Dodaj do ulubionych

pytanie do ateistow

15.05.06, 09:10
witam wszystkich serdecznie
chcialem sie zapytac co Wy jako ateisci sadzicie o przykazanich chodzi mi o
te nieodnoszace sie bezposrednio do boga czyli
nie zabijaj,nie kradnij,nie mow falszywego swiadctwa,nie pozadaj zony
blizniego swego,czcij ojca i matke swoja,nie cudzoloz czy wreszcie
przykazanie jezusa "kochaj blizniego swego jak sie samego"
podyskutujmy o tym tak jakby bog nie istnial czy zgadacie sie z przykazniami
jako jakas ponadczasowa madroscia
Obserwuj wątek
    • the_dzidka Rany boskie, nie wytrzymam!!! 15.05.06, 09:56
      Ile razy można wałkować ten sam temat?
    • pele1970 Re: pytanie do ateistow 15.05.06, 10:03
      jestem tu nowy podaj link do rozmowy na ten temat na tym forum bo nie moge
      znalezc
      • the_dzidka Re: pytanie do ateistow 15.05.06, 10:38
        Nie chodzi mi o to forum: na każdym forum znajdziesz wątki w stylu: jak ateista
        może być uczciwym człowiekm, skoro nie wierzy w Boga? Skąd ateista czerpie
        swoje zasady moralne? czy ateista postępuje wg zasad dekalogu? albo "wierzący
        posiadają morale, bo żyją wg dekalogu, bo tak im kazał bóg". Nie sądzisz, że to
        może z lekka wkurzać?
        Ale OK, odpowiem Ci ten ostatni raz wink : dekalog nie jest wymysłem ani osób
        wierzących, ani dowolnego z bogów. Życie wg pewnych zasad społecznych istniało
        przed mojżeszowym bogiem, i istniałoby i bez niego. Zasady, aby nie kraść, nie
        kłamać, nie zabijać, nie oszukiwać, to są zasady etyczne, i posiada je każdy
        przyzwoity i nie zdemoralizowany człowiek, niezależnie od tego, czy jest
        wierzący, czy nie.
        Osoba wierząca stara się żyć przyzwoicie, bo ją czeka za to nagroda w niebie -
        dla mnie to jest jakas forma egoizmu. Osoba niewierząca żyje przyzwoicie, bo
        jest przyzwoita, bo chce, żeby jej było dobrze z innymi ludźmi, a innym ludziom
        z nią. I tu uprzedzę atak forumowych wrażliwców na gościnnych występach - nie
        chcę przez to powiedzieć, że nie ma przyzwoitych wierzących i zdemoralizowanych
        ateistów. Ale to nie jest kwestia wiary, tylko "prawa moralnego we mnie" (Kant)
        Aha, i witam na forum smile)))
        • pele1970 Re: pytanie do ateistow 15.05.06, 10:48
          zgadzam sie z Toba,Kant nazywal to imperatywem kategorycznymsmile
          ale mi chodzi o co innego....nie pytam Was czy ateista moze byc przyzwoitym
          czlowiekiem,bo wiem ze moze...chodzi mi o to jak wy ateisci widzicie konkretne
          przykazanie przeciez nie nalezy zakladac ze kazdy z Was ma jakis swoj system
          wartosci niekoniecznie jednolity,a wiec jakie macie stanowisko co do
          poszczegolnych przykazan
          • 0golone_jajka Re: pytanie do ateistow 15.05.06, 11:12
            A nie zastanawiałeś się skąd się te przykazania wzięły? Przyszedł Jezus i wymyśił?? NIE! Moralność istniała długo przed Jezusem. Takie zasady jak nie zabijaj, nie kradnij, nie oszukuj, nie cudzołóż były znane duuużo wcześniej. Jezus tylko je powtórzył a bajkopisarze wmówili ludziom, że to boskie przykazania. Bzdura. To są ludzkie zasady wymyślone dla ludzi i przez ludzi. I to w każdej kulturze, nawet tej która do dziś o Jezusie nie słyszała.
            • tombra7 Re: pytanie do ateistow 15.05.06, 13:22
              no niekoniecznie .10 przykazań dostał Mojżesz na górze Synaj od istoty (lub
              grupy istot)przedstawiajacej się jako "Jestem Który Jestem"(YHWH),miały one
              wprowadzić jakieś zasady dla ludu,który trochę juz naspacerował się po pustyni i
              zaczał szemrać.Jest tam zakaz konkurencji innych "bogów",oraz zakaz
              przedstawiania wizerunków YHWH(dziś byłby to zakaz fotografowania),reszta
              punktów dotyczy norm obyczajowych głownie,widocznie mieli z tym problemy.zresztą
              przykazania te ,to były takie przepisy wewnętrzne,wobec innych narodów i plemion
              niekoniecznie stosowane.
          • the_dzidka Re: pytanie do ateistow 15.05.06, 11:14
            (jęk) Napisałam to już, ale w takim razie powtórzę:
            "dekalog nie jest wymysłem ani osób
            wierzących, ani dowolnego z bogów. Życie wg pewnych zasad społecznych istniało
            przed mojżeszowym bogiem, i istniałoby i bez niego. Zasady, aby nie kraść, nie
            kłamać, nie zabijać, nie oszukiwać, to są zasady etyczne, i posiada je każdy
            przyzwoity i nie zdemoralizowany człowiek, niezależnie od tego, czy jest
            wierzący, czy nie."

            Innymi słowy: a jaki ja moge mieć stosunek do "nie kradnij"? Taki, że nie
            kradnę, po prostu.
            • 0golone_jajka Re: pytanie do ateistow 15.05.06, 13:27
              Dokładnie to samo napisałem 2 minuty przed Tobą kilka linijek wyżej wink
    • markiz.de.sade Re: pytanie do ateistow 15.05.06, 12:04
      1. Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną
      Bez komentarza

      2. Nie będziesz brał imienia Pana Boga twego nadaremno
      Bez komentarza

      3. Pamiętaj, abyś dzień święty święcił
      Wolny dzień w tygodzniu jest niezbędny. Ale nie powinno się narzucać ludziom,
      jak mają go spędzać.

      4. Czcij ojca swego i matkę swoją
      Trudno powiedzieć. Rodzice pedofile, albo pakujący dzieci do beczek po kapuście
      raczej na cześć nie zasługują wink

      5. Nie zabijaj
      Popieram.

      6. Nie cudzołóż
      Istnieją argumenty za i przeciw wink

      7. Nie kradnij
      Popieram.

      8. Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu
      Popieram.

      9. Nie pożądaj żony bliźniego swego
      A co jak się pożąda? Zimny prysznic czy co? wink

      10. Ani żadnej rzeczy, która jego jest
      Pożądać sobie można. Kraść już nie.
      • the_dzidka Re: pytanie do ateistow 15.05.06, 12:13
        > 4. Czcij ojca swego i matkę swoją
        > Trudno powiedzieć. Rodzice pedofile, albo pakujący dzieci do beczek po
        kapuście
        > raczej na cześć nie zasługują wink

        Na nazwanie ich "matką" i "ojcem" tez raczej nie, więc problem z głowy smile
      • adam81w Re: pytanie do ateistow 15.05.06, 15:11
        9. Nie pożądaj żony bliźniego swego


        juz to pisalem gdzies ale ten podpunkt jest seksistowski . otoz jest napisane
        nie pozadaj zony blizniego swego smile hm a nie ma nie pozadaj meza blizniej
        swej . czyli ten podpunkt to jakby przywolenie na cudzolozenie dla kobiet .
        facet nie moze pozadac lecz babka tak sad ech .
        jesli ten podpunkt mialby byc political correct w zgodzie z dzisiejszymi
        normami spolecznymi to powinien brzmiec " nie pozadaj partnera blizniego
        swego " .
        moze krk to rozwarzy i zmieni ? tak zeby bylo mniej krzywdzace dla jednej z
        plci ?
        • monikaannaj Re: pytanie do ateistow 15.05.06, 18:28
          Dupa z ciebie a nie antyklerykał wiesz? Tak totalnie nie masz o KK pojęcia, że
          to az smieszne.
          A wystarczyłoby w google znaleźć pare katolickich stronek, poczytac i juz nie
          wypisywałoby sie bzdur.

          PS. Słownika ortograficzego tez można od czasu do czasu użyć...
          • markiz.de.sade Prośba do monikaannaj 15.05.06, 19:16
            monikaannaj napisała:

            > Dupa z ciebie a nie antyklerykał wiesz? Tak totalnie nie masz o KK pojęcia,
            że
            > to az smieszne.
            > A wystarczyłoby w google znaleźć pare katolickich stronek, poczytac i juz nie
            > wypisywałoby sie bzdur.
            > PS. Słownika ortograficzego tez można od czasu do czasu użyć...


            Czy mogłabyś na przyszłość kulturalniej formułować swoje opinie? Nie jesteśmy
            pod budką z piwem. Uwagi na temat ortografii (zresztą nie rozumiem o co Tobie w
            tym przypadku chodzi) również nie mieszczą się w granicach netykiety. smile
            • monikaannaj Re: Prośba do monikaannaj 16.05.06, 08:24
              Co za czasy... walenie po oczach bykami ortograficznymi jak np. rozwarzy - jest
              kulturalne a zwrócenie uwagi - nie.

              Za język przepraszam. To miała być co prawda trawestacja cytatu z komedii, ale
              chyba faktycznie za mocne...


              PS. Cytat w oryginale brzmiał tak: (spokojnie, tym razem wykropkuję)"A z was to
              d..y, nie prowokatorzy". I pytanko za 10 punktów: z czego to cytat?
              • markiz.de.sade Re: Prośba do monikaannaj 16.05.06, 10:17
                monikaannaj napisała:

                > Co za czasy... walenie po oczach bykami ortograficznymi jak np. rozwarzy -
                jest
                >
                > kulturalne a zwrócenie uwagi - nie.

                Znalazłaś jeden błąd i się przyczepiłaś. Uważam, że warto czasem wykazać się w
                sprawach pisowni tolerancją. Szczególnie że sama nie jesteś bezbłędna. wink


                > PS. Cytat w oryginale brzmiał tak: (spokojnie, tym razem wykropkuję)"A z was
                to
                >
                > d..y, nie prowokatorzy". I pytanko za 10 punktów: z czego to cytat?

                Chyba z "Seksmisji", ale pewien nie jestem. Dzieci z podstawówki na pewno
                wiedzą lepiej.
                • monikaannaj Re: Prośba do monikaannaj 16.05.06, 10:24
                  Z "Kingsajz". Dlaczego "dzieci z podstawówki"? Czyżby dorośli antykatolicy nie
                  oglądali komedii?
                  • markiz.de.sade Re: Prośba do monikaannaj 16.05.06, 10:25
                    Być może z "Kingsajz". Zagięłaś mnie. wink
          • adam81w Re: pytanie do ateistow 15.05.06, 19:30
            a z ciebie dupa a nie dyskutant .
            mozesz napisac o co ci chodzi . jakich katolickich stronek ?

            o KK mam pojecie . takie pojecie jak mi potrzeba . chora niepotrzebna
            instytucja i tyle i wcale nie musze miec wiekszego pojecia niz mam .

