kociak40
13.06.07, 12:14
Zmuszony jestem do pewnego wyjaśnienia sprawy, gdyż obrzucanie mnie
inwektywami przez grgkh już przebrało miarę. Postawił mi takie zarzuty, ktore
mogą zmylić forumowiczów, mogą nie wiedzieć o co chodzi.
Mam zarzut postawiony przez grgkh, że nie odpowiadam mu na jego jakby
postawione problemy, które wegług niego miały mnie "załamać". Podjąłem taką
dyskusję w temacie jaki on zaproponował nad jego "dowodem" na nie istnienie
Boga. Napisał długi tekst o masach, energii, latajacych wokół liczbach,
informacjach, macierzach itd. Zobaczyłem, że "kupy się to nie trzyma" więc
zadałem mu podstawowe pytanie z termodynamiki - "jakie zna sposoby
przekazywania energii na odległość?" bo zeby podjąc jakakolwiek dyskusję w
tym temacie trzeba to znać. Nie wiedział, nie odpowiedział mi, więc po co mam
te brednie jego czytać i brać w tym udział? On odebrał to, że "mnie
załatwił", a ja mam pewność, że to człowiek chory na ambicję, bez
wykształcenia w dziedzinie mechaniki (a tą trzeba znać, aby móc dyskutować o
tym wszystkim, o tych terminach, których używa). Ceni sobie
najwięcej "wyłacznik", jak zadam mu pytanie z wiedzy rzeczywistej to się
wyłącza. Nie dostrzega, że moge go "wyłaczać" kiedy chcę, tak było z tym
wiatraczkiem, z macierzą itd. Nawet "grozi", że jest w stanie obliczyć to co
ja, jakby tylko chciał. Jedno pytanie sprawdzajace do niego -"jakie siły
działaja np. na muchę, która "idzie" po kręcącej sie płycie gramofonowej?
(jednoczesny ruch masy w ruchu postepowym i obrotowym) i już jest -
"wyłaczony". Najprostsze pytania go wyłączają, nawet - "jaki ma ciezar jak
wyleci z samolotu"? Zawodzi go całkowicie "logika", która tak się chwalił,
nie może zrozumieć, że jego wiedza (o ile taką ma) z zakresu fizyki szkoły
średniej, nie może się równać z wiedzą politechniczną i to wydziału
mechanicznego, ustawicznie się "podkłada". Dla mnie to zabawa jego osobą
niejako dla rozrywki (nie toleruję bufonady jaką reprezentuje i stąd
moje "wejścia"). W innym poście podał "trunfalnie" definicję czasu, nie chcę
z tą głupotą dyskutowć, mogę tylko powtórzyć i to dla tych co mogą tego
niewiedzieć, czas nie ma definicji, nad tym zastanawiano się od kiedy
czlowiek chciał to zdefiniować, najtęższe "głowy" myślały nad tym i obecny
poziom nauki wykazał, że jest to niemożliwe i już nikt nie próbuje tego
robić, tak jak z perpetuum mobile (oprócz grgkh). Pozostanie tylko
stwierdzenie - "Nie wiemy co to jest czas, możemy go tylko mierzyć w pewnych
przedziałach". Takie stwierdzenie i pewność, że nie można czasu zdefiniować,
powstało po Szczególnej Teorii Względności, gdzie dowiedziono, że czas zależy
także od prędkosci. Proszę pamietać, że także nikt nie wie, czym jest masa
ani dlaczego ciała są nią obdarzone. Określamy ten termin jako masę
grawitacyjną, jako masę bezwładną (z wzorów Newtona), jako miernik ilości
materii, a nawet poprzez energię ze wzoru Einsteina (oznacza to, że nawet
pojedyńczy elektron jeśli nie wykonuje żadnej pracy, to i tak posiada energię
równą E=mc2), masa też zależy od prędkości i nie można podać jednoznacznej
definicji, ani nikt nie wie czym jest masa.
To są trudne pojecia do zrozumienia, nie na "głowę" grgkh, więc nie można
brać poważnie jego co on pisze.