Dodaj do ulubionych

Ewolucja człowieka

27.10.06, 17:20
Jest bardzo wiele przykładów niezwykłych - dla przeciętnych zjadaczy chleba -
możliwości umysłowych niektórych przedstawicieli naszego gatunku. Nazywamy
ich geniuszami.

Gdyby nie ślepa uliczka ewolucji, która poprzez zbyt wąski kanał dróg rodnych
naszych samic ograniczyła wielkość mózgoczaszki przychodzących na świat
niemowląt... Może bylibyśmy dziś zupełnie inni.

Zauważono, że zdolności muzyczne i matematyczne ludzi bardzo często chodzą w
parze. Einstein grał na skrzypcach, a ja pamiętam, że w klasie licealnej o
profilu mat-inf, do której uczęszczała kiedyś moja córka, chyba około 3/4
uczniów grywało na jakimś instrumencie.

A więc do geniuszów, nam ludziom, naprawdę niewiele brakuje. Gdyby tak trochę
posterowac tym procesem...

Zwyczajny geniusz "ma już na koncie ponad sto kompozycji,
w tym pięć symfonii, 17 sonat i trzy koncerty fortepianowe". No tak, ale
jeśli wszyscy będziemy geniuszami, to jaki sens będzie miało
pojęcie "geniusz"? "Bóg"? wink

Ciekawe, czy tacy geniusze wierzą w Boga? wink
Obserwuj wątek
    • redykolek Re: Ewolucja człowieka 27.10.06, 17:29
      Einstein (geniusz w dziedzinie nauki) wierzył, podobnie Michał Anioł (geniusz w
      dziedzinie sztuki). wink

      Ale mnie zastanawia coś innego. Czy rzeczywiście podstawą wzrostu zdolności
      umysłowych musi być powiększanie się mózgu? A może ten sam efekt da się
      osiągnąć poprzez zmianę jego struktury lub fizjologii (nawet jeżeli w procesie
      tym objętość mózgu się zmniejszy)?
      • grgkh Re: Ewolucja człowieka 27.10.06, 17:43
        Opowiedz mi w "co" i "jak" wierzył Albercik - bo rózne sa "wiary". wink
        Z podaniem źródeł.

        Geniuszy było wielu - a taki Leonardo da Vinci, ten to miał pomysłów. wink
        • redykolek Re: Ewolucja człowieka 27.10.06, 17:55
          "Albercik" wierzył w Boga takiego, w jakiego wierzą wyznawcy judaizmu. I
          takiego zarazem, który nie gra w kości. wink A żródła są powszechnie dostępne.
          Wpisz do wyszukiwarki "Albert Einstein", a na pewno na ten temat coś znajdziesz.

          Geniuszy faktycznie było wielu, a ich wyróżnikiem nie była wcale wiara lub
          niewiara. Co jednak sądzisz o drugim zagadnieniu, które poruszyłem w mojej
          poprzedniej wypowiedzi (ten temat wydaje mi się znacznie ciekawszy)?
          • lliberte Re: Ewolucja człowieka 27.10.06, 18:09
            redykolek napisał:

            > "Albercik" wierzył w Boga takiego, w jakiego wierzą wyznawcy judaizmu. I
            > takiego zarazem, który nie gra w kości. wink A żródła są powszechnie dostępne.
            > Wpisz do wyszukiwarki "Albert Einstein", a na pewno na ten temat coś znajdziesz



            Wiedziałem o tym,że A.Einstein nie wierzył w takiego boga ,którym wspomniałeś,
            sprowokowałeś mnie jednak do tego,aby za pomocą wyszukiwarki znaleźć - pie-
            rwszy temat przy pomocy wyszukiwarki Google.
            Przeczytaj dokładnie....masz zawsze szansę wycofać sie z tego co powiedziałeś.
            Chyba,że nie wiesz jaka jest różnica między wiarą a Jahwe a bogiem Spinozy.



            Światopogląd - Dotyczy A.Einsteina

            Cytaty dotyczące poglądów religijnych.

            Doszedłem - będąc dzieckiem całkowicie niereligijnych (żydowskich) rodziców
            - do głębokiej religiności, która jednak miała swój nagły koniec w wieku lat
            dwunastu[1]

            Nie myślę, że z konieczności nauka i religia są naturalnymi oponentami. W
            rzeczy samej, myślę, że jest bardzo bliski związek między nimi. Co więcej,
            myślę, że nauka bez religii jest kulawa, i odwrotnie, religia bez nauki jest
            ślepa. Obie są ważne i powinny współpracować "ręka w rękę"[2]

            Swoje poglądy określał jako religijne odczucie kosmicznego porządku, ("cosmic
            religious sense").[3] Odpowiadając na telegram rabina Nowego Jorku Herberta S.
            Goldsteina w 1929 (Czy wierzy Pan w Boga. Stop. Odpowiedź zapłacona do 50 słów)
            stwierdził: Wierzę w Boga Spinozy, który ujawnia się w harmonii wszechbytu, a
            nie w Boga, który interesuje się losem i działaniami ludzkości. Spinoza był
            naturalistycznym panteistą.

            pl.wikipedia.org/wiki/Albert_Einstein#.C5.9Awiatopogl.C4.85d
            • kociak40 Re: Ewolucja człowieka 28.10.06, 01:00
              Ryszardzie!
              Niepotrzebnie się upierasz, A.Einstein nie był ateistą, trudno jego wiarę
              określić, bo Ty wiarę postrzegasz jako modlenie się z rożańcem, wodą święconą
              itd. Albert przyjmował isnienie Absolutu, czyli intelgencji sprawszej,
              istniejącej.
              Tak samo drugi "wielki" - Izaak Newton, był niewierzącym, być moze pełnym
              ateistą lecz po odkryciu i sformupowaniu swoich wielkich praw mechaniki, stał
              się wierzący. Stał się arianinem (tego rodzaju wiary). Zachwyciła go mądrość
              praw fizyki, logika wynikająca z ciagłosci zjawisk. Boga nazywał - "Wielkim
              Mechanikiem".
              • lliberte Re: Ewolucja człowieka 28.10.06, 09:18
                kociak40 napisał:

                Ryszardzie!
                Niepotrzebnie się upierasz, A.Einstein nie był ateistą, trudno jego wiarę
                określić, bo Ty wiarę postrzegasz jako modlenie się z rożańcem, wodą święconą
                itd. Albert przyjmował isnienie Absolutu, czyli intelgencji sprawszej,
                istniejącej



                Wskaż mi miejsce gdzie napisałem,że A.Einstein był ateistą ? Nie uznawał
                boga osobowego w znaczeniu jakim jest Jahwe - bóg w religii judaizmu.
                W swoim poście redykolek napisał:

                "Albercik" wierzył w Boga takiego, w jakiego wierzą wyznawcy judaizmu. I
                takiego zarazem, który nie gra w kości.


                Einstein nie wierzył w boga w jakiego wierzą wyznawcy judaizmu,świadczą
                o tym jego wypowiedzi.

                - "Nie potrafię wyobrazić sobie osobowego Boga, wywierającego bezpośredni
                wpływ na uczynki ludzi. (...) Moja religijność polega na pokornym uwielbianiu
                nieskonczenie doskonałego bytu duchowego, który przejawia się w tej drobnej
                cząstce rzeczywistości, jaką (...) jesteśmy zdolni ogarnąć naszym rozumem."

                List do pewnego bankiera z Colorado,
                sierpien 1927r.

                "Nie potrafię wyobrazić sobie Boga, który nagradza i karze istoty przez siebie
                stworzone, lub Boga obdarzonego wolną wolą na podobieństwo nas samych. Nie mogę
                również ani też nie chcę sobie wyobrazić, że człowiek trwa dalej po fizycznej
                śmierci; nadzieje tą pozostawiam ludziom słabego ducha, którzy żywią ją ze
                strachu lub niedorzecznego egoizmu."

                Z artykułu "What I Believe", 1930r.

                "Zasadniczym źródłem aktualnego konfliktu miedzy sferą religii a sferą nauki
                jest doktryna osobowego Boga."


                "Wierzę w Boga Spinozy, przejawiającego się w harmonii wszystkiego, co istnieje,
                a nie w Boga, który zajmował by się losem i uczynkami każdego człowieka."


                B.Spinoza był panteistą,który głosił pogląd,że bóg to przyroda i cały
                wszechświat- że Bogiem jest wszechświat pojęty jako całość;

                Poruszając kwestię Boga, niderlandzki filozof przeprowadzał dowód ontologiczny
                - wnioskował, że skoro w umyśle istnieje pojęcie rzeczy najdoskonalszej, to musi
                ona istnieć realnie. Bóg to substancja, czyli przyczyna samej siebie, niemająca
                żadnej zewnętrznej przyczyny sprawczej: „Przez substancję rozumiem to, co
                istnieje samo w sobie i pojmowane jest samo przez się”. W ten sposób Bóg został
                złączony z naturą, ale również pozbawiony nimbu Stwórcy świata, który nie mógł
                być wykreowany, skoro samemu będąc substancją - Bogiem - jest wieczny i
                nieskończony.

                Jedność Boga z naturą i brak rozróżnienia natury - były to dwie podwaliny
                Spinozjańskiego systemu filozoficznego - monizmu panteistycznego. „Nie może też
                natura ta istnieć poza Bogiem; gdyby bowiem poza Bogiem istniała, to jedna i ta
                sama natura, która zawiera w sobie konieczne istnienie, istniałaby podwójnie; to
                zaś (…wink jest niedorzecznością”.
                źródło: Wilkipedia


                Zgadzam się z Tobą,że trudno określić jego wiarę,gdyż sam o sobie mówił
                również,że jest wierzącym ateistą.


                Ty wiarę postrzegasz jako modlenie się z rożańcem, wodą święconą
                > itd. Albert przyjmował isnienie Absolutu, czyli intelgencji sprawszej,


                Nie chcę się już rozpisywać (nie lubię długich postów) odpowiem Ci zatem
                krótko........to Twoja subiektywna ocena,to ...."semantyczne nadużycie"
                Nie postrzegam w ten sposób wiary.
                • kociak40 Re: Ewolucja człowieka 28.10.06, 14:26
                  Czyli najkrócej - Albert Einstein i Izaak Newton, nie byli ateistami w
                  znaczeniu tego słowa. Teraz zgadzasz się?
          • grgkh Re: Ewolucja człowieka 27.10.06, 20:12
            > ... w Boga takiego... który nie gra w kości. wink

            A jak to jest, jak Bóg gra w kości? wink
            • kociak40 Re: Ewolucja człowieka 27.10.06, 22:41
              grgkh napisał:

              > > ... w Boga takiego... który nie gra w kości. wink
              >
              > A jak to jest, jak Bóg gra w kości? wink

              A.Einstein był wierzący w Boga, Boga jako logiczną siłę sprawczą, jako Twórce
              praw przyrody. Co do tej "gry w kości", powiedzenie to wypowiedział na kanwie
              dyskusji jaka rozpętała się na temat mechaniki kwantowej - nowej teorii
              dotyczącej elektronu. Krytyczna postawa Alberta ośmieliła następną generację
              naukowców do podważenia kolejnych twierdzeń klasycznej fizyki Newtona.
              Naukowcy ci posunęli się aż do odrzucenia zasady przyczynowości.
              (Z grubsza biorąc, twierdzili oni, że nie można dokładnie określić, dokąd
              poleci elektron, gdy się go "uderzy". Co najwyżej można powiedzieć, gdzie się
              on "prawdopodobnie" znajdzie). Albert Einstein zdecydowanie się z tym nie
              zgadzał. Te słynne słowa padły w rozmowie z Nielsem Bohrem, który zwrócił się
              do Alberta w stylu - "Albercie, teoria kwantowa wydaje się takim dobrym
              narzędziem do zrozumienia natury elektronu. Czemu nie chcesz jej uznać?"
              Wtedy to Albert Einstein odpowiedział - "Niels, nie mogę uwierzyć, że Bóg gra w
              kosci!" (w znaczeniu, że Bóg też kieruje się przypadkiem).
              Tak nawiasem mowiąc, Albert Einstein, aż do śmierci głowił się nad połączeniem
              w jedno teorii elektrycznosci i grawitacji. Grgkh - wciąż jeszcze można to
              zrobić!!!!
              • grgkh Re: Ewolucja człowieka 28.10.06, 10:45
                Dziękuję, że wyręczyłeś mojego przedpiszcę wink... Nie ma jak fachowość. No i oczywiście chęć szczera do szukania jak było naprawdę, a nie tylko niewolnicza mania dowodzenia dogmatów za pomocą naprędce skleconych, fałszywych półprawd.

                > Tak nawiasem mowiąc, Albert Einstein,
                > aż do śmierci głowił się nad połączeniem
                > w jedno teorii elektrycznosci i grawitacji.
                > Grgkh - wciąż jeszcze można to
                > zrobić!!!!

                Gdy patrzymy na drzewo wiosną, potężny i skomplikowany twór biologiczny, trudno jest nam się domyślić (jeśli teoretycznie nie mielibyśmy takiej wiedzy "z zewnątrz") jakie na nim pojawią się jesienią nasiona. Informacja od żródła, którym jest zarodek tej rośliny, do ostatecznego, różnego w kształcie i rozmiarach tworu jest przetworzona i na oko trudno jest znaleźć związek łączący nasionko z tym, co z niego wyrasta.

                My jesteśmy w podobnej sytuacji. Patrzymy na świat, ale naszymi oczami jedynie na ten jego rozmiar i kształt. Aby dojrzeć coś więcej, sięgamy po wyspecjalizowane narzędzia. Pomagają nam dostrzec pojedyńcze komórki i odpowiednik niektóych przemian chemicznych, któe w nich zachodzą. Jesteśmy jednak w gorszej sytuacji, bo (wszech)świat mamy tylko jeden i na ściśle określonym etapie rozwoju, ni to wiosną, ni jesienią, gdzieś po środku. A mamy się DOMYŚLIĆ dwóch elementów - jak on działa i od czego się zaczął. Jaki był zarodek?

                Domyślanie się, to długa droga. Ale pocieszające jest, że świat działa według reguł matematycznych. Odnalezienie tej właściwej to tylko kwestia czasu, a zakładając, że mamy go nieskończenie wiele, musi się udać. Tak więc czekajmy cierpliwie na tego spośród nas, któremu się ta "unifikacja" powiedzie. A powieść się musi, bo przecież jeśli jest drzewo, to i ziarno, z któego ono się rozrosło też musiało istnieć i na pewno było ono mniej skomplikowane w swej strukturze niż efekt jego ewolucji.

                Nieskończonym rozmiarom Wszechświata zawdzięczamy to, że w jakimś jego zakamarku mogło dojść do takiego splotu fizycznych zdarzeń, że powstaliśmy i my. Być może jest to jedno jedyne takie miejsce w całym jego ogromie czasoprzestrzeni. Gdy patrzymy więc na te nieskończoności rozciągające się we wszystkich kierunkach tych czterech wymiarów, cieszmy się, że udało nam się już tak dużo o swoim domu i nas samych dowiedzieć i szukajmy dalej, bo dużo jest jeszcze do poznania.
                • kociak40 Re: Ewolucja człowieka 28.10.06, 13:01
                  ".......bo dużo jest jeszcze do poznania." grgkh

                  Nie ma granicy poznania.
    • adam81w Re: Ewolucja człowieka 27.10.06, 22:50
      nie uznaje takich rzeczy jak geniusz i talent . wszystko co czlowiek osiaga jest
      efektem jego staran , przypadku , predyspozycji w genach . talentu nie ma , po
      prostu jeden lepiej robi dana rzecz od drugiego .
    • xxara Re: Ewolucja człowieka 28.10.06, 00:51
      > Gdyby nie ślepa uliczka ewolucji, która poprzez zbyt wąski kanał dróg rodnych
      > naszych samic ograniczyła wielkość mózgoczaszki przychodzących na świat
      > niemowląt... Może bylibyśmy dziś zupełnie inni.
      >
      Jestem orędowniczką cywilizowanego porodu przez cesarskie cięcie. Gdyby więc
      wydobywać nowego człowieka w cywlilizowany sposób, istniałaby szansa, żeby nowe
      pokolenia były mądrzejsze i mniej niedotlenione?
      • grazocha Re: Ewolucja człowieka 28.10.06, 19:48
        Bardzo dużo mówi sie o ewolucji, podaje pewne " argumenty" ,cytuje wielkich
        tego świata ale jeżeli obecnie na forum jest zwolennik ewolucji, to proszę,
        niech mi odpowie, KTO POWSTAł W WYNIKU EWOLUCJI: MEżCZYZNA CZY KOBIETA? bo jak
        mi wiadomo Biblia ten fakt dokładnie opisała. Pozdrawiam
        • kiki_kaka_kuku Re: Ewolucja człowieka 28.10.06, 19:53
          HmH?
          No właśnie, kiedy miały miejsce narodziny PŁCI w historii mojej ukochanej
          planety ? Hę? I na jakim etapie rozwoju?
        • kociak40 Re: Ewolucja człowieka 28.10.06, 20:35
          grazocha napisała:

          > Bardzo dużo mówi sie o ewolucji, podaje pewne " argumenty" ,cytuje wielkich
          > tego świata ale jeżeli obecnie na forum jest zwolennik ewolucji, to proszę,
          > niech mi odpowie, KTO POWSTAł W WYNIKU EWOLUCJI: MEżCZYZNA CZY KOBIETA? bo jak
          > mi wiadomo Biblia ten fakt dokładnie opisała. Pozdrawiam

          Pani grazocho!

          Takiego pytania nauce nie można postawić. Sam termin - ewolucja, to proces
          sukcesywnych zmian przebiegających w określonym kieruku. Pod to pojęcie można
          by podłozyć założenie, że powstała pierwsza żywa komórka i z tej komórki
          powstało wszystko co zyje. Tego nie da się udowodnić, jest flora, fauna, brak
          jest znalezisk skamieniałości dających dowody na formy pośrednie. O
          skamieniałości jest bardzo trudno, muszą zaistnieć odpowiednie warunki, cały
          ciąg czynników aby taka skamieniałość zachowała się. Tego nigdy w całości się
          nie dowiemy, tak samo jak i o tym, jak powstał Wszechświat z niczego.
          Mamy tylko wgląd do "cząstkowych" ewolucji, do krótkich okresów w dziejach
          świata, gdzie można pewne dowody uzyskać. Darwin wysunął tezę (na bazie swoich
          badań i obserwacji), że istnieje pewien ciąg zmiany gatunków i temu podlaga
          także człowiek. Założył, że był jakiś nazwijmy to "przodek" z którego, na
          skutek ewolucji i wymuszonych zmian środowiska powstały dwie linie - małp i
          człowieka. Ten wspolny praprzodek z dużym prawdopodobieństwem, na skutek zmian
          w swoim środowisku, musiał "zejść z drzewa" na otwartą równinę stepów i musiał
          przyjąć postawę wyprostowaną (aby przetrwać wśród wysokich traw). Naukowcy
          całego świata rozpoczeli poszukiwania nazwane później "bitwa o czaszki" czyli o
          znalezienie skamieniałości (najlepiej czaszki), która posiadając cechy
          zwierzęce miałaby pierwszą cechę ludzką, coś co tylko występuje u człowieka.
          Zakładano, że cechą tą będzie tz. mózgoczaszka. Niestety, w koncu znaleziono
          taką czaszkę, ale pierwszą cechą ludzką w niej, był typ uzębienia. Nazwano ten
          twór zwierzęcy z pierwszą cechą ludzką, typem uzębienia - Australopitekiem.
          Można snuć pewne przypuszczenia dlaczego taka pierwsza ludzka cecha wystąpiła.
          W minionych czasach, przed milionami, miliardami lat, gdzieś jakaś grupa tych
          zwierzęcych praprzodków, znalazła się na obszarze pożarów torfu, gdzie mieli
          dostęp znowu przez milony lat do pokarmu termicznie przerobionego, bardziej
          szlachetnego. To spowodowało pierwszacechę ludzką, inny i właściwy tylko
          człowiekowi typ uzębienia, lepiej przyswajany pokarm, termicznie przerobiony,
          wpłynął na rozwój mózgu itd. itd. Mamy i dalsze dowody rozwoju już
          tego "ludzkiego" przodka i to nie zawsze z sukcesem - pitekantropus (rozwinął
          się i znikł) itd. Do czasów dośc bliskich w dziejach świata, dotarły dwa
          gatunki ludzkie - Neandertalczyk i Cro-magnon. Przez ponad 100 000 lat te dwa
          gatunki żyły obok siebie, nie mogły się "połączyć" tak jak np. puma i tygrys,
          aby powstał pumo-tygrys. Neandertalczyk był masywniejszy, bardziej silny ale
          miał mniej wykształconą tz. kostkę w krtani odpowiedzialną za mowę. Cro_Magnon
          miał lepsze środki komunikowania się między sobą i on wygrał. To jesteśmy my.
          Trzeba wspomnieć, że Neandertalczyk przetrwał okres zlodowaceń, ostatnie groby
          tego gatunku (chował swoich zmarłych, wyposazał groby w ozdoby, czyli już miał
          jakąś religię, wyrabiał naczynia gliniane, posługiwał się kamiennymi
          narzędziami, operował nożem i dzidą, szył ubrania ze skór, rozpalał ogień, nie
          znał łuku) są w Bretanii, gdzie został wyparty na te trudne tereny do przeżcia
          przez Cro-Magnon. Szkielety w odkrytych grobach, świadczą o chronicznym
          niedożywieniu.
          A co do Pani pytania, to jako zwolennik ewolucyjnego podejścia do powstania
          człowieka, mogę odpowiedzieć raczej żartobliwie - pierwsza była kobieta, mniej
          potrzeba materiału.
        • xxara Re: Ewolucja człowieka 28.10.06, 21:06
          >KTO POWSTAł W WYNIKU EWOLUCJI: MEżCZYZNA CZY KOBIETA? bo jak
          > mi wiadomo Biblia ten fakt dokładnie opisała.

          Chętnie poznam ten dokładny opis, bo znam tylko niedokładny: Bóg stworzył Adama
          i Ewę, zostali wygnani z raju na ziemię, na której nie było ludzi. Spłodzony
          został Kain za sprawą węża i Abel za sprawą Adama chyba. Potem Kain zamordował
          Abla i założył miasto. Jak to miasto powstało, skoro tylko dwoje ludzi Bóg
          stworzył, czy oni to miasto napłodzili z wężami, czy jak? Będę wdzięczna za
          wyjaśnienia (bez cudzysłowu).
          • kociak40 Re: Ewolucja człowieka 28.10.06, 23:35
            pani xxaro!

            Tylko bez "kręcenia". Bóg stworzył Adama i widząc, że mu się nudzi, z jego żebra
            (mężczyzna ma o jedno żebro mniej niż kobieta) zrobił mu Ewę.
            Wąż nic nie płodził, tylko skusił Ewę, żeby zerwała jabłko i spróbowała. Widać
            było trochę kwaśne, niezbyt dojrzałe, więc tylko raz ugryzała i oddała Adamowi.
            Ten widać lubił kwaśne potrawy, więc spałaszowal je całkowicie, a ogryzek
            wyrzucił. Kain to pierwszy syn Adama i Ewy. Pewno sami się zdziwili skąd nagle
            się wziął. Abel to brat Kaina (ten przynajmniej już był świadomie poczęty),
            wiedzieli co robić, drugi potomek Adama. Ktoś kogoś zabił, chyba Kain Abla i tu
            wykazał perfidię. Na jego grobie złozył wieniec z napisem na szarfie -
            "kochanemu bratu - Kain". Tego było już za wiele, chyba wtedy zostali wygnani z
            raju, być może wcześniej za to jabłko, nie będę się upierał. Tu chodzi o to, że
            Kain musiał odejść i dotarł do miasta, gdzie już byli inni ludzie i Pani się
            pyta skąd oni się tam znaleźli? Pani xxaro, aż się dziwię temu pytaniu, tej
            naiwnosci. To tylko Ewa wiedziała, że jest jedna, aby nie była zazdrosna.
            Przecież taki chłop jak Adam, wypoczęty, bo nic nie robił, polujący dla sportu,
            musiał mieć "kochanki". Bóg to wiedział, przewidział, że z jedną babą wytrzymać
            się w raju nie da. Niejako "po cichu", bez rozgłosu, aby Ewa się nie
            dowiedziała, zrobił Adamowi wiecej Ew, taką cichą "agencje towarzyską" w
            niedalekiej okolicy dla Adama. Jak jest napisane, Ewa często wołała Adama, a
            jego nie było, myślała, że poluje dla niej, a on "działał" w agencji. Kain
            właśnie do "owoców" tej agencji się udał. Jak podaje opis, było to dość liczne
            miasteczko, to własnie "praca" Adama.
            • xxara Re: Ewolucja człowieka 29.10.06, 01:28
              > (mężczyzna ma o jedno żebro mniej niż kobieta)
              Każdy? Mój mężczyzna ma 34 żebra, tak jak ja. Mało tego mój kaloryfer ma 33 i
              teraz zastanawiam się co powstało z tego brakującego
              • grgkh Re: Ewolucja człowieka 29.10.06, 01:57
                Może robot? Sztuczna inteligencja? Nie masz w domu jej przejawów?
  • kociak40 Re: Ewolucja człowieka 29.10.06, 01:01
    xxara napisała:

    > > (mężczyzna ma o jedno żebro mniej niż kobieta)
    > Każdy? Mój mężczyzna ma 34 żebra, tak jak ja. Mało tego mój kaloryfer ma 33 i
    > teraz zastanawiam się co powstało z tego brakującego

    Pani xxaro!

    Natychmiast to gdzieś zgłosić, i męza i siebie. Macie 34 żebra, to fenomen na
    skalę swiatową, nie zwlekać ze zgłoszeniem, będziecie sławni obydwoje.
    Człowiek ma 12 par żeber, 7 par tz. prawdziwych, ktore łączą się bezposrednio z
    mostkiem, 3 pary tz. rzekome, łączą się posrednio z mostkiem i reszta są
    żebrami wolnymi i kończą się swobodnie. Chyba, że sobie pani nie liczyła, a u
    męża coś innego wzięła za żebro. Też by się to nie zgadzało, 17 par żeber -
    niesamowite. Przepraszam, jeszcze dodatkowe pytanie - jakiego naturalnego
    koloru ma pani włosy?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka