszlym". Tekst ten stal sie przyczyna
      niezliczonch cierpien, gdyz wszelkiego rodzaju ludzie wyobrazali sobie iz
      popelnili grzech przeciw Duchowi Swietemu, i zyli w przekonaniu, ze nie
      otrzymaja przebaczenia ani w tym, ani w tamtym swiecie. Jestem pewny, ze
      czlowiek prawdziwie dobry nie szerzylby na swiecie podobnych trwog i obaw.
      Chrystus powiada jeszcze: "Posle Syn czlowieczy anioly swoje, a oni zbiora z
      krolestwa jego wszystkie zgorszenia i tych, ktorzy nieprawosc czynia; i wrzuca
      ich w piec ognisty, tam bedzie placz i zgrzytanie zebow" - po czym rozwodzi sie
      w dalszym ciagu nad placzem i zgrzytaniem zebow. Wzmianki o tym nastepuja jedna
      po drugiej i dla czytelnika jest zupelnie widoczne, ze Chrystus musial
      znajdowac pewna przyjemnosc w przewidywaniu placzu i zgrzytania zebow, bo
      inaczej nie powtarzaloby sie to tak czesto.
      Nie zapomnieliscie pewnie przypowiesci o owcach i kozlach, gdzie mowi sie, jak
      to podczas drugiego przyjscia Syn czlowieczy odlaczy owce od kozlow i powie
      kozlom: "Idzcie ode mnie, przekleci, w ogien wieczny". I Chrystus ciagnie
      dalej: "I pojda ci na meki wieczne". Nastepnie powiada znowu: "A jesliby cie
      gorszyla reka twoja, odetnij ja; bo lepiej jest tobie ulomnym wnijsc do zywota,
      nizeli dwie rece majac isc do piekla w ogien nieugaszony, gdzie robak ich nie
      umiera, a ogien nie gasnie". Powtarza sie to parokrotnie.
      Musze stwierdzic, ze ta nauka, wedlug ktorej ogien piekielny jest kara za
      grzechy, jest okrutna. Doktryna ta upowszechnila okrucienstwo i dala swiatu
      cale pokolenia okrutnie torturowanych ludzi,a Chrystus Ewangelii, jesli sie go
      bierze takim, jakim go przedstawiaja jego dziejopisarze, musi niewatpliwie
      ponosic za to czesciowa odpowiedzialnosc.
      Sa jeszcze inne, chociaz mniej wazne niedociagniecia w nauce Chrystusa. Na
      przyklad historia swin garazenskich, o ktorych opowiadaja Marek i Mateusz. Nie
      bylo to z pewnoscia przejawem dobroci dla swin pozwolic w nie wejsc demonom,
      skutkiem czego biedne zwierzeta wpadly do morza i utonely. Musicie pamietac ze
      Chrystus byl wszechmocny i mogl po prostu kazac demonom sie wyniesc, ale on
      zamiast tego umiescil je w swiniach.
      Dzieje drzewa figowego rowniez przedstawiaja sie dosc zagadkowo. Wiecie
      zapewne, co sie z nim stalo. "A drugiego dnia (Jezus) laknal; i ujrzawszy z
      daleka figowe drzewo, majace liscie, przyszedl, jesliby snadz co na nim
      znalazl; a gdy do niego przyszedl, nic nie znalazl, tylko liscie, bo nie byl
      czas figom. A odpowiadajac Jezus rzekl mu: Niechajze wiecej na wieki nikt z
      ciebie owocu nie je..., a Piotr (nastepnego ranka) rzekl mu: Mistrzu, oto
      figowe drzewo, ktores przeklal, uschlo". Jest to bardzo dziwna opowiesc,
      poniewaz pora owocowania fig jeszcze wtedy nie nadeszla i doprawdy trudno bylo
      brac to drzewu za zle.
      Nie, stanowczo nie zdaje mi sie, zeby Chrystus czy to pod wzgledem madrosci czy
      tez dobroci stal tak wysoko, jak niektore postaci historyczne. Z tego punktu
      widzenia postawilbym Budde i Sokratesa wyzej od niego. \"

      (Bertrand Russell "Dlaczego nie jestem chrześcijaninem" - fragment)
    • lliberte Re: chrześcijaństw - idiotyczne i okrutna religia 06.10.06, 11:58
      Potwierdzam
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka