0golone_jajka
08.10.05, 09:27
wiadomosci.onet.pl/1252699,2677,kioskart.html
Jedna wypowiedź biskupa sprawiła, że festiwal rockowy w Jarocinie stanął pod znakiem zapytania
Takiego ataku nikt się nie spodziewał. W jarocińskim kościele trwała okolicznościowa msza w intencji uczestników XIV Ogólnopolskich Prezentacji Artystycznych Dzieci i Młodzieży Niepełnosprawnej. Kazanie obecnego na mszy biskupa kaliskiego, Stanisława Napierały, skoncentrowało się jednak na czymś zupełnie innym.
W ostrych słowach skrytykował on próby reaktywacji jarocińskiego festiwalu muzyki rockowej. W sukurs biskupowi przyszedł proboszcz tamtejszej parafii, ks. Andrzej Sośniak. Wśród obecnych w kościele przedstawicieli władz gminnych i powiatowych zapanowała konsternacja. Nic dziwnego, po spektakularnym sukcesie Jarocin PRL Festiwal planowali zorganizować kolejne edycje słynnej imprezy. Zachęcały ich do tego nie tylko pozytywne recenzje w prasie, lecz także pochlebne opinie muzyków i festiwalowych gości. W tej chwili dalsze losy rockowiska nie są wcale pewne. Włodarze miasta nie ukrywają, że mają dylemat: posłuchać biskupa i zaniechać kolejnych edycji czy zorganizować festiwal i narazić się na potępienie środowisk kościelnych...
Ordynariusz diecezji kaliskiej w swoim kazaniu przekonywał, że rockowisko w Jarocinie to siedlisko wszelkiego zła, któremu bezwzględnie należy położyć kres. Biskupowi szczególnie wadzi to, że festiwal utożsamiany jest z enklawą luzu i wolności.
– Wyluzować się, to znaczy zawiesić wszelkie normy moralne i robić to, na co człowiek ma ochotę, w tym także ulegać pokusom – mówił do zebranych w kościele.
– Nie wolno zapominać, że festiwale, które się tutaj kiedyś odbywały, były przyzywaniem szatana, który przychodzi, zajmuje miejsce, czyni zło i nie chce wyjść.
Taaa, a najgorsze jest to, że burmistrz Jarocina powiedziałw jednym z wywiadów, że mimo iż sam nic złego w tm nie widzi, i mimo że radni się zgodzili, to on MUSI liczyć się ze zdaniem biskupa. Co za tragedia... Znowu średniowiecze, gdy miastem rządzi biskup!