Gość: barbinator
IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl
10.01.04, 17:31
Wiem, wiem - to jest forum Feminizm a nie forum Żydzi a sprawa polska... ale
naprawdę chciałabym z wami porozmawiać o granicach definicji antysemityzmu.
Sprawa taka wynikła na jednym z wątków zaś mój tamtejszy rozmówca nie zdradza
jakoś chęci ani umiejętności podjęcia merytorycznej dyskusji. Chodzi mi o to,
jakie zachowania można i należy okreslać współcześnie jako antysemickie.
Czy chodzi wyłącznie o "bicie Żydów", rysowanie szubienic z gwiazdą Dawida
czy publiczne ubliżanie osobom "podejrzanym" o pochodzenie żydowskie?
Moim zdaniem nie tylko - wyżej wymienione to tylko objawy najcięższego,
chorobliwego wręcz antysemityzmu. W Polsce mamy jednak do czynienia także z
antysemityzmem w wersji "light" i właśnie o nim chciałabym porozmawiać.
Co sądzicie o takim tekście (rzecz dotyczy Jolanty Kwaśniewskiej, z domu
Konta, jakby to kogoś interesowało):
" Jola Kohnówna ochrzciła się juz w wieku dorosłym, i to nie z potrzeby
wewnętrznej,
ale dla ukochanego, i to bynajmniej nie Olka, który ochrzczony do dziś nie
jest. Jeśli chodzi o rodzinę Ola, to ochrzciła się w późnym wieku jego matka.
I
to byłoby tyle, jesli chodzi o obie rodziny i kwestię chrztu, tj. przyjecia
jakiejkolwiek religii, nie wspominając o religii przodków obojga, o dziwo tej
samej!"
Ja odebrałam ten tekst jako niesmaczny, żenujący oraz będący wyrazem ciągotek
antysemickich jego autora - zwłaszcza fragment o "religii przodków obojga" .
Czy mam rację?
Niestety nie udało mi się uzyskać od autora tekstu jasnej deklaracji odnośnie
tego jaką to "religię wspólnych przodków" miał na myśli.
Ja przyjęłam założenie, że chodzi o judaizm.
Jak wy sądzicie, czy się pomyliłam...?
Przyjmując założenie, że intencją autora istotnie było zwrócenie uwagi na
żydowskie pochodzenie rodzin Aleksandra i Jolanty Kwaśniewskich - czy w takim
razie ten tekst można uznać za przejaw antysemityzmu?
Moim zdaniem tak właśnie jest i postaram się to uzasadnić.
Uważam za zrozumiałe i uzasadnione przypominanie o niepolskich korzeniach
różnych osób publicznych wyłącznie wtedy, gdy służy to jakiemuś jasno
określonemu i racjonalnemu celowi. Przykłady: trudno mówić o M.Edelmanie nie
wspominając jego pochodzenia, trudno omawiać życiorys B.Schulza nie pisząc o
okolicznościach jego śmierci w gettcie, trudno dyskutować o twórczości
I.B.Singera w oderwaniu od problematyki żydowskiej itd itp - długo można
wymieniać.
Natomiast nie rozumiem jaki sens ma przypominanie o być może żydowskim
pochodzeniu Aleksandra i Jolanty Kwaśniewskich, jakie ma to mieć znaczenie
dla ich oceny czy zrozumienia?
Moim zdaniem jeżeli ktoś przypomina o (prawdziwych lub nie, to kompletnie
nieistotne!) żydowskich korzeniach rodzin Kwaśniewskich, Wałęsów, Tusków,
Mazowieckich itd a także Tuwima czy Brzechwy to powinien równocześnie
wyjaśnić dlaczego uznaje ten fakt za istotny i wart podkreślenia.
Przykładowo: jeśli uważają, że Kwaśniewski czy Wałęsa zostali prezydentami
dlatego, że protegowało ich wpływowe lobby żydowskie - to niechże napiszą to
wprost a następnie UDOWODNIĄ takie zarzuty!! Jeśli któryś z nich celowo
szkodzi narodowi polskiemu, którego skrycie nienawidzi - jak wyżej, niech to
do diabła udowodnią zamiast udawać niewiniątko i mówić: "no co, ja tylko tak
sobie piszę - jakby Kwaśniewski był eskimosem to też bym o tym pisał... ja
antysemitą??? Ależ skądżeby znowu..."
Co o tym sądzicie?
Pozdr. B.