22.08.07, 16:17
Na e-mamie ktoś sie zapytał, po co ludzie żyjący w konkubinacie
(czyli nie żyją "po katolicku") chrzczą dzieci i jeszcze się
awanturują, kiedy ksiądz stanie okoniem, chcą skargę do kurii pisać.

Okazało się, że większość ludzi uważa za całkiem normalne
ochrzczenie dzieci, mimo, że ślubu kościelnego nie mają, a co
więcej, do kościoła nie chodzą, a co więcej, czasem w Boga nie
wierzą.

Ostatnio w realu rozmawiałam z jedną znajomą o przedszkolu. W
przedszkolu jest religia. Wyszło, że obie jesteśmy niewierzące i
przeciwne religii w przedszkolu. Mówię, że ubrać choinkę, pośpiewać
kolędy i posłuchać "Opowieści biblijnych" zawsze można, ale nie
chciałabym, żeby mały się za bardzo wczuł, bo do komunii ze
wszystkimi nie pójdzie. A ta znajoma, ze dlaczego. Ja mówię, że mały
nieochrzczony. To oczy zrobiła! Bo dziecku trzeba wybór zostawić.

Co to za wybór, jak się jest od razu chrześcijaninem?

Czy tutaj można znaleźć rodziców, którzy nie ochrzcili dzieci, czy
sama jestem taka frajerka?
Obserwuj wątek
    • markus.kembi Re: Chrzest. 22.08.07, 16:45
      Dziwne trochę - wydawałoby się, że kapłan każdej religii stara się, żeby
      przyciągnąć do swojego kościoła jak najwięcej wyznawców. A tu chcą dziecko
      ochrzcić, a duchovny wybrzydza. Widocznie Kościół już się nasycił i ma tylu
      wiernych, że więcej nie potrzebuje.
      • nangaparbat3 Re: Chrzest. 29.08.07, 23:43
        markus.kembi napisał:

        > Dziwne trochę - wydawałoby się, że kapłan każdej religii stara się, żeby
        > przyciągnąć do swojego kościoła jak najwięcej wyznawców.
        Tak się tylko wydaje.
        W judaizmie rabin ma obowiazek ileś tam razy odeslać pragnacego sie nawrocić,
        szczegółowo go przy tym uświadamiając, jak trudno spelniać wszystkie wymagania
        mozaizmu.
        Nie pamietam tylko, ile razy ma byc ten chętny odsyłany - obstawiam 6.
    • grzrzybek Re: Chrzest. 22.08.07, 17:00
      dagmama napisała:

      Bo dziecku trzeba wybór zostawić.
      >
      > Co to za wybór, jak się jest od razu chrześcijaninem?


      dziwne. jakby to powiedziała osoba wierząca, to bym się nie zdziwiła, bo oni
      nieraz takie nonsensy głoszą w przekonaniu o swej tolerancji i otwartości (no bo
      przecież w razie czego pozwolą przestać być katolikiem, ale najważniejsze to
      zostawić taki "wybór", żeby wyraźnie wskazać, która opcja jest prawidłowa..)
      ale żeby niewierząca z takim tekstem?

      ech... jaki naród, tacy ateiści tongue_out
    • carpedijem Re: Chrzest. 22.08.07, 22:30
      żadna tam frajerka, gratulacje za mocne trzymanie się swoich przekonań, co w
      dzisiejszych czasach rzadko komu wychodzi.
      Tak jak napisał/a grzrzybek jaki naród tacy ateiści smile.
      Znam wielu, którzy robią coś, bo przecież nie wypada tak nie zrobić, a co
      powiedzą inni, a bo się rodzina pogniewa, a jak inni nie widzą to dopiera
      przyznają się, że z ich wiarą to tak do końca nie jest, że oni nie bardzo.
      • donkichol Re: Chrzest. 22.08.07, 23:25
        Nie jesteś sama, ja też dziecka nie chrzciłem. smile
    • adam81w Re: Chrzest. 23.08.07, 03:29
      dagmamo zabraniam Ci myśleć o sobie frajerka. Jesteś super, że nie ochrzciłaś i
      trzymasz się naszych przekonań. Swoją drogą dla mnie bycie ateistami i
      chrzczenia własnego dziecka jest głupotą i nieporozumieniem.
    • gwiezdna.matylda Re: Chrzest. 23.08.07, 09:17
      Moja córka też nie jest ochrzczona. Nie mogłabym przecież szczerze zapewnić
      księdza, że pragnę wychować dziecko w wierze katolickiej - to byłaby hipokryzja.
      No i teraz właśnie pojawił się ten problem:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=21155&w=67761008

      Echh, życie w Kaczolandzie do łatwych nie należy...
      • michal2708 Re: Chrzest. 23.08.07, 10:12
        Witam!

        Ja też nie chrzściłem mojej córki ani nie puściłem jej na religię w
        przedszkolu. Od września idzie do szkoły. Będzie uczęszczać na
        wszystkie lekcje. Poza religią.
        A swoją drogą to tłumaczę jej że ludzie są różni. Jedni wierzą w
        boga i chodzą do swojej świątyni (mam w pobliżu i kościół katolicki
        i żydowską bożnicę) a inni - tak jak my - nie muszą i też im z tym
        dobrze.

        Pozdrawiam wszystkich, którzy trzymają się swoich zasad!
    • beatamin Re: Chrzest. 23.08.07, 20:14
      My też z mężem zdecydowaliśmy o niechrzczeniu syna ze względu na to, że oboje
      nie wierzymy. Dylematy dotyczące przedszkola, religii itd. mamy jeszcze przed
      sobą, ponieważ młody ma dopiero 15 miesięcy.
      Jednak od samego początku czuję się jakbym wszystkim musiała się tłumaczyć ze
      swojego postępowania, rodzinie, znajomym. Większości (nawet tym, którzy kościoła
      nie odwiedzają już od wielu lat) nie mieści się w głowie, że można nie ochrzcić
      dziecka. Najczęstszym słyszanym argumentem było: skrzywdzisz go, nie dasz mu
      wyboru, i temu podobne zwroty. Od ciągłego powtarzania przez nas nie, nie, nie,
      już się wszyscy przyzwyczaili i pogodzili z naszą decyzją. Choć tu muszę
      przyznać, że niektórzy do dziś nie wiedzą, że chrzcić naszych dzieci nie
      będziemy (bo jak wytłumaczyć to babci, która codziennie chodzi na msze, a
      jedzenie mięsa w piątek uważa za zbrodnię i raz w miesiącu posyła jakieś skromne
      datki na budowę nowych świątyń, misje, biednych itd.).
    • penelina Re: Chrzest. 23.08.07, 20:21
      > Czy tutaj można znaleźć rodziców, którzy nie ochrzcili dzieci, czy
      > sama jestem taka frajerka?


      Dagmamo, ja również nie chrzciłam - jak pewnie wiesz wink

      I wcale nie uważam się za frajerkę ;-P




      Pozdrawiam Cię serdecznie !
    • liwilla1 Re: no dobrze 25.08.07, 09:11
      ale co jesli ja jestem wierzaca, ale nie uznaje zwierzchnictwa zaklamanej
      instytucji jaka jest KK? moj syn jest ochrzczony, chociaz slubu (nawet
      cywilnego) nie mamy, do kosciola nie chodzimy, kolede przyjmuję tylko ja
      (partner jest ateista i anty-chrześcijaninem). gdy mały trochę podrośnie, będę z
      nim chodzic na msze dla dzieciaków, jeśli będzie wykazywał chęc, przystąpi do
      komunii razem z innymi. mnie KK nie ma nic do zaoferowania, ja nie mam nic do
      zaoferowania dla KK. ale może mój syn odnajdzie coś dla siebie?
      • baba_z_magla Re: no dobrze 25.08.07, 10:08
        jestem zmotoryzowana, ale nie uznaje marki polonez. Samochod ciągle
        się psuje, dużo pali, ma kiepską karoserie, że nie wspomnę o
        bezpieczeństwie jazdy. Mój mąż nie jeździ polonezem, ja również, ale
        mojemu synkowi kupię wlasnie poloneza, moze moj syn odnajdzie w nim
        cos dla siebie?

        Liwillo, po co prowadzasz syna do tej zaklamanej instytucji. Boisz
        się ognia piekielnego? Ile czasu zajęło Tobie zorientowanie się że
        KRK zajmuje sie glownie wyciaganiem pieniedzy? Pewnie kilkadziesiąt!
        Po co zabierasz cenny czas syna? Chodzac tam bez przekonania, uczysz
        go tylko konformizmu. Chcesz zeby byl nijaki, robił to, co tłum, nie
        miał własnego zdania?
        • carpedijem Re: no dobrze 25.08.07, 22:29
          ja tam na poldka nie dam złego słowa powiedzieć smile
        • liwilla1 Re: no dobrze 27.08.07, 08:30
          nie uwazasz, ze porownywanie wiary do samochodu (tym bardziej do...poloneza)
          jest nieco niepowazne, by niepowiedziec-glupie.
          myslisz stereotypowo i banalnie, i takiez jest Twoje pisanie. oczywiscie, ze nie
          chce by syn byl nijakim konformista. chce, by przede wszystkim zdecydowal SAM.
          dochodzenie do wiary, podobnie jak i odchodzenie, nie jest procesem latwym i
          jednodniowym. a jesli jest to-przepraszam-czy mozna deklaracje takiego czlowieka
          traktowac powaznie? jak zatem syn moglby podjac samodzielna, swiadoma decyzje,
          znajac tylko jedna strone wyboru.
          ja w pewnym momencie mojego zycia, doszlam do wiary prawdziwej-a przynajmniej
          tak mi sie wtedy wydawalo. pisalam listy do zakonu z prosba o przyjecie-na
          szczescie odmowili. gdy poszlam na studia, poznalam ludzi spoza kosciola i wtedy
          zaczal sie trwajacy do dzisiaj, i wciaz niekompletny-niestety-moj odwrot.
          nie wspominam czasu, gdy bylam bardzo blisko KK jako czas stracony. same bowiem
          przeslanie KK-oczyszczone z grania na pierowtnych lekach smierci, kary i
          cierpienia-nie jest negatywne: mysl o innych, pomagaj im, zawsze pamietaj o
          drugiej istocie, badz w zgodzie z samym soba. sa ksieza, ktorzy sa wspanialymi
          ludzmi, wspanialymi nauczycielami, milosnikami czlowieka. moze jestem w bledzie,
          moze jestem hipokrytka, ale chce dla synka jak najlepiej.
          • falafala Re: no dobrze 27.08.07, 20:19
            wyglada na to, ze u ciebie jest tylko jedna wiara - katolicka. A to "sam"
            dotyczy albo katolik albo ateista? Czy moze ta sama logike "dochodzenia"
            stosujesz do innych wyznan i w ramach rozszerzania mozliwosci decyzji poczynilas
            odpowiednie procedury wprowadzania dziecka do innych wyznan?
            • liwilla1 Re: nie 28.08.07, 08:49
              i szczerze powiedziawszy nie interesowalam sie nigdy religiami. ot tyle co na
              zajeciach z wiedzy o kulturze.
              • falafala Re: nie 28.08.07, 10:45
                to nie mozesz pisac o "dochodzeniu do wiary" bo widzisz jestes pod wplywem
                jednej wiary, ty do niej nie doszlas, to ja ci wpojono w dziecinstwie. Wiec nie
                dajesz swojemu dziecku wyboru co raczej pokazujesz tylko jedna mozliwosc. To nie
                wybor. Ludzie wierzyli przez wieki w rozne rzeczy, w rozne moce i roznych bogow.
                W czesc bogow juz nikt nie wierzy, czesc bogow ewoluuje i czesc wierzen z ich
                bogami wciaz powstaje na nowo. Musisz byc ze soba szczera: chszcisz dziecko bo
                tak ci kazali wierzyc, bo sama jestes pod silnym wplywem jednej wiary (co znaczy
                ze nie uznajesz zwierzchnictwa KK skoro sie temu zwierzchnictwu poddajesz w
                czynie, wierze i przekonaniach), a nie dla jego mozliwosci wyboru, bo wybierac
                to on nie bedzie mial w czym. Bo bedzie znal, tak jak ty, tylko jedna bardzo
                waska uksztaltowana przez zwierzchnictwo KK "prawde" religijna.
                My rozmawiamy o chszcie dzieci ludzi co nie wierza, a ty do nich nie nalezysz wink.
                • liwilla1 Re: nie 29.08.07, 09:51
                  chrzest nie jest wylacznie dogmatem KK.
                  tak jak napisalam, nie zaluje drogi, ktora przeszlam, od totalnego
                  podporzadkowania sie wierze, do negacji czesci jej aksjomatow. zyjac w takim a
                  nie innym spoleczenstwie, w katolickiej, praktykujacej rodzinie to i tak
                  niemaly wyczyn.
                  nie chce, by Vini na swojej skorze odczul jednak skutki MOJEGO wyboru. poki co,
                  chcialabym by zyl w spolecznosci chrzescijanskiej, dopoki nie bedzie na tyle
                  samodzielny, by odnalezc wlasna droge. pewnie, ze jest to podejmowanie (czasowe
                  badz co badz) za niego decyzji, ale czy nie zrobilismy juz tego wybierajac mu
                  imie na przyklad?
                  jasne, nie krytykuje wcale osob niewierzacych, ktore nie chrzcza swoich dzieci.
                  zazdroszcze im za to pewnosci swoich pogladow i konsekwencji w czynach. prosze
                  jednak o niegeneralizowanie innych, nie zawsze czarno-bialych przypadkow. wiara
                  jest sprawa dosc skomplikowana i nie jest jak pstryczek od lampy: wlączony lub nie.
                  zreszta... duzo spraw odbiera sie z innej perspektywy, gdy rodzi sie dziecko.
                  moze to i oportunizm, ale...
                  • falafala Re: nie 29.08.07, 14:29
                    odejsc od wiary jest bardzo trudno, odejsc od religii duzo latwiej. Czasami
                    czlowiek zawisa gdzies miedzy wiara a niewiara (ja tak wiszewink). No widzisz jest
                    w tym momencie problem z ta wlasna decyzja, jak czlowiek poddany indoktrynacji
                    religijnej moze w tym temacie podejmowac pozniej normalnie decyzje. Przeciez nie
                    jest zupelnie neutralny, musi chciec wykonac duzo pracy nad soba by sie pozbyc
                    wpojonych przesadow. W sumie fakt generalnie nie ma to znaczenia wyznajemy
                    religie, nie wyznajemy, ale jezeli nam sie cos nie zgadza, czemu popieramy to?
                    Imie to chyba nie jest tak powazny problem?
                    • liwilla1 Re: racja 30.08.07, 09:43
                      zgadzam sie w zupelnosci. dlatego tez napisala, ze nie wiem czy dobrze robie.
                      dzieki za opinie, bede musiala wszystko jeszcze kilka razy dobrze przemyslec. smile
                      • michal2708 Re: racja 30.08.07, 11:14
                        Chrzest dziecka jest wybraniem za niego określonej drogi. Wycofać
                        się z tego nie jest łatwo, choć jest to możliwe poprzez akt
                        apostazji (chyba tak to się nazywa?). Myślę, że lepiej poczekać aż
                        dzieciak podrośnie na tyle aby mógł sam zdecydować czy chce się
                        przyłączyć do jakiegokolwiek związku wyznaniowego. Ja tak zrobiłem z
                        moją córką (trochę wbrew moim teściom) i jak narazie Emilia jest
                        szczęsliwą, siedmioletnią ateistką, która ma świadomość, że
                        NIEKTÓRZY ludzie wyznają jakąś wiarę i chodzą do swoich świątyń. Być
                        może kiedyś się ochrzci choć mam nadzieję, że ją bóg od tego
                        ochroni! (hehehe wink
                        pozdrawiam,
    • 0golone_jajka Bądź silna 25.08.07, 11:22
      Takich ludzi (tzn. tych, którzy nie boją się nie chrzcić) jest duużo duużo więcej. Ja jestem jednym z nich. Oczywiście, jest nas znacznie mniej niż tych, co to do kościoła nie chadzają, ale dla dobrego samopoczucia teściowej dzieci ochrzczą, niemniej liczba świadomie niewierzących wciąż rośnie. Ja wiem, że to trudne, że w naszym skatoliczałym kraju może to być źródłem wielu nieprzyjemności, ale albo się ma jakieś poglądy i ich broni, albo się jest chorągiewką na wietrze.
      Tak trzymaj i oby jak najwięcej wątpiących przeczytało ten wątek - wiem że to im pomaga.
    • xtrin Re: Chrzest. 26.08.07, 01:12
      dagmama napisała:
      > Bo dziecku trzeba wybór zostawić.

      Ten argument z wyborem rzeczywiście jest przedni. Jakby można było się ochrzcić
      tylko w niemowlęctwie...
      Sama nie mam jakiś pretensji do rodziców o to, że mnie ochrzczono, ale jakbym
      mogła wybierać to wolałabym, by tego nie zrobiono. Natomiast spośród znanych
      kilku osób, których rodzice (z różnych powodów) nie ochrzcili żadna nie miała o
      to do rodziców żadnego żalu - ani ci, którzy bez chrztu pozostali, ani ci,
      którzy sami zdecydowali się na chrzest w późniejszym wieku.

      Dwoje niewierzących chrzczących dziecko, bo "tak wypada" - to po prostu durnota
      i obłuda.
    • ula27121 Re: Chrzest. 27.08.07, 12:46
      Bardzo popieram. Jestem pełna uznania bo mam wielu znajomych, którzy chrzcili bo
      wypada, którzy brali ślub kościelny bo biała suknia...Ja sama przyjęłam chrzest
      w szkole średniej. Uważam, że trzeba myśleć co i po co się robi.
      • marmaga Re: Chrzest. 30.08.07, 21:20
        Jestem jedną z tych 'frajerek' co nie ochrzciła.
        Jest mi z tym bardzo dobrze smile)
    • anna_geras Re: Chrzest. 31.08.07, 09:21
      Moja corka tez jest nieochrzczona i nigdy nie mialam watpliwosci. W 9 miesiacu
      ciazy sama wypisalam sie z kk i to byly dwie bardzo dobre decyzje. Nie jestem
      juz w zaden sposob zwiazana z czarna mafia. Zdanie rodziny mnie nie interesuje.
      Dagmama, sama zobaczysz,ze w szkole, w klasie bedzie wiecej takich dzieci tylko
      nie wszyscy rodzice beda mieli odwage sie przyznac do tego. Ja jestem nawet
      dumna z tego,ze w przedszkolu dzieki mojej odwadze niesmialo wylonilo sie
      jeszcze dwoje rodzicow,ktorrzy nie podpisali zgody na branie udzialu dziecka w
      religii.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka