Dodaj do ulubionych

Madzia Buczek bredzi

28.05.06, 22:02
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53621,3375939.html
Papież ukazał sens i cel cierpienia, które niestety w dzisiejszym świecie jest odrzucane, bo ludzie nie chcą cierpieć i boją się cierpienia

Ludzie pragną być zdrowi i bogaci, a to przecież nie jest celem i sensem życia - podkreśliła. Jej zdaniem, najważniejsze jest to, aby być jak najbliżej Boga, wtedy można być człowiekiem naprawdę szczęśliwym.

Co to za brednie?? Czy to dziwne że ludzie nie chcą cierpieć i że chcą być zdrowi i bogaci??? Zdaniem biednej chorej fizycznie i psychicznie Madzi im ktoś bardziej cierpi tym bliżej ma do boga. Wmówili jej to a ona uwierzyła. Zresztą nie tylko ona. Wiele osób ułomnych, kalekich jest bardzo religijnych. Po prostu nie potrafią pogodzić się z tym co im los zgotował i starają się to wytłumaczyć sobie mieszając w to boga. A to bez sensu. To nie bóg tylko przypadek!
Obserwuj wątek
    • the_dzidka Re: Madzia Buczek bredzi 28.05.06, 22:06
      Madzia Buczek jest radiomaryjnie zindoktrynowana już od wielu lat. Trudno się
      jej dziwić, że plecie jak potłuczona, skoro ma wyprany mózg.
      Notabene: jeśli Madzi Buczek pomaga w jej chorobie "ofiarowanie swego
      cierpienia Bogu", to bardzo dobrze, bo ma biedaczka jakąś ulgę.
      To, co powinno niepokoić, to przytaczanie bredzenia Madzi Buczek w mediach
      niemaryjnych.
      • crazy.berserker Re: Madzia Buczek bredzi 31.05.06, 11:52
        the_dzidka napisała:

        > Madzia Buczek jest radiomaryjnie zindoktrynowana już od wielu lat. Trudno się
        > jej dziwić, że plecie jak potłuczona, skoro ma wyprany mózg.

        Madzia Buczek, o ile kojarzę nie jest jeszcze dorosłym człowiekiem z wyrobionym
        własnym zdaniem i światopglądem - a zindoktrynowanych dzieci jest w koło pełno -
        chociazby gówniarze zafascynowani Pisiorstwem tylko dlatego ze ich rodzice PIS-
        dzielników popierają.

        > To, co powinno niepokoić, to przytaczanie bredzenia Madzi Buczek w mediach
        > niemaryjnych.
        Pojawienie się jej wypowiedzi w mediach to nic takiego - jesli porówna się to z
        wypowiedziami bydła rządowego - czyli gorsze i bardziej niebezpieczne rzeczy na
        swiecie bywają
    • fnoll a czego byś się spodziewał? 28.05.06, 22:09
      że powie, iż bycie zdrowym i bogatym jest sensem życia? że nie wszyscy chorzy
      kochają papieża? że ludzie chcą cierpieć i nie boją się cierpienia?

      przecież to nie jej rola

      to tak jakbyś ty (który zapewnie w jej oczach "bredzi") nagle oświadzył, że
      głęboko przeżyłeś wizytę papieżą i jego słowa skłoniły cię do refleksji

      ;D
    • adam81w Re: Madzia Buczek bredzi 28.05.06, 22:10
      ludzie nie chca cierpiec ? a to kurna dziwne . ja myslalem ze ludzie to lubia
      cierpiec ale widac to tylko masochisci .
      co za debilne gadanuie ? to tak jakby czlowiek mial wybor albo cierpie albo
      nie . i sobie wybieral . jak mozna gadac takie bzdury ? ciekawe czy jak papiez
      mialby swiadomy wybor ze albo cierpi albo nie to co by wybral . bo przeciez tak
      zachwala to cierpienie .

      gdyby nie glup[ia religia to nauka juz dawno poradzilaby sobie z wieloma
      problemami ludzi . a tak kaza ci cierpiec . od tego macie religie od
      cierpienia . pewnie kiedys dojdzie do tego ze do dentysty nie bedzie mozna
      pojsc bo cierpienie takie ladne i fajne jest .
      kurde czlowiek ktory mowi ze cierpienie jest cool ma z soba jakis problem ,
      zaburzenie psychiczne albo i jakas chorobe psychiczna . tylko dlaczego smie to
      narzucac innym ?
      • marcinlet Re: Madzia Buczek bredzi 28.05.06, 23:11
        adam81w napisał:
        > pewnie kiedys dojdzie do tego ze do dentysty nie bedzie mozna
        > pojsc bo cierpienie takie ladne i fajne jest .
        Cierpienie niekoniecznie musi być tożsame z bólem fizycznym.
        • adam81w Re: Madzia Buczek bredzi 28.05.06, 23:13
          marcinlet napisał:

          > adam81w napisał:
          > > pewnie kiedys dojdzie do tego ze do dentysty nie bedzie mozna
          > > pojsc bo cierpienie takie ladne i fajne jest .
          > Cierpienie niekoniecznie musi być tożsame z bólem fizycznym.

          oczywiscie ze tak.
    • watanabe.miharu Re: Madzia Buczek bredzi 28.05.06, 22:20
      Przewinęła się tu kiedyś mała dyskusja na temat cierpienia. Pamiętam, że
      napisałam, iż cierpienie degraduje człowieka, a niektórzy utrzymywali, że
      uszlachetnia. No, może teraz niech się te osoby odezwią jeszcze raz. Rozumiem,
      że popieracie wypowiedzi Madziwink
    • no_no Re: Rozumiem Madzię 28.05.06, 22:35
      Jej wiara w Boga umacnia przeświadczenie, że nawet życie osób tak ciężko
      doświadczonych przez los, chorobę, cierpienie, jak Ona, jest potrzebne i ma
      sens. Daje przekonanie Jej i wielu podobnie cierpiącym, że są częścią 'bożego
      planu', że ich cierpienie jest potrzebne, a tym samym daje motywację do walki,
      do życia mimo wszystko...
      Czy znacie lepszy środek 'znieczulający' ból i rozpacz, niż wiara, że jest
      się poprzez swoją chorobę wybrańcem Boga?
      • adam81w Re: Rozumiem Madzię 28.05.06, 22:41
        no no mozna tez wierzyc w to ze krasnoludki po smierci zaplaca nam za dobre
        uczynki jakie za zycia robilismy . co nie zmienia faktu ze takie oszukiwanie
        siebie jest totalna glupota .

        powtarzam gdyby wiecej kasy szlo na nauke albo na bezposrednia pomoc dla tych
        pokrzywdzonych przez los a nie na religie , wizyty papiezy itp to zycie tych
        pokrzywdzonych przez los byloby lzejsze a moze nawet byloby calkiem normalne
        jakoze nauka znalazla by rozwiazanie dla ich problemow schorzen itd .
        • fnoll Re: Rozumiem Madzię 28.05.06, 22:51
          w tym sęk, że gdyby "więcej kasy szło na naukę", to zapewne takiej Madzi Buczek
          by po prostu nie było, więc raczej nie podzieli twojego punktu widzenia, bo
          neguje jej wartość
          • adam81w Re: Rozumiem Madzię 28.05.06, 22:56
            a skad wiesz zeby nie bylo ? moze by wlasnie byla tylko po urodzeniu przeszla
            by jakies operacje i wszystko by bylo git.
            • fnoll Re: Rozumiem Madzię 28.05.06, 23:24
              no i to już nie byłaby ona, bo jej tożsamość jest mocno oparta na jej niesprawności
              • adam81w Re: Rozumiem Madzię 28.05.06, 23:27
                przynajmniej moglaby sie cieszyc zyciem.
                • fnoll Re: Rozumiem Madzię 28.05.06, 23:52
                  madzia, jaką jest, by się nie cieszyła, bo by jej nie było
                  • adam81w Re: Rozumiem Madzię 29.05.06, 00:11
                    to by byla inna madzia . a gdyby jej nie bylo ? to co z tego ? dziwny argument
                    tak samo mozna powiedziec ze pewni ludzie nie urodzili sie bo ich potencjalni
                    rodzice byli za biedni zeby ich miec . juz trudno taki lajf .

                    ps jesli zrozumialem twoja wypowiedz bo przyznaje ze moglem nie zrozumiec smile
                    • fnoll Re: Rozumiem Madzię 29.05.06, 00:50
                      ano by jej nie było, bo albo uniemożliwono by jej rozwinięcie się w dojrzałego
                      osobnika już na poziomie moruli, bo nie przeszłaby testów genetycznych, albo by
                      ją poprawiono później - świat byłby wolny od madź buczek!

                      czy zmiana świata w tym kierunku nie jest jakoś wymierzona w aktualnie
                      istniejącą madzię? spróbuj postawić się na jej miejscu i poczuć na sobie to
                      parcie, że świat byłby lepszy bez niej - by się obronić przed tak radykalnym
                      zanegowaniem własnej wartości co możesz zrobić? na przykład to, co obecnie robi
                      madzia buczek, czyli uwierzyć, że niesprawność, którą racjonalny świat chciałby
                      usunąć, jest w "tajemniczy sposób" miła bogu, czyni z niej specjalną posłannicę
                      jego nauk

                      jak myślisz, gdy osoby z zespołem downa zorientują się, że nie ma już im
                      podobnych wśród dzieci dzięki powszechnemu i skutecznemu wykrywaniu embrionów
                      obarczonych tą wadą i usuwaniu ich, że są "ostatnim pokoleniem", czy nie poczują
                      się niechcianym gatunkiem na wymarciu?

                      stanowi to pewien dylemat...

                      skutkiem ubocznym nadmiernej ufności pokładanej w nauce jako remedium na
                      wszelkie "błędy natury" może być odrzucenie wszelkich, wciąż powtarzających się
                      "błędów" - swoisty rasizm pięknych, zdrowych i bogatych

                      jako "błąd" możesz się temu poddać i nie pozostanie ci chyba nic innego, jak
                      strzelić samobója, wybłagać eutanację, albo... dowarościujesz się jakoś, na
                      przykład bogiem
                      • adam81w Re: Rozumiem Madzię 29.05.06, 01:41
                        fnoll mysle ze chcesz postawic teze ze czlowiek 21 wieku polegajacy na nauce ,
                        niejako bylby jako Spartan ktory niesprawne dziecko zrzucali ze skal . Czyli ze
                        czlowiek nauki dazy do tego zeby zrobic ze spoleczenstwa klase ludzi idealnych
                        tzn zeby wszyscy byli idealni a kto taki mialby nie byc temu smierc . Mysle ze
                        taka teza jest nieprawdziwa albowiem nikomu chyba nie moze zalezec na
                        idealnosci , po ktorej osiagnieciu czlowiek wlasciwie nie ma po co zyc .
                        Kazdemu chyba jednak zalezaloby na tym , chcialby tego zeby kazdy nowy czlowiek
                        w chwili urodzenia mial rowne szanse fizyczne. czyli chyba kazdy bylby za tym
                        zeby nowym planowanym w jakiejs parze dzieciom usuwac jakies wady genetyczne
                        przed narodzeniem lub pomagac po urodzeniu poprzez tez jakies lecznicze
                        dzialanie . Przeciez nikt nie chce cierpiec ani byc ulomny .
                        To nie chodzi o zrobienie wzorzca czlowieka jakim mialby sie taki nowourodzony
                        czlowiek stawac w koncu np mezczyzna 2metry 80 kilogramow , baile wlosy ,
                        niebieskie oczy ( czy jak to bylo w ideale rasy w 3 rzeszy ) a kobieta 1 70 i
                        40 kilo wagi . Nie to chodzi o to zeby kazdy mogl sie cieszyc tym samym : 4
                        konczyny , 1 glowa , oddychanie , jedzenie , wydalanie . takie normalne ludzkie
                        rzeczy . Amerykanie maja w konstytucji ze kazdy ma prawo do szczescia . to cos
                        takiego .
                        Natomiast piszesz jak poczulyby sie osoby z downem gdyby nauce udalo sie
                        zniszczyc w zarodku taka chorobe i takie dzieci by sie nie rodzily . Ale
                        przeciez mowimy tu o sytuacji w ktorej nauka moglaby pomoc takze takim osobom .
                        takze tym zyjacym z downem pozwolila by pozbyc sie ich choroby. Jesli jeszcze
                        nie byloby ty mozliwe to sory ale odmawiac jednym ( nmienarodzonym ) dzieciom
                        prawa do zycia bez choroby jaka jest zespol downa bo inne dzieci tez juz zyjac
                        z downem moglyby sie zle poczuc tylko przez to ze nie rodza sie juz dzieci z
                        downem . Wiec takie argumentowanie jest wg mnie nie fair .
                        Nie sadze wiec bym zadal ludzkosci pieknych zdrowych i bogatych . choc nie
                        zdrowych to raczej tak . w koncu czemu nauka ma nie sluzyc temu zebsymy wszyscy
                        byli zdrowi ? i czy nie temu sluzy nauka ?
                        Choc bycie zdrowym to przeciez tez obszerny termin . W zasadzie to o czym pisze
                        w tym watku moglbym strescic do tego ze : nauka powinna wyeleminowac choroby
                        dziedziczne i jakis innych schorzen zaburzen uniemozliwiajacych normalne
                        funkcjonowanie w zyciu . Tak zeby wszyscy mieli w maire rowne fizyczne szanse
                        na starcie .
                        Poza tym jak moglyby sie zdarzac bledy skoro wlasnie nauka potrafilaby
                        wszystkim pomoc ? takze tym ktorzy juz zyja z jakims schorzeniem , ulomnoscia .
                        Jestem pewien ze kazdy niepelnosprawny gdyby mioal tylko taka mozliwosc
                        natychmiast zdecydowalby sie na taka propozycje ze " wychodujemy ci noge " i
                        bedziesz mogl chodzic zamiast ciagle twkic w wozku.
                        natomaist madzia . stawiam sie w jej polozeniu . rozumiem ja lecz nie
                        rozumiem . nie umiem tego lepiej ujac. no i to ze rozumiem ja nie zabrania mi
                        miec swojego zdania.
                        • fnoll Re: Rozumiem Madzię 29.05.06, 12:13
                          adam81w napisał:

                          > fnoll mysle ze chcesz postawic teze ze czlowiek 21 wieku polegajacy na nauce ,
                          > niejako bylby jako Spartan ktory niesprawne dziecko zrzucali ze skal.

                          nie, bo sytuacja, gdy stara się za wszelką cenę uniknąć "powstawania" osób
                          niesprawnych zasadniczo różni się od zabijania tych, co powstały

                          ja tylko chcę wskazać na skutki uboczne zdecydowanej niezgody na przydarzającą
                          się ludziom niesprawność - że może ona być jednym z powodów odrzucenia,
                          zanegowania wartości osób z określoną niesprawnością

                          poza tym pozostaje kwestia poczucia własnej wartości osoby niesprawnej
                          wynikającego z jej postrzegania własnej przydatności - jakie alternatywy miała
                          madzia buczek, by czuć się potrzebną? nie każdy ma predyspozycje do zostania
                          stephenem hawkingiem (to taki genialny fizyk z duuużą niesprawnością) - więc?
                          religia umożliwiła jej bycie przydatną dla innych - jaką miałbyś dla niej
                          alternatywę? cóż, obawiam się, że wybór nie jest wielki i należałoby doceniać
                          to, co jest, niekoniecznie się z tym zgadzając smile


                          > czyli chyba kazdy bylby za tym
                          > zeby nowym planowanym w jakiejs parze dzieciom usuwac jakies wady genetyczne
                          > przed narodzeniem lub pomagac po urodzeniu poprzez tez jakies lecznicze
                          > dzialanie.

                          co byś powiedział na wyeliminowanie gejów z populacji dzięki genetycznej prewencji?

                          > Natomiast piszesz jak poczulyby sie osoby z downem gdyby nauce udalo sie
                          > zniszczyc w zarodku taka chorobe i takie dzieci by sie nie rodzily . Ale
                          > przeciez mowimy tu o sytuacji w ktorej nauka moglaby pomoc takze takim osobom

                          obecnie mamy taką sytuację, że dzięki badaniom prenatalnym można z bardzo
                          wysokim prawdopodobieństwem wykryć zespół downa u płodu na bardzo wczesnym
                          etapie rozwoju i go usunąć, dzięki czemu teoretycznie dzieci obarczone tym
                          zaburzeniem mogłyby już się więcej nie rodzić

                          "wyleczenie" z tego zaburzenia żyjących osób z zespołem downa jest natomiast
                          fantastyką

                          także piszę o czymś, co właściwie już ma miejsce - kwestia zwiększenia
                          powszechności badań prenatalnych i osoby z zespołem downa "wymrą"

                          > odmawiac jednym ( nmienarodzonym ) dzieciom
                          > prawa do zycia bez choroby jaka jest zespol downa bo inne dzieci tez juz zyjac
                          > z downem moglyby sie zle poczuc tylko przez to ze nie rodza sie juz dzieci z
                          > downem . Wiec takie argumentowanie jest wg mnie nie fair .

                          owszem, to też nie wygląda na dobre, ale trzeba zaznaczyć, że tu nie chodzi o
                          odmawianie dzieciom prawa do życia bez zespołu downa, ale o to, że odmawia się
                          płodom obarczonym tym zburzeniem "prawa" do zaistnienia w dojrzałej formie

                          dlatego piszę o dylemacie

                          > nauka powinna wyeleminowac choroby
                          > dziedziczne i jakis innych schorzen zaburzen uniemozliwiajacych normalne
                          > funkcjonowanie w zyciu . Tak zeby wszyscy mieli w maire rowne fizyczne szanse
                          > na starcie .

                          to piękny postulat, moje wątpliwości dotyczą tylko tego, co w trakcie jego
                          wdrażania stanie się z tymi, którzy już są "nierówni"

                          wyobraź sobie, że za twojego życia, już dziesięć lat po twoich narodzinach,
                          zaczęły rodzić się dzieci przewyższające cię we wszystkich umiejętnościach w
                          wysokim stopniu, wszystkie z równymi szansami w swoim pokoleniu, ale ty w
                          stosunku do nich stałeś się bardzo nierówny - nie masz szans w konkurowaniu z
                          nimi o pracę

                          czy z pokorą zaakceptujesz ten skok ewolucyjny ludzkości, który uczyni cię
                          całkowicie zbędnym?

                          > no i to ze rozumiem ja [madzię] nie zabrania mi
                          > miec swojego zdania.

                          jasne smile
                          • croyance Re: Rozumiem Madzię 30.05.06, 22:34
                            także piszę o czymś, co właściwie już ma miejsce - kwestia zwiększenia
                            powszechności badań prenatalnych i osoby z zespołem downa "wymrą"

                            Niekoniecznie, Fnollu, nie wszyscy rodzice na wiadomosc, ze dziecko urodzi sie
                            z zespolem Downa biegna na aborcje.
                            Fakt wykrycia choroby nie jest wiec ROWNOZNACZNY z jej wyeliminowaniem ze
                            spoleczenstwa.
                            • fnoll Re: Rozumiem Madzię 31.05.06, 00:55
                              croyance napisał:

                              > także piszę o czymś, co właściwie już ma miejsce - kwestia zwiększenia
                              > powszechności badań prenatalnych i osoby z zespołem downa "wymrą"
                              >
                              > Niekoniecznie, Fnollu, nie wszyscy rodzice na wiadomosc, ze dziecko urodzi sie
                              > z zespolem Downa biegna na aborcje.

                              racja smile

                              co jest cennego w tej zgodzie na niedoskonałość kosztem istoty, która musi ją
                              nosić w sobie?
                              • monikaannaj Re: Rozumiem Madzię 31.05.06, 09:07
                                Kosztem?

                                czyli - odwracając sytuację, ci rodzice którzy decyduja sie na aborbcje robią
                                to DLA tej istoty?

                                Kiedy słysze o takiej aborcji(nie mowie o naprawde poteznej wadzie, ale nie
                                jestem pewna czy zespół downa to "cięzkie uszkodzenie płodu") to mam nadzieje
                                ze tym ludziom nie urodzi sie sliczne rożowe, zdrowe maleństwo które wkrórce
                                dozna porazenia czterokończynowego np. Bo jak oni zgodzą sie na niedoskonałośc
                                tego dziecka?
                                • fnoll Re: Rozumiem Madzię 31.05.06, 11:19
                                  monikaannaj napisała:

                                  > Kosztem?
                                  >
                                  > czyli - odwracając sytuację, ci rodzice którzy decyduja sie na aborbcje robią
                                  > to DLA tej istoty?

                                  dobre pytanie - bo obie alternatywy budzą wątpliwości...

                                  > Kiedy słysze o takiej aborcji(nie mowie o naprawde poteznej wadzie, ale nie
                                  > jestem pewna czy zespół downa to "cięzkie uszkodzenie płodu") to mam nadzieje
                                  > ze tym ludziom nie urodzi sie sliczne rożowe, zdrowe maleństwo które wkrórce
                                  > dozna porazenia czterokończynowego np. Bo jak oni zgodzą sie na niedoskonałośc
                                  > tego dziecka?

                                  no właśnie, pewna zgoda na niedoskonałość jest nam po prostu niezbędna, inaczej
                                  potencjalnie sami możemy znaleźć się "za burtą" - pytanie jak wyznaczyć granice
                                  tej zgody?
      • watanabe.miharu Re: Rozumiem Madzię 28.05.06, 23:57
        no_no napisał:

        > Czy znacie lepszy środek 'znieczulający' ból i rozpacz, niż wiara, że jest
        > się poprzez swoją chorobę wybrańcem Boga?

        Przeświadczenie, że jest się jakimś wybrańcem, nie jest normalne. Ani w
        negatywnym, ani pozytywnym sensie. Osoby chore ani nie są ani niczemu winne, ani
        nie są wybrańcami jakieś istoty z powodu swej choroby. Po co się łudzić? Nie
        lepiej od razu pogodzić się z tym, że się kiedyś umrze, i będzie koniec? Czy
        wiara w to, ze kiedyś, jakiś bóg wynagrodzi to wszystko, jest lepsza od
        pogodzenia się z rzeczywistością? Przeciez chodzi tylko o osiagniecie spokoju..
        Zresztą - czy tym samym nie przyznaje się, że bóg nie istnieje, a wiara to tylko
        swoista terapia, oszukiwanie się?
        • fnoll Re: Rozumiem Madzię 29.05.06, 00:58
          watanabe.miharu napisała:

          > Czy wiara w to, ze kiedyś, jakiś bóg wynagrodzi to wszystko, jest lepsza od
          > pogodzenia się z rzeczywistością?

          jeśli owo "pogodzenie z rzeczywistością" osłabia wolę życia, bo ta rzeczywistość
          jest nie do zniesienia, to wtedy lepiej jest się łudzić, jak sądzę

          optymiści są zdrowsi od realistów smile

          kiedyś zetknąłem się z takimi interesującymi wynikami badań psychologicznych, z
          których wynikło, że osoby depresyjne cechują się bardziej realistyczną oceną
          swojej sytuacji i świata wokół niż zdrowi wink

          może jest możliwe takie "pogodzenie z rzeczywistością", które w najbardziej
          beznadziejnych warunkach nie odziera z woli życia i wrażliwości, ale jest ono
          chyba dostępne niewielu
          • wanda43 Re: Rozumiem Madzię 29.05.06, 08:46
            Tuz przed smiercią,gdy juz nie mogl mowic ksiądz Tischner napisal na kartce -
            "nie prawda,cierpienie nie uszlachetnia".
            Wiele osob ulomnych od urodzenia lub w wyniku jakiegos zdarzenia losowego
            stwarza sobie wlasny swiat,wielu robi sie zwyczjnie zlosliwymi,maja pretensja do
            swiata i ludzi za swoją ulomnosc.Pannie Magdalenie rodzice stworzyli
            swiat,zrobili z niej zywą reklame radyja,jej kalectwo stalo sie towarem.Ona
            chyba nawet nie zdaje sobie z tego sprawy.Ale skoro to pomaga jej zyc,daje jakąs
            radosc,to niech sobie tak zyje.Obrzydliwi sa natomiast ci ludzie,ktorzy tę jej
            ulomnosc wykorzystują w celach marketingowych.We wszystkich jej wypowiedziach
            pojawiaja sie numery konta radyja i apel o wplaty.
            • fnoll Re: Rozumiem Madzię 29.05.06, 12:18
              wanda43 napisała:

              > Obrzydliwi sa natomiast ci ludzie,ktorzy tę jej
              > ulomnosc wykorzystują w celach marketingowych.We wszystkich jej wypowiedziach
              > pojawiaja sie numery konta radyja i apel o wplaty.

              zgadzam się całkowicie

              cóż, pomoc rzadko, o ile kiedykolwiek, bywa bezinteresowna - fatalnie, gdy za
              okazywaniem pomocy stoją dość... hm... brzydkie interesy
      • the_dzidka Re: Rozumiem Madzię 29.05.06, 11:06
        > Czy znacie lepszy środek 'znieczulający' ból i rozpacz, niż wiara, że jest
        > się poprzez swoją chorobę wybrańcem Boga?

        Wiesz - mnie by to raczej przeraziło, niz znieczuliło moje cierpienie.
    • tombra7 Re: Madzia Buczek bredzi ( do Og Jaj ) 29.05.06, 16:34
      "Czy to dziwne że ludzie nie chcą cierpieć i że chcą być zdrowi i bogaci???"
      no wiesz ,dośc dziwne,przecież każdy z nas cierpiał lub będzie cierpiał.wiemy to
      z doświadczenia ,że wieczny stan bez cierpienia jest niemożliwy.Cierpienie jest
      naturalną częścią życia człowieka,nic na to nie poradzimy,jeśli marzymy o życiu
      w zdrowiu,bogactwie i bez cierpienia,to ulegamy jedynie jakiemuś okrutnemu
      złudzeniu.Kiedyś na pewno dopadnie Cię ból zębów lub np.lumbago,wydasz całą kasę
      na leki,wywalą cię z roboty,i co wtedy?-załamka?
      Natomiast jeśli te wszystkie "cuda" o których marzysz nie będą celem Twojego
      pięknego życia,znacznie lepiej będzie znieść ból ,który na pewno nastąpi.lepiej
      już dziś zrezygnować z takich niemądrych marzeń,żeby się nie obudzić z ręką w
      szpitalnej kaczce.
      Owszem,Madzi wmówili różne dziwne rzeczy,trudno,ale Tobie ktoś wmówił coś
      zupełnie odwrotnego!
      prawda zapewne leży pośrodku.
      jak wszystko.
      Zresztą posłuchaj ludzi zdrowych i bogatych,bardzo często przypisuja swoje
      szczęście bogu,są o tm przekonani,np.Doda.
      ale i ona kiedyś skończy na geriatrii,kwestia czasu.
      "Wiele osób ułomnych, kalekich jest bardzo religijnych. "-to raczej dewocja,chęc
      wymodlenia się o zdrowie,niewiele ma wspólnego z duchowościa.Chrześcijaństwo nie
      daje dobrej odpowiedzi na pytanie dlaczego cierpimy,dlatego tak się mota i
      lawiruje,tłumaczy to róznymi tajemnicami,B 16 w Auschwitz powiedział co
      wiedział,i tyle.nic nowego i odkrywczego.
    • watanabe.miharu Re: Rozumiem Madzię 29.05.06, 22:00
      wanda43 napisała:

      > Tuz przed smiercią,gdy juz nie mogl mowic ksiądz Tischner napisal na kartce -
      > "nie prawda,cierpienie nie uszlachetnia".

      No proszę, a jednak ktoś się ze mną zgodził, i to ksiądz Tischner, a więc nie
      byle kto.. Zresztą nie trzeba być filozofem, żeby dojśc do takiego wniosku.
      Wystarczy przez trzy dni męczyć się z potwornym bólem zęba, by zorientowac się,
      że tezę o "uszlachetnianiu" wymyślił ktoś niepoważny. Po pozbyciu się bólu
      odczuwa się tylko i wyłącznie ulgę, a nie żadne poczucie bycia przez to bardziej
      wartościowym człowiekiemwink

      Co do usprawiedliwiania swojej fizycznej ułomności - nie widzę powodu, by w
      ogóle to jakoś usprawiedliwiać. Ot, jest i już. Takie życie. Geny, wypadek...
      ale nie żadne naznaczenie przez boga. I nie wiem, dlaczego dojście do takiego
      wniosku miałoby zdołować. Nie ma w tym nic tragicznego, tylko realizm. To raczej
      przeświadczenie, że bóg wybrał nas, abyśmy właśnie my cierpieli na jego chwałę,
      jest dołujące!
      • croyance Re: Rozumiem Madzię 30.05.06, 22:40
        Rozmawiali slepi o kolorach ... intelektualnie latwo to sobie wszystko
        wyjasnic, ale wystarczy posiedziec na wozku jakis czas, a jakos zmienia sie
        perspektywa ... punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia, jak to mowia,
        albo "syty glodnego nie zrozumie".
        • wuj_chojny Madzi nie kapuję, co to ma niby być!? 31.05.06, 02:13
          Co znaczą brednie nagłaśniane przez nasze mas-media?!
          To co? Należy cierpieć w "miłości bożej" bez jakiejkolwiek nadziei?
          Należy cierpieć jak bydlę? Wyjąc?!! Co za pieprzeniE! Każdy chory ma nadzieję,
          ze stanie sie cud, nawet jeśli nie wierzył w cuda. Nie dlatego,że jest
          wierzącym lub nie, ale dlatego, że uznaje siebie za kogoś sczególnego! Z całą
          odpowiedzialnością stwierdzam, że cierpienie chorego człowieka nie ma nic z
          ewangelii!
          "Ewangelią" jest życie, jest zdrowie! Doświadczam kresu życia dugiego
          najbliższego mi człowieka! On nie modli sie do boga! On "modli" się do mnie, bo
          wie że jestem jedyną jego podporą, współcierpieniem! To ode mnie zależy jego
          komfort psychiczny, fizyczny. Jego poczucie człowieczeństwa! On wie, że nie
          zostawię go na pastwę "niemożliwości"! A ja? Jamam wsparcie jedynie we własnej
          niezależności finansowej! I jeśli to jest dane od boga, to dzięki bogu! Ale nie
          do konca, bo o finanse dbałem i dbam sam!
    • norde1 Re: Madzia Buczek bredzi 08.10.06, 18:04
      aktsieta napisała:

      > Zeby naprawdę się przekonać co do religijności wystarczyłoby wprowadzić
      podatek
      > na cele np.kościelne

      To przekonałem się, jednak jestem wierzący, ale sam nałożyłem podatek na
      siebie, to znaczy od 10 lat nawet 1 grosza na KK nie dałem.

      • billy.the.kid Re: Madzia Buczek bredzi 08.10.06, 21:25
        CIERPIENIE FAKTYCZNIE USZLACHETNIA.
        zdarzyło się pare razy po tygodniówce -miałem kaca-giganta.
    • taus Jajka i co z tego? Skoro ona i jej podobni tak 09.10.06, 00:33
      Jajka i co z tego? Skoro ona i jej podobni tak uważają to co Ci do tego??
      Niech sobie głosi własne poglądy, a jeśli pomaga jej to znosić jej cierpienie to niech jej służy. Niektórym widać modlitwa dobrze robi.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka