30.11.05, 03:51
""Jest cud za wstawiennictwem Jana Pawła II. - Zostało wybrane cudowne
uzdrowienie, które nastąpiło we Francji - ujawnił wczoraj w Rzymie arcybiskup
Stanisław Dziwisz.""

Co więcej, nie można ujawnić co to za cud, kogo dotyczy itd. Był cud
i koniec. Wiadomo tylko, że cud ten tak przyśpieszy świętość papieża,
że nawet optymiści okazali się pesymistami co do terminu.

Obserwuj wątek
    • wanda43 Re: Tajemnica 30.11.05, 08:02

      ""Jest cud za wstawiennictwem Jana Pawła II. - Zostało wybrane cudowne
      uzdrowienie, które nastąpiło we Francji - ujawnił wczoraj w Rzymie arcybiskup
      Stanisław Dziwisz.""

      Ze są ludzie,ktorzy jeszcze w takie bzdury wierza,to mnie nie dziwi, ale ze ten
      temat jest jednym z pierwszych we wszystkich mediach,to juz przechodzi wszelkie
      pojęcie.
      • kociak40 Re: Tajemnica 30.11.05, 20:53
        To jest bardzo dobrze przemyślane, podaje się wiadomość na cały
        świat, że jest cud I kategorii super, on spowoduje świętość JP2.
        Teraz będą ludzie zachodzić w "głowę" jaki to cud? kogo dotyczył?
        będą dyskutować, stawiać hipotezy i właśnie o to chodzi. Reklama
        KK, jakby podali co i jak, to rozpoczełyby się tylko wątpliwości,
        a może to nie był cud? może nie I klasy, a III? itd. zaczęto by
        zgłaszać "wyższe" cuda, tylko zamieszanie by się zrobiło. Ten, ktory
        doświadczył takiego cudu, też staje się sławnym na cały świat, ma
        darmową reklamę, a do tego nie wolno dopuścić. W końcu nikt anioła, diabła
        nie widział, KK twierdzi, że są, i wierzą, więc i wystarczy podać tylko,
        że cud był i też będą wierzyć. Mamy tu przykład zainteresowania cudem dla
        JP2, gdzie jakiś kardynał z Watykanu pierwszy zgłosił, że "gębę" mu wykrzywiło
        i stracił głos. Papież jak jeszcze żył, pogłaskał go po policzku i zapewnił,
        że będzie się modlił. Efektu natychmiastowego nie było, bo był tylko sam
        "dotyk" a nie było "mocy". Jak umarł papież, moc się połączyła z dotykiem,
        "gęba" kardynałowi się wyprostowała, głos odzyskał. Pierwszym odzyskanym
        głosem, przekazał tą nowinę w TV, że papież już "działa" i myślał, że tym
        "cudem" załapie się. Niestety, nie o taki widać cud chodziło. Niebo musiało,
        inny cud przygotować, co też się właśnie teraz stało.
        • wanda43 Re: Tajemnica 30.11.05, 21:46
          No i sie wyjasnilo.Cud dokonal sie na jakiejs zakonnicy w grzesznej Francji.
          • wanda43 Re: Tajemnica 30.11.05, 21:48
            serwisy.gazeta.pl/swiat/1,34180,3041410.html
            • kociak40 Re: Tajemnica 30.11.05, 22:27
              Zawiodłem się na tym cudzie, to tak jakby jakiś wypadek miał miejsce
              w rodzinie, wśród swoich. JP2 jest wyjątkiem w tak szybkim uznaniu za
              świętego, precedens, wobec czego stać go powinno być na cud też szczególnej
              wyjątkowości, np. ktoś nie ma nogi bo 10 lat temu w wypadku stracił, jest
              na rencie ZUS (tam już go dobrze sprawdzą, czy ma nogę czy nie) i nagle,
              pomodlił się do JP2 i proszę, noga jest, ZUS cofnął rentę. To rozumiem,
              to cud I kategorii godny JP2, a nie taki "na dwoje babka wróżyła", w dodatku
              gdzieś we Francji. To mnie nawet wnerwiło, przecież tyle Polacy wyłożyli
              na te jego wizyty, gościli go, hołubili, w sanktuarium w Licheniu jeszcze za
              życia 8 m pomnik z brązu postawili, ulice jego imienia, szkoły, place, pomniki,
              sam je oglądał, chwalił i co? Jak do cudu to do Francji. Zawsze w jego "oczkach"
              widziałem cwaniaka i nie pomyliłem się, nie lubił Polski i Polaków. Mało to w
              Polsce modlitw do niego i nieszczęść, widać nie słucha ich lub mniejszej
              kategorii cuda czyni, trudno dostrzegalne, na takie traktowanie nie
              zasłużyliśmy.
              • chelseaa Re: Tajemnica 30.11.05, 22:44
                Cudem jest , że w laickiej Francji miał miejsce cud . W tym jest sens , a
                może nawet znak wink

                • kociak40 Re: Tajemnica 30.11.05, 22:56
                  Z tym się nie zgadzam, Francja może i laicka, ale sam cud dotyczy
                  zakonnic, we własnym kręgu ten cud i to jest właśnie podejrzane.
                  Jakby we Francji i dotyczył osoby świeckiej, to może wartoby się
                  dopatrywać miejsca. Co za różnica, gdzie jedna zakonnica mogli się za drugą?
                  Rozpatrując tak jak pani, to największy sens byłby w Chinach ten cud, to
                  byłby dopiero "znak".
                  • chelseaa Re: Tajemnica 30.11.05, 23:29
                    kociak40 napisał:

                    > Z tym się nie zgadzam, Francja może i laicka, ale sam cud dotyczy
                    > zakonnic, we własnym kręgu ten cud
                    i to jest właśnie podejrzane

                    Może świeccy już zatracili zdolność odczytywania znaków /cudów ..
                    Fakt , trochę niefortunnie ( dla tej zakonnicy oczywiście szczęśliwie) się
                    zdarzyło , że to akurat w tym środowisku miało miejsce , bo wygląda na
                    zaaranżowaną akcję . Też przekonania do końca nie mam , ale w końcu w cuda nie
                    trzeba wierzyć .

              • wanda43 Re: Tajemnica 30.11.05, 23:07
                A tak podobno kochał ojczyzne!
                Ale strata dla naszej sily przewodniej!
                • kociak40 Re: Tajemnica 30.11.05, 23:49
                  ""Też przekonania do końca nie mam , ale w końcu w cuda nie
                  trzeba wierzyć ."" - chelseaa

                  Pani jest w dużo lepszej sytuacji ode mnie, brak tylko pani przekonania
                  "do końca". U mnie jest znacznie gorzej, i to nawet już pomijając ten cud,
                  mam wielką wątpliwość, a nawet pewność i to "do końca", że JP2 nie jest tam
                  gdzie KK podaje, wprost przeciwnie, za te kpiny z majestatu bożego jakie
                  czynił za życia, znajduje się w innym miejscu, a tam raczej cudów się nie
                  czyni, nie ma nawet możliwości takiej.
                  • chelseaa Re: Tajemnica 01.12.05, 12:27
                    kociak40 napisał:



                    > mam wielką wątpliwość, a nawet pewność i to "do końca", że JP2 nie jest tam
                    > gdzie KK podaje, wprost przeciwnie, za te kpiny z majestatu bożego jakie
                    > czynił za życia, znajduje się w innym miejscu, a tam raczej cudów się nie
                    > czyni, nie ma nawet możliwości takiej.
                    >>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>

                    " Jestem spokojny , więc wy też bądżcie "(JPII)

                    Ja jestem spokojna , do momentu jak mnie ktoś nie zdenerwuje wink
                    Kociak , napisz na jakich faktach z życia JPII oparłeś swój powyższy bzdurny
                    wywód .
                  • wanda43 Re: Tajemnica 01.12.05, 13:39
                    No Kociaczku,tym razem pojechałeś po całosci smile)),ale przyznaję ci rację.
                    Juz za samo tworzenie kultu wlasnej osoby /o Maryjnym nie wspomne/ podpadal pod
                    balwochwalstwo wstrętne Bogu.
                    • kociak40 Re: Tajemnica 02.12.05, 01:42
                      ""Ja jestem spokojna , do momentu jak mnie ktoś nie zdenerwuje wink
                      Kociak , napisz na jakich faktach z życia JPII oparłeś swój powyższy bzdurny
                      wywód ."" - Chelsea

                      Proszę się nie denerwować, tylko trochę inaczej spojrzeć. Pani Wanda43
                      udzieliła już odpowiedzi, ja ją tylko rozwinę. Mieliśmy do czynienia z
                      pontyfikatem o podwójnej moralności: inny kodeks postępowania dla papieża,
                      a jeszcze inny dla reszty ludzkości. Potępiał ostro i ganił księży z Nikaraguii
                      za ich działalność polityczną, z drugiej strony udziela swego błogosławieństwa
                      przemycaniu przez Kościół, potajemnie i nielegalnie, milionów dolarów do kas
                      opozycji w Polsce. Słynna afera Banku Watykańskiego - Ambrosiano, gdzie osoby
                      duchowne i to bliskie papieżowi Pawłowi VI były inicjatorami ogromnej afery
                      finansowej na skalę światową i którą to aferę miał wyjaśnić następca Jan Pawł
                      I, (niestety zmarło mu się szybko), a JP2 okrył to tajemnicą, nic nie zrobił
                      w tej sprawie. Zawsze popierał wielki kapitał, on mu był bliski, a nie ubóstwo
                      świata, o którym tyle mówił. Podczas gdy Jego Świętobliwość na całym świecie
                      całował asfalt pasów startowych na lotniskach i zdobywał sobie sławę gwiazdora
                      środków masowego przekazu, ktorego występy, w ich inscenizowanym odziaływaniu,
                      miały wpływać na masy i mały za zadanie tworzenie kultu własnej osoby, miały
                      więcej wspólnego z pogańskim kultem jednostki niż z przesłaniem Jezusa. Mówił
                      stale o biednych tego świata, a jednocześnie polecał budowę jak największej
                      ilości róznych sanktuariów, które są fabrykami pieniędzy dla Watykanu. Budowa
                      sanktuarium w Licheniu pochłoneła sumę tak ogromną, że można byłoby zbudować
                      ~ 6 wielkich kompleksów szpitalnych z całym wyposażeniem. Będąc tam osobiście,
                      podziwiał i chwalił swój 8 m pomnik, co więcej, w dniu następnym, zrezygnował
                      z zaplanowanego święcenia jakiegoś kościoła, na rzecz objazdu samochodem wokół
                      sanktuarium w Licheniu, aby sprawdzić wkomponowanie swojego pomnika w całość
                      (jak to się prezentuje z pewnej odległości). Jan Paweł I zapowiadał zmianę
                      odniesienia się Kościoła do środków antykoncepcyjnych, Jan Paweł II zaostrzył
                      i utwalił zakaz, co największe negatywne skutki przyniosło Afryce ze względu
                      na AIDS. Obecnie ma umrzeć tam ~30 milionów zarazonych HIV i dziennie pzybywa
                      ~14 000 nowozarażonych, gdyż nie wolno używać prezerwatywy. On jest winny tej
                      śmierci, jest mordercą milionerem. Propagował i rozwijął ponad miarę kult
                      maryjny, dodał więcej koralików do różańca, zmienił 5 przykazanie kościelne,
                      aby spowodować większe wpływy finansowe dla kleru. Zabiegał o własną chwałę,
                      i tworzył swój kult na ziemi. Jako jedyny papież sprzedał prawa do użycia
                      własnej podobizny w celach reklamowych (np. TPSA wydała karty telefoniczne z
                      jego podobizną) itd. itd. itd. Nie chce mi się pisać już dalej, chyba to
                      wystarczy.
                      • chelseaa Re: Tajemnica 02.12.05, 11:05
                        Czym Ty karmisz swój umysł , Kociak ...

                        • kociak40 Re: Tajemnica 02.12.05, 20:03
                          Prawdą, trzeźwym spojrzeniem.
                          • atsieta Re: Tajemnica?Nie mogą powiedzieć byśmy się ze 02.12.05, 20:22
                            śmiachu nie posikali.
                          • chelseaa Re: Tajemnica 02.12.05, 22:01
                            kociak40 napisał:

                            > Prawdą, trzeźwym spojrzeniem

                            .. i głębokim uprzedzeniem , na którym budujesz swoje niesprawiedliwe sądy .
                            "Umieszczasz" JPII w piekle , nazywasz go "mordercą milionów" .Cynizm .Dobrze
                            się z tym czujesz ? Kto zatem jest dla Ciebie autorytetem moralnym ? Wskaż
                            takiego szlachetnego , któremu chylisz czoła .
                          • wanda43 Re: Tajemnica 02.12.05, 23:11
                            Tak Kociaczku,to, co napisales, to wszystko prawda.Mam wrazenie,ze znalazlo by
                            sie wiecej.Tylko ludzie nie chcą takiej prawdy.Wolą idola,gwiazdora, jak z
                            telenoweli.
                            W tym medialnym jazgocie,zagubiono gdzies Boga, jego przykazania i nauki Jezusa.
                            Cala religia katolicka zostala podporządkowana jednemu celowi,zdobywaniu
                            kasy.Kosciol,to jeden wielki koncern.Zysk.Co raz wiecej i wiecej.Kazdy wierny,to
                            zysk,dlatego tak walczą o kazdą sztuke.Od chrztu niemowlakow,poprzez wymyslone
                            sakramenty niezgodne z biblią,jak komunia czy bierzmowanie.Slub koscielny,rozwod
                            koscielny,choroba,smierc.Wszystko za
                            pieniądze.Obrazki,oplatki,wypominki,odpusty,koledy,pielgrzymki - wszystko dla
                            zysku.Jezus nauczal,darmo otrzymaliscie,darmo dawajcie.W kosciele katolickim nic
                            nie ma za darmo.
                            • chelseaa Re: Tajemnica 03.12.05, 11:00
                              Mam nadzieję , Kociak że głos Wandy nie zwolni Cię z odpowiedzi na moje
                              pytanie.

                              PS. to forum zamienia sie w towarzystwo wzajemnej adoracji .
                              • kociak40 Re: Tajemnica 03.12.05, 15:45
                                Szanowna Pani Chalseo!

                                Ja nigdy nie lekceważę żadnych pytań skierowanych do mnie. Tu jest
                                dość trudny problem, gdyż polega on tylko na wierze, bez możliwości
                                weryfikacji. Nie chodzi, żeby kogoś przekonywać, wyrażamy tylko swoje
                                przekonania. Pyta się pani, kto jest dla mnie autorytetem moralnym, podziwianym
                                przeze mnie itd. Mam szereg takich postaci ale nie chcę nakręcać dyskusji, gdyż
                                wiem, że pani zdanie byłoby inne. Proszę przyjąć tylko jedno do wiadomości,
                                nikt na świecie, żaden przeszły papież, obecny ani przyszły, nie jest w stanie
                                przekazać większej prawdy i przesłania niż zawarte to jest w słowach Ewangelii
                                NT, a tą sama pani może przeczytać. Wszystkie przekazy tego słowa przez ludzi
                                mogą być tylko "ubarwione" tonacją głosu, mimiką, pewnymi czynnościami (jak
                                całowanie pasów startowych) itd. Jak wpływa to na ludzi może dam przykład
                                niejakiego Sabały, gawędziarza z Podhala, który prawił ludziom bajki, czyli
                                sprawy nieprawdziwe, ale robił to tak dobrze, takie tonacje głosu zmieniał, tak
                                gestykulował, że stał się sławny, ma swój pomnik i przeszedł do historii. Cała
                                ta "otoczka" jaką papież stosował służyła dla jego ziemskiej chwały, dla
                                własnego zaspokojenia pychy i reklamy. Mamy teraz zainteresowanie jego osobą,
                                podziwianie jego mądrości, dobroci, która rozciąga się poza ziemskie życie,
                                robi podobno cuda, spełnia modlitwy, uzdrawia, ludzie się modlą do niego,
                                wieszają jego wizerunki, całują obrazki. Przysłonił samego Jezusa, nic
                                mądrzejszego od Niego nie powiedział, a sam chwałe sobie zdobył i to
                                wykorzystując Boga. Proszę się nad tym zastanowić, o ile jest pani kobietą
                                wierzącą, to powinno pani zależeć na wymiarze Boga, w którego pani wierzy, a nie
                                na wymiarze człowieka, który tak jak ten Sabała, zyskał uznanie dzięki
                                stosowanej inscenizacji.
                                • chelseaa Re: Tajemnica 03.12.05, 18:24
                                  Przysłonił samego Jezusa, nic
                                  > mądrzejszego od Niego nie powiedział, a sam chwałe sobie zdobył i to
                                  > wykorzystując Boga. Proszę się nad tym zastanowić, o ile jest pani kobietą
                                  > wierzącą, to powinno pani zależeć na wymiarze Boga, w którego pani wierzy
                                  a nie
                                  > na wymiarze człowieka, który tak jak ten Sabała, zyskał uznanie dzięki
                                  > stosowanej inscenizacji.

                                  Postrzegam JPII jako człowieka z klasą , który wierzył w to co robi .
                                  I to nie " inscenizacja " , żadna mistyfikacja , ani reklama . To był
                                  człowiek wiary , którą głosił bez zakłamania , bez fałszywych gestów . I to
                                  jest klucz do popularności , jaką zdobył - autentyczność . Dobry aktor(!) , to
                                  taki , który nie gra , ale jest sobą . On był . Dlatego zyskał sobie tylu fanów
                                  i dał świadectwo Bogu , nie umniejszając w niczym Jego chwały . Na pewno lubiły
                                  go dzieci i zwierzęta , bo był po prostu dobry .
                                  ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
                                  Mam szereg takich postaci ale nie chcę nakręcać dyskusji, gdyż
                                  > wiem, że pani zdanie byłoby inne.

                                  Wiesz ? Skąd ? Mimo wszystko jestem b. ciekawa kogo postrzegasz jako swojego
                                  guru wink

                                  • kociak40 Re: Tajemnica 03.12.05, 21:02
                                    Pani Chelseo!

                                    Rozmawiamy róznymi językami, więc nie ma sensu ta dyskusja, pani zaprzecza
                                    wszystkiemu co jest oczywiste. Z jego polecenia, Watykan sprzedał (za ogromne
                                    pieniądze) prawo rozpowszechniania w celach reklamowych jego podobizny. Można
                                    było nadrukowywać na koszulkach, rozprowadzać jako obrazy, robić nadruki na
                                    kartach telefonicznych (mam taką, zachowałem, mam dowód) a pani odpisuje mi,
                                    że nie była to reklama. Pamięta pani jego inscenizowaną wizytę w chacie jakichś
                                    ludzi na Mazurach? Powiedziano, że to przypadkowa, niespodziewana, tak jak
                                    Jezus idąc, zajrzał do przypadkowej chaty, do pierwszych lepszych ludzi, tak
                                    postanowił niespodziewanie idąc sobie, taka mu nagle myśl przyszła do głowy.
                                    Ci ludzie byli wybrani, od miesiąca przyszykowywani, instalowane kamery,
                                    inscenizowana rozmowa, papież wiedział o tym, brał w tym udział jak aktor,
                                    miał to ścisle wcześniej przemyślane i uzgodnione. Tak samo całowanie pasów
                                    startowych (nawiasem mówiąc to ich nie całował, tylko reżyserował niby to
                                    całowanie). Pani mi pisze, że żadnej "inscenizacji" nie widzi. Można i tak,
                                    tylko po co dyskusja jak ona jest bez sensu. Tu chciałbym też pani przypomnieć
                                    inną scenę, ta nie była reżyserowana. Podczas jego wizyty w Polsce, jak
                                    odprawiał msze, zbliżył się do niego żyd, głowny rabin polski i powiedział (co
                                    słychać było poprzez mikrofon) - "panie papież, zabież pan ten swój krzyż z
                                    Oświęcimia!". Widziała pani ten moment? Papież nic nie był w stanie
                                    odpowiedzieć, nie umiał bronić Jezusa, stał i głupio patrzył (taki też pozostał
                                    w mojej pamięci). Jakoś świadectwa Bogu nie wydał.
                                    • wanda43 Re: Tajemnica 03.12.05, 21:11
                                      Jedyną jego zaslugą moim skromnym zdaniem jest to,ze mamy niestety koń-kordat, a
                                      kler w Polsce trzyma wladze na smyczy i w kagancu, media w wiekszosci tez, mając
                                      w nich znaczną ilosc udzialow.
                                      • kociak40 Re: Tajemnica 03.12.05, 21:24
                                        Pani Wando43!

                                        Nie ma znaczenia gdzie on teraz jest, jedni mogą uważać, że w niebie,
                                        inni że w piekle, dobrodziejstwem dla Polski jest to, że go w końcu już
                                        nie ma. On za swojego życia robił "interes", teraz na nim robią interes,
                                        wydawcy książek, dewocjonaliów, niejednego "na nogi postawił".
                                        • kociak40 Re: Tajemnica 04.12.05, 02:34
                                          Pani Chelseo!

                                          "Wiesz ? Skąd ? Mimo wszystko jestem b. ciekawa kogo postrzegasz jako swojego
                                          guru wink"

                                          Oto pytanie skierowane do mnie i o którym pamiętam ale nie chciałem odpowiadać
                                          na nie przy temacie o papieżu. Otóż, niestety, nie mama guru, uważam, że nie ma
                                          człowieka bez wad i w "całości" nikt nie był idealnym. Mam natomiast swoje
                                          ideały "cząstkowe" w zależności do jakich spraw chcę się odnieść, a więc np.:
                                          Wodzostwo, zdolności militarne - to Aleksander Macedoński zwany Wielkim.
                                          Nie przegrał żadnej bitwy, chociaż zawsze dowodził mniejszym wojskiem niż
                                          przeciwnik. W bitwie pod Gargamelą, wiadomo było z góry, że będzie walczył w
                                          okrążeniu gdyż przewaga perska była tak ogromna, że żaden z jego oficerów nie
                                          wierzył w zwycięstwo. Co więcej, Aleksander nie naradzał się z nimi tylko
                                          poszedł spać. Nikt nie wiedział jaka będzie taktyka walki, jakie ustawienie
                                          wojska. Rano Aleksander wstał, błyskawicznie podjął sam decyzję i tą największą
                                          decydującą bitwę wygrał. Był geniuszem taktyki wojennej i tu jest on moim
                                          wzorem. Jeśli chcę odnieść się do nieskazitelnej uczciwości i poświęcenia dla
                                          sprawy idei, to wzorem jest dla mnie Maksymilian Robespierre, jeden z przywódców
                                          Wielkiej Rewolucji Francuskiej, mający nadany mu przydomek - "Nieprzekupny".
                                          Był calkowicie oddany idei, oprócz ubrania nie posiadał nic, nie miał swego
                                          mieszkania, mieszkał u przyjaciela, odmowił objęcia dyktatury, nie można go było
                                          niczym przekupić, żył, działał i zginął dla idei. Jeśli rozpatrywać będziemy,
                                          poświęcenie własnej sprawy, osobistej, to J.Stalin. Jego syn dostał się do
                                          niewoli, niemcy zaproponowali mu wymianę jego syna na feldmarszałka Paulusa.
                                          Stalin odpowiedział - "ja szeregowców na genarałów nie zamieniam", to fakt
                                          historyczny. Jeśli w odniesieniu do przyrody, to wzorem jest dla mnie św.
                                          Franciszek, który zwierzęta traktował jako "młodszych braci", jeśli własne
                                          poświęcenie, to św. Maksymilian Kolbe. I tak dalej, do każdego odniesienia
                                          mam inną osobę.
                                          • chelseaa Re: Tajemnica 04.12.05, 12:27




                                            Aleksander Macedoński podobnie jak Jezus zmarł w wieku 33 lat w Babilonie
                                            (akadyjskie Babiloni- brama boga )
                                            Bitwa pod Gaugamelą
                                            Piszesz -W bitwie pod Gargamelą- widzę , że nie tylko lubisz historię , ale
                                            też zasugerowałeś się postacią z bajki -Gargamelem.
                                            A jeśli chodzi o Stalina , to jedyna moja wiedza na temat syna jest taka , że
                                            przyrostek nazwiska " szwili" (Dżugaszwili) oznacza po gruzińsku "syn".
                                            Pocieszające jest to , że nie cenisz Stalina za całokształt wink
                                            Myślę , że mogę sie z Tobą zgodzić - nikt nie jest doskonały.
                                    • chelseaa Re: Tajemnica 04.12.05, 12:55

                                      Kociak , tworzysz własną wersję wydarzeń :

                                      Podczas jego wizyty w Polsce, jak
                                      > odprawiał msze, zbliżył się do niego żyd, głowny rabin polski i powiedział
                                      (co
                                      > słychać było poprzez mikrofon) - "panie papież, zabież pan ten swój krzyż z
                                      > Oświęcimia!". Widziała pani ten moment?

                                      Nie było to podczas mszy , ale w trakcie spotkania z Radą Ekumeniczną w
                                      gmachu Sejmu RP .
                                      • grgkh Do Chelseaa n/t Kociaka 04.12.05, 15:57
                                        Dziwię Ci się.

                                        Niby się z Kociakiem zgadzasz, ale mu klapsa "ortograficznego" dajesz. Czepiasz się nieistotnych szczegółów.

                                        Przejęzyczenie - nieistotna zamiana literek, niecelowa na pewno, a podająca w wątpliwość FAKT, który Kociak przytoczył.

                                        Miejsce wydarzenia, też mało istotne, bo jego rzeczywistym sensem było samo wydarzenie i do niego już się właściwie nie ustosunkowałaś.

                                        Uczciwość rozmowy powinna polegać na równoległym potwierdzeniu Twojego stosunku do samej tezy i tego, do czego się ona odnosiła.

                                        Erystyka (być może nawet nieświadoma), ale widzę w tym zaślepienie dogmatyczne, niemal jak u Tessy. Fakty - prześlizgujesz się nad nimi, było, nie było, najważniejsze to klepnąć coś nowego, co podważa cokolwiek, a o głównej tezie już nikt nie pamięta. Wkurza mnie ten sposób prowadzenia rozmowy, bo jest nacechowany pogardą dla oponenta i tego, co on mówi.

                                        Czy to rozumiesz?
                                        • chelseaa Re: Do Chelseaa n/t Kociaka 04.12.05, 18:53
                                          Zdążyłam poznać specyficzne poczucie humoru Kociaka ( myślę nawet , że te
                                          drobne " błędy " , są nieprzypadkowe , a to oznaczałoby , że Kociak sobie kpi ,
                                          chociaż pewności nie mam )

                                          Twój głos grgkh jest dla mnie kolejnym dowodem , że to forum rozwija sie w
                                          kierunku wzajemnej adoracji jego uczestników . Jeden wyręcza drugiego . Jakie
                                          to wygodne ,prawda ?

                                          >Uczciwość rozmowy powinna polegać na równoległym potwierdzeniu Twojego
                                          stosunku
                                          > do samej tezy i tego, do czego się ona odnosiła.

                                          Uczciwość również polega na tym , by odczekać chwilę i zobaczyć jak zareaguje
                                          druga strona . Narazie Kociak się nie odezwał , a Ty już panikujesz jakby ktoś
                                          Cię obraził .
                                          Szkoda , że nie wskazałeś tezy do której miałam się odnieść. Jeśli myślisz o
                                          tej samej , o której ja myślę , to wiedz , że przemilczałam ją celowo ,
                                          podobnie jak papież przemilczał " atak" rabina . Po prostu detalami (
                                          czyt.pierdołami) i zamierzonymi zaczepkami nie zaprzątam sobie głowy.


                                          >
                                          > Erystyka (być może nawet nieświadoma), ale widzę w tym zaślepienie
                                          dogmatyczne,
                                          > niemal jak u Tessy.

                                          Myślę , że Tessa byłaby tak samo zadowolona , jak ja teraz , gdybyś w rozmowie
                                          z nią porównał ją do mnie . Brak związku . Jesteśmy różnymi osobami , a
                                          porównując mnie do kogoś , o kim sam wyrażałeś się dosadnie ( obrażając przy
                                          tym tę osobę , chociaż widać , że jest wyjątkowo cierpliwa )i zdecydowanie
                                          negatywnie , odczytuję jako pogardę , o której sam piszesz poniżej :

                                          > Fakty - prześlizgujesz się nad nimi, było, nie było, najwa
                                          > żniejsze to klepnąć coś nowego, co podważa cokolwiek, a o głównej tezie już
                                          nik
                                          > t nie pamięta. Wkurza mnie ten sposób prowadzenia rozmowy, bo jest
                                          nacechowany
                                          > pogardą dla oponenta i tego, co on mówi.


                                          Widzę , że nie dowiedziałeś się wszystkiego , ale wierz mi są takie moje
                                          posty , które również nie doczekały się Twojej odpowiedzi z niewiadomych mi
                                          powodów . Ale widać odpowiedż na nie nie była Ci po drodze.
                                          • kociak40 Re: Do Chelseaa n/t Kociaka 04.12.05, 22:46
                                            Pani Chelseo

                                            Stalin był dwukrotnie żonaty i ten syn jego Jakow, ktory dostał się do niewoli
                                            niemieckiej, był z pierwszego małzeństwa czyli był synem pierworodnym.
                                            Stalin był wodzem narodu i reprezentował naród, odmówił wymiany swego syna
                                            na feldmarszałka Paulusa, gdyż było to odniesienie do jego spraw osobistych.
                                            Za taką postawę zasłużył na wielkie uznanie. Inną sprawą jest to, że będąc
                                            uosobieniem wielkiej pychy nigdy nie stanął przy swoim pomniku, rozumiał, że
                                            to już zbyt niskie. Tego nie rozumiał niestety JP2, stał koło swojego pomnika,
                                            wyrażał podziw i uznanie, jednym słowem bardzo mu się podobał ten pomnik,
                                            cieszył jego serce i tym już zasłuzył sobie na piekło.
                                            Ja nie śledziłem wizyt papieża, nigdy nie poszedłem go oglądać i być może
                                            pomyliłem tą chwilę z mszą, a to jak pani twierdzi było gdzie indziej.
                                            W każdym razie było to transmitowane na cały świat i wszyscy ktorzy to widzieli,
                                            zobaczyli jego głupią mine i bezradność na płaskie publiczne odezwanie się do
                                            niego rabina. Jakoś Duch Boży nie nawiedził go z odpowiedzią, nie napełnił go
                                            mądrością, widać jego nie posiadał. Ja się nie dziwię, za te kpiny z Boga dla
                                            własnej chwały nie mógł go mieć w sobie.
                                            • kociak40 Re: Do Chelseaa n/t Kociaka 04.12.05, 22:58
                                              Pani Chelseo

                                              Jeszcze dorzucę pani jeden fakt. Było to podczas wizyty papieża w Ziemi
                                              Świętej. Spotkał się tam z jakimś głównym rabinem. Mógł to spotkanie wyznaczyć
                                              w kawiarni, w hotelu, gdzie chciał. Wyznaczył je w kościele katolickim i stamtąd
                                              była bezpośrednia transmisja TV. Żyd przybył na spotkanie i zarządał usunięcia
                                              z głownego ołtarza wielkiego (6 m) krzyża z figurą przybitego Jezusa. Papież
                                              kazał ten krzyż usunąć. Cały świat widział w telewizorach, jak 6-8 mężczyzn
                                              wynosiło tego Jezusa z kościoła gdzieś na dwór, jak coś niepotrzebnego,
                                              nieistotnego. Jak pani widząc to odebrała to, co pani sobie pomyślała wtedy
                                              o papieżu?
                                              • chelseaa Re: Do Chelseaa n/t Kociaka 05.12.05, 13:17
                                                kociak40
                                                > była bezpośrednia transmisja TV. Żyd przybył na spotkanie i zarządał usunięcia
                                                > z głownego ołtarza wielkiego (6 m) krzyża z figurą przybitego Jezusa. Papież
                                                > kazał ten krzyż usunąć. Cały świat widział w telewizorach, jak 6-8 mężczyzn
                                                > wynosiło tego Jezusa z kościoła gdzieś na dwór, jak coś niepotrzebnego,
                                                > nieistotnego. Jak pani widząc to odebrała to, co pani sobie pomyślała wtedy
                                                > o papieżu?

                                                Pielgrzymka JPII do Ziemi Świętej odbyła się w 2000 r. Przyznam , że
                                                widocznie nie śledziłam jej uważnie , po prostu nie pamiętam tego wydarzenia .
                                                Ale gdybyś rzucił jakiś link z zapisem tego " faktu" chętnie zerknę .
                                                Mimo to czytając Twój opis , " zobaczyłam " zupełnie groteskową sytuację ,
                                                myślę że trochę koloryzujesz wink Tworzysz mity , a nie fakty wink

                                            • chelseaa Re: Do Chelseaa n/t Kociaka 05.12.05, 15:57
                                              Kociak40:

                                              Stalin był dwukrotnie żonaty i ten syn jego Jakow, ktory dostał się do niewoli
                                              > niemieckiej, był z pierwszego małzeństwa czyli był synem pierworodnym.
                                              > Stalin był wodzem narodu i reprezentował naród, odmówił wymiany swego syna
                                              > na feldmarszałka Paulusa, gdyż było to odniesienie do jego spraw osobistych.
                                              > Za taką postawę zasłużył na wielkie uznanie

                                              Faktem jest , że był taki epizod , kiedy Hitler proponował wymianę Jakowa na
                                              Paulusa , ale to co odpowiedział Stalin ( "lejtnantów na feldmarszałków nie
                                              wymieniam ") , jest legendą. Tak przynajmniej pisze Roj Miedwiedwiew
                                              w "Rodzinie Stalina" .
                                              Stalin był zwykłym s..em , może dlatego że w dzieciństwie był brutalnie
                                              traktowany przez ojca ? Zajrzałam do tego i owego : Stalin nie przepadał za
                                              swoim synem Jakowem , natomiast w moich oczach właśnie on zasługuje na
                                              uznanie.Będąc w niewoli , nie ugiął się i nie przeszedł na stronę Niemców ,
                                              którzy chcieli zmusić go do zdrady." Jakow przeszedł wszystkie próby i pozostał
                                              wierny przysiędze" . A ojciec wykręcił mu jeszcze taki numer:
                                              " jeszcze w połowie sierpnia 1941 roku w jednym z rozkazów Stalina wszystkich
                                              jeńców wojennych uznano za zdrajców , przy tym okrutnymi karami grożono
                                              dowódcom i komisarzom , którzy dostali się do niewoli , a także ich rodzinom.
                                              Hitlerowcy nie omieszkali oczywiście poinformować o tym Jakowa Dżugaszwili.
                                              Kiedy nie zdołali zmusić go do współpracy , Gestapo zesłało go do wielkiego
                                              obozu koncentracyjnego w Sachsenhausen . Tam wiosną 1943 roku w trakcie nawet
                                              nie beznadziejnej , ale jawnie demonstracyjnej próby ucieczki , Jakowa
                                              Dżugaszwili zastrzeliła warta obozowa" (j.w.)

                                              I jeszcze to :

                                              "Naukowcy badający dzieje II WŚ ujawnili ostatnio, że znajdujący się w niewoli
                                              niemieckiej syn Stalina, Jakow Dżugaszwili, popełnił samobójstwo pod wpływem
                                              wiadomości, że jego ojciec wydał rozkaz zamordowania 15 tys. Polaków w Katyniu
                                              w 1940 r. Opublikowane ostatnio w "Soviet Military Journal" materiały wskazują,
                                              że Jakow rzucił się na elektryczne ogrodzenie obozu, nie mogąc znieść oskarżeń
                                              ze strony współwięźniów oraz pod wpływem dowodów winy swojego ojca
                                              dostarczonych przez Niemców"

                                          • grgkh Re: Do Chelseaa n/t Kociaka 04.12.05, 23:37
                                            > Twój głos grgkh jest dla mnie
                                            > kolejnym dowodem , że to forum
                                            > rozwija sie w kierunku wzajemnej
                                            > adoracji jego uczestników . Jeden
                                            > wyręcza drugiego . Jakie
                                            > to wygodne ,prawda ?

                                            Zabieranie głosu na forum publicznym nikogo w niczym nie wyręcza. Chyba nie rozumiesz zasad na jakich tu rozmawiamy i wymyśliłaś sobie teorię spiskową. To wygodne. Jeśli chcesz porozmawiać z Kociakiem na zasadach wyłączności, to zaznacz to w nagłówku wątku lub skrobnij do niego mejla. Będziesz miałą komfort na którym Ci tak zależy.

                                            > > Uczciwość rozmowy powinna polegać
                                            > > na równoległym potwierdzeniu Twojego
                                            > > stosunku do samej tezy i tego,
                                            > > do czego się ona odnosiła.

                                            > Uczciwość również polega na tym ,
                                            > by odczekać chwilę i zobaczyć jak
                                            > zareaguje druga strona . Narazie
                                            > Kociak się nie odezwał , a Ty już
                                            > panikujesz jakby ktoś Cię obraził .

                                            Nikt nie jest mnie w stanie obrazić. Ktoś, kto tego próbuje, w moich oczach, daje o sobie świadectwo braku opanowania albo potwierdza, że mu brak rzeczowych argumentów. Panikę, którą mi chcesz publicznie przypisać, ja przypisuję Twojej marnej erystyce. Twoje zasady uczciwości są "dziwne" nie nie będę ich komentował. Ty natomiast nadal dyskutujesz w tym samym stylu, unikając bezpośredniej odpowiedzi, na temat.

                                            > Szkoda , że nie wskazałeś tezy do
                                            > której miałam się odnieść. Jeśli myślisz
                                            > o tej samej , o której ja myślę ,
                                            > to wiedz , że przemilczałam ją celowo ,
                                            > podobnie jak papież przemilczał " atak"
                                            > rabina . Po prostu detalami
                                            > ( czyt.pierdołami) i zamierzonymi
                                            > zaczepkami nie zaprzątam sobie głowy.

                                            Wskazałem dwa miejsca i dobrze wiesz, o które mi chodziło. Myślałem o tej, o której Ty myślałaś, że ja myślałem, jesteś domyślna, po co więc ten wstęp o "niewskazaniu"?
                                            To, co Ci nie pasuje, jest dla Ciebie pierdołami i pod tym względem właśnie nie różnisz się od Tessy. Jej też nie pasuje to i owo, choć nie zarejestrowałem, jak ona to nazywa (może nigdy nie mówiła). To, co nazywasz moimi zaczepkami, było wcześniej takimi samymi Twoimi zaczepkami w stosunku do Kociaka, a ja odezwałem się na ten temat, bo Kociak jest zbyt dobrze wychowany (lepiej ode mnie), by o tym (zapewne) mówić.

                                            > Myślę , że Tessa byłaby tak samo
                                            > zadowolona , jak ja teraz , gdybyś
                                            > w rozmowie z nią porównał ją do mnie .

                                            Nie wiem z czego się cieszysz, jeśli Was porównywałem w zakresie wad, a nie zalet?

                                            > Jesteśmy różnymi osobami

                                            Jesteście. Zauważyłaś to, a nie zauważyłaś, że niczego innego nie miałem na myśli. Czytaj mniej emocjonalnie.
                                            A na moją opinię o sobie cały czas pracujesz. Może Cię ona nie obchodzić, ale dlaczego starasz się ją wciąż weryfikować?

                                            > Widzę , że nie dowiedziałeś się
                                            > wszystkiego , ale wierz mi są takie
                                            > moje posty , które również nie doczekały
                                            > się Twojej odpowiedzi z niewiadomych mi
                                            > powodów .

                                            Każda rozmowa kiedyś powinna wygasnąć. Na metodę kończenia naszych naprowadziłaś mnie Ty sama, jak pogrzebiesz w pamięci to sobie przypomnisz, że posądziłaś mnie kiedyś o tropienie Ciebie. Poza tym nie mam żadnego obowiązku prowadzić rozmowy dalej, poza granicę, na której okazuje się, że oponent (kto by to nie był) olewa moje argumenty, co do Ciebie, to teraz już nawet to uściśliłaś - traktując je jak pierdoły.

                                            > Ale widać odpowiedż na nie nie
                                            > była Ci po drodze.

                                            Nie zależy mi na eskalacji krzyku lecz na wzajemnym przekazywaniu sobie informacji. Prawdopodobnie powiedziałem wszystko, co było do powiedzenia i nie chciałem się powtarzać.
                                            Czasem również nie mam czasu odpowiedzieć od razu, a potem, albo mi to umyka, albo po prostu mi się nie chce.

                                            • chelseaa Re: Do Chelseaa n/t Kociaka 05.12.05, 13:03
                                              > > Myślę , że Tessa byłaby tak samo
                                              > > zadowolona , jak ja teraz , gdybyś
                                              > > w rozmowie z nią porównał ją do mnie .
                                              >
                                              > Nie wiem z czego się cieszysz, jeśli Was porównywałem w zakresie wad, a nie
                                              zal
                                              > et?
                                              Myślałam , że jesteś bardziej domyślny wink Gdybyś bardziej uważnie wczytał się
                                              w to , co napisałam zaraz potem , Twoja interpretacja mogłaby być bardziej
                                              celna.
                                              Wcale się nie cieszę , a słowo : zadowolona nie ujęłam w cudzysłów ,
                                              myślałam , że " usłyszysz" pomiędzy wierszami w jakim to było tonie .

                                              Koniecznie domagagacie się razem z Kociakiem , żebym ustosunkowała się
                                              do "zderzenia" rabina z JPII.

                                              Milczenie nie zawsze oznacza bezradność . Myślę , że gdybyś nagle oberwał od
                                              kogoś pomidorem też miałbyś głupią minę . To była podobna sytuacja . Rabin
                                              zlekceważył papieża już samym sformułowaniem " panie papież " . Papież
                                              zareagował spokojem , myślę że
                                              prawidłowo .



                                              • grgkh Re: Do Chelseaa n/t Kociaka 05.12.05, 15:25
                                                > Myślałam , że jesteś bardziej domyślny wink

                                                Gdybyś "myślała" naprawdę, a nie przypisywała mi to, co chcesz przypisać, to nie musiałabyś pisać tego, co powyżej napisałaś.
                                                Oceniasz, budujesz sobie pewną wizję i jesteś jej niewolnikiem, bo potem poprzez nią traktujesz ludzi. Ty "wiesz". Czy rozumiesz, co mam na myśli?

                                                Nie powinno się ludzi szufladkować poprzez ich pojedyńcze czyny, bo mogą być one wymuszone jakąś sytuacją, czasem od nich niezależną. Kiedyś już to mówiłem, choć może nie Tobie.

                                                > Koniecznie domagagacie się razem z
                                                > Kociakiem , żebym ustosunkowała się
                                                > do "zderzenia" rabina z JPII.
                                                >
                                                > Milczenie nie zawsze oznacza bezradność .
                                                > Myślę , że gdybyś nagle oberwał od
                                                > kogoś pomidorem też miałbyś głupią minę .
                                                > To była podobna sytuacja . Rabin
                                                > zlekceważył papieża już samym
                                                > sformułowaniem " panie papież " . Papież
                                                > zareagował spokojem , myślę że
                                                > prawidłowo .

                                                Ty się nie musisz ustosunkować. To z pewnością zrobiłaś od razu. Papież też zareagował od razu. I tylko to się liczy. Dobry aktor, dobry człowiek, a nie znalazł słów, któymi mógł odpowiedzieć. Nie znalazł DLA SIEBIE usprawiedliwienia. Wszystko zawsze wiedział, wiedział najlepiej, a to jedno było w nim sprzeczne i NIE DAŁO się odpowiedzieć. On uciekł przed tą odpowiedzią. Tak samo i często uciekasz Ty. Robi to nagminnie Tessa. NIE WOLNO, gdy się omawia temat, nie wyrazić swojego zdania, bo to od razu o czymś świadczy. Czy Ty to czujesz? Zostawiasz niedopowiedzenia bo, może tak Ci "wygodniej", a może gdybyś się chciała zdeklarować na tak lub nie, to podważyłabyś swój (jednak) dogmat, albo poszłabyś w kierunku sprzeczności i musiałabyś zostać przyparta do muru. Nieważne czy robisz to świadomie, czy odruchowo, bez względu na intencje, to jest ZŁE. To podważa dążenie do porozumienia się. To sugeruje Twoją manipulację.

                                                Ja NIGDY w ten sposób nie dyskutuję.

                                                Dlatego postanowiłem ograniczać moje rozmowy z Tobą, a gdy się już zdarzą, urywać je natychmiast, gdy zauważę, że w ten sposób rozmawiasz.

                                                Wracając do papieża - tamten fakt stawia go w bardzo złym świetle. I tego nie możesz zanegować, bo każdy odpowiada za wszystko, co robi w życiu. Jeśli ludzie przypisują mu nadzwyczajne zalety i całkowity brak wad jednocześnie, to błądzą. Człowiek z wadami jest tylko człowiekiem, a świętość to bzdura dla maluczkich.
                                                • chelseaa Re: Do Chelseaa n/t Kociaka 05.12.05, 16:20
                                                  Dlatego postanowiłem ograniczać moje rozmowy z Tobą, a gdy się już zdarzą, uryw
                                                  > ać je natychmiast, gdy zauważę, że w ten sposób rozmawiasz.

                                                  wink czasem piszesz naprawdę zabawne teksty


                                                  > Wracając do papieża - tamten fakt stawia go w bardzo złym świetle. I tego nie
                                                  > możesz zanegować, bo każdy odpowiada za wszystko, co robi w życiu

                                                  Nie neguję - każdy powinien być uczciwy przede wszystkim wobec samego siebie .
                                                  ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
                                                  Bardzo jestem ciekawa , jak powinien zareagować wtedy papież Twoim zdaniem ?
                                                  • kociak40 Re: Do Chelseaa n/t Kociaka 05.12.05, 18:06
                                                    Pani Chelseo

                                                    Czy zna pani takie francuskie powiedzenie - "odpowiedz ze schodów?".
                                                    Sen tego jest taki, że właściwa riposta słowna przychodzi zbyt późno,
                                                    po czasie. Tylko ludzie obdarzeni dużą lotnoscią umysłu i intelektem
                                                    są w stanie uniknąć tego powiedzenia. Aby przybliżyć pani więcej sens
                                                    posłużę się przykładem. Jeden z aktorów polskich, przedwojennych, grając rolę
                                                    Ryszarda III, wypowiedział słynne słowa w tej roli - "krolestwo za konia!".
                                                    Jakiś wesołek siedzący w pierwszym rzędzie, krzyknął - "a nie wystarczy osioł!",
                                                    "wystarczy! choć pan czym prędzej!". Po tym małym wyjaśnieniu, wróćmy do
                                                    papieża. Symbol krzyża jaki papież postawił w Oświęcimiu jest hołdem dla
                                                    męczeństwa narodu, narodu katolickiego. Co papież winien odpowiedzieć?
                                                    a nawet to co napisałem wyżej - "Krzyż, ktory ofiarowałem narodowi, tylko naród
                                                    może usunąć!" lub coś w podobie, tysiące odpowiedzi, każda mogła być dobra,
                                                    tylko milczenie było najgorszą możliwością. Mnie osobiście jak to widziałem,
                                                    wstyd było za papieża, zrobił się w jednej chwili "malutki" ale widać taki był.
                                                  • grgkh Re: Do Chelseaa n/t Kociaka 05.12.05, 19:21
                                                    > Bardzo jestem ciekawa , jak powinien
                                                    > zareagować wtedy papież Twoim zdaniem ?

                                                    Niewłaściwe pytanie, Chelseaa i w tej wersji NIE MA SENSU. smile

                                                    Od kilku postów wciąż nie możesz tego pojąć. I właśnie o ten brak pojmowania z Twojej strony chodzi.

                                                    Zdarzyła się pewna sytuacja. Wynikła ona z tego, CO BYŁO WCZEŚNIEJ. Ona była "wypowiedzeniem" pewnego fałszu. I tylko to jest ważne. Papież, zapewne, nie mógł się inaczej zachować, ale w jego sytuacji i wobec historii, która jest już zapisaną kartą, jest przeszłością, a jest fałszywie przez otumanione tłumy rozumiana, to nie ma znaczenia. On pokazał, że NA TO PYTANIE NIE MA ODPOWIEDZI. Rozumiesz? NIE MA. Bo gdyby była, okazałaby się na pierwszy rzut oka fałszem, a na to papież nie mógł sobie pozwolić. I dlatego "stracił głos".

                                                    Zrozumiałaś?
                                                  • chelseaa Re: Do Chelseaa n/t Kociaka 05.12.05, 20:57
                                                    "Krzyż stojący w miejscu egzekucji 152 Polaków zasługuje na szacunek tak samo
                                                    jak symbole religijne tych wszystkich , którzy ginęli w obozie."

                                                    Rabin Joskowicz do Jana Pawła II :
                                                    "Mam prośbę do Pana Papieża , aby ten ostatni krzyż ...również go z tego obozu
                                                    zdiąć. To jest dla nas miejsce , gdzie ja muszę zrobić rachunek sumienia , aby
                                                    wiedzieć , co tutaj było.Tu się robi tę ostatnią modlitwę przed śmiercią"-
                                                    wyjaśnił następnie rabin Joskowicz , na co papież ZAREAGOWAŁ SŁOWAMI :"Wiem
                                                    znam , to jest modlitwa , którą my codziennie odmawiamy w komplecie , w
                                                    modlitwie dnia."
                                                    " Dlatego prosiłbym , żeby Papież dał wezwanie do swoich ludzi , żeby również
                                                    i tego krzyża ..., żeby go wyprowadzili z obozu "powiedział na zakończenie
                                                    naczelny rabin Polski. Jak podała KAI " Ojciec Święty w milczeniu uściskał
                                                    swego rozmówcę ."

                                                    Dobra wola i chęć dialogu ze strony papieża dla mnie jest oczywista .
                                                    Gesty są często bardziej wymowniejsze niż słowa .
                                                    Zrozumiałeś ?

                                                    W następstwie incydentu w Sejmie Joskowicz stracił posadę Naczelnego Rabina
                                                    Polski.


                                                  • kociak40 Re: Do Chelseaa n/t Kociaka 05.12.05, 21:47
                                                    "Dobra wola i chęć dialogu ze strony papieża dla mnie jest oczywista .
                                                    Gesty są często bardziej wymowniejsze niż słowa .
                                                    Zrozumiałeś ?

                                                    W następstwie incydentu w Sejmie Joskowicz stracił posadę Naczelnego Rabina
                                                    Polski." - Chelsea

                                                    Faktycznie, ładny dialog, ładna wymiana zdań jak traci się posadę.
                                                    Trzeba zmienić poglądy aby zachować stanowisko, skąd my to znamy?
                                                  • chelseaa Re: Do Chelseaa n/t Kociaka 05.12.05, 23:23
                                                    kociak40 napisał:


                                                    > W następstwie incydentu w Sejmie Joskowicz stracił posadę Naczelnego Rabina
                                                    > Polski." - Chelsea
                                                    >
                                                    > Faktycznie, ładny dialog, ładna wymiana zdań jak traci się posadę.
                                                    > Trzeba zmienić poglądy aby zachować stanowisko, skąd my to znamy?


                                                    www.mail-archive.com/poland-l@listserv.acsu.buffalo.edu/msg04502.html
                                                  • grgkh Re: Do Chelseaa n/t Kociaka 06.12.05, 11:53
                                                    > Dobra wola i chęć dialogu ze strony
                                                    > papieża dla mnie jest oczywista .
                                                    > Gesty są często bardziej wymowniejsze
                                                    > niż słowa .
                                                    > Zrozumiałeś ?

                                                    Rzeczywiście, nie znałem dokładnego kontekstu tego zdarzenia.

                                                    Moje zastrzeżenie dla Twojego niezrozumienia wynikało z informacji, które były podane wcześniej w wątku. Sprawa jest jednak szersza. Wynika ona z tego, co podkreślałem na tym forum już wielokrotnie.

                                                    Wierzący, a niektórzy w sposób szczególny, podkreślają, że nie należy ranić ich uczuć religijnych. Ja te uczucia rozumiem jako umieszczone w tym samym miejscu psychiki uczucia KAŻDEGO człowieka. Jeśli którakolwiek religia wkracza ze swoimi atrybutami w życie publiczne i powoduje u innych dyskomfort to MUSI ona zacząć liczyć się z wycofaniem się na pozycje neutralne. Jeśli tego nie zrobi, to zachowuje się agresywnie wobec pozostałych (lub tych, którzy nie uznają żadnej). Rozpoczęta walka MUSI prowadzić do eskalacji. Jej wyrazem jest całość zupełnie absurdalnej afery z krzyżami. Pamiętam czas, gdy się to działo i odczucie puszczenia hafta na napuszonych i aroganckich religiantów. Pamiętam wypowiedzi pełne nienawiści z róznych stron. Papież wpisuje się w agresję szerzenia religii. Pozór dobra promieniujący z jego świetlanej, "boskiej" postaci był i nadal jest symbolem WALKI.

                                                    "Dobra wola" jest celowością samą w sobie - każda metoda jest dobra, by otumanić ludzi, a metody podobne tym, które służą wciąganiu nieszczęśników do sekt są najpodlejsze.

                                                    "Gesty" są grą dobrego aktora, a tej umiejętności papieżowi odmówić nie sposób.

                                                    Nie chcę żyć w świecie, w którym agresywny wilk w owczej skórze pokazuje jakim człowiekiem trzeba być, a domyślnie jest to ktoś, kto wierząc POWINIEN okazywać to demonstracyjnie w życiu publicznym, na co dzień będąc często zakłamanym oszustem spowiadającym się, by sobie odświeżyć sumienie. Tyle tylko religia potrafi z ludźmi robić.

                                                    Z papieskiego panowania płynie wyraźne przesłanie - najważniejszy jest blichtr, igrzyska, słowa. W środku tego jest jednak intelektualna pustka, wielkie nic.

                                                    To za sprawą papieża mamy polski, religijny zaścianek i polityczny chłam, bez żadnej nadziei na lepszą przyszłość.

                                                    I ja to zrozumiałem już dawno, ale Ty tego nie jesteś w stanie pojąć.
                                                  • kociak40 Re: Do Chelseaa n/t Kociaka 06.12.05, 13:02
                                                    Wątek tego tematu, to cud dokonany przez JP2.
                                                    Wynikło z treści róznych postów, że sprawa zrobiła się bardzo poważna,
                                                    nadzwyczaj poważna, nawet i dla teologów. Cud był, już podano co i jak,
                                                    pozostało tylko wykończenie całej sprawy i ogłoszenie JP2 za świętego, a tu
                                                    raptem jakaś część kleru na zachodzie skałda protest - JP2 nie może być świętym!
                                                    Ładna ci historia, nie przejmują się tym cudem, tylko składają protest, to co?
                                                    Ten cud jest nieważny? Jakby jakieś osoby cywilne składały taki protest, to
                                                    jeszcze można by zrozumieć, nie wierzą w cud, mogą uważać, że to tak zwany "pic
                                                    na wodę" ale osoby duchowne też nie wierzą w cuda?, tego już nie rozumiem. Zbyt
                                                    trudne to dla mnie, za bardzo skomplikowane. Wynikałoby z tego, że każdy po
                                                    śmierci może robić sobie cuda jak chce, nie musi być świętym. To jak stwierdzić,
                                                    że jest świętym? Czy nie lepiej zostawić tych "świętych" w spokoju, tylko
                                                    problemy stwarzają.
                                                  • grgkh Re: Do Chelseaa n/t Kociaka 06.12.05, 13:28
                                                    Po prostu cyrk dla naiwnych. smile
                                                  • kociak40 Re: Do Chelseaa n/t Kociaka 06.12.05, 13:58
                                                    Ten cyrk (z czym się zgadzam) wynikł w sposób niezamierzony, nie przewidzieli
                                                    go, cyrk jest dla nas, a dla nich problem, co z tym zrobić? Tyle trudu
                                                    włożonego w ten cud i chyba trzeba będzie go powtórzyć, trochę w innej wersji.
                                                    Bierze się to wszystko pewnie stąd, że te "chłopy" w purpurze, nie mają co
                                                    robić, wymyślają sami sobie problemy, niby, że tacy są niezbędni, tacy
                                                    potrzebni, życia bez nich by nie było.
                                                  • chelseaa Re: Do Chelseaa n/t Kociaka 06.12.05, 15:03
                                                    grgkh :

                                                    I ja to zrozumiałem już dawno, ale Ty tego nie jesteś w stanie pojąć

                                                    zrozumienie powinno prowadzić do szczęścia , a nie do frustracji



                                                  • grgkh Re: Do Chelseaa n/t Kociaka 06.12.05, 15:38
                                                    chelseaa napisała:

                                                    > grgkh :
                                                    >
                                                    > > I ja to zrozumiałem już dawno,
                                                    > > ale Ty tego nie jesteś w stanie
                                                    > > pojąć

                                                    > zrozumienie powinno prowadzić
                                                    > do szczęścia , a nie do frustracji

                                                    Ble, ble, ble... to miałaś na myśli? smile))

                                                    Właśnie o tym mówiłem wcześniej - gdy nie mam co mówić, przestaję się silić na "ostatnie słowo", które jest "pozłacaną myślą".
                                                  • chelseaa Re: Do Chelseaa n/t Kociaka 06.12.05, 19:43
                                                    grgkh napisał:

                                                    > chelseaa napisała:
                                                    >
                                                    > > grgkh :
                                                    > >
                                                    > > > I ja to zrozumiałem już dawno,
                                                    > > > ale Ty tego nie jesteś w stanie
                                                    > > > pojąć
                                                    >
                                                    > > zrozumienie powinno prowadzić
                                                    > > do szczęścia , a nie do frustracji
                                                    >
                                                    > Ble, ble, ble... to miałaś na myśli? smile))
                                                    >
                                                    Miałam na myśli to , co już dawno zrozumiałam , ale Ty widocznie nie jesteś
                                                    jeszcze na tym etapie , bo swoje samopoczucie uzależniasz od warunków
                                                    zewnętrznych ( i nie chodzi mi o pogodę ) .
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka