donkichol 08.11.06, 19:39 Dużo tu zwolenników materializmu... Żeby nie popadali w dogmatyzm tak samo jak niewolnicy religii - coś dla poszerzenia horyzontów: fakty.interia.pl/kraj/news/widzi-jasno,814010,3 Odpowiedz Link czytaj wygodnie posty
belos Re: Dowody na jasnowidztwo 08.11.06, 23:28 Bardzo dobry detektyw, a że Jasnowidz lepiej się sprzedaje niż Detektyw, bo kasa pewnie lepsza, to i masz odpowiedź. Odpowiedz Link
facet123 Re: Dowody na jasnowidztwo 09.11.06, 08:18 Dogmatyzm to bezkrytyczna wiara tylko i wyłącznie w jedną religię i jeden system wartości, natomiast bardzo duży krytycyzm w stosunku do wszelkich innych przekonań. Wiara w różnej maści ezoteryzmy i jasnowidztwa to z kolei bezkrytyczna wiara we wszelkie niestworzone rzeczy, bez względu na to do jakiej religii, czy systemu przekonać należą, jest to więc druga skrajność. Racjonalizm natomiast, to wiara w rozum. Niestety naszej policji tego rozumu często brakuje. Odpowiedz Link
grgkh Re: Dowody na jasnowidztwo 09.11.06, 09:35 Przeprowadzano w tej materii sporo testów, w których JEDNAK - jeśli tylko były zachowane idealne warunki doświadczenia, na zasadach jakie uznaje nauka - nie stwierdzono NIGDY jakiejś zasady NieZTegoŚwiata. Podobny los spotkał lewitację, teleportację, telepatię (nie mylić ze znacznie bardziej bolesną dyskopatią) i inne cudowne właściwości. Nie wszyscy jesteśmy przez naturę jednako obdarzeni możliwościami zmysłowymi i sprawnością myślenia. Często jest to wynik zaniedbań, niezależny od możliwości organizmu z czasów jego formowania się w życiu płodowym i późniejszym, samodzielnym życiu. Dostrzeganie, że ktoś potrafi coś więcej niż ktoś inny, to nie cud. Raczej należy wtedy z pokorą przyjąć, że samemu się pewnych zdolności nie posiada. Zapewne ten efekt ma miejsce w przypadku nieszczęsnej policji, w szeregach której powinni być specjaliści wybitni, a nie osiłki z łapanki ulicznej albo prości miłośnicy kryminałów. Ciekaw jestem jednej rzeczy: ilu spraw nie udało się temu jasnowidzowi rozwikłać? I, dla rzetelnej oceny zjawiska, DLACZEGO TAMTYCH spraw nie rozwiązał? A na koniec namawiam Was na przeprowadzenie pewnego prostego rozumowania... Skuteczność jasnowidza, jeśli jest ponadnaturalna, mogłaby wynikać z dwóch przyczyn: (1) istnienia jakiegoś prawa (meta)fizyki niedostępnego zwykłym ludziom, a dostępnego TYLKO jemu lub (2) (meta)fizycznej nadzwyczajności, innej niż w przypadku pozostałych ludzi, właściwości jego ciała/umysłu. Jeśli wziąć pod uwagę te dwa założenia, to dlaczego nie udaje mu się rozwikłać wszystkich spraw? A powinno tak być, bo każdy stan pośredni świadczy tylko o WIĘKSZYCH niż u innych ludzi zdolnościach dedukcyjnych, postrzegania, kojarzenia itp. Istnieje ogromne grono ludzi, którzy są po prostu skuteczniejsi, a nie przypisujemy im cudownych właściwości opartych na wykorzystywaniu praw (meta)fizyki, która - jeśli hipotetycznie istnieje - to nie jest już META, ale zwykłą fizyką, a pospolita jej niedostępność dla większości jest ubóstwem tej większości. Rzecz niedostępna z reguły wydaje się cudowna. Nie ma metafizyki, jest TYLKO fizyka, a nasz zachwyt wynika z niewiedzy. Odpowiedz Link
kociak40 Re: Dowody na jasnowidztwo 09.11.06, 14:58 Nie zgodzę się z Tobą. Takie zjawiska istnieją. O jakich idealnych warunkach zachowania doświadczeń mówisz? Osoby, ktore wykazują takie pewne cechy, same nie wiedzą dlaczego, nie mogą tego świadomie i na zawołanie wykonywać. To tylko magicy mogą tak robić, ktorych przez zastosowanie odpowiedznich warunków można wykluczyć. W byłym ZSRR jeszcze za czasów Stalina, istniał specjalny instytut do badania takich zjawisk, zapewne istnieje dalej i nie tylko tam. Zostały opisane, potwierdzone przez komisje, pewne dziwne właściwości pewnych ludzi, których nie można w sposób naukowy wyjaśnić, występują ale nie wiadomo dlaczego. Te cechy mogą się nasilać lub nawet zanikać, są jakby niezależne od chęci tych osób. Przytoczę Ci opisywany dawno temu w prasie i badany naukowo przez polskiego fizyka (już nie pamiętam jak się nazywał, był wtedy dość młody, miał takie bujne włosy, mówiło się wtedy, że to nadzieja polskiej nauki, obecnie nie wiem co się z nim stało). Był wtedy kierownikiem katedry fizyki. Miał na "tapecie" człowieka, w którego obecności nieraz przesuwały się przedmioty. Badał go długo w instytucie i zaprezentował w TV pewne doświadczenie z tym człowiekiem. W dużej menzurce z cieczą, na środku lustra, wkrapiał inną substancję płynną o większym ciężarze własciwym. Po pewnym czasie powstawała w menzurce cieniutka linia od lustra do dna, tej innej substancji, była w kolorze więc widoczne to było w postaci cienkiej linii. Menzurkę otaczał osłoną ze szkła kobaltowo-ołowianego (aby wykluczyć wpływ termiczny i elektromagnetyczny). Ten czlowiek jak zbliżał rękę do tej menzurki, ta cieniutka linia tej innej cieczy, zakrzywiała się w stronę jego ręki i tylko u niego to występowało, u nikogo innego. Przyznał, że nauka na obecnym poziomie nie może tego wytłumaczyć, nie jest znane żadne zjawisko fizyczne, aby to tłumaczyło. W koncu znany fizyk, kierownik katedry wie co mówi. Takich wypadków, które są w swym występowaniu potwierdzone jest dużo, tylko nie można tego wyjaśnić dlaczego. Odpowiedz Link
grgkh James Randi Educational Foundation 09.11.06, 15:40 pl.wikipedia.org/wiki/James_Randi kociak40 napisał: > Nie zgodzę się z Tobą. Takie zjawiska istnieją. > O jakich idealnych warunkach zachowania doświadczeń mówisz? > Osoby, ktore wykazują takie pewne cechy, > same nie wiedzą dlaczego, nie mogą tego świadomie > i na zawołanie wykonywać. > To tylko magicy mogą tak robić, ktorych przez zastosowanie > odpowiedznich warunków można wykluczyć. > W byłym ZSRR jeszcze za czasów Stalina, > istniał specjalny instytut do badania takich zjawisk, > zapewne istnieje dalej i nie tylko tam. Nie mam czasu, by tego Ci poszukać, ale z pewnością sobie poradzisz. Zjawiskami paranormalnymi interesowali się dość mocno Amerykanie. Domyślasz się dlaczego? Odpowiedź jest prosta - ten, kto PIERWSZY potrafi z nich korzystać, osiągnie przewagę technologiczną nad przeciwnikiem. W okresie zimnej wojny wydano na ten cel ogromne pieniądze i... NIC NIE ZNALEZIONO. Zdarzały się przypadki doświadczeń niby to potwierdzających coś tam, ale zawsze okazywały się błędami lub świadomymi fałszerstwami. Andrzeju, świat jest tylko jeden. To nie są dwa, a może bilion światów przenikających się i mających wpływ fizyczny, ale jednak niefizyczny. Istnieje tylko jeden zestaw praw rządzących naszym światem i wszystkie one są jego fizyką. Nie ma różnych fizyk, poidfizykl, nadfizyk, jest jedna, obejmująca absolutnie wszystkie zjawiska razem, wspólna i nierozdzielna FIZYKA. To jest nasz świat. To, co wydaje się dziwne, niezrozumiałe, to brak wiedzy o wszystkim. ALe nie wolnio nam zakładać, że coś jest poza, a jednocześnie w naszym świecie, bo uczestnicząc w nim jest jego częścią. Prędzej czy później, jeśli wystarczy nam czasu i nie wytępimy się wzajemnie, określimy regułami matematyki wszystko i zbudujemy model działania każdego zjawiska, które zachodzi w przyrodzie. MODEL. )) I to nam wystarczy, bo to będzie kompletna wiedza o świecie, w którym nam przyszło się znaleźć. Astrologia, alchemia i metrafizyka... To było kiedyś. Teraz wiemy, że istnieje tylko matematyka, astronomia, chemia i fizyka, i tego się trzymajmy. Pierwotni ludzie nie znali chemii i fizyki, a jednak poprzez obserwację świata, metodą prób i błędów nauczyli się pozyskiwać i stosować w swych technologiach metale - żelazo, cynk, cynę, ołów, miedź, srebro, złoto. Nie przeszkodził im brak podstaw. Dorabiali sobie czasem do tego jakąś mitologię. A potem okazało się, że jest ona funta kłaków warta. Tak samo jest i z niektórymi ze zjawisk obecnie obserwowanych. To jest jedna z przyczyn braku całkowitego upadku wiary w metafizykę. I jest jeszcze druga. Czasem dwa zjawiska zachodzą częściej równocześnie niż samodzielnie. Wynika to z zasady korelacji - istnieje wspólna przyczyna lub ich kilka. To ich "sprzyjanie sobie" brane jest przez nieuważnych obserwatorów za przyczynowość i skutkowość. Rzetelność doświadczenia naukowego radzi sobie z tym. Ale stado cwaniaków żerujących na ciemnocie, jak kreacjoniści przywracający wciąż do życia, wbrew wiedzy o ewolucji, swojego ulubieńca, ma w tym swój interes. Ja nie dam się na te proste sztuczki nabrać. A Ty?... Ech, róbta, co chceta. Odpowiedz Link
kociak40 Re: James Randi Educational Foundation 09.11.06, 23:13 ""... To było kiedyś. Teraz wiemy, że istnieje tylko matematyka, astronomia, chemia i fizyka, i tego się trzymajmy."" - grgkh Oczywiście, tego się trzymamy, tylko problem jest w tym, że naukami tymi nie można wytłumaczyć pewnych zjawisk, z którymi mozemy się spotkać, co więcej, są one niejednokrotnie w sprzeczności z nimi. Dlatego nazwano je - zjawiska paranormalne. Część z nich możemy przypisać nie poznanej jeszcze nauce, inne niestety są sprzeczne z poznaną nauką, co swiadczyłoby, że coś jest nie tak z tym co znamy. Jest książek wiele na ten temat, nie tylko tanich wydań dla pieniędzy, są i poważne publikacje. Odpowiedz Link
grgkh Re: James Randi Educational Foundation 09.11.06, 23:50 > Jest książek wiele na ten temat, nie tylko tanich wydań dla > pieniędzy, są i poważne publikacje. Pamiętam takie "poważne" prace naukowe: - zimna fuzja - japońskie klonowanie - chińskie skamieniałości prassaków albo praptaków... Potem się te poważne czasopisma kajały. Czasem takie odczarowanie jest dyskretnie przemilczane, a gdy świat naukowy spuści na to wodę i całkiem przestaje o tym mówić, bo wiadomo, że to bajki, jakiś inny "naukowiec" odgrzewa nieświeże kotlety i sprzedaje je jak rarytasy. Zawsze znajdzie się ciemny lud, który to kupi, jak w przypadku religii. Przeczytaj tekst z "Wprost", już jest zamieszczony w całości. Odpowiedz Link
kociak40 Re: James Randi Educational Foundation 10.11.06, 02:32 Pewne zjawiska, choć możemy je obserwować, są trudne do wytłumaczenia. Dam przykład. W roku 1873 William Crookes (fizyk dużej miary) wynalazł tz. radiometr (nie wiadomo dlaczego tak to nazwano), taką zabawkę, gadżet. Jest to szczelna szklana bańka, z ktorej wypompowano prawie całe powietrze (nie może być prózni, bo wtedy nie działa) i umieszczono taki wiatraczek, takie jakby 4 chorągiewki. Jedna strona tych chorągiewek jest czarna, druga błyszcząca. Wiatraczek jest swobodnie osadzony na osi. Kiedy na bańkę pada światło słoneczne, wiatraczek obraca się w stronę błyszczących stron. Obecnie jest to dość popularne, stosowane jako gadżet na wystawach sklepowych, można to kupić (w Niemczech kosztuje 34 euro i taki widziałem). Był rok 1873 jak to powstało, mamy już 21 wiek i dalej nie wiadomo dlaczego się to kręci. Oczywiście, można by temu poświęcić drogie badania naukowe, trzeba wyłożyć byłoby znaczne sumy pieniędzy. Nikt tego nie chce zrobić bo nie widzi w tym zastosowania innego jak właśnie taka zabawka. Sam Crookes podał niewłasciwą zasadę działania (jest ona nieraz wymieniana w encyklopediach starszej daty). Wiele osób znających dobrze fizykę probowało to wyjaśnić i po pewnym czasie, okazywało się, że nie jest to właściwe co podawano. Nie chcę Ci opisywać i udowadniać, że nie może tak być, tylko wymienię co podejrzewano: ciśnienie promieniowania, ciśnienie gazu, zjawisko odgazowywania, efekt fotoelektryczy, prądu konwekcyjne i kilka innych. W roku 1881 inż. Reynolds podał najlepsze rozwiązanie, ale nie jest ono dowodem ostatecznie rozwiązujacym tą sprawę. To co podał jest dość skomplikowane i trudne do wyliczenia matematycznego. Twierdził on, że róznica w szybkosci przepływu powietrza miedzy stronami chorągiewek, powoduje, że cząsteczki od strony cieplejszej, uderzają w krawędzie (powierzchnia krawędzi, nie powierzchnia boczna tych blaszek) pod większym kątem nachylenia, a to wprawia wiatraczek w ruch. Tak twierdził Reynolds, co trochę wydaje się dziwne, że tak chudziutkie krawędzie są napędzane, a nie szerokie powierzchnie. Do dnia dzisiejszego nie rozwiązano tego problemu ostatecznie, choć produkuje się tą zabawkę w dużych ilościach. Przytaczam to dla pokazania jak trudne są nieraz problemy z wyjaśnieniem, choć poziom nauki jest tak duży. Odpowiedz Link
grgkh Re: James Randi Educational Foundation 10.11.06, 09:47 > Do dnia dzisiejszego nie rozwiązano tego problemu ostatecznie, > choć produkuje się tą zabawkę w dużych ilościach. Jestem sceptykiem - NIE WIERZĘ, że tak jest. )) Czy WSZĘDZIE to sprawdzałeś? Wiesz, co mam na myśli mówiąc "wszędzie"? > Przytaczam to dla pokazania jak trudne są nieraz > problemy z wyjaśnieniem, choć poziom nauki jest tak duży. Oczywiście, że świat wokół nas jest skomplikowany w zasadach swego działania. Nie wiemy wszystkiego, a to co wiemy jest zaśmiecone często zafałszowaniami, ale i tak wciąż posuwamy się do przodu w gromadzeniu wiedzy prawdziwej. I tylko o to chodzi. Odpowiedz Link
kociak40 Re: James Randi Educational Foundation 10.11.06, 11:02 Oczywiście, możesz nie wierzyć, masz przecież wyższe wykształcenie więc możesz sam nad tym pomyśleć. Najczęściej przychodzi na myśl, że jest tu zjawisko fotoelekrtczne, czyli padające kwanty światła na czarnej powierzchni są więcej absorbowane, na błyszczacych zaś odbijane. Niestety, po pierwsze, taki wiatraczek powinien się wtedy kręcić odwrotnie, a koronnym już dowodem, że tak nie jest, jest to, że nie kręci się jak zrobi się w tej bance próżnie. To jest prawda co Ci napisałem, problem nie jest udowodniony. Nauka nie daje nieraz bezpośrednich odpowiedzi. Takim przykładem na takie perturbacje jest zagadnienie z historii lokomotyw. Przez 10 lat trwał spór między naukowcami, czy lokomotywa może poruszać się po żelaznych gładkich szynach? Jedni sądzili, że będzie mogła, drudzy, że nie, koła napędowe będą się ślizgać. Robiono szyny zębate, trudne do wyprodukowania bo nie przez walcowanie ale jako odlewy. Tak, nie,tak, nie trwało 10 lat. Problem rozwiazał właściciel huty, który widział interes w produkcji szyn tanich, walcowanych, gładkich. Nie zanał się na fizyce, wyprodukował odcinki takich gładkich szyn, postawił maszynę parową (jeszcze wtedy nie było lokomotyw) i pojechała!!!!. OOOOOO! jedzie!!! krzykneli naukowcy i zabrali się za drugi problem, poważniejszy. Jak spalasz materiał w kominku lub w piecu, sprawność jest duża, nawet bardzo duża, ale jak chcesz otrzymać maszynę wykonywującą pracę, to sprawność jest teoretyczna 30% a w praktyce 25% takiej maszyny parowej opartej na spalaniu. Prężność pary była zbyt mała do wydatku, ze sprawności wynika, że energii musi być 4 razy więcej aby otzrymać energię użyteczną. Taka maszyna po pewnym czasie zatrzymywała się, aby znowu zgromadzić wystarczającą ilość pary. Robiono większe paleniska, zwiększano kubaturę walczaków i nic, zawsze to samo. Ktoś wpadł na pomysł aby w tym "brzuchu" walczaka, wprowadzić coś w rodzaju wężownicy, przez którą płomień z paleniska przechodząc przez te rurki (tz. płomykówki) ogrzewał jednocześnie całą kubaturę wody. Pomysł świetny, tylko płomien nie chciał przepływać przez te rurki, nie można było go przekonać aby to robił. Dopiero Stephenson zdołał to rozwiązać i on jest uważany za twórcę lokomotywy (nie był wynalazcą silnika parowego, co często się uważa, pierwszy silnik parowy skonstruował T.Newcomen). Jego wynalazek polegał na tym, że parę już wykorzystaną, wylatującą do atmosfery, skierował w komin. To jego wielki wynalazek. Komin jest na końcu paleniska, skierowanie wykorzystanej pary, spowodowało wymuszony szybszy przepływ powietrza, a co za tym idzie spadek ciśnienia. Rurki płomykówki zaczęły działać i to z ochotą. Sam skonstuował dość poprawny silnik parowy, zastosował swój wynalazek, wygrał konkurs i narodziło się kolejnictwo z prawdziwego zdarzenia. Niby znano prawa fizyczne, znano matematykę, a o poprawny efekt było trudno. Odpowiedz Link
grgkh Re: James Randi Educational Foundation 10.11.06, 11:34 Wiatraczek... W internecie jest niemal wszystko, wystarczyło wpisać w google'u "wiatraczek Crookes" i jest... Intuicja mi podpowiadała, że powinno się to wiązać bezpośrednio z tymi resztkami gazu w bańce, ale że jestem raczej ostrożny w opowiadaniu się za wyjaśnieniami, których nie przemyślę sobie do końca, to i się powstrzymałem. A prawda jest taka: "Oświetlenie wiatraczka powoduje jego obrót. Oznacza to, że światło niesie energię. Zauważmy, ze łopatki wiatraczka są białe po jednej stronie i czarne po drugiej. Jasna powierzchnia silniej odbija światło, ciemna zaś silniej pochłania. Między innymi dlatego w gorące i słoneczne dni chętniej zakładamy jasne ubrania. W bańce otaczającej wiatraczek znajduje się rozrzedzony gaz. Silniejsza absorpcja światła na powierzchniach ciemnych sprawia, że ogrzewają się one szybciej, a tym samym gaz znajdujący się w bezpośrednim z nimi w kontakcie. Cieplejsze (szybsze) cząsteczki gazu znajdujące się po ciemnej stronie łopatki uderzają w nią zatem z większą energią niż te po stronie białej. To właśnie ów niesymetryczny przekaz pędu cząsteczek gazu po obu stronach łopatek powoduje obrót wiatraczka. Warto dodać, że William Crookes, konstruktor pierwszego radiometru, początkowo błędnie zinterpretował jego ruch, sugerując, ze jest on bezpośrednim wynikiem przekazu pędu niesionego przez fotony (cząstki światła)." Cytuję to stąd: www.fuw.edu.pl/festiwal/asymon/zabawki/ciemnia.html A teraz wydaje mi się, że kiedyś dawno, czytałem o tym w WiŻ, ŚN, lub Delcie. Ale może się mylę? Odpowiedz Link
kociak40 Re: James Randi Educational Foundation 10.11.06, 19:51 Zbyszku W internecie jest prawie wszystko, jak piszesz, ale czy zastanawiałeś się kto tam pisze? tam piszą tacy jak my, ktorzy "mniemają". Piszesz, że intuicja Cię nie zawodzi, być może, zawodzi natomiast wiedza. Jak masz i w innych sprawach taką intuicję to do wszystkich twoich wywodów, trzeba podchodzić z wieką rezerwą. To o czym piszesz, co podpowiedziała Ci intuicja, a utrwaliła informacja w internecie jest bzdurą. To błędne wyjaśnienie zostało usankcjonowane nawet przez "Encyclopedie Britannica", a także przez nauczycieli fizyki w szkołach średnich (sami nie wiedzą). Spróbuje Ci to wytłumaczyć, że tak nie jest. Czarne powierzchnie wiatraczka absorbują więcej ciepła (jak dotąd prawidłowo). Powietrze w pobliżu czarnych stron (w bańce jest trochę powietrza) jest ogrzewane przez tą energię (jeszcze dobrze), co sprawia, że cisnienie powietrza jest wyższe przy czarnych stronach wiatraczka (ZLE!!!!!!). W tej chwili jeśli w to uwierzyłeś, podważyłeś podstawowe prawo Boyle'a-Marriotta, czy teraz zdajesz sobie z tego sparawę? Jest to przestrzeń zamknięta (szklana szczelna bańka) Ciśnienie w każdym punkcie jest takie samo. Cisnienie nie może wzrosnąć przy samych czarnych stronach wiatraczka, gdyż nic nie ogranicza tej przestrzeni. Może dowolnie zwiększać objętość i wywierać ciśnienie wszędzie wewnątrz banki. Dlaczego miałoby to ciśnienie wywierać siłę na scianki wiatraczka jak może rozszerzać się we wszystkie strony. Nie może być żadnej siły wypadkowej popychającej wiatraczek pochodzącej ze wzrostu ciśnienia gazu tylko na scinkę wiatraczka. Jesteś dość "zarozumiały" nie wierzysz, że ktoś może być lepszy z fizyki jak Ty. Pomyślaleś sobie, że ja nie wiem co piszę? Do Twojej "chemii" mam autorytet, ale do fizyki już nie, z matematyką moze być róznie, tego nie wiem. Zbyszku, brano pod uwagę (nie tylko domorośli fizycy, ale naukowcy) cisnienie promieniowania, ciśnienie gazu (to co Ty przytoczyłeś), odgazowywanie (czarna strona uwalnia więcej zaabsorbowane gazy), efekt fotoelektryczny, prądy konwekcyjne itd. Powtarzam, najlepszy jest pomysł Reynoldsa, choć nieudowodniony. Odpowiedz Link
grgkh Re: James Randi Educational Foundation 10.11.06, 21:25 Pracuję od bardzo dawna, i na co dzień, z wielkowymiarową technologią chemiczną. Bardzo wiele z procesów fizycznych i chemicznych, które tu są przeprowadzane wymaga intensywnego podgrzewania. Obserwuję unoszące się nad niektórymi aparatami masy rozgrzanego powietrza. NIGDY nie są one jednorodne. Są mieszaniną obszarów o różnej temperaturze, a więc i gęstości, a to skutkuje zakłóceniami w rozedrganiu obrazu tła. Zanim się zmieszają, zanim ciepło zostanie rozproszone w otoczeniu i uśrednione potrzeba CZASU. Otoczenie wiatraczka ma znikomą gęstość, a więc ta wymiana energii cieplnej pomiędzy cząsteczkami składników powietrza trwa... na tyle długo, by zdążyć część tej energii przekazać ciemnej powierzchni jako energię kinetyczną ruchu wiatraczka. Podobnie się dzieje z powietrzem rozgrzanym słońcem nad asfaltem w bezchmurny dzień. Z takiej samej przyczyny (nierównomierności rozgrzania powietrza) zdarzają się miraże, fatamorgana i tym podobne zjawiska atmosferyczne. Przestrzeń wypełniona gazami ma ograniczone czasowo możliwości uśredniania swoich właściwości fizycznych. Trudno mi się z Tobą spierać. Nie twierdzę, że tak jest najpewniej, ale... Ta teza wydaje się najprostsza. Inne zjawiska wyglądają mało prawdopodobnie, co nie znaczy, że nie występują wcale. Ich odddziaływaniem może być jednak śladowo znikome, a więc nie mające żadnego istotnego znaczenia (dla zauważalnego gołym okiem ruchu wiatraczka). Andrzeju, zawsze starajmy się znajdować najprostsze rozwiązania, a najdalej i najszybciej zajdziemy. Co do mojej znajomości fizyki, to zapewne masz trochę racji. Nie jest ona moją najmocniejszą stroną, ale ja w fizyce widzę głównie matematykę i... logikę. No i chemia nie istniałaby bez fizyki Odpowiedz Link
kociak40 Re: James Randi Educational Foundation 10.11.06, 22:04 Zbyszku! To co obserwujesz jest nie w przestrzeni wyilozowanej, zamkniętej. Uwierz mi na słowo, nie może istnieć siła bez reakcji przeciwnie skierowanej w układzie zamkniętym. Siła to energia, a ta nie może powstać z niczego. Jeśliby działała siła na powierzchnię (a to nazywamy ciśnieniem) i kręciła masą wiatraczka, czyli wykonywała pracę na nadanie przyspieszenia masie i pokonanie oporów tarcia osi w panewkach, to byłby cud. Po co ma wykonywać większą pracę jak może popychać cząsteczki powietrza w drugą stronę. To tak jakby umieścić na łodzi potężną dmuchawę i dmuchać na żagiel łodzi. Jakbyś dmuchawę umieścił na lądzie to tak, reakcja do tej siły jest gdzie indziej, nie w tym samym układzie i moze działać siła niezrównoważona. To powinnio już być zrozumiałe. Zbyszku, ja przytoczyłem ci tą kwestię znając ją już dawno i czytając o tym rózne artykuły, były tam nawet wyliczenia co do tej teorii Reynoldsa, wyższa matematyka, nie bardzo mogłem to prześledzić, zbyt skomplikowane, ale właśnie tą teorię starano się udowodnić jako najbardziej prawdopodobną. W tym wypadku trochę winę ponosi szkoła średnia, jak sobie przypominasz, było masę zadań z fizyki gdzie liczyło się jakieś dane jak działa siła. Nigdy jednak nie było określenia, gdzie ona ma reakcję, tego nie uwaględniano, a nie było od początków Wszechświata siły bez reakcji bo to jest powstanie energii z niczego. Zawsze o tym pamiętaj, w układzie zamkniętym nie może powstać żadna ukierunkowana siła bez reakcji. Odpowiedz Link
rkcb Re: James Randi Educational Foundation 10.11.06, 22:25 Po pierwsze - To nie jest układ zamknięty! Tam jest dopływ energii z zewnątrz w postaci światła - to jest bezsporne. Problemem jest sposób przekształcenia tej energii na ruch obrotowy. Po drugie - Ciśnienie rozchodzi się równomiernie we wszystkich kierunkach i jak fal ciśnienia natrafi na jakąś przeszkody to powstaje zjawisko akcja - reakcja. Jeżeli "opór" przeszkody (suma tarcia i bezwładności) jest dostatecznie mały w stosunku do siły to następuje przemieszczenie - czyż nie tak? Odpowiedz Link
rkcb Re: James Randi Educational Foundation 10.11.06, 21:38 Jest podstawowa różnic pomiędzy "jest takie samo ciśnienie" , a "ciśnienie dąży do tego, żeby być takie samo" . Chwilowe zmiany ciśnienie w zamkniętych szczelnie pojemnikach są jak najbardziej możliwe i mogą przekazywać energię - jak inaczej rozchodził by się np. głos wewnątrz statku kosmicznego? Fala akustyczna to lokalne zmiany ciśnienia powietrza - czyż nie tak? A rozchodzenie się fal zmiany ciśnienia nie jest sprzeczne z prawem Boyle'a-Marriotta. Ja rozumiem ten mechanizm tak: W wyniku ogrzania gazu przy powierzchni łopatki wiatraczka następuje lokalny wzrost energii cząstek gazu i nie musi to być wzrost ciśnienia - wystarczy temperatury - czyli praktycznie szybkości poruszania się cząstek gazu. Ponieważ po drugiej stronie (białej) to zjawisko nie występuje, a oświetlenie jest jednostronne powstaje moment sił wymuszający obrót. Odpowiedz Link
kociak40 Re: James Randi Educational Foundation 11.11.06, 00:19 Widzę, że mam drugiego oponęta, bardzo dobrze. Zacznijmy od zdefiniownia podstawowych wielkosci fizycznych bo jak widzę z tym bywa róznie. Co to jest energia? To wielkość SKALARNA mająca wymiar pracy i podlegająca prawu zachowania. Energia nie może zniknąć ani powstać z niczego. Prosciej, energia to ZDOLNOŚĆ do wykonania pracy. Co to jest siła? Jest to wielkość fizyczna WEKTOROWA (mająca wartość, kierunek i zwrot) określana równaniem F=m x a (prawo dynamiki Newtona). Taka siła musi mić reakcję WEKTOROWĄ, rowną co do wartości i kierunku, przeciwnego zwrotu. Jeśli w układzie zamkniętym występuje taka siła i ma reakcję w tym samym układzie, układ jest zerowy. To, że energia jest doprowadzana z zewnątrz nie swiadczy, że układ jest otwarty dla sił. Nie chce mi się rozpisywać, dam przykład, ktory rozwinę. Na łodzi żaglowej stawiamy super wentylator, a kablem doprowadzamy energię elektryczną z pobliskiej elektrowni, siła nadmuchu jest przogromna, a mimo tego łodka nie popłynie. Energia elektryczna dostarczana kablem z elektrowni umozliwi działanie silnika, ktory napędza dmuchawę. Siła kinetyczna cząsteczek powietrza jakie uderzają w żagiel, ma reakcję też na łódce, na osi dmuchawy, a nie w elektrowni, choć ta dostarcza energię. Układ dla sił jest zerowy, nie daje wypadkowej napędzającej. Odpowiedz Link
grgkh Re: James Randi Educational Foundation 11.11.06, 00:46 kociak40 napisał: > Taka siła musi mić reakcję WEKTOROWĄ, rowną co do > wartości i kierunku, przeciwnego zwrotu. > Jeśli w układzie zamkniętym występuje taka siła i ma reakcję > w tym samym układzie, układ jest zerowy. To, że energia > jest doprowadzana z zewnątrz nie swiadczy, > że układ jest otwarty dla sił. Sprawę rozstrzygnęłoby dokładne pomierzenie temperatur powierzchni białej i czarnej. Z pewnością czarna byłaby cieplejsza. Cząsteczki rozcieńczonego gazu zderzają się z listkami wiatraczka, jednak powierzchnia cieplejsza (faktycznie mocniej rozedrgana) silniej te cząsteczki odbija (akcja=reakcji). W czsie odbijania cząsteczki następuje przekazanie części energii od powierzchni do cząsteczki gazu. Ze względu na "względność" można powiedzieć, że czarny listek silniej odbija gaz lub gaz silniej odbija ten listek, ponieważ jest to obojętne, gdy się centralnie zderzają dwa ciała. Podobnie jest z samochodami w zderzeniu czołowym: dwa pędzące naprzeciw siebie z prędkością 50 km/h, w crash-teście, odpowiadają zderzeniu jednego stojącego z drugim rozpędzonym do 100 km/h. Energia na styku jest taka sama (dla obu) i skutki powinny być analogiczne (także dla obu). Biały listek można porównać do samochodów jadących wolniej. A różnica między energiami obu par zderzeń jest napędem układu i wynika z różnicy energii dostarczanej NIESYMETRYCZNIE i ASYNCHRONICZNIE z zewnątrz. W przykładzie z żaglówką energia jest dostarczana symetrycznie i synchronicznie (jednocześnie), i dlatego żaglówka nie popłynie. Odpowiedz Link
grgkh Re: James Randi Educational Foundation 11.11.06, 00:28 Dokładnie tak. Od powierzchni białej promieniowanie się w większości odbija, a na ciemnej powierzchni w większości zostaje pochłonięte. Do układu, w jego jednym miejscu, zostaje doprowadzona energia większa niż w drugim. Zamieniona w energię cieplną oddziałuje z rozcieńczonym gazem, a że ciepło jest przekazywane nie przez promieniowanie, ale przez bezpośredni kontakt (energia kinetyczna rozpędzonych cząsteczek), więc oddziaływanie dotyczy tych ciemnych elementów bardziej niż białych. Odpowiedz Link
kociak40 Re: James Randi Educational Foundation 11.11.06, 00:53 Czyli co, łodka będzie płynać jak dmuchawa daje strumień rozpedzonych kinetycznie cząsteczek, ktore uderzają w żagiel? jeśli tak, to przyjemnego pływania z taką dmuchawą na pokładzie. Dziwne, nikt na to jeszcze nie wpadł, jak nie ma wiatru i żeglarze narzekają, że nie moga popływać, to doradzić im aby dmuchali w żagiel, na jachcie jest ich duzo, z portu wypłyną. Odpowiedz Link
kociak40 Re: James Randi Educational Foundation 11.11.06, 01:02 ""Biały listek można porównać do samochodów jadących wolniej. A różnica między energiami obu par zderzeń jest napędem układu i wynika z różnicy energii dostarczanej NIESYMETRYCZNIE i ASYNCHRONICZNIE z zewnątrz. W przykładzie z żaglówką energia jest dostarczana symetrycznie i synchronicznie (jednocześnie), i dlatego żaglówka nie popłynie."" - Grgkh Przyznam się, że tego nie rozumiem, zwłaszcza tego ostatniego zdania, co wcześniej napisałeś dużymi literami a odniosłeś do żaglówki. Przecież dmuchawa daje strumień kinetyczny cząsteczek (tak naukowo wyrażam się jak Ty) tylko na jedną stronę żagla? Jest tylko jedna dmuchawa, z drugiej strony nie ma. Odpowiedz Link
kociak40 Re: James Randi Educational Foundation 11.11.06, 01:23 Zbyszku, a wiesz co trzeba zrobić aby ta nasza dmuchawa jednak napędzała tą zaglówkę? Z 3 prawa Netona, każdej akcji towarzyszy reakcja, tą dmuchawę postawić na inną zakotwiczoną łodkę, czyli akcję, siłę rozpędzonych czasteczek pozostawiamy w jednym układzie w działaniu, a reakcję do tej siły w drugim układzie. To wystarcza. Te dwa rozpedzone samochody to są dwa niezależne układy posiadające własny pęd. Wracając do tego wiatraczka, kręci się on jak pada światło słoneczne, natomiast nie wiem czy będzie się kręcił w ciemości jak będziemy działać tylko promieniowaniem podczerwonym czyli cieplnym, a skrzydełka wiatraczka będą z jednej strony gładkie, wypolerowane, bardziej odbijające promieniowanie podczerwone, a druga strona chropowata, bardziej chłonna ale takiego samego koloru? Nie chciałbyć uczestniczyć w takim doswiadczeniu? Odpowiedz Link
grgkh Re: James Randi Educational Foundation 11.11.06, 11:04 > Nie chciałbyć uczestniczyć w takim doswiadczeniu? Chciałbym. Wiosną w Gdańsku jest taka "wszechnaukowa" impreza, Festiwal Nauki. Bywałem tam czasem. Interesowało mnie zwłaszcza co można zobaczyć i usłyszeć z dziedziny najbliższej mi, chemii i, ku mojemu zaskoczeniu, natknąłem się na arcyciekawe, efektowne doświadczenia, o których możliwości przeprowadzenia nie miałem zielonego pojęcia. Przypominam sobie wtedy, co było inspiracją do mojego pierwszego zainteresowania chemią - możliwość przeprowadzania doświadczeń i rozumienia na czym one polegają. Potem, wraz z gromadzeniem wiedzy, przychodziła świadomość możliwości projektowania własnych eksperymentów. Taką naturalną ciekawość świata mają dzieci (ale i małe zwierzęta, co obserwuję obecnie po dwóch kocurkach, których przygarnęliśmy), a gasi ją jakże często kiepski system oświatowy lub marny belfer. A w naszej sprawie... Nie wiem, czy jeszcze coś od siebie dodawać, tyle już tu powiedzieliśmy. Wydaje mi się, że nie powinniśmy mieć żadnych wątpliwości, bo chodzi tu w końcu o podstawowe prawa fizyczne, nauczane na samym początku szkolnego kursu fizyki i rozumiane niemal intuicyjnie przez wszystkich, którzy fizyki się nie uczyli, ale podchodzą z ciekawością do zasad działania świata. P.S. Gdzieś w necie wyczytałem, że energia światła świetlówki, "zimnego" (niskoenergetycznego) jest zbyt mała by ten wiatraczek mógł się obracać. Odpowiedz Link
kociak40 Re: James Randi Educational Foundation 12.11.06, 02:14 Zbyszku! Tak już całkiem poważnie i tu mam na myśli jakieś wspólne zastanowienie nad tym problemem bo on nie jest prosty, dlatego na poważnie, proszę, aby na spokojnie przeanalizować, bo doświadczeń robić nie można, nie mamy takiego wiatraczka. Ten, który widziałem, jak zacząłem się nad tym zastanawiać, to pech chciał i koledze, który go miał, zbił się. jakoś w Polsce nie widziałem czegoś takiego w sprzedaży. To co poprzednio podawałeś, wydające się bardzo logiczne ale taki wiatraczek powinien kręcić się nie tylko na świetle słonecznym ale postawiony przy silnym grzejnku, a nie robi tego. Wynika z tego, że sama energia cieplna nie wystarcza. Dlaczego teoria Reinoldsa wydaje się najbardziej prawdopodobna? Otóż, w jego wywodzie występuje para sił. To układ bardzo szczególny, wyjątkowy, jedyny można powiedzieć, że nie wymaga wektora reakcji w tym układzie zamknietym dla działania sił. Para sił, to układ dwóch wektorów równych co do wartości, przeciwnych zwrotów i nie działających na jednym kierunku. Taki układ jest równoważony "czystym" momentem obrotowym, czyli momentem bezwładności obrotowej masy. To co Ty przytoczyłeś, że siły są nierówne, na powierzni czarnej większe, na bialej mniejsze, jest układem dwóch wektorów o róznej wartości i daje wypadkowy wektor, a ten musi mieć reakcję w tym samym układzie gdzie powstał ten wypadkowy wektor. Problem jest bardzo skomplikowany, świadczy nie tylko o doprowadzeniu energii, ale i o tym, że wektor reakcji jest poza układem. Dobrym wytłumaczeniem wydawało się zjawisko fotoelektryczne, gdzie pęd fotonów (dających siłę) pochodzi z zewnątrz i daje siłę w układzie zamkniętym dostarczoną z zewnątrz. Niestety, w prózni wiatraczek nie kręci się, co eleminuje to zjawisko. Kiedyś, za tz. komuny, prenumerowałem miesięcznik -"Problemy" (nie mogę odżałować, że go już nie ma) i tam właśnie wszystkie te przypuszczenia były analizowane i moje wiadomości właśnie pochodzą z tego pisma. Może być i tak, że nie znamy własciwej struktury światła, zakładamy tz. dualizm, raz zakładamy strukturę falową (są dowody na to), drugi raz kwantową (też są dowody na to), ale jednocześnie jedno założenie zaporzecza drugiemu. Może dlatego jest z tym problem? Odpowiedz Link
grgkh Re: James Randi Educational Foundation 12.11.06, 11:51 > To co poprzednio podawałeś, wydające się bardzo logiczne > ale taki wiatraczek powinien kręcić się nie tylko na świetle > słonecznym ale postawiony przy silnym grzejnku, a nie robi tego. Zapewne ważne jest by dostarczyć odpowiednią ilość energii (promieniowanie wysokoenergetyczne) w odpowiednio krótkim czasie i by nie mogło ono jednocześnie nagrzewać tych resztek gazu. A więc liczą się właściwości fizyczne ośrodka, szybkość rozpraszania energii, przewodnictwo cieplne itd... > Problem jest bardzo skomplikowany, świadczy nie tylko > o doprowadzeniu energii, ale i o tym, że > wektor reakcji jest poza układem. Nie jest poza układem. Spoza układu pochodzi energia. Na powierzchni czarnej zaabsorbowana i wydzielona "w stronę gazu" jako cieplna, a od powierzchni błyszczącej odbita. Problem rozwiązałby bardzo dokładny pomiar temperatury - obu powierzchni i gazu w ich sąsiedztwie. Kiedyś to było niemożliwe, a obecnie jest wykonalne i z pewnością ktoś to już zrobił. > Może być i tak, że nie znamy własciwej struktury światła, > zakładamy tz. dualizm, raz zakładamy strukturę falową > (są dowody na to), drugi raz kwantową (też są dowody na to), > ale jednocześnie jedno założenie zaporzecza drugiemu. > Może dlatego jest z tym problem? Właściwa natura światła? To MY je postrzegamy dwojako, ale ono jest jednolite pod względem swojej natury. To jest jak patrzenie na jakiś obiekt przez kolorowe szkiełka okularów. Żaden z obrazów nie oddaje prawdziwej faktury powierzchni obiektu, bo każdy jakoś filtruje ją i jej zabarwienie. Świat, który widzimy jest MODELEM, wynikiem interpretacji informacji docierającej do naszych mózgów. Inaczej widzi go ośmiornica (w gamie kolorów opartej na czterech barwach podstawowych), inaczej latający nocą nietoperz (ultradźwięki), a jeszcze inaczej kret (na podstawie mapy zapachowej lub akustyczno-wibracyjnej). Te obrazy nie są pełne, nie zawierają wszystkiego, ale oddają strukturę przestrzenną i opisują właściwości (głównie) powierzchniowe obiektów generujących informację o sobie. Nośnikiem jest promieniowanie lub składniki ośrodka przewodzące tę informację. A na końcu mózg ją analizuje, rozkłada na najprostsze elementy i buduje z nich modele. I to jest NASZ wewnętrzy świat, odwzorowanie naszego zewnętrza. Świetlne promieniowanie elektromagnetyczne ma dwoistą naturę, bo jest odczytywane poprzez efekty, które wywołuje. Albo jest to analogia dla jednego "systemu" interpretacji, albo dla drugiego, ale samo w sobie jest tylko jedno. Andrzeju, musimy się pogodzić z faktem, że to nie dla nas świat został stworzony tak, by nam się wydawał prosty, lecz to on nas stworzył jako wynik swoich możliwości. Jego natura, ta matematyczno-fizyczna jest jedyną prawdziwą i inna nie istnieje, a reszta jest INTERPRETACJĄ. Odpowiedz Link
kociak40 Re: James Randi Educational Foundation 12.11.06, 13:23 Zbyszku Trzeba zakończyć tą dyskusję, gdyż nie rozumiemy się całkowicie. Ja Ci udowadniam, dając przykład tej żaglówki, że dlatego nie może ją dmuchawa napędzać, gdyż wektor siły i reakcja do niej jest w tym samym układzie, wystarczy wektor reakcji przenieśc do innego układu i działa napęd. Na mój wywód, że jest w tym problem, Ty mi piszesz co cytuję -"Nie jest poza układem. Spoza układu pochodzi energia." . Właśnie z tym problem, energia jest co jeszcze raz napiszę SKALAREM, mozliwością wykonania pracy, a czym innym siła, siła to WEKTOR i nie może być siły bez reakcji wektorowej (3prawo Newtona). Mozna dostarczać Ci energię w postaci chemicznej z poza układu (jedzenie, ktore spowoduje działanie siły Twoich mieśni) i stojąc w koszyku z pałakiem, nie podniesiesz się do góry. Wystarczy, że chwycisz gałąź drzewa i podciągniesz się. Dlaczego, bo rozdzieliłeś siłę z reakcją, siła pozostała w twoich rękach, a reakcja przeniosła się do drugiego układu, do gałęzi drzewa. Jeszcze raz to zacytuję co napisałeś - "Nie jest poza układem" - chodzi o wektor siły i tu jest sedno problemu. Druga sprawa, kwantowa struktura światła, to tak jakby strzelać pociskami z pistoletu, takie lecące jakby kwanty energii, ktore nazywamy fotonami (nie ma fotonu w spoczynku) i tym wyjasniamy zjawisko fotoelektryczne i ciśnienie światła. Nie jest to fala. Fala, to zjawisko fizyczne polegające na rozchodzeniu się w ośrodku zaburzenia, któremu towarzyszy przenoszenie energii ze źródła zaburzenia do danego ośrodka. Takich zjawisk jak dyfrakcja (ugięcie na krawędziach), polaryzacja, interferencja, nie można wyjaśnić strukturą kwantową swiatła, dlatego do tych zjawisk przyjmuje się strukturę falową. Stąd jest tz. dualiz światła. Proponuję zakończyć tą dyskusję, bo zaczyna być "masło maślane". Ja swoje, Ty swoje i żadnego pożytku. Odpowiedz Link
grgkh Re: James Randi Educational Foundation 12.11.06, 14:44 Andrzeju, to się zaczyna stawać... śmieszne. Rzeczywiście, dajmy temu spokój. Pozdrowionka. Odpowiedz Link
scept89 wiatraczek Crooks'a 15.11.06, 16:54 Zobacz: www.math.ucr.edu/home/baez/physics/General/LightMill/light-mill.html Co to znaczy 'nie rozwiazano ostatecznie'? Czy to nie wystarczy: 'It is possible to measure radiation pressure using a more refined apparatus. To make it work you have to use a much better vacuum, suspend the vanes from fine fibers and coat the vanes with an inert glass to prevent out-gassing. When you succeed the vanes are deflected the other way as predicted by Maxwell. The experiment is very difficult but was first done successfully in 1901 by Pyotr Lebedev and also by Eenest Nichols and Gordon Hull.' Odpowiedz Link
grgkh Kociakowe dowody na istnienie parafizyki 10.04.07, 11:07 Nie ma innych reguł działania świata niż fizyka, którą PODOBNO tak dobrze znasz. kociak40 napisał: > Nie zgodzę się z Tobą. Takie zjawiska istnieją. Takie zjawiska istnieją w wyobraźni osób uzależnionych od "wiary" i nigdzie poza tym. FIZYKA JEST JEDNA, Andrzeju. Wracam do tego wątku, bo właśnie ukazał się w Gazecie Świątecznej tekst na ten temat: POGROMCA_DUCHÓW. Dlaczego tak jest? Tak o tym mówi Randi: "[...] Walka z szarlatanami przypomina walkę z wiatrakami. - To niezwykłe - wzdycha Randi - pokazujemy ludziom prawdę, ale oni jej nie chcą. Demaskuję jednego szarlatana, a jego klienci natychmiast znajdują sobie nowego. Jego zdaniem duża w tym wina mediów: - Dziennikarzy nie interesują rzetelne badania naukowe, których wynik jest negatywny. Te dwa kartony pod ścianą są zapełnione opisami dziesiątków eksperymentów, w których nie udało się wykazać najmniejszej skuteczności akupunktury. W innych pudłach gromadzę negatywne wyniki dotyczące homeopatii. Nie znajdziecie o nich wzmianki w popularnej prasie. Jeśli eksperyment niczego nie wykazał, to po co o nim pisać? Tak myśli znaczna część mediów. Natomiast o każdym pozytywnym wyniku - nawet wątpliwym - natychmiast trąbi się na cały świat. [...]" Dokładnie ten sam mechanizm sprzyja religii. W całej swojej masie, jako ludzkość, niestety, jesteśmy zwykłym pospólstwem. I nie ma wcale znaczenia, że ktoś ma tytuły naukowe, że rządzi milionami lub miliardami ludzi, tak samo może należeć do tych najnędzniejszych przedstawicieli naszego gatunku. Myliły się czasem, a bywa że często, największe, kiedyś uznawane za nieomylne, autorytety. A dzieje się tak, bo odrzucamy racjonalizm myślenia i nie chcemy się zgodzić na utratę przypisywanej sobie cechy "korony stworzenia". To błąd. Ta droga prowadzi na manowce. Potrzeba nam więcej pokory, mniej zadufania we własną nieomylność. Przeczytajcie. Koniecznie i w całości. Odpowiedz Link
kiki_kaka_kuku Re: Dowody na jasnowidztwo 09.11.06, 18:02 donkichol napisał: > Dużo tu zwolenników materializmu... Żeby nie popadali w dogmatyzm tak samo jak > niewolnicy religii - coś dla poszerzenia horyzontów: Ja tam do jasnowidzenia(i jasnosłyszenia) nic nie mam Mam tylko pytanie, czego według ciebie jest ono przejawem? Odpowiedz Link
donkichol Re: Dowody na jasnowidztwo 11.11.06, 14:44 > Ja tam do jasnowidzenia(i jasnosłyszenia) nic nie mam > Mam tylko pytanie, czego według ciebie jest ono przejawem? Pewnie tego, że świat zbudowany jest z informacji i możemy je odczytywać nie tylko zwykłymi zmysłami i nie tylko z najbliższego otoczenia. Odpowiedz Link
kiki_kaka_kuku Re:Z archiwum X 11.11.06, 17:48 Kiki napisał, a donkichol odpowiedział; > > Ja tam do jasnowidzenia(i jasnosłyszenia) nic nie mam > > Mam tylko pytanie, czego według ciebie jest ono przejawem? > > Pewnie tego, że świat zbudowany jest z informacji i możemy je odczytywać nie > tylko zwykłymi zmysłami i nie tylko z najbliższego otoczenia. -A jaka naturę ma informacja? Czy jesteśmy zmuszeni rozpatrywać jej naturę w calkowitej separacji od materii ? Tak sobie myslę...na moim wątłym karczku noszę całkiem całkiem spory baniak, zresztą ponoć w znacznej mierze wcale nie wykorzystuję jego zawartości. -Jakieś implikacje? Hm...a no może takie , że u niektorych osobników z natury,albo pod wpływem próchow , treningu, lub jakiegoś inszego misz masz wyzej wymienionych dochodzi do fluktuacji/permutacji i aktywacji innych rejonow mózgowia w związku z czym ich zmysly mogą funkcjonować w jakiś specyficzny sposób Myślę sobie o tej teorii pola morfogenetycznego i eksperymentach (pseudoeksperymentach?) ze szczurkami, gdzie po wytresowaniu jednej szczurzej rodzinki w danej materii, druga niezależna od niej rodzinka duzo szybciej i skuteczniej opanowywala tę samą sztuczkę. Eksperyment mialby podpierać teorię o żekomym istnieniu niejako "siateczki informacji", polu, zawierajacym w sobie niejako wszystkie informacje No więc trzeba mieć tylko odpowiednia wtyczkę (jasnowidza) i Jedziemy -Ale to tylko spekulacje -A co niewolno Odpowiedz Link
donkichol Re:Z archiwum X 14.11.06, 22:25 > -A jaka naturę ma informacja? Czy jesteśmy zmuszeni rozpatrywać jej naturę w > calkowitej separacji od materii ? Ponoć współczesna fizyka dochodzi do wniosku, że materia jest tylko formą energii, może jutro powiedzą, że jest formą informacji. Chodzi mi o to, że wszystko może być ze sobą połączone i nie trzeba się cieleśnie przemieszczać po tym Matriksie, żeby zobaczyć coś, co jest daleko od nas. Jeśli wszystko jest jednym Umysłem, a jego częścią my i nasze umysły - to możemy pozyskiwać dowolne informacje, oglądać dowolne miejsca, nie ruszając się z fotela. Odpowiedz Link
grgkh W najnowszym "Wprost" jest coś na temat 09.11.06, 20:22 www.wprost.pl/ar/?O=96660 To tylko zwiastun, a pełna treść w wydaniu papierowym lub w całości tutaj w przyszłym tygodniu. Warto przeczytać - szczególnie polecam tym, którzy wątpią w materializm. ) Odpowiedz Link
donkichol Re: W najnowszym "Wprost" jest coś na temat 11.11.06, 15:27 Co do tunelu - możliwe, ale jak wytłumaczyć, że ludzie w stanie śmierci klinicznej wiedzą czasem co robili gdzieś daleko ich bliscy w tym samym czasie? Albo OOBE ("wychodzenie poza ciało") - możnaby to uznać za halucynację, tylko że ludzie spotykają się w tych "podróżach" i mają wspólne przeżycia. Nawet prowadzą w grupach badania odwiedzanych światów, oznaczają kolejne strefy... Chyba że wszyscy oni są oszustami albo wariatami. Są też ciekawe "zbiegi okoliczności" (?), które są łatwo sprawdzalnym faktem historycznym. 14 lat przed katastrofą Titanica wydano powieść, w której największy i najbardziej luksusowy parowiec na świecie: - też płynie z Anglii do USA - też rozwala się o górę lodową - też dzieje się to w kwietniu - też ma zbyt mało łodzi ratunkowych - nawet tonaż ma podobny (tylko o 1000 ton większy) - a nazywa się... Titan! źródło: pl.wikipedia.org/wiki/Titanic Odpowiedz Link
donkichol Re: W najnowszym "Wprost" jest coś na temat 11.11.06, 15:44 Niestety większość rzeczy o świecie wiemy z drugiej ręki - nasze poglądy zależą od tego jakie gazety czytamy... Grgkh czyta może nastawioną b.sceptycznie Wiedzę i Życie, ja - Nieznany Świat. On słyszał o badaniach, które poniosły fiasko, ja o takich, które coś jednak wykazały. Poza tym ludzie nie przestaną wierzyć w zjawiska paranormalne, bo wielu zna je...z autopsji, lub z relacji bliskich. Miewają sny, które potem okazują się zapowiedzią autentycznego zdarzenia itd. Obserwuja paranormalne umiejętności u zwierząt domowych. Mam znajomych, którym wróżki trafnie przepowiedziały pewne zdarzenia. Twierdzą, że wróżki nie wyciągały od nich nic, co by im ułatwiło robotę. Odpowiedz Link
grgkh Re: W najnowszym "Wprost" jest coś na temat 11.11.06, 16:35 donkichol napisał: > Niestety większość rzeczy o świecie wiemy z drugiej ręki > - nasze poglądy zależą od tego jakie gazety czytamy... > Grgkh czyta może nastawioną b.sceptycznie Wiedzę i Życie, > ja - Nieznany Świat. Ja przeszedłem naprawdę długą drogę. Kiedyś nie negowałem istnienia Boga, ani sił "spoza" naszego świata. Dopuszczałem istnienie zjawisk paranormalnych. Bo... jako dziecko czytywałem bajki, a potem fascynowała mnie fantastyka. Było też oczywiście i UFO, Daeniken, starożytne cywilizacje. Być może stąd moje zainteresowanie historią, archeologią, paleontologią, geologią, astronomią... itd. To ewolucja. Zawsze szukałem rozwiązania zagadek. Jeśli naprawdę się szuka, to nieuniknione jest redukowanie się niewiedzy, niewyjaśnionych zjawisk, które się wyjaśniają bardzo często w prosty sposób. W tym wszystkim przewijała się wiedza o człowieku, o jego naturze, skłonności do ulegania autorytetom, uczestnictwie w tajemnicy niedostępnej innym, choć i samemu się jej nie rozumie. Podczas kolejnej przeprowadzki wyrzuciłem zawartość sporej półki z książkami o astrologii, chiromancji, odwiedzinach kosmitów i innych im podobnych. Wyrosłem z tego, ale nie żałuję, że się z nimi zetknąłem, bo to, co początkowo przyjmowałem z nich jako prawdę, odrzucałem stopniowo, rozumowo. Teraz, gdy jest o tej tematyce mowa, wiem czego ona dotyczy i wiem dlaczego dla mnie jest fałszem. A ja nie wstydzę się swoich, niegdysiejszych "wierzeń". Ludzie, poszukując prawdy, muszą błądzić i to wcale nie jest źle, bo pozwala nabrać dystansu do wszelkiej wiedzy. W przysłowiowej kolejce u fryzjera zdarza mi się wziąć do ręki czasem i pisemko w rodzaju "Wróżki" czy "Nieznanego Świata". Ale także "Kubusia Puchatka" i "Alicję z krainy czarów" lubię nadal. Wszystko, co ludzkie może być wartościowe jeśli tylko nie generuje nienawiści i nie dzieli ludzi na kategorię lepszych i gorszych. To jest nasz dorobek. To, co w nim "prawdziwe", zasługuje na większą popularyzację, a to, co nie jest prawdą, niech sobie będzie, ale niech prawdy nie zwalcza. Wiedza nie pozwala na podleganie manipulacji. Nie pozwalajmy na to innym. Szukajmy prawdy. Odpowiedz Link
donkichol Re: W najnowszym "Wprost" jest coś na temat 11.11.06, 16:46 A ja akurat chciałem ci polecić Nieznany Świat itp.źródła - dla równowagi, obiektywizmu. Ale jeśli tak dobrze znasz odmienny punkt widzenia, to tym bardziej masz prawo być przekonanym do swoich racji. Odpowiedz Link
kiki_kaka_kuku Re: W najnowszym "Wprost" jest coś na temat 11.11.06, 17:16 Daj spokój Donkichol...ale nam przygadał Ciekawe jednak jak wyjaśni zjawisko posiadania przez nas dwóch zielonkawej karnacji, oraz fakt, iz od wielu z górą lat nie oddychamy naturalną ziemską atmosferą , hehe... Także nie martw się, spoko, mamy go w garści )) Przy okazji pozdrowionka dla redakcji pisma "Szaman" , kłaniamy sie, zdrówko Acha.I fakt, że od lat nie ruszamy sie sprzed kompa, oraz notorycznie nadużywamy waszych ziemskich papierochów , w związku z czym nie wiemy co to slońce, oraz wietrzone pomieszczenia uznajemy za nieistotne w sprawie Odpowiedz Link
grgkh Re: W najnowszym "Wprost" jest coś na temat 11.11.06, 17:40 A może za dużo palicie? Podejrzewam, że wasz metabolizm uległ nieodwracalnej przemianie, organizmy zacząły odrzucać zatrutą tlenem atmosferę ziemską, a zielonkawy odcień cery jest wyraźnym, ewolucyjnym krokiem w kierunku samożywności. Czy cząsteczkowy azot atmosferyczny też już nauczyliście się przyswajać, bez współpracy z wyspecjalizowanymi w tym rzemiośle bakteriami? A złącza USB, to w którym miejscu wam wyrosły? Obsługujecie bluetooth? Cóż, moja "wiara" w ewolucję się umacnia. Odpowiedz Link
kiki_kaka_kuku Re: W najnowszym "Wprost" jest coś na temat 11.11.06, 17:50 grgkh napisał: > A może za dużo palicie? kiki napisał; >Acha.I fakt, że od lat nie ruszamy sie sprzed kompa, oraz notorycznie >nadużywamy waszych ziemskich papierochów , w związku z czym nie wiemy co to >slońce, oraz wietrzone pomieszczenia uznajemy za nieistotne w sprawie Poddajcie się ...Ziemia jest już nasza Odpowiedz Link
kiki_kaka_kuku Re:Cala Polska czyta dzieciom, tylko co? 11.11.06, 18:14 donkichol napisał: > Niestety większość rzeczy o świecie wiemy z drugiej ręki - nasze poglądy zależą > od tego jakie gazety czytamy... Grgkh czyta może nastawioną b.sceptycznie Wiedz > ę > i Życie, ja - Nieznany Świat. On słyszał o badaniach, które poniosły fiasko, ja > o takich, które coś jednak wykazały. I dlatego potrzebujemy na rynku pisma "Znany Nieznany Świat" Każdy artykul naukowy będzie opatrzony szamańskim komentarzem i odwrotnie W ten sposób kazdy z czytelnikow bedzie zmuszony zapoznać się z argumentami za , oraz kontr, mysleć i wybierać będzie zmuszony sam Wiem bolesne W zwiazku z czym istnieje trzecia opcja...żekłbym niebezpieczeństwo nawet Zamiast "ZNŚ" kupi...AVANTI !!! )) i nakład poleci... Odpowiedz Link
donkichol Re:Cala Polska czyta dzieciom, tylko co? 14.11.06, 22:10 > I dlatego potrzebujemy na rynku pisma "Znany Nieznany Świat" > Każdy artykul naukowy będzie opatrzony szamańskim komentarzem i odwrotnie B.dobry pomysł. O ile naukowcy zechcą się wypowiadać na tak "kompromitujące" tematy. Przy okazji: nikt nie odważył się skomentować faktu z powieścią o Titanicu. Znowu wytłumaczeniem jest wyjątkowy zbieg okoliczności? Odpowiedz Link
kiki_kaka_kuku Re:Wiatraczek:) 14.11.06, 23:35 donkichol napisał: >nikt nie odważył się skomentować faktu z powieścią o Titanicu. Acha!!! Toż to jest zniewaga!!! PardonAfront !!! Wyzywam cię Don kicholu z Atlantydy!!! Walcz!!! Hm...no powieści rzeczywiscie nie skomentuję, ale mogę film )) Odpowiedz Link
scept89 Titanic i totolotek 16.11.06, 14:14 donkichol napisał: > Przy okazji: nikt nie odważył się skomentować faktu z powieścią o Titanicu. Podobnuie nikt nie odwazyl sie skomentowac faktu ze Pani Pelagia Kurka z Zazdzbina Gornego juz w 1934 roku nagryzmolila na papierze liczby 3, 5, 23, 46, 19 -> perfekcyjna piatke lokalnego totolotka z dnia XYZ roku lonskiego w Pernambuko. Przypadek? Tylko skazone sceptycyzmem umysly moga tak sadzic. DonKichol i inni wiedza iz dlonia Pani Pelagii kierowal Niewidoczny Rozowy Jednorozec, patron gier liczbowych. Na inna nute: - troche statkow tonie. - liczba przyczyn utoniecia jest ograniczona (no chyba ze wlaczymy super-ciezkie potwory z Aldebarana siadajace swoimi dupskami na lewej burcie) - pewne nazwy dla statkow o okreslonej wielkosci sa bardziej czeste niz inne -> slyszales o wielu duzych statkach nazwanych Kruszynka, Zdziebelko czy Liliputek? - stada pismakow przez czysta permutacje wyeksploatuja przynajmniej czesc mozliwosci (statek Gigant tonacy po pozarze etc.) - o ile mi wiadomo to nawet bajtloki z Nieznanego Świata nie twierdza iz pisaz-jasnowidz napisal kolejna powiesc np o katastrofie Zeppellina? Utracil biedak kontakt z zaswiatami czy co? Ergo: opowiastki tego typu nalezy drukowac od razu na miekkim papierze. Odpowiedz Link