Jest bardzo wiele przykładów niezwykłych - dla przeciętnych zjadaczy chleba -
możliwości umysłowych niektórych przedstawicieli naszego gatunku. Nazywamy
ich geniuszami.
Gdyby nie ślepa uliczka ewolucji, która poprzez zbyt wąski kanał dróg rodnych
naszych samic ograniczyła wielkość mózgoczaszki przychodzących na świat
niemowląt... Może bylibyśmy dziś zupełnie inni.
Zauważono, że zdolności muzyczne i matematyczne ludzi bardzo często chodzą w
parze. Einstein grał na skrzypcach, a ja pamiętam, że w klasie licealnej o
profilu mat-inf, do której uczęszczała kiedyś moja córka, chyba około 3/4
uczniów grywało na jakimś instrumencie.
A więc do geniuszów, nam ludziom, naprawdę niewiele brakuje. Gdyby tak trochę
posterowac tym procesem...
Zwyczajny geniusz "ma już na koncie ponad sto kompozycji,
w tym pięć symfonii, 17 sonat i trzy koncerty fortepianowe". No tak, ale
jeśli wszyscy będziemy geniuszami, to jaki sens będzie miało
pojęcie "geniusz"? "Bóg"?
Ciekawe, czy tacy geniusze wierzą w Boga?