bene_gesserit
21.10.09, 09:53
Silvio Berlusconi, premier Włoch o ustalonej
reputacji 'kobieciarza' lub 'dziwkarza', zazartowal z opozycyjnej
polityczki:
Premier Włoch słynie z niezbyt wysublimowanych dowcipów, ale w
końcu miarka się przebrała. ''Jest Pani bardziej piękna niż
inteligentna" - tak zwrócił się do 58-letniej Rosy Bindi z
opozycyjnej Partii Demokratycznej w czasie wieczornego programu
telewizyjnego.
- Jestem kobietą, która nie jest do pana dyspozycji, a pana
wypowiedź uważam za bardzo złą - odparło urażona Bindi, nawiązując
do ostatnich skandali z udziałem premiera Włoch i młodych kobiet.
Berlusconi broni się, że to był tylko dowcip, ale większość opinii
publicznej uznała jego uwagę za przejaw szowinizmu.
A prawie 100 tysięcy kobiet podpisało petycję protestacyjną w
obronie godności kobiet. - Protestujemy przeciwko temu skretynianiu
kobiet, demokracji i samej polityki. Ten człowiek obraża kobiety i
demokrację. Powstrzymajmy go - brzmi apel.
- Niech ktoś powie Berlusconiemu, że nie jest George'em Clooney'em -
krótko podsumowała sprawę senator Patrizia Bugnano.
Według ostatnich sondaży dowcip nie powinien zaszkodzić notowaniom
Berlusconiego. Ale po raz pierwszy wzbudził tak gwałtowny wybuch
gniewu włoskich kobiet, które w dużej mierze przyzwyczaiły się już
do grubiańskich uwag premiera i do tej pory milczały, nawet w
czasie niedawnych skandali.
Calosc