            PS nie uwazam zebym pisal gramatycznie szczegolnie razaco dla oczu.
            Ale gadanie w twoim wypadku o jakims uzyciu slownika wskazuje ze juz naprawde
            nie wiesz co powiedziec.
            • monikaannaj Re: pytanie do ateistow 16.05.06, 08:32
              Takich stronek, które ci wyjasnią jak KK uczy rozumienia i stosowania przykazań
              w zyciu. Bo wyobraź sobie ze 9 przykazanie było juz ROZWAŻANE (a nie
              rozwarzane).

              Oczywiście ze nie musiśz mieć pojecia. Nikt cię nie zmusza. tylko że
              wyśmiewanie czegoś o czym sie nie ma pojecia jest troszkę głupiutkie. Naprawdę
              ciekawi mnie jak to u ciebie działa. Nie masz pojęcia, tak? Przychodzi ci do
              głowa myśl: przykazanie jest niedzisiejsze, trzeba by je uwspółcześnić. lecisz
              do kompa i stukasz. i co, zadnej refleksji po drodze typu :"Hm.. to ze ja nie
              mam pojecia jak KK tłumaczy to przykazanie nie musi oznaczac ze jakaś
              współczesna interpretacja nie istnieje, może najpierw sprawdzę?"
    • bez_senna Re: pytanie do ateistow 15.05.06, 17:38
      Dla mnie przede wszystkim totalnym nieporozumieniem jest traktowanie przykazań
      "nie zabijaj", "nie kradnij", jako jakiegoś olbrzymiego przełomu w dziedzinie
      etyki, zasad nieziemsko odkrywczych, których to wniesienie do cywilizacji jest
      nieopisaną zasługą religii. Przecież to są sprawy banalne, oczywiste, żeby dojść
      do takich wniosków nie trzeba popełniać prawie żadnego wysiłku intelektualnego.
      I trochę niemądre jest to, iż przeciętnemu człowiekowi się wydaje, że jak
      stosuje się do dekalogu, to ma kwestię moralności załatwioną i automatycznie
      staje się takim ostatnim sprawiedliwym.

      Osobiście postrzegam etykę jako pytanie, a nie odpowiedź; nie jest to dla mnie
      zbiór konkretnych zasad, ale proces, w czasie którego one się tworzą. I mam
      nadzieję, że tego procesu nigdy nie zakończę, że zawsze będę miała co do swojego
      postępowania pewne wątpliwości. To rozwija i pozwala uniknąć mentalnego
      zatrząśnięcia się w błędnych wnioskach. Generalnie jestem relatywistką, i bardzo
      mi z tym zresztą dobrze.

      Ale pytanie było o konkretne zasady? "Czcij ojca swego i matkę swą" - nie podoba
      mi się kult rodziny i stosunek oparty na władzy i często (także symbolicznej,
      werbalnej) przemocy pomiędzy rodzicami a dziećmi, nie podoba mi się oddawanie
      tej czci, bo uważam to za toksyczne. Choć "ojca swego i matkę swą" zasadniczo
      lubię. "Nie kradnij", "nie zabijaj" - równie odkrywcze, jak "myj dłonie po
      wyjściu z toalety". Tylko dlaczego, kurcze, to "nie zabijaj" dotyczy tylko życia
      ludzkiego? Chrześcijańskie zasady nie mówią nic o zwierzętach, więc mi to nie
      wystarcza, uważam zabijanie zwierząt za jeden z większych realnych współczesnych
      problemów etycznych. "Nie cudzołóż" - w przypadku zdrady owszem, ale jeżeli
      wszystko jest oparte na obustronnej świadomości układu i zgodzie, to nie widzę
      powodu, żeby seksualność w ogóle poddawać osądom moralnym. Przykazanie miłości
      do bliźniego jest przesadzone i utopijne, bo nikt tego nie realizuje; pozostałe
      są względne i dwuznaczne.

      Sądzę, że niewiele ma do rzeczy wiara. Przypuszczam, że nawet gdybym miała
      wierzyć w jakiegośtam boga, i tak nie żyłabym według jego zasad. Nie podoba mi
      się idea autorytetu, jest ona moim zdaniem niebezpieczna. Wolę taką sytuację,
      kiedy mogę każdego dnia poddawać te zasady w wątpliwość, będąc przygotowaną na
      to, że być może trzeba będzie coś totalnie zanegować i poukładać sobie na nowo.
      • pele1970 Re: pytanie do ateistow 15.05.06, 20:32
        Dziekuje za dluga odpowiedz bez_senna,ale chcialbym podrazyc ten temat
        oczywiscie jezeli masz ochote.Napisalas ze jestes relatywistka.....czyli w
        pewnym sensie zgadzasz sie z teza iz "prawda jest negocjowalna" mam racje?
        Chcialem sie dowiedziec raczej czy jest cos nienegocjowalnego?A jezeli wszystko
        negocjujemy to kto z kim?czy kazdy czlowiek we wlasnej swiadomosci?czy decyduje
        wiekszosc?nie wiem co masz na mysli,no bo jezeli czlowiek we wlasnym sumieniu
        to przeciez bedzie tu element subiektywizmu,natomiast jezeli sie chce go
        uniknac trzeba postawic jakies ramy wolnosci np:"nie wolno zabijac ludzi"...ale
        czy zawsze?kto to jest czlowiek?czy bandzior latajacy z siekiera to "czlowiek"
        a jezeli tak to czy tak go okreslamy li tylko z faktu poczecia w gatunku homo
        sapiens?smilea jezeli tak to dlaczego nie inne stworzenia....pytan jest
        mnostwo...konkludujac chcialem Cie zapytac czy uwazasz ze jest jakas kwestia
        nie absolutnie nie podlegajaca negocjacji a jezeli tak to dlaczego?( i to nie w
        sofistycznym ujeciu bo takowo wszystko mozna uzasadnicsmile
      • watanabe.miharu autorytety 16.05.06, 00:18
        bez_senna napisała:

        > Nie podoba mi
        > się idea autorytetu, jest ona moim zdaniem niebezpieczna.

        "Nie przejmuj się autorytetami. Zawsze znajdą się autorytety głoszące coś
        przeciwnego"

        Jedna z moich ulubionych sentencji..
    • lena_ziemkiewicz Re: pytanie do ateistow 15.05.06, 20:32
      Moralność to produkt ewolucji. Podstawowym imperatywem natury jest przetrwanie
      gatunku, dlatego ludzie nie zabijają się _bez powodu_. Totalna sieczka
      doprowadziłaby do zniknięcia gatunku ludzkiego, a to wbrew naturze. Ludzie
      (ateiści, katole, islamusy itd.) zabijają i będą zabijać albo kraść tylko,
      kiedy im się to opłaci albo kiedy unikną kary. Ludzie z tego forum nie kradną
      rowerów z piwnic, bo zbyt wiele by ryzykowali - praca, rodzina, przyszłość.
      Natomiast pewnie każdy z tego forum kradnie mp3, bo to się opłaca i jest
      praktycznie niewykrywalne, niekaralne i nie grozi za to nawet ostracyzm
      społeczny. Nikt nie boi się powiedzieć w pracy, że ma 3000 plików mp3 na dysku,
      ale nikt nie powie, że wczoraj zajebał sąsiadowi dżem z piwnicy.
      • pele1970 Re: pytanie do ateistow 15.05.06, 21:01
        moim zdaniem zupelnie nie masz racji lena...mowisz ze morlanosc jest wynikiem
        ewolucji i dlatego nie zabijamy sie bo sie nam to nie oplaca.....prosze
        odpowiedz mi na pytanie tylko konkretniesmile!!....wyobraz sobie hipotetyczne
        sytuacje....ze pan X ma duzo wladzy ale zdobycie wiekszej wladzy wymagaloby
        zabicia konkretnej liczy ludzi.....przyjmujac teze ze zabicie przecwinikow jest
        dla niego BARDZO OPLACALNE czy dajesz mu sankcje na zabijanie jesli tak
        dlaczego jesli nie dlaczego?
        • lena_ziemkiewicz Re: pytanie do ateistow 15.05.06, 21:07
          Jakie "sankcje"? Jak będzie mu się opłacało to zabije nawet 30 milionów ludzi.
          Historia zna takie przypadki. Przecież to się dzieje dzisiaj. Ludzie zabijają
          się za ropę, ziemię, złoto. Dzisiaj, teraz, jak tu sobie gaworzymy na forum.
          Druga wojna światowa była w tym kraju ledwie 60 lat temu. Żołnierze się
          modlili, a potem szli zabijać.
          • pele1970 Re: pytanie do ateistow 15.05.06, 22:07
            dobrze Lena zapytam Ciebie inaczej,jak oceniasz Adolfa Hitlera np.....czy
            uznajesz go za zlego czlowieka?bo mordowal ludzi,czy tylko okazal sie pierdola
            bo przegral wojne.Prosze Leno odpowiedz mi konkretnie a nie wymijajacao..napisz
            Uwazam Adolfa Hitlera za...(jakiego)..... czlowieka,bo i dlaczego?to nam
            pozwoli na dalsza dyskusje i pokaze Ci o co mi dokladnie chodzi ok?( z tym
            hitlerem to tylko przyklad ale odpowiedz)Boisz sie odpowiedziec "uwazam go za
            zlego bo mordowal ludzi"?a moze uwazasz ze nie mozna go oceniac bo morlanosc to
            pochodna "uzytecznosci" jak napisalas...odpowiedz
        • markiz.de.sade Re: pytanie do ateistow 15.05.06, 21:12
          pele1970 napisał:

          > wyobraz sobie hipotetyczne
          > sytuacje....ze pan X ma duzo wladzy ale zdobycie wiekszej wladzy wymagaloby
          > zabicia konkretnej liczy ludzi.....przyjmujac teze ze zabicie przecwinikow
          jest
          > dla niego BARDZO OPLACALNE czy dajesz mu sankcje na zabijanie jesli tak
          > dlaczego jesli nie dlaczego?

          Coś takiego miało miejsce. Nazywało się konkwista i odbywało się z papieskim
          błogosławieństwem. wink
          • pele1970 Re: pytanie do ateistow 15.05.06, 22:13
            oj markiz. ja nie o to pytam Tez odpowiedzsmile czy Twoim zdaniem ten czlowiek z
            podanego przykladu moze zabic przeciwnikow?...od razu mowie ze nie interesuje
            mnie kosciol katolicki i jego historia i nie o nim tu przyszedlem
            pogadac.....przeciez to forum dla ludzi wolnomyslacych wiec skonczcie walkowac
            jeden tematsmileno ale do rzeczy....odpowiedz mi markiz czy dla Ciebie zabojstwo
            czlowieka zalezy od skutkow...np kary...czy raczej nie zabilbys czlowieka bo np
            zle bys sie z tym czul,etycznie nie dopuszczasz zabojstw,etc,etc....ludzie
            mijemy jakies ambitniejsze tematy niz "ksiadz pedofil ruchal dzieci" bo to
            wiemy i co z tego?
            • markiz.de.sade Re: pytanie do ateistow 15.05.06, 22:27
              pele1970 napisał:

              > odpowiedz mi markiz czy dla Ciebie zabojstwo
              > czlowieka zalezy od skutkow...np kary...czy raczej nie zabilbys czlowieka bo
              np. zle bys sie z tym czul,etycznie nie dopuszczasz zabojstw,etc,etc....

              Niektórzy ludzie lubią zabijać - często właśnie tacy garną się do armii. Inni z
              kolei boją się widoku krwi i przez myśl im nie przejdzie, że mogliby kogoś
              uderzyć. Ponieważ życie ludzkie to zbyt poważny problem (mało kto chce przecież
              umierać), wprowadza się stosowne przepisy prawne, aby uchronić społeczeństwo
              przed całkiem licznymi psychopatami o zbrodniczych instynktach. U większości z
              nich żądza mordu nie jest na tyle silna, żeby ryzykowali pójście na wiele lat
              do więzienia. Prawo z założenia chroni również przed innymi typami mordów (na
              tle rabunkowym, politycznym itd.). Niestety - wyłomem od tej zasady jest wojna -
              wtedy nawet religia rozgrzesza zabijanie. Więc, jak widać - przykazanie "nie
              zabijaj" to sprawa relatywna, nawet z punktu widzenia większości tradycyjnych
              systemów etycznych.
              Jeśli chodzi natomiast o mnie, to nigdy nie rozważałem dokonania żadnego
              zabójstwa. Nie musiałem więc na własny użytek rozważać etycznych aspektów
              takiego czynu. smile
              • pele1970 Re: pytanie do ateistow 15.05.06, 22:31
                chetnie bym polemizowal z Toba ale to jutro bo teraz wdalem sie w niepotrzebna
                gatke z jakims dziwakiem o nicku st.szymon
              • lena_ziemkiewicz Re: pytanie do ateistow 16.05.06, 07:56
                Wszystko jest względne. Czy zabicie czerwonoarmisty w 1920 i 1939 roku było
                dobre, a w 1945 jak wyzwalał Polskę już dobre? A może tu i tu złe albo dobre?
                • pele1970 Re: pytanie do ateistow 16.05.06, 10:12
                  ja uwazam ze zabijanie jest zle ze swej istoty,moim zdaniem relatywizowanie
                  zabojstwa jest niedopuszczalne....no ale odpowiedz na moje pytanie jak oceniasz
                  hitlera?
                  • lena_ziemkiewicz Re: pytanie do ateistow 16.05.06, 10:27
                    Czy zabicie jednego terrorysty, by ocalić 200 osób w samolocie jest złe ze swej
                    istoty?
                    • pele1970 Re: pytanie do ateistow 16.05.06, 10:34
                      Oczywiscie ze tak,tyle tylko ze jest konieczne bo ratuje 200 istnien.....ale i
                      tak jego zabojstwo implikuje zlo...bo np dla jego osieroconych dzieci droga
                      zycia bedzie zemsta na "zabojcach" ojca i kiedys obwiaa sie ladunkami i wysadza
                      np na bazaru w Jerozolimie zabijajac 50 osob to z kolei spowoduje odwet itd,itd
                      • lena_ziemkiewicz Re: pytanie do ateistow 16.05.06, 12:04
                        A jeśli terrorysta nie miałby rodziny?
                        • pele1970 Re: pytanie do ateistow 16.05.06, 12:48
                          To napewno ma przyjacio,albo wkrótce zostanie uznany za menczennika walki i
                          znajdzie tabuny nasladowcow
                          • markiz.de.sade Re: pytanie do ateistow 16.05.06, 12:53
                            Może to niemoralne, ale niewiele mnie to obchodzi. Otóż jestem gotów zabić
                            każdego, kto usiłuje mnie zabić. Natomiast jeśli ktoś usiłował mnie zabić, a
                            nie ma już po temu możliwości (tzn. siedzi w więzieniu), pozostawiłbym go przy
                            życiu. Karę śmierci uważam za rodzaj okrutnego morderstwa na bezbronnym
                            człowieku i nikt nie przekona mnie, że jest inaczej.
                            • no_no Re: pytanie do ateistow 16.05.06, 13:32
                              markiz.de.sade napisał:

                              > Może to niemoralne, ale niewiele mnie to obchodzi. Otóż jestem gotów zabić
                              > każdego, kto usiłuje mnie zabić.
                              ~~~~
                              Może to i niemoralne z ludzkiego punktu widzenia, ale jak najbardziej zgodne
                              z prawem Natury i wolą bożą: "Bij, zabij, bo jak nie, sam będziesz zabity"smile
                              A 'wola boża', to - jak słusznie zauważył i zdefiniował Lloyd Graham - to
                              właśnie to co widzimy w naturze na każdym kroku - prawo dżunglismile
                              Silniejszy zwycięża, a słabszemu i święty boże nie pomoże. Oto słowa pańskiesmile
                              ~~~~
                              > Karę śmierci uważam za rodzaj okrutnego morderstwa na bezbronnym
                              > człowieku i nikt nie przekona mnie, że jest inaczej.
                              ~~~~
                              Podzielam pogląd.

                              no_no - naturliśsmile
                            • the_dzidka Re: pytanie do ateistow 17.05.06, 22:17

                              > Karę śmierci uważam za rodzaj okrutnego morderstwa na bezbronnym
                              > człowieku

                              Hej hej hej. Wiem, że teraz zaczynma bić pianę, ale ciekawe w takim razie, co
                              powiecie o niewinnej, bezbronnej ofierze? (ofierze tego, co teraz miałby zostać
                              skazany na KS).
                              • no_no Re: pytanie do ateistow 17.05.06, 22:29
                                the_dzidka napisała:

                                >
                                > > Karę śmierci uważam za rodzaj okrutnego morderstwa na bezbronnym
                                > > człowieku
                                >
                                > Hej hej hej. Wiem, że teraz zaczynma bić pianę, ale ciekawe w takim razie, co
                                > powiecie o niewinnej, bezbronnej ofierze? (ofierze tego, co teraz miałby
                                > zostać skazany na KS).
                                ~~~~
                                A cóż tu można mądrego powiedzieć o ofierze? Chyba tylko to, że miała pecha
                                i znalazła się w nieodpowiednim miejscu w nieodpowiednim czasie.
                                A wykonanie wyroku śmierci na zabójcy, to morderstwo, tyle że 'uświęcone'
                                kodeksami. Przy okazji dziwię się, że aż tylu katolików jest za karą śmierci,
                                podczas gdy ich Bóg nakazał im: "Nie sądźcie...", "Nie zabijaj."

                                no_no - nic więcej nie mam do dodania, poza dwoma jajami 00smile do ewentualnego
                                bicia pianysmile
                                • the_dzidka Re: pytanie do ateistow 17.05.06, 22:54
                                  > no_no - nic więcej nie mam do dodania, poza dwoma jajami 00smile do ewentualnego
                                  > bicia pianysmile

                                  Oddasz jaja na tak wątpliwy cel? wink
                                  To może inaczej sformułuję swoje pytanie: skoro morderca zabił niewinną,
                                  bezbronną ofiarę, to dlaczego ma się go w momencie wykonywania KS traktować
                                  jako równie bezbronną ofiarę?
                                  On nie jest bezbronna ofiarą - on ponosi konsekwencję swojego czynu. Zabrał
                                  komuś życie bez powodu - jemu odbiera się je z kokretnego powodu. W dodatku
                                  pozbawia się go życia humanitarniej, niż on pozbawił go swojej ofiary. Nie
                                  zabija się go, najpierw go bijąc, potem gwałcąc, a następnie powoli dusząc.
                                  • no_no Re: pytanie do ateistow 18.05.06, 00:11
                                    the_dzidka napisała:

                                    > To może inaczej sformułuję swoje pytanie: skoro morderca zabił niewinną,
                                    > bezbronną ofiarę, to dlaczego ma się go w momencie wykonywania KS traktować
                                    > jako równie bezbronną ofiarę?
                                    ~~~~
                                    Miałem już nie odpowiadać za siebie, ale nie będę takismile
                                    Dlaczego mordercę należy traktować jak niewinną ofiarę?
                                    Bo nie morderca jest winny, że zabił.

                                    no_no - i tyle w tem temacie, kropka.
                          • lena_ziemkiewicz Re: pytanie do ateistow 16.05.06, 14:30
                            Czy Niemcy wyszli źle na rządach Hitlera i "przegranej" wojnie? Z bidnego kraju
                            stali się dzisiaj potęgą gospodarczą. A gdzie jest Polska?
                            • pele1970 Re: pytanie do ateistow 16.05.06, 14:46
                              upraszczasz lena......niemcy staly sie "potega" dzieki amerykanskim dolarom z
                              planu marschala,polska trafila do ruskich i nic nie dostala,mowisz ze niemcy
                              dobrze wyszly na rzadach hitlera.ciekawe,rozpiepszone doszczetnie miasta jak
                              lipsk,hamburg,berlin,35 % populacji meskiej w piachu, okolo 1 mln zgwalconych
                              niemek,utracone terytoria na zachodzie ( prusy,pomorze,slasa)podzielone panstwo
                              z ruskim rzadem na wschodzie......fakt ze sie odpudowali bo sa pracowici i
                              mieli szczescie ale mowic ze dobrze wyszli na rzadach adolfa to chyba naduzycie
                            • pele1970 Re: pytanie do ateistow 16.05.06, 14:46
                              upraszczasz lena......niemcy staly sie "potega" dzieki amerykanskim dolarom z
                              planu marschala,polska trafila do ruskich i nic nie dostala,mowisz ze niemcy
                              dobrze wyszly na rzadach hitlera.ciekawe,rozpiepszone doszczetnie miasta jak
                              lipsk,hamburg,berlin,35 % populacji meskiej w piachu, okolo 1 mln zgwalconych
                              niemek,utracone terytoria na zachodzie ( prusy,pomorze,slasa)podzielone panstwo
                              z ruskim rzadem na wschodzie......fakt ze sie odpudowali bo sa pracowici i
                              mieli szczescie ale mowic ze dobrze wyszli na rzadach adolfa to chyba naduzycie
                              • lena_ziemkiewicz Re: pytanie do ateistow 16.05.06, 14:48
                                No ale gdyby nie Hitler, to by tam Amerykanie nie wpompowali miliardów. Polska
                                nie miała Hitlera i popatrz jak skończyła.
                                • pele1970 Re: pytanie do ateistow 16.05.06, 14:52
                                  wiesz tak sofistycznie to sobie mozemy dyskutowacsmile,ale plan marschala
                                  obejmowal tez np Francje a tam nie rzadzil hitler
                            • pele1970 Re: pytanie do ateistow 16.05.06, 14:49
                              ponadto chce zauwazyc ze niemcy nigdy nie byly biednym krajem ( o niemczech
                              mozemy mowic od 1871 r) z wyjatkiem krotkiego epizodu w latach 1945-49 co bylo
                              wlasnie efektem rzady nazistow i olbrzymich zniszen wojennych
                              • lena_ziemkiewicz Re: pytanie do ateistow 16.05.06, 14:53
                                Własnie na biedzie i bezrobociu Niemiec po 1918 roku wybił się Hitler.
                                • pele1970 Re: pytanie do ateistow 16.05.06, 15:03
                                  co nie zmienia faktu ze w 1945 zostawil kraj z okrojonym terytorium,rozbita
                                  armia i zruinowany.
    • no_no Re: pytanie do ateistow 16.05.06, 14:32
      pele1970 napisał:

      > przykazanie jezusa "kochaj blizniego swego jak sie samego"
      ~~~~
      Już nic bardziej idiotycznego nie mógł ten Jezus, czy jego twórca - Paweł,
      wymyślić, kierując takim przykazaniem nasze rozumowanie w ślepą uliczkę -
      powodując w efekcie, że chrześcijanie mogą mieć nieustające wyrzuty na
      sumieniusmile- nie mogąc do końca sprostać temu wyzwaniu, zresztą podobnie jak
      i wielu innym pomysłom ich Szefa. Bo wyobrażacie sobie, byście mogli pokochać
      WSZYSTKICH bliźnich? Toż to jest zadanie niewykonalne, ponad ludzkie siły
      i wyobrażenia wszelkie. Sam Jezus Chrystus zdaje się miał problemy, by pokochać
      wszystkich bliźnich, często im złorzeczącsmile podczas gdy głosił z łagodną
      wściekłością jedynie uszczęśliwiającą siłę chrześcijańskiej wiary.
      ~~~~
      > podyskutujmy o tym tak jakby bog nie istnial czy zgadacie sie z przykazniami
      > jako jakas ponadczasowa madroscia
      ~~~~
      Nie, nie zgadzam się z żadnymi przykazaniami jako jakąś obowiązująca mądrością
      ponadczasową. To co było 'mądre' 2000 lat temu, dzisiaj może być uznane za
      głupiesmile Jakby nie patrzeć, rozum ludzki ewoluuje, a wraz z nim zmieniają się
      i obowiązujące nas prawa i przykazania.
      "Nieprzemyślany szacunek dla dawnych praw, dawnych zwyczajów i dawnej religii,
      jest przyczyną wszelkiego zła na świecie." - pisał G.Ch.Lichtenberg. I ja się
      pod tym podpisuję.

      • pele1970 Re: pytanie do ateistow 16.05.06, 15:15
        gadasz idiotyzmy no no czytales platona????wiesz co to jest swiat idei?chcesz
        powiedziec ze nawet zakaz zabijanie jest wzgledny......ciekawe co bys gadal w
        panstwie rzadzonym przez goscia o Twoich pogladach,np pewnego dnia wpadlby na
        pomysl zeby Ci nogi z dupy powyrywacsmile.....a moze jednak nie mozna wyrywac
        ludziom "nog z dupy" w zaleznosci od zdania rzadzacych,jak mylisz?
      • pele1970 Re: pytanie do ateistow 16.05.06, 15:18
        idea nieograniczonej niczym ( nie mowie o bogu) wolnosci jest totalna
        glupota.....bo bedziesz mial w takiej sytuacji wojne wszystkich ze wszystkimi a
        wygra najsilniejszy,a jak wygra to bedzie mogl zabijac wedlug wlasnego
        uznania...to bezensowne co mowisz.....wolnosc ludzka nawet wedlug guru
        satanistwo La Veya jest ograniczona wolnoscia drugiego czlowieka
        • no_no Re: pytanie do ateistow 16.05.06, 15:22
          NIC nie zrozumiałeś z tego co napisałem, brazylijczyku.

          no_no - a dalej kiwaj już się sam jak ci Platon przykazałsmile
    • antixionc Re: pytanie do ateistow 16.05.06, 17:28
      - Pamiętaj, abyś dzień święty święcił
      Z tego co wiem, to chodzi tu o szabas(dzień wolny od pracy)- u chrześcijan
      niedziela i święta religijne. Co do pierwszego, to jestem za ale w moim
      przypadku jest to raczej niemożliwe, bo i tak trzeba zrobić coś do jedzenia,
      nakarmić, ubrać, wykapać dzieci... Przeciwna też jestem odgórnwemu ustalaniu
      który to dzień powinien być wolny od pracy i co wtedy wolno i nie wolno robić
      (np. wątek zakupów w niedzielę). Co do drugiego, to nie obchodzę świąt żadnej
      religii, uczestniczę w nich jako towarzysz mojej drugiej połówki, która mnie o
      to prosiła.

      - Czcij ojca swego i matkę swoją
      To mi się kojarzy z bezwzględnym posłuszeństwem i poddańswem... jestem przeciw.
      Rodziców szanuję i kocham ale nie jestem ich niewolnikiem.

      - Nie zabijaj
      Jestem przeciwko zabijaniu innych ludzi ale dopuszczam zabójstwo w obronie
      koniecznej.

      - Nie cudzołóż
      Jesli chodzi o współżycie przedmałżeńskie, to nie mam nic przeciwko jeśli nie
      wiąże się to z czyjąkolwiek krzywdą. Jestem przeciwko zdradzie małżeńskiej...

      - Nie kradnij
      Jestem za... ale czasem są wyjątkowe sytuacje

      - Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu
      Jestem za...

      - Nie pożądaj żony bliźniego swego ani żadnej rzeczy, która jego jest
      Rozwala mnie już samo zestawienie żony i rzeczy... Pożądać to sobie można byleby
      nie brać siłą - nie gwałcić, nie kraść itp.
    • antixionc Re: pytanie do ateistow 16.05.06, 17:31
      Co do przykazanie Jezusa "kochaj blizniego swego jak sie samego", to jest to
      IMHO utopijne. Ja kieruję się raczej zasadą: "Nie czyń drugiemu co tobie niemiłe".
      • kociak40 Re: pytanie do ateistow 17.05.06, 00:12
        ""- Nie kradnij
        Jestem za... ale czasem są wyjątkowe sytuacje"" - antixionc

        Są takie wyjątkowe sytuacje, zwłaszcza jak nikt nie widzi.
        • monikaannaj Re: pytanie do ateistow 17.05.06, 11:03
          > Są takie wyjątkowe sytuacje, zwłaszcza jak nikt nie widzi.

          A konkretnie jakie? To jest element twojej moralności - jak nikt nie widzi to
          mozna kraść?
        • antixionc Re: pytanie do ateistow 17.05.06, 16:38
          Nie kradnę ale przypuszczam, że gdyby moje dzieci przymierały głodem (nie jestem
          w takiej sytuacji), to nie mając oczywiście innego wyboru zdecydowałabym się na
          kradzież... różne są przecież sytuacje np. podczas wojny, okupacji... Nigdy nie
          mów nigdy...
    • facet123 Re: pytanie do ateistow 17.05.06, 11:43

      Jako ateista odpowiadam: Uważam, że główne idee przekazane w przykazaniach są w
      większości zgodne z uniwersalną świecką moralnością - ogólnie dla ateisty złe i
      niemoralne jest to co powoduje krzywdę sobie i innym. "Nie zabijaj", "Nie
      kradnij" itd - to przykazania nie wyrządzania innym krzywdy, a zatem są w
      pełnej zgodzie z ateistyczną wizją świata (trochę tu uogólniam na potrzeby
      dyskusji, bo ateizm to jedynie brak wiary w boga, a nie jakaś ideologia
      moralna. Jednak załóżmy, że ateista jest osobą racjonalną i poszukującą
      racjonalistycznych podstaw moralności).

      Wątpliwośc może budzić "nie pożądaj..." bo w samym pożądaniu nie ma nic złego -
      jest to czasem mimowolna właściwość ludzkiegu umysłu, że pożąda czy zazdrości i
      dlatego samo w sobie pożądanie nie musi być złe. Jednak zakładając że w
      przykazaniu jest mowa o chorobliwej obsesji pożądania można stwierdzić, że
      również tutaj przykazanie chroni przed groźnymi stanami umysłu które mogą
      dobrowadzić do szkody grzesznika jak i innych.

      Jeszcze bardziej skomplikowaną sytuację mamy w "nie cudzołóż" - tutaj wszystko
      zależy od interpretacji terminu "cudzołożenie". Jeżeli cudzołożeniem są
      kontakty seksualne z partnerem zaangażowanym w związek z kims innym, to
      oczywiście z racjonalnego punktu widzenia jest to krzywdzenie tej trzeciej
      osoby, a ponadto rozbijanie związku. Jednak kościół dorzuca swoje "trzy grosze"
      do tego przykazania i okazuje się, że grzechem przeciw niemu jest też: używanie
      antykoncepcji, seks z osobą z którą nie ma się slubu koscielnego itd. Te
      dodatkowe założenia nie mają żadnego sensu dla ateisty. Dlaczego seks w
      małżeństwie ze ślubym cywilnym ma być czymś "moralnie złym"? Dlaczego kawałek
      gumy, lub pozycja seksualna mają być moralnie potepiane? To już są kwestie
      dogmatów konkretnego obrządku a nie konsekwencja przykazań.

      Podobnie się ma sprawa z aborcją - wierzacy zakłądają, że kilka komórek może to
      już żyjący człowiek, część ateistów uważa, że nie. Nie ma naukowych podstaw do
      potwierdzenia stanowiska wierzących. Nauka rzaczej skłania się do tego, że
      kilkukomórkowy zarodek bardziej przypomina komórkę naszego ciała, która jest
      jego częścią, a nie osobnym żyjącym i swiadomym bytem - wierzący dogmatycznie
      przyjmują co innego.

      Podsumowując - przykazania w zdecydowanej części pokrywają się ze racjonalną
      moralnością, a ewentualne rozbieżości wynikają ze specyficznej interpretacji
      lub dodatkowych dogmatycznych założeń. Z pewnością przepaść między moralnością
      racjonalistyczną, a teistyczną jest mniejsza niż sugerowała by to zaciętosć
      sporów między obiema stronami.
    • edico Podstawowe zasady etyki społecznej??? 18.05.06, 01:44
      które znalazły swje uznanie znacznie wcześniej, niż sięga historia ST.
      Czy mam się odnosić do tego, że twórcy tego czy innego Boga w skład swoich zasad
      przyjęli to, co już znacznie wcześniej z natury bytu gatunku wynikało???

      W tego rodzaju kategoriach myśłenia zaczyna brakować miejsca nie tylko dla
      kategorii ala nawet i dla rodzaju. Niestety, wszystko to znajdziesz w ST,
      którego katolicyzm jest nieodłączną mentalną spuścizną sad
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka